Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gutek,dwuletni sznaucerek mojego Taty nie żyje.Przed chwilą lekarz przerwał operację.Ojciec próbował osłonić Gutka przed kaukazem i w efekcie sam jest pokaleczony.Kaukaz wyszedł po za swoje podwórko,na ulicę.Trzeba było rozwierać mu szczękę.Gutek miał zmiażdżony brzuch.Nie wiem jak tata pozbiera sie po tym wszystkim.Co robić???wiem ,ze nie ma odpowiedzi na to pytanie ,ale jestem taka rozżalona,wściekła,tak cholernie smutno mi...Martwie sie o ojca.Razem z Guciem tworzyli kapitalny duet....

Posted


nie wiem jak się pozbierać.To jakiś koszmar.Mieliśmy nadzieje ,że uda się go uratować.tata pojechał do szpitala odebrać Gucia.Dałam mu listę różnych drobiazgów pielęgnacyjnych do kupienia....

Posted

o rany....:(:(:(:(
przykro mi....:(:(:(:(jestem z Tobą i Twoim tatą....
myślę,że na razie niewiele tu można zrobić...ja bym dopilnowała,zeby wyciągnięto konsekwencje od właściciela kaukaza,zeby taka sytuacja się już nie powtórzyła....zawsze w takiej sytuacji nie wiadomo co począć...czy lepiej rozmawiać,wspominać,czy nie poruszać tego tematu....czy Qpić nowego psa czy też nie....
uważam,ze głupim pomyłem jest zastepowanie jednego zwierzęcia drugim zaraz po jego śmierci....tata musi ochłonąć,przywyknąć do straty....

Posted

Blow , nie masz racji.Przygarnięcie drugiego psa to nie jest zastępowanie tego pierwszego.Drugi pies pomaga nam otrząsnąć się z cierpienia , pomaga przywyknąć do straty ukochanego psa ,ale nigdy nie jest zastępcą nigdy się nie zapomina .........
Wtedy się ma dwa psy , z tym że jednego w sercu.
Wielkie współczucie dla twojego taty :(

Posted

Współczuje Wam:-( :-( :-( :-( :-(
Kupno drugiego psa zależy od stanu Was
a mianowicie od tego czy jesteście gotowi żegnać poprzedniego psa wraz z nowym.
Myśle że łatwiej jest mieć zwierzę do którego można się przytulić kiedy się wspomina dobre chwile z poprzednim pupilkiem i z którym się jest w trudnych chwilach.
Trzymajcie się! Pamiętajci że macie siebie i że czujecie ten sam ból

Posted

Cholerny świat!!:angryy::angryy:

Postraszyć właściciela kaukaza! Przez jego nieodpowiedzialność Tata moki1 stracił przyjaciela!!
Boże ,współczuję Mu .....:-(:-(

Posted

tata pojechał już do siebie.Nie pozwolił się odwieźć.Nie chcę nawet myśleć o tym co będzie czuł wchodząc do pustego mieszkania.Miski,kocyk,ulubiony fotel,szczotka nie oczyszczona po porannym czesaniu....To jakiś koszmar.
Byłam dumna z taty jak powiedział ,że nie popuści i skłoni właściciela kaukaza do obowiązkowego szkolenia psa i wpłaty dużej sumy na jakiś charytatywny cel związany z pomocą zwierzętom.Nie wyobrażam sobie taty bez psa.Obaj z Guciem byli jak...Flip i Flap,Bolek i Lolek ......zawsze i wszędzie razem.Mieli setki wspólnych spraw.Razem odprowadzali nas gdy odjeżdżaliśmy.Gucio zawsze pod pachą.tata machał nam a Gucio salutował łapą co rozśmieszało nas zawsze tak samo.....

Posted

kurcze strasznie mi przykro :-( wiem co to znaczy stracić psa niestety :placz:

nie wiem, czy lepiej żebyście wzięli nowego psa, zależy czy Twój tata jest na to gotowy... sama po stracie ukochanego przyjaciela czekałam rok, zanim kupiliśmy nowego.. .:-(

niestety psy przeżywają podobne rzeczy. do Milanówka trafił niedawno kundelek Brus, który nie może otrząsnąć się po śmierci ukochanego pana. zawsze jak na niego patrzę jest mi przykro - a co dopiero czuje człowiek, kiedy traci psa... :cry:

Posted

czy w ogóle jest mowa o innym psiaku teraz??
jak umarła moja ukochana sunia to nie zapomniałam nigdy. była szczególna i jest nadal... nawet jak przyjechała Lirunia to jak czułam napływ wielkiej miłości mówiłam do niej właśnie imieniem tamtej. nieświadomie!! to imie po prostu znaczyło jesteś jedyna i najważniejsza. i teraz Lira taka właśnie jest. choć minęło kilka lat.
znasz Tate najlepiej, myślisz ,ze to by się udało??
jeszcze raz bardzo bardzo współczuję!

Posted

A czy ten kaukaz był szczepiony na wściekliznę - to podstawa. Jeśli nie pies idzie na obserwację a właściciel za to płaci - nie stać go pies jest usypiany i tyle. Niech twój tata wyciągnie konsekwencje z tego zdarzenia by taka krzywda nie spotkała kogoś innego.

Jestem pewna że tata kiedyś zdecyduje się na kolejnego psa - kwestia czasu:)

Posted

znikam napisał(a):
kurcze strasznie mi przykro :-( wiem co to znaczy stracić psa niestety :placz:

nie wiem, czy lepiej żebyście wzięli nowego psa, zależy czy Twój tata jest na to gotowy... sama po stracie ukochanego przyjaciela czekałam rok, zanim kupiliśmy nowego.. .:-(

niestety psy przeżywają podobne rzeczy. do Milanówka trafił niedawno kundelek Brus, który nie może otrząsnąć się po śmierci ukochanego pana. zawsze jak na niego patrzę jest mi przykro - a co dopiero czuje człowiek, kiedy traci psa... :cry:

a pamiętacie Jocka??:cry:

to jest sprawa indywidualna ale ja myślę,że za wcześnie drugiego psa lepiej nie wciskać na pocieszenie.sama czekałam jakiś rok-dwa....sprawa psychiki...

P.S.chefrenek:znowu fajny avatar:cool3:

Posted

Najokropniejsze jest to ,że Gutek zginął chociaż nie był puszczonym samopas zadziornym psem.Tata trzymał go na rękach(często taszczył Gucia pod pachą ,miał taka teorię,że wtedy Gutek widzi to co on i będą mieli o czym pogadać)Próbował go zasłonić całymi przedramionami i dłońmi ,przyciskając do siebie,nie unosił wysoko w górę bo ten kaukaz stojąc na dwu łapach i podskakując i tak by go dosięgnął.Tata obwinia sie ,ze żle Gutka osłaniał,że może jest jakiś sposób w jaki należało sie zachować a którego on nie zna...Może powinien położyć się i schować Gutka pod sobą????nie wiem....Cholera,zacznę chyba bać się psów....
Na stole w pokoju tata zostawił płyn do czyszczenia Gutkowych uszu....To taki drobiazg a jakby ktoś mi na sercu wiązał supeł....

Posted

Przykro mi z podowdu Gutka, Twoj tata musi to bardzo przezywac, bo widac z Twoich opisów ze strasznie mocno go kochał. Jednak najwazniejsze, ze tata wyszedł z tego ataku bez wiekszych zadrapań...

Posted

mój mąż bronił naszego psa przed dużym owczarkiem niem. kopniakami ,kijem
pies leciał przez całe podwórko, nie reagował na zawołania właściciela:angryy::angryy:
nie był na smyczy nie mówiąc o kagańcu:angryy::angryy:
mimo szarpaniny pies nasz przeżył , dwóch dorosłych mężczyzn nie mogło odciągnąć owczarka ( my mamy małego psa )

niefrasobliwość ludzka jest niewyobrażalna , wszystko dobrze dopóki coś się nie stanie :-(
niestety ,prawda jest taka,że boję się dużych psów,czuję teraz lęk jeśli są swobodnie puszczone
to wina właścicieli , nie psa ,jego nie można winić
to człowiek jest odpowiedzialny za swoje zwierzę
to człowiek musi myśleć za psa

Posted

[FONT=Courier New]bardzo mi przykro :-( [/FONT]
[FONT=Courier New]moim zdaniem powinnaś porozmawiać z tatą czy jest gotowy na to aby przyjąć nowego psa to musi być jego decyzja :roll: [/FONT]
[FONT=Courier New]każdy odbiera stratę przyjaciela w inny sposób jeden nie wyobraża sobie zastępować go nowym domownikiem ponieważ tamten był jedyny w swoim rodzaju natomiast inny potrzebuje go żeby szybciej dojść do siebie pomimo tego, że i tak żaden pies nie zastąpi tego jednego jedynego :-( [/FONT]

Posted

Dajcie jej tacie ochlonac...
Moka nie pisala nic o nowym psie, narazie musza przejsc zalobe po stracie tego :-( Wspolczuje...
To nie jest takie proste :-( Minelo juz poltora roku po smierci mojej kotki i za kazdym razem jak o niej pomysle to plakac mi sie chce...
Na nastepne zwierze czekalam 3 miesiace-tyle trwalo pogodzenie sie (przynajmniej takie ochloniecie bo tak naprawde nigdy sie z tym nie pogodze) z smiercia mojej ukochanej... :-( Jednak czas ten byl bardzo bolesny bo gdy przychodzi sie do pustego domu i nikt nas nie wita tak wylewnie to nie ma po co tam wracac :(

Posted

Bardzo Wam wszystkim dziękuję.Wiem,że wiecie....
O zastąpieniu Gutka nie ma mowy.Tak jak nie było mowy o zastąpieniu mojej Mufki,kiedy odeszła.Ale o wypełnieniu pustki po...To już co innego.Myślę,że pomalutku ,kiedy minie ten pierwszy szok,załatwione zostaną wszystkie nieprzyjemne urzędowe kwestie związane z całym zdarzeniem zabiorę tatę np.do Ostródy...Albo zaproszę do siebie i posadzę przed komputerem...Za chwile skończy sie rok szkolny,zabiorę dzieciaki i swój zwierzyniec do niego.Będzie miał okazje bliżej poznać ostródzką La Negrę(teraz Megrę) i na zasadzie kropli drążącej skałę...kto wie....Tata ma swoje ukochane rasy,najbardziej szalał całe życie za nowofunlandem(sam wiele lat pracował jako ratownik WOPR-u).Ale jasne jest ,że z racji na wiek chociażby,takie cielątko odpada.Może foxik....tata lubi radosne,energiczne psiaki,takie z błyskiem w oku,sportowym zacięciem i koniecznie poczuciem humoru...Nie wiem...zadzwonię zaraz ,żeby sprawdzić jak się czuje.

Posted

Tak naprawde to nic nie zalagodzi bolu! Ja stracilam psa 2 razy w innych okolicznosciach, pierwszego 8 lat temu przejechal jakis dzieciak co nie mial prawka, a samochod zabral bez pozwolenia, po wypadku nie moglam dojsc do siebie przez 5 lat, a przez pierwsze dnie bylam na tabletkach uspakajajacych!Mimo 8 lat bol nie zmniejszyl sie, ja nadal pamietam. Ja wciaz pamietam kiedy widzialam jak moj psiak umiera prawie na rekach, widzialam to wszystko i nie bylo latwo, nadal tesknie i nie zapomnialam! Twoj tata bedzie cierpial i pewnie tez nei zapomni, teraz jest to straszne bo swiezze!Ale z biegiem czasu nie bedzie tak jak jest teraz! Potrzeba czasu i spokoju, a pocieszanie wcale nie pomaga, tylko pogorsza bo przypomina!!

Posted

Moka1 bardzo mi przykro :-( Wiem, co teraz czujecie, sama niedawno straciłam psa. Żal mi Twojego Taty i żal Gucia. Z Twoich opisów i ze zdjęcia widać, ze byli bardzo zżyci i bardzo się kochali.
Twój Tata teraz musi pożegnać się z Guciem, a wiadomo że nie jest to łatwe. Ale jestem pewna, ze za jakiś czas poczuje, że chce drugiego psa. Ze mną było tak samo, z jednej strony wiedziałam ze ten "nowy" nie będzie jak Willy, a z drugiej czułam straszną potrzebę żeby mieć drugiego psa, brakowało mi wszystkich tych związanych z psami obowiązków i przyjemności.

Teraz po prostu wspieraj Tatę, powiedz mu że parę osób z dogomanii też o nim myśli ;)

PS. A jeśli tata kiedyś zdecyduję się na foksika i jeśli będzie chciał psa ze schroniska, to możesz śmiało zwrócić się do mnie, podam Ci namiary na terierkowe forum :cool3:

Posted

Dzwoniłam.jest jeszcze gorzej niż myślałam ,że będzie.Tata ledwo mówi.Po prostu odchorowuje ten wczorajszy horror.Ale prawdziwy szok to to co powiedziała właścicielka psa agresora!!!!!!!Z jednej strony zachowała sie wspaniale,poczuwa do winy,jest jej przykro(polały sie szczere łzy),bardzo współczuje,jest gotowa odkupić psa we wskazanej przez tatę hodowli(tata oczywiście nie chce),ale dalszy ciąg....Włos sie jeży!!!Otóż pani przyznaje ,że nie radzą sobie z psem,że kupili go w górach w jakiejś rozmnażalni(jednak nie kaukaz-przepraszam niniejszym wszystkie kaukazy zrównoważone niezrównoważonych nie przepraszam)tylko mix bernardyna.bardzo mix jak sądzę bo bernardyn NIE MA PRAWA BYĆ AGRESYWNY z tego co wiem.No więc nie radzą sobie,na spacery wychodzi z nim jakiś pracownik tej pani uzbrojony w lagę, którą leje psa jak ten tylko zobaczy jakiegoś psa(:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy:),ale jak mówi "ten pies nie czuje bólu"i nie ma mowy ,żeby pohamować jego agresję.LUDZIE!!!!!TO GRANDA JAKAŚ!!!!!!jak można tak wychowywać psa????przecież oni sami tę agresję inicjują i utrwalają!!!!Pani planuje uśpienie psa i UWAGA! kupienie nowego!!!!Ciekawe cholera gdzie????I pewnie też dużego i groźnego bo jest czego pilnować!!!Posesja jak Wawel plus park i pełnowymiarowy kort!Odkupienie sznaucerka to dla tej pani małe miki,jak tata podziękował i powiedział ,że sprawę przejmuje adwokat a odszkodowanie ma być wysokie i w części przekazane na cel charytatywny to pani zmieniła ton i zarzuciła tacie ,że chce na tym "wypadku"zarobić!!!!!Głęboko w ...jelicie mam jej zarzuty,zastanawiam sie gdzie zgłosić to jak traktują swojego psa?Nie ma chyba u nas możliwości ,żeby zmusić właściciela do leczenia behawioralnego swojego zwierzaka?No cholera!!!Nie mogę tego tak zostawić!!!To jest kolejny przykład na dramatyczne skutki istnienia w Polsce pseudohodowli!!!!! I społecznego przyzwolenia na kupowanie psów w miejscach przypadkowych!!!!!Żal Gucia,żal tego chorego psychicznie psa....strach pomyśleć co jeszcze może sie zdarzyć....

Posted

Pati przykro mi to mówić, ale jeśli psa potrąci samochód to wina jest tylko i wyłącznie właściciela, ale.. psa. Nie samochodu, jeśli piesek wybiega na ulice to raczej byłoby nie odpowiednie nagłe hamowanie, bo np. mogłby zginac człowiek, a chyba wartość życia psa a człowieka jest wszystkim znana.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...