Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

mam ok. 10 mies. psa który z wielkim rykiem ruszał na każdego napotkanego psa ale po naszych persfazjach i zapoznaniu bawił się z nim. Jak wyeliminować ten początek?

Posted

kasiafo napisał(a):
mam ok. 10 mies. psa który z wielkim rykiem rusza na każdego napotkanego psa ale po naszych persfazjach i zapoznaniu bawi się z nim. Jak wyeliminować ten początek?


Przecież Bazyl chyba był pod opieką szkoleniowca u Neris, więc chyba powinnaś stosowac się do jego rad aby rozwiazać problem. W końcu razem widzieli psa na żywo i pracowali z psem, wiec powinnaś dalej kontynuować ich pracę według ich wskazówek, skoro znają najlepiej psa.
Na zdjeciach widzialam ze prowadzisz Bazylego na kolczatce, czy to według zaleceń tego szkoleniowca? Bo poprzedniej adoptującej sie dostało za kolczatkę że nie powinna nia krzywdzić Bazylego.
Kaganiec z materiału nie jest też dobrym pomysłem, bo pies nie moze regulowac temperatury. Jezeli dojdą do tego upały, to jest to bardzo niebezpieczne dla psa.

Posted

LALUNA napisał(a):
Przecież Bazyl chyba był pod opieką szkoleniowca u Neris, więc chyba powinnaś stosowac się do jego rad aby rozwiazać problem. W końcu razem widzieli psa na żywo i pracowali z psem, wiec powinnaś dalej kontynuować ich pracę według ich wskazówek, skoro znają najlepiej psa.
Na zdjeciach widzialam ze prowadzisz Bazylego na kolczatce, czy to według zaleceń tego szkoleniowca? Bo poprzedniej adoptującej sie dostało za kolczatkę że nie powinna nia krzywdzić Bazylego.
Kaganiec z materiału nie jest też dobrym pomysłem, bo pies nie moze regulowac temperatury. Jezeli dojdą do tego upały, to jest to bardzo niebezpieczne dla psa.

prosilam o rady osób z podobnymi problemami, zawsze można coś się dowiedzieć co do poprzedniej adoptującej to się nie wypowiadam a kaganiec krzywdy mu nie robi bo ma regulacje( zapraszam do sklepu to nie żadna nowość)

Posted

Może spróbuj kupić kaganiec maszerowski, tzw. fizjologiczny?

W dobrym kagańcu pies powinien móc swobodnie otworzyć pysk...

Kasiu, problem Twojego psa jest bardzo powazny wbrew pozorom i wątpię żeby ktokolwiek z przepełnionych nawet dobrymi chęciami dogomaniaków mógł Ci pomóc przez Internet.

To nie jest kłopot typu "mój piesek nie przynosi piłki, czy ktoś może mi podpowiedzieć jak nauczył aportowania swojego psa?".
Inna skala problemu, rozumiesz... :-(

Posted

a kaganiec krzywdy mu nie robi bo ma regulacje( zapraszam do sklepu to nie żadna nowość)

To zalezy. Czy pies moze otworzyc swobodnie pysk aby ziać?
Jezeli nie moze to niestety robi krzywdę, jeżeli może to nie zabezpiecza przed ugryzieniem.

Posted

LALUNA napisał(a):
To zalezy. Czy pies moze otworzyc swobodnie pysk aby ziać?
Jezeli nie moze to niestety robi krzywdę, jeżeli może to nie zabezpiecza przed ugryzieniem.

ma regulacji 6 cm Bazyli lata z wywieszonym jęzorem specjalnie dla ciebie zrobię mu jutro zdjęcie a chyba jest lekka różnica między ziajaniem a rozwarciem pyska do ugryzienia czegoś dużego

Posted

Berek napisał(a):

Kasiu, problem Twojego psa jest bardzo powazny wbrew pozorom i wątpię żeby ktokolwiek z przepełnionych nawet dobrymi chęciami dogomaniaków mógł Ci pomóc przez Internet.
To nie jest kłopot typu "mój piesek nie przynosi piłki, czy ktoś może mi podpowiedzieć jak nauczył aportowania swojego psa?".
Inna skala problemu, rozumiesz... :-(

Zdaję sobie z tego sprawę. To nie tak że siedzę i nie wiem co robić! Bo z Bazylim robimy duże postępy. Po początkowych atakach jesteśmy na etapie-mruczę ale idę dalej- osiągneliśmy to w niecałe dwa tyg. wyłącznie własną pracą i miłością i wiem że będzie lepiej. A co do kolczatki to nigdy nie prowadzila bym psa na kolczatce i napiętej smyczy Bazyl chodzi na lużnej a kolczatka to lekki stop przy zamiarze bo wcale nie muszę się zapierać nogami żeby go przywołać,poprosty daję komendę. Chcialam żeby ktoś kto miał podobny problem opisał swoje działanie a nie tlumaczyć się z kagańca:shake:

Posted

Chcialam żeby ktoś kto miał podobny problem opisał swoje działanie a nie tlumaczyć się z kagańca:shake:


Chyba od tego trzeba zacząc, bo skoro umieściłaś post w dziale problemy z agresją i sa to problemy z agresja do innych psów to psa trzeba zabezpieczyć, aby nie doszło do pogryzienia innego. Znam duzo przypadków kiedy własciciel zakładał taki kaganiec aby przyzwyczaić dwa psy dorosłe do siebie, a potem lądował u weterynarza bo pies w takim kagańcu dał radę ugyzc.

Po początkowych atakach jesteśmy na etapie-mruczę

Dwa dni temu okresliłaś to inaczej

psa który z wielkim rykiem rusza na każdego napotkanego psa


Czy wtedy też kolczatka nie jest napięta?

po naszych persfazjach

A co to znaczy ? Bo nie bardzo mogę sobie zrozumieć. Persfazji kolczatką? Czy co dokładnie?

Guest Mrzewinska
Posted

Bardzo trudno jest ocenic zachowanie psa przez internet - zwlaszcza przy rozmaitych opisach zachowan, a poza tym - zbyt czesto ktos, kto przedstawia problem, oczekuje odpowiedzi zgodnej z wlasnymi przekonaniami, informacja inna niz oczekiwana budzi niechec.

Dlatego nie radze co robic - podaje informacje, ktore moga byc uznane za prawdziwe lub nie, pasujace do opisu lub nie - wlasciciel psa niech to sam rozwazy.

Po pierwsze - kaganiec. Kaganiec w formie opaski, tekstylny czy lekarski, oprocz utrudniania dyszenia, stwarza dodatkowy dyskomfort, jesli uciska czy przyplaszcza wibrysy. Sa psy ktore na to nie reaguja wcale lub niemal wcale, sa psy, dla ktorych jest to powodem do silnego niepokoju.

Po drugie - zachowania.
Aby powstrzymac psa od niepozadanych zachowan mozna je ignorowac liczac ze brak korzysci, bodaj zainteresowania, zniesie chec do tych zachowan. Mozna obrzydzic bodzcem przykrym dla psa, najlepiej aby nie byl skojarzony z wlascicielem. Mozna wskazac nagrodzoną czynnosc zastepcza, prowadzaca do odpowiedzi na bodziec innym zachowaniem, ale tez dajacym mozliwosc realizacji zainteresowania tym bodzcem. Mozna wskazac nagrodzaną czynnosc zastepcza, ktora spowoduje brak reagowania na pobudzajacy bodziec, ignorowanie tego bodzca.

Ignorowanie zachowan typu - ryk na innego psa, zachowania agresywne, po pierwsze jest na ogol nieskuteczne, agresja jest dzialaniem samonagradzajacym, i samonakrecajacym sie, po drugie to niedopuszczalne ze wzgledow spolecznych.
Bodzce przykre obrzydzajace zachowanie trzeba umiec zastosowac tak aby pies nie mial ochoty na powtorzenie niepozadanych zachowan - w sytuacji, ktora poprzednio je wywolala, aby sama powtarzalna sytuacja zniechecala do poprzednich zachowan. A nie obecnosc np urzadzenia, ktore zostalo uzyte. Trudne i powinno byc stosowane przez kogos z duzym doswiadczeniem.
Wskazanie czynnosci zastepczej, ktora ma dac realizacje odpowiedzi na bodziec w inny sposob - musi miec miejsce w chwili wystapienia bodzca wyzwalajacego czynnosc niepozadana, ale przed wystapieniem tej czynnosci. Czyli np - pies chce zawrzec znajomosci z innym psem po nastraszeniu go rykiem, mruczeniem czy zapraszaniem. Uczymy, ze na widok innego psa ma wykonac bez ryku, mruczenia, zapraszania - siad, i dopiero na haslo zawierac znajomosc. Tez trudne i wymaga najpierw bezwzglednej reakcji na haslo siad, a potem powtarzalnych sytuacji w obecnosci innych psow. W ten sposob pies ma szanse nauczyc sie, ze znajomosc musi poprzedzic przyjecie np pozycji siad, a nie ryk czy mruczenie. Jesli pies zdazy ryknac, zanim siadzie - nauka potrwa znacznie dluzej. Lub bedzie nieskuteczna.
Wskazanie nagradzanej czynnosci zastepczej, ktora spowoduje ignorowanie bodzca - jest najlatwiejsze do realizowania. To np koncentrowanie uwagi na wlascicielu, praca z pileczka, aportem itp. Oczywiscie najpierw trzeba uzyskac i nagradzac koncentracje bez rozproszenia, potem przy coraz trudniejszych bodzcach. I to wlasnie proponowala poprzednio Laluna, wskazujac, ze w grupie obcych psow udalo sie Bazyla nakrecic na pierwszym spotkaniu na zabawke na tyle, aby przestal zwracac uwage na inne psy.

Poniewaz w innym watku dotyczacym tego samego psa Neris jak nabardziej slusznie ostrzegala przed nagradzaniem warczenia na cienie, na co padla odpowiedz, ze pies jest nagradzany za czujnosc a potem wyspokojony - pozwole sobie napisac jak moim zdaniem dziala schemat - pies warczy - wlasciciel chwali czujnosc - pies zostaje wyspokojony.
Takie dzialanie powoduje obnizenie progu pobudliwosci i nasilenie zachowan wywodzacych sie z agresji lękowej. Pies sie czegos wystraszyl - zaalarmowal - zostal nagrodzony - przekonal sie, ze bodziec jest niegrozny - - to w efekcie daje skojarzenie alarmu na byle bodziec z nagrodą, a nie lekcewazenie slabego bodzca. Pies bedzie alarmowac na byle bodziec, aby uzyskac nagrodę.
Tylko do wlasciciela nalezy wybor, czy chce miec psa oszczekujacego cienie, czy je lekcewazacego. Jesli pies ma lekcewazyc - schemat powinien byc taki - pies cien zauwazyl, alarmuje, zostaje wyspokojony przez demonstracje nieszkodliwosci bodzca (mozna skojarzyc to z odpowiednim slowem) - zostaje nagrodzony za wykonanie jakiejs czynnosci bezposrednio po wyspokojeniu, sytuacje sie powtarza tak dlugo, az pies przestaje reagowac na cien. Potem moze wystarczyc slowo oznaczajace brak zagrozenia, aby pies nie pobudzal sie na jakies bodzce, ktore uznamy za nieistotne. Nagradzanie alarmu zawsze prowadzi do zmniejszenia progu pobudliwosci, czyli zwiekszania prawdopodobienstwa zachowan wynikajacych z pobudliwosci.

Zofia

Posted

Zofio, bardzo dziekuje za tak wyczerpujący odpowiedź!!! Mam problem z obszczekiwaniem np. psów za płotem. Po przeczytaniu zrozumiałam gdzie popełniam błąd, tak sądzę, nagradzam w złym momencie uspokojenie, teraz spróbuje dać zastępcze zachowanie i wtedy nagrodzić.

Posted

Milkat napisał(a):
Zofio, bardzo dziekuje za tak wyczerpujący odpowiedź!!! Mam problem z obszczekiwaniem np. psów za płotem. Po przeczytaniu zrozumiałam gdzie popełniam błąd, tak sądzę, nagradzam w złym momencie uspokojenie, teraz spróbuje dać zastępcze zachowanie i wtedy nagrodzić.


Tylko to jest trudno do wyegzekwowania o ile masz ogródek i wypuszczasz psa samego. Wtedy nie zawsze masz kontrolę nad takimi sytuacjami a tu musisz być konsekwentna.
Chyba ze piszesz o sytuacjach gdy idziesz na spacer wzdłuz jakiegoś płotu.

Posted

Miałam na myśli ogródek, na spacerach mam też takie miejsca, ktore omijam, baruję itp. żeby nie nakręcać psa. W ogrodzie niestety nie można całkiem sytuacji kontrolować, ale musze jakąś metodę znaleźć, żeby nie pogłębiać tego. Mam wrażenie, że przez nieumiejętne próby np. nagrodzenia po komendzie "fe" gdy pies owszem, obszczekał, ale zaraz do mnie przybiegł, wsparłam tylko to jej zachowanie... Zignorowanie nie działa, może spróbuję z tą czynnością zastępczą.
Co właściwie jeszcze można zrobić w takiej sytuacji?

Guest Mrzewinska
Posted

Pomaga cwiczenie posluszenstwa z innym wyszkolonym psem - ale psy nie moga byc skonfliktowane przy zaczynaniu nauki. Chodzi o wyrobienie zauczenia, ze w obecnosci innego psa najbardziej oplaca sie skupic uwage na przewodniku. Kiedys wobec bardzo awanturniczego samca pomagalo haslo "sliczna sunia" - jasne, ze pies znaczenia slowa nie rozumial, dzialalo to tak: pies zauwazyl znajomą suke - haslo "sliczna sunia" - chwila posluszenstwa - kontakt - zabawa.Zawsze posluszenstwo poprzedzalo zabawe. Po jakims czasie haslo "sliczna sunia" padalo tez na widok z daleka poteznego samca - dzialalo wtedy tak - wyspokojenie - posluszenstwo - koncentracja na przewodniku - nagroda. Poza tym, co tez bardzo wazne nie bylo negatywnych emocji od przewodnika. Trudno powiedziec "sliczna sunia" ze zloscia, z obawa, znaczenie slowa hamuje nasze emocje. I niepokoj nasz nie udziela sie psu. Bo jesli my jestesmy zdenerwowani, ze pies bedzie sie darl, pies czuje nasze negatywne emocje i szuka obiektu, ktory je wyzwolil, reaguje wobec tego obiektu agresja, po prostu nakrecamy sie nawzajem. Czyli na widok innego psa slowo pozytywnie skojarzone - intensywna praca - najwieksza nagroda PO przejsciu zapalnego miejsca. Jesli jest koniecznosc uzycia bodzca karcacego, musi byc na tyle skuteczny i szybki, aby po powtorzeniu sytuacji uzycie go zapobieglo zachowaniu. Ide wzdluz plotu - pies zbiera sie do powiedzenia innemu psu co o nim mysli - w tym momencie haslo "nie", haslo pracy, mocna praca - zawracam, ide w strone plotu, haslo "nie" zanim bedzie jazgot - jesli mimo to bedzie, to znaczy ze pies na to haslo nie reaguje, nie rozumie jak powinien sie zachowac. Jesli nie zacznie szczekac - natychmiast haslo - dobrze - skojarzone z nastepujaca po nim okazjonalnie nagroda, bardzo koncentrujaca praca podtrzymywana slowem zapowiadajacym nagrode - przejscie terenu zagrozenia - nagroda. Potem w sytuacji zapalnej jesli zostala ta "sliczna sunia" wypracowana - idac obok zapalnego miejsca mowimy sliczna sunia (sliczny pies albo cokolwiek innego co jest wyspokojeniem i zapowiedzia pracy obok innego psa) - haslo pracy, praca - miniecie zapalnego miejsca - przejscie dalej - nagroda.

Zofia

Posted

Miałam na myśli ogródek,


No i niestety tu masz problem. Bo pies pewnie sam biega po ogródku. Twoja praca będze mało efektywna jeżeli nawet z psem popracujesz 1-2 razy dziennie, a potem ktoś wypuści psa gdy nie kontrolujesz i pies pobiegnie sobie poszczekac.
Łatwo sobie skojarzy że w Twojej obecnosci nie wolno, ale jak sam biega to wolno. No chyba że bedziesz kontrolowac każde wyjscie do ogródka. Ale chyba to będzie trudne, prawda?

Posted

LALUNA teraz udzielasz "mądrych rad"? Z tego co przeczytałam, jedna z poprzednich właścicielek trafiła z Bazylim własnie do Twojej szkoly... Dlaczego wtedy nie potrafiłas tak mądrze pokierować właśnie właściciela? Dlaczego teraz znowu dajesz uszczypliwe rady zamiast pomóc... potem znów stwierdziz ze albo przewodnik jest inny albo wnajgorszym wypadku pies, lub zastosowanie kolczatki itp. Wszyscy wszystko robią wg. Ciebie źle a sama lubujesz sie w pouczaniu i wyzywaniu wszystkich. Potrafisz tylko wytykac błędy...

Posted

potem znów stwierdziz ze albo przewodnik jest inny albo wnajgorszym wypadku pies, lub zastosowanie kolczatki itp.

Martynko a mozesz przetłumaczyć to zdanie na bardziej zrozumiałe. bo nie bardzo wiem o co Ci chodzi.
A o które "mądre rady " Ci chodzi? Bo jakos nie widzę abym ja udzielała obecnej właścicielce jakiekolwiek rady z Bazylim, wręcz uważam że powinna jej udzielać Neris ze szkoleniowcem, który pracował z Bazylim.
Widzę ze próbujesz bawic sie w adwokata, tylko bardzo nieudolnie. Moze przeczytaj ze zrozumieniem to co tu wyczytałaś i to co wczesniej potem napisz coś z sensem. Bo teraz wyszło ze polecasz kolczatkę i aby nowa właścicielka nie słuchała Neris i jej szkoleniowca.
Bo ja kolczatki nikomu nie polecałam, a kolczatka była też potepiona przez obrońców Bazylego, wiec chyba nie ten adres wybrałas. Metoda pełnego pozytywu tez wyklucza użycie kolczatki. Chyba coś Ci sie naprawde pomieszało :razz:

Posted

Nie LALUNA, po prostu widzę, jak pięknie potrafisz się ślizgaćw różnych teoriach: tak, aby zawsze wyszło, że masz rację, obojętnie na jaki temat sie wypowiesz na jakiej stronie, jakim forum i jaką teorię aktualnie popierasz. Osobiście uważam, że nie powinnaś się wypowiadać w temacie Bazyla, ponieważ już coś starałaś sie w jego interesie zrobić.

Posted

martynka napisał(a):
Nie LALUNA, po prostu widzę, jak pięknie potrafisz się ślizgaćw różnych teoriach: tak, aby zawsze wyszło, że masz rację, obojętnie na jaki temat sie wypowiesz na jakiej stronie, jakim forum i jaką teorię aktualnie popierasz. Osobiście uważam, że nie powinnaś się wypowiadać w temacie Bazyla, ponieważ już coś starałaś sie w jego interesie zrobić.

Moze naprawde najpierw poczytaj ze zrozumieniem i troche pomyśl zanim napiszesz cos takiego......

Posted

Hmm no prosze czyli znowu wysżło ze mam racje.

Osobiście uważam, że nie powinnaś się wypowiadać w temacie Bazyla,

I znowu się pomyliłaś, nie jesteśmy w temacie Bazylego a w temacie szkoleniowym: agresja gdzie często sie wypowiadam. A ten dotyczył 10 miesiecznego psa który miał problem z agresją który do tego działu zawedrował sam.

Z tego co przeczytałam, jedna z poprzednich właścicielek trafiła z Bazylim własnie do Twojej szkoly...


No to kiepsko sledziłas wątek, bo trudno twierdzić że właścicielka trafiła do mojej szkoły. Bo to by sugerowało że chodziła na szkolenie do mojej szkoły. Raczej odwiedziła jako ostatnią na jedną bezpłatną konsultacje, wcześniej nie do mnie chodziła na zjęcia.
Zadziwiajace jednak było to że wszystkie szkoły bez konsultacji ze sobą orzekły że ta osoba nie jest w stanie pracowac z tym psem.

ponieważ już coś starałaś sie w jego interesie zrobić.

I znowu się mylisz,. Przegranymi były dwie strony i adoptująca i pies. Chociaz z drugiej strony patrząc na to w ten sposób to było też w jego interesie. Skoro właściciel nie rokował szansy że sobie z psem poradzi.
Chyba bardzo krótkowzrocznie potrafisz patrzeć. Czy uważasz ze kazdy człowiek jest w stanie poradzic sobie z każdym psem?

Posted

Dziekuje za dalsze wyjaśnienia.
wypunktowałam sobie to nad czym przyjdzie mi popracować:

Mrzewinska napisał(a):
Chodzi o wyrobienie zauczenia, ze w obecnosci innego psa najbardziej oplaca sie skupic uwage na przewodniku. (...)
Poza tym, co tez bardzo wazne nie bylo negatywnych emocji od przewodnika. (...)
Czyli na widok innego psa slowo pozytywnie skojarzone - intensywna praca - najwieksza nagroda PO przejsciu zapalnego miejsca.

Z tym mam od początku problem, bo mój pies zabawę z innymi psami traktował zawsze jako najlepszą część spacerów. A ja żeby dobrze zsocjalizować, pozwalalam na zabawy...a szczerze mówiac niewiele umiałam zrobić, bo nawet na srodku ulicy Tajga potrafiła położyć sie plackiem, lub wyrywać i piszczeć gdy widziała psa idącego naprzeciw i koniecznie musiała się z nim pobawić. Dzis jest duzo lepiej i potrafi w sytuacji spotkania z psem usiąść, i wykonać podstawowe komendy, ale nie zawsze i nie wszędzie, no i nie przy każdym psie....
Zasadę: najpierw posłuszeństwo a potem zabawa zapiszę i bedę nosic ze soba w celu utrwalenia najpierw w mojej głowie.....
Chcę zmienić zachowanie Tajgi - obszczekiwanie zarowno w ogródku jak i na spacerach. Ona wszystko robi z wielka pasją..jak goni piłeczkę to drzewa nie sa przeszkodą, ale jak rozpędzi się za psem to tez całą sobą to robi. Pomyślałam, że gdy będę potrafiła odwrócić jej uwage od psa na własnym terenie, tam gdzie jest przyzwyczajona do cwiczeń i do zabaw ze mną, to będzie mi łatwiej zrobic to też gdzie indziej. Czy to jest dobry wniosek? Np. nie ma już takiego problemu z zaprzyjaźnionymi psami i sasiadami, gdy ćwiczymy i ktos taki sie pojawia, to raczej ja muszę ja zachecić, żeby sie przywitała, a ona zajeta " pracą" robi to spokojniej, bez takiego podekscytowania jak dawniej. To jest wynik naszej pracy nad skupianiem sie na mnie i ćwiczeniach. Ona dużo potrafi, jest bardzo pojętnym psem, chętnym do pracy, tylko ja wciąż nie nadążam za nią, i czasem coś popsuję...
przepraszam że sie tak rozpisałam...

Posted

A w jakim wieku jest Tajga? Moze potrzebuje trochę czasu aby dojżeć. Najważnijesze ze masz ją zmotywowaną na piłeczke.

A z ogródkiem to jak jest? Wypuszczasz ją samą?
W ogródku jeszcze dochodzi własnosć terytorium i pies bardziej robi sie pilnujący. Na obcym terenie powinno Ci być łatwiej. Bo wtedy masz neutralny teren.

Posted

LALUNA napisał(a):

W ogródku jeszcze dochodzi własnosć terytorium i pies bardziej robi sie pilnujący. Na obcym terenie powinno Ci być łatwiej. Bo wtedy masz neutralny teren.

Co zrobiłabyś gdyby to były dwa psy z silnym instynktem stróżowania? Zachowuja sie podobnie nawet na zupełnie obcym terenie. Sa chetne do pracy, pojętne ale nie nakrecone i zdarza sie, ze sa zmeczone, łażą jak sniete ryby i wtedy zabawy/szkolenia sa bez sensu bo robiłyby wszystko z przymusu, bez radości. Ale gdy zobacza obiekt do obszczekania to sie ożywiają w pół sekundy. Ja taka całkiem bezradna nie jestem, pracuje z nimi, kontakt mamy coraz lepszy, postepy sa, ale jestem ciekawa Twoich pomysłów i opinii.

Posted

Kiedy popęd łupu czyli chęć zabawy gaśnie, zostają super smakołyki. I to lepsze przy dwóch, bo trudno nakręcac dwa naraz, a smakołyki powinny podziałac. I zając je w tym momencie praca, coby te smakołyki nie były za darmo. Ale i tak trudno jest pracować z dwoma jednoczesnie, bo jeden drugieo nakręca. Spróbowałabym pojedynczo, wtedy łatwiej i pies nie bedzie aż tak wojowniczy nie mając wsparcia. ;)

Posted

Właśnie mój podstawowy błąd to to,ze jak były małe, to zbyt rzadko brałam je oddzielnie. Były cud miód i malina - kare, posłuszne tak,ze pół miasta mi zazdrościło.Te akcje pacyfikacji wszystkiego zaczęły sie dopiero jak psy miały ze dwa lata, dojrzały poznały (przypadkowo) poczucie mocy i własna skuteczność.
Efekt moich błedów jest tez taki, ze osobno sa troche smutnawe, bez humoru i trudniej je skoncentrowac i zmotywować. Jak sa razem to łatwiej mi je rozbawic i zając czyms. Mam o tyle łatwo,ze to rasa uzytkowa wiec lubia nowe zadania. Na każdym spacerze ćwicze posłuszeństwo i ucze je róznych mniej i bardziej madrych sztuczek bo szybko sie nudza powtórzeniami w kółko tych samych poleceń. No i doszło do tego,ze lepiej mi idzie z dwoma niz z jedną. No ale faktycznie próg pobudliwości na widok wroga wtedy drastycznie spada.....
Chodze z nimi pojedynczo gdy tylko mogę ale to sa tylko krótkie spacery w ciagu dnia. Rano i wieczorem mam długie spacery z obydwoma.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...