fridaoo Posted August 2, 2007 Author Posted August 2, 2007 ale wcześniej nie działał( bo nie skopiowałam całego adresu) Quote
LALUNA Posted August 2, 2007 Posted August 2, 2007 Po sterylce dostała jakis antybiotyk nie pamietam nazwy. Ta wydzielina była nie za wielka. Ot tak kilka kropel dziennie. Wiec ogólnei wydawało się ze to naturalne. Ale teraz mocz zaczał być ostrawy. Narazie miała tylko robione badanie moczu i wysżły pałeczki. Wiec dostaje teraz Amoksiklav. I po 10 dniach do kontroli. No i zmniejszyło sie, juz sie nie wylizuje, ale dalej jest rano taki lekko biłaawy śluz. Tylko ze tego jest dosć niewiele. Taki glutek. W poniedziałek mam isć do kontroli, jak nie pomoze wtedy bedziemy dobierać inny antybiotyk. Ale moze bym spróbowała ten Polseptol. JAk go podawałas? Quote
fridaoo Posted August 3, 2007 Author Posted August 3, 2007 Dawałam jej na noc jedną globulkę(dopochwowo)). Ale z tego co piszesz, to myślę, że może być coś innego niż u Fridy, bo długo się ten śluz u Twojej suni utrzymuje i jeśli nie robili jej wymazu z pochwy to proponowałabym Ci to wykonać, bo tak to można eksperymentować z antybiotykami, raz taki, a może inny, a psina wyjałowiona, a tak jak zrobią jej wymaz to będzie wiadomo co tam "siedzi" i można zacząć leczyć "docelowo" Tak myślę. U Fridy na szczęście skończyło się jedynie tymi globulkami. Tak jak pisałam wcześniej, jak byłam z nią u weta to zaglądał jej tam do środka i mówił,że to zapalenie pochwy- często zresztą występujące u młodych suk. No w każdym razie tak to się odbyło. Na razie spokój. Poza tym z tego co piszesz, to u Twojej suni pojawiło się to zaraz po sterylce- u nas to gdzieś po 20 dniach od zabiegu(nie wiem czy to ma jakieś znaczenie) Co do polseptolu- to radzę majteczki z wkładką-bo bardzo brudzący ten lek. Powodzenia i życzę zdrówka dla suni, bo wiem jakie to jest uciążliwe, zarówno dla psa jak i dla właściciela. Będzie dobrze. Quote
fridaoo Posted August 3, 2007 Author Posted August 3, 2007 i jeszcze troszkę fotek... " Kaja...nie przeszkadzaj mi... chce mi się siusiu.." i cała reszta psiej sfory ciągnie na plażę kompciu- kompciu Quote
LALUNA Posted August 7, 2007 Posted August 7, 2007 Z moczem OK, teraz dostej globulki z neamecyna zdaje sie primaffukort i jeszcze jakies tabletki. Jezeli po tym czasie nie minie moze być wypływ jałowy. Narazie wydaje mi sie ze sie zmniejszyło do prawie zera. Jeszcze dwa dni ma brac globulki i piec dni leki. Quote
fridaoo Posted August 7, 2007 Author Posted August 7, 2007 No to życzę szybciutkiego powrotu suni do zdrówka!! pozdrawiam Quote
fridaoo Posted September 5, 2007 Author Posted September 5, 2007 Witam ponownie. Pozwoliłam sobie wstąpić tu na chwilkę.Frida ma się dobrze.Wariuje, wojuje, gryzie i dalej ma ataki głupawki. O zabiegu już zapomnieliśmy, choć muszę przyznać, że pozostał jej jeden efekt tego zabiegu, otóż bardzo jej się rozciągnęła skóra na brzuchu- i powiem Wam, że myslałąm, że to to dlatego , że Frida jest ciut za gruba, ale wet powiedział, że to skóra nie "powróciła" do swojego dawnego stanu. Wydląda, jakby miała mleko w cyckach, tzn. sutków nie ma powiększonych ale tak to wygląda. AS jak siedzi to już wogóle- maciora na całego. No. To jedynie to jest pozostałością pozabiegu. Nie ma zadnych problemów z nietrzymaniem moczu. Natomiast musiałam zmniejszyć jej jedzonko, bo apetyt ma i to bardzo duży. Także jest póki co dobrze, oby tak talej. Już niedługo tzn 30 września skończy moje suczysko ROK. A co do charakteru, to powiem Wam, że nie uspokoiła się, mam tu na myśli jej żywiołowość i adhd(jak twierdzi moja siostra), także bez zmian. Natomiast w tej chwili jest na etapie kocyki-poduszki-te sprawy. Tzn. gryzienie i ...gwałt na nich i czasem na mojej nodze. Co jej do łba strzeliło? Tego nie wiem. Myślałam, że to tylko Tora tzn. suka siostry- jest takim zboczeńcem, która gwałci też moją Fridę; no ale się myliłam... Także jest ok. pozdrawiam Quote
fridaoo Posted September 5, 2007 Author Posted September 5, 2007 A to kilka aktualnych zdjątek Friduni i moje ulubione Quote
psowa Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 Hej.. Kiedy Wasze suki doszły do siebie po zabiegu? Czy dzień po chętnie jadły? Wymiotowały? Biegunka? Quote
andzia69 Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 Psowa - kazda sunia na pewno inaczej to przeżywa. Jedna od razu po zabiegu zachowuje się normalnie, druga jest bardziej osowiala. Ale o biegunkach i wymiotach nie slyszalam...no chyba,ze to są uboczne skutki narkozy - ale raczej szybko powinny ustąpić!;) Siostra zna jedną sunię, ktora po sterylce nawet nie miala kolnierza, rozlizala w drzazgi cala ranę i doszla szybciej do siebie niz Frida - chuchana i dmuchana i do tego wdala się martwica... Siostra - ja widzę,że pstrykacie Fridzie zdjecia aż sie kurzy!:evil_lol: Mnie się najbardziej to podoba: Quote
psowa Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 Moja miała narkozę w strzykawie a nie wziewną.. i odrazu wymiotnęła, wetka mówiła że to reakcja na lek, ale nie wspominała o wymiotach po. Może faktycznie to ciąg dalszy reakcji na leki. Ogólnie jest jak flaki z olejem, leży smutna.. narazie nie ma zainteresowania raną, ale jeszcze wczoraj nie doszła do siebie, a jak zobacyzła plaster na łapie po wenflonie to tak go mamlała, że sama go jej zdjęłam żeby w ferworze walki go nie połknęła. Quote
fridaoo Posted September 6, 2007 Author Posted September 6, 2007 ...a co, myślisz, że tylko Ty możesz swoje burki cykać? Ale coś nie bardzo z jakością. Raz wychodza ładne, inne mniej wyraźne. To robi Ola. Teraz nie cykam, bo Tomek zabrał mi kabelek, a ja czekam, bo zamówiłam sobie. Kiedy wracacie? Quote
fridaoo Posted September 6, 2007 Author Posted September 6, 2007 psowa napisał(a):Moja miała narkozę w strzykawie a nie wziewną.. i odrazu wymiotnęła, wetka mówiła że to reakcja na lek, ale nie wspominała o wymiotach po. Może faktycznie to ciąg dalszy reakcji na leki. Ogólnie jest jak flaki z olejem, leży smutna.. narazie nie ma zainteresowania raną, ale jeszcze wczoraj nie doszła do siebie, a jak zobacyzła plaster na łapie po wenflonie to tak go mamlała, że sama go jej zdjęłam żeby w ferworze walki go nie połknęła. Na początku, no nie wiem kiedy Twoja miała zabieg, ale na początku, to każda jest jak"flaki z olejem" Moja po przyjściu do domu ok.12, jeśli dobrze pamiętam, też cały dzień spała. Dopiero pod wieczór bidulka lepiej kontaktowała. A w nocy to już wogóle- wylizała całe sreberko, no i...zaczął się sajgon. Z kolei Frida mi nie wymiotowała, ale też słyszałam, że niektóre sunie tak mają po lekach czy narkozie. Ale to jest chwilowe. No to życzę Wam szybkiego powrotu do normalności. pozdrawiam. Aha,zapomniałam. Jak masz kołnierz-to włóż suni- tak dla bezpieczeństwa. Bo to różnie bywa. Quote
psowa Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 Miała zabieg wczoraj przed 17-nastą. Dzwoniłam do wetki, mąż zwolnił sie z pracy i pojechał ja zawieźć, niestety zauwazyłam, że jej jakby mocz z krwią (?) wypływa z pochwy. I te wymioty.. straszne.. Żałuję, ze nie mogłam z nią pojechać ale mam tu półtoraroczne dziecko któe śpi. Trzymajcie za nią kciuki :-( :-( :-( :-( :-( Quote
andzia69 Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 fridaoo napisał(a):...a co, myślisz, że tylko Ty możesz swoje burki cykać? Ale coś nie bardzo z jakością. Raz wychodza ładne, inne mniej wyraźne. To robi Ola. Teraz nie cykam, bo Tomek zabrał mi kabelek, a ja czekam, bo zamówiłam sobie. Kiedy wracacie? W domu nigdy ladne nie wyjdą - szczegolnie przy słabym świetle - lampa, wieczor - nie łapie wtedy dobrze odtrości. Najladniejsze przy normalnym świetle i na dworzu. Nie wiem kiedy wracamy - chyba w sobotę mają jacyś ludzie jeszcze na tydzien przyjechać... Quote
andzia69 Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 psowa napisał(a):Miała zabieg wczoraj przed 17-nastą. Dzwoniłam do wetki, mąż zwolnił sie z pracy i pojechał ja zawieźć, niestety zauwazyłam, że jej jakby mocz z krwią (?) wypływa z pochwy. I te wymioty.. straszne.. Żałuję, ze nie mogłam z nią pojechać ale mam tu półtoraroczne dziecko któe śpi. Trzymajcie za nią kciuki :-( :-( :-( :-( :-( Będzie dobrze - nie martw się!!!!:lol: Quote
psowa Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 andzia, pewnie masz rację, ale póki co jestem tak przerażona że chyba sama zwymiotuję. Tak moja suczka wyglądała wczoraj wieczorem.. Quote
andzia69 Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 biedulka:-(:-( ale będzie dobrze!!!! pisz jak będziesz cos wiedziala! Quote
fridaoo Posted September 6, 2007 Author Posted September 6, 2007 psowa-nie martw się. Wiesz, każda sunia dochodzi do siebie w różny sposób. Myślę, że gdybyś zauważyła, że w ogóle po kilku godzinach nie reaguje, nie zaczyna wstawać, wogóle, że nie ma z nią kontaktu- no to wtedy można zacząć się niepokoić. Ale tak na dobrą sprawę minęła dopiero doba i wszystko może się zmienić. Wiem natomiast co przeżywasz, bo ja przeszłam również bardzo emocjonalnie ten zabieg i to co spotkało moją Fridę po. Także nie denerwuj się, nie stresuj dodatkowo domowników, bo i to odbija się też niekorzystnie na suni. Musisz być silna za w Was dwie i nie dopuszczaj do siebie żadnych negatywnych emocji. Bardzo Cię pozdrawiam i trzymam kciuki. Zobaczysz będzie dobrze. Quote
Asti Posted September 6, 2007 Posted September 6, 2007 U mnie też była narkoza w zastrzyku. Suńka zaczęła się slinić, okropne to było. W drodze powrotnej do domu wymiotywała. To samo w domu. Z powodu odruchów wymiotnych zaczęła jej lecieć krew z rany :( Nie chciała pić, ale jeść - lecz nie mogliśmy jej dać. Kiedy Kulka miała nowotwór był inny wet - psina dostała już ubranko pooperacyjne, nie było powikłań. Sunia już po kilku dniach dostała głupawki i zaczęła biegać po całym domu. Wiadomo, na początku była jeszcze osowiała, ale powoli to ustępowało. Tu mam tylko fotki po usunięciu nowotworu: od 6 zdjęcia - po operacji http://borderka.fotosik.pl/albumy/105884.html#e Quote
psowa Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Cześć. fridaoo - dziękuję za słowa otuchy. Niestety częste wymioty spowodowały u psiurki, to że leki sięnie wchłaniały i p.bólowe nie działały, suka mizerniała z minuty na minutę, a ja nie wiedziałam co się dzieje :| Wetka dała jej serię zastrzyków, p.bólowy, antybiotyk, chyba coś na wyciszenie i przeciwwymiotny oraz jedzenie pod skórę.. pierwszy raz widziałam coś takiego :crazyeye: Taka wielka bania na szyji i kazała to rozmasowywać. Mocz z krwią wyciekał, bo z bólu zaciskała mięście i poleciało krewki.. Ale zadziwiające jest to że ani razu nie pisnęła, ani nie mruknęła NIC. Po prostu była osowiała i smutna. A jak mąż ją przywiózł do domu to leki już działały i głupia :mad: zaczęła skakać po mnie.. tzn zaczęła się zachowywać jak normalny bokser ;) :D:diabloti: :loveu: :loveu: :loveu: Oby już teraz przyjmowała normalnie leki i żeby obyło się bez kolejnych stresowych sytuacji. Ps. A teraz sępi od córki biszkopty ;) Quote
fridaoo Posted September 7, 2007 Author Posted September 7, 2007 No widzisz? Tylko niepotrzebnie sie matrwiłaś. Mówiłam,że będzie dobrze. Kochana sunia, jejku ile czasem te stworzenia muszą przejść. Ale już jest dobrze, więc teraz tylko może być coraz lepiej. Dobrze, że już to po za nią.Niedługo nie będziecie nawet pamiętać o tym. To szybko się zapomina, a sunia będzie się cieszyć i bawić. No, to życzę Wam jeszcze raz szybkiego powrotu do pełnych sił. Chciałam się tylko jeszcze zapytać- w jakim wieku jest sunia i czy zabieg- był konieczny z powodów zdrowotnych, czy też sama postanowiłaś? pozdrawiam Quote
psowa Posted September 7, 2007 Posted September 7, 2007 Sunia skończyła w sierpniu 2 lata, młoda krew ;) A zabieg.. trochę z konieczności (ciąże urojone ciągnące się przez 3 miesiące, zapalenie sutków) trochę z wygody (cieczki) trochę z rozsądku (suka niehodowlana, nigdy nie chciałam mieć szczeniąt i jakby sie wpadka zdażyła :shake: ) Więc wszystko przemawiało za sterylizacją.. szkoda, że nie zrobiłam tego wczesniej.. ale nie mogłam znaleźć odpowiedniego weta. Bo w tej mojej dziurze to koszmar :angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.