Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam wzystkich.
Chciałabym podzielić się z Wami tym co spotkało moją sunię- labka Fridę(8 mies.)
Otóż 1 czerwca została wysterylizowana. Było ok! Pierwsze godziny po- wiadomo, suka obolała, śnięta, ale już po kilku godzinach zaczęła się już interesować szwami. Założyliśmy jej kaftanik własnej roboty(żeby jej oszczędzić chodzenia w kołnierzu- duży błąd),żeby sobie tam nie lizała. Co prawda pilnowaliśmy jej, zwracaliśmy uwagę- żeby nie ruszała, ale i tak czasem tam sobie lizała przez kaftanik. Przez pierwsze dwa dni było nawet dobrze, ale już w poniedziałek smród okropny. Pojechaliśmy do weta, okazało się, że już jest martwica. No więc na nowo- wyciąć martwe tkanki, wyczyścić i na nowo zszyć. Co się okazało- w trakcie zabiegu wyszło,że martwica poszła już bardzo głęboko pod skórę. Dla mnie koszmar- myśli oczywiście- co ja najlepszego zrobiłam, takie cierpienie jej zadałąm. No i oczywiście ogromne wyrzuty sumienia i pytanie- po co ta sterylka i tak dalej.
No więc założono jej dreny, w które muszę wstrzykiwać leki, mało tego między szwy ma zostawione małe otworki do których muszę strzykawką się dostać, żeby jej zaaplikować maść i rivanol- Boże, na stole u weta kiedy była jeszcze nieprzytomna to łatwo było mi pokazać co mam jej robić, ale teraz to przecież ona nawet dotknąć sobie nie da- a co dopiero wkładać jej do środka rany leki..Nawet już pisać nie mogę jak o tym myślę.
Nie wiem czy zdarzyło się to komuś.Tak nawiasem mówiąc to moja suka od samego początku była nieszczęśliwa- a my razem z nią. W wieku 9 tyg. przeszła parvowirozę- kto wie co to za cholerstwo to wie co przeszłam.
A wspomnę, że najprawdopodobniej przywlekła to z "hodowli" od której ją wzięłąm. Ale nie o tym chcę pisać.
Wracając do początku to pobrano jej wycinek tej tkanki, skąd ta martwica, jak została zainfekowana. Wyników jeszcze nie mam.
Najgorsze, że tak naprawdę wszystko się może jeszcze zdarzyć.I to dobre i to najgorsze. I to czekanie jest okropne. A miało być tak "pięknie"
Jak czytam, ,że sunie niektórych tak szybko dochodzą do siebie, to płakać mi się chcę, że ta moja Frida musi tyle cierpieć i że to ją spotkało.
Na pocieszenie- robiłam RTG pod kątem dysplazji- jest ok! Ale jeszcze dla pewności dam zdjęcie siostrze, która jedzie do Wrocławia ze swoim psem na kontrol, aby potwierdzili że jest ok!
No to cała moja historia - i ku przestrodze innym: PO ZABIEGU ODRAZU KOŁNIERZ!!!! NON STOP- żeby sobie nie zainfekowała..Dla bezpieczeństwa.
Ja chciałam oszczędzić suce tego- a mam 100 razy gorzej teraz, właśnie,że nie zadbałam od początku.

Pozdrawiam Wszystkich

  • Replies 179
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie wiem czy Cię to pocieszy czy czy nie, ale moim zdaniem to nie wina braku kołnierza. Niestety bardziej mi to śmierdzi zakaźeniem śródoperacyjnym. Tak się zdarza gdy operacja jest robiona w gabinecie po całym dniu przyjmowania chorych zwierzaków, przy zbyt "liberalnych" zasadach aseptyki itd. Ja swoje zwierzaki daję kroić owszem w gabinecie do przyjmowania choraczków ale po całej nocy naświetlania pomieszczenia lampą i z zachowaniem wszystkich zasad a i antyseptyki jakie obowiązują w "ludzkiej" sali zabiegowej i może dlatego nigdy nie miałam problemów z zapapranymi ranami pooperacyjnymi (a zwierzaki czasem lizną ranę i nic w tym złego, choć raczej brak zainteresowania wykazują - wszystko zaszyte ładnie, "posreberkowane" i nie boli ,bo leki dane jak trzeba))

Posted

Do zakażenia musiało dojść podczas zabiegu. Widocznie narzędzia nie były sterylne. Kołnierz nic by tu nie dał, oprócz tego, że suka byłaby w większym stresie. To nieprawda, ze zwierzęta po sterylizacji zbierają się od razu. Zbierają się bardzo długo. Nawet gdy rana zewnętrzna już sie wygoi zrasta sie, to co wewnątrz. Czy lekarz dał osłonowy antybiotyk? Nie wszyscy lekarze to robią, bo antybiotyk osłabia, ale ja zawsze domagam się podania właśnie żeby zmniejszyć ryzyko zakażenia.

Posted

Tak, dostała po sterylce antybiotyk. Dzisiaj dzwoniłam czy są już wyniki ale wysłali część do Warszawy i będą za parę dni, natomiast zbadali cżęść na miejscu("wybielili") niewiem co to znaczy , ale są bakterie w organiźmie, żeby zacząć celowe leczenie muszą poczekać na ten wynik z W-wy i będą dokładnie wiedzieć. Tyle wiem na dzisiaj. Jutro muszę jechać pokazać ją wet, czy się nic nie dzieje gorzej- coś mówiła dzisiaj,że zrobią jej dodatkowo biopsję- bo ma obrzęk i nie wiadomo czy nic tam się jej nie zbiera- Jezu, okropnie się boję. Miałam spokoju 6 miesięcy(wcześniej parvo) a teraz to. Modlę się o jej zdrowie, a także o swoje zdrowie, bo chyba gorzej to znoszę niż ona-bidulka.
Także więcej będę wiedzieć co to za cholerstwo za parę dni. Trzymajcie kciuki..
pozdrawiam

Posted

Frotka, no nie jest ciekawie, ale zobaczę co powiedzą wyniki na te bakterie, A może moja suka ma w sobie jakąś bakterie, którą "przekazała "w ślinie do rany? Nie znam sie na tym, zobaczymy, jutro jadę z nią do weta- czy się coś robi lepiej czy gorzej- wtedy chyba zacznę szukać pomocy, niewiem, ciężko mi myśleć o tym, bardzo się boję.

Posted

Moja "tymczasowa" suczka zostala poddana zabiegowi sterylizacji w zeszly czwartek.Nie otrzymala zadnego kolnierza ani tabletek przeciwbolowych w razie potrzeby.Poinformowano mnie,ze za tydzien mam sie zglosic na sciagniecie szwow.W poniedzialek zauwazylam,ze rana jest troche nabrzmiala a wczoraj ze jest nawet zaczerwieniona.Nie wyglada mi na to,aby sie cokolwiek tam goilo.Rana wyglada tak jak w dniu operacji.Czy to jest normalny objaw gojenia czy tez wdarla sie infekcja?
Dwa lata temu poddalam rowniez temu zabiegowi moja suczke ale w jej przypadku wszystko pieknie sie zagoilo.

Bede dzwonila zaraz do lecznicy,ale najpierw chcialam uslyszec wasze opinie ;)

P.S.Przepraszam,ze prosze o opinie w Twoim watku fridaoo.

Posted

to nie jest normalne, ze jest zaczerwienienie...jesli masz w domu Hexiderm- mozesz jej posmarowac (jesli nie mozesz isc do weta) ale jesli mozesz-pojedz z nia do weta...im szybciej tym lepiej :)

Posted

Dziekuje slicznie Macho za odpowiedz.
Dzwonilam przed chwila do kliniki w ktorej byla operowana.Chca zobaczyc psa dzisiaj.Skontaktowalam sie z psem wlasciciela,ktory bezzwlocznie powiedzial,ze
pokryje wszystkie koszta.Ja mam tylko nadzieje,ze to nie jest nic groznego :shake:

Posted

nie ma za co :) znam takie przypadki kiedy zaczynalo sie od zaczerwienienia... pies cierpi pozniej bo go boli i swedzi...


A skontaktowalas se z psem wlascicila czy wlascicielem psa ? :megagrin::megagrin::megagrin::megagrin:

Posted

Macho- nie wiem czy do zakażenia doszło przy zabiegu, wiesz jeśli ma faktycznie tą cholerną bakterię(jeszcze nie wiadomo co to jest)to wystarczyło,że polizała i zakaziła sobie- nie wiem, ja się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że tak właśnie się stało. Poza tym nie poszłam do pierwszej lepszej lecznicy.Leczymy tam psy od lat- w zabiegu uczestniczyło trzech lekarzy, ale macie też rzcje- przecież ludzie w szpitalach też ulegają zakażeniom-skąd? Ale terza tylko czekam na poprawę, pojadę dzisiaj- zobaczę co powiedzą. Już jestem zmęczona, ale "co cię nie zabije- to cię wzmocni"prawda? Nie takie rzeczy się przechodzi, to i to muszę przejść. Najgorsze to to , że strasznie pies cierpi-to mnie boli, może jeszcze bardziej niż resztę. Moja córka cały czs mi powtarza- "mamo, będzie dobrze- zobaczysz, niedługo nie będzie już tego pamiętać. A ja za przeprosz. "stara d..." zamiast ja ją pocieszać to czasem zachowuję się jak to ona powinna(12 lat)
Dziękuję Bogu za każdy nowy dzień jej życia, proszę tylko o wytrwałość i odwagę.

To tyle, napiszę może po wizycie co tam z moją Fridunią.
pozdrawiam i trzymajcie kciuki.

Posted

Wiesz to nie tak - pies sam siebie nie może zarazić. Byc może była chora (była zainfekowana) przed zabiegiem i w wyniku stresu operacyjnego i obniżonej z tego powodu odporności zarazki się uaktywniły. Byc może... ale czy zrobiono jej choć podstawowe badania jak morfologia (poziom leukocytów)PRZED ZABIEGIEM( a u psa z takim wywiadem to wg. mnie obowiązek). Niestety podtrzymuję, że najprawdopodobniej jednak zakażono podczas zabiegu. Trzech lekarzy ? A po co ? Szkolenie? Dwoje to zupełnie wystarczy : operujący i anestezjolog
No ale stało się - teraz trzymam za Was kciuki

Posted

taks napisał(a):
Wiesz to nie tak - pies sam siebie nie może zarazić. Byc może była chora (była zainfekowana) przed zabiegiem i w wyniku stresu operacyjnego i obniżonej z tego powodu odporności zarazki się uaktywniły. Byc może... ale czy zrobiono jej choć podstawowe badania jak morfologia (poziom leukocytów)PRZED ZABIEGIEM( a u psa z takim wywiadem to wg. mnie obowiązek). Niestety podtrzymuję, że najprawdopodobniej jednak zakażono podczas zabiegu. Trzech lekarzy ? A po co ? Szkolenie? Dwoje to zupełnie wystarczy : operujący i anestezjolog
No ale stało się - teraz trzymam za Was kciuki



Taks-Kielce to nie W-wa, czy Wrocław. Być może masz rację, nie neguję tego, ale co ja w tej sytuacji teraz mogę zrobić?Chyba już nic, tylko modlić się o wydobrzenie suni. Badań przed nie miała zrobionych, może gdyby coś było z nią nie tak, pewnie by zrobili-niewiem i tego już nie sprawdzę.Co ja mogę? Dostałam taką odpowiedź- gdybym odrazu założyła jej kołnierz- to nie doszłoby do tego.
A co do lekarzy- to trzech, bo akurat mieli dyżur, pewnie trzeci był obecnyw czasie, kiedy nie było innych pacjentów. Niewazne w tej chwili ilu ich było- ważne jest to czy Frida wyliże się z tego szczęśliwie.
pozdrawiam

Posted

Myślisz, że Wrocław lepszy? Mojej suczy w trakcie operacji (duzo poważniejszej niż sterylka) zakażono ranę- w dodatku użyto za słabego implantu. Skutek- infekcja, komplikacje, druga operacja wyjątkowo ryzykowna...
Operacja nie w podrzędnej lecznicy tylko w klinice.

Z drugiej strony wszystkie moje sucze sa sterylizowane, już wiem komu je dać "na stół"- Mila dwa dni "po" chciała biegać i skakać, Aksica nie ma najmniejszego śladu. Teraz mieliśmy małe problemy z Karą, bo się brzuszek zaparzył pod ubrankiem, ale to była nie tylko sterylka ale i mastektomia.

Ale to co opisujesz? Horror. I moim zdaniem ewidentna niekompetencja lekarzy.

P.S. Aha- "zdolnej" psicy kołnierz nie przeszkodzi nawet w zdjęciu szwów.

Posted

No więc właśnie widzicie i czytacie- nawet w najlepszej klinice takie rzeczy się zdarzają. Ja naprawdę nie chcę podważać kompetencji lekarzy- to oni uratowali mi sukę jak była chora na parwo- to gdzie miałam iść na zabieg jak nie do nich? Znają ją od maleńkiego, leczyli, szczepili i to nie tylko moją sukę, bo i siostry pieski są od kilkunastu lat tam leczone.
Nie mam dowodów na to, że Frida była TAM zakażona, zresztą ja już tylko chcę żeby wyzdrowiała i biegała i była taka wesoła i pogodna jak wcześniej...

Posted

fridaoo jak sie ma Twoja suczka?

Okazalo sie,ze rana mojej suczki byla zle zszyta :crazyeye: :angryy: :mad: Oczywiscie weterynarz nie powiedzial mi tego w prost.Nie zlecil zadnych poprawek,gdyz stwierdzil,ze rana zaczela sie mimo wszystko goic.Ale wyobrazcie sobie moje zdziwienie jak on jej naciagnal te szwy i w niektorych miejscach mozna bylo zajrzec do wewnatrz :crazyeye: Skasowal mnie za jakas dziwnie pachnaca masc i zalecil smarowac trzy razy dziennie.Pies jak mnie widzi z ta strzykawa w reku to zachowuje sie tak jak by sie chcial stac niewidzialnym.Pozniej dochodzi ta jej nerwica - potrafi znieruchomiec a wowczas dostaje potwornego slinotoku.W lecznicy i w samochodzie podczas jazdy chyba z litr sliny stracila :shake: Ten pies nie mial dobrego startu w zyciu rowniez :shake:

Posted

Kasia 82- to też przechodzisz gehennę..
W środę byliśmy u weta na kontrol, a przy okazji na ponowne przyszycie drenu. Wyobraźcie sobie jakie znowu cierpienie dla suni- nie chcieli jej znowu podać znieczulenia to na żywca wszystko(mało tego to jeszcze wyleciał jej całkiem ten dren, bo jak poszły szwy, to on sobie tak "latał" do przodu-do tyłu aż w końcu całkiem jej wyleciał). Trzymaliśmy ją, a tu jak na złość nie można było jej włożyć tego drenu bo coś blokowało- także suka mnie z bólu ugryzła w palec, popuściła kupkę, także do dziś mnie ręce bolą. I co- jak jej tam zajrzeli w te szwy to było widać jeszcze martwicę, także jeszcze maść, riwanol, antybiotyk no i czekamy na wyniki z W-wy, wtedy będzie wiadomo jaka bakteria i będzie można podać celowy antybiotyk. Na pocieszenie- Frida już powoli zaczyna być taka jak dawniej tzn.zachowuje się już bardziej żywiołowo, ma ogromny apetyt(jak to labki), pomału podgryza man ręce-dobry znak- to znaczy że wraca chyba do zdrowia. Tylko jej strasznie przeszkadza kołnierz.Bidulka nawet patyczka przywleczonego z dworu nie może sobie pogryźć bo jak tu go złapać łapkami jak ten paskudny kołnierz na głowie...Ale bardzo mnie cieszy to ,że już zachowuje się przyzwoicie w sensie energii. I chyba musi się tam goić bo strasznie ją swędzi- nawet nie może się podrapać.Już nawet kołnierz próbuje podgryzać. Nie wiem ile jeszcze to będzie trwało. Dzisiaj po pracy jedziemy znowu na kontrol- zobaczymy co dziś powiedzą.

Posted

Witam Was.
Frida czuje się już dobrze, co prawda nie rozrabie tak jak wcześniej, ale to chyba ten kołnierzjej przeszkadza, ale poza tym jest dobrze.W piątek byliśmy się pokazać i wet powiedział, że sama rana "brzydko wygląda", ale jest dobrze. Nie śmierdzi, to jest ważne, no i dzisiaj MOŻE ściągną jej dren, to zaczęło by się goić. Zobaczymy. Ale chcę Was zapytać, czy komukolwiek zdarzyły się obelgi z powodu kołnierza, w którym chodził pies?
Bo nam notorycznie ludzie śnieją się w twarz, że co ja takiego załorzyłam psu, cyt" Boże sobie by Pani takie coś założyła, a nie psa męczyła?, albo śmiech po naszym adresem, teksty typu" Jezu co on ma głowie", "Chyba ufo" itp. Wiedziałam że jest znieczulica, ale do takiego stopnia? Ludzie to są strasznie okrutni i prymitywni.Przecież kołnierze są od dawien dawna, wiem że to nie jest codzienność, ale żeby w ten sposób reagować? Najgorzej to córka przeżywa- dzieci się śmieją, docinki, bardzo jej wtedy przykro, ja wiem że dla dzieci to coś innego, ale dorośli? Przecież logika ludzka mówi sama za siebie, prawda? Okropne to jest.Czy Was spotkało takie coś?Czy wszędzie ludzie tak reagują?
No ale nic, ja to mam gdzieś, nie przejmuję się, chociaż zdarzyło mi się dosadzić jednemu facetowi- i to dobitnie, bo już nie wytrzymałam. Biedna Frida, nawet psy na nią szczekają- tak jakby spadła z kosmosu. Mam nadzieję,że wkrótce zdejmę jej ten "abażur" z głowy, bo bidulka też się męczy.
To narazie tyle.Napiszę jak wrócimy od weta.
pozdrawiam

Posted

Jest dobrze! Wczoraj wyciągnięto jej dren, no i czekamy aż szew się zrośnie. Mam nadzieję, że potem nic się nie stanie. tzn.że po zrośnięciu nie okaże sięże tam w środku jest jeszcze martwica. Ale muszę być dobrej myśli. Tak bym chciała, żeby już mogła biegać i cieszyć się życiem, bo przecież chcemy wyjechać na oczekiwany urlop nad morze. Myślę, że do kończ czerwca wszystko się zagoi. A ja chciałam ją wysterylizować pod koniec miesiąca- dopiero by się narobiło, z urlopu nici wtedy...
pozdrowionka dla wszystkich odwiedzających...

Posted

Aha- wyników jeszcze nie ma- nie wiem czemu tak długo to trwa, bardzo jestem ciekawa co to za bakteria, ale jak będą to wszystko napiszę. W piątek jedziemy do weta- może ściągnął jej szwy-zobaczymy...

Posted

Trzymam kciuki za sunię. A gdzie panna miała sterylkę? Ja swoją cięłam u Kabały- lecznica 4 łapy i nie narzekam, szybko się zagoiło,żadnych komplikacji nie było. Wiem też,że dziewczyny z TOZ sterylkują praktycznie wszystkie sunie( wychodzi 2-2 sterylka w tygodniu) u Steinhoffa i widziałam robi malutkie ranki, suczki też pięknie się goją. W Kielcach wbrew pozorom też można znaleźć porządne lecznice:razz:

Posted

Ja swoją u dr.Główki na ul.Skłodowskiej. Wiesz, oni postawili mi na nogi Fridę z parwo-bardzo ciężko przechodziła, siostra tam leczy psiaki od parunastu lat, więc zaufałam im. Poza tym- w innej lecznicy też to się mogło stać, ja im ufam, mogę jedynie sobie zarzucić to- że nie zadbałam o Fridę od początku(mam na myśli kołnierz, który by ją chronił od lizania, dzięki czemu stało się to co się stało) Chodzą różne opinie na temat lekarzy- [cenzura moda - punkt 3 regulaminu] Ja nie chcę podważać autorytetu żadnego z nich, to jest tak jak z lekarzami od ludzi- każdy ma swojego zaufanego i tam chodzi, bez względu na opinie innych prawda? Ja póki co nie zamierzam zmieniać lekarza, bo jeszcze raz powtarzam- uratowali mi sukę, mają ok podejście i to dla mnie się liczy.
Wiem,że np. o której porze dnia i nocy bym zadzwoniła do nich to mogę liczyć na pomoc, a to jest też bardzo istotne, bo gdzieniegdzie poza godzinami pracy mają Cię gdzieś, nie?
Także myślę, że wszystko dobrze się skończy i nie będę musiała przechodzić takich stresujących sytuacji jak ta.
pozdrawiam

Posted

Witam
Chciałabym Wam powiedzieć jakie wczoraj opinie słyszała moja córka spacerując z Fridą.(w kołnierzu-oczywiście) Otóż bardzo mnie to rozśmieszyło, myślę, że i Was to rozśmieszy. No więc kiedy Ola szła z Fridą nagle pewna pani dochodząc mówi:" dziecko-po co TO jej założyłaś" Pewnie żeby ją słońce nie raziło, albo żeby lepiej słyszała, tak?"
Boże- wiem że ludzka wyobraźnia jest wielka, ale żeby takie farmazony wygadywać? I jeszcze jedna osoba skomentowała cyt" ona ma po to żeby dzieci jej nie głaskały, bo gryzie, tak" albo żeby nie zjadała z ziemi. Swoją drogą- to może faktycznie to jest doskonały pomysł na to żeby psiury nie podjadały sobie na dworze...albo żeby kołnierz służył jako ochrona przed słońcem...dobre co?

A tak wogóle to Frida czuje się już dobrze, bryka szaleje po domku, może jeszcze nie tak straszliwie, ale chyba polubiła ten "kołnierzyk" przyzwyczaiła się do niego, nawet śmiejemy się, że już jej go zostawimy, żeby była trochę spokojniejsza..Żartuję oczywiście.
Wyników w dalszym ciągu nie ma, nie wiem co jest, a może tam nic nie wyszło i hodują te "bakterie"że może coś się wykluje? Nie wiecie czasem czemu to tak długo trwa?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...