reksio50 Posted October 11, 2007 Author Posted October 11, 2007 Ania-tygrysiczka napisał(a):Więc witajcie w klubie "wariatów", Kinga :evil_lol: Jesteście kochani, cudowni wariaci o złotych sercach. Ja poproszę, żeby cały świat składał się wyłącznie z takich "wariatów". Uściski dla całej, powiększonej rodzinki :buzi: Oj jesteśmy wariaci, jesteśmy ;) Stachu też wariat mimo późnej pory chodzi po mieszkaniu i rozpacza, bo kocina Czesław płacze strasznie, żąda wypuszczenia i drapania. Stach w przypływie rozpaczy wlazł właśnie na antresole do śpiącego Piotrka i mu się skarży strasznie. Dodatkowo ja tez rozpaczam, bo rana Cześka jest wstrętna, a nawet go dobrze wymiziac nie mogę, bo chłopak świerzbowca usznego i koci katar posiada, więc musi przebywać w pełnej izolacji, a nie dam rady siedzieć cały dzień w łazience, bo wtedy Stanisław juz całkiem się zapłacze. Aniu :buzi: :) Quote
reksio50 Posted October 11, 2007 Author Posted October 11, 2007 gallegro napisał(a):Nie naśmiewać się powiadasz... ;) :lol: :evil_lol: :diabloti: :eviltong: Ty złośliwcze :evil_lol: ;) Za wariatów powiadasz... Marek Grechuta miał w swoim repertuarze utwór zatytułowany "Chcę być pomylony"... Oto jego wiele mówiący fragment: "Pomyleni wiedzą, gdzie jest Bóg... Pomyleni to są świeccy Święci..." Chcę być pomylony... Po prostu idealne słowa, dzieki Ci za nie :) Quote
reksio50 Posted October 28, 2007 Author Posted October 28, 2007 Szybkie wieści :) Czesiek zostaje z nami jednak, do tego malucha już się tak przywiązaliśmy, jest naprawdę wyjątkowym kociną, a my możemy pozwolić sobie na trzeciego kociowatego, tyle tylko że na tym już pas :evil_lol: Tosio Staś nie robi problemów w związku z nowym domownikiem, wręcz Czesiulkowi pozwala na wszystko gryzienie w łapki, skakanie i bawienie się ogonem :) My, Tosio i reszta bandy, żyjemy sobie teraz między naszym mieszkaniem, a mieszkaniem moich rodziców, w związku z remontem Tosiek musi pomieszkiwać u nich, ale na szczęście jakiś specjalnych problemów z tym nie ma. Jest wręcz zachwycony bo moja mama zabiera go trzy razy dziennie na długaśne spacery i cały czas rodzice pod nos podtykają jakieś smakołyki. Quote
gallegro Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 [quote=reksio50;8330386... a my możemy pozwolić sobie na trzeciego kociowatego, tyle tylko że na tym już pas :evil_lol:... Ciekawe, czy jest Ci znana pewna stara prawda, która brzmi: "NIGDY nie mów NIGDY"... czego niniejszym Wam życzę :eviltong:. Ja już zdążyłem doświadczyć tego na własnej skórze ;). Swoją drogą, szczęściarz z tego Cześka... Quote
reksio50 Posted November 15, 2007 Author Posted November 15, 2007 Aniu i Tomku baaaaaardzo dziękujemy za odwiedziny :Cool!: Szkoda tylko, ze Stasio Toś był taki nieswój, sądzimy że przy następnym spotkaniu poznacie prawdę o tym kochanym cudzie z różkami i jego ADHD :evil_lol: A jak tylko wyszliście Stachu zaczął szaleć, biegać i skakać, a udawał, że taki grzeczny i cichy ;) Quote
reksio50 Posted November 15, 2007 Author Posted November 15, 2007 Aniu i Tomku baaaaaardzo dziękujemy za odwiedziny :Cool!: :buzi: Szkoda tylko, ze Stasio Toś był taki nieswój, sądzimy że przy następnym spotkaniu poznacie prawdę o tym kochanym cudzie z różkami i jego ADHD :evil_lol: A jak tylko wyszliście Stachu zaczął szaleć, biegać i skakać, a udawał, że taki grzeczny i cichy ;) Quote
gallegro Posted November 16, 2007 Posted November 16, 2007 Nie cytuję Twoich słów, ponieważ nie jestem pewien, który z dwóch powyższych, prawie identycznych wpisów (pierwszy bogatszy o "całusek"), odnosi się do mnie, a który do Ani :eviltong:. Było nam niezmiernie miło gościć w Waszym domu. Toś miał prawo nie czuć się komfortowo w tym przypadku. W końcu jesteśmy dla niego obcymi ludzmi, których obecność i tak zniósł z umiarkowanym spokojem. Myślę, że przy okazji ew. następnych wizyt i rewizyt, rozkręci się i pokaże na co tak naprawdę go stać ;). Quote
reksio50 Posted November 16, 2007 Author Posted November 16, 2007 gallegro napisał(a):Nie cytuję Twoich słów, ponieważ nie jestem pewien, który z dwóch powyższych, prawie identycznych wpisów (pierwszy bogatszy o "całusek"), odnosi się do mnie, a który do Ani :eviltong:. Wpisy identyczne bo się dogo postanowiło zawiesić i dziwnym trafem opublikowały się dwa i daję słowo w dwóch były całuski z tego wniosek że dla każdego po jednym :eviltong: Było nam niezmiernie miło gościć w Waszym domu. Toś miał prawo nie czuć się komfortowo w tym przypadku. W końcu jesteśmy dla niego obcymi ludzmi, których obecność i tak zniósł z umiarkowanym spokojem. Myślę, że przy okazji ew. następnych wizyt i rewizyt, rozkręci się i pokaże na co tak naprawdę go stać ;). Nam również było bardzo miło i liczymy na więcej wizyt(a w szczególności jak juz się z naszym bałaganem pozbieramy, czyli za dwa tygodnie :cool3: ) i rewizyt toż, eghmmm blisko jest, więc liczymy na więcej :evil_lol: A co do samego Stacha trzeba mu dać kilka godzin, jak wcześniej jakoś nie do końca ufny był do mojego taty tak teraz to najlepsi kumple na świecie. A każda z nowo poznanych osób przy pierwszej wizycie wzbudza u niego strach z każdą następną wizytą jest bardziej pewny siebie, i tak zwykle przy trzeciej zaczyna podgryzać(gdy wykazuje się w stosunku do niego brak zainteresowania) i znosić zabawki żeby mu rzucać. I musicie wierzyć na słowo(choć liczymy ze sami się o tym przekonacie) Stasiek to łobuz straszny, ale najukochańszy na świecie :lol: Quote
reksio50 Posted December 13, 2007 Author Posted December 13, 2007 Ojej zaniedbaliśmy się więc dziś na szybko zaledwie kilka fotek, Stacha… A swoją drogą remont wciąż trwa… Quote
Sabina02 Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Sparalizowana sunia zostanie uspiona!!! :placz: Potrzebny DT natychmiast!!!! HELP!!! http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100800 Quote
reksio50 Posted January 31, 2008 Author Posted January 31, 2008 Szybkie wieści Stachowe Stanisław, dzikus straszny, szaleje jak wariat po domu, biega skacze, a co najlepsze wciąż chce się uczyć, szkoda tylko, że sam dokonuje wyboru czego się uczy, a co absolutnie mu nie odpowiada ;) Piotrek nauczył go aportu w locie, jak na razie wszelkie zabawy odbywają się w mieszkaniu bo, cieplarniana osobowość się z niego zrobiła i na dworze, przez chwilę może pobiegać(bieganie uznaje w kółko, nie interesuje go pędzenie przed siebie, coś chyba z pasterskiego ma ;) bo z uporem maniaka, biega wokół nas), no i pożeranie śniegu i tarzanie się w nim to zabawy najlepsze, ale nie trwają one dłużej niż 10 minut, potem robi nawrót w stronę klatki i nie ma siły, żeby jeszcze został na dworze. A w domu, zaczyna się wariactwo, koty są gonione i delikatnie podgryzane w nogi(a facet z niego naprawdę delikatny i nie ma szans by kotom nawet w szaleństwie zabawy stała się krzywda), potem bieg za gumową kością i wydawanie rozkazu żeby mu ją rzucać, a on jeden sus i już ją ma, zanim jeszcze spadnie zabawka na podłogę i tak mija dobrych kilka godzin. Potem 10 minut przerwy na sen i zabawa od początku. Nocował u nas przez kilka dni nasz bardzo dobry kolega, Stachu zapałał do niego miłością ogromną, przez pierwszą godzinę był nieco niepewny, ale potem jak się rozszaleli obaj, tak koty pochowały się w najdalszych zakątkach mieszkania, a my musieliśmy robić uniki, żeby Stach nie wpadł na nas biegnąc po mieszkaniu, szkód w ludziach, kotach i psach na szczęście nie odnotowaliśmy ;) No i musze dodać, że najlepszym kumplem Stacha jest kot Czesiu(ten kiedyś dziurawy i zabiedzony, a dziś cudny, kochany grubasek), pędzą razem po mieszkaniu (jak już wszyscy mają dość rzucania kości ;)), jadają z jednej miski, a najlepsze jest to że ostatnio Stachu czeka aż Czesiek skończy jedzenie z własnej miski i wędruje do Stacha, wtedy dopiero i on zaczyna jeść, widać samotne jedzenie z własnej miski nie sprawia mu przyjemności. Dodatkowo sypiają zazwyczaj razem, przytuleni, a gdy jest za ciepło to muszą się choć widzieć :) Stach w locie – lot po gumową kość trzeba się przyjrzeć a widać obok szafki żółte gumowe cudo które jeszcze nie spadło na ziemię :D Stachu PS Zdjęcia dość słabe, bo przez remont który niedawno skończył się tak naprawdę, zapominałam o aparacie i robieniu fotek, ale się poprawię i obfotografuję całą bandę Quote
gallegro Posted February 2, 2008 Posted February 2, 2008 Latający pies :crazyeye: Rewelacyjne zdjęcia !!! Czekamy na kolejną fotorelację... Quote
Tigraa Posted February 2, 2008 Posted February 2, 2008 Kingusiu, bardzo bym chciała, żeby tacy ludzie jak Ty i Piotrek rodzili się na kamieniu. Takich nam potrzeba. Jesteście młodzi i odpowiedzialni. Znam jeszcze jedno takie cudowne młode małżeństwo - Anię i Artura z Łodzi, którzy adoptowali ode mnie malutkiego Iryska. Quote
reksio50 Posted February 2, 2008 Author Posted February 2, 2008 Proszę państwa ;) zapsiliśmy rodziców :D Oto i on : http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9424274#post9424274 Mieszka z rodzicami, ale z nami też od czasu do czasu będzie przebywał, a Tofo zyskał nowego kumpla, jeszcze miłością nie pałają do siebie, ale widać, że im przejdzie :D Quote
reksio50 Posted February 18, 2008 Author Posted February 18, 2008 Kolejna porcja Stanisławowych fotek Quote
gallegro Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 Piękne fotki szczęśliwych czworonogów... Quote
Tigraa Posted February 18, 2008 Posted February 18, 2008 Czy to jest ten Tosiek, który miał zjadać koty? :evil_lol: Quote
reksio50 Posted February 18, 2008 Author Posted February 18, 2008 Dobra, dobra, on tylko udaje ;) Gdy ktoś do nas przyjdzie kto nie zna Stacha, a ten nagle wsadzi sobie do paszczy całą głowę Czesia to widzę w odwiedzającym przerażenie w oczach ;) Ale co zrobić oni już tak mają, wygląda to dość drastycznie ale krzywdy sobie nie robią więc niech się bawią ;) A Czechu to stary zaczepiać i ze Stachem są identyczni, nie tylko w umaszczeniu, ale charakterki mają jednakowe :D I obaj zaczepni. Ach i muszę dodać że Januszek nie ma prawa podejść do kotów, Stach jest wtedy skłonny zagryźć, widać koty są tylko Stacha i będzie je bronił jak lew, więc Januszek już wie koty i zabawki są Stacha i są nietykalne :evil_lol: Quote
reksio50 Posted March 3, 2008 Author Posted March 3, 2008 Tosiowe Stachowe wieści. Więc mamy na dwa domy szpital. Podczas ostatniej wichury Tof przerażony był okropnie, jak się okazało załapał od Januszka wirusa zapalenia jelit, jako że Stach był silny i zdrowy więc do tej pory wirus się nie ujawnił. Jednak strach Tofa tak osłabił organizm że w nocy z soboty na niedziele Tofu zrobił kupsko w domu, jak się okazało nie była ona normalna a z krwią. Jako że w niedziele nie było możliwości jechać do weterynarzy więc dziś z rana pojechaliśmy na przebadanie. Oczywiście zastrzyki, leki i zalecenie że trzeba kupić uspokajacz jakiś bo Stasiek okropnie się stresuje, więc jak Stasiek zostanie wyleczony zaopatrzymy się w D.A.P. do kontaktu, nie ma wyjścia trzeba działać, a z tego co wiemy to najmniej inwazyjna metoda uspokajania która nie otumania psiaka, a jednocześnie bardzo skuteczna. Quote
reksio50 Posted March 4, 2008 Author Posted March 4, 2008 Jako że spać coś dziś nie mogę więc jeszcze foto. Stachu po zastrzykach odreagowuje, oczywiście robi to w sposób najbardziej odpowiedni dla Stachowatych czyli bieganie, bieganie i piszczenie gumowym udem ;) Ach i nie dodałam, że jeszcze przyplątało się coś gratis – powiększone węzły chłonne i oby Stachowy to jak najszybciej zwalczył. Pozdrowienia K Quote
gallegro Posted March 4, 2008 Posted March 4, 2008 Trzymam mocno kciuki, za szybki powrót do zdrowia psiaków... Quote
reksio50 Posted March 7, 2008 Author Posted March 7, 2008 Stach z wątrobą szybko się uporał, już wszystko jest ok., teraz tylko dla pewności trzeba go jeszcze przez dwa dni doleczyć i zostanie uznany za zdrowiutkiego :) No i pytanie – może ktoś ma jakiś sposób jak uspokoić przerażonego psa, zależy nam na czymś szybko działającym i krótko. Bo nie jest to absolutnie potrzebne na stałe, chodzi nam tylko o ekstremalne warunki- burza, sylwester, bardzo silny wiatr. Wciąż myślimy nad D.A.P.em i nie bardzo wiemy czy zdecydować się na taki sposób uspokajania, przy czym u nas byłby on tylko włączany podczas ekstremalnych jak dla Stacha sytuacji i nie był by to środek absolutnie na stałe. Bardzo szkoda nam Stachowatego gdy tylko zaczyna się coś dziać co go przeraża, bieda nasza zaczyna się cała trząść, popłakiwać, wtulać łepetynę z całych sił, włazi pod łóżko a i tak nie uspokaja go to… A po takich przeżyciach już jest regułą, że do Stacah jakaś wstrętna choróbsko się przyplątuje, więc musimy jakoś zadziałać, zapobiec… Quote
gallegro Posted March 7, 2008 Posted March 7, 2008 Mój sposób może być kłopotliwy jeśli chodzi o jego adaptację do Waszych warunków mieszkaniowych, ale w niektórych sytuacjach jak np Sylwester, może się sprawdzić. Głośna, rytmiczna muzyka, która skutecznie zagłusza różnego rodzaju hałasy. Nie twierdzę, że wyeliminuje to problem w 100%, ale z całą pewnością go złagodzi. W czasie burzy, przeszkodą mogą być niewyrozumiali sąsiedzi... Quote
reksio50 Posted March 7, 2008 Author Posted March 7, 2008 W naszym przypadku ten sposób odpada, bo piętro niżej w obu mieszkaniach są niemowlaki. A sąsiedzi i tak tolerancyjni bo na szczekanie i rozpacz Stacha(gdy sam zostanie potrafi trochę powyć, potem się prześpi i znów rozpacza i tak w kółko ;)) przymykają oko, bo robi to dość cicho, ale sądzę że muzyki która zagłuszyłaby hałas nie wytrzymają :) Tym bardziej że Stachowego strach burzowy dopada tylko w nocy(gdy jest ciemno), w dzień nie robi to na nim wrażenia. I przy zwykłym deszczu nic się nie dzieje, tylko gdy jest huk piorunów. Quote
gallegro Posted March 7, 2008 Posted March 7, 2008 [quote name='reksio50']W naszym przypadku ten sposób odpada, bo piętro niżej w obu mieszkaniach są niemowlaki.(...) Dlatego pisałem o sylwestrze. Tego dnia, a raczej nocy, uchodzą na sucho takie "wybryki". Tylko, że to jeden z wielu dni w roku, kiedy jest ten problem... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.