Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='reksio50']...Wątroba Tosiowatego też dochodzi do siebie, już mamy 10kilo psa :evil_lol:

Mam nadzieję, że każdy następny kilogram psa, będzie tak samo kochany jak poprzednie ;).

Cieszę się, że wszystko się układa... Jeszcze raz dziękuje Wam za to co dla niego zrobiliście i w dalszym ciągu robicie...

Z przyjemnością zaglądam na Tosiowy wątek...

  • Replies 167
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Po czym poznać że Tofowaty jest władcą nas i mieszkania ??


  • Niech ktoś(facet) się na mnie spojrzy a Tosiowatemu to się nie spodoba(ma to tylko miejsce gdy nie ma Piotrka w pobliżu) = Toś skłonny odgryźć nogę i wyrwać wątrobę
  • Dźwięk domofonu wiąże się z ujadaniem na pół bloku
  • Dźwięk domofonu który mówi o tym ze ktoś z „naszych” wszedł na klatkę = machanie ogonkiem i wyczekiwanie pod drzwiami
  • Dźwięk telefonu to sprint przez mieszkanie w stronę „intruza” i machanie swoim żaglowcem
  • Wszystkie większe psy zostają obszczekane, nawet jak na Tosia nie reagują(on taki dzielny na smyczy)
  • Toś bardzo dba o naszą kondycję, jako że nie może jeszcze chodzić bez smyczy(potrafi się zabiec przed siebie np. do końca parku) jesteśmy zmuszenie do biegania z nim w tygodniu po parku tzn. on biegnie a ja frunę za nim :painting:
  • Jesteśmy pod groźbą zagryzienia kotów lub własnej(Tosiowej) łapy zmuszani do cotygodniowych wypadów na działkę gdzie Toś udaje się w celu odnalezienia kreta i przekopania całej działki a także zrobienia setki kółek wokół niej.
  • Tosiek zajmuje własną osobą wszystkie fotele z których ktoś tylko na chwilę się podniósł, nie liczy się że np. kanapa jest wolna, Toś lubi miejsca wygrzane :evil_lol:


PS
Zdrówko Tosia z dnia na dzień jest coraz lepsze, już wszelkie problemy ustąpiły.
Każdy kilogram psa jest równie uwielbiany jak cala reszta i teraz mamy więcej osóbki do przytulania

Posted

Może będę nieskromny, ale muszę coś napisać... Jestem dumny ze swoich siedleckich ziomali i z tego, że właśnie taki domek udało mi się znalezć dla radomskiego Tośka... :p.

Posted

Toś robi się łobuzem strasznym, biega, wszystko co dzieje się w domu nadzoruje, krzyczy jak tylko coś za głośno na klatce się dzieje… Ogólnie jest to osóbka która nie ma w sowim słowniku słowa zmęczenie ( podgryzający terrorysta:diabloti: ), ma mnóstwo sil i chęci do zabawy cała dobę, sypia chyba tylko z przyzwoitości… Dziś już się zorientował że jutro sobota i czas na samodzielne kilkugodzinne bieganie, więc w parku z tej okazji zrobił z 10 kółek wokół mnie, a ja czekałam aż pobiegnie przed siebie z moim wyrwanym ramieniem ;) Mały diabełek siły ma za trzy wilczury…

Dodatkowo samym sobą uratował życie jakiemuś psiemu biedakowi, od kilku dni pojawił się na osiedlu piesio, straszna pierdółka, która za nic nie umie poruszać się w mieście potrafi stanąć na środku ulicy i tak stać aż ktoś nie zatrąbi… Bardzo się martwimy o niego jednak za nic nie możemy wziąć go do domu, piesio jest duży coś w typie wilczura, bardzo ufny i przyjazny, wystarczy wyciągnąć rękę a biegnie machając ogonkiem… Nosimy mu jedzenie, jednak nie wiadomo jak długo piesio da radę jeszcze mieszkać między blokami, bo za nic nie radzi sobie bardzo się o niego martwimy… :( :nerwy:

Posted

Jak długo psiak przebywa w Waszej okolicy? Jeśli bywa systematycznie, można wystawić go na Allegro. Wystarczy zrobić kilka fotek...
Jeśli uważasz, ze to dobry pomysł, będę czekał na zdjęcia.

Posted

[quote name='gallegro']Jak długo psiak przebywa w Waszej okolicy? Jeśli bywa systematycznie, można wystawić go na Allegro. Wystarczy zrobić kilka fotek...
Jeśli uważasz, ze to dobry pomysł, będę czekał na zdjęcia.

Od tygodnia jest i nie oddala się raczej z osiedla, nie licząc włażenia, na Starowiejską w stronę parku(a jak wiadomo krzyżówka Starowiejska-Młynarska do bezpiecznych nie należy), śpi pod jedną z klatek ludzie na razie dają mu jedzenie+my mu donosimy, dzieciaki się z nim bawią, bawi się też słodko z innymi psami. Teraz będzie weekend, więc poobserwujemy go czy jest, jak się zachowuje, jak okaże się, że na pewno nie ma domu(jest tu jeszcze tzw. czarnuszek mały piesek, który całe lato mieszka na dworze, ale zimą go ktoś zabiera do domu, on akurat radzi sobie świetnie, jest zadbany, raz na jakiś czas kąpany, "na oko zdrowiutki"), musimy dobrze się rozejrzeć czy i ten nie ma podobnej sytuacji, ale mimo wszystko jak będzie się pojawiał dalej zrobimy mu fotki i Ci wyślemy. Piesio, o którym piszę super nadaje się do domu z ogrodem, na zamknięty teren, bo na prawdę pierdółka z niego straszna, aczkolwiek milusia...

Posted

Masz rację. W takiej sytuacji trzeba dać czas potencjalnym opiekunom, którzy przecież mogą go szukać. Czy na Twoje "oko", psiak wygląda na "czyjegoś", czy raczej na porzuconego? A tak ogólnie, w jakiej jest formie?

Posted

gallegro napisał(a):
Masz rację. W takiej sytuacji trzeba dać czas potencjalnym opiekunom, którzy przecież mogą go szukać. Czy na Twoje "oko", psiak wygląda na "czyjegoś", czy raczej na porzuconego? A tak ogólnie, w jakiej jest formie?

Piszę teraz bo od piątku wieczór piesio przepadł, jeszcze wieczorem daliśmy mu jeść, około 21 był, a przez weekend, zniknął. Nie mamy pojęcia czy gdzieś poszedł, czy ktoś go zabrał. Szukaliśmy go przez te trzy dni, a jego nie ma, całe osiedle przeszliśmy :???:... No nic liczymy że ktoś go zabrał lub znalazł się właściciel.

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='Ania-tygrysiczka']Kinga, co słychac u naszego Tośka?

Na razie w wielkim skrócie, bo niedawno wróciliśmy ze spaceru i jestem ledwo przytomna. Jak już pisałam Tosiowaty zapędza się biegnąc przed siebie i jako że w tygodniu nie mamy możliwości jechać z nim na działkę, zmuszeni byliśmy przez jego nadmiar energii do jakiegoś kreatywnego pomysłu :evil_lol: I dziś była wielka próba, duża łąka w parku jest + 15m taśmy z wytrzymałością 1000kg + Toś i moja ręka = godzina biegania na dystansie 15m w każdą stronę. Wracaliśmy do domu z radością, że Toś w końcu spożytkował pokłady energii, oj jak się pomyliliśmy Tosiowaty nie uznaje czegoś takiego jak zmęczenie, poleżał chwilę, a teraz wziął się za meblowanie :lol: poduszki fruwają, koce też, koty biegają, a sprawcą jest Tosina.

A co więcej ...
Zdrówko Tosia jest już super, wszystkie problemy ustąpiły, był jeden mały wypadek gdzieś tu nawet na forum pytanie zadałam na ten temat. Tosiowaty skacze, biega i ogólnie jest mało uważny i w niedziele w ferworze zabawy na dworze musiał skoczyć jakoś niefortunnie(nie mamy pojęcia jak to się stało, zauważyliśmy jak Toś zrobił się wiotki na widok własnej krwi, żeby choć pisnął, a on dopiero jak zauważył zaczął panikować) piąty pazur ułamał się tak niefortunnie że przerwał żyłkę w nim. Oczywiście krwawił jak szalony, więc Tosia pod pachę i do domu... Najpierw mycie zimną, wodą, potem wodą utlenioną i bandaż. I zaczeliśmy panikować, była dziesiąta, wiec najpierw pytanie na forum z braku odpowiedzi wysłaliśmy smsa do naszych weterynarzy, oddzwonili. Po odwinięciu bandaża i odczekaniu 10/15min jak nam radzili, jakby krwotok nie zatrzymał się sam mieliśmy się do nich zgłosić na nocą wizytę. Na szczęście wszystko samo wróciło do normy, Toś zaopiekował się sam łapką. Następnego dnia wizyta kontrolna, wszystko w jak najlepszym porządku... A dziś już znaku po wypadku nie ma, pazurek wygląda jakby nigdy nic mu nie było... Choć już godzinę po zdarzeniu Toś brykał jak zawsze...

I co więcej... hmmm....
Toś sypia z nami jako że noce są zimne pcha pupkę do łóżka kiedy chce i jak chce(do tej pory z powodu upałów najlepszym przyjacielem w nocy była podłoga), a teraz się budzimy ja zwinięta a Tosiowaty i Piotrek rozłożeni na całym łóżku, a w nogach lub na poduszce koty :evil_lol:

Toś cudniasty jest, ma już chwilę że przestaje skakać i brykać a na przytulanki i drapanki go bierze, więc wypieszczony i wyprzytulany
jest do momentu aż ma dość i wszystko przemienia się w zabawę tzn. gryzienie za palce lub szarpanie nogawki/bluzki :lol:

I sobie tak żyjemy wszyscy baaaaaaaaaaaaaardzo szczęśliwi ...

Miało być krótko wyszło długo :evil_lol: no i proszę o wybaczenie ale będzie bez fotek bo juz nie dam rady szukać ich na laptopie, ale obiecuje że jutro lub w środę będzie pokaźna porcja i jak się uda nawet króciutki filmik z Tosiem i kotem Zikiem w roli głównej, a być może jak dam radę to uchwycić to i spacer na długaśnej smyczy obfotografujemy .
Pozdrowienia i mnóstwo :buzi:

PS
Aniu I Tomku my nadal czekamy :evil_lol:

A jednak dwie fotki wygrzebałam w czeluściach komputera :evil_lol:
Opalamy się parami ;)


Typ niepokorny :D

Posted

reksio50 napisał(a):
...Miało być krótko wyszło długo :evil_lol: no i proszę o wybaczenie ale będzie bez fotek bo juz nie dam rady szukać ich na laptopie, ale obiecuje że jutro lub w środę będzie pokaźna porcja i jak się uda nawet króciutki filmik z Tosiem i kotem Zikiem w roli głównej, a być może jak dam radę to uchwycić to i spacer na długaśnej smyczy obfotografujemy .
Pozdrowienia i mnóstwo :buzi:

PS
Aniu I Tomku my nadal czekamy :evil_lol:...


Tego typu niekonsekwencje są mile widziane ;).
Miało być krótko... miało nie być fotek :evil_lol:.

Zapewniam Cię... przyjedziemy... i nie licz na niekonsekwencję w tym względzie :eviltong:.

Posted

:lol:No proszę, jaka miłość i pełna komitywa psio-kocia :loveu:
A tak się bałaś Kinga że Tosiek kota zje na obiad :evil_lol:

Jaką ma kitę białą, jaka mu się sierść sypnęła piękna. Jak jechał do Was, to miał wyleniałą miotłę zamiast ogona. A teraz ma prawdziwą lisią kitę.

Buziaki dla całej ludzko-zwierzaczkowej rodzinki :buzi:

Serce mi rośnie, gdy czytam Wasze wpisy, Kochani.

I podpisuję się pod słowami Tomka...wkrótce Was odwiedzimy:cool3:

  • 3 weeks later...
Posted

Tofikowo :)

Pan Tofik stał się władcą okolicznych bloków… Qrcze trochę się martwimy bo Toś zrobił się za bardzo odważny(to akurat nas cieszy, że już nie jest strachliwy i że widać iż czuje się baaaaardzo bezpieczny), ale odwaga przerodziła się w agresję w stosunku do Pit bulli i amstafów wszelkiej maści i agresji… Mamy tu jednego amstafowatego który kocha wszystko i wszystkich i nawet warczenie i dziamgotanie Tosia go nie zraża. Ale momentami robi się trochę niebezpiecznie i wtedy nasze 11kg musi lądować pod pachą :).
Toś oczywiście chadza na smyczy bardzo elegancko choć, teraz jest nieco bardziej niesforny i po spacerach z moją mamą robi co chce, bo w sumie ona chodzi tam gdzie Tosiowaty sobie zażyczy, ale to zupełnie nie stanowi problemu bo na szczęście Tosio reaguje pięknie na - nie wolno, choć tu i stój, więc jakoś radzimy sobie. A że Toś energii ma za sześciu i nudzi się szybko bo to w sumie jeszcze nastolatek, więc uczymy go, uczymy i uczymy, a on chętny, na razie naszym sukcesem jest podanie łapki na „dzień dobry”.
Tosio jest pod stałym nadzorem weterynarza i zdrówko ma idealne, wszystkie problemy wątrobowe minęły, ma jakby delikatne odwodnienie, ale to akurat może być zupełnie naturalne, bynajmniej odwodnienie i to minimalne pokazują tylko wyniki krwi, więc weterynarz go co jakiś czas ogląda, zleca badanie krwi i stwierdza że Toś to okaz zdrowia. Jeszcze tylko zostaje nam przez jakiś czas walczyć z lizaniem różnych kobiecych zapachów na dworze ;) bo wiadomo po zapaleniu wątroby odporność na infekcję jest nieco mniejsza…
Ostatnio Toś nauczył się nowej sztuczki- czyli wchodzenia dzielnie na strome i śliskie schody antresoli, pewnie w najbliższym czasie będzie trzeba, żeby nie wiem co znaleźć zawiasek w sklepie(co wcale proste nie jest bo poprzedni właściciel miał fantazję, od pół roku szukamy i nie ma) i zamontować barierkę, żeby nam się Tofowaty nie skrzywdził. Ale jak na razie jest baaaardzo ostrożny, a jak wejdzie na górę niezauważony to szczeknie żeby poinformować gdzie jest, wtedy my biegniemy a on dumny z machającym żaglowcem swym stoi na samej górze i radości nie ma końca :evil_lol:


Fotki wrzucę pewnie wieczorem, ale zaledwie kilka bo aparat ostatnio był wypożyczony więc nie mieliśmy nawet jak zdjęć robić…




PS
Gallegro oj są słodcy i to bardzo a jacy kochani :loveu:

Posted

No i zdjęcia :) Dziś wyjątkowo całej trójki bo i Sońcia jak się chłodniej zrobiło szuka kogoś z kim mogła by pospać :evil_lol:



Na początku śpią i leżą


Jednak sielanka nie trwa długo








A gdy Zdzisław ma dość na placu boju zostaje sam Toś ;)



A sypiają w różnej konfiguracji





Posted

Nikt tu nie zagląda ale co tam napiszę i o tym :evil_lol:

Toś zyskał nowe imię, po prostu świetnie reaguje na imię Stanisław ;) Ostatnio nawet na Toś, Tosiek już tak chętnie nie przychodzi(szczególnie gdy ma inne zajęcia czyt. pogoń za kotami lub mycie Zdzisławowego ucha), za to na Stacha i Stanisława tak.
A zauważyliśmy to na spacerze, gdy dwóch kolegów się wołało, Tosiek wtedy zwariował i sam zaczął pędzić w stronę mężczyzny wołającego Stanisława :evil_lol:
Więc oficjalnie mamy w domu Tosia Stanisława...

Posted

[quote name='reksio50']Nikt tu nie zagląda ale co tam napiszę i o tym :evil_lol:...
[/quote]

Oooo... co to, to nie...
Zaglądamy, zaglądamy... co niniejszy wpis zdaje się potwierdzać :razz:.
Niedawno właśnie rozmawiałem z Anią o tym, jak to Stanisław pokochał koty, czego poniekąd się obawiałaś, podejmując decyzję o adopcji.
Cały czas z przyjemnością śledzę jego wątek...

Posted

Oboje śledzimy :loveu: z wielką radością. Każdy wpis grzeje nasze serducha lepiej niż gorący piec w zimowe wieczory.
Pozdrowienia dla całej rodzinki.
Całusy dla Staśka :evil_lol:

Posted

Proszę się tylko nie naśmiewać ;)
Muszę wam napisać, że od dziś mamy nowego domownika, a Staś nowego kolegę, którym jest zafascynowany tak, ze aż mu oczyska na wiesz wychodzą…
Choć bliższych kontaktów nie mieli, bo kocina chory i ranny, więc mieszka sobie na razie w łazience, Stanisław pod drzwiami go pilnuje dzielnie i łączy się z nim w bólu, czyli momentami rozpaczają obaj, jeden, bo chce zobaczyć, a drugi, bo chce pieszczot i tez popatrzeć.
Kociak zostanie z nami do pełnego wyleczenia i zagojenia się rany(swoją drogą prawdopodobnie został pogryziony przez psa), później albo go czeka podróż na Śląsk, albo zostanie z nami jako już 3 kot.
Jeszcze trochę i wezmą nas za wariatów, ale qrcze naprawdę nie mogłam krzykacza zostawić pod krzakiem…

Więc jak na razie mamy Stacha, Zdzisława, Sońkę, papugę Henryka i Czesława ;) ot takie nasze mini zoo.

Posted

reksio50 napisał(a):
Jeszcze trochę i wezmą nas za wariatów, ale qrcze naprawdę nie mogłam krzykacza zostawić pod krzakiem…

Więc jak na razie mamy Stacha, Zdzisława, Sońkę, papugę Henryka i Czesława ;) ot takie nasze mini zoo.


Więc witajcie w klubie "wariatów", Kinga :evil_lol:
Jesteście kochani, cudowni wariaci o złotych sercach.
Ja poproszę, żeby cały świat składał się wyłącznie z takich "wariatów".

Uściski dla całej, powiększonej rodzinki :buzi:

Posted

reksio50 napisał(a):
Proszę się tylko nie naśmiewać ;)...
Jeszcze trochę i wezmą nas za wariatów, ale qrcze naprawdę nie mogłam krzykacza zostawić pod krzakiem…

...Więc jak na razie mamy Stacha, Zdzisława, Sońkę, papugę Henryka i Czesława ;) ot takie nasze mini zoo.


Nie naśmiewać się powiadasz... ;) :lol: :evil_lol: :diabloti: :eviltong:

Za wariatów powiadasz... Marek Grechuta miał w swoim repertuarze utwór zatytułowany "Chcę być pomylony"...
Oto jego wiele mówiący fragment:

"Pomyleni wiedzą, gdzie jest Bóg...
Pomyleni to są świeccy Święci..."

Chcę być pomylony...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...