Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

NightQueen napisał(a):
widocznie ktoś popełnił błąd wcześniej w wychowaniu, może rodzice szczeniaka, zwłaszcza matka też się tak zachowywała i maluch to przejął. Do tego dochodzi brak wzroku, przez co szczenie może czuć się niepewnie i w taki sposób to pokazuje, może jest sfrustrowany i tak się wyładowuje, nie wiem, psa nie znam, ale jest to dziecko więc wszystko jest do wyprostowania i trzymam kciuki za to ;)

wyczytałam gdzieś że to spaniel? jest coś takiego jak rage syndrom ;)

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moja rodzina tylko marzy by pozbyć się Ajsa, nie ma takiej opcji, jest z nami 9 lat, mnie słucha, nie chcą z nim pracować to nie, dla mnie jest super psem :P
Ale też mam nauczkę, mój lab gdyby raz na mnie warknął czy kłapną zębami to pokazałabym mu gdzie raki zimują, na psy jak zaczął mi kłapać to szybko przywołałam go do porządku, ucieliśmy mu jajka, popracowałam z nim, przechodzi spokojnie a nawet ma ochotę się pobawić, jak mu jakiś wybitnie nie pasuje to wystarczy szarpnięcie by przywołać go do porządku. Szkolę go pozytywnie, nie stosuję zbyt wielkiej awersji ale bez niej nie wyobrażam sobie upilnowania psa. Szarpnięcie, krzyknięcie czy strzelenie w ucho żadnego labradora jeszcze nie skrzywdziło :D
Poza tym mam nowy sposób na niego - rower, jak przebiegnie się 4 kilometry to psy stają się niewidzialne. Jakbym miała taką Moli to kupiłabym koszyczek i bym ją woziła, wygodniej <3

Posted

Unbelievable napisał(a):
wyczytałam gdzieś że to spaniel? jest coś takiego jak rage syndrom ;)

Spaniel to były pies Patrycji, a teraz piszę o Falco, niewidomym szczeniaku od Ulv.

Falko jest na prawdę strasznym przypadkiem, jak szybko nie uda się z tym coś zrobić to ja go sobie nie wyobrażam w przyszłości. Nie dość że ślepy to agresywny. I on już teraz potrafi człowieka wystraszyć, w wieku 3 miesięcy, masakra.

Posted

[quote name='Unbelievable']wyczytałam gdzieś że to spaniel? jest coś takiego jak rage syndrom ;)

zmieszałaś fakty, ja wcześniej i owszem pisałam o moim spanielu, ale teraz była mowa o niewidomym szczeniaku ;)

Rozważaliśmy to że może to być właśnie rage syndrom, ale biorąc pod uwagę że syndrom objawia się poprzez niekontrolowane ataki agresji skierowane najczęściej przeciwko domownikom i to wszystkim bezwzględnie to wyklucza występowanie syndromu u Lackiego, bo on kierował agresję przeciwko wybranym ludziom, nie wszystkim, mnie się słuchał i pozwalał mi na wszystko, co oznacza że nie robił tego nieświadomie, robił to bo wiedział w kogo ma uderzyć, działał w sposób przemyślany, miał wytyczną jasno taktykę. Po za tym to bardzo rzadka choroba i w ogóle wielu jej po prostu nie uznaje, zrzucając winę takowego zachowania - błędnemu wychowywaniu psa itd.


[quote name='Avaloth']Spaniel to były pies Patrycji, a teraz piszę o Falco, niewidomym szczeniaku od Ulv.

Falko jest na prawdę strasznym przypadkiem, jak szybko nie uda się z tym coś zrobić to ja go sobie nie wyobrażam w przyszłości. Nie dość że ślepy to agresywny. I on już teraz potrafi człowieka wystraszyć, w wieku 3 miesięcy, masakra.

no właśnie czytałam co mi Ewa pisała, masakra normalnie, ale myślę że da się go wyprostować

[quote name='Fauka']Moja rodzina tylko marzy by pozbyć się Ajsa, nie ma takiej opcji, jest z nami 9 lat, mnie słucha, nie chcą z nim pracować to nie, dla mnie jest super psem :P
Ale też mam nauczkę, mój lab gdyby raz na mnie warknął czy kłapną zębami to pokazałabym mu gdzie raki zimują, na psy jak zaczął mi kłapać to szybko przywołałam go do porządku, ucieliśmy mu jajka, popracowałam z nim, przechodzi spokojnie a nawet ma ochotę się pobawić, jak mu jakiś wybitnie nie pasuje to wystarczy szarpnięcie by przywołać go do porządku. Szkolę go pozytywnie, nie stosuję zbyt wielkiej awersji ale bez niej nie wyobrażam sobie upilnowania psa. Szarpnięcie, krzyknięcie czy strzelenie w ucho żadnego labradora jeszcze nie skrzywdziło :-D
Poza tym mam nowy sposób na niego - rower, jak przebiegnie się 4 kilometry to psy stają się niewidzialne. Jakbym miała taką Moli to kupiłabym koszyczek i bym ją woziła, wygodniej <3

ja stosuję różne metody, mieszam je alby osiągnąć oczekiwany skutek, ważne że działa.
No dla mnie podstawą pracy z psem jest jego zmęczenie fizyczne, a dopiero później można męczyć psychicznie, z nad aktywnymi, niewybieganymi psami, pracować się nie da, bo skupiają się nad czymś innym niż my chcemy :p
Jak tak czytam tu i w ogóle opisy twojego laba to normalnie jakbym o labradorze nie czytała :evil_lol: niezłe ziółko ci się trafiło :evil_lol:

Moli spokojnie dotrzyma kroku przy rowerze, nie musi się w koszyku wozić :evil_lol:

Posted

No właśnie że Lary to nic nazdwyczanego, jest wysyp labradorów w schroniskach bo wcale nie są takie milutkie, spokojne i ciapowate. Jak miał 10 miesięcy byliśmy na obozie, był najgorszy w grupie, pracowałam z nim ciężko ale miał to swoje adhd i było cięzko (koleżanka nazywała go psim anarchistą), jakiś czas później na szkoleniu pracował bardzo fajnie, pokazywaliśmy nawet grupie jak chodzić należy. Zaniedbałam trochę jego bieganie, zamkneli nasze polanki w których miał szansę się wyszaleć, akurat zaczął dojrzewać i wszystko się skumulowało no i potrafił pokazać na drugiego psa zęby, ale to moja wina, no i nie można zaominać że labrador to też pies mimo wszystko. Kastracja, ciężka praca, ruch i efekt jest super, niedługo znowu bedzie biegał na spotkaniah labradoroych i może wybierzemy się na zlot labomaniaków. Labradory płacą wysoką cenę za ich opinię, nie ma psów idealnych a tym bardziej nie powinno się szukać kanapowców wśród psów myśliwskich. Jeżeli da się im to czego potrzebują czyli ruch, pracę i stanowcze wychowanie to są super, ale jak się to zaniedba to ma się 40 kilogramowego niszczyciela. Ale po tych ponad 2 latach wychowywania anarchisty jestem zadowolona z efektów, fajny piecho i nie gryzie, miła odmiana :D

Posted

A moli bym chętnie w koszyczku woziła, marzy mi się jakiś fajny mikro kundelek którego mogłabym nawet do galerii handlowej pod pachą wnieść, z bydlaczkiem ciężko, nawet w miejscach psiolubnych jego gruby tyłek niszczy wszystko co w zasięgu :angryy:

Posted

Fauka napisał(a):
No właśnie że Lary to nic nazdwyczanego, jest wysyp labradorów w schroniskach bo wcale nie są takie milutkie, spokojne i ciapowate. Jak miał 10 miesięcy byliśmy na obozie, był najgorszy w grupie, pracowałam z nim ciężko ale miał to swoje adhd i było cięzko (koleżanka nazywała go psim anarchistą), jakiś czas później na szkoleniu pracował bardzo fajnie, pokazywaliśmy nawet grupie jak chodzić należy. Zaniedbałam trochę jego bieganie, zamkneli nasze polanki w których miał szansę się wyszaleć, akurat zaczął dojrzewać i wszystko się skumulowało no i potrafił pokazać na drugiego psa zęby, ale to moja wina, no i nie można zaominać że labrador to też pies mimo wszystko. Kastracja, ciężka praca, ruch i efekt jest super, niedługo znowu bedzie biegał na spotkaniah labradoroych i może wybierzemy się na zlot labomaniaków. Labradory płacą wysoką cenę za ich opinię, nie ma psów idealnych a tym bardziej nie powinno się szukać kanapowców wśród psów myśliwskich. Jeżeli da się im to czego potrzebują czyli ruch, pracę i stanowcze wychowanie to są super, ale jak się to zaniedba to ma się 40 kilogramowego niszczyciela. Ale po tych ponad 2 latach wychowywania anarchisty jestem zadowolona z efektów, fajny piecho i nie gryzie, miła odmiana :D


Twój jest z rodowodem dobrze kojarzę?
Ja wiem że labradory są zepsute przez ich popularność i często bywają agresywne, niewychowane itd., aczkolwiek do tej chwili byłam przekonana że psy z hodowli mają charakter prawdziwego labradora, który agresji nie przewiduje, czy to względem ludzi czy innych zwierząt i takie to psy rasowe znam, aczkolwiek widocznie zależy to też od hodowli z jakiej pies pochodzi.
Ooo tak.. każda poprawa w zachowaniu daje tyle szczęścia co nie miara :p jak mi się udaje wyeliminować jakieś niepożądane zachowanie to jestem w niebo wzięta, a że pies się uczy całe życie i całe życie z nim pracować trzeba to jest dużo powodów do dumy :evil_lol:

Fauka napisał(a):
A moli bym chętnie w koszyczku woziła, marzy mi się jakiś fajny mikro kundelek którego mogłabym nawet do galerii handlowej pod pachą wnieść, z bydlaczkiem ciężko, nawet w miejscach psiolubnych jego gruby tyłek niszczy wszystko co w zasięgu :angryy:


uuu mikro mówisz :evil_lol: to raczej nie o niej mowa :eviltong:
Fakt, w porównaniu do laba to jest mikro, ale w stosunku do innych psów to mała nie jest, waży 9 kg., wzrostem i masą przewyższa westy, shih tzu, maltany i wszystkie inne małe rasy z grupy ozdóbek ;) do koszyczka się już nie mieści - nie ta waga :evil_lol: z tego a nie innego powodu, mam w opisie to co mam :diabloti: W rękach 9 kg też nie wygodnie nosić :evil_lol:
Ja na Krakowskiej wystawie wymęczyłam chiłkę :loveu: to jest mikro piesek, który się wszędzie mieści, a M. w porównaniu z nią (bo to sunia była) to kolos :evil_lol:

Unbelievable napisał(a):
a to mi się pokićkało :diabloti:


zdarza się :p

Posted

Lucky. napisał(a):
a Moli dobrze waży, czy trochę babeczka przy kości z niej jest ?
dobrze, że Lacky znalazł dobry dom i ludzie sobie z nim radzą :)


mogłaby schudnąć, ale ona ogólnie ma mocną budowę, więc nawet jakby schudła to i tak przy jej wzroście dużo waży, coś na zasadzie baseta - niski w sporo waży, choć oczywiście baset waży znaczni więcej :p

Ja też się bardzo cieszę, z bólem serca ale wyjścia innego nie było, byłam wtedy za młoda by iść na swoje mieszkanie, bo żyjąc sama dałabym sobie z nim radę, stało się jak się stało, a człowiek się uczy na błędach, na szczęście pies żyje i ma się dobrze

Posted

Molcia jest fajna:D Taka w sam raz wagowo :D Przynajmniej się jej nie zdepnie :evil_lol: Mój tata zawsze się cieszy, że kabi jest większy, bo go nie rozdepnie :diabloti:

A teraz pytanie do pati całkiem w innym temacie: Uważasz, że dobrze będzie mi w brązowych włosach (jakiś kasztanowy brąz mam szamponetkę :P )? :D

Posted

Ano z rodowodem, z rodowodem. Co do labradorowej agresji to nie jest dopuszczalna w stosunku do ludzi, na ogół psów, do innych zwierząt łatwo nauzyć miłości (nauczyć, inaczej jak to pies może ganiać ale nie zje). Po moim psie w domu biegają koty, ostatnio podrapał go po brzuchu królik i jedyna jego reakcja to strach, szybko wstał i patrzył z przerażeniem na królika czemu mu to zrobił :P
Co do agresji do psów - labradorów, ona sama z siebie tez nie występuje. To znaczy normą jest to że labradory jak inne psy nie muszą lubić innych psów jeżeli są one mało pokojowo nastawione, mocno próbują dominować nad nim lub w okolicy jest suka z cieczką, same z siebie nie powinny atakować. Jednak na to składa się szereg innych rzeczy które nawet labradora zepsują. Mój został kilkanaście razy zaatakowany przez różne psy, w tym przez mieszańca amstaffa iedy nie miał jeszcze roku i został mocno poturbowany, mój drugi pies też parę razy bez powodu go sprał i to odcisnęło na nim jakiś ślad i pies trochę przez to sfiksował bo nie wyobrażał sobie że jakiś pies jest w stanie mu zrobić krzywdę a tu proszę, krew się lała. W dodatku został raz zaatakowany jak był słaby bo miał szytą, obolałą łapę a jakieś bydle na nas na ulicy się rzuciło.
Wystarczy kilka nieodpowiedzialnych osób z agresorami i cała praca z psem idzie do diabła, znajomy motyw pewnie dla wielu psiarzy. Ale Lary jest taki, jaki labrador być powinien, nawet to jego adhd jest bardzo labradorowe bo to oznacza, że zachował jeszcze coś z przodków i nie jest leniwym kanapowcem. Na wystawach też nigdy nie miał wybuchów agresji czy coś, tam wszystkie labradory się tolerują i jest miło. Prawie bo spotkałam kilka, które chciały pozagryzać inne psy razem z właścicielami, a co najgorsze - nie były wypraszane z ringu...

A dla mnie 9 kilo do noszeia to nic, swoje 40 kilo też noszę, tylko musi być na podwyższeniu bo z podłogi go nie podionsę - kręgosłup mi wtedy pęka :D ludzie mają śmieszne miny jak czasem dla jaj niosę go na rączkach po parku, on to bardzo lubi. Tak samo jak siadać na kolankach, w domu czy w tramwaju, nie robi mu to różnicy, ledwo się mieści ale opracował technikę :D

Posted

[quote name='Sweet']Molcia jest fajna:D Taka w sam raz wagowo :D Przynajmniej się jej nie zdepnie :evil_lol: Mój tata zawsze się cieszy, że kabi jest większy, bo go nie rozdepnie :diabloti:

A teraz pytanie do pati całkiem w innym temacie: Uważasz, że dobrze będzie mi w brązowych włosach (jakiś kasztanowy brąz mam szamponetkę :P )? :D[/QUOTE]

Dla mnie to plus że jest przerośnięta, bo im większy tym lepszy :p Ale z tym rozdeptaniem się nie zgodzę, małe psy to cwane bestię, ja jak obcinam yorki to ich chwycić nie mogę bo tak się wiercą, co dopiero rozdeptać :evil_lol:

hmm ja bym z kasztanowym brązem nie próbowała bo na blond wyjdą ci bardzo, bardzo ciemn, praktycznie czarne, a ty masz jasną karnację i wg. mnie będzie to zbyt mocno kontrastowało, jak już chcesz brąz to kup jasny brąz, tylko kilka tonów ciemniejszy od blondu, bo na włosach i tak wyjdzie ciemniej niż na zdjęciu.
btw. co ja jestem fryzjer? :diabloti::evil_lol:

[quote name='Fauka']Ano z rodowodem, z rodowodem. Co do labradorowej agresji to nie jest dopuszczalna w stosunku do ludzi, na ogół psów, do innych zwierząt łatwo nauzyć miłości (nauczyć, inaczej jak to pies może ganiać ale nie zje). Po moim psie w domu biegają koty, ostatnio podrapał go po brzuchu królik i jedyna jego reakcja to strach, szybko wstał i patrzył z przerażeniem na królika czemu mu to zrobił :P
Co do agresji do psów - labradorów, ona sama z siebie tez nie występuje. To znaczy normą jest to że labradory jak inne psy nie muszą lubić innych psów jeżeli są one mało pokojowo nastawione, mocno próbują dominować nad nim lub w okolicy jest suka z cieczką, same z siebie nie powinny atakować. Jednak na to składa się szereg innych rzeczy które nawet labradora zepsują. Mój został kilkanaście razy zaatakowany przez różne psy, w tym przez mieszańca amstaffa iedy nie miał jeszcze roku i został mocno poturbowany, mój drugi pies też parę razy bez powodu go sprał i to odcisnęło na nim jakiś ślad i pies trochę przez to sfiksował bo nie wyobrażał sobie że jakiś pies jest w stanie mu zrobić krzywdę a tu proszę, krew się lała. W dodatku został raz zaatakowany jak był słaby bo miał szytą, obolałą łapę a jakieś bydle na nas na ulicy się rzuciło.
Wystarczy kilka nieodpowiedzialnych osób z agresorami i cała praca z psem idzie do diabła, znajomy motyw pewnie dla wielu psiarzy. Ale Lary jest taki, jaki labrador być powinien, nawet to jego adhd jest bardzo labradorowe bo to oznacza, że zachował jeszcze coś z przodków i nie jest leniwym kanapowcem. Na wystawach też nigdy nie miał wybuchów agresji czy coś, tam wszystkie labradory się tolerują i jest miło. Prawie bo spotkałam kilka, które chciały pozagryzać inne psy razem z właścicielami, a co najgorsze - nie były wypraszane z ringu...

A dla mnie 9 kilo do noszeia to nic, swoje 40 kilo też noszę, tylko musi być na podwyższeniu bo z podłogi go nie podionsę - kręgosłup mi wtedy pęka :D ludzie mają śmieszne miny jak czasem dla jaj niosę go na rączkach po parku, on to bardzo lubi. Tak samo jak siadać na kolankach, w domu czy w tramwaju, nie robi mu to różnicy, ledwo się mieści ale opracował technikę :D[/QUOTE]

Ja więcej mam kontaktu z labami w typie i tu różnie bywa, albo są agresorami, albo nadmiernie nachalne i nadpobudliwe, zresztą wiesz, ale z rasowymi miałam kontakt i nie zauważyłam takich ekscesów o jakich piszesz, chociaż nie jest t moja rasa, także specjalnie się nimi nie interesuje, a na wystawach wolę obserwować inne rasy niż laby :p chociaż takiego czekoladowego labradora mogłabym mieć :loveu:
Jeśli chodzi zaś o pracę z psem i niweczenie jej przez innych bezmyślnych właścicieli i ich psy, to niestety wiem doskonale o czym mówisz :angryy: Mimo że mam sukę która nigdy nie prowokuje, nie podchodzi sama i pierwsza do psów by się przywitać, nie jest nachalna, jest uległa, to jakimś trafem pada często ofiarą innych psów :shake: już za dupę nie raz chwycona była, na szczęście obeszło się bez fizycznych ran, ale za to psychika ... Ona jest psem strachliwym, zabrana w zbyt młodym wieku od matki, nie była kompletnie socjalizowana, więc jak słyszała psa kilometr dalej to wpadała w panikę, nie było mowy o jakimkolwiek kontakcie bliższym niż 10 m :razz: pracowaliśmy i jest ok, przechodzi obok psów, przywita się z nimi, nie ucieka (chyba że pies jest nachalny), była ze mną na zlocie, przez parę dni z grupą psów i było ok, ale za każdym razem jak spotyka ją niemiła przygoda z udziałem zębów innego psa, to zaczynamy praktycznie od nowa:razz: bo znów pojawia się uraz, z którym ona sobie radzi w taki sposób że ucieka przed kontaktami, więc doprowadza mnie to do szału...
Do labradorów też ma uraz, przed każdym napotkanym ucieka, a wina pewnego starszego pana i jego labradorki, która zamiast max 40 kg, to waży 60 :shake: bo przecież on ją tak kocha że daje jej jeść wszystko, w każdym bądź razie, będąc z M. w parku, ćwiczyliśmy podstawowe komendy - chodzenie obok nogi bez smyczy itd., widząc tamtych, odwołałam M., kazałam usiąść koło nogi i czekałam aż przejdą, stwierdziłam ze na smycz nie zapinam bo po co skoro mi pies siedzi i to był błąd, bo facet stwierdził że jego piesek koniecznie musi się przywitać z M. :angryy: puścił laba razem ze smyczą, jak kolor ruszły, to M. się spłoszyła i w nogi, nie mogłam jej odwołać bo uciekała w histerii, więc mówię do gościa by odwołał swojego, oczywiście ten pełna ekstaza bo pieski się bawią :angryy: M. by na drogę wyleciała, na szczęście lab nie miał takiej kondycji, nie dziwie się przy tej wadze i zawrócił, oczywiście nie do faceta, tylko musiał się przywitać ze mną, skacząc na mnie z ubłoconymi łapami, a facet dalej cieszył, byłam taka wnerwiona że tak się wydarłam na faceta, M. wróciła do mnie po nawoływaniu i poszłam, cała w błocie do domu, od tego czasu M. jak widzi laby to ma w głowie tylko jedną myśl - uciekaj.

Łooo mi by się nie chciało takiego kloca nosić :evil_lol: (Lary z tym klocem to bez obrazy :evil_lol:) Moli nie noszę, bo jestem zdania ze ma swoje nogi, a co dopiero labradora :eviltong:
Miałam okazję trzymać na kolanach malamutkę i stwierdzam że to żadna przyjemność :p

Posted

No przyjemność wątpliwa ale radosć labradora - bezcenna. Ja zawsze mówię że labrador to mały pies w dużym opakowaniu :D
Tak, labradory a najczęściej pseudo labradory bo rodowodowego ze świecą szukać to plaga, są łagodne, miśkowate, nie gryzą więc po co im smycz? to że skoczy, co to takiego? sama muszę unikać innych "miłośników rasy" którzy na siłę lecą za nami "bo labradorek z labradorkiem musi się przywitać". A ludzie mnie denerwują bo ilekroć przyuczam psa że na obcych się nie skacze (na mnie nie śmie, wie że nie wolno) to inni go do tego zachęcają, gdy zwracam uwagę to zawsze słyszę "pani da spokój, niech się cieszy" no ręce opadają.
Labradory nie nadają się do zabawy z drobniejszymi i delikatniejszymi psychicznie psami, mało ludzi to rozumie. Labki są brutalne, ich zabawy bolą, jak bawi się stado labradorów to trzeba uważać nie na psy a na siebie bo ogą wpaść w ludzi i połamać nogi. Toż to czołgi. Mojego laba wychowały border collie na seminarium frisbee, one są delikatne i jak on chciał się pobawić po swojemu, to zebrał baty :D
Tak samo jak biegają małe jazgoty którym też smycz niepotrzebna, przy owczarkach są zapinane, przy labradorach właściciele uznają że nie trzeba i zwykle jakiś się uczepi nogi mojego psa a ja muszę panować nad tym. Chociaż raz nie wytrzymałam, na wąskim chodniku szła z naprzeciwka pani z jamnikiem, ja skróciłam smycz, psa mam obok siebie a ona nic, pies latał jk chciał na 2,5 metrowej smyczy wiec ja poluzowałam całkowicie smycz mojego psa, dałam sygnał laremu "róbta co chceta", jamnior podbiegł z zamiarem nie wiem, pokrycia mojego psa? a tu miłą niespodzianka dla pani i psa, mój labradorek się wkurzył i pogonił :D najeżony wystartował ale na hamulec, pogoni i szybko do mnie wraca, straszy ale skutecznie.

Tak w ogóle to po cichu chciałabym kiedyś Chi, marzy mi się taki maluch, takie ćwierć psa. Wszędzie zabiorę, mało je, w domu nie zajmuje dużo miejsca, tańsze utrzymanie, akcesoria (dla dużego jedna obroża to 3 małe) i w sumie to nie głupie psy, to ludzie je ogłupiają. Cielaki mają coś w sobie i nie wyobrażam sobie życia bez dużego psa ale podróżowanie z takim to koszmar. A małego bierzesz pod pachę i już :)

Posted

[quote name='NightQueen']Dla mnie to plus że jest przerośnięta, bo im większy tym lepszy :p Ale z tym rozdeptaniem się nie zgodzę, małe psy to cwane bestię, ja jak obcinam yorki to ich chwycić nie mogę bo tak się wiercą, co dopiero rozdeptać :evil_lol:

hmm ja bym z kasztanowym brązem nie próbowała bo na blond wyjdą ci bardzo, bardzo ciemn, praktycznie czarne, a ty masz jasną karnację i wg. mnie będzie to zbyt mocno kontrastowało, jak już chcesz brąz to kup jasny brąz, tylko kilka tonów ciemniejszy od blondu, bo na włosach i tak wyjdzie ciemniej niż na zdjęciu.
btw. co ja jestem fryzjer? :diabloti::evil_lol:[/QUOTE]

Nie no z tym rozdeptywaniem to takie żarty mojego taty, bo on ogólnie takich malutkich psów też nie lubi :evil_lol:

Muszę sobie jeszcze o tym pomyśleć... Ale znudził mi się blond...
Nie jesteś fryzjer, ale chciałam uzyskać opinię kogoś kto mi powie prawdę, bo na razie połowa osób mi mówi, że raczej będzie mi ładnie a druga, że nie wiedzą :evil_lol:

Posted

Fauka- chihuahua z całego serca polecam. Ta rasa dosłownie uzależnia ;)... I tak jak piszesz że labek to mały pies w dużym opakowaniu, z chihuahua jest raczej odwrotnie- piszę raczej, bo wiadomo- są różne psy. Ale ogólnie chi są zrównoważone (z wyjątkiem chwil kiedy się bawią razem- wtedy szaleją jak szczeniaki). Charakter mają super- szkoda tylko że niektórzy nie widzą w nich psów, tylko zabawki, a w najlepszym razie namiastkę psa... A chihuahua ma charakter- jest kochanym pieszczochem, ale inteligentna bestia i wie na ile do kogo może sobie pozwolić... :)
Zapraszam do naszej galerii chihuahua-link w sygnaturze :)

Posted

[quote name='Fauka']No przyjemność wątpliwa ale radosć labradora - bezcenna. Ja zawsze mówię że labrador to mały pies w dużym opakowaniu :D
Tak, labradory a najczęściej pseudo labradory bo rodowodowego ze świecą szukać to plaga, są łagodne, miśkowate, nie gryzą więc po co im smycz? to że skoczy, co to takiego? sama muszę unikać innych "miłośników rasy" którzy na siłę lecą za nami "bo labradorek z labradorkiem musi się przywitać". A ludzie mnie denerwują bo ilekroć przyuczam psa że na obcych się nie skacze (na mnie nie śmie, wie że nie wolno) to inni go do tego zachęcają, gdy zwracam uwagę to zawsze słyszę "pani da spokój, niech się cieszy" no ręce opadają.
Labradory nie nadają się do zabawy z drobniejszymi i delikatniejszymi psychicznie psami, mało ludzi to rozumie. Labki są brutalne, ich zabawy bolą, jak bawi się stado labradorów to trzeba uważać nie na psy a na siebie bo ogą wpaść w ludzi i połamać nogi. Toż to czołgi. Mojego laba wychowały border collie na seminarium frisbee, one są delikatne i jak on chciał się pobawić po swojemu, to zebrał baty :D
Tak samo jak biegają małe jazgoty którym też smycz niepotrzebna, przy owczarkach są zapinane, przy labradorach właściciele uznają że nie trzeba i zwykle jakiś się uczepi nogi mojego psa a ja muszę panować nad tym. Chociaż raz nie wytrzymałam, na wąskim chodniku szła z naprzeciwka pani z jamnikiem, ja skróciłam smycz, psa mam obok siebie a ona nic, pies latał jk chciał na 2,5 metrowej smyczy wiec ja poluzowałam całkowicie smycz mojego psa, dałam sygnał laremu "róbta co chceta", jamnior podbiegł z zamiarem nie wiem, pokrycia mojego psa? a tu miłą niespodzianka dla pani i psa, mój labradorek się wkurzył i pogonił :D najeżony wystartował ale na hamulec, pogoni i szybko do mnie wraca, straszy ale skutecznie.

Tak w ogóle to po cichu chciałabym kiedyś Chi, marzy mi się taki maluch, takie ćwierć psa. Wszędzie zabiorę, mało je, w domu nie zajmuje dużo miejsca, tańsze utrzymanie, akcesoria (dla dużego jedna obroża to 3 małe) i w sumie to nie głupie psy, to ludzie je ogłupiają. Cielaki mają coś w sobie i nie wyobrażam sobie życia bez dużego psa ale podróżowanie z takim to koszmar. A małego bierzesz pod pachę i już :)[/QUOTE]

Ja lubię psy i to bardzo, ale bez przesady żebym służyła za wycieraczkę na ulicy dla laba :razz:
Oo tak z tym się zgodzę że laby bawią się w dość specyficzny sposób, wręcz jak buldożery :evil_lol: one w zabawie napierają całą masą ciała, a psy nie bardzo pojmują ten system, więc labradory są chyba najbardziej odrzucającą rasą przez inne psy, spotkałam się już z wieloma opiniami właścicieli, którzy mówili że ich psy (tak jak mój) nie zbyt dobrze reagują na laby :evil_lol: cóż... taka rasa :loveu:
Ja znów marzę o dużym psie :loveu: małego to ja mam, choć nie do końca tak podręcznego jak cziłała :evil_lol: ale jednak wolę większe psiaki :p

[quote name='Sweet']Nie no z tym rozdeptywaniem to takie żarty mojego taty, bo on ogólnie takich malutkich psów też nie lubi :evil_lol:

Muszę sobie jeszcze o tym pomyśleć... Ale znudził mi się blond...
Nie jesteś fryzjer, ale chciałam uzyskać opinię kogoś kto mi powie prawdę, bo na razie połowa osób mi mówi, że raczej będzie mi ładnie a druga, że nie wiedzą :evil_lol:[/QUOTE]

no wiem wiem, dużo osób tak żartuje, ale zapewniam - york rozdeptać się nie da :evil_lol:

widziałam zdjęcie :cool3: w sumie to jasny kolor ci wyszedł, to nie jest typowy kasztan i dobrze bo byłby za ciemny, a ja właśnie o takim jaśniejszym odcieniu mówiłam.

Oo tak Patrycja prawdę Ci powie :evil_lol::diabloti:

[quote name='arielka186']Fauka- chihuahua z całego serca polecam. Ta rasa dosłownie uzależnia ;)... I tak jak piszesz że labek to mały pies w dużym opakowaniu, z chihuahua jest raczej odwrotnie- piszę raczej, bo wiadomo- są różne psy. Ale ogólnie chi są zrównoważone (z wyjątkiem chwil kiedy się bawią razem- wtedy szaleją jak szczeniaki). Charakter mają super- szkoda tylko że niektórzy nie widzą w nich psów, tylko zabawki, a w najlepszym razie namiastkę psa... A chihuahua ma charakter- jest kochanym pieszczochem, ale inteligentna bestia i wie na ile do kogo może sobie pozwolić... :)
Zapraszam do naszej galerii chihuahua-link w sygnaturze :)[/QUOTE]

Ja miałam okazję poznać fajną cziłkę (Vivjen Personas Topgrate) i się w niej zakochałam :loveu: urocza dziewczynka, taka delikatna, miziasta, ufna - po 5 min znajomości, spała mi na ręce :evil_lol: Nie jest to zdecydowanie moja rasa, ale taką sunię jak ona to bym mogła sobie sprawić :loveu: ale zdecydowanie bardziej podobają mi się długowłose cziłki, bo krótkowłose zdecydowanie nie dla mnie



A ja się cicho pochwalę że ruszyła budowa ogrodzenia (po odwlekaniu ze strony prawnej) i za niedługo może w końcu pojawi się szczylek :cool3:
tyle że nie będzie to sznaucer, bo mojej siostrze odbiło dosłownie :stupid: jak zobaczyła w hodowli szczeniaki berneńczyka i chyba to właśnie na tą rasę padnie wybór, ale jeszcze nic nie mówię, bo tam wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie

Posted

[quote name='NightQueen']no wiem wiem, dużo osób tak żartuje, ale zapewniam - york rozdeptać się nie da :evil_lol:

widziałam zdjęcie :cool3: w sumie to jasny kolor ci wyszedł, to nie jest typowy kasztan i dobrze bo byłby za ciemny, a ja właśnie o takim jaśniejszym odcieniu mówiłam.

Oo tak Patrycja prawdę Ci powie :evil_lol::diabloti:[/QUOTE]

No często tak mówią;) Wiem znam to, bo wiem jak zachowuj się Kabik jakby ktoś chciał go rozdeptać.

No wyszedł dość jasny:) ale to tylko szamponetka i się spłukała:P
Nie chcesz widzieć co mam na głowie teraz, po farbowaniu już farbą :P

No tak to akurat prawda :D

Posted

[quote name='Sweet']No często tak mówią;) Wiem znam to, bo wiem jak zachowuj się Kabik jakby ktoś chciał go rozdeptać.

No wyszedł dość jasny:) ale to tylko szamponetka i się spłukała:P
Nie chcesz widzieć co mam na głowie teraz, po farbowaniu już farbą :P

No tak to akurat prawda :D[/QUOTE]

szamponetki są do d*** :diabloti:
ja też mam w planie zmianę koloru włosów :cool3: ale tym razem nie będę eksperymentować bo to zabawa z rozjaśniaczem, więc boję się że sobie łeb spalę :evil_lol: pójdę zatem do fryzjera.


[quote name='dog193']Berneńczyk? Eee, miałam nadzieję na coś bardziej oryginalnego :D[/QUOTE]

to nie konkurs na najoryginalniejszego psa, tylko wybór psa dostosowany do wymagań rodziny, opcji było kilka, ja najbardziej skłonna ku sznupowi, ale pojechali do hodowli - zakochali się i z łba wybić się berneńczyka im nie da ;)

[quote name='Bewarka']Moli waży tylko 9 kg? Grubas, Miśka ma tyle samo :D[/QUOTE]

tylko? 9 kg. to całkiem sporo :diabloti:
one w sumie podobnego wzrostu i budowy są, choć Miś jest chyba drobniejsza

[quote name='Lucky.']berneńczyki piękne psy.
mojego taty kuzynka ma hodowlę :loveu:[/QUOTE]

nie moja rasa kompletnie, ale faktycznie miśki z nich są fajne :p


Ja ma nadzieję że uda mi się wkręcić ich w świat wystaw :diabloti::cool3:

Posted

[quote name='NightQueen']szamponetki są do d*** :diabloti:
ja też mam w planie zmianę koloru włosów :cool3: ale tym razem nie będę eksperymentować bo to zabawa z rozjaśniaczem, więc boję się że sobie łeb spalę :evil_lol: pójdę zatem do fryzjera.
[/QUOTE]

No to fakt :evil_lol:
O:D Ale na blond znowu, że rozjaśniaczem? ;)
Ja mam teraz jakieś czekolado-coś tam, bo stwierdziłam, że wezmę dwie różne farby ;P

Posted

[quote name='Sweet']No to fakt :evil_lol:
O:D Ale na blond znowu, że rozjaśniaczem? ;)
Ja mam teraz jakieś czekolado-coś tam, bo stwierdziłam, że wezmę dwie różne farby ;P[/QUOTE]

nie powiem :diabloti: jak zafarbuję to zobaczysz

Posted

[quote name='NightQueen']
to nie konkurs na najoryginalniejszego psa, tylko wybór psa dostosowany do wymagań rodziny, opcji było kilka, ja najbardziej skłonna ku sznupowi, ale pojechali do hodowli - zakochali się i z łba wybić się berneńczyka im nie da ;)
[/QUOTE]
No wyluzuj, żartowałam tylko :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...