Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tinka:) napisał(a):
a ja robiłam dzisiaj pizzę HA:diabloti: pyyycha :loveu:
a muszkietery ostatnio rinuś kupiła, z nią się dogadasz:evil_lol::evil_lol:


To tobie się chciało :O:diabloti:

Posted

smallpati napisał(a):
ona pisząc "robiłam" miała na myśli to że otworzyła karton, wyjęła pizze i wsadziła do pieca :evil_lol:


A rozpalić w tym piecu to co?:diabloti::evil_lol:

Posted

Tinka:) napisał(a):
przepraszam bardzo, ale jedzenie to ja robić uwielbiam :loveu:
zrobiłam dzisiaj i pizzę, i risotto : P sama : P


wierze ci przecież , sama wsadziłaś do piekarnika :evil_lol:

to mikrofala była :cool:


co ty, zbyt skomplikowane w obsłudze :eviltong:

Posted

to fajnie jakbyś mi S zmierzyła :loveu: czekam na wymiary

Idę dziś się zapisać na prawko w końcu :evil_lol: wcześniej twierdziłam że mi nie potrzebne ale teraz mnie denerwuje że nie mam więc idę :eviltong: także przez najbliższy czas nie wychodźcie na drogę :evil_lol:

Posted

infers1995 napisał(a):
Small prawko jak prawko, ale jeszcze jakiś pojazd by się przydał:evil_lol:


na razie będę tacie kradła :diabloti: a później pomyśli się nad swoim :loveu: auta w sumie nie są takie drogie, z tym że mi się marzy mazda 6 :loveu::loveu::loveu: a to troszkę kosztuje więc będę musiała się ograniczyć do czegoś tańszego :razz:

Posted

smallpati napisał(a):
na razie będę tacie kradła :diabloti: a później pomyśli się nad swoim :loveu: auta w sumie nie są takie drogie, z tym że mi się marzy mazda 6 :loveu::loveu::loveu: a to troszkę kosztuje więc będę musiała się ograniczyć do czegoś tańszego :razz:


A co tata na to?:diabloti:
Mazda 6 to to duże troszkie jest:roll::evil_lol:

Posted

[quote name='infers1995']A co tata na to?:diabloti:
Mazda 6 to to duże troszkie jest:roll::evil_lol:

nie wiem, on chyba jeszcze o tym nie wie :diabloti::evil_lol:

duże ? :hmmmm: zwykła osobówka KLIK Klik klik ale koniecznie czarna, uwielbiam czarne auta :loveu:

Posted

a co to za firma. tego kantarka?

nie dziwnych tylko troskliwych :evil_lol: boją się że ci krzywdę zrobią a nie :p

No więc tak, zapisałam się na prawko, jazdy zaczynam już jutro :crazyeye::evil_lol: następne mam w sobotę i poniedziałek, a we wtorek mam zajęcia teoretyczny i badanko u lekarza czy jestem sprawna :eviltong: tylko nie wiem czy zaliczę badania, bo mogą pomyśleć że jestem niesprawna psychicznie :diabloti::eviltong:

Posted

czesc:)
No gratuluje decyzji pojscia na prawko!!:) Prawko to dobra rzecz, wsiadasz i jedziesz:lol: Mi jazda sprawia wielka przyjemność:lol: pozdrawiam.
P.S. Kiler jest swietny, miałam kiedys kotke o takim samym umaszczeniu, ale była strasznie agresywna wobec obcych, rzucała sie na nogi jak tylko ktos wchodzil i warczała jak pies:evil_lol::evil_lol: Niczym pies obronny:cool3:Kazdy kto wchodzil, a raczej zamierzal wejsc do nas, to jeszcze zza drzwi krzyczal, zamknij kota:evil_lol: A pozniej młoda poszła w długa i sluch o niej zaginal:roll:

Posted

to twój powinien mieć na imię Killer albo Hitler,Hanibal albo coś takiego :evil_lol: Nasz tzn siostry kicia jest grzeczna i przytulna, przychodzi na głaskano nawet do obcych ludzi, zwłaszcza jak mają coś dobrego w ręce :evil_lol: ale to taki typowy kanapowiec z tym że w domu nie przebywa bo reszta domowników w Danii nie godzi się na kota w domu niestety i śpi w magazynie ;) ale jak go zabrałam do domu, odrazu wiedział co ma robic, wskoczył na kanape i siedział tam 2 godziny, z lodówką też się zapoznał :evil_lol: w ogóle się nie boi przebwyac w domu mimo że na codzień tam nie siedzi, ładnie zawołał że chce kupkę i poszedł a po 10 min wrócił znów, taki pieszczoch z niego :loveu:

Posted

No to faktycznie typowy kanapowiec:lol: moja kicia tez była kanapowcem, no ale jak psa w domu nie bylo to ktos porzadku musial pilnowac:evil_lol: ale była slodka!!
A kiedys, jeszcze za czasów podstawowki przypaletala sie do mnie kotka, Kita ją nazwałam:loveu: była sliczna, ale przybyła do mnie z dzidziusiami w brzuchu:roll: no co miałam zrobic, przygarnelam ja, to juz byla zaawansowana ciąża. No i tak sie do mnie kiciuska przyzwyczaila, ze okociła mi się w wyrku:roll: Był to dla mnie szok cos takiego ogladac, jako ze bylam dosc mała, ja wiem 5 klasa podstawowki:oops:Wchodze do pokoju a tam cos mi piska, ja pod koldre a tam pelno krwi, flaków i moja kicia liżaca małego:lol: urodzila wtedy chyba ze 4-5 kociakow. Ale była kochana, zawsze jak bylam chora i lezalam w wyrku, to ona caly dzien ze mna, wychodzila tylko na dwor siusiu i wracala spowrotem do wyrka. Nigdy tego kota nie zapomne!! niestety jej rzywot skonczyl sie tragicznie:-(

Posted

jej nie widziałam nigdy na żywo porodu zwierzaka więc nie mam pojęcia jak to wygląda tak na świeżo, ale na pewno to nie za ciekawy widok ;) krew i w ogóle ale z drugiej strony to musi byc coś wspaniałego jak wychodzą na świat takie małe kuleczki :loveu:
Ja kota nie miałam w domu nigdy bo moi rodzice kotów nie trawią :angryy: w sumie to kłamie miałam raz kota, wtedy nie miałam żadnego psa i wyprowadzałam psa znajomej, idąc polnymi drogami zobaczyłam kociątko, tzn Prezes go wywąchał, maluch tylko miauczał i siedział ale nigdzie nie odchodził, więc się zorientowałam że nie może chodzić, zostawiłam go tam na chwile, wróciłam do domu, oddałam Prezesa, zabrałam pudło i wróciłam po kotka, wbrew rodzicom, którzy mówili że to nie moja sprawa i żeby go tam zostawić, ale nie mogłam, poszłam po niego, był dokładnie w tym samym miejscu w którym go znalazłam bo nie mógł odejść :-( zabrałam go do siebie, nakarmiłam, żarłocznie jadł widac było że dawno tego nie robił :shake: Było późno, za póżno żeby jechac do weta więc poszliśmy spac, w nocy okazało się że kociak był tak zapchlony że pchły skakały wszędzie, po całym pokoju, po nas :razz: wyniosłam go do łazienki z pudłem, rodzice byli wściekli przez to ale jakoś do rana wytrzymali, mama zawiozła mnie i Szczęściarza, bo tak go nazwałam do weta, poszliśmy i okazało się że kociaka prawdopodobnie ktoś wyrzucił z samochodu, był zmiarzdzony od pasa w dół, w środku miał wszystko zgniecione :placz: to co zjadł nie trafiło do żełądka bo jego praktycznie już nie było, więc wszystko stawało w połowie :placz::placz: nie było ratunku, jedynym ratunkiem było uśpienie i ukojeniu bólu, bo maluch bardzo cierpiał,Szczęściarz okazał się kotką :loveu: ale stało się, ja wyszła z lecznicy, byłam mała i nie bylam w stanie znieśc tego że ona po jednym zastrzyku miał odejśc na zawsze :-( moja mama została do końca. Tak więc przez nie cały dzień miałam kotka, szybko odszedł ale to lepiej dla niego bo nie cierpiał już :-( Nie wiem co za podli ludzie mogli jej zrobic coś takiego, ona była prześliczna, malutka, srebrna :loveu: ale niestety żyła tak krótko :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...