Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Parysek']Dodam tylko tyle że edytowałaś swój post o 13:32, w tym czasie kiedy cytowałem Twój post. Więc było tam napisane coś w stylu że złote cockery to nie rasowce.
Edytowałam,żeby poprawić literówkę. I nie było tam zdania,które mi przypisujesz.

Ja też chętnie zapytam co to za hodowcy?

Posted

[quote name='cockermanka']

Rodowód jest gwarancją nie tylko pochodzenia,ale też charakteru. I również zdrowia,bo odpowiedzialny hodowca bada swoje psy pod kątem chorób genetycznych. Ale prawda jest też taka,że najlepszego psa można zepsuć złym prowadzeniem...

Od 12 lat mam stały kontakt z hodowcami i w polskimi i zagranicznymi....więc się tak nie piekl... :P

Rozumiem w sumie ten argument na poczet dyskusji, ALE rodowód nie daje żadnej gwarancji charakteru ani zdrowia.
Rodowód to tylko potwierdzone pochodzenie, bo charakter nie wynika z rodowodu. Pewne predyspozycje, skłonności owszem, ale żaden rodowód mi nie zagwarantuje, że moj piesek bedzie odważny, stabilny, zrównoważony, nie bedzie lękliwy itd.
Oczywiscie wiem, jak ważne jest szkolenie i wychowanie psa, ale skoro rodowód daje mi gwarancje określonego charakteru- to bez względu na moje podejscie do psa bedzie on taki a nie inny? :cool3:

A co do badań. Wielu hodowców bada swoje psy, co NIE daje gwarancji tego, że szczenięte beda zdrowe. Nawet po przebadanych pod każdym kątem rodzicach i dziadkach może urodzić się chore szczenie. Wiec która to hodowla daje gwarancje zdrowia i charakteru? Serio biore psa od nich w ciemno. :diabloti:


Rodowód to gwarancja pochodzenia. Tylko i wyłacznie. Jakieś tam pojęcie o charakterze i zdrowiu można opierac na kontakcie z hodowcą i tym, czy robi to co robi-uczciwie, czy wali fuszere. Czy jego hodowla to faktycznie zamiłowanie czy sposób na zarobienie łatwej kasy itd.

Posted

zalezy jeszcze na co bada te psy.
jesli chodzi o choroby, o ktorych nie wiadomo jak sie dziedzicza lub tez wiadomo, ze dziedzicza sie wielogenowo czy tez po prostu pojawiaja sie w wyniku mutacji punktowych, to faktycznie mozna co najwyzej ograniczyc ryzyko.

z tym ze poza dysplazja, gluchota, chorobami serca itd. jest tez mnostwo chorob, ktore dziedzica sie autosomalnie recesywnie i sa to np. pra u roznych ras (wlasciwie kazda obciazona rasa ma swoja mutacje, a niektore mutacje dotycza wiecej niz jednej rasy), clad, ataxia i mozna tu wymieniac i wymieniac.
wystarczy zrobic psom testy w laboklinie lub aht (niektore testy sa dostepne juz w obu miejscach, jest wiec nawet wybor), aby moc dac nabywcy gwarancje zdrowego potomstwa poswiadczona certyfikatami imiennymi oraz wlasnie rodowodem. co wiecej w wyniku wieloletniej pracy hodowcow na calym swiecie, istnieja choroby genetyczne, ktore z populacji psow rasowych wyeliminowano calkowicie, podczas gdy u psow rozmnazanych poza kontrola (psow w typie) nadal wystepuja i sa tragiczne w skutkach.

jesli zas chodzi o charakter, to jak najbardziej, mozna i trzeba go ksztaltowac, ale temperament juz jest dziedziczny.
obserwujac rozne linie rasy, ktora akurat jest mojemu sercu najblizsza, a moge to robic, bo akurat mam w domu predstawicieli dwoch zupelnie roznych linii, wymieniajac doswiadczenia z ludzmi, ktorzy rowniez sa w podobnej sytuacji, bo pieski australijskie w europie dostepne sa od niedawna, wiec jest kilka osob, ktore sa w podobnej sytuacji, jak my, naprawde sadze, ze po prostu trzeba troche glebiej wejsc w rase, zeby moc poznac nie tylko eksterier ale tez temperament charakterystyczny dla poszczegolnych linii...wtedy nikt tak latwo nie stwierdzi "nie ma gwarancji"...

gwarancji, owszem, nikt nie da, bo jesli ktos kazdego psa wrzuca na kolczate jeszcze przed pelnoletnoscia, zadnego ze swoich psow nie wychowal, to nawet szczenie o najlepszym temperamencie odziedziczonym po przodkach tez nie najlepiej skonczy.
jednak majac pewna wiedze o rasie, mozna z duzym prawdopodobienstwem wybrac szczenie o temperamencie, ktory bedzie nam odpowiadal. z tym ze oczywiscie na dobry temperament nie dostajemy imiennego certyfikatu.

Posted

Rodowód daje poza pochodzeniem pewność,że szczenię będzie miało ogólnie charakter typowy dla rasy. Czego absolutnie nie ma w przypadku psów o niewiadomym pochodzeniu...

Daje też gwarancję,jak pisałam,odnośnie chorób,na które rodzice psa są przebadani genetycznie - w przypadku cockerów to PRA i FN. Odpowiedzialny hodowca bada także klinicznie oczy i serce.

Nigdzie nie pisałam,że daje gwarancję na wszystkie choroby - bo to jest niemożliwe...

Posted

cockermanka napisał(a):
Rodowód daje poza pochodzeniem pewność,że szczenię będzie miało ogólnie charakter typowy dla rasy. Czego absolutnie nie ma w przypadku psów o niewiadomym pochodzeniu...

Daje też gwarancję,jak pisałam,odnośnie chorób,na które rodzice psa są przebadani genetycznie - w przypadku cockerów to PRA i FN. Odpowiedzialny hodowca bada także klinicznie oczy i serce.

Nigdzie nie pisałam,że daje gwarancję na wszystkie choroby - bo to jest niemożliwe...


No więc dlatego napisałam-ze ogólnie w temacie tej konkretnej dyskusji to ja doskonale rozumiem o co Ci chodziło. Tylko zabrzmiało to jak treść jednego z ogłoszeń, które niedawno fruwało po necie "pieski z gwarancją zdrowia" ;)

A co do cockerów, moi rodzice maja u siebie w chacie suczkę-adoptowaną, podrecznikowy przykład jak można się mocno naciąc na kupowaniu psa z pseudo. 10kg psa, z charakterem diabła tasmańskiego. Nienawidzące dzieci, innych psów, obcych ludzi. Rodzice sukę ogarnęli do poziomu "daj się z nią żyć", ale nadal jest to pies, który wymaga wzmożonej kontroli na każdym kroku.

A miałam okazje poznać kilka papierowych spanieli-psy totalnie inne niż Ruda rodziców. Fajne, kontaktowe, kochające świat. Nie chciało mi się wierzyć, że AŻ tak moze się róznic pies z pseudo od rasowca. :roll:

Guest Parysek
Posted

Rodowód to tylko udokumentowanie pochodzenia pieska. Rodzice, dziadkowie itp. Rodowód daje również tą gwarancję że hodowca starał się wykluczyć pewne złe geny, choroby genetyczne i wybiera najlepsze "okazy" danego miotu i wtedy powstają takie rodowodowe szczeniaczki, ale... rodowód nie jest 100% gwarancją zdrowia bo 1 na 5 Argentynów rodzi się głuchy ze względu na swoje umaszczenie i nie ma znaczenia że są rodowodowe. Taka przypadłość tutaj występuje i już. Podobnie jest w przypadku dalmatyńczyków czy białych Bullów itp. Robi się różne badania itp. Niektóre choroby nie występują pokoleniowo. Mogą przejść od "dziadków" na wnuki, nie koniecznie na dzieci ich. Więc z tym rodowodem cockermanka bym się nie upierał aż tak na Twoim miejscu. Temperament, może określać rodowód ale nigdy charakter. Charakter wypracowujesz z pieskiem od najmłodszych lat jego życia. A drudzy hodowcy wypiszą Ci lewe papiery albo badań nie zrobią w ogóle żeby zedrzeć z Ciebie kasę i opchnąć pieski, gdzie płacisz tylko za papiery ich.

Posted

[quote name='Parysek']Rodowód to tylko udokumentowanie pochodzenia pieska. Rodzice, dziadkowie itp. Rodowód daje również tą gwarancję że hodowca starał się wykluczyć pewne złe geny, choroby genetyczne i wybiera najlepsze "okazy" danego miotu i wtedy powstają takie rodowodowe szczeniaczki, ale... rodowód nie jest 100% gwarancją zdrowia bo 1 na 5 Argentynów rodzi się głuchy ze względu na swoje umaszczenie i nie ma znaczenia że są rodowodowe. Taka przypadłość tutaj występuje i już. Podobnie jest w przypadku dalmatyńczyków czy białych Bullów itp. Robi się różne badania itp. Niektóre choroby nie występują pokoleniowo. Mogą przejść od "dziadków" na wnuki, nie koniecznie na dzieci ich. Więc z tym rodowodem cockermanka bym się nie upierał aż tak na Twoim miejscu. Temperament, może określać rodowód ale nigdy charakter. Charakter wypracowujesz z pieskiem od najmłodszych lat jego życia. A drudzy hodowcy wypiszą Ci lewe papiery albo badań nie zrobią w ogóle żeby zedrzeć z Ciebie kasę i opchnąć pieski, gdzie płacisz tylko za papiery ich.

skąd masz takie info? Akurat tematem głuchoty u DA jestem bardzo żywo zainteresowana. Jakoś nigdy się nie spotkałam z takimi stwierdzeniami. Masz jakies artykuły czy opracowania z takimi danymi?

Szczególnie, że nadal badanie BAER, które jest jedynym sensownym wyznacznikiem stanu słuchu psa, nie jest oczywistością. Wiec niekoniecznie jestes w stanie takie wnioski wysnuć. Ich umaszczenie, czyli wielka biała łata wcale nie jest jednoznaczne z głuchota. I gdyby było tak jak mówisz, to utworzenie i usystematyzowanie rasy było by w zasadzie niemożliwe.

I to nie jest tak, że przypadłość występuje i juz. Problem głuchoty przyszedł po użyciu bulli/bulldogów które były zamieszane w utworzenie "Perro de Pelea Cordobés"-czyli psa z kordoby, któr był z kolei jednym z fundamentów tworzenia DA.
Głuchota u dzisiejszych dogo to brak badan, a co za tym idzie-niewykluczanie głuchych, czy jednostronnie słyszących psów z hodowli. To robienie głupich miotów i bawienie się z pseudohodowle (i bycie bądź nie w ZK nie ma nic od rzeczy). To dość lekki stosunek hodowców do tego tematu i argumenty, że odsuniecie od rozrodu psów jednostronnie słyszacych drastycznie zmiejszyło by populacje.

Akurat w tej kwestii można by sporo poprawić-idąc za wzorem Skandynawii (jeszcze gdyby tylko ich dogo nie były tak koszmarnie brzydkie-ale to kwestia raczej upodobania do takiego a nie innego typu), gdzie głuche/półgluche psy nie są rozmnażane. Gdzie bada się każdego szczeniaka w miocie i te informacje nie są ukrywane w szufladzie tylko podawane do wiadomości. I kwestia słuchu u psa nie jest zdana na łut szczęścia, tylko właśnie poparta badaniami.

Guest Parysek
Posted (edited)

[quote name='asiak_kasia']skąd masz takie info? Akurat tematem głuchoty u DA jestem bardzo żywo zainteresowana. Jakoś nigdy się nie spotkałam z takimi stwierdzeniami. Masz jakies artykuły czy opracowania z takimi danymi?

Szczególnie, że nadal badanie BAER, które jest jedynym sensownym wyznacznikiem stanu słuchu psa, nie jest oczywistością. Wiec niekoniecznie jestes w stanie takie wnioski wysnuć. Ich umaszczenie, czyli wielka biała łata wcale nie jest jednoznaczne z głuchota. I gdyby było tak jak mówisz, to utworzenie i usystematyzowanie rasy było by w zasadzie niemożliwe.

I to nie jest tak, że przypadłość występuje i juz. Problem głuchoty przyszedł po użyciu bulli/bulldogów które były zamieszane w utworzenie "Perro de Pelea Cordobés"-czyli psa z kordoby, któr był z kolei jednym z fundamentów tworzenia DA.
Głuchota u dzisiejszych dogo to brak badan, a co za tym idzie-niewykluczanie głuchych, czy jednostronnie słyszących psów z hodowli. To robienie głupich miotów i bawienie się z pseudohodowle (i bycie bądź nie w ZK nie ma nic od rzeczy). To dość lekki stosunek hodowców do tego tematu i argumenty, że odsuniecie od rozrodu psów jednostronnie słyszacych drastycznie zmiejszyło by populacje.

Akurat w tej kwestii można by sporo poprawić-idąc za wzorem Skandynawii (jeszcze gdyby tylko ich dogo nie były tak koszmarnie brzydkie-ale to kwestia raczej upodobania do takiego a nie innego typu), gdzie głuche/półgluche psy nie są rozmnażane. Gdzie bada się każdego szczeniaka w miocie i te informacje nie są ukrywane w szufladzie tylko podawane do wiadomości. I kwestia słuchu u psa nie jest zdana na łut szczęścia, tylko właśnie poparta badaniami.
To czy szczeniak jest głuchy czy nie można rozpoznać wyłącznie po wykonaniu badania słuchu metodą BAEP (ABR). Widziałem mądrali piszących na innych forach z kpiną o badaniu słuchu na ich oko i ucho psy są zdrowe co jest bzdurą do czasu wykonania badania, pies tej rasy nie musi być głuchy jak pień, ale stopień niedosłuchu na jedno lub obydwoje uszu określić może wyłącznie badanie. Da jest popularne bo kozacko wygląda, hodowcy ździerają często za peta lub różowego niedopigmentowanego psa ciężką kasę i tylko to jest przyczyną popularności tej rasy. Ale zarazem profesjonalni hodowcy nie usypiają takie pieski, tylko radzą jak konsekwentnie wychować pieska z taką wadą. Za czym idzie, takie pieski w profesjonalnych hodowlach występują. Może przesadziłem z tym 1 na 5 ale ten jeden właśnie nie jest usypiany i po prostu takie szczeniaki występują. To hodowcy mają usypiać psy objęte wadą genetyczna? nie. Często ludzie nie wiedząc nic o problemach genetycznych tej rasy biorą szczeniaka Da w ciemno bo to przecież od "hodowcy" i musi być z nim wszystko w porządku.Tak, problem przyszedł po użyciu bulli i buldogów wiec słusznie napisałem że taka przypadłość występuje i już, bo te psy zostały użyte do stworzenia rasy, więc ten problem występuje od początku. Wiele z DA jest niedosłyszących lub głuchych co potęguje agresję, a sam właściciel nie wie często o co chodzi, hodowcy przecież nie badają każdego sprzedawanego psa, a co więcej można poczytać o takich asach hodowli, którzy na oko potrafią sprawdzić, że wszystkie psy w miocie mają idealny słuch, białe psy to porażka generalnie i trzeba je badać. Należy zdawać sobie sprawę, że nawet z przebadanych rodziców, pochodzących z kilku pokoleń psów słyszących, mogą urodzić się niedosłyszące lub głuche szczenięta → to ryzyko wliczone w umaszczenie Dogo Argentino, dlatego tak ważne są badania słuchu psa rasy Dogo Argentino. Innym zagrożeniem jest SOA czyli tzw. Rage Syndrom, który może ujawnić się u głuchego lub mocno niedosłyszącego psa. Choć za „Range Syndrome” nie odpowiada tylko niedosłuch (kwestia socjalizacji etc.) wiadomo już, że szczególnie narażone na jego wystąpienie są psy z niedosłuchem. Jak zauważają behawioryści każdy niedosłyszący, czy głuchy pies (a konkretnie właściciel takiego psa) może paść ofiarą tego syndromu dlatego też, zaraz po zdiagnozowaniu należy usypiać głuche szczenięta. Nie chce mi się redagować ale odsyłam do artykułu : http://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/page/4/ - sam początek bardzo ciekawy i o pigmentacji i hodowlach. Charakterystyka rasy wg. samego twórcy. „El Dogo Argentino” 1947 r. „Diana” A.Nores Martinez

Edited by Parysek
Posted (edited)

tak, tak oczywiście nie usypiajmy głuchych DA. Oddajmy psa o takich popędach i takim charakterze, życie będzie cudne!
Miałeś kiedyś gluchego psa? Miałes kiedyś głuchego niezaleznego molosa? Ja własnie się z czymś takim mierze. I absurdem jest zachwyt nad wydawaniem gluchego DA do adopcji.

z resztą polecam http://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/11/26/adopcje-dogo-argentino/

Taki pies nigdy nie powinien opuścić hodowli. I wychowanie/praca tylko w pewnym stopniu ułatwia obycie z psem o krótkim czasie reakcji, wysokim progu pobudzenia i takiej sile. Tu nie chodzi o to, żeby zamiatac pod dywan takie osobniki. A tylko o to, żeby taki pies nie trafiał w rece kogoś, kto pojęcie o rasie ma niewielkie, a o pracy z psem głuchym-żadne.

---------------
edit widzę, że bloga zuzy znasz. Ja znam samą zuzę i serio polecam lekture CAŁEGO bloga. :)

Edited by asiak_kasia
Posted

Parysek napisał(a):
Więc z tym rodowodem cockermanka bym się nie upierał aż tak na Twoim miejscu. Temperament, może określać rodowód ale nigdy charakter. Charakter wypracowujesz z pieskiem od najmłodszych lat jego życia.

Ile miotów cockerów odchowałeś? Ile miotów obsewowałeś od dnia narodzin? Charakter to nie rzecz nabyta. Psy rodzą się z określonym charakterem i temperamentem,a do hodowcy - i później do właściciela - należy tego dobrego charakteru nie zepsuć, a wzmocnić.

Parysek napisał(a):
A drudzy hodowcy wypiszą Ci lewe papiery albo badań nie zrobią w ogóle żeby zedrzeć z Ciebie kasę i opchnąć pieski, gdzie płacisz tylko za papiery ich.

??? :roll:

Posted (edited)

Oszustwa na rodowodach się zdarzają, znam taki przypadek. To trochę jak z autami, "Niemiec płakał jak sprzedawał", a potem okazuje się, że kupiło się - notabene - kota w worku

Edited by jolaniebieska
Guest Parysek
Posted

[quote name='asiak_kasia']tak, tak oczywiście nie usypiajmy głuchych DA. Oddajmy psa o takich popędach i takim charakterze, życie będzie cudne!
Miałeś kiedyś gluchego psa? Miałes kiedyś głuchego niezaleznego molosa? Ja własnie się z czymś takim mierze. I absurdem jest zachwyt nad wydawaniem gluchego DA do adopcji.

z resztą polecam http://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/11/26/adopcje-dogo-argentino/

Taki pies nigdy nie powinien opuścić hodowli. I wychowanie/praca tylko w pewnym stopniu ułatwia obycie z psem o krótkim czasie reakcji, wysokim progu pobudzenia i takiej sile. Tu nie chodzi o to, żeby zamiatac pod dywan takie osobniki. A tylko o to, żeby taki pies nie trafiał w rece kogoś, kto pojęcie o rasie ma niewielkie, a o pracy z psem głuchym-żadne.

---------------
edit widzę, że bloga zuzy znasz. Ja znam samą zuzę i serio polecam lekture CAŁEGO bloga. :)
Ale opuszczają takie psy hodowle i Ty ani nikt inny tego nie zmienicie.

Posted

Parysek napisał(a):
Ale opuszczają takie psy hodowle i Ty ani nikt inny tego nie zmienicie.


odpowiedzialny hodowca czegos takiego nie robi. Tuman, który klepie mioty bez ładu i składu ma w nosie co dalej bedzie z jego psami. I tacy owszem-wypuszczają od siebie głuche psy z pełną świadomością. Ale to nie jest coś godnego pochwały tylko piętnowania. :roll:

Guest Parysek
Posted

asiak_kasia napisał(a):
odpowiedzialny hodowca czegos takiego nie robi. Tuman, który klepie mioty bez ładu i składu ma w nosie co dalej bedzie z jego psami. I tacy owszem-wypuszczają od siebie głuche psy z pełną świadomością. Ale to nie jest coś godnego pochwały tylko piętnowania. :roll:

No dokładnie, ja nie neguję tego co piszesz i nie pochwalam wydawania takich miotów lub osobników z taką wadą a już na pewno nie osobom przypadkowym. Co innego jeśli tutaj doświadczony behawiorysta bierze takiego pieska na własną odpowiedzialność, próbując poznać ich zachowania, psychikę itp. Ale niestety musisz zgodzić się ze mną ze w Polsce pogoń za złotym jest ogromna i to właśnie pcha tych hodowców do wydawania takich piesków a nie ich usypiania, ze względu na dobro przyszłego właściciela, lub psów z którymi mógłbym się zetrzeć Dogo. Ja się z Tobą zgadzam w 100% i nie pochwalam takiego zachowania, tak jak Ty.

Posted

asiak_kasia napisał(a):

Miałeś kiedyś gluchego psa? Miałes kiedyś głuchego niezaleznego molosa? Ja własnie się z czymś takim mierze. I absurdem jest zachwyt nad wydawaniem gluchego DA do adopcji.


Twoja suka jest głucha? Czy masz innego głuchego?
Poka poka zdjęcia bo chyba przegapiłam.

Posted

Obama napisał(a):
Twoja suka jest głucha? Czy masz innego głuchego?
Poka poka zdjęcia bo chyba przegapiłam.


Joko na starość nam ogłuchła i prawie oślepła. I jest wesoło żyć z kaukazem, który nie może polegac na swoich zmysłach i działa przez to 2 razy bardziej nerwowo. A mimo 13 lat nadal pozostaje sprawna pod kątem chodzenia/biegania i używania zębów :roll:

Guest Parysek
Posted

[quote name='asiak_kasia']tak, tak oczywiście nie usypiajmy głuchych DA. Oddajmy psa o takich popędach i takim charakterze, życie będzie cudne!
Miałeś kiedyś gluchego psa? Miałes kiedyś głuchego niezaleznego molosa? Ja własnie się z czymś takim mierze. I absurdem jest zachwyt nad wydawaniem gluchego DA do adopcji.

z resztą polecam http://zuzpasjaodogoargentino.wordpress.com/2013/11/26/adopcje-dogo-argentino/

Taki pies nigdy nie powinien opuścić hodowli. I wychowanie/praca tylko w pewnym stopniu ułatwia obycie z psem o krótkim czasie reakcji, wysokim progu pobudzenia i takiej sile. Tu nie chodzi o to, żeby zamiatac pod dywan takie osobniki. A tylko o to, żeby taki pies nie trafiał w rece kogoś, kto pojęcie o rasie ma niewielkie, a o pracy z psem głuchym-żadne.

---------------
edit widzę, że bloga zuzy znasz. Ja znam samą zuzę i serio polecam lekture CAŁEGO bloga. :)
To już nie chodzi o to czy to molos czy nie, znajomy miał Bullka głuchego częściowo. Tyczy się to również innych zwierząt. Pointerów, seterów, wyzłów - reasumując "zaciętych" psów myśliwskich. No właśnie śledzę tego bloga już jakiś czas i zacząłem go czytać parę dni temu, bardzo przyjemna lekturka. Polecam każdemu :)

Posted

Niby racja, ale jednak potężny pies, który wazy 40-50kg może zrobić większe kuku niż 25kg pointer czy wyżeł. Głuchota u molosa, który jest niezależny, do tego ma możliwości fizyczne i nieustępliwy charakter-a taki musi być dzikarz. To duże ryzyko i igranie z ogniem. Nawet jeżeli się jest behawiorystą czy szkoleniowcem. Zycie z gluchym i niezaleznym psem jest trudne. To co przejdzie z rasami nastawionymi na prace z człowiekiem, takimi, które szukają tego kontaktu, nie przejdzie z psem, który ma swoje zdanie na każdy temat. I tu nie chodzi o wychowanie, tylko o typowe cechy rasy.

Dlatego nigdy nie bede popierac oddawania głuchych DA do adopcji. A tym bardziej sprzedaży czy rozmnażania. I dlatego robienie BAER'a jest tak ważne. Kupujący powinni tego wymagac tak samo jak wymagają metryki. A jak jest każdy może ocenić sam.

Posted

Parysek napisał(a):
To już nie chodzi o to czy to molos czy nie, znajomy miał Bullka głuchego częściowo. :)

Co znaczy "częściowo głuchego" ? Mówisz o półgłuchych? Jeśli mówisz o półgłuchocie, która była zdiagnozowana przez BAER to tylko naprawdę wprawne oko jest w stanie w życiu codziennym wyłapać,że pies ma taką dysfunkcję.

Bulle mają bardzo specyficzny charakter, wielu bulterierowców twierdzi,że psy "słuchają wybiórczo" kiedy im zależy, albo potrafią nie reagować na komendy, gdy mają tzw. zawieszkę. To jest specyfika rasy,a nie choroba.

Edit,

głuchy dorosły bulterier, który na przykład trafia do adopcji to jest tykająca bomba.Mało prawdopodobne,że trafi się naprawdę świetny, doświadczony właściciel, który będzie potrafił pracować z takim psem.Głuchy dorosły bull, o nieznanej przeszłości,w niedoświadczonych rękach to całkowity brak wyobraźni. Kto widział wku***** bulteriera ten wie jakie zagrożenie mam na myśli. To jednak nic, przy zdezorientowanym, głuchym wku***** bulterierze w obcych rękach o niewypracowanych znakach.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...