Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='malagos']Krysiu, pod którym marketem? Byłam dziś w Makowie, nie widziałam nic bezdomnego.

MarcPol. Panie które mi o tym mówiły w ostatnią środę(kurczę, znowu po jarmarku), myślały, że ten ON, to Max(bo taki duży), a Max już od przeszło tygodnia był u nas...........

  • Replies 276
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nutusia;21683011[B napisał(a):
]Paszczoczyny - genialne określenie :)
Maksymilian to super gość - dobrze wychowany, grzeczny - dżentelmelon w każdym calu. I przystojny jak James Bond :)


a wiesz, że ja wczoraj to źle odczytałam, dodałam w środku , po "o" literki "sz" :oops: i myślę, ki diabeł, co miała autorka na myśli?........

Posted

[quote name='konfirm13']MarcPol. Panie które mi o tym mówiły w ostatnią środę(kurczę, znowu po jarmarku), myślały, że ten ON, to Max(bo taki duży), a Max już od przeszło tygodnia był u nas...........

O tym o drugim Onku? Once? mam złą wiadomość. Błąka się :(
Sąsiad widział go dzisiaj pod szpitalem, który jest po drugiej stronie drogi nr 60 - z Makowa na Ciechanów, a więc, prawie naprzeciwko MarcPolu :(, pod którym go widziały we środę po południu sąsiadki. Niedobrze :(
. To ruchliwa trasa.
Podobno duży(większy od Maxa) i nowoczesny - przykucnięty. Zadzwonę do Pana - może to ten jego Ares?

[quote name='Nutusia']Paszczoczyny - genialne określenie :)
Maksymilian to super gość - dobrze wychowany, grzeczny - dżentelmelon w każdym calu. I przystojny jak James Bond :)

No, bo jak są rękoczyny;)..........

[quote name='malagos']a wiesz, że ja wczoraj to źle odczytałam, dodałam w środku , po "o" literki "sz" :oops: i myślę, ki diabeł, co miała autorka na myśli?........

:)

Martens, jeśli już tutaj zajrzysz, napisz mi proszę, jak podawać Maxowi (dawka) ten Flexit. Bo oczywiście, wymieszam z pasztetem z małą ilościa wody (nie będę katować drinkiem).Ale ile?

Posted (edited)

[quote name='Martens']A ile on waży? Myślę, że psu o takiej wielkości możecie spokojnie dać 1/2-3/4 ludzkiej dawki; nawet cała by pewnie nie zaszkodziła ;)

Dzięki. Zacznę od tej 1/2, bo chociaż Max jest masywny, to nadal - szczuplaczek


I osoby chorujące na cukrzycę nie powinny jej stosować.

A do Pana zadzwoniłam ws.wałęsającego się pod MarcPolem i szpitalem następnego ONka, bo może ten jest jego? Pan powiedział, że najlepiej by było, gdybym sprawdziła, czy ma tatuaż w uchu i jaki? . Powiedziałam, że w obecnej chwili, nie jest to możliwe(Święta) no i z Maxem trochę to trwało, zanim mu zawiązałam szalik na szyi......
Cóż, abstrahując od meritum, trzy owczarki w domu = mąż mnie wygna :(

Wracając do Maxa, to nadal jest przewspaniały. Najchętniej......to wiecie, co ;), ale - rzeczywistość skrzeczy :(

Edited by konfirm13
korekta, nowe wiadomości
Posted

Jak tam żyjecie, wszystko ok?
Krystyna, zamykaj oczy i uszy jak wychodzisz na miasto!! Nie widzisz żadnych owczarków,żadnych bezdomnych psów!!
Oby ich rzeczywiście nie było - tego Ci ( i sobie) z całego serca życzymy z Tomkiem :)

Posted

[quote name='Mazowszanka2']Jak tam przeszedł test na dzieci ?[/QUOTE]

Zdał celująco i to po raz drugi :). Zdawał "na " sześciolatku w warunkach domowych(świąteczna wizyta wnuka ). Egzamin trwa nadal .
Pierwszy egazmin, zdał również z najwyższą oceną klika dni temu. Panie o których pisałam w poście 72, były na spacerze z mniej wiecej 3 letnia wnuczką. Malutka wyszła z wózka i cały czas w którym trwała nasza rozmowa o Maksie, spędziła na jego głaskaniu, tuleniu sie do Maxa i...........wkładaniu mu malutkich paluszków w rózne naturalne otwory głowy. A Max był w tym czasie pobudzony, bo szczekał na biednego Śleputka.
No, cudo w psiej skórze!
Nigdy nie zrozumiem, jak można było porzucić takiego wspaniałego psa :(

Posted (edited)

malagos napisał(a):
I jak po Świętach! O tego drugiego bezdomnego ON nie pytam......


Właśnie pojechała córka z wnukiem, więc mogę zasiąść przed komputerem. Max nadal z nami i odsypia razem z Bliss wyjazd miłych gości :). Ale na wszelki wypadek, pod MarcPol nie jeździłam.
Niestety, w czasie świątecznych spacerów z psami, spotkałam bezdomną brodaczopodobną sunię, o której pisałaś - nadal bez domu :(. Rozmawiałam z jakąś Panią z Pieskiem, sunię dokarmiają litościwi mieszkańcy a ona nocuje na wyrzuconej kanapie, w jakimś śmietniku :(

W dodatku, w drodze powrotnej z działki, widziałam idącą poboczem, małą, kulawą, wilkowatą sunię w ciąży :(. Pocieszam się, że może(oby!!) była tego Pana, który szedł za nia w niewielkiej odległości z prawie Onkiem na smyczy........
Ech, Święta zgody, miłości, współczucia i zrozumienia dla tych , którzy pierwsi przyszli "powitać Pana".........:(

lizka napisał(a):
Dołączam do pytania, mam nadzieję że u Was wszystko dobrze :)


Bardzo dobrze :).
Wczoraj Max zaliczył jazdę samochodem i to w szelkach, przypięty i razem z Bliss. Trochę tylko było kłopotu z wsiadaniem, bo Bliss zawłaszczyła całą tylną kanapę i dla Maxa juz miejsca nie było ;). Nie wiem, czy Max juz kiedyś jeździł samochodem, bo w czasie drogi leżał na płask jak nieżywy i Bliss nie bardzo miała gdzie i jak siedzieć. Po dojechaniu na działkę(ogrodzona, las) - bał się wyjść z auta.
Ale jak Bliss wyskoczyła, to i on się zdecydował. Czego się nie robi dla towarzystwa ;).

Psy latały jak torpedy po działce, a potem - ogary poszły w las. Nieogrodzony.Psy luzem.
Max zdecydowanie jest bardziej węchowy, niz Bliss.
Rewiruje i chętnie by coś potropił. Niestety, nie daliśmy mu :(. Było ostre przywołanie, wzmocnione parówką, lub moją ucieczką(z Bliss) w przeciwną stronę. I - smycz. Potem - znowu wolność(ograniczona ;)).
Na zakończenie wycieczki, jedzenie i picie dla psów na naszej działce, a później, razem z najedzonymi , napitymi i wybieganymi psami - wizyta u przemiłej zamieszkałej na działkach sąsiadki. Teraz to my jedliśmy i piliśmy, a nasze psy i pies sąsiadki - słodko spały.
Na działkę pojechaliśmy w dwa samochody - córka z synkiem w swoim i my z dwoma psami z tyłu - też w swoim. Powrót był taki jak wyjazd, tyle, że w odwrotną stronę :)

Edited by konfirm13
Posted

To miło spędziliście te poświęta :)

Szkoda, że tyle psów potrzebujących pomocy spotykasz po drodze. To takie dołujące.
A suka w ciąży to czy ma pana czy nie, to tak samo jest w beznadziejnej sytuacji.

Posted

To takie normalne na wsi... W samym Makowie jak idę trasa dworzec PKS - Bazar, to spotkam co najmniej jedna psinkę, która wydaje sie potrzebować pomocy.
A ta czarna, o której [piszesz, nie mam pomysłu... Tu trzeba 1 osoby, by się nią zajać, wysterylizować, zrobic zdjecia, ogłaszać. Trochę to beznadziejny przypadek, jak rozmawiałyśmy z Martens. Ja w każdym razie jestem za daleko, by pomóc nawet założeniem wątku, a i swoich podopiecznych mam "po kokardki"....

Posted

Obie macie rację :(.
I ja też(jak Wy to robicie "od zawsze") zaczynam zauważać te bezdomne, porzucone psy.Widzę je wszędzie :(
Cóż, polska wieś(i miasteczka) spokojna, wieś wesoła........

Posted

Wieś beznadziejna...
U nas podobnie. Wmawiam sobie za każdym razem, że ten psiak plączący się z jednej strony ulicy na drugą ma dom i pana. W większości przypadków zresztą ma, tylko co to za dom i co to za pan? :(

Posted

konfirm13 napisał(a):
Obie macie rację :(.
I ja też(jak Wy to robicie "od zawsze") zaczynam zauważać te bezdomne, porzucone psy.Widzę je wszędzie :(
Cóż, polska wieś(i miasteczka) spokojna, wieś wesoła........


To tak ,niestety ,jest,ze jak wezmiesz jakiegos biedaka,to nagle zaczynasz zauwazac ile tych biedakow jest dookola.Ja jestem przybita,bo jestem zapsiona,jak nigdy,a pzred Nami dopiero zima,a jak nie zabrac jakiegos biedaka lezacego na dworzu,kiedy jest minus 20?
Dwa lata temu w miasteczku obok zauwazylam malutka sunie,ktora siedziala w nocy w jakims kartonowym domku pzred apteka.Na drugi dzien rano jej nie bylo,weszlam do srodka i spytalam Pania farmaceutke o psa.Pani z duma pokazala mi malenki pokoik na zapleczu,gdzie w koszyczku i na kocyku lezala ta sunia.Okazalo sie ,ze w godz pracy apteki pies siedzi w pokoiku przy ponad 20 st na plusie,a po 16 laduje w kartonowym domku przed apteka.Pani nie mogla jej zabrac do domu,bo ma pieska,no i maz.
Pojechalam do domui tak pod wieczor juz nie moglam usiedziec,patrzylam jak rtec na termometrze za oknem spada w dol,pogadalam z synem i o 21 pojechalismy pod apteke.Bylo minus 26 stopni.Jedynym miejscem wolnym od psow byla toaleta o pow ok 1,5m kw i tam ja umiescilismy.Suka w ciazy ,wysterylizowana,poszla do adopcji. Nie chodze juz do tej apteki,bo nie bylam w stanie pojac,jak ta kobieta ma sumienie wystawiac tego psiaka o 16 na dwor i fundowac mu taka zmiane temp.

Posted

Bardzo się cieszę że u Was wszystko dobrze! Maks jest wspaniały i gdyby nie ta odległość to sama bym się uśmiechnęła do Was w sprawie adopcji ;) Po śmierci Borysa (w awatarze) jedynym moim planem na spędzenie jutrzejszego Sylwestra jest wizyta na łąkach, na jego grobie
[*] Trzymajcie się cieplutko, niech ten nadchodzący Nowy Rok przyniesie Wam same radości i duuuzo zdrowia, niech się spełnią Wasze marzenia a wszystkie bezdomniaki niech znajdą swój ciepły kąt.... Jesteście bardzo dobrymi ludzmi, oby było takich jak Wy więcej!!

Posted

Lizka Max pojawił się u Konfirm mniej więcej w tym samym czasie, gdy na wątku "odeszli" napisałaś o Twoim Borysku :(. Moja pierwsza myśl była taka: napiszę do Dziewczyny, że jest identyczny wspaniały On-ek do wzięcia, ale stwierdziłam, że to byłoby mało taktowne. Sama pojawiłaś się na tym wątku ;).
Zarówno Borys, jak i Max są bardzo podobne do psa mojego życia - ponad 70 cm w kłębie, 50kg, prawie czarny, wspaniały charakter (3 lata temu Go pożegnałam :(), dlatego obserwuję co się tu dzieje i.. najchętniej też bym go wzięła. Mam teraz moją stukniętą trochę :), ale sympatyczną przybłędę i nie mogę sobie na razie pozwolić na drugiego psa. Jeśli tylko odległość jest problemem, to pomożemy dotrzeć Maxiowi do Krakowa ( o ile Konfirm zechce Go oddać :razz:).

Posted

yumanji napisał(a):
To tak ,niestety ,jest,ze jak wezmiesz jakiegos biedaka,to nagle zaczynasz zauwazac ile tych biedakow jest dookola.Ja jestem przybita,bo jestem zapsiona,jak nigdy,a pzred Nami dopiero zima,a jak nie zabrac jakiegos biedaka lezacego na dworzu,kiedy jest minus 20?
Dwa lata temu w miasteczku obok zauwazylam malutka sunie,ktora siedziala w nocy w jakims kartonowym domku pzred apteka.Na drugi dzien rano jej nie bylo,weszlam do srodka i spytalam Pania farmaceutke o psa.Pani z duma pokazala mi malenki pokoik na zapleczu,gdzie w koszyczku i na kocyku lezala ta sunia.Okazalo sie ,ze w godz pracy apteki pies siedzi w pokoiku przy ponad 20 st na plusie,a po 16 laduje w kartonowym domku przed apteka.Pani nie mogla jej zabrac do domu,bo ma pieska,no i maz.
Pojechalam do domui tak pod wieczor juz nie moglam usiedziec,patrzylam jak rtec na termometrze za oknem spada w dol,pogadalam z synem i o 21 pojechalismy pod apteke.Bylo minus 26 stopni.Jedynym miejscem wolnym od psow byla toaleta o pow ok 1,5m kw i tam ja umiescilismy.Suka w ciazy ,wysterylizowana,poszla do adopcji. Nie chodze juz do tej apteki,bo nie bylam w stanie pojac,jak ta kobieta ma sumienie wystawiac tego psiaka o 16 na dwor i fundowac mu taka zmiane temp.


Wcale Ci się nie dziwie :(.
Też bym szerokim łukiem omijała apteką z głupią i bez serca Panią Magister. Może zamiast aspiryny, sprzeda kiedyś arszenik?

lizka napisał(a):
Bardzo się cieszę że u Was wszystko dobrze! Maks jest wspaniały i gdyby nie ta odległość to sama bym się uśmiechnęła do Was w sprawie adopcji ;) Po śmierci Borysa (w awatarze) jedynym moim planem na spędzenie jutrzejszego Sylwestra jest wizyta na łąkach, na jego grobie
  • Trzymajcie się cieplutko, niech ten nadchodzący Nowy Rok przyniesie Wam same radości i duuuzo zdrowia, niech się spełnią Wasze marzenia a wszystkie bezdomniaki niech znajdą swój ciepły kąt.... Jesteście bardzo dobrymi ludzmi, oby było takich jak Wy więcej!!


  • Dziękuję za ciepłe słowa i życzenia. Ja i mąż wcale nie jesteśmy dobrymi ludźmi - tylko ludżmi i już :)

    Współczuję śmierci psa - przeżyłam to już trzy razy. Za każdym razem, boli jak jasna ch.....a, ale za pierwszym, kiedy przez dwa lata opłakiwałam pierwszego psa i....żaden pies nie był godny zastąpić tej pierwszej suki, odżyłam, dopiero wtedy, kiedy adoptowałam drugą psicę (w dodatku, ciężko chorą na trzustkę).
    Po zgonie przedostatniej suni, z adopcją następnej(Bliss), czekałam tylko 2,5 miesiąca.
    Cóz, to zabrzmi strasznie, ale każdy następny pies, to - następna miłość i....ociera łzy po tej utraconej.
    I to wcale nie jest aluzja ;)

    Życzę Wszystkim odwiedzającym wątek Maxa, tym piszącym i tym tylko czytającym, wszystkiego najlepszego w Nowym 2014 roku - od Maxa (bądź, co bądź, to jego wątek ;) ), Bliss i siebie(+życzenia od Tomka)
    W podzięce za obecność -psi film z dnia dzisiejszego

    http://www.youtube.com/watch?v=tyihbIox0o4

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...