Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

niestety,wróciłysmy wczesniej...tzn przywieziono nas dzisiaj,bo w srode złamałam reke w schronie i to nie przy psiakach,tylko starałam sie zabezpieczyc wiate ze słoma i dywanami przed deszczem.No i stało sie,łapa na 6 tyg w gipsie,a Etus lize mnie po palcach złamanej reki i krótko trzymana,schodziła sama po schodach.A krótko trzymana bo inaczej pędzi i sie potyka.Ale widze,ze wszystko rozumie.Kochany czarny mały łepek.............pogoda ładna a ja uziemiona.

Posted

O matko kochana :(

To jak Ty tę wiatę zabezpieczałaś, że aż tak ucierpiałaś ? :(

Rozumiem, że ręka lewa, skoro możesz pisać. 

Posted

lewa,ja zawsze spadam z róznych drabin.tym razem wylazłam na sterte dywanów,pozwijanych i rzuconych byle jak,no i zamiast złazic tak jak wiek nakazuje..powoli i ostroznie,skoczyłam spadłam,sama nie wiem i tam podciał mi nogi jeszcze jakis głupio rzucony dywan.Myslałam ze zemdleje,polazłam do pracowników /rozdzielali jedzenie/i mówie ze spadłam i mi słabo.ale nikt nie zwrócił uwagi.Jak mi 'przeszło'słabo,powyprowadzałam jeszcze duze ale spokojne psy,uzywajac prawej reki do bramek,smyczy itp.no bolało,ale myslałam ze sie solidnie stukłam,bo cały ciezar ciała poszedł na nadgarstek.ale po 2 godz łapa puchła,ledwo zdjełam na mydle pierscionki..i pogonili mnie do pogotowia.ale rtg w szpitalu,zaparkowałam na zakazie,bo tylko tam miałam'szeroko'.pyskiem zwalczyłam pare olewajacych osób w okienkach i rtg,lekarza rozbawiłam,bo na swój wiek byłam w rajstopkach niby getrach/brudne spodnie zdjełam/i gumiakach/w miescie sucho,w schronie nie/lekarz niegrzeczny dla innych był grzeczny,zagipsował i autem koło policji dotoczyłam sie do domu.no bo co..zostawie na zakazie?
a skakałam,bo młodym to mowiłam 2 tyg temu nic,przypomniałam nic,to ja pier...chciałam sama bez łaski.im wszystko jedno ile dywanów zgnije,a to sie przydaje pod zwierzaki..Etce jeszcze po drodze wycisnelismy pupe,była o dziwo grzeczna,tylko jedna osoba ja trzymała.

Posted

akurat od schroniska po drodze do domu mam szpital i pogotowie.potem blisko domu/uliczke wczesniej/policje.do szpitala jechałam bez swiadomosci złamania,a potem z 0,5 km do domu.policja widziała jak sie mecze ze skrecaniem,ale nie zaczepili.ja mam wrazenie,ze znaja auto,bo czesto podjezdzaja pod schron gdzie ono stoi.albo nie sa 'zaczepni'o byle co..
Etek ma swoje zasady,cholera na koo...trzeba spaceru,nie chce na ogrodzie ,nie zrobi mi ulgi.najgorzej,ze wygodne rzeczy zostały w mielcu tzn ciuchy.

Posted

Bardzo mi przykro z powodu Twojej  złamanej ręki. :(  

Może TŻ przywiezie Ci wygodne ubranka ?

A Etka jest po prostu porządnym psem - nie chce się załatwiać na własnym terenie.

Posted

tz tez kaleka,ledwo po mnie przyjechał /skrzynia aut.dlatego mógł/z drugim gosciem,bo przeciez jeszcze auto trzeba było zabrac.on kuleje'dołem' czyli staw biodrowy przed operacja.jakos musze przetrwac,nawet człowiek sobie sprawy nie zdawał,ze lewa reka w zasadzie pomaga we wszystkim..zapiecie obrozy,odkrecenie czegokolwiek,nawet pisaniu ,nawet recznym bo trzyma kartke,by sie nie przesuwała/a gips nie/

Posted

dziekuje barb,chamski numerek chce nam miasto wyciac. w budzecie obywatelskim zdobylismy 2 miejce czyli 100 tys.no to wymyslili sposób by tych 100 tys nie strac i odbic sobie zabierajac i tak niewielki teren

Posted

pytałam,podobno do poniedziałku zbierane podpisy.w poniedz.złoza petycje.

Etek sie robi 'dowcipny' :)rano wypycham ten chudy tyłeczek na ogród,siusia,wraca ,a w progu wykonuje cos w stylu'aaaa...jogging jeszcze i rozpedza sie obiec dom,by wrócic po galopie innymi drzwiami.spacerki ma tylko 2,i to ona decyduje o powrocie.To znaczy... idzie,idzie i nagle zawraca i wraca.Wyznaczyła sobie trase dokąd idziemy :)Wieczór niestety zmusza mnie do smyczki,bo na ogrodzie po ciemku "oszukuje z sioo"

Posted

Widziałam,że został założony wątek z petycją ale odzew niestety mały.

 

Ecia mądrala, sama wie kiedy ma już dość spacerku.:)

Posted

taaaa…madrala wymysliła nawet spanie ze mna na poduszce głowa,tułowek wzdłuz mnie/goraco jak cholera/ z brzegu /moze po to by pancia w nocy nie spadła z łózka/a wyciagniete łapki opiera  sobie na  osobnej poduszce,na której ja miałam kłasc reke w gipsie.niedługo chyba  sama zejde do jej legowiska obok.Długo spała w Mielcu na osobnym łózku i teraz mieciutkie legowisko ma w głebokim powazaniu.Tak jak nigdy nie usiadła i nie połozyła sie na podłodze. Jak w upał chciałam ja połozyc na podłodze/bo chłodniej/to była w ciezkim szoku.Przeciez podłoga jest do chodzenia...do lezenia łózko!

 

  • Upvote 1
Posted

Wyglada na to ze UM wycofa sie z durnego pomysłu łączenia schroniska z  PSZOK.Ale miejsca jeszcze nie mają.

Protestowała podobno częsć radnych,fundacja i ludzie podpisując petycje.Mieleckie gazety,radio leliwa i radio Rzeszów tez nagłasniały problem

Etuś ma sie dobrze,choc dzis w nocy spadła mi z łózka obie byłysmy niezle przestraszone.A do gipsu/jeszcze 4 tyg/, sie juz przyzwyczaiła i jak ma po nim przejsc/jak leze/,to przechodzi :)Wczesniej spała w legowisku,tuz obok łózka,teraz sie jej odmieniło i musimy sie zmiescic,ona, ja i ręka w gipsie.Oczywiscie nie spi"w nogach"jak to mówiono,tylko centralnie na środeczku,albo przytulona pleckami.A ja juz musze kombinować gdzie  jest miejsce.I jeszcze przed pójsciem spać,urządza jakąś corride z kołdrą i poduszkami...czyli wsuwa głowę pod kołdre i walczy z nią na głowie,podrzuca,przeczołguje sie dowcipnisia.Mam potem kłopot z doprowadzeniem tego do porządku,ale nie zabraniam ,bo jest to bardzo widowiskowe i zabawne.

No i łepuś  Etusi siwieje,duzo białych włosków.Rok temu posiwiała pupa..

  • Upvote 1
Posted

Dobrze, że dano  mocny odpór durnemu pomysłowi Urzędu Miasta. 

 

Chcialabym zobaczyć Etkę w akcji :)

 

Dziekuję za udostępnienie  ogłoszenia o Roni. Zaginęła w Orłach ale trzeba jej szukać w całej Polsce.

Posted

halcia, zazdroszczę Ci spania z Ecią, uwielbiam spać plecki w plecki z psami, ze mną spał tak Vinci, który w styczniu przekroczył TM, a Lisa i Oskar tego nie robią;

 

Eciu, nie siwiej bardziej i starzej się powoli;

 

Halciu, niech ta Twoja ręka dobrze się zrośnie, Ona jest i Tobie i psiakom niezbędna:)

  • Upvote 1
Posted

jestem zrozpaczona Etka drugi dzien zle sie czuje,nie je..tzn wczoraj rano zjadła,ale zwróciła,potem nie miała apetytu,spała.nie piła tez wody.W nocy ciagla wychodziła na ogród i wracała,rano napiła sie odrobine wody i znów zwróciła ta wode.Jestem uziemiona,bo nie moge jezdzic autem.Cały czas wierzyłam,ze na trzeciego guza /nieoperacyjnego/pomógł ten iterferon,ale teraz sie boje wet od 10 a nie wiem czy tz znajdzie czas.taxi z wymiotujacym psem i moja niesprawna reka tez nie bardzo..

 

Posted

Zadzwoń na taksówki (do korporacji) i powiedz jak wygląda sytuacja ; że masz chorego psa i zlamana rękę..   Na pewno znajdzie się ktoś kto  przyjedzie.  Próbuj. Ewentualnie wezwij weta do domu.

ps

Może wet. ma jakiegoś zaufanego taksówkarza ? Do zasłonięcia fotela coś weźmiesz: jakąś folię, kocyk.

Posted

nie wiem,ona co 2-3 tyg miała takie zrzuty sluzu w kooo,teraz to niby taki termin tych 3 tyg,ale tym razem wymioty.o 11.30 jedziemy do weta.chodzi niemrawo,taka podkulona...strasznie niemrawa.martwie sie,bo strasznie kocham Etusie a tu powoli sobie zdaje sprawe,ze ona zaczeła 17 rok i wieczna nie bedzie.

do tego ta pieprzona moja niesrawnosc,ze nie dysponuje autem natychmiast ...k...rycze i boje sie.

Posted

Taksówka jedziecie ?. Tylko od razu przy zamawianiu przedstaw sytuację.

Też byłam i jestem zdana ze zwierzakami na taksówki i zawsze tak robię żeby potem nie przyjechał facet który będzie robił fochy.

U Ciebie dochodzi jeszcze problem z ręką :( ale życzliwy taksówkarz jakoś pomoże.

Trzymam kciuki.

ps

Swego czasu jechałam kiedyś do weta z rannym kotem, zgarniętym z ulicy (nie moim) taksówkarz, nie robił problemu, dał nawet swój kocyk z bagażnika.

Posted

Jestesmy.To nie to najgorsze.

Watroba i podziębienie.Ma wszystkie wyniki z moczem włacznie/bo zsikała sie w gabinecie/

brałam ją słabą,lejąca sie przez rece.Ryczałam jak bóbr,bo wydawało sie,ze to koniec/to tez przewrażliwienie z racji wieku/W aucie jak niezywa..na stół w gabinecie ledwo/wszystko to robiłam ta złamana reka/bo ludzie do pomocy cos maja słaby refleks/pobrano krew,na morf i biochemie i Ewa zaczeła jej obcinac pazurki.Do 9 Etka sobie dała ,a potem zaatakowała tak,ze ledwo ja utrzymali na stole/az sie pokłócili kto słabo trzymał./A kaganiec mimo słabosci miała od poczatku. Wtedy bez wyników wiedziałam,ze jeszcze nie tak zle jesli Etus zdobył sie na  taką walke.Dostała 3 zastrzyki :p/odwodnieniu tez bo nie pije wody.jeszcze 2 x jazda na zastrzyki czw i sob. i tabletki w domu.

o mojej rece nawet nie wspomne,bo Etka w gabinecie spała prawie godz,na rece z gipsem,no i ani wet ani tz jej nie podniosa nie przeniosa bo tego sobie Etka nie zyczy i pokazuje to na wiele sposobów,przede wszystkim wyrywa sie i "gryzie" co odstrasza ew.pomagierów.I tu jest ta dodatkowa trudnosc z Ecia,ze wiekszosc rzeczy przy niej moge tylko ja

Podmarznac mogła tej nocy,bo cały czas uchylała okno/łapka daje rady jak jest tylko przymkniete/i wyłaziła potem juz zostało uchylone bo nie miałam siły ciagle wstawac

Posted

Niestety na dzien dzisiejszy z Etką jest zle.Dzwoniłam teraz do weta,mówił zeby spała,trzeba czekac az zadziałaja leki.Ale Etka po południu prawie nie mogła chodzic,zastanawiała sie nad kazdym krokiem,a kroki były mocno niepewne...Wygladało jakby nie wiedziała co chce,ani nie orientowała sie w kierunkach.Nie ma tez sił.Nie je nie pije.Trzymajcie kciuki.jutro mam dzwonic jak jest jej stan.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...