Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pies to dziewięciomiesięczny pinczer miniaturowy (dla niektórych: „pies w typie rasy pinczer miniaturowy”) mojej mamy.
A brak słuchu wykazuje tylko i wyłącznie na dworze ;)





Właściwie to jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Dwa psy. :roll:

W domu dość grzeczny, skupiony na mamie (mieszka tylko z nią i dwoma królikami) i uznający jej „przywództwo”, posłuszny, towarzyski. Nie broni dostępu do swojego jedzenia. Chętnie się przytula, uwielbia pieszczoty.

Na spacerze pies się zmienia. Prawie wcale nie zwraca uwagi na „dwunoga na drugim końcu smyczy”. Ciągnie jak Pudzianowski, aż się zasapie (tu stosujemy metodę „drzewa”, ale Spike po prostu siada i przeczekuje. Na wołanie czasem podbiegnie, jak widzi nagrodę, ale i to długo się namyśla czy warto)
W tej sytuacji nigdy nie jest spuszczany ze smyczy, z wyjątkiem terenu zamkniętego (spore podwórko, nasze lub sąsiadów) – strach go puścić bo poluje na samochody, wybiega na jezdnię i mogłoby się to kiepsko skończyć. Na wołanie oczywiście nie przyjdzie, chyba że akurat będzie miał taki kaprys.

Spike jest u mojej mamy od dwóch miesięcy. Początkowo robił postępy, ale potem wet nakazał ograniczenie spacerów (ze względu na alergię pieska) i to był błąd. Bo chociaż już wychodzi normalnie, to zachowanie zmieniło się na dużo gorsze. Zaczyna się już od pierwszych chwil spaceru przeraźliwym „miniaturkowym” ujadaniem. Ciągnie na długiej smyczy, a na krótkiej to już w ogóle prawie leci w powietrzu, a ziemi dotyka tylko dwiema łapkami. Zapomniał o wszystkich naukach, typu siadanie przed krawężnikiem. Przejął przywództwo na spacerach, chroni mamę przed wyjściem na jezdnię (zastawia drogę, podszczypuje po łydkach(!), nawet potrafi się odwinąć z zabkami) – co jest trochę dziwne, bo kiedy biega to sprawia wrażenie jakby nie wiedział gdzie się kończy chodnik a zaczyna ulica.


Zgłosiłam już Spika na profesjonalne szkolenie, ale zajęcia rozpoczną się dopiero w drugiej połowie czerwca (najwcześniej). Co można zrobić do tego czasu? Jak pracować z pieskiem na spacerze? Jak skupić jego uwagę? Na piłeczkę nie zwraca uwagi, smakołyki przyjmuje chętnie, ale łapie szybko i leci dalej. W dodatku jest bardzo interesowny i jesli przysmak nie był dość atrakcyjny, albo dostał w nagrodę tylko pieszczoty, to następnym razem długo się zastanawia czy warto jednak podejść lub wykonać polecenie.
Co robić by go jakoś przygotować do tego szkolenia (mam nadzieję, ze do niego dojdzie), jak postepować z nim teraz by "dało się wytrzymać" i by złych nawyków za bardzo nie utrwalić?

Posted

[quote name='Vella']


Zgłosiłam już Spika na profesjonalne szkolenie, ale zajęcia rozpoczną się dopiero w drugiej połowie czerwca (najwcześniej). Co można zrobić do tego czasu? Jak pracować z pieskiem na spacerze? Jak skupić jego uwagę? Na piłeczkę nie zwraca uwagi, smakołyki przyjmuje chętnie, ale łapie szybko i leci dalej. W dodatku jest bardzo interesowny i jesli przysmak nie był dość atrakcyjny, albo dostał w nagrodę tylko pieszczoty, to następnym razem długo się zastanawia czy warto jednak podejść lub wykonać polecenie.
Co robić by go jakoś przygotować do tego szkolenia (mam nadzieję, ze do niego dojdzie), jak postepować z nim teraz by "dało się wytrzymać" i by złych nawyków za bardzo nie utrwalić?


1. Linka 10 metrowa i niech sobie piesek pobiega.
2. Zacząć w domu skupianie uwagi.
Najpierw podawałabym szybko 10 smaków pod rząd, ale tak szybko, żeby nie mógł się zastanowić skąd napływają.
Chwilkę poczekać. A nóż się spojrzy ;).
Jeśli się spojrzy to pochwalić i dać kilka smaków.

I nie martw się.
Przede wszystkim cierpliwość i wiara w psa i... siebie! :lol:

Posted

nathaniel napisał(a):
1. Linka 10 metrowa i niech sobie piesek pobiega.
2. Zacząć w domu skupianie uwagi.
Najpierw podawałabym szybko 10 smaków pod rząd, ale tak szybko, żeby nie mógł się zastanowić skąd napływają.
Chwilkę poczekać. A nóż się spojrzy ;).
Jeśli się spojrzy to pochwalić i dać kilka smaków.

I nie martw się.
Przede wszystkim cierpliwość i wiara w psa i... siebie! :lol:

Biega na lince-smyczy automatycznej, 4-5 metrów, a i to trzeba pilnowac jak samochód jedzie. Na 10 metrowej to by chyba biegał po drugiej stronie ulicy :roll: A samochody? Jak nie ma nad nim kontroli na takiej "krótkiej" to jak na długiej?
Zreszta jest malutki, więc te 5 metrów to też nie jest mało.

O co biega z tym skupianiem uwagi? W domu to on jest bardzo skupiony na mamie. Wystarczy, ze się poruszy a pies już głowę podnosi. Przychodzi na wołanie, czeka na pozwolenie do wskoczenia na kolana i gdy może to zwykle natychmiast to robi.
Nie rozumiem z tym podawaniem smaków pod rząd "szybko, żeby nie mógł się zastanowić skąd napływają". On doskonale wie skąd ida przysmaki, i patrzy na człowieka chętnie. Wie też, ze bez powodu nic z ręki nie dostanie, musi zrobić choćby siad na kmendę, dać sobie kropelki zapuścić do oczu, etc. W domu on to doskonale rozumie.
Tylko na spacerze ktoś nam psa podmienia :shake:


Ech, z tym martwieniem to trudniej ;)
Mama jest w Spiku rozkochana bez pamięci. :) Ale z wychowaniem sama sobie nie poradzi, jak przyjeżdżam to widzę, że pomoc potrzebna jak najpilniej.

Posted

Vella napisał(a):
Biega na lince-smyczy automatycznej, 4-5 metrów, a i to trzeba pilnowac jak samochód jedzie. Na 10 metrowej to by chyba biegał po drugiej stronie ulicy :roll: A samochody? Jak nie ma nad nim kontroli na takiej "krótkiej" to jak na długiej?
Zreszta jest malutki, więc te 5 metrów to też nie jest mało.

O co biega z tym skupianiem uwagi? W domu to on jest bardzo skupiony na mamie. Wystarczy, ze się poruszy a pies już głowę podnosi. Przychodzi na wołanie, czeka na pozwolenie do wskoczenia na kolana i gdy może to zwykle natychmiast to robi.
Nie rozumiem z tym podawaniem smaków pod rząd "szybko, żeby nie mógł się zastanowić skąd napływają". On doskonale wie skąd ida przysmaki, i patrzy na człowieka chętnie. Wie też, ze bez powodu nic z ręki nie dostanie, musi zrobić choćby siad na kmendę, dać sobie kropelki zapuścić do oczu, etc. W domu on to doskonale rozumie.
Tylko na spacerze ktoś nam psa podmienia :shake:


Ech, z tym martwieniem to trudniej ;)
Mama jest w Spiku rozkochana bez pamięci. :) Ale z wychowaniem sama sobie nie poradzi, jak przyjeżdżam to widzę, że pomoc potrzebna jak najpilniej.


Ale te 5 metrow psu swobody nie da.
Trzeba chyba znalezc inne miejsce na wybieganie psa

Skupianie uwagi przydaje sie na spacerach,na szkoleniu.
Skoro w domu jest wpatrzony to dobrze.
http://www.dogs.gd.pl/kliker/praktyka/uwaga.html



Uwielbia jakies miesko?
Surowy urczak, pieczony urczak,moze jakas rybka?

Posted

10 metrowa linka, miejsce do wybiegania, ale jak pies jest odwoływany, MUSI przyjść. I oczywiście potem nagroda. On musi się przekonać, że nie ma opcji przychodzę albo nie. Bo jeśli mu pozwalasz na niewykonanie komendy- to sam się nagradza za nieposłuszeństwo...

No i oczywiście musi mieć możliwość rozładowania energii, takie kurduple to żywe srebra- może zacząć z nim ćwiczyc coś na spacerze? Widać przecież, że on się nudzi- usiłuje sam sobie znaleźć "pracę" (chronienie mamy). Trzeba mu dać coś do roboty;)

  • 2 weeks later...
Posted

A mnie zastanowiło to - dlaczego w temacie piszesz, że on może być głuchy? Jeśli masz podstawy żeby tak przypuszczać, to przebadaj jego słuch. Może faktycznie być tak, że on ma niedosłuch lub jest głuchy. W dumu skupia się na upiekunie i już z napięcia mięśni może odczytać o co chodzi, a na spacerze jest wiele innych ciekawych rzeczy do okoła - więc może faktycznie nie słyszy?

Posted

Ja bym inaczej zinterpretowała jego zachowanie, ale nie jestem ekspertem, więc mogę tylko przypuszczać :) Wydaje się, że pies jednak uważa się za dominanta. Szczególnie, że jest 'wpatrzony' w Twoją mamę - być może jej pilnuje. Bywa tak, że pies jest łagodny i nie okazuje natrętnie swojej pozycji w stadzie - w tym przypadku robi to głównie na spacerach. Może jest też w domu dość natrętny? Chodzi za Twoją mamą, ciągle dotrzymuje jej towarzystwa, nie umie 'zająć się sobą'? Jeśli tak, to być może postawił się na pierwszym miejscu w 'stadku' ;) Szkolenie się przyda, ale to tylko, że tak powiem, zbijanie gorączki, a nie leczenie właściwej choroby. A właściwą chorobą wydaje się tu być (tak mi się zdaje) niewłaściwe poukładanie hierarchii. Linki i inne to też dobre rady, ale jednak środek doraźny, nie rozwiąże sedna problemu a tylko go 'ugładzi'.

Jeśli uznasz, że mam słuszność w tych wywodach ( ;) ) to jest mnóstwo lektur na temat 'układania hierarchii' (większość osób dobrze zna książki Fishera albo Jan Fennell), jednak jest to dość trudna 'zabawa', wymagająca dużej ilości cierpliwości i poświęcenia...

Posted

ulvhedinn - No to jak go zmusić/przekonac do wykonania komendy? Jak olewa?
Z miejscem do wybiegania w okolicy jest problem. Nie będzie biegał z 10 metrową linką po parku bo ludzi podetnie. Pozostaje podwórko na którym może biegać luzem, i spacery na smyczy.
Też uważam, że to z nudów. Samo to, że jego zachowanie pogorszyło się gwałtownie po ograniczeniu spacerów. Pinczerki to małe bystrzaki, on potrzebuje bodźców. Na dworze interesuje go wszystko. Oprócz własnego człowieka. Choćby żonglował tuzinem piłeczek ;)

Feronek - zapewniam, ze ta głuchość jest wyłącznie spacerowa ;)
Ot, taki żart językowy.
Z tą dominacją to bym się zgodziła, o to biega, ze na spacerze zachowuje się jak typowy przewodnik stada, leci przodem, zagradza drogę przed niebezpieczeństwem...
Ale w domu naprawdę przywództwo oddał. Jest skupiony na mamie, ale nie biega za nią krok w krok. Zwykle śpi sobie, albo wygląda przez okno. Chętnie podleci za to na każde wołanie, lubi się bawić, lubi się przytulać. Oddaje kość, nie broni swojego jedzenia. Ma zezwolenie na wchodzenie na meble, w tym także do łóżka, ale wie, że nie jest to jego stałe miejsce. Schodzi bez protestów. Jak jest burza to u mamy szuka schronienia przed piorunami ;)
Znamy książki Fennell, teoria hierarchii w stadzie i psiej dominacji do nas przemawia. Ale nie na wszystko są sposoby w książce ;)

Posted

Wiem, że nie na wszystko jest rada w książkach, przecież każdy psiak jest inny ;) Ale to dziwne, szczerze mówiąc. 'Metoda drzewa' też nie działa, a to jest jeszcze dziwniejsze... Cóż, można też wypróbować tę metodę Fennell, że kiedy pies się ciągnie i wyrywa natychmiast wracamy do domu... Ale zajmuje to mnóstwo czasu i nie zawsze jest wykonalne - a i nie ma gwarancji, że zadziała, a psiak przecież wybiegać się musi.. Hm, może da coś psiakowi ta tresura, w tym nadzieja ;)
A teoria, że to z nudów i nadmiaru energii, wydaje się być przekonująca... :) Może Spike zauważył, że spacery się skróciły i starał się je maksymalnie wykorzystać, co mu zostało? Kto go tam wie ;)

Posted

I wybiegać i załatwić.
Fennell pisze tak jakby na świecie istniały tylko domki z ogródkami, spacery są dla niej dalszym etapem nauki. Nagrodą niejako.


Czekamy na tę tresurę. Zgłosiłam psa, pan ma oddzwonić i podać termin jak zbierze się grupa. Na razie cisza, jego telefon milczy... Nie wiadomo ile to jeszcze potrwa.
A Spike z każdym dniem lepiej sobie utrwala taki wzorzec zachowań...
eech

Posted

Vella,przeciez mozesz na krotkiej smyczy psa wyprowadzic do parku i na uboczu niech sie wyszaleje na wspominanej kilkumetrowej lince, nikomu nic nie podetnie, moze biegac za pileczka, frisbee, a Ty masz stale kontrole nad psem.

Posted

[quote name='karjo2']Vella,przeciez mozesz na krotkiej smyczy psa wyprowadzic do parku i na uboczu niech sie wyszaleje na wspominanej kilkumetrowej lince, nikomu nic nie podetnie, moze biegac za pileczka, frisbee, a Ty masz stale kontrole nad psem.
1. jak mówiłam nie ma terenu, gdzie pies mógłby biegać na długiej lince,
2. jakoś nie mam przekonania do takiej linki. Automatycznie zwijana smycz pięciometrowa czasem się plącze, podcina nogi psu, mnie i przechodniom jeśli się nie uważa, a co dopiero taki kawał sznurka? jak zachowac kontrolę nad psem, jeśli będzie tak daleko ode mnie? Na przykład jak chwyci coś do pyszczka? I czy zmienia coś fakt, że pies ciągnie, i krztusi się przy tym, stojąc ode mnie 10 metrów a nie 5?
3. więcej swobody ma na ogrodzonym podwórku, jest dość spore
4. on nie jest zainteresowany frisbee ani piłeczką. Nie na dworze. O to własnie biega, pies nie jest zainteresowany tym co mu oferuje człowiek, tylko otoczeniem. Ewentualnie smakołykiem, o ile go widzi i uzna że warto. Zresztą nie można mu dawać przysmaków raz za razem, bo wtedy już zupełnie trzeba by zrezygnować z posiłków. Przecież dla takiego malca to ledwie garstka karmy w misce...
5. nawet gdyby od czasu do czasu dałoby się pojechac do parku i takie bieganko uskutecznić to i tak nie rozwiązuje to problemu.
To nawet nie jest opatrunek, to tylko przklejenie plastra. A co z wyleczeniem choroby? Albo chociaz przygotowaniem do operacji (szkolenia), na którą mamy nadzieję?



Na razie program opracowałam taki: Mama trenuje w domu dochodzenie-do-miski-bez-szarpania-na-krótkiej-smyczy. Bez wymagania na spacerach, by mu się nie mieszało, nie kojarzyło że na dworze komendę można odpuścić. W domu Spike łapie naukę szybko. Z tydzień daję im na utrwalenie tego. Potem spróbujemy tego samego na podwórku za domem (jako swego rodzaju "przedłużenie mieszkania", etap pośredni). Będzie jadł posiłki z miski na dworze. Jeśli to się uda i utrwali sobie chodzenie przy nodze pomimo rozpraszaczy (na podwórku słuch niewiele lepszy niż na ulicy) to będzie sukces i szansa, że i na spacerze też się uda.
Na razie nic więcej nie wymyśliłam. :roll:

Posted

Vella, dostalas sporo konkretnych, skutecznych porad, a negujesz kazda z nich. Bo wymagaja pomyslowosci i pracy glownie ze strony czlowieka ? Nikt nie proponuje stosowania linki na ruchliwej ulicy, to nie jest tez dobre miejsce do szkolenia. Masz do dyspozycji podworko, wiec masz gdzie wykorzytywac linke. Pies ewidentnie sie nudzi i w uciazliwy sposob uzyskuje rozladowanie energii.
Skoro nie biega za pilka, tu jest topik o "nakreceniu" psa na zabawke
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=47096 , a mozna wyszalec psa i w domu.
Zamiast regularnego posilku moze cala porcje dostawac w kawalkach, jako smaki do szkolenia ( maly jest to nie bedzie to takie kosztowne ;) )
Tu jest tez na temat obszerny topik, tylko trzeba troche poczytac http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=52306
Przy okazji jaka to alergia uniemozliwia wychodzenie na spacery ?

Posted

[quote name='nathaniel']Tropienie może go zainteresować i zmęczyć...
To dobry pomysł. A jak nauczyć tropienia?

[quote name='karjo2']Vella, dostalas sporo konkretnych, skutecznych porad, a negujesz kazda z nich. Bo wymagaja pomyslowosci i pracy glownie ze strony czlowieka ? Nikt nie proponuje stosowania linki na ruchliwej ulicy, to nie jest tez dobre miejsce do szkolenia. Masz do dyspozycji podworko, wiec masz gdzie wykorzytywac linke. Pies ewidentnie sie nudzi i w uciazliwy sposob uzyskuje rozladowanie energii.

karjo2, to nie tak. Nie neguję wszystkiego "bo tak", czytam wszystko bardzo uważnie i próbuję dopasować coś do naszej sytuacji. Rady są dobre, ale nie wszystko da się zastosować w konkretnym przypadku. Nie neguję, tylko podaję jakie problemy mamy z wykorzystaniem niektórych porad.
Hmm, linka na podwórku. To w ramach nauki przychodzenia, tak? mam ściągać linkę i przyciągać psa na siłę jak nie chce wykonać komendy? Bo ja wcześniej zrozumiałam, ze długa linka to po to by pies mógł się wybiegać. A przecież na zabezpieczonym podwórku łatwiej mu biegać bez plączącego się sznurka. Ale jeśli chodzi o naukę to może.
Na ulicy to wiadomo że nie, ale jakoś nie widzę w okolicy pola czy łąki, gdzie pies na długiej lince mogłby biegać, nie zaplątując się między ludźmi i drzewami :( A wyjazd gdzieś za miasto to dla starszej osoby bez samochodu jest nieco trudne. Nie niewykonalne, ale niemożliwe do wykonania na tyle często (codziennie, co tydzień) i regularnie, by liczyło się w szkoleniu.

Aha, i wszystko "wymaga pomyslowosci i pracy glownie ze strony czlowieka", nawet prof. szkolenie nie polega przecież na tym by nauczyć psa jak się ma zachowywać, tylko by nauczyć człowieka jak ma pracować z psem by ten się odpowiednio zachowywał.
A przynajmniej tego oczekuję po szkoleniu na które czekamy ;)



[quote name='karjo2'] Skoro nie biega za pilka, tu jest topik o "nakreceniu" psa na zabawke
http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=47096 , a mozna wyszalec psa i w domu.
Zamiast regularnego posilku moze cala porcje dostawac w kawalkach, jako smaki do szkolenia ( maly jest to nie bedzie to takie kosztowne ;) )
Tu jest tez na temat obszerny topik, tylko trzeba troche poczytac http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=52306

Dzięki, tego wątku o uzależnianiu od zabawki jeszcze nie widziałam.
Zastanawiałysmy się już co do karmienia wyłacznie w formie nagród, ale tu z drugiej strony zepsułoby się naukę, że "jego jedzenie tylko z miski". Nagrody nagrodami, ale on ma wiedzieć, że ma swój posiłek, mama oduczyła go żebrania a myślę, że karmienie wyłacznie z reki by zepsuło tę naukę.
Ale może zmniejszenie zawartości miski na rzecz smakołyków będzie skuteczne.
Aha, nie chodzi o koszty, bo faktycznie mały, zresztą nagrodą może być równie dobrze kostka jego granulatu, chodzi o ilość, wiadomo, ze jedząc na raty da radę wciągnąć dużo więcej, a zapasiony ratlerek to nie jest przyjemny widok ;)



[quote name='karjo2'] Przy okazji jaka to alergia uniemozliwia wychodzenie na spacery ? Durna alergia :mad:
Może chodziło o pyłki jakieś?
Spikowi oczy łzawią, gdy trafił do nas miał zapalenie spojówek, wet orzekł, że to alergia, od tego ma zatkane jakieś kanaliki, i stwierdził jakiś czas temu, że spacery trzeba psu "skrócić i ograniczyć", a wyprowadzać "jak najmniej po trawce" :mad:
Skutki były opłakane, pies z nudow wariował, uznałam, że mniejszym problemem są załzawione oczka, niż pies nieszczęśliwy i jeśli jedynym negatywnym skutkiem spacerów jest to łzawienie (o ile nie doprowadzi to do jakichś uszkodzeń czy cuś) to nalezy to olać i psa wyprowadzać bez takich ograniczeń. Mamę przekonałam i spacery wróciły do normy. Spike bierze leki, oczy są regularnie przemywane, etc.
Tylko zachowanie na tych spacerach nie jest już takie jak było wcześniej... :(


___
Udało się, telefon zadzwonił. Wreszcie mama ze Spikiem zaczynają szkolenie.
Poczekam na maminą relację i napiszę co i jak :)

Posted

Vella napisał(a):
:crazyeye:
eee... wygląda to bardzo ciekawie, ale... czy przeczytałeś to co pisałam o Spiku i całej sytuacji?



Niemniej dzięki... może kiedyś.


Wyobraź sobie, że przeczytałam.

W skrócie
Zostawiasz psa w domu, idziesz na łączkę, zazaczasz jakimś kijkiem początek śladu ...wcierasz w trawę buty , kładziesz smak, robisz 2 kroki znowu wcierasz i smak ...
Bez zakrętów, prosta ścieżka max 30 kroków na początek ... Spikiemu się spodoba ;)

Posted

ups, przepraszam za zmianę płci, zasugerowałam się nickiem :oops:


- Dlaczego nie strzelaliście z armat?!
- och, generale, było aż dwadzieścia powodów! po pierwsze nie mieliśmy armat...
- dziękuję, to mi wystarczy.


Po pierwsze: brak łączki.


Niestety :shake: Ale naprawdę dziękuję, nawet do poczytania tylko, całkiem to ciekawe :calus:
Tak się tylko zastanawiam, jak się to ma do nauki "absolutnie nic z ziemi na dworze nie jest do jedzenia"?

  • 2 weeks later...
Posted

Vella napisał(a):
Ponoć kolczatka kolczatce nierówna.
Moja mama ze Spikiem własnie zaczeli szkolenie. Trener zażądał kolczatki i zrobił wykład jaka powinna być wersja bezpieczna (ochrzaniając nieźle tych co mieli kolczatki z kolcami ustawionymi prosto, ostrymi, etc.).
Dziwne to trochę, bo Spike jest ratlerkiem, ale mama musi zakupić mu kolczatkę :-o


A po co kolczatka?

Ratlerek i kolczatka -dziwne.
2. najpierw z psem trzeba złapać kontakt, odpowiednio psa zmotywować, a potem kolcy używać,ale to moje zdanie oczywiście.

3. ja bym zmieniła szkołe ;)

Posted

Dziwne. Ale co dziwniejsze ta straszna wizja okazała się być całkiem praktyczna. :-o
Spike juz ma kolczatkę, kolce nie są kłujące, są okragłe i dodatkowo zabezpieczone plastikiem - mama mówi, że wyglądają jak łebki duzych zapałek ;) - ulzyło mi bo oczyma wyobraźni już widziałam te dziury w szyi :crazyeye:.
Jak się okazuje kolczatka mniej go dusi w krtań niż obroża skórzana.
I mniej wyciera sierść - po obroży i po szelkach ma otarcia na szyi i pod pachami. Teraz sobie skóra odpocznie.


Na razie ze szkolenia jesteśmy zadowolone. Widać postępy, a to najwazniejsze. Nawet biegał luzem w terenie nieogrodzonym (oczywiście daleko od szosy) i sam się nas pilnował. :multi: Czasem nawet reagował na wołanie go :)

Trener nabiera szacunku do Spika. Na zajęciach podaje go jako przykład silnego charakteru. Małe ciałko, a serce rotweilera ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...