Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

albo iść na układ , babcia zajmuje się swoim wnukiem , a Ty babci psem ;)
24 godziny na dobę , nikt nie nosi dziecka na rękach , dzieci czasem śpią :)

troszkę chęci mimo wszystko polecam , chociaż do czasu znalezienia psu nowego domu

  • Replies 146
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted (edited)

bardzo często zostaję z dzieckiem na cały dzień sama, a jak już ktoś wróci i go weźmie na chwilę to zwykle lecę do łazienki ;) A i dzieci są różne i różne mają dni - wczoraj z dzieckiem na biodrze spędziłam niemal cały dzień, bo inaczej się nie dało i już. Wiadomo że bywa lepiej ale akurat byłam mocniej niż zwykle przeciążona więc mi się niepotrzebnie przelało, w końcu nie rozmawiamy o dzieciach tylko o psach ;)
W tej chwili to czekam z utęsknieniem na kontakt ze strony fundacji i chyba się będę przypominać, bo wystarczyło że pies parę dni spokojniejszy i już nie ma problemu.
Chęci mogą być skutecznie stłumione, jak i tak widzę że to będzie syzyfowa praca. Ale z kagańcem spróbuję, owszem...

Edited by mała dzika kura
Posted

Będzie miała czas i siłę, jak dziecko pójdzie do przedszkola - o ile dostanie miejsce.
Moje młode to był model do wiecznego noszenia - uznawała dwie opcje - albo cyc, albo darcie japy. Później w różnych bardziej rozbudowanych wariantach. W dzień, w nocy - obojętne. Pediatra rozkładał ręce, śmiał się i mówił "cóż, życie nocne jest piękne". Jak tak sobie to przypomnę i wyobrażę, że miałabym w tamtych warunkach pracować z trudnym dużym psem, to uważam, że to postulat z kosmosu, niestety. No ale są ludzie, którzy potrafią podołać i kosmicznym zadaniom. Podobno. Na dogo tak twierdzą ;)

Posted

W/g wspomnien mojej Mamy tez byłam takim upierdliwym drzyjmordą ale do czasu jak opiekę nad beksa przejał pies !! tak pies ONEK miał cierpliwośc do zabawiania,wynajdywania innych zainteresowan ...Oczywiscie wszystko pod dyskretną kontrolą.Dodam ,ze przed moim pojawieniem /póżniej też/ ten pies nienawidził dzieci -podbiegał,straszyl ale bez gryzienia.Ja i ten pies jesteśmy dowodem na to ,że MOŻNA ale to wymaga mądrego spokojnego postępowania. Wybaczcie ale ja odnoszę wrazenie ,że autorka wątku albo boi sie tego psa /a on to wyczuwa/ albo troche nadmiernie "kwoczy" nad dzieciem.Wiem była świadkiem ataku na dziecko ale czy tak na 100% bez powodu ? czy nie nadinterpretuje zachowań psa ?
Niemniej tak czy inaczej ja nie widzę szans dla tego zwierzaczka.Dlaczego -nie ma zaangażowania choćby ojca dziecka /w trosce o dobro potomka/,adopcja psa z takim opisem /moze gdzieś na łańcuch do budy/ wizyta kogoś z fundacji okpoobserwuje,poradzi co robić i co dalej ?....Jedyne comi sie wydaje realne to DT opłacany przez autorke wątku albo jakiś hotel u szkoleniowca /ale to rozwiazanie tylko w celu prawdziwej oceny i naprawy ewentualnych błędów/.

Posted

Moje dziecko to też egzemplarz naręczny :) Oczywiście z biegiem czasu zasadniczo coraz mniej, ale teraz jest katar, zęby i bardzo duże nieszczęście z tego powodu.

Co do samego zajścia, to ja nie widziałam absolutnie nic wyjątkowego. Dziecko się bawi w kojcu plastikową miseczką siedząc bokiem do psa, pies 1,5 metra dalej i nagle atak. Na pewno mały ani nie uszkodził, ani nawet nie wszedł w żadną interakcję ze zwierzęciem. Poza tym podejrzewam że nawet jeśli atak był sprowokowany, to jakim cudem uda się uniknąć tego następnym razem, przecież dziecko do pewnego momentu jest ciężko sterowalne i mimo niewiadomojakiej kontroli może nagle wsadzić psu palec do oka. Co do nadinterpretacji to też nie sądzę, bo mam tę scenę cały czas przed oczami i człowiek na psach się znający stwierdził że atak był ofensywny i to dobrze nie wróży. Pewnie że nad dzieckiem kwoczę, ale bez przesady, wiem że parę razy sobie guza nabije jeszcze w życiu. czy się boję psa, no sama nie wiem, kiedyś na pewno tak, ale od momentu szkolenia czuję się przy nim prawie zupełnie pewna. Prawie, bo np. nikt w tym domu się nie ośmieli wyjąć kleszcza czy kolca z łapy, żeby nie stracić palców.

Natomiast jestem dziś chyba dobrej myśli, bo porozmawiałam ostatecznie z panem z fundacji. Stanowczo stwierdził że pozostawienie psa w domu jest w tej chwili niebezpieczne i nawet nie podjął się szkolenia, jeśli pies był agresywny wobec domowników, a w domu jest małe dziecko.
Udało mi się przedstawić wszystkie argumenty teściom i przekonały ich. Plan wygląda tak, że czekamy na miejsce w domu tymczasowym, będziemy utrzymywać tam psa, aż fundacja go wychowa i następnie znajdzie mu nowy dom i przeszkoli też właściciela.
Problem taki, że nie wiadomo kiedy się takie miejsce znajdzie, a do tego czasu... Albo hotel albo schronisko. Nie wiem jeszcze dokładnie jakie to koszty w przypadku hotelu, ale podejrzewam że niemałe. No a ze schroniskiem - niby fundacja jak się zwolni miejsce to psa wyciągnie, pozostaje jednak możliwość takiego biegu wydarzeń, że ktoś w międzyczasie zdecyduje się na adopcję psa wprost ze schroniska, a jeśli nowi właściciele sobie nie poradzą i historia się powtórzy 2x to uśpienie :/

Posted

A dziecko nie mogło zrobić czegoś co pies uznał za powód nawet nie do ataku ale do rzucenia się z ostrzeżeniem?

Psy czasem też mają niewyjaśnione wyskoki. Mój np potrafi rzucić się z ujadaniem kiedy się przebudzi i zobaczy coś dziwnego (nawet mnie wwchodzącą po ciemku do kuchni). To nie atak agresji, ale jak ktoś nie wie to wygląda to potwornie...

Bycie pewnym psa to bycie pewnym panowania nad nim zawsze i wszędzie. Ogólnie tego nie uznaję, bo pies jest tylko zwierzęciem działąjącym instynktownie, ale skoro się boisz że pies zaatakuje dziecko i je pogryzie to znaczy ze nie jesteś ani trochę go pewna.

DT / hotel ze szkoleniowcem to chyba najlepsze u was rozwiązanie.
Pies od was się wyprowadzi, ale będzie pod okiem szkoleniowca.
Schronisko - to najgorsza opcja. To jeszcze jedna szrama na psiej psychice. W schronisku z nim nikt nie popracuje, conajwyżej dostanie łatkę, albo skasuje jakiegoś psa i trafi pod igłę...

Posted

na hotel liczcie 500zł miesięcznie najmniej, chyba że fundacja załatwi wam miejsce w jakimś swoim hotelu i wyjdzie taniej. a jak ma trafić do schroniska gdzie tak czy tak będzie na dworze to nie lepiej trzymać go u was na podwórku? dziecka póki co i tak na dworze nie będziesz puszczała, a na czas waszego wyjścia z domu można go uwiązać. to z pewnością będzie lepsze rozwiązanie niż schron, psiak nie będzie musiał się męczyć a i dziecko będzie bezpieczne.

Posted

[quote name='Majkowska']
Psy czasem też mają niewyjaśnione wyskoki. Mój np potrafi rzucić się z ujadaniem kiedy się przebudzi i zobaczy coś dziwnego (nawet mnie wwchodzącą po ciemku do kuchni).[/QUOTE]
ale to nie jest niewyjaśniony wyskok;) pies wyrwany ze sny widzi coś dziwnego, ciemną postać, może się przestraszyć i woli pokazać jaki jest groźny zanim coś mu się stanie, stąd jego ostrzeżenie.
może i temu psu jakiś dźwięk dziecka przy zabawie źle się skojarzył, może jakiś ruch rączką, nóżką, szelest czy inny odgłos, który mu się nie spodobał i też rzucił się z ostrzeżeniem. z ostrzeżeniem, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że gdyby chciał maluchowi zrobić na serio krzywdę to taki dziecięcy kojczyk by go powstrzymał. może chciał potraktować dziecko jak resztę rodziny, w końcu do tej pory wszelkie przejawy agresji przynosiły pozytywny dla psa skutek i stąd chęć "skarcenia" dziecka?

Posted

Dziwne rzeczy opowiadacie dziewczyny, w kontekście małego dziecka w domu. Nasz pies śpi obok nas, warczy przez sen czasem, w sumie często, szczeka, bywa że gardłuje co najmniej jakby miał kogoś zagryźć :D, no to się wtedy budzimy - sie go klepnie po zadku pieszczotliwie - podniesie łeb, zakuma, że coś mu się wydawało, i zaraz dalej uderza w kimono. Od takich sennych mar do ataku, nawet pozorowanego, na domownika, jest dość daleka droga. Chyba. Nie mówiąc o tym, że ujadanie (stróżowanie) to też całkiem inna bajka niż atak. Dziecko raczej nie pojawiło się w kojcu z zaskoczenia, z ciemności i w ogóle na zasadzie nagłej teleportacji ;)

Posted

Ja nie wiem co to było, bo tego nie widziałam, ale napisałam jedynie że psy czasem tego typu niewyjaśnione wyskoki miewają.

[quote name='filodendron']Dziwne rzeczy opowiadacie dziewczyny, w kontekście małego dziecka w domu. Nasz pies śpi obok nas, warczy przez sen czasem, w sumie często, szczeka, bywa że gardłuje co najmniej jakby miał kogoś zagryźć :D, no to się wtedy budzimy - sie go klepnie po zadku pieszczotliwie - podniesie łeb, zakuma, że coś mu się wydawało, i zaraz dalej uderza w kimono. Od takich sennych mar do ataku, nawet pozorowanego, na domownika, jest dość daleka droga. Chyba. Nie mówiąc o tym, że ujadanie (stróżowanie) to też całkiem inna bajka niż atak. Dziecko raczej nie pojawiło się w kojcu z zaskoczenia, z ciemności i w ogóle na zasadzie nagłej teleportacji ;)


Nie w temacie - ale podobno śpiącego psa którego coś przez sen męczy nie można klepać i przebudzać dotykiem, bo się rzucić może. Też tak zawsze robiłam i choć nie wierzę że mój pies by mógł mnie użreć z przebudzenia to i tak zaprzestałam ;)

Ja nie piszę o nagłej teleportacji tylko o tym że czasem psa można odebrać jako agresora, a to co on zrobił ma zawsze logiczne uzasadnienie i to nie musi zawsze być krwiożerczy atak z chęcią mordu. Choć jeśli mdk twierdzi tak widząc sytuację naocznie to nie mówię że napewno inaczej było ;)

Posted

ale opis psa zbudzonego nijak się ma do psa atakującego dziecko;) a z tym przebudzaniem psiaka też różnie bywa. mój przebudzony nic nie zrobi, ale nawet tu na forum dziewczyna pisała, że jak jej pies śpi koło łóżka to ona go musi głosem obudzić zanim wstanie, żeby go ze snu nie wyrwać. więc pewnie to od psa i od nas zależy. w sumie u ludzi też jest podobnie, bo jednego możesz wyrwać ze snu w środku nocy i od razu będzie "trzeźwy", a drugi Ci przywali, bo taki będzie miał odruch:lol:

Posted

[quote name='Majkowska']
Nie w temacie - ale podobno śpiącego psa którego coś przez sen męczy nie można klepać i przebudzać dotykiem, bo się rzucić może. Też tak zawsze robiłam i choć nie wierzę że mój pies by mógł mnie użreć z przebudzenia to i tak zaprzestałam ;)[/QUOTE]
Ja nie zaprzestam. Pies to pies. Moje święte prawo klepnąć go pieszczotliwie po zadku :D Uważam, że jest do tego przyzwyczajony i mam zamiar to przyzwyczajenie pielęgnować. No ale ja mam pluszaczka przecie ;) ;)
Jak pies duży a dziecko małe, to rozróżnianie krwiożerczego ataku od przypadkowego chapnięcia ma znaczenie czysto teoretyczne, poglądowe, merytorycznie można je roztrząsać na kategorie "psich zbrodni" mniej lub bardziej w afekcie lub z premedytacją. W praktyce skutki mogą być podobne. A w zasadzie o ew. skutki się rozchodzi.

Posted

Opcja schroniska moim zdaniem jest najgorszą z możliwych opcji. Skoro wiecie że otrzymacie pomoc to może faktycznie warto psa 'przetrzymać' na podwórku gdy dziecko jest poza kojcem, a na noc wpuszczać normalnie do domu. Naprawdę już takie rozwiązanie jest lepsze niż zimny, mały boks wypełniony psami. Sama piszesz że pies nerwowo podchodzi do innych 4-łapów, jak się zachowa gdy o byt i każdy cm klatki trzeba będzie walczyć? Jak już tak daleko zaszłaś w działaniach które przynoszą za sobą nowe możliwości, warto z tego skorzystać i pomóc psu przetrwać na bezpiecznych zasadach do czasu wyprowadzki.

Jeśli chodzi o przebudzenie psa, u mnie każdego budzi się inaczej przy 'nocnych koszmarach'. Szamana trzeba 'wytelepać' i poklepać - wtedy się wybudza (rzadko kiedy śpi naprawdę głęboko), Magii wystarczy pocmokać (pewnie myśli że żarcie :P ), a Jeanne trzeba po imieniu i czasem zagwizdać. Nie dlatego że pies zaatakuje/warknie/mruknie gdy się koło niego przechodzi, tylko po to by się nie męczył dalej przez sen. Żaden z naszych psów nie zrobi krzywdy wyrwany ze snu ;)

Posted

ja mojego nigdy nie budzę jak mu się coś śni, bo na pewno śnią mu się miłe rzeczy skoro mruczy i "galopuje" nogami:lol:

a z tym schroniskiem to może być jeszcze tak, że psisko tam trafi a fundacja ma tyle roboty, że na niego nigdy nie będzie miejsca i zostanie tam do śmierci. w końcu do fundacji trafiają też bezdomne psy, po jakiś wypadkach i myślę, że właśnie takie zwierzątko będzie miało pierwszeństwo, a Nuri będzie czekał i czekał na swoją kolej.

  • 5 weeks later...
Posted

Jak dziecko jest w niebezpieczeństwie - a sądzę, że matka i opiekunka psa potrafi to ocenic właściwie - jestem za jak najszybszym wyprowadzeniem psa z domu. Co innego, gdy są sami dorośli - dziecko nie ma z psem(duzym), żadnych szans. Nie wiem, skąd jesteś, jaka jest Twoja sytuacja finansowa, ale jeśli to umozliwia, to bym sie zdecydowała na przekazanie psa tam, gdzie jest szansa jego naprostowania. Albo odpowiedni DS/DT z doświadczeniem i bez dzieci, albo.....hotel, który resocjalizuje(jeżeli jest to mozliwe w konkretnym przypadku) psy, tj np
Jamor - http://*********/
A może są i inne takie miejsca? Może forumowicze coś o takich innych miejscach wiedzą? Zbieraj adresy, dzwon negocjuj ceny. Może po kilkumiesiecznym pobycie, odbierzesz psa zresocjalizowanego, może resocjalizacja nie jest możliwa?
Powodzenia :)

Posted

Mi się wydaje że w tej rodzinie nic nie da jeśli pies wróci po resocjalizacji. Problemem nie jest pies, tylko ludzie którzy nie chcą/nie mogą z nim pracować. Ten pies zwyczajnie się nudzi i głupieje, jak każdy kiedy się nudzi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...