Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zurdo napisał(a):
A Ty nie kombinuj, jak się wymigać, tylko wędruj do szpitala, jeśli jest taka potrzeba. Dla własnego i maksiowego dobra :mad:


Łatwo Ci mówić :shake: ja na widok igły jestem biała jak śnieg :oops:

  • Replies 720
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Hippies napisał(a):
Łatwo Ci mówić :shake:

Wcale nie łatwo, ale w waszym tandemie (nie licząc kotów, które przecież tyż się liczą) to ty jesteś od myślenia o przyszłości :cool3: . Więc nam kitów o strajkach nie wciskaj :mad: A igła? Zamknij oczy :eviltong:

Posted

A więc już piszę co i jak. Wczoraj cały wieczór i kawałek nocy (bo wróciliśmy około 2 w nocy) spedziłam na izbie przyjęć we wrocławiu. Miałam zrobine wszyskie badania, ponieważ nie wiadomo było dlaczego taki jest mój stan. Na końcu okazało się, że to moje nerki są takie wredne i strajkują ;) . Dostałam kroplówę, reklamówkę leków i do domu pod kocyk. A tu taki upał :roll: . Ale w domu na szczęście:multi: .

Posted

Bardzo się cieszę, ze możesz zostać w domciu :multi:
To teraz do wyrka, obłoż nerki kotami, a Maksia na brzuch ;) I kuruj się, żeby już ciotek nie straszyć, bo z nerkami nie ma żartufff :mad:

Posted

Dzięki Zurdo, ale niestety nie może być tak pięknie jak sobie zakładamy :-( . Maks coś zeżarł i teraz ma biegunkę :-( daję mu nifuroksazyd i jak nie przejdzie to wieczorem do weta trzeba będzie iść. Qurcze nie wiem co to bo najpierw zdemolował piłkę (tzn. ukrócił do połowy) a potem cały był na pyszczku z kociej kuwety :-( . Teraz nie wiem czy to ta piłka mu zaszkodziła czy to co zeżarł z kuwety :angryy: , koty są więc podejrzewam, że to, to co pozostało po kotach :angryy: . Całą noc (chyba z 6 razy) biegałam z nim na podwórko. Myślałam że mu przejdzie, ale niestety rano z nowu :-( . Już robi w kolorze rudo-brązowym. Dałam mu lek i w tej chwili jest spokój ale za to ma rewolucję październikową w brzuchu (tak mu tam jeżdża pociągi, normalnie intercity :roll: ) a do tego zjadłby konia z kopytami. Narazie ma głodówkę tak profilaktycznie. Humor ma bo z piłką na dworze gania jak szalony, ja tylko się martwię tym kolorem biegunki bo konsystencja płynna. Trzymajcie kciuki, żeby obyło się bez wizyty, żeby mu przeszło, bo powiem wam że jak na ten tydzień to mam serdecznie dość lekarzy.

Posted

Dzięki Wam dziewczyny za trzymanie kciuków. Maks już chyba lepiej bo przd chwilą wypił troszkę chudego rosołku i zjadl maleńkie kawalki kurczaka.
Ale jak go zobaczę jeszcze raz koło kuwety kotów to :mad:

Posted

michelle04 napisał(a):
..Hippies żyjesz?


A ja zapytam czy Maks żyje :evil_lol: :evil_lol:....bo może Hippies go zobaczyła koło kuwety kotów :eviltong:

Posted

Tak żyję i on żyje :diabloti: . Byliśmy wczoraj w parku :cool3: w fontannie z kaczkami :diabloti: i :shake: możemy już tam chodzić w godzinach szczytu bo Maks chce zjeść wszystko i wszystkich (poza ludzmi oczywiście). Po drodze nie mogłam go utrzymać na smyczy :angryy: mimo kolczatki (bo szelek nigdzie nie ma :-( ) doszłyśmy z mamą do wniosku że jak będzie bardziej cywilizowany to z nim pójdziemy jeszcze kiedyś, narazie siedzi na ogródku :diabloti: i depta mamie wszystkie kwiatki :mad: .

Posted

michelle04 napisał(a):
...Hippies źle odczytałaś Maksia intencje, On po prostu chciał się zapoznac, zaprzyjaźnić....:diabloti: ech co za Pańcia:mad:


Tak tak :cool3: musiałabyś go widzieć jak przechodziliśmy obok owczarka niemieckiego za płotem :roll: Obydwie z mamą i przecież Maks był na kolczatce a nie mogłyśmy go od tego płotu oderwać, a do tego nie mogłyśmy odejść dalej bo gówna droga dwupasmowa i światła :roll: masakra. Naszą ulicą to szłyśmy środkiem drogi bo mało uczęszczana jest ale i tak dorwał znowu przez płot psa sąsiada :shake: . Dobrze tylko że z sąsiadką na zmiany wychodzimy na podwórko bo chłopcy nie darzą siebie bezgraniczną miłością, to jest inne głębokie uczucie :angryy: , takie same czuł do psa za płotem mój kochany Hippies :shake: , to są jakieś rodzinne potyczki chyba. Ale żeby z wszystkimi dookoła zadzierać. Kiedyś się zbuntują zbiorą w grupę i :mad: aż strach pomyśleć co będzie dalej.

Posted

...no to zadziora z Maksa....:diabloti: męskiej ręki Jemu potrzeba, co TY Hippies na to :cool3: hihihihhi
Wczoraj byliśmy na spacerze z Bomberem i Naomi, my oczywiście panienki we dwie, a chłopaki za nami, bo Bomber niby taki stateczny,ale jak zaczął hulać...hohohohoho:evil_lol: wiec ...pomysl Hippies pomyśl....:lol:

Posted

Michelle nie bardzo co mam myśleć :shake: qurcze jakiś niż demograficzny jest alboco :shake: chyba wszyscy wyjechali do Dublina :-? :niewiem: .

Co do Maksa to dzisiaj przeszedł samego siebie :mdrmed: . Poszłam się kąpać (a rodzice mają taką duża narożną wannę) i wiecie co zrobił ?? Cały czas biegał tam i z powrotem czy się aby nie utopiłam :cool3: a ja robiąc mu na złość zanurkowałam :megagrin: Boże myślałam że w skoczy do wanny :eek2: . Potem taki cały w szoku zaczął piszczeć i mnie lizać że łaskawie się nie utopiłam :megagrin: Kochany mój Faflun:iloveyou: . No a na koniec to się położył pod wanną i czekał aż w końcu wyjdę z tej przepastnej głębiny :diabloti: .

Posted

A my już jesteśmy w domku :cool3: od wczoraj od 2 w nocy.

Jak zwykle z samochodami marki "BMW" nasza podróż z Wrocka do Niemodlina (około 90 km - autostradą) trwała od 22 do 2 w nocy. :oops: Autko nam się rozkraczyło :angryy: na autostradzie :angryy: jak zawsze z resztą :angryy: i musieliśmy czekać w szczerym polu na pomoc 12 km od głównego zjazdu :angryy: . Masakra. Maluch zapakowany jak z reklamy ikei :diabloti: dosłownie mała ciężarówka (Selka i Kacper w osobnych transporterach, Maks i ja oraz komputer i bagaże :roll: ). Boziu jak ja umierałam tam ze strachu. No ale do rzeczy. Maks po tym wszystkim miał dzisiaj znowu biegunkę (bo jeżeli nie po tym to ma skaze białkową bo pił wczoraj przed wyjazdem mleko). Nie bardzo podoba mu się wersja domu bez ogródka i piłki i ludziufff w domu :shake: za to koty są w siódmym niebie :evilbat: . One nie lubią wersji z ogródkiem bo i tak nie wychodzą a do tego karzą im siedzieć tylko w jednym pokoju a od incydentu Maksa z kuwetą :zly7: to nawet zamykanym na dzień i noc

Posted

Hippies napisał(a):


Co do Maksa to dzisiaj przeszedł samego siebie :mdrmed: . Poszłam się kąpać (a rodzice mają taką duża narożną wannę) i wiecie co zrobił ?? Cały czas biegał tam i z powrotem czy się aby nie utopiłam :cool3: a ja robiąc mu na złość zanurkowałam :megagrin: Boże myślałam że w skoczy do wanny :eek2: . Potem taki cały w szoku zaczął piszczeć i mnie lizać że łaskawie się nie utopiłam :megagrin: Kochany mój Faflun:iloveyou: . No a na koniec to się położył pod wanną i czekał aż w końcu wyjdę z tej przepastnej głębiny :diabloti: .


dopiero przeczytałam .... :loveu::loveu::loveu: wymyziaj go od cioci :) i wycałuj - w oba fafelki :)

Posted

Jak zwykle z samochodami marki "BMW" nasza podróż z Wrocka do Niemodlina (około 90 km - autostradą) trwała od 22 do 2 w nocy. :oops: Autko nam się rozkraczyło :angryy: na autostradzie :angryy: jak zawsze z resztą :angryy: i musieliśmy czekać w szczerym polu na pomoc 12 km od głównego zjazdu :angryy: . Masakra.

Hippies TY nie masz innych rozrywek jak tylko jazda po nocy i rozkraczanie sie? :evil_lol:

Maluch zapakowany jak z reklamy ikei :diabloti: dosłownie mała ciężarówka (Selka i Kacper w osobnych transporterach, Maks i ja oraz komputer i bagaże :roll: ). Boziu jak ja umierałam tam ze strachu.

No bez przesady, miałas własnego,osobistego boksera....:olympic:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...