Hippies Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 zurdo napisał(a):A Ty nie kombinuj, jak się wymigać, tylko wędruj do szpitala, jeśli jest taka potrzeba. Dla własnego i maksiowego dobra :mad: Łatwo Ci mówić :shake: ja na widok igły jestem biała jak śnieg :oops: Quote
michelle04 Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 ...popieram Zurdo w całej rozciągłości...Hippies marsz do szpitala!!!!!:mad: Quote
Hippies Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 :shake: :shake: :shake: :shake: :shake: :shake: :shake: A tak serio, to jak trzeba iść to ... muszę coś wymyślić :diabloti: może strajki :diabloti: Quote
Hippies Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 Maks mi właśnie łapy na głowę zakłada :diabloti: a ja zaczynam mieć głupawkę po serii przeciwbólowych, więc liczę na wyrozumiałość :oops: Quote
michelle04 Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 ...bo sprawdza czy z Twoją głową wszystko w porządku....:eviltong: Quote
zurdo Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 Hippies napisał(a):Łatwo Ci mówić :shake: Wcale nie łatwo, ale w waszym tandemie (nie licząc kotów, które przecież tyż się liczą) to ty jesteś od myślenia o przyszłości :cool3: . Więc nam kitów o strajkach nie wciskaj :mad: A igła? Zamknij oczy :eviltong: Quote
Hippies Posted July 13, 2007 Posted July 13, 2007 michelle04 napisał(a):...bo sprawdza czy z Twoją głową wszystko w porządku....:eviltong: Bioenergoterapeuta :p ale mi się trafiło :diabloti: Quote
Hippies Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 A więc już piszę co i jak. Wczoraj cały wieczór i kawałek nocy (bo wróciliśmy około 2 w nocy) spedziłam na izbie przyjęć we wrocławiu. Miałam zrobine wszyskie badania, ponieważ nie wiadomo było dlaczego taki jest mój stan. Na końcu okazało się, że to moje nerki są takie wredne i strajkują ;) . Dostałam kroplówę, reklamówkę leków i do domu pod kocyk. A tu taki upał :roll: . Ale w domu na szczęście:multi: . Quote
zurdo Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Bardzo się cieszę, ze możesz zostać w domciu :multi: To teraz do wyrka, obłoż nerki kotami, a Maksia na brzuch ;) I kuruj się, żeby już ciotek nie straszyć, bo z nerkami nie ma żartufff :mad: Quote
Hippies Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Dzięki Zurdo, ale niestety nie może być tak pięknie jak sobie zakładamy :-( . Maks coś zeżarł i teraz ma biegunkę :-( daję mu nifuroksazyd i jak nie przejdzie to wieczorem do weta trzeba będzie iść. Qurcze nie wiem co to bo najpierw zdemolował piłkę (tzn. ukrócił do połowy) a potem cały był na pyszczku z kociej kuwety :-( . Teraz nie wiem czy to ta piłka mu zaszkodziła czy to co zeżarł z kuwety :angryy: , koty są więc podejrzewam, że to, to co pozostało po kotach :angryy: . Całą noc (chyba z 6 razy) biegałam z nim na podwórko. Myślałam że mu przejdzie, ale niestety rano z nowu :-( . Już robi w kolorze rudo-brązowym. Dałam mu lek i w tej chwili jest spokój ale za to ma rewolucję październikową w brzuchu (tak mu tam jeżdża pociągi, normalnie intercity :roll: ) a do tego zjadłby konia z kopytami. Narazie ma głodówkę tak profilaktycznie. Humor ma bo z piłką na dworze gania jak szalony, ja tylko się martwię tym kolorem biegunki bo konsystencja płynna. Trzymajcie kciuki, żeby obyło się bez wizyty, żeby mu przeszło, bo powiem wam że jak na ten tydzień to mam serdecznie dość lekarzy. Quote
Kitka20 Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Hippies trzymam kciuki i wszystkie domowe łapki za to by było dobrze:) Quote
michelle04 Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 :kciuki: :kciuki: :kciuki: za Maksia i za Twój Hippies szybki powrót do zdrowia.... Quote
Hippies Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 Dzięki Wam dziewczyny za trzymanie kciuków. Maks już chyba lepiej bo przd chwilą wypił troszkę chudego rosołku i zjadl maleńkie kawalki kurczaka. Ale jak go zobaczę jeszcze raz koło kuwety kotów to :mad: Quote
Ziutka Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 michelle04 napisał(a):..Hippies żyjesz? A ja zapytam czy Maks żyje :evil_lol: :evil_lol:....bo może Hippies go zobaczyła koło kuwety kotów :eviltong: Quote
Hippies Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 Tak żyję i on żyje :diabloti: . Byliśmy wczoraj w parku :cool3: w fontannie z kaczkami :diabloti: i :shake: możemy już tam chodzić w godzinach szczytu bo Maks chce zjeść wszystko i wszystkich (poza ludzmi oczywiście). Po drodze nie mogłam go utrzymać na smyczy :angryy: mimo kolczatki (bo szelek nigdzie nie ma :-( ) doszłyśmy z mamą do wniosku że jak będzie bardziej cywilizowany to z nim pójdziemy jeszcze kiedyś, narazie siedzi na ogródku :diabloti: i depta mamie wszystkie kwiatki :mad: . Quote
michelle04 Posted July 18, 2007 Posted July 18, 2007 ...Hippies źle odczytałaś Maksia intencje, On po prostu chciał się zapoznac, zaprzyjaźnić....:diabloti: ech co za Pańcia:mad: Quote
Hippies Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 michelle04 napisał(a):...Hippies źle odczytałaś Maksia intencje, On po prostu chciał się zapoznac, zaprzyjaźnić....:diabloti: ech co za Pańcia:mad: Tak tak :cool3: musiałabyś go widzieć jak przechodziliśmy obok owczarka niemieckiego za płotem :roll: Obydwie z mamą i przecież Maks był na kolczatce a nie mogłyśmy go od tego płotu oderwać, a do tego nie mogłyśmy odejść dalej bo gówna droga dwupasmowa i światła :roll: masakra. Naszą ulicą to szłyśmy środkiem drogi bo mało uczęszczana jest ale i tak dorwał znowu przez płot psa sąsiada :shake: . Dobrze tylko że z sąsiadką na zmiany wychodzimy na podwórko bo chłopcy nie darzą siebie bezgraniczną miłością, to jest inne głębokie uczucie :angryy: , takie same czuł do psa za płotem mój kochany Hippies :shake: , to są jakieś rodzinne potyczki chyba. Ale żeby z wszystkimi dookoła zadzierać. Kiedyś się zbuntują zbiorą w grupę i :mad: aż strach pomyśleć co będzie dalej. Quote
michelle04 Posted July 19, 2007 Posted July 19, 2007 ...no to zadziora z Maksa....:diabloti: męskiej ręki Jemu potrzeba, co TY Hippies na to :cool3: hihihihhi Wczoraj byliśmy na spacerze z Bomberem i Naomi, my oczywiście panienki we dwie, a chłopaki za nami, bo Bomber niby taki stateczny,ale jak zaczął hulać...hohohohoho:evil_lol: wiec ...pomysl Hippies pomyśl....:lol: Quote
Hippies Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 Michelle nie bardzo co mam myśleć :shake: qurcze jakiś niż demograficzny jest alboco :shake: chyba wszyscy wyjechali do Dublina :-? :niewiem: . Co do Maksa to dzisiaj przeszedł samego siebie :mdrmed: . Poszłam się kąpać (a rodzice mają taką duża narożną wannę) i wiecie co zrobił ?? Cały czas biegał tam i z powrotem czy się aby nie utopiłam :cool3: a ja robiąc mu na złość zanurkowałam :megagrin: Boże myślałam że w skoczy do wanny :eek2: . Potem taki cały w szoku zaczął piszczeć i mnie lizać że łaskawie się nie utopiłam :megagrin: Kochany mój Faflun:iloveyou: . No a na koniec to się położył pod wanną i czekał aż w końcu wyjdę z tej przepastnej głębiny :diabloti: . Quote
michelle04 Posted July 20, 2007 Posted July 20, 2007 ...Brava dla Maksa....:klacz: :klacz: Hippies przy nim nie zginiesz....:loveu: Quote
Hippies Posted July 22, 2007 Posted July 22, 2007 A my już jesteśmy w domku :cool3: od wczoraj od 2 w nocy. Jak zwykle z samochodami marki "BMW" nasza podróż z Wrocka do Niemodlina (około 90 km - autostradą) trwała od 22 do 2 w nocy. :oops: Autko nam się rozkraczyło :angryy: na autostradzie :angryy: jak zawsze z resztą :angryy: i musieliśmy czekać w szczerym polu na pomoc 12 km od głównego zjazdu :angryy: . Masakra. Maluch zapakowany jak z reklamy ikei :diabloti: dosłownie mała ciężarówka (Selka i Kacper w osobnych transporterach, Maks i ja oraz komputer i bagaże :roll: ). Boziu jak ja umierałam tam ze strachu. No ale do rzeczy. Maks po tym wszystkim miał dzisiaj znowu biegunkę (bo jeżeli nie po tym to ma skaze białkową bo pił wczoraj przed wyjazdem mleko). Nie bardzo podoba mu się wersja domu bez ogródka i piłki i ludziufff w domu :shake: za to koty są w siódmym niebie :evilbat: . One nie lubią wersji z ogródkiem bo i tak nie wychodzą a do tego karzą im siedzieć tylko w jednym pokoju a od incydentu Maksa z kuwetą :zly7: to nawet zamykanym na dzień i noc Quote
florida_blue Posted July 22, 2007 Author Posted July 22, 2007 Hippies napisał(a): Co do Maksa to dzisiaj przeszedł samego siebie :mdrmed: . Poszłam się kąpać (a rodzice mają taką duża narożną wannę) i wiecie co zrobił ?? Cały czas biegał tam i z powrotem czy się aby nie utopiłam :cool3: a ja robiąc mu na złość zanurkowałam :megagrin: Boże myślałam że w skoczy do wanny :eek2: . Potem taki cały w szoku zaczął piszczeć i mnie lizać że łaskawie się nie utopiłam :megagrin: Kochany mój Faflun:iloveyou: . No a na koniec to się położył pod wanną i czekał aż w końcu wyjdę z tej przepastnej głębiny :diabloti: . dopiero przeczytałam .... :loveu::loveu::loveu: wymyziaj go od cioci :) i wycałuj - w oba fafelki :) Quote
Hippies Posted July 23, 2007 Posted July 23, 2007 florida_blue napisał(a):wymyziaj go od cioci :) i wycałuj - w oba fafelki :) Mówisz i masz :cool3: Swoją drogą ciocia florida coś obiecała :mad: Quote
michelle04 Posted July 23, 2007 Posted July 23, 2007 Jak zwykle z samochodami marki "BMW" nasza podróż z Wrocka do Niemodlina (około 90 km - autostradą) trwała od 22 do 2 w nocy. :oops: Autko nam się rozkraczyło :angryy: na autostradzie :angryy: jak zawsze z resztą :angryy: i musieliśmy czekać w szczerym polu na pomoc 12 km od głównego zjazdu :angryy: . Masakra. Hippies TY nie masz innych rozrywek jak tylko jazda po nocy i rozkraczanie sie? :evil_lol: Maluch zapakowany jak z reklamy ikei :diabloti: dosłownie mała ciężarówka (Selka i Kacper w osobnych transporterach, Maks i ja oraz komputer i bagaże :roll: ). Boziu jak ja umierałam tam ze strachu. No bez przesady, miałas własnego,osobistego boksera....:olympic: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.