jo_ann Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Wlasny pies to moje najwieksze marzenie od zawsze. Tak sie niestety sklada, ze ciagle musze to odkladac-najpierw studia, teraz czasochlonna i nieregularna praca. Jak wam sie to udalo to pogodzic? korzystacie z uslug "wyprowadzaczy" ? ;) bo ja sie juz zastanawiam, czy po prostu nie poszukac mieszkania z kims, kto ma psa i tez mu brakuje na to czasu... ale takich ogloszen jakos nie ma;) Quote
Marta i Wika Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Trzeba mieć taką pracę, żeby móc zabierać psa :eviltong: Quote
puli Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=29574&highlight=watek+dla+samotnie+wychowujacych+zwierza Quote
jo_ann Posted May 28, 2007 Author Posted May 28, 2007 dzieki PULI :) przeczytam. Wiem, ze trzeba miec odpowiednia prace, ale kto taka ma dzis? a z drugiej strony jestem za odpowiedzialna, zeby wizac psa i zaczac sie zastanawiac dopiero po fakcie... a marzenia mi sie nie zmieniaja ;) Quote
Rybc!a Posted May 28, 2007 Posted May 28, 2007 Zajrzyj na tę stronę: http://www.petsitter.pl/ Nad jakim psem myślisz? Quote
Kenzo Posted May 30, 2007 Posted May 30, 2007 Bez przesady Kochani-nie trzeba od razu zabierac psa do pracy. Psy maja to do siebie, że genialnie dostosowuja sie do warunków, jakie mają...Jak wziełam Kenzika to nie pracowałam-potem poszłam do pracy na 8 godzin + dojazdy do domu-psiak szybko sie przyzwyczaił. Pózniej miałam inna prace-10-11 godzin poza domem-to była dla mnie dramat...ale psiak znosił to dzielnie. Nie uwazam, żeby się meczył itp. Ja zawsze chciałam miec Goldena i nigdy na siłę nie myslałam o innym psie-pod wzgledem mojego trybu zycia itp... Psa uczysz zyc ze soba od małego-mój psia na pierwszy spacer idzie 12-13 w południe-ostatni 1-2 w nocy. Ja tak żyję, tak wstaję, tak się kładę i on tez tak żyje...zaraz własnie z nim ide bo mnie juz meczy-jego pora:D Dam głowę, że niejeden psiak schroniskowy wolałby wychodzic nieregularnie na spacery niż siedziec w budzie z łańcuchem i byc niekochanym:shake: Głowa do góry-mnie tez zawsze sie wydawało, że pies to musi o 5 rano wychodzić (ja jestem spioch) itp-byłam załamana...ale mój przyjaciel uswiadomił mnie, że tak byc nie musi...oczywiście nie wyobrazam sobie wyjść z psem o 20 a potem o 13 na drugi dzień... Wszystko mozna pogodzić-pies sie dostosuje-byle nie był sam po 14-15 godzin w domu-jak ja miałam taka sytuację to do psa przychodzili rodzice. Quote
taks Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Wg mnie są dwa równoległe problemy: 1. zapewnienie psu możliwości siusiania, kupkania i dostatecznej ilości ruchu - ten problem jest najwiekszy u b. młodych i starych psów.Pies potrafi długo wstrzymywać sie z oddawaniem moczu ale nie jest to zdrowe zwłaszcza dla nerek. Można ten problem rozwiązac dając możliwość "awaryjnego" siusiania pod naszą dłuższą nieobecność.(moja starszawa jamnica ma szmatę w łazience i wierzcie mi nie nadużywa tej możliwości ) 2. samotność, nuda, tęsknota czyli dołek psychiczny - pies oczywiście woli obecność właściciela ale zwierzecy towarzysz też może zdziałać cuda. Powiecie że zwariowałam ale dla samotnych polecam posiadanie 2 zwierzaków ( najlepiej 2 psów ostatecznie pies+ kot) To co piszę to nie teoria ale jak najbardziej praktyka - mieszkam sama, pracuję 8 godz.+ dojazd i mam 3 suki.Często gdy wracam do domu , zastaję "imprezkę" a nie zapłakanego samotnika. Quote
Mokka Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Moje psy śpią, kiedy w domu nikogo nie ma. Zresztą u nas ostatnio jest tak, że ja wybywam na cały dzień, natomiast mąż i córka nie zawsze prowadzą tak regularny tryb życia. Ale nawet, jeśli któreś z nich jest w domu, psy i tak przesypiają cały dzień. Ja zapewniam im poranny spacer oraz dość urozmaicony wieczór, no i oczywiście weekendy. Akurat ja mogę zabierać psa bądź psy do pracy i czasami to robię, a efekt jest taki, że kundle przesypiają w biurze cały dzień i czasami przychodzący ludzie nawet nie wiedzą, że w biurze jest pies, bo bydlak nie raczy wstać z kanapy :lol: . Widzę więc po ich zachowaniu, że są całkowicie dostosowane do samotnego spędzania dnia, ale są to psy dorosłe, więc nie ma tu problemu młodzieńczej nadpobudliwości ;) , a także pęcherze są już dostosowane do codziennego rytmu. Quote
olekg89 Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 ja wprawdzie jeszcze nie pracuje ,ale 10godzinne siedzenie w domu moim psom nie jest obce.Szkoła+jakieś dodatkowe lekcje+powrót do domu równa się bardzo czesto 10godzin. Żyją mają się swietnie . Wychodzą o bardzo różnych porach.I oba są ze schroniska.Najwazniejszy jest długi spacer po powrocie do domu. Może weźmiesz dorosłego psa ze schroniska,lub takiego który znudził się włascicielowi?Pęcherz już wytrzymały i przyzwyczajonny do trzymania moczu.No i kilku letni pies jest juz trochę spokojniejszy. Quote
mila_2 Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 praktycznie wszyscy Przedmówcy pokazali, że to se uda:) U mnie jest to samo - czyli pies przyzwyczaił się do naszego trybu życia. Spacerek rano ok. 5.30 - tak trzeba wstać, żeby zdążyć do pracy. Potem ok.9,5 h siedzi Młoda sama w domu jak ja z Mężem jesteśmy w pracy. Następnie szał radości z powrotu i świadomość (przyjemność) spędzenia pozostałej części dnia z psem - w tym długi 2-3 godzinny spacer:) Później już tylko wieczorne siku i lulu:):) To się naprawdę sprawdza:lol::lol::lol: btw. mi się za to marzy drugi pies - dobrze, że mam zdroworozsądkowego Męża...ale ja go przekonam w końcu:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
puli Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 [quote name='Kenzo']Bez przesady Kochani-nie trzeba od razu zabierac psa do pracy. Psy maja to do siebie, że genialnie dostosowuja sie do warunków, jakie mają... Wszystko mozna pogodzić-pies sie dostosuje-byle nie był sam po 14-15 godzin w domu-jak ja miałam taka sytuację to do psa przychodzili rodzice. A skąd sie biora te wszystkie niedostosowane? Wyjące, szczekające, demolujące, cierpiące na depresje, liżące łapy aż do krwi, wyrywajace sobie sierść i inne?? Schroniska sa pełne takich niedostosowanych i nie zawsze jest to kwestia ich wychowania (a raczej niewychowania) Są rasy które są predysponowane do pozostawania długo w samotności ale sa i takie których skazywanie na takie zycie jest czystym egoizmem. Wg mnie są dwa równoległe problemy: 1. Pies potrafi długo wstrzymywać sie z oddawaniem moczu ale nie jest to zdrowe zwłaszcza dla nerek. Można ten problem rozwiązac dając możliwość "awaryjnego" siusiania pod naszą dłuższą nieobecność.(moja starszawa jamnica ma szmatę w łazience i wierzcie mi nie nadużywa tej możliwości ) Niestety niewielu włascicieli bierze pod uwage stan psich nerek w przyszłości. Przewazaja tacy którzy ciesza sie ze piesek "tak długo potrafi wytrzymać" 2. samotność, nuda, tęsknota czyli dołek psychiczny - pies oczywiście woli obecność właściciela ale zwierzecy towarzysz też może zdziałać cuda. Powiecie że zwariowałam ale dla samotnych polecam posiadanie 2 zwierzaków ( najlepiej 2 psów ostatecznie pies+ kot) To co piszę to nie teoria ale jak najbardziej praktyka - mieszkam sama, pracuję 8 godz.+ dojazd i mam 3 suki.Często gdy wracam do domu , zastaję "imprezkę" a nie zapłakanego samotnika. To nie wariactwo tylko prawda. Nuda i samotność sa dla wielu psów bardzo trudne do zniesienia a drugi zwierzak - nawet nie lubiany kot - bardzo łagodzi te przykrości. Znam suczke która była czesto zostawiana sama na 4 godziny. Gdy zaczęła spedzac sama po 8- 9 godzin zaczęło sie wyrywanie i wygryzanie sierści az do samookaleczeń. Sytuacja poprawiła sie diametralnie gdy dostała do towarzystwa kota. Quote
dogofanka Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 Większość wypowiadających się tutaj uważa, że nie ma problemu, byle tylko pies się przyzwyczaił. Ja miałam przez 3 m-ce na tymczasie psiaka, który od początku zostawał sam, jednak po kilku dniach pogryzł jakąś drobnostkę - nic wielkiego, a z biegiem czasu niszczył coraz więcej rzeczy i coraz dotkliwiej: łącznie z dywanem i zrywaniem kwiatków ze ścian, chciałam tylko zaznaczyć, że nie ma gwarancji, że pies się przystosuje. Dodam, że nie zostawiłam go nigdy na dłużej niż 8 godz (pracuję po 7). Efekt był taki, że bałam się wyjść z domu żeby uniknąć zniszczeń i poza pracą wogóle nigdzie się bez niego nie ruszałam, nawet konieczność zrobienia zakupów była dla mnie problemem. Radzono mi zamknąć go w klatce na czas pobytu w pracy, ale jak będzie się czuł w klatce, w której ledwie może się ruszyć, pies, który nie potrafi sam wysiedzieć w mieszkaniu z dojściem do okna i znacznie większą dawką przestrzeni? To tak gwoli ostudzenia zapału i przemyślenia tematu na zimno. Ciężko jest opiekować się psem zupełnie w pojedynkę, no chyba, że masz na kogo liczyć przynajmniej awaryjnie. Quote
puli Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 Dogofanka - masz rację! Nie ma zadnej gwarancji ze pies sie przystosuje. Dowodem na to, że problem jest powazny są badania nad lekiem dla psów, które cierpia z powodu długotrwałej samotności. Lek jest odpowiednikiem ludzkiego, antydepresyjnego prozacu i znajduje sie własnie w stadium rejestracji. W USA ponad 10 mln psów cierpi na zaburzenia lękowe związane z pozostawaniem długo w samotności. Sa to psy zdiagnozowane, czyli tylko te, których własciciele szukali pomocy u weterynarzy, więc jest oczywiste ze rzeczywista ilość "nieprzystosowanych" jest wielokrotnie wieksza. Wiadomo, że znaczna część włascicieli w obliczu problemów z wyjacym, demolujacym psem usypia zwierzaka lub oddaje do schroniska (co na jedno wychodzi) a w najlepszym razie funduje mu klatke i/lub obrożę elektryczną. (co tylko pogłębia problem i odwleka w czasie egzekucję) W Polsce o ile wiem nikt takich statystyk nie prowadził ale nie ma powodu by przypuszczać ze mamy jakies inne, wyjatkowo przystosowane psy. O skali problemu daje pojecie chocby przejrzenie watków na psich forach gdzie problem pozostawania w samotnosci pojawia sie na okrągło. I tak jak w USA - niektórzy staraja sie pomóc sobie i psu - inni pozbywaja sie go bez skrupułów. Quote
jo_ann Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 ech... no wlasnie o to chodzi. mozna by sie pokusic o doroslego psa, ale w sumie nigdy nie wiadomo, czy mu sie to bedzie na dluzsza mete podobac:mad: bo przyjaciol do pomocy awaryjnej mam, ale jesli by sie okazalo, ze te awarie sa na codzien.... powinnismy tworzyc kolka samopomocy :D ja staram sie znalezc mieszkanie z jakims psiarzem, we 2 byloby latwiej:) ale slabo mi idzie ;) Quote
dzodzo Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 no to ja mialam szczęście, bo psy byly u nas zawsze-i normalny tryb zycia:ja i siostra do szkoly, potem na studia, mama do pracy- a ze mieszkalismy pod miastem to jescze trzeba bylo dojechac i wrocic.W międzyczasie był mój ukochany briard(10 lat z nami), sznaucer ze schronu,znajda z ulicy taki prawie airdale ;) , bokser z ADHD, koty...wszystkie zostawaly same w domu i teraz myslę ze to bylo niesamowite ale one nie broily????przesypialy te 8-10 godzin samotnosci,potem bylo szalenstwo z powrotu, spacer i nigdy nic pogryzionego, zdemolowanego, zero kałuz..Ale bylo nas w domu kilka osób i jakos to wszystko dało się poukładac.Jak musileismy jechac gdzies na caly dzien, przychodzila sąsiadka i wyprowadziła chociaz raz psa na siusiu.Niech zyja zaprzyjaźnieni sąsiedzi!!!!!Ktoś wyjezdzal na wakacje, ktoś zostawal z zwierzetami. Sytuacja skomplikowala sie gdy zaczęlo się normalne samodzielne dorosłe zycie, praca-z dojazdem zajmuje nam 10-11 godzin dziennie, czasem delegacja,plus jakies zakupy, ze o życiu towarzyskim nie wspomne..no i nagle bum...gdzie tu miejsce dla psa?na szczeniaka nie zdecyduje sie jeszcze dlugo, bo to po prostu niemozliwe,zeby znależc czas na własciwe wychowanie i socjalizacje przy takim trybie zycia.W to wszytsko wkomponowałam kota.Ale jak zyc bez psa?dłuzej się nie dalo.. zaryzykowałam, wziełam Bejke-staruszkę dobermankę ze schronu,z mnóstwem obaw jak to będzie.Ale jakos się ułozyło:) Jedno jest pewne -nie byloby to mozliwe gdyby nie pomoc mamy, ktora po prostu jest niańką jej i opiekuje się nia pod naszą nieobecnośc.Beja ma 9 lat i nie jest aktywnym psem juz, ale jej pęcherz nie wytzrymuje więcej niz 5 godzin, poza nocą, bo tą przesypia spokojnie.Zostaje sama na kilka godzin, nic nie niszczy, spi sobie (zreszta ma kota do towarzystwa) ale wyjsc musi co jakis czas.W sytuacjach krytycznych zabieram ja do biura, zeby nie narazac na stres. Nie wiem jak poradziłbym sobie bez wsparcia, nie wiem czy moglabym miec psa w takiej sytuacji?dlatego rozumiem wątpliwości załozycielki tematu. Quote
Berek Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 :shake: "chciałam tylko zaznaczyć, że nie ma gwarancji, że pies się przystosuje. " Jeśli zauważasz początku problemu, zaczynasz intensywnie działać - proste. ;) Uważam że nie ilość czasu poświęconego naszym pupilkom jest ważna ale jego JAKOŚĆ. Znam totalnie autyczne psiaki ktorych właściciele nie pracują, są cały dzień w domu - psy są same w domu może na godzinę zostawiane, a żal patrzeć, jak bardzo sa... apatyczne, nieszczęsliwe. :cool1: Znam też sporo przewodników psow sportowych - z ras najbardziej pracusiowatych! - którzy pracują na całym etacie, plus dojazd - i zbytnia krzywda się ich zwierzakom nie dzieje. Tyle, że trzeba odpowiednio poświęcać psy czas w tych chwilach ktore są "całe dla niego". No i w ogóle pomysleć o takich chwilach, choćbyśmy byli nie wiadomo jak zmęczeni czy zajęci. :lol: P.S. odnośnie tej wypowiedzi: "W USA ponad 10 mln psów cierpi na zaburzenia lękowe związane z pozostawaniem długo w samotności. Sa to psy zdiagnozowane, czyli tylko te, których własciciele szukali pomocy u weterynarzy" Psami w USA nie należy się przejmować zanadto, dopóki nie dotrze do nas moda od nich ;) na maksymalne ułatwianie sobie życia. Rzecz nie tyle w dlugim zostawaniu samemu, co w późniejszych działaniach właścicieli. Spacerek na smyczce po chodniku, najlepiej nie stykać się z innymi przedstawicielami gatunku, w miarę możliwości nic z psem nie robić (to wypływa czasem z lenistwa, czasem z nieświadomości, a czasem, niestety, z uczłowieczania psiaka i traktowania go jak mini-człowieka).:roll: Niestety też panuje tam moda na natychmiastowe ładowanie psa prozakiem i prozakopodobnymi, zamiast zacząć od zwykłego, poczciwego szkolonka. U nas czasem też niektórzy beahwioryści mają takie pomysły, często przy psach niby-agresywnych, zamiast dobrze się przyjrzeć relacjom właścicieli z psem i vice versa;) od razu wchodzi się z farmakologią. Co ciekawe, jeśli pies nie dostaje takich dawek że jest totalnie przymulony, to raczej poziom agresji nie spada, za to coraz gorzej wygląda kwestia nawiązania z nim porozumienia. Quote
NightQueen Posted June 3, 2007 Posted June 3, 2007 trzeba zaangazowac milych sasiadow,to raz dwa to wybrac rase jak najbardziej odpowiednia (taka co potrzebuje mniej ruchu niz inne psy) a 3 to zmiany w pracy tak uzgodnic zeby bylo dobrze Quote
sztruksia Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 niestety ja mam nieprzysosowanego pieska:placz: nie moge go zostawic nawet na 15 minut w innym pokoju, bo zaczyna niszczyc przedmioty, wyc, normalnie przesada, psiaka mam od polowy marca, maluch wziety ze schronu, na poczatku probowalam go przyzwyczaic, zeby grzecznie zostawal w domu (trwalo to dwa tyg) i sie poddalam, a nauka wygladala tak ze zostawialam go na 15 min, i dalej sie w nauce nie posunelismy bo zadnych postepow nie bylo:evil_lol:teraz mlody jak musze wyjsc na uczelnie to zostaje z sasiadka, ale to nie jest przeciez rozwiazanie na cale zycie, teraz bede miec wakacje wiec zaczne od nowa nauke, a jak sie nie uda to wezme dla niego kolezanke badz kolege:lol: tylko najpierw sztruksika musze wyleczyc, bo nie bedzie mnie stac na utrzymanie dwoch psow, jak narazie na weta wydaje okolo 300 zl miesiecnie:placz: Quote
NightQueen Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 sztruksia napisał(a):niestety ja mam nieprzysosowanego pieska:placz: nie moge go zostawic nawet na 15 minut w innym pokoju, bo zaczyna niszczyc przedmioty, wyc, normalnie przesada, psiaka mam od polowy marca, maluch wziety ze schronu, na poczatku probowalam go przyzwyczaic, zeby grzecznie zostawal w domu (trwalo to dwa tyg) i sie poddalam, a nauka wygladala tak ze zostawialam go na 15 min, i dalej sie w nauce nie posunelismy bo zadnych postepow nie bylo:evil_lol:teraz mlody jak musze wyjsc na uczelnie to zostaje z sasiadka, ale to nie jest przeciez rozwiazanie na cale zycie, teraz bede miec wakacje wiec zaczne od nowa nauke, a jak sie nie uda to wezme dla niego kolezanke badz kolege:lol: tylko najpierw sztruksika musze wyleczyc, bo nie bedzie mnie stac na utrzymanie dwoch psow, jak narazie na weta wydaje okolo 300 zl miesiecnie:placz: sproboj mu kupic duzo zabawek, cizstek itp, moze jak sie czyms zajmie to nie bedzie sie u\nudzil i nie bedzie niszczyl rzeczy Quote
sztruksia Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 gdyby to bylob takie proste:lol: zabawki sa tylko i wylacznie dla niego atrakcyjne jak jest z nim pani i sie z nim bawi, a tak to moga lezec i lezec:lol: jedyne co to kongiem sie bawi beze mnie, ale szybko sie nudzi, Quote
NightQueen Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 sztruksia napisał(a):gdyby to bylob takie proste:lol: zabawki sa tylko i wylacznie dla niego atrakcyjne jak jest z nim pani i sie z nim bawi, a tak to moga lezec i lezec:lol: jedyne co to kongiem sie bawi beze mnie, ale szybko sie nudzi, to moze sproboj zaczac go w jakis sposob szkolic, wchodzac i wychodzac z domu po 5 min, i pozniej coraz dluzej nagradzajac go za kazdym razem jak nic nie zbroi. no nie wiem sa rozne metody moze warto sporobowac Quote
Mokka Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 sztruksia napisał(a):niestety ja mam nieprzysosowanego pieska:placz: nie moge go zostawic nawet na 15 minut w innym pokoju, bo zaczyna niszczyc przedmioty, wyc, normalnie przesada, psiaka mam od polowy marca, maluch wziety ze schronu, na poczatku probowalam go przyzwyczaic, zeby grzecznie zostawal w domu (trwalo to dwa tyg) i sie poddalam, a nauka wygladala tak ze zostawialam go na 15 min, i dalej sie w nauce nie posunelismy bo zadnych postepow nie bylo:evil_lol:teraz mlody jak musze wyjsc na uczelnie to zostaje z sasiadka, ale to nie jest przeciez rozwiazanie na cale zycie, teraz bede miec wakacje wiec zaczne od nowa nauke, a jak sie nie uda to wezme dla niego kolezanke badz kolege:lol: tylko najpierw sztruksika musze wyleczyc, bo nie bedzie mnie stac na utrzymanie dwoch psow, jak narazie na weta wydaje okolo 300 zl miesiecnie:placz: A co robisz z psem na spacerach? Czy potrafisz dostarczyc mu tyle zajęcia, aby wrócił szczęśliwy i padnięty tak, że nie ma już ochoty psocić w domu? Może naukę zostawania oprzeć na tym, że najpierw aktywny (bardzo aktywny) spacer (rower, szkolenie, aportowanie, piłka, frisbee), a potem nauka zostawania. Pies zmęczony (zmęczony pozytywnie - po szalonych harcach z pańcią) powinien lepiej znieść 15-minutowe rozstanie. Moje obydwa psy sa z odzysku - jeden ze schroniska, a drugi z ulicy i problemów z zostawaniem nie mają. Mieszkanie jest ich azylem, bezpiecznym miejscem, więc nie mają schiz na tle roztań, bo w domu czuja się dobrze. A do tego codziennie rano zapewniam im aktywny spacer, więc po powrocie zjadają śniadanko i idą spać, nie przejmując się zbytnio, że ja wychodzę :lol: . Oczywiście, każdy pies jest inny i nigdy nie ma gwarancji, że to, co zadziałało na jednego, tak samo sprawdzi się w postępowaniu z innym, ale warto próbować różnych metod, skoro na razie nie masz sukcesów. Quote
sztruksia Posted June 4, 2007 Posted June 4, 2007 wybieganie go za bardzo nie skutkuje, bo raz byla awaryjna sytuacja ze mlody musial zostac 2 godz sam w domu - sasiadki nie bylo, przed wyjsciem z domu bylam z nim na 2 godz spacerze, zabawa z pileczka po lesie, a jak wrocilam do domu to zjadl 1/6 kanapy, pogryzl szafke na buty, posciagal posciel z lozka, i to chyba wszystkie szkody jakie narobil, codziennie z nim chodze min 3 godz, w tym czasie ma zabawy pilka (jak na kundelka wielkosci jamnika to wydaje mi sie ze ma dosc ruchu), no i szkole go klkierowo (mlody jest inteligentny , umie juz siad , lezec, zostan, chodzic ladnie przy nodze na smyczy, glos, sluz, podac lape:lol:) normalnie jak wracam z nim ze spaceru to sztruks idzie spac, wiec raczej jest zzmeczony, tylko jak wychodze to zaczyna panikowac, najgorsze jest to ze sasiedzi sie skara ze pies wyje jak mnie nie ma, a ze w klatce mam jedna nienormalna sasiadke, to poprostu nie moge pozwolic na takie jego zachowanie wiec oddaje go sasiadce ktora mieszka drzwi w drzwi, ale to nie jest wyjscie na dluzsza mete, jedyna nadzieja w tym ze w wakacje pomalu zaczne go przyzwyczajac, a tydz bede miec na przechowaniu przez tydz kolegi psa, wiec tez zobacze czy jak ma towarzystwo psie to tez sie tak zachowuje:lol: Quote
socurek Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Dziewięć miesięcy temu przygarnęłam mojego dobcia- Northonka ze schroniska. Faktycznie w podjęciu tej decyzji głównym czynnikiem był impuls: własne mieszkanie + odwieczne marzenie o posiadaniu dobermana = super warunki. Nooo i potem się zaczęły problemy z wyciem, niszczeniem wszystkiego co tylko się da zniszczyć, dodatkowo doszedł problem z agresją w stosunku do nieznajomych... Pracuję 8 godzin dziennie, dojazdy zajmują ok. 1,5 godziny. Przez ten czas pies jest sam. Po kilku tygodniach przyzwyczaił się do nienormowanego czasu pracy panci i nie wyje, nie niszczy (dla pewności wszystko przed nim zamykam:evil_lol:). Ale żal mi go, kiedy pomyślę, że jedyną przyjemnością w jego życiu są te 2 godziny spaceru. A dla mnie spacery to tragedia, bo paskuda ma zwyczaj obszczekiwania ludzisków:placz:. Mam kompleks niewybieganego psa :oops:. Staram mu się jakoś urozmaicać czas- rower i te sprawy. Ale nadal mam wrażenie, że to nie wystarczające... Petsittera nie wpuści do domu... Od czasu do czasu wyprowadzają go moje koleżanki, które on lubi. Ale nie mam za bardzo perspektyw :shake:. Chciałabym, żeby żył długo w zdrowiu. Ale my ślę, że nasz obecny tryb życia temu nie sprzyja... :placz::placz::placz::placz::placz: Quote
taks Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 socurek napisał(a):. Mam kompleks niewybieganego psa :oops:. Staram mu się jakoś urozmaicać czas- rower i te sprawy. Ale nadal mam wrażenie, że to nie wystarczające... Moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie robisz sobie wyrzuty. Pies ma znacznie większa potrzebę snu niż człowiek (nawet do 18 godzin na dobę).Nieobecność właściciela to świetna okazja do drzemki:lol:. A skoro pies po Twoim powrocie jest odpowiednio "dopieszczany" to zapewniam ,że żadna krzywda mu się nie dzieje. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.