zula131 Posted November 18, 2011 Posted November 18, 2011 Tak strasznie mi Jej żal :( Trudno pisać :(........ Dwa tygodnie temu wróciła moja bratowa, która mieszka po sąsiedzku i teraz ona wyprowadza Dino. Zauważyła na spacerze, że Dinek od dwóch dni od czasu do czasu zaczyna tracić równowagę. Od dziś ma wdrożoną drugą serię niesterydowych przeciwzapalnych. Brakuje mi tego wspólnego włóczenia się po lesie... Quote
agata51 Posted November 19, 2011 Posted November 19, 2011 zula, Dino, jeszcze powłóczycie się razem po lesie... Quote
brazowa1 Posted November 21, 2011 Author Posted November 21, 2011 Przezimujcie Kochani,poleczcie łapy,a na wiosne będzie jak znalazł. Quote
agata51 Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 brązowa, łapy się liże, nie polecza! Można ewentualnie polecić. Tam u was pewnie tak cicho, spokojnie. Wieczne wakacje... zula, zawsze uwielbiałam podróże, a najbardziej pociągiem. Pamiętam, do Sopotu 4 razy w letnim sezonie gnałam. Tylko wtedy to wszystko jakoś normalniej jeździło. Kochana, skoro podróż do Elbląga i z powrotem przeżyłam, to i do ciebie dam radę. Ściskam. Quote
zula131 Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 Agatko :loveu:, wsiadaj w pociąg, zapraszamy :lol: Co prawda nie jest to najpiękniejsza pora roku, cały świat jest bury, ale i tak pewnie o niebo lepiej, niż w dużym mieście. Nasze łapy już w nieco lepszym stanie, tak łatwo się nie damy :lol:. Dino chodzi lepiej (tfu tfu!), a ja od wczoraj nie muszę już robić sobie zastrzyków, zostały jedynie leki doustne. I łapa ewidentnie sklęsła :lol:. Quote
agata51 Posted November 25, 2011 Posted November 25, 2011 zulka, właśnie wróciłam ze spacerku. Nie ma piękniejszej pory roku! U was buro? W Łodzi cudownie złociście. W taki dzień nawet mój biedny krzyż zapomina, że powinien boleć. Boli łapka? Aż mi się japa uśmiechnęła. Mój wyżel na takie pytanie miał jedną odpowiedź: siadał, robił wyżłową minę, unosił łapkę (niekoniecznie bolącą) i czekał na wyrazy współczucia. Matko, kiedy to było.... Quote
zula131 Posted November 26, 2011 Posted November 26, 2011 A u nas już złociste poopadało. Ale na szczęście lasy są sosnowe, jest czym pooddychać :) Hihi, chciałabym tak, jak Twój wyżełek, ale się nie da. Niestety, jest to łapa...tylna Quote
brazowa1 Posted November 28, 2011 Author Posted November 28, 2011 Wiecie,że mam 'ręce,które leczą"? Moja suka jest o tym święcie przekonana. To pierdoła,gdy jej łupina od buczyny lub kamyk wpadnie miedzy opuszki,to zatrzymuje się,unosi trefną łapę i czeka,aż podejde i uleczę.Normalnie,jak sobie wyobraże,jak takie błyskawiczne naprawienie łapki,buduje mój obraz w jej oczach,to czuje sie jak bóg. noooo,ale czasem jest przykro,bo zdarzyło się,ze lapa byla skaleczona,nie mogłam naprawić i wzrok mojej suki mówił "czemu boli? ulecz,przeciez zawsze to robisz". Parę razy ją niestety zawiodłam :( U nas buro. Quote
agata51 Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 [quote name='zula131']A u nas już złociste poopadało. Ale na szczęście lasy są sosnowe, jest czym pooddychać :) Hihi, chciałabym tak, jak Twój wyżełek, ale się nie da. Niestety, jest to łapa...tylna I z tylną damy radę. Besser I miał wieczne problemy alergiczne. Komuna, mięso na kartki, TŻowi ślinka leci na widok wołowiny, którą serwuję wyżłowi - mimo wszystko, 2 razy do roku Besser łysieje. Mamy szczęście w postaci doktora Anioła. Coś takiego w sobie ma, że Besser na jego widok kładzie się na boku i do dożylnego, sam z siebie, nieproszony, układa się na odpowiednim boku i tylną łapę wystawia do zastrzyku - ja tylko żyłę uciskam i po wszystkim - wyżeł doktorowi rękę liże. brązowa, a nie daj bóg, kostka między ząbkami utknie... Quote
brazowa1 Posted December 6, 2011 Author Posted December 6, 2011 [quote name='agata51']brązowa, a nie daj bóg, kostka między ząbkami utknie...[/QUOTE] Miałam!!!Poprzedni wyżeł przegryzał korzenie i często mu utykał kawał patyka,w poprzek górnej szczęki,trzymał sie mocno miedzy rzędami zebów. Za pierwszym razem,a dziecięciem wtedy byłam poleciałam do weta,przerazona,a wet zzieleniał,gdy się dowiedział,że miałby wsadzic łape do paszczy swego najgrozniejszego klienta. Sagusi to sie nie zdarzyło,ona przegryza inaczej,więc patyk z rzadka zaczepia sie tylko o trzonowiec-pestka. Ale to nic,koleżanka leciała do weta,gdy w jej pięciomiesięcznym bokserku pierwszy raz obudził sie chłopczyk.Zanim dojechała,wszystko mineło. Smieszne,to,że koleżanka jest z wykształcenia biologiem. Zula,zdrowie jak???? Quote
zula131 Posted December 6, 2011 Posted December 6, 2011 Dinkowi bodajże w trzecim dniu pobytu u mnie też utknął patyk w poprzek podniebienia. Z początku nie wiedziałam, co się z nim dzieje, myślałam, że się dusi. Wyglądało to okrutnie. Też wsadziłam mu rękę do japy i wytargałam (a mocno siedziało). No, ale to był Dino :eviltong:, najłagodniejszy facet na świecie :loveu:. Od tej pory żadnych brzozowych patyków, jedynie sosnowe. W mojej tylnej ortopeda wczoraj wynalazł jakiś zespół sudeka, wypisał skierowanie na rehabilitację. Podobno wygląda to nieciekawie. Od dłuższego czasu znów wychodzimy (wyskakujemy) razem na spacerki. Dino jest przeszczęśliwy. Co parę metrów podbiega na głaski i rozdaje całusy :p. W ogóle to on się strasznie miziasty zrobił ostatnio. Już nie jest matowy :multi:. Acana już wyszła, teraz wzięłam na próbę brit care venison & potato i kilkanaście puszek (będzie miał na zmianę z gotowanym) animondy z indykiem i kaczką dla seniorów. Pachnie super, smakuje też, zobaczymy efekt po jakimś czasie. W niedzielę został odrobaczony. Quote
brazowa1 Posted December 6, 2011 Author Posted December 6, 2011 Oczywiście to wcale nie musi byc ten zespół,niemniej ćwicz Zulko i się rehabilituj.Zebyście na wiosne łazili o własnych łapach na długi spacer do lasu. Zaczełam czytac o tym schorzeniu,wszystko mnie rozbolało,stwierdziłam,że tez to mam i juz dalej nie czytam. Quote
toyota Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 [quote name='brazowa1']Wiecie,że mam 'ręce,które leczą"? Moja suka jest o tym święcie przekonana. To pierdoła,gdy jej łupina od buczyny lub kamyk wpadnie miedzy opuszki,to zatrzymuje się,unosi trefną łapę i czeka,aż podejde i uleczę.Normalnie,jak sobie wyobraże,jak takie błyskawiczne naprawienie łapki,buduje mój obraz w jej oczach,to czuje sie jak bóg. noooo,ale czasem jest przykro,bo zdarzyło się,ze lapa byla skaleczona,nie mogłam naprawić i wzrok mojej suki mówił "czemu boli? ulecz,przeciez zawsze to robisz". Parę razy ją niestety zawiodłam :( [/QUOTE] To mi się przypomniał mój pierwszy pies -collie, też tak podawał mi łapki na spacerze jak mu grudki śniegu wbiły się miedzy paluszki...To było 15 lat temu... Quote
zula131 Posted December 7, 2011 Posted December 7, 2011 To się w głowie nie mieści, jak ONE ufają człowiekowi... I w ilu przypadkach człowiek tak okrutnie zawodzi :(... Quote
agata51 Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 [quote name='toyota']To mi się przypomniał mój pierwszy pies -collie, też tak podawał mi łapki na spacerze jak mu grudki śniegu wbiły się miedzy paluszki...To było 15 lat temu... Moje wciąż to robią. I dlatego bardzo się cieszę, że mamy taką bezśniegową zimę. Ludzie płaczą, że święta bez śniegu to nie święta, jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. A poza tym, o ile wiem, Jezusowi w dniu narodzin śnieg za kołnierz nie walił. Solą też nie sypali. Zuleńko, trochę ci zazdroszczę tej rehabilitacji - też powinnam, ale dopóki sobie czegoś nie złamię, nie ma takiej siły, która do lekarza by mnie zaciągnęła. Ciesz się, ćwicz, daj się wymasować i na wiosnę jak nowa będziesz! Przypomniało mi się coś a propos obiektów klinujących się między zębami. Do Jamora trafił niejaki Tuptuś: http://www.dogomania.pl/threads/140194-Mały-Tuptuś.Dziura-w-oku-w-podniebieniu-zoperowany-czeka-na-DS-u-Jamora-w-hoteliku! Kość wrosła w podniebienie, była operacja, wstawianie implatu, odrzucenie i takie tam. Z pół roku to trwało. Wszystko cudnie się skończyło, Tuptek został u Jamora i skacze z nim na bungee! Wesołych świąt Dinku Quote
zula131 Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 ........................................................powieliło mi się.......................... Quote
zula131 Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Dziękujemy, Agatko :loveu: My również życzymy wszystkim Dinowym przyjaciołom, aby ten Nowy Rok przyniósł Wam dużo szczęścia. I żeby w nocy nie strzelali zbyt mocno ;) Quote
brazowa1 Posted January 1, 2012 Author Posted January 1, 2012 Duzo zdrowia i szczęścia Zulko!!!! Jak Dino? Mocno strzelali? ja w Sylwestra zawsze szczegolnie mocno wspominam mojego poprzedniego psa,który nie bał sie niczego na świecie,prócz wystrzalów. Wtedy znienawidziłam Sylwestra i mimo,że minęło 10 lat od smierci ukochanego psa,spinam sie na odgłosy "świętowania",całe szczęście ,że nie zaszczepilam swojego nerwa mojej suce Quote
zula131 Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Dino boi się przeokropnie :-(. To był kolejny "toaletowy" sylwester i totalna trzęsawica :shake:. Tym razem towarzyszył nam Bartek, mój najmłodszy syn, więc było raźniej. Już od kilkunastu lat - najpierw z Sabą, teraz z Dino - Nowy Rok witamy zamknięci w WC :evil_lol:. Rozumiem, tradycja w noc sylwestrową, ale jestem wściekła na te detonacje "przed" i "po". Jak choćby w tej chwili :angryy:... Każde wyjście z domu kończy się paniczną ucieczką, Dino musi być na smyczy cały czas, to jest trudne do opanowania... Mam sedalin, ale nie odważyłam się mu podać, nie znam jego reakcji na ten lek, no i wystraszyłam się skutków ubocznych. Przeczekamy, to już nie pierwszy raz... Quote
brazowa1 Posted January 1, 2012 Author Posted January 1, 2012 tez bym nie podała! Bałabym sie,ze zaszkodzi więcej od lęku. Cóż,każdy ma jakąś tradycje sylwestrową :) ja sie robie agresywna,gdy strzelają pod schronem,dwa lata temu wzięłam amstaffa i poszłam "tłumaczyć",a Rajsa wspierała moja siłę argumentacji. Quote
zula131 Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Przed chwilą przegoniłam gówniarzy spod okna, ciekawe, na jak dlugo :angryy:. Dino znów się trzęsie... Rajsa pewnie odporna na strzały... Quote
agata51 Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 Dziwne, dopalacze zakazane, papierosa już nigdzie zapalić nie wolno, marychy tym bardziej, a materiały wybuchowe w wolnej sprzedaży, dostępne nieodpowiedziallnych kretynów. Żaden z moich psów, nawet tych schronowych, nie bał się burzy, fajerwerków, strzałów. A potem spacer, wystarczyła jedna petarda pod łapy - mam luz - dwa dni bez wszelkich spacerów , a potem jeszcze dwa wieczorne. Dino, zula, dobrego roku życzę. Quote
brazowa1 Posted January 4, 2012 Author Posted January 4, 2012 [quote name='agata51']Dziwne, dopalacze zakazane, papierosa już nigdzie zapalić nie wolno, marychy tym bardziej, a materiały wybuchowe w wolnej sprzedaży, dostępne nieodpowiedziallnych kretynów. QUOTE] jakie mądre i trafne spotrzeżenie. Dobrych 10 lat te,u narzeczony mojej koleżanki, 1 stycznia odpalił petardę.Akurat prosto SOBIE w twarz,stracił poł głowy i zycie. W tym wszystkim jest jedno pocieszenie,że petarda nie poleciła w kierunku jakiejś niewinnej osoby. Quote
zula131 Posted January 4, 2012 Posted January 4, 2012 Najdziwniejsze, że (przynajmniej u nas) większość z tych "strzelców wyborowych" pochodzi z rodzin uwieszonych u opieki społecznej. Nie mają na chleb, gmina żywi, opłaca im czynsz, gaz i prąd, ale na alkohol dla siebie i petardy dla dzieci zawsze jest. I nie piszę o tych, którzy w noc sylwestrową wychodzą dać do wiwatu, tylko o tych, co całymi dniami i tygodniami nękają te biedne przestraszone psiaki :(. Przecież to muszą być niesamowite ilości petard. Wczoraj wieczorem było cicho - do sąsiedniej klatki schodowej przyjechała policja na interwencję i strzelcy na wszelki wypadek się pochowali :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.