Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W Sopocie akurat,ciepło,lepkie powietrze,ale do wytrzymania.O schroniskowe sie nie martwię,bo w cieniu i tam zawsze jest OK dla kundli,ale jak pomyslę o Dabrówce,gdzie boksy stoją w szczerym polu i psy się smażą,to...ojej.

Złapałam dzis w pracy gołebia :) :) :) złapcie ptaka na dużej powierzchni,do tego sufit 6 metrów w górę :) Biedak by usechł (swego czasu znalazłam mumię sikorki,a potem wróbla :(
Akcja łapania była majstersztykiem, powinien być naokoło tlum ludzi kręcących filmy,obecnie powinnam byc królową youtube,tłum pownien klaskać,a tymczasem mój największy życiowy sukces miał tylko jednego świadka-dziewczynę,która od tej pory dziwnie na mnie patrzy.
A gołąbek wyniesiony na trawnik zrobił FRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu. Piękna chwila :) Ludzie ratujący ptaki mówią,ze wypuszczenie ich na wolnośc to najwspanialszy moment. Mieli rację:)

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tylko nie mów, że wspinałaś się te 6 metrów w górę :mdleje:. Kiedyś usiłowałam na naszym strychu złapać nietoperza. W końcu otwarłam mu okienko i wyfrunął :lol:.
Obawiam się, że nie tylko w Dąbrówce psy mają teraz piekło na ziemi...

Posted

zula, podaję link:

[URL]http://farnam.pl/produkty/wedlug-uzytku/dodatki-paszowe/fluid-flex/#opakowanie-12960[/URL]

Przepraszam, że dopiero teraz, ale powyżej 30 stopni nie żyję. Coś mi się widzi, że mój komputer również. Ale skoro jakimś cudem przeżyłam wczorajszy dzień (czwartek, ma się rozumieć), to się melduję.

Ten fluid ponoć cuda czyni, ale w przypadku Holki mam wątpliwości. Już prędzej Betce i Mixerowi, bo (teoretycznie) więcej życia mają przed sobą, więc ma szansę zadziałać. Ale Holce? Przestanie boleć (jeśli boli)? Akurat.

brązowa, upieram się niestrudzenie - skoro tylko farmaceutyki i wola boża, po co wydawać ca 230zł na dodatek paszowy? To może lepiej na trawkę albo morfinę?
W temacie odchudzenie/przytycie jestem na bieżąco - Holka jest przeraźliwie chuda, Mixera i Betkę odchudzam. Robię, co mogę. Tzn. prowadzę 4 kuchnie - 3 psy plus TŻ. Mnie, na szczęście, wystarcza 1 posiłek dziennie. Stawy mam w porządku.

O swoich przeżyciach z gołębiami opowiem może innym razem. I z sikorką też. Mam też wstrząsające doświadczenia z pchłami.

Betbet, ty też uwielbiasz przeprowadzki? Ja bym najchętniej 2 razy do roku - przed
bożymnarodzeniem i wielkanocą. Teraz się mocno zasiedziałam. Pora się ruszyć.

Matko, myślałam, że jeszcze 2/3 wizyty i do snu się ułożę. A to znów zaczyna pogrzmiewać. Psy w panice, idziemy do łazienki.

Posted

Agatko, próbowałaś dawać jej puszkowe? Np. animonda senior jest dość smakowita.
Tej narośli na ogonie Dino nie widać, bo zasłania ją sierść. Parę dni temu, gdy leżał, sierść się odchyliła:

Posted

Holka postanowiła chyba umrzeć śmiercią głodową. Próbowałąm wszystkiego. Suche olewa, puszki zresztą też. Czasem liźnie trochę mięska dla juniorów. Nagotowałam ryżu z indykiem, brokułami i marchewką (za radą pewnej wetki), zamroziłam, coby mieć spokój z gotowaniem przez dłuższy czas i teraz muszę wtykać to świństwo Betce i Mixerowi. Na szczęście one wybredne nie są. Teraz gotuję Holce gulasz z wołowinki albo indyka z dużą ilością sosu i podaję z makaronem. Też nosem kręciła. Od dwóch dni dodajemy żwaczyki, za którymi przepada i jest jakby lepiej. Nie pogardzi też pasztetową. A tak naprawdę to najbardziej lubi surową marchewkę - jak tylko wyjmuję włoszczyznę z lodówki, zrywa się z najgłębszego snu (a śpi tak mocno, że trzeba nią zdrowo potrząsnąć, żeby ją obudzić) i przybiega do kuchni. Na kapustę i ogórki zielone reaguje podobnie. Weganka się znalazła!

Posted

agata51 napisał(a):
...A tak naprawdę to najbardziej lubi surową marchewkę - jak tylko wyjmuję włoszczyznę z lodówki, zrywa się z najgłębszego snu (a śpi tak mocno, że trzeba nią zdrowo potrząsnąć, żeby ją obudzić) i przybiega do kuchni. Na kapustę i ogórki zielone reaguje podobnie. Weganka się znalazła!

Coraz bardziej ją lubię :loveu:.
Dziewczyny, czy któraś z Was orientuje się w temacie "pampersy dla psa"? Nie wiem, jaki rozmiar jest odpowiedni dla Dino. I czy to jest bardzo skomplikowane w obsłudze.

Posted

Skomplikowane nie jest. Ale uwaga na odleżyny,robią sie bardzi szybko,zaraz sie wywiem u koleżanki (która ma sparalizowanego psa,od 7 mc w pieluchach i bez najmniejszego urazu skóry),czy zasypuje i jak pielęgnuje.

Posted (edited)

Odleżyn nie będzie :), Dino nie jest jeszcze na tym etapie, żeby polegiwać w pieluchach. Ale nie chcę straszyć konkurencją pani sprzątaczki - ona myje klatkę schodową raz na tydzień, a ja kilka razy dziennie. Najgorzej jest rano, obojętnie, czy ostatni spacer przed snem jest o 23:00 czy o 3:00 nad ranem. Np. wczoraj rankiem była koo w domu, potem sioo i koo na klatce schodowej. Dzisiaj koo w domu, sioo zaraz za drzwiami (nawet się ucieszyłam, że nie muszę biegać daleko z wodą w misce i ścierą), ale piętro niżej znów poleciała kaskada po schodach. W domu to wszystko jest do ogarnięcia, natomiast na klatce dość kłopotliwe, bo i Dinkiem trzeba się zająć, i posprzątać. Przyznaję, że z kondycją też coś nie tak, bo niewyleczone grypsko przemieniło się w dość ostre zapalenie oskrzeli, jestem na antybiotyku i po każdej takiej akcji pot spływa po plecach. Kombinowałam, jak to usprawnić i wymyśliłam, żeby przed każdym wyjściem z domu założyć mu pampersa i niech sobie siusia do woli, a na trawniku przed blokiem ściągnąć go, żeby nie robić chłopakowi obciachu - i do śmietnika :)

Edited by zula131
Posted

Zamordujecie mnie, wiem.

Fikus - rak jąder, pies tak charakterny, że nie mogłam odmówić mu ostatniej posługi. Przepraszał, że kupę zrobił na chodniku. Fikus w pampersie? Nigdy bym mu czegoś takiego nie zrobiła.

Posted

zula, wylecz oskrzela - są bezcenne. Reszta jest milczeniem, bo znów mi się dostanie. To co, dziewczyny, mam patrzeć, jak Holka zagładza się na śmierć? Teraz już nawet żwaczyki nie zachęcają do jedzenia. Trzy chlapnięcia ozorem (a gulasz taki pyszny, że TŻ aż skręca), a potem to już tylko pasztetowa (pół kromki). No i psie przysmaczki - im twardsze, tym lepiej - skubana, ma takie zęby, że sama bym chciała takie mieć. Wyniki wszelkich badań - rewelacja.

Posted (edited)

Agatko, kupa na chodniku to dla nas nie problem, mamy ją od zawsze i to bez przepraszania:lol:, nawet po kilkugodzinnym spacerze po lesie zawsze była przyniesiona na osiedle i wypuszczana na chodnik (Dino pewnie wie, że tutaj sprzątnę, a w lesie - niekoniecznie ;)). Sprzątanie po zwierzach to też nie nowość - mam już doświadczenie z Sabą, a poza tym mój Maks, chory na SUK, od kilkunastu lat leje wszędzie, tylko nie do kuwety. Pod tym względem Dino nie dorasta mu do pięt. Nie wdrapie się np. na oparcie fotela, żeby wsadzić poopę w gniazdko el. i siusiając centralnie wybić korki. Nie zniszczy mi tak mieszkania, nie wspominając np. o dwóch monitorach LCD, drukarce, trzech ekspresach do kawy, maszynie do pieczenia chleba, portmonetce z wszystkimi dokumentami, niezliczonej ilości dinowych posłań, chodników i klawiatur, ostatnio pralce i bóg wie co jeszcze. Chyba żaden pies nie miał takiej ilości posłań, co Dino, bo sprofanowane przez Maksa nadawały się tylko do wyrzucenia, za diabła nie dało się tego wyprać :shake:. Najbardziej żal mi książek. Kiedyś miałam spory, na całą ścianę (niestety, nie zaszklony) regał, teraz mój księgozbiór skurczył się do jednej biblioteczki. Musiałam powyrzucać wiele ukochanych i cennych dla mnie książek, nierzadko nie do odtworzenia, zwłaszcza te wygrzebane u mojej Babci na stryszku. A bytomiaki przywieziono mi rzygające na potęgę. Dopiero kiedy kupiłam im karmę z "odkłaczaczem" i przynoszę liście perzu na przekąskę, zaczęły pozbywać się kul, a właściwie takich dziwnych podłużnych czopów sfilcowanej sierści. Teraz też zdarzają się pawie, ale zdecydowanie rzadziej i tylko trawą. Tak więc pod tym względem jestem zahartowana w bojach ;).
Chodzi o to, że samo chodzenie z Dino po schodach wymaga sporo wysiłku i kombinacji, nie mówiąc już o prawieniu komplementów po każdym "zdobytym" schodku. Jeżeli wpadka zdarzy się niedaleko drzwi mieszkania, zawracamy, myję schody i znów wychodzimy, narażeni na powtórkę z rozrywki na niższym poziomie. Jeśli kaskada poleci gdzieś w połowie trasy, sprowadzam go powoli na dół i szukam jelenia do popilnowania, bo boję się, ze wyjdzie na drogę i nie daj boże, potrąci go samochód lub motor. Idealnie jest, gdy panie "ławkowe" są już na posterunku, wtedy proszę je o zerkanie na Dino i biegnę sprzątać. Ale raz już przeżyłam chwilę grozy. Ktoś nie zamknął drzwi do piwnicy, panie ławkowe niby go pilnowały, ja myłam w pośpiechu schody i nagle słyszę łomot. Okazało się, że Dino wrócił za mną do klatki i widząc otwarte drzwi sturlał się do piwnicy. Dzięki bogu jakimś cudem obyło się bez kontuzji, ale długo nie mogłam wyjść z szoku.
Boję się takich nieprzewidywalnych sytuacji. Może początkowo Dino będzie się czuł głupio, ale pamiętam, że kiedy pierwszy raz praliśmy poopsko, wstydziliśmy się obydwoje, a teraz Dino nawet przekrzywia ogon na bok, żeby ułatwić mycie :lol:.
Agatko, może u Holki to tylko przejściowy brak apetytu?... Dino od jakiegoś czasu też nie zjada swoich porcji, leki muszę kamuflować w serdelkach, bo na nie jeszcze się łaszczy...

Edited by zula131
Posted

Tak też zaczynam robić. Dzisiaj zjadła już (Holka zaczyna jeść ok. 00.30, kończy ok. 02.00) kawałek pasztetowej i 1,5 parówki. Tfu!!! Przed chwilą wrąbała pół smażonej flądry. Napisałam do TŻ liścik - jak nie wyjdzie z nią jeszcze przed poranną kawką, będzie miał sajgon w przedpokoju. Jutro usmażę jej dorsza (Mixer i Betka też się ucieszą). Jak myślicie, mogę jej dawać surowe mięso?
Ona też już czasem nie wytrzymuje i zalewa klatkę (kupy sadzi raczej w domu). B. i M. też czasem się zdarzy rzygnąć na schodach. Ale ja po prostu najpierw załatwiam spacer, a sprzątam dopiero po powrocie. A co tam!
Jutro spędzam dzień przy garach - kilkanaście obiadków dla mamusi (klopsiki obowiązkowo i drobniutko krojony gulaszyk z cilęcinki + kapustka z rabarbarem) i dorsz dla Holki. Przy okazji TŻ się załapie - dogotuję tylko kilka kartofelków. Dobrze, że skończyły się upały. No i mam telewizor w kuchni.

Posted

Ok, goopie choróbsko przechodzi razem z goopimi słabościami i goopimi pomysłami ;). Kondycha wraca (jeno jeszcze w klacie trochę podziabuje), pieluch nie będzie. Ale sprzątać muszę natentychmiast. Nie mogę tak zostawiać na 2-3 godziny w klatce, gdzie są mamy z malutkimi dziećmi, kilkulatkowie-torpedy, trzy psy (oprócz Dino) i ciągły ruch.
Ależ wykwintne dania będzie jadać Holka :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...