Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted



Przez dziewięć lat była hołubionym pupilem. Kanapę w jednym z blokowych mieszkań zastąpiła jej twarda posadzka w schronisku. Zamiast twarzy uwielbianego pana, przed oczami ma dziś kalejdoskop obcych ludzi. Wierność człowieka nie przewiduje długowieczności czworonożnych przyjaciół.

Dziewięć lat temu ktoś znalazł, wówczas roczną, Sonię w lesie. Dał ją swojemu znajomemu. Mieszkała z nim w jednym z bloków w Pile (woj. wielkopolskie). Podobno była rozpieszczana. Spała z panem w łóżku. Nigdy nikogo nie ugryzła. Na przejeżdżające motory reagowała szczekaniem. Czasami porywała kanapki, które ktoś sobie wcześniej przygotował. Przyjazna i łagodna. Taką mniej więcej charakterystykę otrzymała jako wyprawkę do schroniska.



Według znajomych byłego właściciela Soni, miał on nagle zachorować. Suczka przez tydzień była sama w domu, odwiedzali ją tylko koledzy jej pana, przynosząc jedzenie. Ponieważ powrót do zdrowia przedłużał się, znajomi postanowili złożyć się na hotel dla psa. Pilskie schronisko przewiduje taką opcję. Od klasycznego pobytu w schronisku, hotel różni się tym, że pies ma własny kojec i lepszą karmę. Samotność jest ta sama.
Opłacono Soni dwa tygodnie pobytu w hotelu, później miała dołączyć do pozostałych psów. Jedna ze znajomych właściciela suczki przysłała ogłoszenie o niej do lokalnej gazety - Tygodnika Noteckiego. Przeczytali je wolontariusze Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt. Zagotowała się w nich krew. Doskonale zdawali sobie sprawę, jak będzie cierpiał ten pies. Dla psa żyjącego dotychczas w ścisłej integracji z człowiekiem, schronisko to wyrok.



Następnego dnia po zamieszczeniu ogłoszenia o Soni w gazecie, wolontariusze udali się po suczkę. Był to też dzień, w którym miała zostać przeniesiona do pozostałych psów. Z boksu wyszedł zdezorientowany pies. Przez całą drogę w aucie Sonia żałośnie zawodziła. Niech mi ktoś powie, że zwierzęta nie mają uczuć...Sonia wyrzucała z siebie cały żal i ból, tęsknotę i strach. Jej wycie brzmiało jak płacz, jak skarga.
Umieściliśmy Sonię w tymczasowym schronieniu. Lekarz weterynarii był pełen podziwu dla jej kondycji, stwierdził, że nie wygląda na psa dziesięcioletniego. Już po kilku dniach wszyscy zakochali się w Soni. Również ona obdarzyła zaufaniem jedną z wolontariuszek. Myśleliśmy, że będzie gorzej. Liczyliśmy się z tym, że Sonia będzie trudnym przypadkiem, tymczasem ona chce być po prostu blisko człowieka.



Sonia bardzo szybko się uczy, przyswaja sobie zwyczaje panujące w tymczasowym domu. Lubi spać na tapczanie, obok człowieka. Nie toleruje samotności. Umie zostać sama, ale w mieszkaniu. W kojcu wyje. Gdy jej opiekunka coś je, suczka bierze z niej przykład i również zagląda do miski, którą wcześniej ignorowała. Boi się burzy, rzuca się na motory i koty. Stara się schodzić z drogi dzieciom. Toleruje psy płci męskiej. Nie lubi być dotykana w okolicach głowy, pozwala na to jedynie swojej tymczasowej opiekunce, której już zaufała.



Poszukujemy dla Soni odpowiedzialnego właściciela, u którego spędzi resztę swojego życia. Musi to być osoba mająca pojęcia o psach i ogromne dla nich serce. Im szybciej znajdzie się nowy właściciel, tym mniejszą cenę zapłaci Sonia za rozstanie z tymczasową opiekunką. Jej psie serce gotowe jest zaufać po raz kolejny. Telefon kontaktowy: 506 547 342.

  • Replies 61
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie możliwe by suka miała 10 lat żadnych śladów siwizny, daję jej 6 , to wspaniały przyjaciel. poczebuje więcej czasu by zaufać, jestem pewna że chętny miłośnik tej rasy będzie miał pocieche z niej, dobermany to psy z niespożyta energią, uwielbiają, spacery, biegi, jej juz tak duzo nie potrzeba, energii coraz mniej z wiekiem, tak ubolewam ze jej nie mogę mieć, to moja ulubiona rasa*hop w górę Soniu prześliczna, kto jej da szanse? jest tego warta....

Posted

Sonia bardzo przyzwyczaiła się do pani u ktorej jest na tymczasie, wszedzie za nia chodzi. Chcielibysmy jak najszybciej znalezc jej dom, by tak nie cierpila po rozstaniu z ta pania. Jak na razie ogłoszenia w gazecie nic nie dały...domku, gdzie jestes? Sonia jest taka kochana :loveu:

Posted

Cudowna Sonia prosi o domek !!! Wiemy cos nowego o Soni- jak opowiadała Pani z tymczasu- kiedyś była z nia na spacerze a w oddali gryzły sie psy- Sonia zaczela szczekac i one... przestały i uciekly!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...