ulvhedinn Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Ja mam prostą odpowiedź- przyjedź, zobacz, a potem dopiero ewentualnie pi....l. Faktem jest że są osoby, które nie poradza sobie z trójką i takie co dadza radę z trzynastoma (z psami bym chyba nie dała rady, koty są.... łatwiejsze). Po drugie- pies psu nierówny. Inne potrzeby ma dorastający, nieogarniety pobudliwy szczeniak (o jezuojózefie, nie nie lubię szczeniątek!!!!!), inne staruszek przesypiający większość dnia i nie potrzebujący szkolenia i biegania- poza spokojnym spacerkiem i nauką podstaw (które z reguły i tak zna, bo gdzieś przez te lata był). Inaczej trochę brzmi "sześć cziłek" a inaczej "sześć owczarków", no nie? A niby jedno pies i drugie pies ;) A koty co ciekawe mając siebie w grupie mniej potrzebują człowieka niż jeden kot, który znudzony domaga się stałego zajmowania nim ;) Pieluchy? A co to kuźwa psu szkodzi? No mój dziadzio leje, znaczy sie tfu popuszcza mocz, pieluszka zapewnia mu komfort np podczas spania. Poza tym chodzi, cieszy się, je, nawet czasem bawi. Usypia to się psa jak cierpi w sposób nie do opanowania czy wyleczenia a nie bo ma pieluszki. Chyba, że dla naszej wygody, tylko wtedy nie gadajmy o "cierpieniu i to dla dobra psa". ŻEBRANIE. I tu dochodzimy do mojego ulubionego punktu kazdej dyskuusji Przecież DT powinien: -być stale w domu (bo musi się na okragło zajmowac psami) -mieć wielki dom -ale mieszkać w mieście żeby pies sie socjalizował -ale miec dostęp do wybiegu najlepiej zaraz pod domem -nie może pracować, bo co wtedy zrobia biedne pieski -ale nie może byc na rencie albo na emeryturze, bo to znaczy ze jes za stary albo za chory na psa -partner jest niezbyt pożądany, bo może nie polubi pieska -i oczywiście musi mieć mnóstwo pieniędzy, zeby nie musiał nigdy prosić o wsparcie bo to takie be fe i wogóle jak tak mozna żebrać (na nieswoje psy)!!!!! I już rozumiecie czemu ludzi wola być płatnym DT? Bo jak prosisz o wsparcie na karmę weta, czy inne takie dla psa na BDT to jesteś wstrętny żebrak, a jak z góry mówisz- sorry, dajecie 300 zł/miesiąc plus żarcie i pokrywacie wydatki, a jak nie to wypad- to jesteś ok :) I jeszcze śmiem zakładać bazarki na psy w DT u siebie, no jakże to tak (nieważne, że ze swoich prywatnych rzeczy)- za to jakbym te same psy wsadziła do hotelu i szukała deklaracji, to byłoby w porządku, prawda? Rinuś chcesz wiedzieć JAK żyją te psy i koty w domu żebraka? (żeby nie było- żebram tylko na tymczasy)- otóż tak, że wszystkie mają zawsze karmę i bynajmniej nie jest to marketówka (dokładnie to w tej chwili jedzą Arden Grange, Purinę PP, puszki butcher's i Animonda, koty odpowiednio Smilla, Josera, Purina i RC- niestety Nóżkin tylko to toleruje, a moje prywatne: Kra RC urinary, małe Purinę, koty Hillsa), mają popłaconego weta - na dziadka (tymczasowego), jeża i Szelmę wydałam- ZE SWOICH w tym miesiącu ok 400 zł, ratowanie mojego własnego Conana szarpnęło mnie na kolejne parę stów, Kra ma znów regularne badania moczu. Mają suplementy, czyste posłania, leki.... A że ja właśnie nie pojechałam na wymarzone zawody, bo na to już mi kasy zabrakło? Widać jestem słabym żebrakiem......... Quote
stepelkaa Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 ulvhedinn napisał(a):Ja mam prostą odpowiedź- przyjedź, zobacz, a potem dopiero ewentualnie pi....l. Faktem jest że są osoby, które nie poradza sobie z trójką i takie co dadza radę z trzynastoma (z psami bym chyba nie dała rady, koty są.... łatwiejsze). Po drugie- pies psu nierówny. Inne potrzeby ma dorastający, nieogarniety pobudliwy szczeniak (o jezuojózefie, nie nie lubię szczeniątek!!!!!), inne staruszek przesypiający większość dnia i nie potrzebujący szkolenia i biegania- poza spokojnym spacerkiem i nauką podstaw (które z reguły i tak zna, bo gdzieś przez te lata był). Inaczej trochę brzmi "sześć cziłek" a inaczej "sześć owczarków", no nie? A niby jedno pies i drugie pies ;) A koty co ciekawe mając siebie w grupie mniej potrzebują człowieka niż jeden kot, który znudzony domaga się stałego zajmowania nim ;) Pieluchy? A co to kuźwa psu szkodzi? No mój dziadzio leje, znaczy sie tfu popuszcza mocz, pieluszka zapewnia mu komfort np podczas spania. Poza tym chodzi, cieszy się, je, nawet czasem bawi. Usypia to się psa jak cierpi w sposób nie do opanowania czy wyleczenia a nie bo ma pieluszki. Chyba, że dla naszej wygody, tylko wtedy nie gadajmy o "cierpieniu i to dla dobra psa". ŻEBRANIE. I tu dochodzimy do mojego ulubionego punktu kazdej dyskuusji Przecież DT powinien: -być stale w domu (bo musi się na okragło zajmowac psami) -mieć wielki dom -ale mieszkać w mieście żeby pies sie socjalizował -ale miec dostęp do wybiegu najlepiej zaraz pod domem -nie może pracować, bo co wtedy zrobia biedne pieski -ale nie może byc na rencie albo na emeryturze, bo to znaczy ze jes za stary albo za chory na psa -partner jest niezbyt pożądany, bo może nie polubi pieska -i oczywiście musi mieć mnóstwo pieniędzy, zeby nie musiał nigdy prosić o wsparcie bo to takie be fe i wogóle jak tak mozna żebrać (na nieswoje psy)!!!!! I już rozumiecie czemu ludzi wola być płatnym DT? Bo jak prosisz o wsparcie na karmę weta, czy inne takie dla psa na BDT to jesteś wstrętny żebrak, a jak z góry mówisz- sorry, dajecie 300 zł/miesiąc plus żarcie i pokrywacie wydatki, a jak nie to wypad- to jesteś ok :) I jeszcze śmiem zakładać bazarki na psy w DT u siebie, no jakże to tak (nieważne, że ze swoich prywatnych rzeczy)- za to jakbym te same psy wsadziła do hotelu i szukała deklaracji, to byłoby w porządku, prawda? Rinuś chcesz wiedzieć JAK żyją te psy i koty w domu żebraka? (żeby nie było- żebram tylko na tymczasy)- otóż tak, że wszystkie mają zawsze karmę i bynajmniej nie jest to marketówka (dokładnie to w tej chwili jedzą Arden Grange, Purinę PP, puszki butcher's i Animonda, koty odpowiednio Smilla, Josera, Purina i RC- niestety Nóżkin tylko to toleruje, a moje prywatne: Kra RC urinary, małe Purinę, koty Hillsa), mają popłaconego weta - na dziadka (tymczasowego), jeża i Szelmę wydałam- ZE SWOICH w tym miesiącu ok 400 zł, ratowanie mojego własnego Conana szarpnęło mnie na kolejne parę stów, Kra ma znów regularne badania moczu. Mają suplementy, czyste posłania, leki.... A że ja właśnie nie pojechałam na wymarzone zawody, bo na to już mi kasy zabrakło? Widać jestem słabym żebrakiem......... się zgadzam w 100%. A no i wg mnie też psa można uśpić tak jak już tu mówiłam gdzieś - wtedy jak każda chwila dla niego jest cierpieniem. Jeśli ma jakąś radość z życia a się go uśpi - to już myślę pójście na łatwiznę, czułabym się z tym podle. a co do DT, to sama podziwiam te które starają się dać radę samemu i tym zazwyczaj ludzie rzadko pomagają - nie ma ryzyka, że wywalą psa. Bo z PDT nie ma deklaracji nie ma domu i każdy biega i wpłaca ;) A sama przyznaję się jak się zdecyduję kiedyś na tymczasowanie ( bo narazie nie ma opcji przynajmniej DT dla psów) to będę płatnym DT prawdopodobnie, tyle, że na tyle z niskimi opłatami, że za te pieniądze będę psy np. żywić i leczyć. Zamiast się o to prosić - od razu będę to miała. Dla siebie ani grosza ale przynajmniej nie zostanę sama. Chyba, że będzie mnie stać na całą gromadkę to inna sprawa ;) A no i wybaczcie ale nikt mi nie powie, że psu jest gorzej w DT jako jednemu z hmm 13, niż w schronisku z 200-ma innymi psami za kratami. Quote
Rinuś Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 No to nie rozumiem dlaczego bierzesz tyle psów na DT ? skoro nie do końca Cię na nie stać, a potem płacz, że na zawody nie masz kasy...liczbę psów tez i kotów też powinno się ograniczać według mnie, bo nadal nie wyobrażam sobie takiego zwierzyńca srającego pod siebie np w mieszkaniu w bloku...ale może ja mam inne pojęcie pomocy psom i dbania o ich wygody i przestrzeń życiową... Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Jak się ma jednego - dwa psy ... to serio ciężko jest uwierzyć , jak można mieć ich dużo :) Rok temu miałam remont i potrzebowałam czasu by posprzątać po tym zgiełku. Część psów pojechało do mojej mamy , część do TZ. Zostało w domu 4 - normalnie pustynia , nuda , cisza - coś strasznego :evil_lol: I serio ja nie mam w domu harmidru , wrzasków , szczekania i skomlenia - bo bym oszalała .... ale serio gdy sztuka wypada z domu , to czegoś brakuje. Dużo łatwiej jest gdy dochodzi jeden , niż odchodzi. Przy wielu psach , człowiek ma określony system funkcjonowania. Który robi się automatycznie , nie trzeba mieć rozpiski co kto kiedy ;) Dlatego jak sztuka dochodzi ,to się go wklepuje w system zajęć , robót i obowiązków .. natomiast jak jeden odchodzi , to następuje cisza ... bo czas dla tego osobnika , zostaje bez użytku. I człowiek staje chwile bezradny ... co robić , co robić. Rozumiem hejt , że ktoś ma dużo psów , to na pewno o nie nie dba , nie bawi się , nie opiekuje , nie ma indywidualnego podejścia. Bo ciężko jest zrozumieć coś czego się nie zna. Ja nie wiem jak można mieć jednego psa NUDA :diabloti: no nie da się nim majtać całą dobę ;) Natomiast przy wielu psach , majta sie nimi bez przerwy. Tego posiadacze jedynaków nie biorą pod uwagę ;) Doba ma 24 godziny , dlatego ten czas dla każdego da się pogodzić. Jak pisałam , trzeba wziąć pod uwagę , że ja nie pracuje na 10 godzinny etat - prace mam tak dostosowaną , kiedy pieski nie mają siły oczek otworzyć. I raczej nie znam nikogo kto ma kilka więcej psów , by opuszczał dom do pracy dzień dnia , na 10 godzin. Wtedy faktycznie nie ma szans by zaopiekować się psami w sposób taki jak należy. W takich czasach , to miałam 2 psy i faktycznie łatwo nie było. Bo rano psy , potem z jęzorem do ziemi do pracy , po pracy do domy do psów ... psy w pracy też , by było łatwiej i szybciej. Teraz mam komfort , że praca pracuje sobie , a ja się obijam w domu :diabloti: i gwarantuje , że nie wiem co to nuda ;) Quote
motyleqq Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 (edited) Rinuś napisał(a):No to nie rozumiem dlaczego bierzesz tyle psów na DT ? skoro nie do końca Cię na nie stać, a potem płacz, że na zawody nie masz kasy...liczbę psów tez i kotów też powinno się ograniczać według mnie, bo nadal nie wyobrażam sobie takiego zwierzyńca srającego pod siebie np w mieszkaniu w bloku...ale może ja mam inne pojęcie pomocy psom i dbania o ich wygody i przestrzeń życiową... jaki płacz? to stwierdzenie faktu, a nie płacz. jak ja wydałam wszystkie swoje pieniądze, odłożone na przeprowadzkę, po to by ratować swoje zwierzę, to znaczy że nie powinnam była w ogóle tego zwierzaka mieć? bo 'nie do końca mnie na to stać'? no nie sądzę. sporo wyolbrzymiasz i przekręcasz to, co opisuje ulv. pojedź do niej i się przekonaj, czy faktycznie tak strasznie żyje się zwierzakom w jej mieszkaniu. edit: ja mam 'tylko' dwa psy. za to do niedawna mieszkałam z 5 kotami plus kocięta. jak miałam jednego, dwa to faktycznie też to mi się niewyobrażalne wydawało, tyle kotów mieć ;) i na pewno będzie więcej. fakt, moi rodzice mają sporo przestrzeni, ogromną wolierę dla kotów i całkiem sporo czasu dla nich. ale jest mnóstwo osób, co im paczałki wypadają, jak słyszą 'no mamy teraz 11 kotów' ;) (bo kocięta. a kocięta robią więcej zamieszania, niż dorosłe) Edited November 23, 2013 by motyleqq Quote
ulvhedinn Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 (edited) Rinuś bez urazy, ale czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Nie mam prawa zbierać na leczenie, karmę itd psa NA DT TYMCZASOWYM? Mam to bezwzględnie sama pokrywać? ?!!! To ja ***** *******ę, faktycznie następne (jak te rozdam, albo se poumierają) biore tylko na płatne. Koniec. I wtedy będę cudowna i fajna. Puknij się, nawet gdybym była milionerką, to chyba zbieranie na utrzymanie tymczasowicza nie jest niczym złym? Oczywiście chyba, że lepiej, zeby je szlag jasny trafił (a nie, te moje tymczasy własnie nie miałyby szans w schronie, poza najnowszym Albinem). Czemu biorę... no, Szelmę spotkałam na wycieczce, potrąconą, zakleszczoną (maiła na sobie ponad 70 kleszczy), zagłodzoną. Teren podpada docelowo pod Wojtyszki. Suka w dodatku nie dawała się nikomu złapać, tylko patrzeć jak miałaby cieczkę, potem szczeniaki- a dzikie psy w okolicy obfitującej w myśliwych..... Albin biegał po szosie przed autami, jak pojechałam z Szelmą na sterylkę. Koty... teraz to głównie kocięta. Dzieciaki z okolicy dały znać, że się okociły trzy kotki (wiedzą że ja sterylizuję kotki, więc jak któraś płodna to dają cynk). Jedne maluchy znalazłam w szparze takiego baraku, skacząc po płocie i kracie jak małpa- za późno, leżały trzy małe, zimne ciałka. Drugie były we wnęce tuż przy ruchliwym chodniku, przy jeszcze bardziej ruchliwej ulicy, trzecie- pod szmatami w krzakach z drugiej strony tej ulicy. Dwa potwornie chude, zaglistowane, z kk, trzy za to nie do końca umiały same jeść (ale niestety pora była najwyższa żeby je zabrać, było naprawdę niebezpiecznie). Mogłam je zostawić, po to, żeby za kilka dni wyciągnąć martwe i zakopać, albo przy większuym "szczęściu" zdrapywać z ulicy, mogłam je też oddać do schronu z pełną świadomością że to dla nich pewny wyrok. Następne dwa kocięta są z podwórka, gdzie ludzie zaczęli truć koty, z tegorocznych przeżyły tylko one. -------------edit. Vectra :) to jest dokładnie to, dzień się jakoś tak układa pod psy, dużo rzeczy robisz mimochodem, wiele przeciez robisz przy kilku psa naraz itd. Kto nie miał stada, nie zroumie. Rinuś, jeszcze jedno- nie rozumiem stwierdzenia "srają pod siebie"- Kra i Nóżkin srają do kibla, reszta kotów do kuwety (jednej z 8-9), psy na spacerze :p Jeż sra w ściółkę, regularnie wymienianą,a jak nasra na podłogę kiedy jest wypuszczony, to się bierze kawałek papieru i zbiera..... Edited November 23, 2013 by ulvhedinn Quote
ann1gorszapolowa Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 [quote name='Martens']Swoją drogą intrygujące, że jak hodowca ma 5-6 psów, nawet w domu z ogrodem, to są od niejednego teksty, że to za dużo, że pieski nie mają indywidualnego kontaktu z opiekunem, że zaniedbane na pewno ;) A ta sama albo większa ilość zwierząt w bloku, na DT, czy po prostu kundelków, dla tych samych osób to sława, chwała i dobroć ;) No, ale może rasowe pieski wg nich wymagają większej opieki niż pies po przejściach ;) Nie mówię absolutnie, że jakość opieki jest zawsze proporcjonalnie gorsza przy wzroście liczby zwierząt, bo można zaniedbać i jednego psa, a super się uwijać cały dzień przy kilkunastu ;) po prostu intrygują mnie dwie zupełnie różne skale oceny w stosunku do zwierząt o identycznych potrzebach, bo to psy, i to psy. Dobrze to ujęłaś :cool2: [quote name='zmierzchnica'] Martens - mi się wydaje, że różnica wynika z tego, że w DT psy są tymczasowo i niejako - polepsza się ich los, nawet jeżeli trafiają do gorszych warunków. W przypadku hodowli, wiadomo, że te psy są tam na stałe i świadomie, dlatego kryteria są ostrzejsze. Ale daleko mi od oceny kogokolwiek ;) Po prostu trochę rozumiem to rozgraniczenie, sama w porywach miałam do 6 psów, było to ZA DUŻO, oj tak - no ale wtedy stwierdziłam, że polepszenie jakości życia bezdomniaków jest ważniejsze niż komfort moich własnych psów. Tamte poszły do domu, to nie był stan stały, więc przeżyliśmy ;) Gdybym teraz kupiła sobie dwa rasowe psy do hodowli, więc miałabym 6 własnych, to byłby zupełnie inny temat. Ale Martens nie pisała tylko o rozgraniczeniu psy w hodowli i psy w DT, ale także o rozgraniczeniach pomiędzy hodowcami prowadzącymi hodowle w domu z ogrodem, a tymi w bloku oraz hodowcami, a osobami posiadającymi psy niehodowlane np. kundelki, chocby mieli ich kilka razy więcej niz hodowca ;) W tych rozgraniczeniach paranoja już dawno sięgnęła zenitu ;) Na pewnym forum byłem świadkiem próby linczu na hodowcy, który miał dla psów wydzielony teren bodaj 4 ha + owieczki (chodzi o psy pastereskie - molosy), a same psy były trzymane w kojcach z dużymi wybiegami (każdy osobny). Oczywiście twierdzono, że kojce za małe, wybiegi też, na pieski deszczyk pada, no i wiatr wieje wiec zimno im jest. Równoległe stawiano za wzór hodowcę tej samej rasy, trzymajacego psy w 3 pokojach w blokowisku na któryms tam pietrze :) No bo to przecież domowa hodowla...więc cacy jest i już... Quote
Maron86 Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 asiak_kasia napisał(a):I to nie jest tak ze nasz to leczymy za wszelką cene. Jezeli któras z moich suk bedzie naprawde ciężko chorować, to nie bede się zastanawiac nad rozmiarem pampersa. Tylko nad morbitalem. My jesteśmy z jedną z suk w kropce. Wyniki dobre - agresja narasta do takiego stopnia że atakuje wszystko co się rusza... zalecenie weta - sterylizacja. Możemy też zrobić tomografię która jest ... najbliżej we Wrocławiu. Suka 'w kwiecie wieku' niecałe 11lat. Dodam że problem jest nie dlatego jest stara, niedołężniała, sika pod siebie, itp/itd. Problem jest dlatego że to jest pies z kondycją 5-6latka, a agresją nie do opanowania. Właśnie dlatego piszę że własnego psa 'za wszelką cenę', obcego który by mi ludzi atakował (w tym rodzinę którą zna od małego) w przypadku gdy pies na nic nie reaguje i zatraca się w agresji - kazałabym zabierać. Nadmienię że miałam sukę z agresją lękową która klapała zębami na wszystko i wszystkich - wyprowadziliśmy ją z takiego stanu, bo się dało. Miała nawrót zachowań już po 3m-c od adopcji, miała 'za dużo luzu' i wróciły zachowania. Teraz znów po ciężkiej pracy właścicieli suka jest normalna i społeczna. Quote
Rinuś Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Myślę, że jest różnica między 10 psami zdrowymi mieszkającymi w domu z ogrodem , a 21 zwierzakami nie do końca zdrowymi mieszkającymi w bloku w mieszkaniu, srającymi pod siebie... nie muszę jechać żeby zobaczyć co się dzieje w mieszkaniu z tyloma chorymi zwierzętami, bo widziałam w Toruniu u znajomej co się działo, która miała raptem 3 psy z czego 1 był chory...dodać do tego 13 kotów to obrazek jest cudny, a mieszkała z drugą osobą więc rąk do pracy było więcej...i nie pracowała, nie wyjeżdżała nigdzie... ja bym nie dała psa do takiego domu nawet gdyby ten pies miał siedzieć w schronie dalej... Motylek ja też mogę odmówić sobie wszystkiego jak tylko będzie taka potrzeba żeby Brutusa ratować, ale myślę,ze niekoniecznie będe się z tego spowiadać publicznie, bo sama wzięłam tego psa na swoją odpowiedzialność i nietaktowne byłoby żalenie się, że teraz przez niego nie mogę sobie kupić samochodu bo musiałam wydać 2 tys na złamaną łapkę np. Ratuję labki wraz ze swoim forum, i my mając na koncie ileś tam kasy zastanawiamy się, studiujemy dokładnie czy możemy pozwolić sobie na wyciągnięcie 2 czy 3 psów do hotelu czy PDT, bo jeśli już biorę się za jakiegoś psa to tak aby mu niczego nie zabrakło, a nie tylko na pół gwizdka, bo ja wolę ratować na jakość a nie na ilość - wyciągnać ile się da a potem pożebramy i może coś się kasy uzbiera ( tutaj niekoniecznie do ulv, tylko do dogociotek). Ja mam takie pojęcie ratowania. Quote
Karilka Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 [quote name='asiak_kasia']Dla mnie to albo totalna bezmyślność, albo zbyt długi staż w PwP. Nie da się uratować każdego psa. W miejsce tego jednego ciężkiego przypadku, można wyadoptować 2-3 psy, które są młode, zdrowe i wymagają tylko odkarmienia i szamponu. No dobra. A teraz podaj mi definicję "pies adopcyjny". Jestem przekonana, że potrafię z rękawa wyrzucić Ci mase przykładów i kontr-przykładów, cokolwiek byś nie napisała :evil_lol:. [quote name='Rinuś']No to nie rozumiem dlaczego bierzesz tyle psów na DT ? skoro nie do końca Cię na nie stać, a potem płacz, że na zawody nie masz kasy...liczbę psów tez i kotów też powinno się ograniczać według mnie, bo nadal nie wyobrażam sobie takiego zwierzyńca srającego pod siebie np w mieszkaniu w bloku...ale może ja mam inne pojęcie pomocy psom i dbania o ich wygody i przestrzeń życiową... Chyba tak. Może dlatego, że nie masz wiedzy ani doświadczenia w tej materii. [quote name='Vectra']Jak się ma jednego - dwa psy ... to serio ciężko jest uwierzyć , jak można mieć ich dużo :) (...) Przy wielu psach , człowiek ma określony system funkcjonowania. Który robi się automatycznie , nie trzeba mieć rozpiski co kto kiedy ;) Dlatego jak sztuka dochodzi ,to się go wklepuje w system zajęć , robót i obowiązków .. natomiast jak jeden odchodzi , to następuje cisza ... bo czas dla tego osobnika , zostaje bez użytku. I człowiek staje chwile bezradny ... co robić , co robić. Rozumiem hejt , że ktoś ma dużo psów , to na pewno o nie nie dba , nie bawi się , nie opiekuje , nie ma indywidualnego podejścia. Bo ciężko jest zrozumieć coś czego się nie zna. Mam to samo!:loveu: Ale przy studiach, pracy - 3 psy to jest takie latanie z wywieszonym ozorem.:shake: Jak sobie rzuciłam studia (:diabloti:) to było 6 psófff i gites, majonez. A hitem jest czas, kiedy odszedł mój Dolce: dobek ruski, dobka, dwie duże suki na DT, dwa 10kg pieski w tym jeden z lekiem separacyjnym a drugi niewidomy, 2 koty... na 36m2 i co? Nuuuuuuudaaaaaaaaa :evil_lol: Ulv - z drugiej strony - TAK, czasami lepiej jest odwieźć coś znalezionego do schroniska lub powierzyć komuś innemu. Jak mam dużo zwierząt a coś znajdę podobnie jak Ty - na drodze, w krzaku, pod lasem - szukam na siłę innego rozwiązania. I znajduję. Quote
ulvhedinn Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 [FONT=book antiqua]Rinuś to znaczy tylko tyle, że Twoja znajoma była d...a a nie opiekun. I to jest znakomity przykład na osobę, która nie powinna miec tego trzeciego psa. Co nie znaczy, że ktoś inny sobie nie poradzi. Na podobnej zasadzie nie wydałam Coli, pinminki do pani u której byłaby jej "oczkiem w głowie", aCola mieszka w domu z dwoma innymi psami i kilkoma kotami. Bo wiem,że ten dom sobie poradzi a tamta panie nie- i co z tego że byłaby jedynaczką. Rinuś, jakbym nie myślała ile fizycznie, czasowo mogę miec zwierzat to miałabym o lekko kilkanascie psów więcej, bo co i raz mam błagalne prośby o ratunek dla tego czy tamtego. I bywa że sterce boli. Ale wiem, że właśnie te 7-8 przy takich "porządkach" w stadzie, w moim życiu i przy tym typie psów to dobry układ. A inna sprawa że mylisz dwa pojęcia- swojego psa i psa na DT. Najprościej- Conan był mój, więc kasę wydałam swoją, dużą, owszem, ale nikogo nie proszę o wsparcie NA NIEGO. Borys jest na DT, więc owszem, będę jak to ujmujesz "żebrać" na pokrycie jego leczenia. Szelma jaet na DT, więz będę żebrać na pokrycie kosztu szczepienia. Proste i jasne? BTW agresja to troszkę inna bajka, ale leczenie za wszelka cenę to bardzo... pojemne stwierdzenie. Dla mnie granicą jest cierpienie zwierzęcia. Jeśli nie możemy go wyleczyć, lub w przypadku opieki paliatywnej- usunąć cierpienia, to zwierzę usypiamy. Niepełnosprawność, pampers, choroba uleczalna - nie jest dla mnie podstawą do zabicia. Rinuś po raz kolejny proszę o sprecyzowanie wyrażenia "srają pod siebie". [/FONT] Quote
ulvhedinn Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Karilka jak mam psa z obrębu Wrocka znalezionego, dorosłego, zdrowego- to ląduje w schronie w dwie minuty ;) to samo dorosły, zdrowy kot (tyle, że już wtedy bardziej monitoruję jego stan). Kocięta w szczycie sezonu, chore, maleńkie? Humanitarniej byłoby je ubić. Znaleźć w takim momencie DT? Niewykonalne, wszyscy zapchani po kokardki, koty w łazienkach, piwnicach, część domów t. "skażona" pp, albo innym świństwem- nie żebym nie próbowała. Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 kociaki , no cóż - jest ich masa , znajduje się je co i raz .. jest na to sposób , okrutny ... ale jedyny humanitarny. Eutanazja. Bo dobra , fajnie że się uratowało , przygarnęło - ale co z tym robić na dłuższą metę ? czy znajdzie sie tyle domów ? kotów jest równie dużo co bezdomnych psów .... Niestety mam taki pogląd na to i nigdy nie poprę ratowania ślepych miotów , miotów które można uśpić. Jest ich stosunkowo za dużo , do chętnych domów. Kasa też idzie ogromna, gdy zalegają zwierzaki w DT kociaki są bardziej szkodne niż szczeniaki :grins: Quote
ulvhedinn Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Vectra jakie ślepe mioty??? Jedne miał jakieś trzy-cztery tygodnie, drugie ponad pięć, a trzecie 2,5 miesiąca........ Miałam uśpić dobrze rokujące, żywotne, duze kociaki???? Quote
Karilka Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Ja znalazłam kociaka w krzaku i ...mam drugiego kota. Jakoś ogłaszać mi sie go nie chce... Nie wiem czemu. Szczeniaka bym sie chciała pozbywać natychmiast :diabloti:.... Z reguły to tak nie przepadam za kotami... ale jeden czy dwa... przynajmniej ten co juz był, nie miauczy, żeby sie z nim bawić czy tam poszczuć ślepym psem ... tłuką sie razem i chyba jest im lepiej we dwójke. Ja tylko zajmuje sie dosypywaniem do misek, czyszczeniem kuwety i odkurzaniem kłaków. Za to w nocy można położyć ręke na czymś milszym od dobermana :cool3:. Quote
ulvhedinn Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Kociaki mają jedną, za to ogromną przewagę nad szczeniakami- KUWETA!!! Małe toto, a już do piaseczku zapycha. Za to fakt, załatwiły mi kwiatka i zasłony (ale one ohydne były więc wywaliłam bez żalu) i odtwarzacz..... Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Eutanazja , to jest taki temat ... w którym każdy ma swoje racje i w związku z tym , może dojść konfliktu. A dziś mi się nie chce spierać. Morbital , wywołuje w naszym zacofanym kraju , takie emocje jak obroża elektryczna. Quote
asiak_kasia Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Maron86 napisał(a):My jesteśmy z jedną z suk w kropce. Wyniki dobre - agresja narasta do takiego stopnia że atakuje wszystko co się rusza... zalecenie weta - sterylizacja. Możemy też zrobić tomografię która jest ... najbliżej we Wrocławiu. Suka 'w kwiecie wieku' niecałe 11lat. Dodam że problem jest nie dlatego jest stara, niedołężniała, sika pod siebie, itp/itd. Problem jest dlatego że to jest pies z kondycją 5-6latka, a agresją nie do opanowania. Właśnie dlatego piszę że własnego psa 'za wszelką cenę', obcego który by mi ludzi atakował (w tym rodzinę którą zna od małego) w przypadku gdy pies na nic nie reaguje i zatraca się w agresji - kazałabym zabierać. Nadmienię że miałam sukę z agresją lękową która klapała zębami na wszystko i wszystkich - wyprowadziliśmy ją z takiego stanu, bo się dało. Miała nawrót zachowań już po 3m-c od adopcji, miała 'za dużo luzu' i wróciły zachowania. Teraz znów po ciężkiej pracy właścicieli suka jest normalna i społeczna. Ja mam 13letnia suke kaukaza, która ślepnie i głuchnie. Potrafi wyskoczyć z zębami zanim pozna kto do niej podchodzi. Potrafi zareagować przedwczesnie i agresywnie własnie. Ale poza tym jest zdrowa, sprawna, wyniki ma spoko. I razem z wetem się zastanawiamy co dalej. I nie wykluczam, sytuacji kiedy podejmiemy decyzję o uśpieniu Joko. Miedzy innymi ze względu na nasze bezpieczeństwo. Z cała pewnoscią nie jest rozwiązaniem trzymanie psa w kojcu i podawaniu mu jedzenia przez kraty. I mimo tego, ze serducho mnie boli, to wiem, że musze się liczyć z takim rozwiązaniem i tyle. Karilka napisał(a):No dobra. A teraz podaj mi definicję "pies adopcyjny". Jestem przekonana, że potrafię z rękawa wyrzucić Ci mase przykładów i kontr-przykładów, cokolwiek byś nie napisała :evil_lol:. Nie ma definicji pies adopcyjny. I wiesz o tym dobrze, bo każdy przypadek powinien byc rozpatrywany indywidualnie. Jednak są przypadki kiedy trzeba się zastanowić czy jest sens trzymac przy życiu psa z bardzo silną padaczką, gdzie ataki są srednio raz czy dwa razy dziennie. Taki pies nagle nie wyzdrowieje. Trzeba się zastanowić nad utrzymywaniem przy zyciu psa, który ma 16 lat, raczysko i do tego problemy behawioralne. Trzeba się BARDZO mocno zastanowić nad oddaniem do adopcji psa którego szanse na dobre zycie są niewielkie. Dlatego pomaganie nie może byc uwarunkowane tylko dobrym serduszkiem. Trzeba jeszcze myśleć. Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 a wiecie co mnie bawi ? np odwoływanie się np do badania psa pod kątem agresji ... np w USA gdzie sprawdza się u psa , czy atakuje przy misce ... gryzący rękę która karmi , dostaje witaminę M i tu się zaczyna pierdalamento , że w schronisku nie da się sprawdzić jaki jest pies. błąd :diabloti: w USA psy w schroniskach nie głodują , nie siedzą w przepełnionych boksach ... dlatego ten rodzaj testu , tam się sprawdzi. i to jest świetny pierwszy przesiew psów zdatnych do adopcji. u nas się trzyma wsio co szczeka i miauczy za wszelką cenę - nie ważne czy gryzie , czy ledwo żyje ... każdy ma szansę nie ? Inna rzecz , że w krajach cywilizowanych .... nikt normalny nie weźmie psa z problemem agresji. Bo np prawo jest tak skonstruowane , że wróży to kłopotami , karami , mandatami , a nawet pozbawieniem wolności. My jesteśmy narodem bohaterów. bo taki skandynawiak , na słowo agresywny - uciekł by gdzie pieprz rośnie .. u nas agresywny , to niezła reklama. Ok można teraz deliberować , czy ten a ten pies, poza schroniskiem będzie agresywny czy nie. Bo tam się boi , bo jest mu zimno , bo walczy o miskę , budę i miejsce w ciasnym boksie. A czemu musi walczyć , no musi ... bo przecież straszną rzeczą jest robienie selekcji morbitalem. Schronisko , powinno być miejscem przejściowym dla psa. A nie domem stałym. U nas traktowane jest jak dom spokojnej starości połączone ze SPA i sanatorium. Obstawiam , że większość psów chorych , zaniedbanych - gdy trafiło do schronu - były normalne i socjalne. Nikt mi nie powie , że schronisko nie odciska się psu na psychice. Schronisko w polskim wydaniu ma się rozumieć. I powinno się ratować , to co jeszcze schroniskiem nie naciągnęło .... wtedy ludzie może by i chętniej adoptowali psy. Ludzie się boją psów schroniskowych , bo wiedzą ze to wróży kłopoty. Temu tak przemysł pseudo rasowców kwitnie. Bo to nie jest tak , że tylko w PL produkowane są pieski bez papierów. Są kraje w europie i to te przez nas podziwiane. Gdzie na legalu .. ma się psy rasowe i bez pp i mnoży się i takie i takie i prawo tego nie zabrania. A co ciekawe , schroniska tam są puste. Patologia która występuje w naszym kraju , w największym natężeniu w europie - występuje na całym świecie. Walczy się z nią z różnym skutkiem ... tylko u nas brakuje przesiewu , ratuje się wsio i każdemu daje żyć. Dlatego mamy takie paluchy czy wojtyszki. Quote
motyleqq Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Vectra napisał(a):Eutanazja , to jest taki temat ... w którym każdy ma swoje racje i w związku z tym , może dojść konfliktu. A dziś mi się nie chce spierać. Morbital , wywołuje w naszym zacofanym kraju , takie emocje jak obroża elektryczna. znaczy co? z usypiania ślepych miotów przechodzimy do usypiania podrostków? Quote
*Magda* Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Vectra napisał(a): Bo to nie jest tak , że tylko w PL produkowane są pieski bez papierów. Są kraje w europie i to te przez nas podziwiane. Gdzie na legalu .. ma się psy rasowe i bez pp i mnoży się i takie i takie i prawo tego nie zabrania. A co ciekawe , schroniska tam są puste. Patologia która występuje w naszym kraju , w największym natężeniu w europie - występuje na całym świecie. Walczy się z nią z różnym skutkiem ... tylko u nas brakuje przesiewu , ratuje się wsio i każdemu daje żyć. Dlatego mamy takie paluchy czy wojtyszki. I tu się zgodzę w 100% ;) W DE sprzedają psy, które są mieszanką ras i to za większe pieniądze, niż w przeliczeniu na złotówki kosztuje pies z papierami. Zanim kupiłam moją sukę, chciałam być wolontariuszem w niemieckim schronisku. W okolicy mam dwa. Oba mi odmówiły, bo najzwyczajniej w świecie nie mają potrzeby na wolontariat ;) Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 motyleqq napisał(a):znaczy co? z usypiania ślepych miotów przechodzimy do usypiania podrostków? ta usypianie ślepych miotów - marzenia są piękne :) na dogo 1 przypadek na 1000 , oczywiście z wielką pogardą dla mordercy ... bo takie malutkie tiu tiu tiu , rokujące adopcyjnie titititit , znajdzie się pincet domów , tysiąc tymczasów w mało którym schronisku jest to praktykowane natomiast wyciąganie łapy o kasę , na leczenie parwo - i owszem bardzo powszechne. oczywiście można puścić tu teraz , tani tekst - co ty wiesz o pomaganiu , ile psów uratowałaś/eś ;) trzeba wziąć pod uwagę , że nie każdy umie działać na żywioł i spontan , w porywie serca z myślą jakoś tam będzie nie każdy ma predyspozycje , np do "żebrania" i specyficznego adopcyjnego szantażu emocjonalnego. ja osobiście , nie umiem się ani targować , ani o nic prosić. i nie ganię takich osób co potrafią , a podziwiam. Bo to jest poniekąd sztuka. Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 magdabroy napisał(a): W DE sprzedają psy, które są mieszanką ras i to za większe pieniądze, niż w przeliczeniu na złotówki kosztuje pies z papierami. bo tylko w PL pies to nic niewarty towar , który musi być za darmo. jak sobie tak przeglądam różne portale ogłoszeniowe , w różnych krajach ..... to jestem w szoku ile psiaki kosztują już nie mówię o rasowych :) adopcje też nie są za darmo ... tylko to co pisałam wyżej , u nas nikt za psa schroniskowego nie zapłaci. Bo to nie warte pieniędzy. taki panuje pogląd i nic z tym już nie da się zrobić. Chyba że w cudowny sposób , pies stał się towarem luksusowym , bardzo trudno dostępnym. Ale realia każdy zna. Przecież taki burak z widłami , gdyby zapłacił ładny pieniądz za psa , to by go nie postawił w gównie na łańcuchu. Kupił by inny rodzaj zabezpieczenia ;) U nas jest łatwiej dostać / kupić psa , niż dobrego chleba bochenek. Quote
motyleqq Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 Vectra napisał(a):ta usypianie ślepych miotów - marzenia są piękne :) na dogo 1 przypadek na 1000 , oczywiście z wielką pogardą dla mordercy ... bo takie malutkie tiu tiu tiu , rokujące adopcyjnie titititit , znajdzie się pincet domów , tysiąc tymczasów w mało którym schronisku jest to praktykowane natomiast wyciąganie łapy o kasę , na leczenie parwo - i owszem bardzo powszechne. oczywiście można puścić tu teraz , tani tekst - co ty wiesz o pomaganiu , ile psów uratowałaś/eś ;) trzeba wziąć pod uwagę , że nie każdy umie działać na żywioł i spontan , w porywie serca z myślą jakoś tam będzie nie każdy ma predyspozycje , np do "żebrania" i specyficznego adopcyjnego szantażu emocjonalnego. ja osobiście , nie umiem się ani targować , ani o nic prosić. i nie ganię takich osób co potrafią , a podziwiam. Bo to jest poniekąd sztuka. zadałam proste pytanie, czy uważasz, że podrostki też powinny być usypiane. bo właśnie takie koty wzięła ulv na DT, na co Ty zasugerowałaś, że powinny być uśpione. więc pytam, co uważasz ;) Quote
Vectra Posted November 23, 2013 Posted November 23, 2013 motyleqq napisał(a):zadałam proste pytanie, czy uważasz, że podrostki też powinny być usypiane. bo właśnie takie koty wzięła ulv na DT, na co Ty zasugerowałaś, że powinny być uśpione. więc pytam, co uważasz ;) takie podrostki i owszem , szczególnie że nie były to super zdrowiutkie kociątka. co jak pisała Ulv , na wolności by nie przeżyły. Czyli było z nimi nie teges. Bo koty jak wiemy , nie od dziś się rozmnażają na ulicy i przeżywają najsilniejsze. i ja bym poddała takie koty eutanazji. no ale każdy robi wg swoich możliwości. dlatego chociażby że , w naszym kraju kotów jest równie dużo co psów. I gdy w pewnym momencie , robić porządnej selekcji .... to ich nie zacznie ubywać i brakować. "towar" luksusowy , to nie taki co zdycha na ulicach .... a póki będzie zdychać , póty nie będzie luksusowy i nie będzie szanowany. Ulv uratowała 13 ? a w tym czasie kolejnych setka się urodziła - to co lecimy ratować ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.