Jump to content
Dogomania

Komu nie sprzedalibyście/nie wyadoptowalibyście psa? - dyskusja o odpowiedzialności


Recommended Posts

Posted

W warunkach schroniskowych , to wiadomo że żadnego psa nie da się ocenić .... no można jedynie , że tak paczy ...
natomiast w DT już jak najbardziej da się ocenić i należy ocenić .. tylko warunek , trzeba umieć to zrobić. Chcieć to zrobić i rzetelnie to zrobić , nie pod publiczkę i aby piesek szybko domek znalazł.

Inna rzecz , że jak się długo "robi" w psach , to wiedza sama wpada do głowy. Wiadomo , że trzeba tylko lubić tą wiedzę łapać.

Nie lubię zaglądać nikomu do kieszeni , ale tak wspomnę - nie zawsze trzeba wydawać krocie , by radzić sobie z bandą psów.
Owszem jest to kosztowne , niemniej przy większej ilości psów , co więcej , dom który skazany jest na psiejstwo - musi umieć racjonalnie radzić sobie z wydatkami.
Kupuje się wtedy hurtowo , duże opakowania , które kosztują taniej i można sobie pozwolić na zapasy - bo więcej psów , więcej pochłania.

Że psy kosztują , no jasne że kosztują i nieraz i majątek cały. To każdy wie i biorąc psa , trzeba się z tym liczyć. Skoro jest pełno prawnym członkiem rodziny.
Korzysta z wszystkiego co życie zapewnia i nie jest to tylko karma ;) Wliczyć w to też należy i zniszczenia.


To że cioteczki robią DT w jajo , mi to się w głowie nie mieści. Bo to jest totalny brak odpowiedzialności i powinno być karane.
Skoro ktoś podejmuje się , wyciągnięcia psa ze schroniska , to jest odpowiedzialny za tego psa w zasadzie do końca jego dni. Ew do czasu kiedy ta pomoc jest potrzebna , póki jego życie nie będzie w pełni stabilne. I tu wiedza , doświadczenie i umiejętność odnośnie psów , jak najbardziej wskazana. Pies idzie do nowego domu , to nie ma być tylko wyzysk od nowych właścicieli - o słitaśne foteczki , tylko ew pomoc w każdym problemie.

Ja wydając szczenie do nowego domu , zapewniam 24 godzinną pomoc w każdym jednym zakresie. I jak czegoś nie wiem , bo bywa i tak - nie jestem omnibusem , to staje na rzęsach by się dowiedzieć. I nie ważne czy pies ma pół roku , czy 7 lat. Jeśli właściciel ma problem , ja mam obowiązek mu pomóc , wesprzeć , doradzić ...

No kurde , w końcu się bierze za to kasę nie ? I jak już się ją bierze , to należy się i wykazać odpowiedzialnością.
BDT dokładnie powinno oferować takie same usługi. W końcu pies który wychodzi ze schroniska , to prawie jakby się rodził na nowo.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Widzisz ja wychodzę z identycznego założenia. I uważam za normalne, ze np ktoś dzwoni po kilku mieiącach, bo ma pytania, bo pies cośtam. I oczywiste jest, ze jeśli zwierzak z jakiegokolwiek powodu musi opuścić dom, to wraca do mnie.

Natomiast owszem, zetknęłam się już z takim czymś, że pies wciśnięty do BDT i w tym momencie osoba która psa wcisnęła znika. Bo przecież piesek bezpieczny. Bezpieczny, bezpieczny, ale przyzwoitość nakazaywałaby wsparcie DT czy to bazarkiem, czy chociażby "reklamą" wątku, ogłoszeniami, no cokolwiek?

Wydatki mozna ograniczyc, ale jak masz np lejki, to nie ma siły, musisz prać- a to prąd, proszek itp. Musisz myć podłogę częściej, duuuużo częściej. Smycze i obroże, miski, posłania- niestety na drzewach też nie rosną ;) W skali jednego - dwóch psów to nic, ale w skali np kilkunastu zwierzków- zaczyna robić różnicę.... A tymczasowicze bywają różni, część to np niszczyciele.....

Posted

Ja mam 3 psy w mieszkaniu i powiem szczerze jak ktoś mi mówi że karmi psa super karmą chappi to mi witki opadają... Mój pies musi jeść bez-zbożowe karmy bo inaczej wielka S, tak samo konserwowana 'naturalnie' i bez sztucznych świństw. Swoją drogą długo szukałam karmy po której nie będzie się z niego lało, a jak dostaje coś 'ludzkiego' to od razu widać 'co my właściwie jemy'...
Do tego starsza sunia więc i karma odpowiednia do wieku + sunia która po 2,5roku w schronie ma problem z tylnymi łapami. Jak tylko dostaje gorszą karmę to ma z tylnych łapek X.
Do tego zabawki 'na jeden raz' (dosłownie, nawet wielkie szarpaki...).
Do tego Magia na Obedience, Szaman teraz na ślady - co prawda do wiosny zrobię przerwę, ale to też są wydatki.

Dlatego jak ktoś mi mówi jakie to są wydatki z tym jego yorczkiem to mi się płakać ze śmiechu chce.
Tak samo jak ktoś chce adoptować psa to uświadamiam gdzie kupić tanio dobrą karmę i na co zwracać uwagę przy wyborze tejże karmy. Jednak nigdy nie wyśmiewam czym karmią, sama byłam głupia i pies jadł darling 'jako tą lepszą karmę'.

Posted

No widzisz sam. Moje psy, to moje psy, ok, moje wydatki, sama chciałam- dwa mam barfujące, Pi ma ograniczony wybór karm (alergik), nowa na razie wybrzydza ;) Conan ['] z kolei był wybitnie drogim w utrzymaniu kotem, chora paszcza plus niejadek- czytaj: mięsko siekane świeże, puszeczki wysoko jakościowe, tylko w formie musu, albo malutkich kawałków. Fajnie.

Ale np tymczasy- Szel musi dostawać karmę energetyczną, plus suplementy "stawowe", dziadek nie zje jeśli dobra sucha nie będzie wymieszane z mokrą (najlepiej badziewną ale pachnącą), Sabina musi mieć mokre, zeby przemycić luminal, a Nóżkin obsrywa się po wszystkim z wyjatkiem RC. A kociaki jak kociaki, karmę dla maluchów i to zdecydowanie nie "łiskas".

Do tego leki, suplementy (ileś rodzajów, bo prawie każdy z tych moich niedoróbków czegos tam potrzebuje), pieluchy, podkłady, żwirek (liczony w tonach), środki na robale i pchły, leki awaryjne, sprzęt- smycze, obroże, kagańce, miski (a w tym roku juz kilka padło ofiarą zeżarcia), zabawki, akcesoria szkoleniowe, sprzęt rehabilitacyjny, ubranka posterylkowe, transportery, posłania, kennele (bywa, ze jakiegoś gościa trzeba izolować), klatki na ewentualnych "mniejszych" gości, hurtowo środki czystości, beznyna (dojazdy do weta i na spacery, szkolenie itd), prąd (dużo więcej mycia, prana, czasem np poduszka el itd), a jak komus zalezy na poszerzaniu wiedzy to np książki, kursy... ;)


Vectra ja mam 8 psów i 13 kotów, w tym piekielne kocięta (jak mi ktoś jeszcze raz powie, ze takie małe to tanie w utrzymaniu, to pojadę i mu wręczę!!!!! one żrą i s......ą więcej niż duże!!!). I kolejnego chorego jeża, a to niestety bardzo drogie zwierzątko w utrzymaniu.

Posted

No my bierzemy na DT psy duże (takie powyżej 30kg) więc z góry wiadomo że problemów z chodzeniem mieć nie może bo schody to zabójstwo dla psa (2gie piętro bez windy). Dlatego też odpada większość z tego co piszesz, no i osobiście uważam że nie podołam większej liczbie psów niż 4, koty całkiem odpadają mam na nie silną alergię ;).

Z opcją BDT namówiłam kolegę na kota z TOZu, wybrali mu dzikusa bo 'da sobie chłopak radę' po czym nagle wyparowali. Tzn jak sam przyszedł to dostał żwir czy żarcie po którym mała miała rozwolnienie, niby miał być opłacony wet gdzie polegało to na 'daj jej 'smecta'. Przez 3 miesiące jak u niego była nie zdążyli zrobić ogłoszeń, a na koniec 'wielki foch' bo on sam miał robić ogłoszenia i dawać ją do adopcji (byłam przy tej rozmowie, obiecały że on zajmuje się oswajaniem, one całą resztą).
Kotkę w sumie wyadoptowała jego dziewczyna, tak to chyba by została z nim bo u nich ciągle jakieś kocie choroby były wtedy i bał się wywalać w to miejsce (oddać do TOZu)...

Po tym zdarzeniu skończyłam współpracę z tym konkretnym TOZem... nie twierdze że nie pomagają, twierdzę że mnóstwo spraw i rzeczy robią bez jakiegokolwiek planu tym samym zrażając do siebie masę ludzi.

Później staliśmy się DT dla dużych suk ze schroniska. Wet schroniskowy (a dodam że naprawdę fajne wetki i chcą wyłącznie dobra zwierząt, co wydaje mi się jest ostatnio rzadkością. Poprzednio był konował i sadysta...) wiec nie mamy o co się martwić, a karmę na DT też dostajemy - Co prawda często jest tak że pies odmawia tej karmy i dostają albo mieszaną z naszą, albo tylko naszą. Jednak to jest nasz wybór i o to do nikogo żalu nie mamy ;)
Do tego (co jest dla nas najważniejsze) mają swoich fotografów (nasz aparat jest do D) i robią ogłoszenia. Ja wyłącznie opisuję zachowania, charakter, wzrost, wagę, 'wady'.

Tylko że teraz w schronisku między grupami wolontariuszy zrobił się bałagan gdzie 'siksa' decyduje który pies ma trafić na DT, a który 'przecież przeżyje zimę w schronisku'... przez co powoli zaczynamy się wycofywać, a szkoda bo z 3 wolontariuszkami szczególnie dobrze nam się współpracowało :-(.
Dodam że psa do naszego stada musimy dobrze i odpowiedzialnie dobrać żeby nie było walk psów w domu, bo przecież nie po to wyciągamy żeby później w kennelu siedział ;) Pomimo że dla bezpieczeństwa noc w kennelu spędza i jak są lekkie zgrzyty na początku to też.

Posted

Wiecie, u nas to też jest tak na dziko. Wspieramy ewentualne DT jak się da karmą i sterylką, opłacamy weta, ale Strzelce to malutkie miasto i jak mamy te 3-4 psy u kogoś na DT to jest już dużo. Wyobrażam sobie, że większa ilość DT spowodowałaby rozgardiasz, szczególnie, że dochody mamy bardzo niewielkie... U nas też nie ma schroniska.

TOZ działa chaotycznie, bo każdy oddział w jakimś mieście wybiera swojego prezesa, skarbnika i sekretarza. Jeśli wśród tych 3 osób znajdą się osoby bez charyzmy i niegospodarne, to cała sprawa leci na łeb na szyję. Te osoby nie są sprawdzane ani szkolone, po prostu dostają tą funkcję i już. U nas tak było wcześniej, że jakieś chore prywatne interesy weszły w grę, TOZ się posypał i go reaktywowaliśmy. W naszym przypadku "my" to ja, moja mama i garść jej koleżanek i osoby z doskoku - są zapisane, ale jak przychodzi pomóc zwierzętom to dzwonią: "zróbcie to i to". Na szczęście współpraca z gminą układa nam się dobrze, gdyby nie to, to chyba nie miałoby żadnego sensu to pomaganie zwierzętom :roll:

Przyznam, że jak byłam DT, to nie oczekiwałam niczego od nikogo... Karmiłam, szukałam domu, leczyłam, wiozłam do domów sama i za własne pieniądze. Podejmowałam się tego na własne ryzyko. Ale tak jak piszę, u nas nie było nigdy żadnej konkretnej fundacji z konkretnymi finansami, nie było od kogo oczekiwać pomocy. Przynajmniej odkąd tworzymy ten TOZ to jakaś kasa z 1% podatku wpływa - idzie zwykle na sterylki i leczenie. Przyznam, że takie warunki jak u Ciebie, Maron86, to u nas marzenie mimo wszystko ;)

Posted

Przyznam szczerze że ja z góry uprzedzam "my się ogłaszaniem nie zajmujemy". Naprawdę nie wiem jak to robić, tzn wiem co ja bym chciała widzieć w ogłoszeniu jednak po latach spędzonych z pracą nad psami te wszystkie infantylne teksty mnie nie wzruszają... Jednak najczęściej jak 'piszę tekst' opisujący psa to widzę że część moich 'niewygodnych' spostrzeżeń zostaje skrzętnie 'zatajona' i jest przeplatana z infantylizmem. Czy to ma sens, nie wiem bo my i tak przy pierwszym telefonie uprzedzamy jaki pies jest naprawdę.

Warunki są fajne, atmosfera się popsuła i teksty typu 'ten pies 7letni po wycięciu 20cm guza przeżyje zimę w schronisku - ale ten co 3lata w nim siedzi i ma ogrzewaną podłogę i budę, 3 spacery dziennie to już nie przetrwa...' :roll:.
My przy naszej gromadce możemy sobie czasem pozwolić na dokarmienie psiaka, ale na utrzymanie 4 na tą chwilę nas nie stać (w sumie to jakieś 110kg naszych 'psów' i każdy na innej karmie :lol:).
Pracujemy z każdym psem, warunki stawiamy 2: duża, dogaduje się z psami (sukami i samcami). W razie czego również zabieramy do szkoleniowca. Fakt samochodu już i jeszcze nie mamy (już bo ojciec miał wypadek, jeszcze bo na wiosnę planujemy kupić) więc jak trzeba to komunikacją miejską wozimy.

Wydaje mi się że jeśli się daje sporo od siebie to ma się również prawo 'wymagać' przy tym pomaganiu, aczkolwiek zaznaczam że na własną rękę nie mam odwagi pójść i psa wyciągnąć ze schronu... Potrzebujemy 'patronusa' :eviltong:.

Jeszcze się odniosę do TOZu... Byłam przez chwilę w tym bagienku i moje spostrzeżenia są proste. Nie starczy wielkie serce i chęć pomagania wszystkiemu co się rusza jeśli nie bierze się pod uwagę: wydatków, możliwości, wielkości pomieszczeń pod uwagę. W zeszłym roku mieli na małej powierzchni wielkości pokoju prawie 40kotów!! W tym część chorowała zarażając inne .... Do tego wprowadzili do 2giego pomieszczenia psy z parwo, biorąc nie szczepione następne psy... Nie muszę pisać jakie były konsekwencje tych nieprzemyślanych decyzji :angryy:.
Teraz mają 'akcję pomieszczenie', stare budynki są burzone i budują nowe więc i siedzibę mają zmienić. Dostały propozycję sporych pomieszczeń z ogrodzoną posesją - dojazdy nie pasowały, dostały na starym mieście - wielkość pomieszczeń i lokalizacja nie pasuje...
Odgrażały się że wystawią petycję by kasa za podatki od psów trafiała do nich, żeby psy adoptowane/sterylizowane były bez opodatkowania - a no się odgrażały 1,5 roku temu. Podpisy by dostały momentalnie więc i pomysł mogły by przeforsować, no cóż...
Stronę im zrobiłam, zaktualizowałam bo miały 'aktualną' czyli przez ponad rok nie tkniętą. Zaczęły wydziwiać, marudzić, wymagać bym aktualizowała codziennie, a najlepiej 2x na dobę :-o. Podesłałam im obrazkową instrukcję jak stronę obsługiwać to stwierdziły że 'to czarna magia' (były obrazki i strzałeczki i podpisy gdzie co kiedy kliknąć, a strona specjalnie w prostym programie robiłam). Obraziły się i szukały kogoś do obsługi strony - a teraz ciekawostka osoba która się zgłosiła wytrzymała aż 3m-c. Ja im robiłam prawie rok po nocach aktualizując.
Serio czasem się zastanawiam czy w ogóle tam ktoś potrafi racjonalnie myśleć :roll:.

Dodam że chodzi mi wyłącznie o TEN jeden TOZ, z innymi nie miałam styczności (prócz szczecińskiego).

No się rozpisałam, ale jakoś musiałam się wyżalić :P

Posted

Z tymi karmami marketowymi , to serio nie jest tak że ludzie idą na łatwiznę.
Wystarczy tak pogadać z różnymi osobami , które mają psa. I serio to nie ma co opadać ;) tylko trzeba naświetlić "problem"
wiele ludzi uważa , że skoro karmy sprzedawane są w sklepach , z żarciem dla ludzi , no to nie może być złe.
Nie mają pojęcia , że karm jest tysiące- no właśnie karm jest tysiące , a sorry , zwykły obywatel - nie ma ochoty nie spać po nocy , rwać włosów z głowy - by karmę dobrać. Chce mieć psa , chce dać mu jeść i nie daje mu jeść złego z premedytacją ... tylko z niewiedzy.

Ja tam mam ogromne pokłady cierpliwości , dla nowicjuszy i wdedukowuje do głów wiele rzeczy. Ale nie na zasadzie BO JA WIEM LEPIEJ , tylko dyplomatycznie , podstępem , na przykładach , ramkach i szlaczkach.
I to działa , działa w 8 przypadkach na 10.

Jak chce sobie powojować na przekomarzanie się , to wpadam na dogo. Tu są gwiazdy stworzone do tego ;) ale to jest zabawa. A prawdziwe życie , trzeba tak poważniej traktować.

My z naszej perspektywy widzimy życie psa , zupełnie inaczej niż przeciętny człowiek .... który chce mieć psa , ma psa , kocha go i śpi z nim w łóżku , je z jednego talerza.
Nie rozdrabnia każdego zachowania psa na drobne , nie analizuje każdej granulki karmy - serio trzeba to uszanować i wcale to nie jest tak , że jak ktoś nie ma świra na punkcie psów - jest złym opiekunem dla psa.

Najgorsze co można robić, to na siłę narzucać swoje racje. Bo wiemy lepiej ;)

Sama próba przekonania , że marketówki są złe , bo marny skład - kiepsko się sprawdza ;)
Lepiej używać argumentów finansowych. Bo serio te karmy nie są tanie , patrząc na cenę wora i dawkowanie. Bąki , smród z paszczy i smród z samego psa - przynajmniej moje powonienie , wyczuwa te fast foody z sierści psa.

Przykład , ludzie z mojej okolicy - wielki pies , a ze 60 kg ... kupowali wory czapi , frolików , makaronów - wsio ze stołu i lodówki. Pies ciągle srał , bączył i był głodny.
W rozmowie o kosztach tego jadła , to mi się włosy uniosły ;) no i tak mówię , że w ramach próby zamówie im worek karmy innej ... wzięłam Brita - to nie jest szczyt szczęścia , ale lepsze niż to co jadł i cena niezła.
Szybko sami doszli do wniosku , że szkoda kasy wydawać na marketówki i makaron.

Tylko oni wcześniej nie mieli pojęcia , że są takie karmy. Bo to co spotykali , to były marketówki lub karmy z gabinetów wet - za ceny wiemy jakie ;)


Co do TOZów , kasy , marnotrawienia , ratowania na ilość i bylejakość - wolę nie pisać , bo mnie wypipkuje.

Szanuje ludzi którzy pomagają psom , robią to rozsądnie , porządnie , skrupulatnie , dokładnie i od wyciągnięcia do adopcji są odpowiedzialni.
Są tacy ludzie , tu na dogo też .... niestety jest to mniejszość.

Najczęściej psy ratowane są bez ładu , składu , pomysłu i że jakoś to będzie - szantaż emocjonalny i kasa się znajdzie.
Mnie przeraża histeryzowanie , lamentowanie , cioteczkowanie , loffcianie , ochanie i achanie .... i potem plucie jadem i walka.

W tej "robocie" to serio trzeba stać twardo na ziemi , myśleć mózgiem , a nie sercem. Mieć ogromne pokłady cierpliwości , wyrozumiałości i pokory.

Szkoda że nie każdy umie zrozumieć , że pies to pies i dla niego liczy się tu i teraz. I nie trzeba mu nic wynagradzać. Że histeria i lament to stres dla psa.
Psa się wychowuje , uczy , obserwuje , daje mu się poczucie bezpieczeństwa ... a nie nad nim wiecznie jojczy i rozckliwia.
Potem teksty , to niemożliwe że pokazał zęby , on przecież miał takie smutne oczka ... to ludzie źli , to ludzie - on na pewno pamiętał schronisko i było mu smutno i temu te zęby pokazał ;)


Osobny temat , to ratowanie na siłę , przypadków beznadziejnych. Tu przerobiłam kilka wątków na dogo .. o psach które w zasadzie już nie żyły , bo ledwo żyły.
Ale darczyńcy mieli wypieki na polikach , wpłacali każdą kasę by tylko pies żył.
To powinno podchodzić pod paragraf i być karane ... bo to już nie pomoc , tylko znęcanie się.

A nic nie działa tak na mnie - jak płachta na byka - jak czytam - że nie mamy prawa decydować o czyimś życiu.
Niestety mamy takie prawo BAAA mamy taki obowiązek ustawowy.
Na pewno nie mamy prawa , bawić się tym życiem ....


Ciekawa jestem , czy komuś udało się adoptować psa ... z działo - adoptuję psa ?
dawno tam nie zaglądałam - bo tam trzeba wchodzić serio z umysłem psychopaty by przebrnąć przez te wątki.
Ostatnie które czytałam , nie wywoływały praktycznie już ani śmiechu , ani płaczu - wręcz czasem czytałam ze dwa razy , czy czasem coś mi się w czytaniu nie potentegowało. Trudno aż uwierzyć ile może być w ludziach podłości , nienawisci , złośliwości.
To jest dział dla ludzi o mocnych nerwach lubiących adrenalinę.
Te wątki które czytałam , w 100% kończyły się zwymyślaniem od kretynów , rozmnażaczy , debili , nieludzkich barbarzyńców - potencjalnych chętnych na psa.
A ktoś chciał adoptować psa , wypisał jakieś wytyczne odnośnie wieku , płci , wyglądu - nie wiem co w tym dziwnego , ale każdy kto bierze psa - kieruje się takimi kryteriami. Stąd tyle ras , stad tyle różnych kundelków .
A wyadptowujący , to zachowują się jak schroniska w skandynawii - bierzesz tego , albo wypadasz z kolejki ;)
tylko o ile w skandynawi jest 1 pies na 10 chętnych , to u nas jest 100 psów na jednego chętnego.

Posted

Tak jak pisałam, sami karmiliśmy marketówkami sądząc że są fajne... Człowiek nie wiedział że są inne karmy bo w zoologicznych nie miał do nich dostępu. Dlatego rozumiem że ktoś może nie mieć świadomości czym karmi psa, nie podchodzę do tematu jako alfa i omega, bo sama znalazłam przypadkiem karmy szukając leków na stawy dla poprzedniego psa... Towar też nie był tak ogólnodostępny.

Nigdy nie ochuje i nie achuje nad psem ze schroniska. Czasem przechodzi myśl 'jak ona mogła siedzieć 2,5roku w schronie', ale nigdy nie odbywa się to na zasadzie pobłażania czy rozczulania się nad pieseczkiem.
Psy które trafiają na DT mają jasne reguły, są uczone zachowań, szkolone w podstawach (zależnie od stanu psa, u niektórych trzeba się wpierw skupić na wyciągnięciu z różnych dziwnych zachowań.).
Tego właśnie też nauczyłam się po poprzednim psie gdzie mama wiecznie mówiła: to już stary pies więc jej nie męcz szkoleniem, ona jest taka biedna wszystkiego się boi zostaw ą w spokoju, itp.

Vectra napisał(a):

Ciekawa jestem , czy komuś udało się adoptować psa ... z działo - adoptuję psa ?


Ja adoptowałam Szamana :D.
Wytyczne były: suka, szczeniak, w typie/rasy mastif tybetański
Podesłali mi samca, w typie rasy, z informacji około 6m-c (faktycznie mniej więcej tyle miał). Więc postawiliśmy 'warunek' że musi być ciachnięty bo mamy sukę nie sterylizowaną, warunek spełnili. Było trochę przebojów z samą adopcją, ale to nie z winy wystawiającej ofertę adopcyjną. Tak więc pies 2 dni prze tym jak mieliśmy po niego przyjechać trafił do innej rodziny, patologi pijackiej gdzie nie był karmiony, został odebrany interwencyjnie i trafił do nas.

Wystawiłam też temat dla przyjaciela o husky. Miał być 2-3letni kastrowanym samcem, nie niszczyć, mieć oczy niebieski lub przynajmniej jedno takie oko, nie sikać w domu.
Zaczęli 'mądrzy' uświadamiać jaka to rasa, że to nie bazar, że jak można mieć tak wygórowane wymagania.
Tak więc zamknęłam temat bo nie będę się przepychać z bandą oszołomów gdzie z pseudo szczeniak husky kosztował 100zł :roll: ... Na szczęście wybiłam pomysł pseudo przyjacielowi z głowy, teraz ma 4 psiaki i każdy z tych potrzebujących był - żaden z nich to husky :eviltong:.

Posted

A ja się użalam, tyle, że nad psem, a nie do psa ;) Tzn generalnie przy większość moich stworów szlag mnie trafia na (......) eee.... postawę ich byłych opiekunów, co nie znaczy, że przekłada się to na odpuszczanie "biednemu pieskowi" ;)

Posted

ulvhedinn napisał(a):
A ja się użalam, tyle, że nad psem, a nie do psa ;) Tzn generalnie przy większość moich stworów szlag mnie trafia na (......) eee.... postawę ich byłych opiekunów, co nie znaczy, że przekłada się to na odpuszczanie "biednemu pieskowi" ;)


Chyba właśnie tak powinno być, wziąć pod uwagę przeszłość jednak pracować z psem i mu nie pobłażać bo 'biedny psiurek' ;)
"my" niestety popełniliśmy ten błąd przy poprzedniej 'naszej prywatnej' suce (zanim staliśmy się DT), teraz jak mamę bierze chwila zwątpienia to mówię: "Chcesz żeby była taka jak Nadia?!". Od razu przestaje się rozczulać :diabloti:...
Nadia to był hardcore... niestabilna psychicznie (raz się przymilała, a po 15sec potrafiła atakować zębami), ludzie się jej bali i to zarówno obcy jak i znajomi czy rodzina którą znała... mimo tego potrafiła zaatakować.

Posted

Majkowska napisał(a):
W pierwszej chwili pomyślałam to samo, ale z drugiej strony - co to znaczy to zakochanie : to co przeczytasz o nim w necie i zobaczysz na zdjęciach?
Wydaje mi się ze każda osoba chcąca adoptować psa ma prawo z nim się kilka razy widzieć (wiem że dla niektórych osób to marnowanie czasu itd), na spacerach, w domu itd. Ok, niektórzy są tak zdeterminowani że psa mogą wziąć i choćby się walilo i paliło go będą mieć, ale są też ludzie, którzy poczują się oszukani bo pies miał być inny. Zresztą bardzo cenię ludzi którzy np potrafią przez dłuższy czas przychodzić poznawać psa do schroniska poświęcając swój czas i przemyślając decyzję. Rzecz jasna to ze ktoś bierze psa od razu nie stawia go w gorszym świetle, ale takie moje osobiste odczucie.
Zresztą realia są jakie są : W większości schronisk zasada jest prosta - 5 minut na zobaczenie psa i bierzesz albo i nie. Jeśli ma się odrobinę szczęścia można trafić na wolontariusza czy opiekuna który psa zna.
O tyle lepsze jest DT choć wydaje mi się że tam z kolei jest inna tendencja - to osoba z dt musi przyjechać do adoptującego skontrolować go, a psa dostaje dopiero jak wypadnie dobrze. Zauważyłam że niechętnie się od razu wystawia do pokazania psa - pewnie dlatego żeby adoptujący nie napalił się że już go ma - a przecież to pies jest najważniejszy. Co z tego że ktoś przywiezie adoptującemu psa do domu jak wcześniej nie widział go ani razu - zresztą tu moje zdanie też jest takie że DT nie powinny skakać usłużnie tylko dać się nowym opiekunom wykazać czy są zdeterminowani czy też mogą psa mieć jak im się da, ale bić się o niego nie będą...
Jeśli któraś tu z koleżanek jest DT to napiszcie jeśłi możecie jak to wygląda u Was :)


katasza1 napisał(a):
Nie wiem co to znaczy, ze sie zakochalam. Ale ja tak mam czasami, ze zobacze psa/kota/szczura i wiem ze to TO! I ze chocby sie okazal bog wie jaki to ja chce tego bo poczulam scisk w zoladku i juz. A baaaardzo rzadko mi sie to zdarza. Do tej pory mialam tak tylko z Frodem i jednym szczylkiem ze schroniska. Gdybym sie tak dlugo nie zastanawiala to szczyl bylby u mnie. Z Frodem w schronisku bylam pare razy na spacerze. I co to dalo? A no nic. Bo on byl w schronisku grzeczny, przestraszony, bardzo zapatrzony w czlowieka i przytulasty. Jak go zabralam do domu to byl nadpobudliwy, ciekawski, mial mnie w tylku i musialam mu wyklikac przytulanie bo nie lubil.


zgadzam się z katasza1 z "tym czymś" jak brałam ze schroniska na DT to pamiętam, że zobaczyłam sunię biało czarną zwykłą (mieliśmy już brać inną) i do tego trzesącą się i bez oka i wiedziałam, że wezmę ją. Okazała się świetnym psem, gdybym chciała adoptować psa od razu chciałabym ją mieć. Taki mały ideał, do tej pory pamiętam jaka była mi wierna a tak krótko u nas była, bo domek szybciutko znalazła. W sumie z charakterem psim różnie bywa więc sobie myślę, że jak kiedyś będę chciała zaadoptować psa to najpierw wezmę go na DT jak się "zakocham" to zostanie a jeśli nie ( bo na DT miałam też psa który był po prostu "fajny" ale nie byłam "zakochana") to pójdzie do adopcji ;) Myślę, że tak będzie ok, bo dopasuję psa naprawdę do siebie ;)

Posted

aa co do marketówek to też się mogę wypowiedzieć : karmiłam chappi przez 6 lat nie kupując nić biedronkowego czy marki tesco myśląc, że moje lepsze- tamto gorsze. Jak tata mi powiedział, że to 4 % mięsa to stwierdziliśmy, że wszystkie w sklepie tyle mają zawsze to widocznie tak jest akurat dla psa - no żadna nie ma więcej. Kiedyś ponad rok temu dopiero natknęłam się na to, że są inne karmy, najpierw Brit, potem Brit Care, teraz Taste of the Wild, bo mam małą sunię i nie nadwyręża jakoś budżetu bo z 2 kg może zjada miesięcznie karmy ;) To po prostu często faktycznie nieświadomość ;)

Posted

Haha to tak jak u nas było z Magią. My ją widzieliśmy na focie, taka brudna, sklejona kubka futra patrząca tymi swoimi smutnymi patrzałkami... Wolontariusze ją nam wybrali na tymczas, miała być największą suką w schronisku :D
Po wizycie u fryzjera odżyła, pomimo że jedyne co dało się zrobić było ogolenie na kilka mm. Zaczęła szaleć z psami, pech chciał że dosłownie po niecałej dobie znalazł się dla niej DS... Gdyby kobieta zadzwoniła o sunie dobę później to już byśmy byli pewni że z nami zostanie... a tak daliśmy do adopcji (chociaż serce się krajało). Sunia odebrana w piątek, a w poniedziałek dzwoni kobieta która adoptowała ją z płaczem. Co się okazało: ma tak silną alergię na sunię że nie wiedziała co robić - na szczęście mówiliśmy jej że jak nie będzie miała co z psem zrobić (wyjazd itp) to do nas niech podrzuci. jak jakiś problem to też ma się zgłosić. Sunia do nas wróciła w poniedziałek późnym wieczorem i tak z nami została :D. Czasami poprzednia właścicielka wpada zabrać sunię na spacer, uprzednio faszerując się lekami przeciwalergicznymi (i mimo tego dostaje ostrej wysypki i swędzenia).

Dodam że Magia była 8 psem na DT, 6stym dorosłym (pierwsze były 2 szczeniaczki). Więc faktycznie można powiedzieć że miała i nadal ma TO COŚ :loveu:

Posted

Maron86 napisał(a):
Haha to tak jak u nas było z Magią. My ją widzieliśmy na focie, taka brudna, sklejona kubka futra patrząca tymi swoimi smutnymi patrzałkami... Wolontariusze ją nam wybrali na tymczas, miała być największą suką w schronisku :D
Po wizycie u fryzjera odżyła, pomimo że jedyne co dało się zrobić było ogolenie na kilka mm. Zaczęła szaleć z psami, pech chciał że dosłownie po niecałej dobie znalazł się dla niej DS... Gdyby kobieta zadzwoniła o sunie dobę później to już byśmy byli pewni że z nami zostanie... a tak daliśmy do adopcji (chociaż serce się krajało). Sunia odebrana w piątek, a w poniedziałek dzwoni kobieta która adoptowała ją z płaczem. Co się okazało: ma tak silną alergię na sunię że nie wiedziała co robić - na szczęście mówiliśmy jej że jak nie będzie miała co z psem zrobić (wyjazd itp) to do nas niech podrzuci. jak jakiś problem to też ma się zgłosić. Sunia do nas wróciła w poniedziałek późnym wieczorem i tak z nami została :D. Czasami poprzednia właścicielka wpada zabrać sunię na spacer, uprzednio faszerując się lekami przeciwalergicznymi (i mimo tego dostaje ostrej wysypki i swędzenia).

Dodam że Magia była 8 psem na DT, 6stym dorosłym (pierwsze były 2 szczeniaczki). Więc faktycznie można powiedzieć że miała i nadal ma TO COŚ :loveu:



ojejku, no i nawet z adopcji wróciła, żeby z wami być ;) właśnie dlatego myślę, że dobrze tak potymczasować i posprawdzać psy. a na DT już można szukać takiego jaki by nam wstępnie odpowiadał.

Posted

Najlepsze jest coś innego. W przyszłym roku mieliśmy brać szczeniaka teriera rosyjskiego z rodowodem :P
Taki był plan, a tu proszę czarna jest więc częściowo pasuje

Posted

Vectra napisał(a):


Ciekawa jestem , czy komuś udało się adoptować psa ... z działo - adoptuję psa ?
dawno tam nie zaglądałam - bo tam trzeba wchodzić serio z umysłem psychopaty by przebrnąć przez te wątki.


Ja adoptowałam z działu psy do adopcji moją Frocisławę - była w schronie w Orzechowcach :)

Posted

Inna jest sytuacja, jeśli to ktoś kto ma płomyczek czy choćby dużo łapek przy avku, zakłada topic w "Przygarnę psa" (choćby szukał dla znajomych), a zupełnie inaczej jest traktowany nowicjusz z kilkoma postami, który śmie mieć jakieś wymagania co do wyglądu/zachowania ;) Ten drugi nie może popełnić nawet jednego błędu, choćby z niewiedzy, bo zostanie wdeptany w ziemię. Osoba "znana" na dogo (jeśli akurat nie jest na celowniku:diabloti:) może głupotę napisać, zostanie jej wybaczone i wyjaśnione :lol: Obawiam się, że tu na dogo też działają nieco "plemienne zasady", podział na "nasi" i "tamci" :eviltong:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Inna jest sytuacja, jeśli to ktoś kto ma płomyczek czy choćby dużo łapek przy avku, zakłada topic w "Przygarnę psa" (choćby szukał dla znajomych), a zupełnie inaczej jest traktowany nowicjusz z kilkoma postami, który śmie mieć jakieś wymagania co do wyglądu/zachowania ;) Ten drugi nie może popełnić nawet jednego błędu, choćby z niewiedzy, bo zostanie wdeptany w ziemię. Osoba "znana" na dogo (jeśli akurat nie jest na celowniku:diabloti:) może głupotę napisać, zostanie jej wybaczone i wyjaśnione :lol: Obawiam się, że tu na dogo też działają nieco "plemienne zasady", podział na "nasi" i "tamci" :eviltong:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Inna jest sytuacja, jeśli to ktoś kto ma płomyczek czy choćby dużo łapek przy avku, zakłada topic w "Przygarnę psa" (choćby szukał dla znajomych), a zupełnie inaczej jest traktowany nowicjusz z kilkoma postami, który śmie mieć jakieś wymagania co do wyglądu/zachowania ;) Ten drugi nie może popełnić nawet jednego błędu, choćby z niewiedzy, bo zostanie wdeptany w ziemię. Osoba "znana" na dogo (jeśli akurat nie jest na celowniku:diabloti:) może głupotę napisać, zostanie jej wybaczone i wyjaśnione :lol: Obawiam się, że tu na dogo też działają nieco "plemienne zasady", podział na "nasi" i "tamci" :eviltong:



ooo taaak.

Posted

Vectra napisał(a):

Dziś do mnie dzwonił znajomy hodowca. Miał zwrot psiaka ;) ludzie miesiącami z nim utrzymywali kontakt , wpadali z wizytami , czekali na szczeniaka tego wymarzonego.
No wydawało by się , że cud , miód i tęcza - rozmowy , odpowiedzi , kontakt etc ...
Odebrali go wczoraj , a dziś oddali - boooooooo ..... dziecko się boi , a pies jest zazdrosny :diabloti:
piesek ma 10 tygodni :grins:



Ludzie czekali u mnie 1,5 roku na psa (onek), młodzi, wykształceni, własne mieszkanie, na skraju miasta, spacerki, szkolenie itd, dostali suczkę, po roku (ROKU!) suczka była u mnie - powód - bo taka duża urosła! a jaki miał być onek????? miniaturka?

Posted

stepelkaa napisał(a):
ooo taaak.


Najbardziej lubię to na "chamstwie innych psiarzy" :loveu: Jak się pojawia nowy, to jest chamem, niezależnie od tego, co pisze. A jak ktoś "znany" opowiada o tym, że sam się chamsko zachował, to "zdarza się", "w sumie nic się nie stało i nie ma co przesadzać"...:evil_lol:

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Inna jest sytuacja, jeśli to ktoś kto ma płomyczek czy choćby dużo łapek przy avku, zakłada topic w "Przygarnę psa" (choćby szukał dla znajomych), a zupełnie inaczej jest traktowany nowicjusz z kilkoma postami, który śmie mieć jakieś wymagania co do wyglądu/zachowania ;) Ten drugi nie może popełnić nawet jednego błędu, choćby z niewiedzy, bo zostanie wdeptany w ziemię. Osoba "znana" na dogo (jeśli akurat nie jest na celowniku:diabloti:) może głupotę napisać, zostanie jej wybaczone i wyjaśnione :lol: Obawiam się, że tu na dogo też działają nieco "plemienne zasady", podział na "nasi" i "tamci" :eviltong:


Mnie zastanawia zawsze to że jak mało znana osobistość napisze że ma głupi problem, wagi lekkiej, z psem to jest wielkie halllooo bo jak sobie dziewczyno z psem własnym nie możesz poradzić i nieodpowiedzialna jesteś bo co robisz pieseczkowi, po co brałaś taką rasę itd... Albo cos się rzuci mimochodem, że pies coś tam ma z sobą nie tak i cała afera z tego że pańcia psa skrzywdziła psychicznie albo ma uszkodzony egzemplarz... Ale jak koleżanka forumowa napisze że jej smycz z rąk wypadła i jej pies doskoczył do drugiego psa i go pogryzł to jest ajejku ajajku jaka biedniutka jesteś, taki peszek ci się przytrafił, wszyscy ci współczujemy, bądź dzielna kochana i nie przejmuj się idiotami którzy robią aferę ze zwykłych psich zatarczków...

Ale przepraszam, nie w temacie jestem... JUż poprawiam sie ;)
Musiałam to napisać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...