Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

a ja nie bede nawet zgadywala od czego to zalezy , mysle ze po trosze od charakteru , atmosfery , wlascicieli i pewnie jeszcze kilku innych czynnikow
U mnie sa trzy psy ( w tym dwie husky) , co i raz jakis tymczasowy psiak oraz teraz juz 5 kotow. Poki co nie mialam sytuacji zeby byla jakas draka , owszem jedna z kocic i jedna z suk husky maja do siebie jakies "ale" i sie zaczepiaja w malo delikatny sposob ,ale widac ze to jest robienie sobie na zlosc . Zazwyczaj to wyglada tak ze obie przechodzac kolo siebie maja szelmowski wyraz twarzy :evil_lol: , jak ktores uda sie pierwszej zaczepic to na bank mam gwarantowane ze ta druga bedzie czekala na dobry moment do zemsty. Te zaczepki sprowadzaja sie np.min. do zrzucenia kota nosem z oparcia fotela , tudziez ugryzenia przez kota haszczego ogona

tu sjesta :)




spanko na haszczym ogonie :)

  • 4 weeks later...
  • Replies 204
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Postanowiłam napisać ponieważ ja jestem w zasadzie w trakcie zaprzyjaźniania kocio-psiego. Około 2 mies. temu adoptowałam psiaka ze schroniska, nie sprawdzając do końca, jak reaguje na koty. Byłam zdeterminowana, że to ma być właśnie ten psiak i postanowiłam pójść na żywioł :razz: Nie powiem, że nie było obaw, ale..poczytałam, popytałam i wszystko odbyło się bez ofiar. Dodam, że mam 2 koty, ok. 10 letniego persa i 2,5 l. kocice, pies jak go przyniosłam miał 4,5mies, mieszaniec terriera/goldena (tak zakładam). Od początku za bardzo nie ingerowałam w stosunki kocio-psie, żadnego wąchania kotów na kolankach, żadnych kagańców, bez zamykania w różnych pokojach. Pierwsze spotkanie było pod kontrolą, długa linka i kieszeń wypchana smakołykami dla jednych i drugiego :cool1: Spodziewałam się, że nie będzie komitetu powitalnego dla psiaka i może być pogoń za kotami w czym dużo się nie pomyliłam, ale..nie ciągnęłam linki, by zahamować psa, zdecydowanie kazałam mu się uspokoić, a jak już odpuścił sobie gonitwę i uspokoił się, użyłam smakołyków. Jeszcze parę razy były sytuacje, gdzie musiałam zainterweniować, ale nigdy nie krzyczałam na psa, nie odciągałam od kotów, pies też nie był jakoś agresywny w stosunku do nich, bardziej chciał je powąchać i poznać, a że one takie niedostępne, to wyszczekiwał im co on o tym myśli ;) Muszę też przyznać, że moje koty mają dwa różne charaktery. Kocur od razu zaakceptował psa, albo bardziej, jego obecność zupełnie nie zrobiła na nim wrażenia. Kocica za to, która od zawsze chadza własnymi ścieżkami, musiała psu swoje niezadowolenie wymiauczeć, wyprychać i do tego wszystkiego pogrozić kocim pazurkiem, nie lubią się do dzisiaj, ale nie wchodzą sobie w paradę.
Też miałam obawy, tym bardziej, że jak jeszcze w schronisku wychodziłam z psiakiem, to zauważyłam, że na widok kotów przyjmował pozycję do gonitwy. Byłam jednak zdania, że pies i koty same dadzą sobie rade i poukładają wzajemne relacje i dużo się nie pomyliłam. Ważne jest by nie wzbudzać zazdrości wśród nich, nie faworyzować. Ponieważ jak się okazało mój psiak ma skłonności do dominacji, tylko jedzenie dostaje jako drugi. Wszystko inne, pieszczoty, zabawę, uwagę jaką poświęcam zwierzętom, smakołyki staram się dzielić sprawiedliwie i o ile to możliwe w tym samym czasie i kociakom i psu :) Nie zawsze jest łatwo, ale to przyjemne obowiązki :p

  • 1 month later...
Posted

To teraz ja :) Kota wzielam gdy mial ok. pol roku z "ochronki" - po sterylizacji mial trafic do schroniska. Po czterech miesiacach mieszkania u mnie dobila do nas maltanka - prezent dla mamy. Poczatkowo bylo strasznie - kot byl przekonany, ze to jakas nowa zabawka i normalnie na Shibe polowal... Maltanka byla wielkosci 1/4 kota wiec zdecydowanie mial przewage... Co ciekawe Shiba wogole sie go nie bala i to my musielismy reagowac,zeby jej krzywdy nie zrobil..po dwoch tygodniach - WIELKA MILOSC - spali razem, a jak zaczynali sie bawic to nie wiadomo gdzie konczy sie pies a zaczyna kot :D wyprowadzilam sie z domu prawie rok temu, ale Shiba czesto do mnie przyjezdza - czasem gdy mama dluzej pracuje, pies u mnie pomieszkuje i widac, ze obydwoje sie baaardzo ciesza, ze moga ze soba przebywac-nie trzeba wlaczac tv - wiekszy ubaw to patrzenie jak oni sie bawia :) teraz sa mniej wiecej podobnej wielkosci, wiec szanse sa wyrownane ;)
To nie koniec historii - jakis czas temu postanowilam wziac psa ze schroniska. Wymyslilam sobie, ze moj kot, ktory spedza caly dzien w domu nie bedzie sie czul tak samotny... w koncu zdecydowalam sie na Nele ze schroniska w Lowiczu. Z informacji w schronisku wiedzialam ze Nela nie atakuje kotow, o swojego Rudolfa tez bylam spokojna (z jamniczka dziadkow tez zyje w uprzejmej przyjazni), ale stresik byl... Przywiozlam przerazona kupke nieszczescia, jaka byla Nela do domu i ... nic :D Kot prawie wogole na nia nie zareagowal - oczywiscie obwachal z zainteresowaniem, ona go tez, ale nie bylo ZADNEGO prychania, szczekania, drapania i gryzienia. Nie izolowalam ich wogole, nie interweniowalam, nie kazalam poznawac sie na sile. Jedzenie dostaja jednoczesnie, sa o siebie zazdrosni, jak glaszcze jedno, to od razu podstawia sie drugie;) i zyja sobie w tej przyjaznej komitywie. Staram sie traktowac jej rowno, kot ostatnio zrobil sie bardzo chetny zeby wychodzic z nami na spacer - jak wyciagam Neli smycz to od razu przybiega do przedpokoju. Ale musi sie nauczyc - na spacery wychodze tylko z Nela, a z kolei Nela musi sie przyzwyczaic, ze to kot spi ze mna w lozku, a ona na poslanku;) I wszystko gra i hula ;)
Wniosek jest malo orginalny - pies z kotem moga super ze soba zyc, wszystko to indywidualne przypadki :)
A maltanka? Jak nas odwiedza, to nadal szaleja z kotem po calym mieszkaniu, a Nela tylko patrzy zdziwiona, co oni robia ;)

Posted

Witam, no to i ja coś niecoś dopiszę.
U mnie przez 10 lat były dwa dobermany: suczka i pies, i kolejne kocie znajdy. W domu psy tolerowały koty - nie zaczepiały ich, czasem tylko obwąchiwały. Nowe koty w domu też nie zbudzały jakiegoś większego psiego zainteresowania - wystarczyło kilka razy powiedzieć "Nie rusz" i psy po prostu maszerowały na swoje miejsca.
Niestety na naszej działce, gdzie psy ganiały w ciągu dnia, niektóre koty sąsiadów ginęły śmiercią tragiczną :((( - nie udało mi się oduczyć suczki ganiania za nimi i traktowania ich jako zwierzynę łowną. Suczka owszem wiedziała, że kota nie wolno gonić- jak mnie widziała - to udawała, że kota nie widzi. Po czym, po upewnieniu się, że weszłam do domu, zaczynała gonitwę.
Nasze domowe koty były niewychodzące i nigdy nie stała im się najmniejsza krzywda. Pies czasem tylko mruczy, gdy kot zbliża się za blisko do jego legowiska, suczka nigdy nawet nie warknęła, czasem tylko popchnęła go nosem albo polizała.
Kiedy po 10 latach nasza suczka odeszła, zdecydowałam zaadoptować jakąś psią bidę ze schroniska do towarzystwa naszemu bardzo osamotnionemu dobermanowi. Specjalnie pojechaliśmy po psiaka do Mielca,(a od nas to dobrych kilka godzin jazdy) bo tam w schronisku są koty i miałam nadzieję, że jakąś wiedzę takie spotkanie psa z kotem nam da. Ale suczka była tak przerażona wzięciem na smycz, że nie wiem, czy nawet tego kota przed swoim nosem widziała. Niemniej jednak i tak pojechała z nami do domu i okazała się strzałem w dziesiątkę. :))) Doberman odzyskał energię życiową na nowo (ma już 12 lat) A z kotem dogadała się znakomicie - do tego stopnia, że bawią się razem jak szalone. Suczka miętosi kota, podskubuje go, podgryza go po sierści, a kotu to się podoba, bo sam ją zaczepia i podgryza ją w ucho. Suczka jest dwa razy większa od kota, ale w ich zabawach jakoś im to nie przeszkadza.:))
Nie integrowaliśmy zwierzaków w żaden specjalny sposób, po prostu oba zwierzaki zapoznawały się stopniowo same, bo suczka na początku była straszliwie przestraszona i nieśmiało zapoznawała się z nami wszystkimi. Takie szalone zabawy to zaczęły chyba się gdzieś po kilku miesiącach od przybycia suczki do domu.
Tylko głaskać musimy teraz wszystkie zwierzaki więcej, bo i kot zrobił się bardzie przytulny, a i dobermanowi robi się szkoda jak się głaszcze innych, więc sztukę głaskania dwóch mniejszych stworzeń naraz jedną ręką, a dużego psicha drugą ręką mamy już opanowane. :))
I tak jak pisał ktoś poprzednio - obserwowanie kocio-psich zabaw bije na głowę oglądanie TV!!! :))

Posted

Kroook napisał(a):

I tak jak pisał ktoś poprzednio - obserwowanie kocio-psich zabaw bije na głowę oglądanie TV!!! :))


dokładnie to coś pieknego ;) z ciekawostek - dziś Nela miała sterylke - jak wróciłam SAMA !!! od weterynarza to Rudolf był wyraznie zaskoczony - chodził koło mnie, nawet pomiaukiwał... Potem przyjechalam z Nela w szpitalnym kubraczku i Rudolf od razu zaczał sie do niej wdzięczyć, miziać i mruczec... Jak Nelka się położyła na boku to położył sie wzdłuż niej tak, ze łepek miał na jej biodrze... Mialam wrażenie, ze układa się specjalnie przy szwach, zeby przynieść jej ulgę czy coś... Albo to moja zakochana w zwierzakach wyobraźnia ;) Tak czy siak - są niesamowici:)

  • 3 months later...
Posted

http://http://www.youtube.com/watch?v=OXji6KR2VIg http://http://www.youtube.com/watch?v=S7ziQgw1jlg http://http://www.youtube.com/watch?v=w9q61Ful4LU U mnie jest tak,że jak mój kot lezie spać na antresolę,to moje psy łażą,mędzą,szuikają go,dopóki nie wylezie z pokoju,a wtedy...siwy dym skaczą ,cieszą się mała włazi mu na plecy,duża go wręcz przygniata i liże,a ja mam ubaw.Nigdy żadne żadnemu nie zrobiło krzywdy,nigdy się nie biły.Od początku jakoś tak wyszło,może to zasługa mojej dużej suni,która w domu była pierwsza i ogólnie kocha wszystko i wszystkich,więc kot się tego od niej nauczył i gdy w domu pojawił się trzeci pies ,mała kulka,kot potraktował go jako następnego przyjaciela:)

  • 1 month later...
Posted

Już myślałam, że się obędę bez tego posta, ale wygląda na to, że jednak muszę prosić dogo o radę.
Zaadoptowaliśmy w czwartek z TŻ psa (ze schroniska). Nie wiemy do końca, ile ma lat - ok. 1-2. Jest bardzo bystry, pojętny, szybko się uczy - do dziś nauczył się "siad". Był domowy, to widać, tylko raz się załatwił w domu, potrzeby generalnie sygnalizuje. Dziś w nocy wpakował nam się do łóżka, a jest spory, no i natychmiastowa eksmisja miała miejsce. ;) Pies jest generalnie kochany, lubi się czochrać, lubi ludzi.
Z tym, że mamy jeszcze trzy koty. Szef schronu mówił, że mieli swego czasu jednego kota, który drażnił psy chodząc przy boksach; nasz Borys ponoć zachowywał spokój. Usiłujemy go przedstawić kotom, ale za każdym razem gdy widzi czy usłyszy kota, cały się telepie z emocji. Nie możemy pozwolić na więcej, jak wejście z Borysem na smyczy do pokoju w którym przebywają koty (są w nim schody, więc jeśli nie mają ochoty na zapoznanie, uciekają), albo wpuszczenie kotów do kuchni, gdzie jest pies - też na smyczy. Gdy widzi kota, nie zwraca uwagi na żadne przysmaki, podczas gdy bez kotów nie da się od niego opędzić (kurczak, żółty ser). Jedno z moich futer, najbardziej odważne, już się z nim obwąchało - tylko nosem w nos - pies wtedy znieruchomiał, a gdy kot się odsunął, zaczął się rzucać, piszczeć, byle bliżej kota. Myśleliśmy do tej pory, że po prostu jest ciekawy i chce się zapoznać z futrami, ale to, co teraz miało miejsce, zmieniło - przynajmniej moje - podejście.
TŻ zapiął psu smycz i mieli wychodzić z przybudówki, gdzie przebywał z psem - tam ma legowisko i michy - do kuchni, gdzie chodził kot. Na nieszczęście, kot był pod krzesłem tuż obok drzwi, i pierwsze co zobaczył pies, to właśnie on. Rzucił się - nie było widać w tym agresji, bez warczenia ani nic, machał ogonem i łapami, starał się dostać do kota. Kot się wystraszył, cofnął i prychnął, ale nie uciekał - pies się wyrywał, udało mu się zbliżyć, ja akurat kucałam jakieś pół metra przed nim, bo nie zdążyłam jeszcze wstać - i widziałam, jak wyciągał do kota paszczę, jakby go chciał złapać. Wciąż przy tym bez agresji.
Nie puszczę Borysa bez smyczy, zachowuje się gwałtownie i nie wiem, czego się po nim spodziewać. Jeden z moich kotów, najśmielszy, nie wykonuje przy nim gwałtownych ruchów, ale wystarczy że się odrobinę odsunie, a pies już za nim. Zastanawiam się, czy mógł być szczuty na koty, traktować to jako świetną zabawę, a jak kot się zepsuje - to trudno?
Staramy się nagradzać spokojne zachowanie przy kotach, ale to nic nie daje, no i smakołyki dla niego wtedy nie istnieją.
Co dalej robić? Gdyby był przyzwyczajony do kagańca, zapoznywalibyśmy w kagańcu, ale taka próba była dla niego jeszcze bardziej stresująca i zrezygnowaliśmy.

Posted

Krzywdy sobie koty na pewno nie dadzą zrobić,z tego co opisujesz ,on agresji nie przejawia,ekscytuje się nimi.Na pewno z czasem się zaprzyjaźnią,a przynajmniej bedą się tolerować.Koty szybko go nauczą co może ,a czego mu nie wolno.Na razie nie pozwalajcie na bezpośrednią konfrontację.Pomału się ziemniaczki gotują.Można iśc na żywioł,ale podejrzewam,ze pies by ucierpiał.Niech się mijają,niech się widzą,niech się obwąchują.Niech przebywają obok siebie.Za parę tygodni na pewno "się dotrą"Życzę powodzenia:)

Posted

Mi nie chodzi o strach kotów, a o bardzo gwałtowne reakcje psa.
Rozumiem, że jest póki co podekscytowany nowym miejscem, wychodzimy z nim 3 razy dziennie, 2 razy na dłuższy spacer, a w południe tylko na siusiu. Może to za mało, może ma za dużo energii? Nie wiem, jak się z nim bawić, aport nie wchodzi w grę, a TŻ-ta nie mogę przekonać do linki (twierdzenie: "Ja nauczę psa by przychodził na zawołanie" - racja, z poprzednim psem tak się udało, ale to był całkiem inny charakter, zahukany, nieśmiały i wystraszony).
Większość tematów już czytałam :lol: ale odświeżę je sobie, dziękuję. I poszukam informacji o kagańcu fizjologicznym, bo przyznam, że pierwszy raz słyszę o takim.

Posted

Linka przez pewien czas koniecznie, pokaz chlopakowi, ile psow jest zaginionych krotko po zmianie domu, bo puszczane luzem.
Poczytajcie jak nakrecac psa na zabawki, jak zaczac szkolic, glownie blogi i poradniki p. Mrzewinskiej (w formie papierowej i elektronicznej), przystepnie podane sposoby pracy.
Na Dogo tez jest masa pomyslow, jak pracowac z psem, co mozna razem robic.
A na razie pies jest w lekkim szoku po zmianie opiekunow, domu, wymaga czasu i pracy, zreszta:
http://pies.onet.pl/1472,20,28,niewdzieczny_pies,artykul.html

http://pies.onet.pl/13,8502,42,jak_zaprzyjaznic_sie_z_psem_ze_schroniska,ekspert_artykul.html
http://pies.onet.pl/1262,13,16,niezastapiony_aport,artykul.html

http://pies.onet.pl/45532,13,16,tylko_nie_rozpieszczac,artykul.html

Posted

illuvies napisał(a):
Mi nie chodzi o strach kotów, a o bardzo gwałtowne reakcje psa.
Rozumiem, że jest póki co podekscytowany nowym miejscem, wychodzimy z nim 3 razy dziennie, 2 razy na dłuższy spacer, a w południe tylko na siusiu. Może to za mało, może ma za dużo energii? Nie wiem, jak się z nim bawić, aport nie wchodzi w grę, a TŻ-ta nie mogę przekonać do linki (twierdzenie: "Ja nauczę psa by przychodził na zawołanie" - racja, z poprzednim psem tak się udało, ale to był całkiem inny charakter, zahukany, nieśmiały i wystraszony).
Większość tematów już czytałam :lol: ale odświeżę je sobie, dziękuję. I poszukam informacji o kagańcu fizjologicznym, bo przyznam, że pierwszy raz słyszę o takim.
właśnie o tym pisałam,koty nie czują się zbytnio zagrożone. Raczej strachu nie odczuwają(są u siebie,pies jest tym "nowym") .Karjo2 właśnie dlatego napisałam,żeby nie konfrontować ich od razu.Ale Ty jak zwykle co innego czytasz,a co innego rozumiesz.Mam i psy i kota więc wiem jak to wygląda.Miałam też kilka psów "nowych" i widziałam jak się układały ich stosunki z kotem
.

Posted

Pies póki co zabawką zainteresowany nie jest, a Mrzewińską czytam od jakiegoś już czasu (właściwie, odkąd podjęliśmy decyzję o psie), ale, prawda, co innego czytać, a co innego wprowadzać w życie. Dajmy na to, gdy pies jest względnie spokojny w obecności kotów (czyli się nie wyrywa, ale widać, że jest podekscytowany, bo się trzęsie), i gdy go nagradzam - właśnie za ten spokój - on może to potraktować jako nagrodę za tę ekscytację, czy nie?
Póki co go chwalimy i głaszczemy, gdy się uspokoi.
Nasza praca to póki co uczenie komend, "siad" już rozumie, następne w kolejce to "leżeć", "fe", "szukaj" (przygotowuję go niejako pod pracę węchową, gdy zaczyna coś niuchać i iść po tropie) i "sio" :lol: gdy się kładzie pod nogami w naszej kuchni. Temu się nie dziwię, chce być z nami, ale skoro tak, to nie może udawać futra przed kominkiem. ;) Wprowadzamy go w zasady domu, czyli nie śpisz z nami, kolego, i nie skaczesz po blatach. ;)
Najgorszy jest lęk separacyjny. Nie można wyjść do łazienki, bo pies zaczyna skomleć i się kręcić pod drzwiami, ale nad tym jakoś pracujemy. Teraz mu gra radio, poświęcamy trochę czasu kotom.

  • 2 months later...
Posted

Mam pytanie.
Mamy kotkę, od niecałego roku, wziętą ze schroniska. Chcielibyśmy niedługo wziąć psa. Zastanawiamy się nad jakimś dorosłym schroniskowym. Czy jeśli kto mieszka w domu z ogrodem i wychodzi na dwór, to gdyby w domu pojawił się pies, kot nie ucieknie? Nie chcę żeby kotka poczuła się zagrożona i z tego powodu chciała zmienić lokum...
Czy może lepiej brać psa na zime, kiedy jest zimno na dworze i kot wychodzi rzadziej i na krócej? I czy mając wybór, lepiej wziąć szczeniaka czy dorosłego psa?
Ja już sama nie wiem...

Posted

najlepiej weź psa z dt, czyli schroniskowca który jest u kogoś na tymczasie - tymczasowy opiekun zna dość dobrze wtedy psiaka, jego zachowania, to czy lubi koty czy nie. Popytaj u cioteczki Elinki ona ma często psiaki na tymczasie, w domu, socjalizuje je z dziećmi i innymi psami - nie wiem jak z kotami - ale jak nie ona to poda do kogoś namiary co ma psa tymczasowicza zaprzyjaźnionego z kotem.

Posted

Kotka pewni e przez rok już na tyle się do ciebie przywiązała, że nie będzie miała zamiaru uciekać. Tylko wydziel kotu jakieś miejsce, gdzie w razie zagrożenia będzie mógł uciec i pies nie będzie miał możliwości się do niego zbliżyć.
Ja miałam kota od roku (znajda) jak do domu sprowadził się 3 miesięczny diabeł kudłaty. :evil_lol: Kot nie uciekł z domu, dzielnie zniósł 6 miesięcy ostrych gonitw i tłamszenia przez psa, a teraz są już najlepszymi kumplami.

I tak jak radzi Panbazyl, lepiej weź psa, o którym wiadomo, że to nie morderca kotów.

Posted

Właśnie najpewniejsza bym była gdyby udało mi się znaleźć psa ze znanym stosunkiem do zwierząt. Postaram się najpierw takiego poszukać. Jeśli nie znajdę, pewnie weźmiemy szczeniaka, bo tu już trochę bezpieczniej, w razie czego kot pokaże małemu, że nie pozwoli sobie "w kaszę dmuchać". Póki mam pracę w domu i nie mam potrzeby częstego wybywania, to jestem w stanie przypilnować zwierzaki, zarówno jeśli byłby to dorosły pies jak i szczeniak.
Mam nadzieję, że kotka nie ucieknie gdy weźmiemy psa, bo ja również mocno przywiązuję się do zwierząt i przez ten prawie tak bardzo się do niej przywiązywałam, że nie zniosłabym gdyby nie wróciła. A nie chcę mieć tylko kota, bo tak bardzo uwielbiam zwierzęta, że zawsze marzył mi się mały zwierzyniec :)

  • 3 weeks later...
Posted

Mam pytanie.
Mam kotkę, w tej chwili roczną. Mam ją od małego, kotka jest kotna. Od tygodnia mam psa - owczarka niemieckiego. Piesek w tej chwili ma 4 miesiące. Kotek wychowywał się z psami natomiast piesek niemiał kontaktu z kotami. Pierwsze spotkanie już było (pod nadzorem), kotek zareagował spokojnie. Jest chętna do poznania pieska. Natomiast druga strona reaguje dość gwałtownie. Nie wygląda to na to, że chce zaatakować kotka. Szczeka, piszczy ale macha ogonem. Obydwoje nie są do końca do siebie przekonani nie wchodzą sobie w drogę, bo mieszkam w domku jedno rodzinnym - piętrowym. Więc kotek zajmuje góre a piesek dół. Pies jak zobaczy kota to odrazu za nim pędzi. Jak obydwoje są na górze to kot sie chowa a pies go szuka. Czasami kotka bywa złośliwa i chowa się za drzwiami a jak pies przechodzi koło nich to wyskakuje. Pies natychmiast ucieka i chowa się gdzieś w kącie. Wtedy Clara (kotka) chodzi zadowolona. Wykorzystuje to, że Rex (pies) się jej boi. Jak pies zbliżył się za nadto do kota to dostał raz po pysku. Bez pazurków. Jak myślicie czy oni się po lubią na tyle, że nie będzie trzeba ich kontrolować. Nie mówie tu o przyjaźni, że bez siebie nie mogą żyć ale o tolerowaniu siebie. Może narazie to wina ciąży kotki? Proszę o pomoc. Z góry dziękuję.

Posted

Corteccia napisał(a):
Mam pytanie.
Mam kotkę, w tej chwili roczną. Mam ją od małego, kotka jest kotna.


Dlaczego roczna kocica jest już w ciąży? Za mało jest kotów w potrzebie, w schroniskach, przytuliskach, na miejskich ulicach i na wsiach?

Posted

Kotka nie siedzi cały czas w domu, wychodzi na dwór a nie zamierzam jej okaleczać tak samo nie zamierzam podawać jej żednych tabletek. Zresztą co to ma wspólnego z moim pytaniem?

Posted

[quote name='Corteccia']Kotka nie siedzi cały czas w domu, wychodzi na dwór a nie zamierzam jej okaleczać tak samo nie zamierzam podawać jej żednych tabletek. Zresztą co to ma wspólnego z moim pytaniem?

To gratulujemy podejścia, przez takich jak Ty tysiące kotów wiodą nieszczęśliwe życie. Ale co tam, przecież nie wolno okaleczać, nie? :roll: Puknij się w czoło, nadęta panienko, a później poczytaj to: http://www.vetopedia.pl/article29-1-Kastracja_i_sterylizacja.html

Posted

Corteccia napisał(a):
Kotka nie siedzi cały czas w domu, wychodzi na dwór a nie zamierzam jej okaleczać tak samo nie zamierzam podawać jej żednych tabletek. Zresztą co to ma wspólnego z moim pytaniem?

O ja niedobra pokarałam swoje psy i koty kastracją i sterylizacją, powodzenia w przyszłości i rodzenia zdrowych pięknych dzieci co roku.

Posted

Zgodze się z resztą , fajnie , że kot może sobie wychodzić kiedy chce , ale nie wiele brakuje do niekontrolowanego rozmnażania kotów . Przyjdzie pierwsza ciąża i następna , następna aż nie będziesz wiedziała co z taką ilością kotów zrobić , komu je oddać ? Ja swoją sunie wysterylizowałam , ale mało jest takich osób na wsi (niestety )

Posted

1. Myślałam, że dostane odpowiedź na zadane pytanie, jednek myliłam się co do tego forum. Jesteście kolejnymi właścicielami zwierząt którzy nie wiedzą co zrobić ze swoimi zwierzakami.
2. Kotke dopuściłam specjalnie. I nie wylądują na ulicy jak podejrzewam wy byście postąpili. Mają już dom.
3. Jakim prawem oceniacie innych? W pierw popatrzcie na siebie.

Posted

MaDi napisał(a):
O ja niedobra pokarałam swoje psy i koty kastracją i sterylizacją, powodzenia w przyszłości i rodzenia zdrowych pięknych dzieci co roku.


oj witaj w klubie!!!! Moj pers - z rodowodem, a jakże - bez jaj. We wrześniu suka równiez z rodowodem ( w wieku rozrodczym, a jakże), championka, pójdzie na sterylkę. Psy (z rodowodami rownież) na razie jaja na miejscu mają, ale są bardzo pilnowane i zyją w purytańskich warunkach pod tym względem (nie mam priorytetu ilościowego szczeniaków i nie powiększam i tak zbyt dużej ilości psów).

a kastrowany kocur ze zgrają moich psów radzi sobie wspaniale. I nie boję się, że pójdzie mi na wieś i ktoś mu krzywdę zrobi, bo kot nie ma potrzeby wychodzenia z podwórka. Bo po co?????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...