Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Już po sprawie. Psa nie oddałem. Po prostu nie mogłem. Teraz #$% nie wiem co zrobię... W klatce psa nie zamknę. Nie ma mowy ! Zmieniam drzwi z harmonijkowych na normalne. Ograniczę mu przestrzeń. Zobaczymy co będzie. Mam na koncie jeszcze parę stówek na remonty...

Faceta przeprosiłem i poprosiłem aby zajrzał tutaj na forum.

Przepraszam, że narobiłem tyle zamieszania. I nie jestem żadnym trollem ani zwyrodnialcem.
elaja - Dziękuję.
Kaka, Martens - mam nadzieję, że ze zwierzętami nie postępujecie jak z ludźmi. Zanim znajdziesz kij i będziesz chciała uderzyć to staraj się zrozumieć. Bo agresja najczęściej wyzwala agresję.

P.S. Klatka jest i będzie dla mnie więzieniem, a wiec dla mojego zwierzęcia też.

  • Replies 63
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Lokalny, a skąd jesteś? Może potrzeba Wam po prostu rozmowy na żywo w kimś zorientowanym, szkoleniowcem, który wytłumaczy jak działa klatka dla psa, zwłaszcza histeryka z lękiem separacyjnym. Ja osobiście się wahałam, bo klatka dla psa... Cóż, moja suka dzięki klatce przestała robić tornado w domu gdy zostaje sama, uważa klateczkę za swoje miejsce i ostoję spokoju, chowa się tam, gdy czuje się niepewnie. Żałuję tylko jednego w sumie - że przez parę miesięcy się wahałam klatkę kupić i wprowadzić ;)

I nie patrz na sprawę z czysto ludzkiego punktu widzenia, bo psy to nie ludzie. Miło byłoby, gdybyś swojemu psu dał wybór - co Ci szkodzi spróbować?

Posted

Ograniczenie przestrzeni to jest dobry pomysł. Nawet bardzo, przy psie z lękiem separacyjnym. Poczytaj o tym zjawisku. Bez tego, psisko bedzie po prostu zwyczajnie cierpieć. Szczególnie w takim wieku, kiedy zmysły zaczynają szwankować. Czesto w wieku starczym u psów pojawia się własnie lęk separacyjny. Często jest to kwestia też zdrowotna, wiec może warto się z psem przejechać do weta?

Nikt kto się tutaj wypowiada, nie chce źle dla psa. Ot po prostu taka dziwna moralność. Pies świruje, schizuje, i zdradza wszelkie objawy, że coś jest nie tak, a Ty w imię własnego zdania, nie rozpatrzysz propozycji rozwiązania problemu. Otwarty umysł, zdrowy rozsądek i ciut wiedzy. Serio poczytaj o tym. Niekoniecznie na dogomanii. Odezwij się do jakiegokolwiek szkoleniowca, i przeanalizuj informacje jakie otrzymasz.

plus pomysl o feromonach, albo np stress out (http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=6568)

Posted

[quote name='lokalny']Przynajmniej jedna osoba rozumie sytuację. Widać dobrze znasz życie. Ja nie szukam, jak to inni tu piszą poparcia ale po prostu napisałem, bo mi serducho pęka :( Owszem potrzebuję porady ale takiej, która pomoże mi to wszystko załatwić w jak najbardziej łagodny, profesjonalny sposób.
Na pewno nie potrzebuję wyzwisk od trolli itp. Ale liczyłem się, że i z takimi niedorozwojami będę musiał się zetknąć. Internet trafił pod strzechy...

Czy ty człowieku masz aby na pewno dobrze rozwinięty mózg? Hipokryzją zalatuje,oskarżasz że cię oceniają nie znając,a ty widzę lecisz po wszystkich jakimiś epitetami.
Niedorozwinięty człowiek to taki który odda swojego przyjaciela z którym spędził tyle czasu,którego kocha,obcym ludziom i myśli że tak mu będzie lepiej - skoro tak myślisz ten pies NIGDY nie powinien do ciebie trafić,przykre ale prawdziwe. 10 letni pies nie potrzebuje codziennie przebiegać maratonu,psa można zmęczyć psychicznie. Napisałeś sam w 1 poście że dlatego tu napisałeś bo masz wyrzuty sumienia,wnioskuję dlatego że chcesz je zagłuszyć. Zachowanie psa(wycie,demolowanie) to nic innego jak lęk separacyjny,po tym wnioskuję że z psem nie pracowano,zapewne też były braki w wychowaniu. Do lęku doprowadziłeś wraz z rodziną poprzez olewanie jasnych sygnałów dawanych przez psa.Skoro wiedziałeś że pies ma tendencje do dziwnych zachowań trzeba było poczytać,dowiedzieć się coś więcej,zasięgnąć rady u specjalisty czym to zachowanie jest spowodowane- zapewne gdybyś tak wcześniej postąpił to teraz pies nie musiał by na starość mieszkać całkiem obcych ludzi. A co do kennelu,zwyrodnialcem jest człowiek który woli pozbyć się problemu oddając komuś psa niż pracować nad nim,NIGDY nie oddałabym nikomu mojego psa,tak jak i większość dogomaniaków.

Posted

lokalny napisał(a):

Klatka jest i będzie dla mnie więzieniem, a wiec dla mojego zwierzęcia też.


I dla mnie tutaj tkwi całe sedno problemu - że nie widzisz różnicy między swoim a psim postrzeganiem klatki. I nie chcesz tego widzieć tak bardzo, że nie zauważasz jaką męczarnią jest dla psa taki stopień paniki, że biega po domu, demoluje i wyje z przerażenia. Tu już nie chodzi nawet o zniszczenia. Pies z lękiem separacyjnym nie kładzie się i nie żuje kanapy z nudów - on jest tak zestresowany rozłąką ze "stadem", że odchodzi od zmysłów. Wydostać się z mieszkania i Was szukać nie może, więc ten stres musi się gdzieś podziać - i idzie w wycie i demolkę. On i tak jest "zamknięty". Tyle, że kwestia na jakiej przestrzeni jest to zamknięcie, znacząco może wpłynąć na jego samopoczucie.

Wczuj się w pozycję małego dziecka, które musi zostać na noc bez rodziców. Czy będzie się lepiej czuło w wielkim pustym nienaturalnie cichym domu, po którym się snuje, w którym z każdego kąta może wyleźć nie wiadomo co, echo odbija się od ścian, czy w malutkim przytulnym pokoiku ze swoimi zabawkami, gdzie wtuli się kołdrę i spokojnie zaśnie, zamiast przeglądać zakamarki domu i pobudzać wyobraźnię? Tym małym pokoikiem jest dla psa klatka. Metal, krata, etc. mogą się źle kojarzyć, ale tylko człowiekowi. Pies nie wie, co to więzienie, nie rozmyśla o etycznych stronach tego, że siedzi w kennelu. Dla psa to odpowiednik nory. Jak się wycisza i śpi, to znaczy że mu tak lepiej, niż kiedy jest luzem w mieszkaniu, wyje i próbuje przegryźć się przez drzwi. Nie wiem, jak ślepym i upartym trzeba być, żeby nie widzieć różnicy.

Możesz próbować innych sposobów - nie wiem czy kupowałeś D.A.P - to płyn z feromonami naturalnie występującymi w mleku suki i wpływający uspokajająco na psa. Można stosować w wersji do gniazdka, jak odświeżacze powietrza; można sprayem spryskiwać mieszkanie. Znajoma dla wiekowego owczarka stosowała ten płyn na bandamkę, którą pies miał na szyi; pomagało. Nie na każdego psa działa, nie wiem czy sprawi cud w na tyle zaawansowanym przypadku, ale może warto spróbować. Jak napiszesz, co stosowałeś do tej pory, będzie łatwiej podsunąć nowe sposoby do wypróbowania.

A jeśli nie chcesz psa w klatce zamykać, może po prostu kup taką i trzymaj otwartą, jako psie posłanie. Może już samo to, że pies zostając sam w domu będzie mógł schować się w takiej "norze" będzie działało na niego uspokajająco. Może, kiedy sam zobaczysz, jak pies reaguje na klatkę, zmienisz podejście. U mnie pierwsza klatka pojawiła się 4 lata temu, kiedy miałam kupić szczeniaka. W domu była wtedy 10-letnia suka, która klatki nigdy nie widziała. Pierwsze co zrobiła po jej wstawieniu do domu to obwąchała, obejrzała, wlazła do środka i poszła spać. Szczeniak okazał się wyjątkowo nie-niszczącym przypadkiem, więc w klatce był zamykany sporadycznie, ale od początku o klatkę była rywalizacja. Szczeniak chętnie się w niej bawił, spał, nosił do niej smakołyki i wszystkie skarby, w tym ukradzione skarpetki :cool1: - ale starsza suka ciągle czatowała, kiedy klatka będzie pusta, żeby się tam władować i iść spać. Kiedy tylko miała okazję, zajmowała klatkę i do widzenia. Kiedyś jak spała, z ciekawości zamknęłam drzwiczki, żeby zobaczyć jak zareaguje. Podniosła sennie głowę, spojrzała, i poszła spać dalej. Zero stresu. A to był pies, który nigdy w życiu nie widział klatki, nie mówiąc o zamykaniu w niej.

Posted

Dla mnie pies jest jak dziecko - w sensie odpowiedzialności za niego. Jeśli podjęłam decyzje o jego posiadaniu, to nie mogę jej zmienić, bo rozwój zawodowy, raty do spłacenia itp. Nie i już ! Tak samo jak jest oczywiste, że nie oddam dziecka do adopcji, bo mam raty do spłacenia i muszę pracować po 12 godzin dziennie. Trzeba sobie radzić w różnych sytuacjach życiowych. Można chociażby wynająć osobę do wyprowadzania psa.

Posted

Powiem tak. Moja sunia żyła u nas 13 lat. Na szczęście nie sprawiała żadnych problemów behawioralnych (bała się burzy i nie lubiła jeździć autem, ot, tyle). Ale gdyby jednak sprawiała - przez myśl by mi nie przeszło oddanie jej. Choćby właśnie przez to, co już tu było pisane - nasz dom był dla niej całym światem. Tu czuła się bezpieczna, tu miała swoich ludzi. I potwierdzam, cały czas, kiedy była w domu sama, przesypiała. Na swoim legowisku, na naszych łóżkach, na ziemi - różnie, ale spała sobie w najlepsze. Wstawała po to, żeby się napić, zjeść coś, i znów szła spać.
I absolutnie nie zgodzę się, że pies w tak podeszłym wieku będzie szczęśliwszy w willi niż w mieszkaniu, w którym spędził większość życia. Raz musieliśmy naszą sunię zostawić na dwa tygodnie u mojej babci, bo wyjeżdżaliśmy. I chociaż miała tam więcej miejsca niż w naszym mieszkaniu, chociaż babcia (bo jest na emeryturze i siedzi w domu) miała dla niej więcej czasu, dużo z nią spacerowała i się bawiła, to Nuka po tych dwóch tygodniach, jak tylko nas zobaczyła, przyleciała szczęśliwa, skakała, zaraz wskazywała na smycz i chciała iść z nami do domu.
Stary pies nie potrzebuje już tego, czego potrzebuje młody pies. Stary pies chce po prostu być blisko ludzi, których zna, którym ufa i których kocha całym sobą.

Podsumowując, gdyby moja suka zachowywała się jak Twój pies, rozważyłabym mimo wszystko klatkę - na pewno prędzej, niż oddanie psa. Po prostu spróbowałabym z klatką, choć też wcale nie jestem jakąś jej zwolenniczką. Jeśli ewidentnie widać, że pies czuje się tam źle, że chce wyjść, to pewnie bym sobie ten pomysł odpuściła. Ale gdyby było tak, jak u większości która tu napisała, że pies spokojnie sam wchodziłby do tej klatki, SAM Z SIEBIE, to nie uznawałabym tej klatki za więzienie. Bo skoro pies wchodzi tam sam, nieprzymuszony, to widocznie czuje się tam dobrze i bezpiecznie, odbiera tą klatkę jak legowisko.

Posted

Lady P napisał(a):
Czy ty człowieku masz aby na pewno dobrze rozwinięty mózg? Hipokryzją zalatuje,oskarżasz że cię oceniają nie znając,a ty widzę lecisz po wszystkich jakimiś epitetami.


Wybacz ale ja dostałem pierwszy w policzek. Przeczytaj dokładnie. Nie jestem i nigdy nie byłem z tych co nadstawiają drugi. Jasne ?
Jak widać ty w tym poście tez zaczynasz od dziwnych insynuacji. To Cię w oczy nie kole ?

Posted

lokalny napisał(a):
Ja na razie jestem w pracy więc ciężko mi odpowiadać. Więc w wolnych chwilach czytam i zastanawiam się co dalej.


mądrze piszą ;) trening klatkowy na prawdę bardzo pomaga, warto spróbować.

jeśli chodzi o względy wizualne to ta cała straszna metalowa klatka może być zastąpione czymkolwiek innym- choćby większym transporterem, specjalną rozkładaną budą itd. tu chodzi jedynie o ograniczenie przestrzeni i stworzenie dla psa zakątka, w ktorym moze spokojnie odpocząc i się zrelaksować

Posted

[quote name='lokalny']Już po sprawie. Psa nie oddałem. Po prostu nie mogłem. Teraz #$% nie wiem co zrobię... W klatce psa nie zamknę. Nie ma mowy ! Zmieniam drzwi z harmonijkowych na normalne. Ograniczę mu przestrzeń. Zobaczymy co będzie. Mam na koncie jeszcze parę stówek na remonty...

Faceta przeprosiłem i poprosiłem aby zajrzał tutaj na forum.

Przepraszam, że narobiłem tyle zamieszania. I nie jestem żadnym trollem ani zwyrodnialcem.
elaja - Dziękuję.
Kaka, Martens - mam nadzieję, że ze zwierzętami nie postępujecie jak z ludźmi. Zanim znajdziesz kij i będziesz chciała uderzyć to staraj się zrozumieć. Bo agresja najczęściej wyzwala agresję.

P.S. Klatka jest i będzie dla mnie więzieniem, a wiec dla mojego zwierzęcia też.

Czar dogomanii zadziałał ;)
A tak poważnie , to teraz naprawdę gratuluję decyzji :lol: Dasz radę , najtrudniejsze już za Tobą . Zyskasz na tym Ty i Twój pies - będziecie się teraz poznawać i uczyć siebie de facto jakby na nowo .

Posted

Patrzysz na klatkę nie jak pies ani jak człowiek z problemem. Wyobraź sobie człowieka z agorafobią, przerażają go przestrzenie. Przykładowo agorafobikiem był Julian Tuwim, większość czasu spedzał w ciasnym pokoju gdzie czuł się bezpiecznie, to samo jest z psem zostawionym w samotności. Zdecydowanie lepiej się czuje w klatce która ogranicza mu przestrzeń, nie przytłacza go ona wtedy i nie odczuwa tej strasznej pustki związanej z pustym mieszkaniem. Nie ma tam nic lepszego do roboty opróćz spania, klatka jest trochę synonimem nory - ciepłej, ciasnej, bezpiecznej. Co dziwne ludzie też tak mają, gdy czują zagrożenie wybierają ciasne, bezpieczne przestrzenie. Dzieci budują sobie z kocy "bazy" albo chowają się w zakamarkach. To taki instynkt i myślę że gdy otworzysz trochę umysł i przestaniesz patrzeć na kraty przez pryzmat więzienia to zrozumiesz co wszyscy chcą ci tutaj przekazać.

Posted

nie no,ja tam rozumiem ciąg skojarzeniowy.
jak myślę klatka,to włącza mi się obraz "Minimalizm z Guantanamo"-cela metr na metr,prycza,wc na widoku,metalowe kraty,betonowa podłoga.
ale pies ma inne skojarzenia.jak klatka ma w środku posłanko i gryzak,a na dodatek jest przykryta,żeby w środku było ciemno,to pies kojarzy to z norką do spania.psowate kopią nory,śpią w nich,odchowują młode.
przepaść międzygatunkowa ;-)

Posted

elaja napisał(a):
Czar dogomanii zadziałał ;)
A tak poważnie , to teraz naprawdę gratuluję decyzji :lol: Dasz radę , najtrudniejsze już za Tobą . Zyskasz na tym Ty i Twój pies - będziecie się teraz poznawać i uczyć siebie de facto jakby na nowo .


Nie, to nie czar dogomanii, to sumienie. W obecnych czasach aby przeżyć trzeba go oszczędnie używać ale ja chyba nie nadaję się do tych czasów. Za dwie godziny wychodzę. Na razie nie mam co zrobić z psiakiem. Boje się co zastanę :(

Co do klatki, to NIE. Chociażby ze względu na to, że po prostu musiałbym ją umieścić na suficie.

Posted

Da się bez klatki, ale moim zdaniem to bardziej upierdliwe. I przydałaby Wam się chyba pomoc dodatkowej osoby, bo niestety praca nad lękiem separacyjnym wymaga czasu i "kręcenia się w drzwiach" przez jakiś czas.

Czy pies interesuje się jedzeniem pod Waszą nieobecność czy lęk jest tak duży, że nie zjadłby zostawionego np.gryzaka?

Posted

Nie interesuje się jedzeniem. Pewnego razu rozwalił wielkie wiadro karmy ale tylko po to aby rozwalić. Pogryzł wiaderko i pokrywkę. Zaraz pójdę kupić mu jakiegoś gnata. Może zadziała.

Posted

A ile czasu podawaliście? Bo ziołowe preparaty to nie psychotropy, nie działają po jednym użyciu. Ziołowe specyfiki trzeba podawać nieprzerwanie minimum 2 tygodnie, żeby uzyskać efekt w zmniejszeniu lęków u psa.

Posted

Piszesz , że pies był zawsze nadpobudliwy , ale od pewnego czasu jego zachowanie bardzo się pogorszyło . Czy jesteś w stanie określić jaki to był czas i ustalić co tak naprawdę spowodowało nasilenie lęku separacyjnego ? To było stopniowo pogarszające się zachowanie psa czy nagle ?
Czy możliwe jest , że nagła zmiana Waszego trybu życia tak bardzo odbiega od wcześniej ustalonych zasad i harmonogramu dnia , że pies w żaden sposób nie może się w tym odnaleźć ?
On wariuje zaraz po Twoim wyjściu czy dopiero gdy spodziewa się Twojego powrotu ? Tu pomocna byłaby relacja sąsiadów lub pozostawienie kamery i nagrywanie przez cały czas gdy pies jest sam . Jak zachowuje się gdy wracasz do domu ? Wita Cię jak szalony czy raczej stoi spokojnie ? Ja Ty się wtedy zachowujesz ?

Posted (edited)

"Już po sprawie. Psa nie oddałem. Po prostu nie mogłem."


Zastanawiam się nad takim rozwiązaniem: czy w Państwa miejscowości nie ma żadnych działających firm petsitterskich...?
A jeśli nie, to czy nic nie dałoby rozejrzenie się w sąsiedztwie, np. za sprawnym jeszcze fizycznie, dziarskim emerytem który w ciągu dnia wyprowadziłby psa na solidny spacer za nieduże pieniądze?
Starsi ludzie czasami bardzo kochają psy, ale np. nie mogą sobie pozwolić na posiadanie własnego (boją się, co się z psem stanie gdyby zachorowali czy umarli, nie stać ich na utrzymanie itd).
Dla takiej osoby możliwość poprzebywania z jakimś psem - nawet "cudzym" - wejście w pewien rytuał spacerów, świadomość, że jest po co wyjść z domu - bywa bezcenna.

Martwi Pana wizja psa tkwiącego w klatce (czy innym wydzielonym, ograniczonym miejscu) przez 10 godzin, rozumiem to - ale może byłoby łatwiej się przełamać gdyby Państwo wiedzieli że to nie dziesięć godzin, a - powiedzmy - dwa panele po 4,5 godziny, przedzielone godzinnym spacerem na którym zwierzak się trochę wyszaleje, na miarę swoich możliwości, oczywiście - w końcu ma już swoje lata...

Jest jeszcze opcja rodzaju "domu dziennego pobytu" gdzie pies jest prowadzony rano, odbierany po pracy, jednak takie rozwiązanie wymaga więcej starań gdy idzie o znalezienie kandydata do takiej działalności.
Niemniej znam kilka domów które na takich zasadach funkcjonują. Tyle, że na ogól dotyczy to psów młodszych, od młodego wieku wdrażanych do tego trybu dnia - takie łatwiej przyzwyczajają się do faktu że w dzień mieszkają "u cioci" czy "u wujka", że tak powiem.

Psu niemłodemu, z ustalonymi już nawykami byłoby pewnie łatwiej zaakceptować fakt że ktoś przychodzi i go wyprowadza, niż przenosić się na cały dzień do nowego miejsca.

Edited by Berek
Posted

Martens napisał(a):
A ile czasu podawaliście? Bo ziołowe preparaty to nie psychotropy, nie działają po jednym użyciu. Ziołowe specyfiki trzeba podawać nieprzerwanie minimum 2 tygodnie, żeby uzyskać efekt w zmniejszeniu lęków u psa.

Wiem,
Podawaliśmy ok miesiąc.

Posted

elaja napisał(a):
Piszesz , że pies był zawsze nadpobudliwy , ale od pewnego czasu jego zachowanie bardzo się pogorszyło . Czy jesteś w stanie określić jaki to był czas i ustalić co tak naprawdę spowodowało nasilenie lęku separacyjnego ? To było stopniowo pogarszające się zachowanie psa czy nagle ?
Czy możliwe jest , że nagła zmiana Waszego trybu życia tak bardzo odbiega od wcześniej ustalonych zasad i harmonogramu dnia , że pies w żaden sposób nie może się w tym odnaleźć ?
On wariuje zaraz po Twoim wyjściu czy dopiero gdy spodziewa się Twojego powrotu ? Tu pomocna byłaby relacja sąsiadów lub pozostawienie kamery i nagrywanie przez cały czas gdy pies jest sam . Jak zachowuje się gdy wracasz do domu ? Wita Cię jak szalony czy raczej stoi spokojnie ? Ja Ty się wtedy zachowujesz ?


Tak jak pisałem na początku. Zaczęło się jak musiał siedzieć w domu całymi dniami, a wyjścia się skróciły.
Wariuje zaraz po wyjściu. Czasami juz jak jestem o pół piętra niżej.
Jak wrócę i uda się, że nic nie zrobi, to wita mnie. Ja najpierw ściągam buty, kurtkę i jak wchodzę to go głaszczę.

Posted

[quote name='Berek']
A jeśli nie, to czy nic nie dałoby rozejrzenie się w sąsiedztwie, np. za sprawnym jeszcze fizycznie, dziarskim emerytem który w ciągu dnia wyprowadziłby psa na solidny spacer za nieduże pieniądze?

Ja też o tym myślałem i prawdę mówiąc od jutra mam zamiar zapytać ludzi w okolicy.

A co do "na miarę swoich możliwości, oczywiście - w końcu ma już swoje lata.", to niejeden by się zdziwił i wątpię czy jest w okolicy pies, który mu dorówna kondycyjnie ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...