Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam dużego psiaka, który na starość po prostu zwariował. A może raczej zmieniła się na tyle sytuacja w jego otoczeniu, że zaczął się inaczej zachowywać. Może zgodnie z psią naturą ale nie zgodnie z naszymi normami.
Zawsze miał tendencje do "dziwnych" zachowań podczas naszej nieobecności. Po prostu opierał się o parapet i parę minut wył. I to nie zawsze. Wiedzieliśmy, że jest to wywołane stresem. Jednak zawsze ktoś psa wyprowadził na dłużej.
Dziecko dorosło i wyjechało za granicę. Jak większość młodych odczuł los jaki zgotowali im politycy bez podziału na opcje. Zostałem z żoną. Żona do pracy i ja do pracy. Od jakiś 8 miesięcy dosłownie widujemy się w przelocie. Każde z nas wyprowadza psa ale to są nie godziny ale tylko minuty. Pies powoli z okresowego wycia przechodził do łapo i zębo czynów. Teraz jest tragedia. Wystarczy wyjść na 20 minut aby zastać mieszkanie totalnie zdemolowane. Koszty idą w grube "stówki". Nic nie dawało zajmowanie mu czasu super smakowitymi kostkami itp. Właściwie oprócz klatki próbowaliśmy wszystkiego. Psa w klatce trzymał nie będę ! Nie będę też go zamykał w przedpokoju, w małym pomieszczeniu, przywiązywał itp. To jak wiezienie. Niczym nie różniące się od znęcania nad zwierzęciem. Postanowiliśmy go oddać w tzw. dobre ręce... naprawdę dobre. Żaden azyl! Dom, wybieg, duża rodzina itd. To lepiej niż ma teraz w mieszkaniu w bloku.
Piszę to, bo mam zarąbiste wyrzuty sumienia. Ciężko mi to znieść. Ale wyjścia nie mam. Nie jestem w stanie zapewnić psiakowi godnego życia.

  • Replies 63
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A co jeśli tych dobrych rąk zabraknie ? Co wtedy , masz jakąś alternatywę ? Nie piszę tego złośliwie , po prostu pytam bo wiem jak trudno o dobre domy . Nawet dla psów bezproblemowych . Nie twierdze ,że Wam się nie uda , nurtuje mnie tylko pytanie jak długo będziecie w stanie czekać na ten dom ...
Piszesz - na starość po prostu zwariował - więc ile ten pies ma lat ?

Posted

Tak właśnie się to kończy jak ludzie nie myślą przyszłościowo o posiadaniu psa.
W nie całą godzinę znalazły się dobre ręce :cool3: - nierealne.

Posted

Lady P napisał(a):
Tak właśnie się to kończy jak ludzie nie myślą przyszłościowo o posiadaniu psa.
W nie całą godzinę znalazły się dobre ręce :cool3: - nierealne.


Takie bzdury wypisują ludzie jak bez zrozumienia czytają tekst.
Gdzie piszę, że dopiero szukam ? Szukałem 3 miesiące. Byłem u 4 rodzin. Wybierałem, pytałem...
Gdzie piszę, że nie myślałem o przyszłości psa ? No gdzie ?! Po czym to wnioskujesz ?! Wiesz co o czym myślałem 10 lat temu ? Masz zaplanowane swoje życie idealnie i ze 100% pewnością z 10-cio letnim wyprzedzeniem ? Powiedz mi co będziesz robić 21.10.2023 roku ?
Zamiast zrozumieć sytuacje, to z powodu własnego... bezpodstawnie jeździsz po człowieku, któremu po prostu serce pęka :(
Zanim coś napiszesz to dobrze się zastanów, aby się nie zachować jak Maciarewicz na konferencji...

Przepraszam wszystkich za moje wzburzenie ale myślę, że zrozumiecie....

Posted

lokalny napisał(a):
Te dobre ręce już znalazłem. Pies ma 10 lat.


Gratuluje determinacji i happy endu , bo mimo wszystko to jest happy end .
Wspólczuję - bo wiem jak trudno rozstać mi jest się z psem , który tylko tymczasowo przebywa pod mich dachem , a co dopiero z czworonożnym przyjacielem mieszkającym u mnie od lat .

Posted

elaja napisał(a):
Gratuluje determinacji i happy endu , bo mimo wszystko to jest happy end .



Staram się właśnie dostrzec w tym dobrych stron. To, że znalazła się właściwa rodzzina, to faktycznie jest szczęście w nieszczęściu. Ale i tak zaklepałem sobie mozliwość zobaczenia psa po jakimś czasie. I oczywiście zaoferowałem pomoc w razie jakichkolwiek problemów.
Ale mimo wszystko jest ciężko... mimo, że jestem facetem, którego życie nie raz skopało :(

Posted

A ja nie ogarniam, jak można woleć po 10 latach, praktycznie na samą psią "emeryturę", oddać psa w obce ręce, niż spróbować treningu z kennel klatką... :roll:
Przy dobrze ogarniętym treningu klatkowym pies nie odczuwa żadnego stresu - ba, wreszcie czuje ulgę, bo na małej przestrzeni łatwiej mu opanować emocje niż kiedy szaleje sam po pustym domu.
Lęk separacyjny rozbujany do tego stopnia, że pies z przerażenia wyje i demoluje mieszkanie jest porównywalny do psychicznego znęcania się nad zwierzęciem. W klatce masa psów wreszcie przestaje ten stres odczuwać i na czas nieobecności właściciela spokojnie zasypiają, bo czują się bezpiecznie w małej "norze", którą uważają za schronienie.
Piszę to na wypadek, gdyby się okazało, że ta znaleziona w godzinę "właściwa rodzina" jednak zrezygnowała po pierwszej demolce...

Posted

Ja też nie ogarniam ludzkiego toku rozumowania. Jak można zamknąć zwierzę w klatce i jeszcze mówić, że odczuwa ulgę ? To tak jak leczyć u człowieka fobię elektrowstrząsami i co jakiś czas wyprowadzać z celi na kilkuminutowe spacerki. Taki człowiek w małym pomieszczeniu 1x1 metr bez klamek pod nieobecność strażnika spokojnie zasypia. I na pewno po jakimś czasie uśmiech nie znika z jego twarzy.
Jak można na siłę trzymać zwierzę w domu wiedząc, że jego przyszłość do końca życia będzie wegetacją od 6:00 do 16:00-18:00 w klatce z parominutowymi wyjściami na spacer. Musiałbym być ostatnim bydlakiem :(
Dużo lepszym wyjściem jest zapewnienie psiakowi godnej emerytury w rodzinie, która zapewni mu 100% czasu.

Nowi właściciele są uprzedzeni o sytuacji, godzą się na to i ustaliliśmy, że w przypadku problemów pies wraca do mnie.

Jedno co mnie martwi, to jak szybko pies zapomina o byłych właścicielach. Na zasadzie jak szybko u psów czas leczy rany. Jak to jest ?

Posted

lokalny napisał(a):
Ja też nie ogarniam ludzkiego toku rozumowania. Jak można zamknąć zwierzę w klatce i jeszcze mówić, że odczuwa ulgę ? To tak jak leczyć u człowieka fobię elektrowstrząsami i co jakiś czas wyprowadzać z celi na kilkuminutowe spacerki. Taki człowiek w małym pomieszczeniu 1x1 metr bez klamek pod nieobecność strażnika spokojnie zasypia. I na pewno po jakimś czasie uśmiech nie znika z jego twarzy.


Piszesz to wszystko na podstawie ludzkiego spojrzenia na sprawę i z zerowym doświadczeniem w używaniu klatki. Jeśli pies zostawiony sam w domu biega, wyje, demoluje i nieraz do tego wszystkiego jeszcze sra pod siebie ze stresu, to raczej taką sytuację można przyrównać do elektrowstrząsów. Te same psy po stopniowym przyzwyczajeniu, że klatka to legowisko, zamknięte w niej na czas nieobecności właściciela, spokojnie zasypiają. Są na forum osoby, które dokumentowały zachowanie psa pod swoją nieobecność kamerką internetową i właśnie z pomocą klatki nauczyły psa wyciszania się pod nieobecność właściciela. Czarno na białym można zobaczyć, kiedy pies odchodzi od zmysłów ze stresu, a kiedy spokojnie śpi - chyba że dopisuje się do tego ludzkie uprzedzenia i ideologię i wmawia sobie, że ten skaczący po oknie i wyjący z przerażenia pies jest radośnie wolny, a chrapiący w klatce - katowany.

lokalny napisał(a):
Jak można na siłę trzymać zwierzę w domu wiedząc, że jego przyszłość do końca życia będzie wegetacją od 6:00 do 16:00-18:00 w klatce z parominutowymi wyjściami na spacer. Musiałbym być ostatnim bydlakiem :(


I ja bym przyklasnęła tej decyzji w każdym calu, poza jednym szczegółem. Ten pies ma 10 lat. Oględnie mówiąc jest stary, szczególnie, że to duży pies. Jego problemy wynikają dużo bardziej z lęku przed samotnością niż potrzeby ruchu - a ten lęk można przepracować. 10-letni pies nie wymaga dużej aktywności i z każdym rokiem będzie wymagał jej coraz mniej, więc zasłanianie się, że pies nie był wybiegany specjalnie do mnie nie trafia. Ten pies to staruszek. Duży pies w wieku 10 lat ma przed sobą rok, dwa, może trzy lata życia. I mi się nóż otwiera w kieszeni, że za 10 lat miłości i wierności ten pies poszedł na jesień życia w obce ręce, bo ktoś ma ideologiczne opory przed kennelem, które w praktyce mojej, masy właścicieli i specjalistów nie mają żadnego potwierdzenia.

lokalny napisał(a):
Jedno co mnie martwi, to jak szybko pies zapomina o byłych właścicielach. Na zasadzie jak szybko u psów czas leczy rany. Jak to jest ?


Różnie. Młode, silne psychicznie przystosowują się do nowego domu bardzo szybko.
Stary pies zwykle gorzej znosi zmianę właściciela.
Psy z lękiem separacyjnym też gorzej znoszą takie sytuacje i często ich uraz i zachowanie jeszcze się po zmianie domu pogłębia.

Posted

Pisze na podstawie ludzkiego spojrzenia, bo jesteśmy zwierzętami jak i one. Nikt mi nie wmówi, że szczęście psa, to zamknięta klatka przez 8-10 godzin. Proponuję abyś wprowadziła sobie taki sam tryb życia. Po przyjściu z pracy wchodź do klatki i spokojnie zasypiaj. A taka dokumentacja kamerkami... co tu dużo mówić. Jakie pies ma wyjście będąc zamknięty w 1m2 przestrzeni. Tak samo zachowałby się człowiek. Przyjąłby wreszcie pozycję embrionalną i tak leżał. Ale oczywiście można do tego dodać ideologię, nazwać się psim psychologiem, behawiorystą itp. i tą farsę nazwać "pracą z klatką". Pawłow też pracował z psami...
Poza tym czy wyobrażasz sobie ustawienie klatki na 30m2 mieszkania ? Chociaż to drugorzędna lub nawet X-rzędna sprawa.
Wybacz ale mi też się w kieszeni nóż otwiera jak ktoś chce katować 10-cio letniego psa w klatce. Oj, przepraszam, chce "pracować z klatką" (to ładniej brzmi ). Lęk "przepracuje" :(. Retorycznie zapytam - To jak obróbka metalu pilnikiem ? Zero uczuć ?

Posted

Niewiele wiesz o psich potrzebach, skoro doprowadziłeś psa do takiej ruiny. Ciekawe, że nie przeszkadzało Ci jego wycie, dopiero jak kaska poszła w ruch... Nie pisz, że klatka to nieszczęście dla psa, bo tak się składa, że nic nie wiesz. Jak poza tymi 8 godzinami siedzi cały dzień w mieszkaniu, to nie dziwne, że wydaje Ci się, że to katorga dla niego. Katorgą jest to, że ten pies nie ma ruchu na świeżym powietrzu. Szkoda dla tego psa, że nie zniszczył nic 8 lat temu.
Dorosły facet, a próbuje leczyć wyrzuty sumienia wypisując głupoty.

Nie wiedziałam, że na dogomanii trolle żyją...

Posted

Przyznam szczerze, że też nie rozumiem. Kocham moje oba psy i gdyby sprawiały jakiekolwiek problemy to zrobiłabym wszystko żeby im pomóc. Łącznie z klatką, chociaż też mam takie spojrzenie, że utrata wolności i tak dalej. Ale pies to nie człowiek i nie ma ludzkiego spojrzenia. Nie wyobrażam sobie, że moją poprzednią suczkę oddaję komuś na starość. Bo właśnie mam to ludzkie spojrzenie. I widzę miłość, przywiązanie i strach przed samotnością.
Moim dwóm schroniskowcom obiecałam dobre życie. I naprawdę dużo by się musiało zdarzyć żebym złamała dane słowo. I to prawda, że nikt nie wie co będzie za 10 lat. Ja wiem jednak, że mam dwie istoty, które są ode mnie całkowicie zależne i moim obowiązkiem jest zapewnić im mieszkanie, jedzenie, leczenie i zabezpieczyć ich wszystkie potrzeby nie tylko fizyczne.
Mam nadzieję, że nowi właściciele będą wiedzieli jak postępować z psem i będzie mu u nich dobrze do końca.

Posted

lokalny napisał(a):
Nikt mi nie wmówi, że szczęście psa, to zamknięta klatka przez 8-10 godzin. Proponuję abyś wprowadziła sobie taki sam tryb życia. Po przyjściu z pracy wchodź do klatki i spokojnie zasypiaj.


Tyle to minimum spędza w biurze na tyłku przeciętny dorosły człowiek. I jak wraca to rzadko ma ochotę biegać po ścianach, tylko siada na tyłku i ogląda tv. I pytanie, co robią psy niedemolujące domów, kiedy właściciela nie ma. Odpowiem na zagadkę, bo też tu niejeden sprawdzał. Śpią. Nie urządzają biegów przełajowych z kuchni do salonu. Śpią, czasem przewrócą się z boku na bok. Ale to przecież taka straszna różnica, czy śpią na środku pokoju, czy na posłaniu w klatce.

lokalny napisał(a):
Jakie pies ma wyjście będąc zamknięty w 1m2 przestrzeni. Tak samo zachowałby się człowiek. Przyjąłby wreszcie pozycję embrionalną i tak leżał. Ale oczywiście można do tego dodać ideologię, nazwać się psim psychologiem, behawiorystą itp. i tą farsę nazwać "pracą z klatką". Pawłow też pracował z psami...


Jak to jakie ma wyjście? Gdyby cierpiał jak na elektrowstrząsach, to by wył nadal, próbował się wydostać i srał pod siebie. Stopniowo przyzwyczajany do klatki pies tego w ogóle nie robi. Ale Ty nadal uważasz, że pies szalejący po domu w panicznym strachu jest szczęśliwszy niż śpiący w klatce.

lokalny napisał(a):
Poza tym czy wyobrażasz sobie ustawienie klatki na 30m2 mieszkania ? Chociaż to drugorzędna lub nawet X-rzędna sprawa.


Ja mam raptem 38 metrów i mieszczą mi się dwie klatki. Zamykam psy bardzo rzadko - służą im jako posłania/kryjówki, szczególnie że na wierzch narzuciłam obrusik. Funkcjonują jako dodatkowe szafeczki z psim posłaniem w środku. Psy włażą tam bardzo chętnie. Kiedy poczują się niepewnie, np. w czasie burzy, też chowają się tam, a nie po kiblu czy pod stołem. To ich azyl. I takim azylem jest klatka dla psa, który boi się zostawania w samotności.

lokalny napisał(a):
Wybacz ale mi też się w kieszeni nóż otwiera jak ktoś chce katować 10-cio letniego psa w klatce. Oj, przepraszam, chce "pracować z klatką" (to ładniej brzmi ). Lęk "przepracuje" :(. Retorycznie zapytam - To jak obróbka metalu pilnikiem ? Zero uczuć ?


A mi się nóż otwiera, jak można po 10 latach, na samą starość, pozbyć się psa jak kłopotliwego śmiecia, zasłaniając się przy tym jeszcze humanitaryzmem i jego dobrem. Przeżyłam ze swoją suką 13 lat i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co ona by przeżywała, gdybym pod koniec życia, kiedy była już coraz słabsza, wzrok i słuch powoli nie ten, strzyka w kościach, zaczynają się pierwsze fiksacje wieku starczego typu strachy przed czymś co do tej pory było ok, a więc i niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa; pozbawiła ją całego świata który miała, czyli mnie i domu; bo mam wyrytą w kamieniu "ydeologię" na temat klatki i już. Moja suka, w ostatniej godzinie życia, kiedy była już tak słaba, że nie mogła wstać, była spokojna tylko wtedy, kiedy mnie widziała. Musiałam poprzestawiać meble, żeby móc się ruszyć gdziekolwiek po domu, bo panikowała, kiedy traciła mnie z oczu choć na chwilę. Pies po tylu latach jest z Tobą tak związany, że poszedłby za Tobą wszędzie, nawet pod most. Stary pies nie potrzebuje godzin ruchu na powietrzu, zajęć cały dzień. On potrzebuje czuć się bezpiecznie, w domu który zna, z panem, którego kochał całe życie. Jestem pewna, że gdyby wiedział, że klatka na 8 h dziennie to cena za pozostanie w swoim domu, bez wahania by został.

A Ty mów sobie dalej, jaki to jesteś humanitarny, i jak teraz dobrze nerwowemu, lękliwemu psu, który i tak już bał się rozstań z Tobą, kiedy na starość wylądował w obcej rodzinie, totalnie zdezorientowany, bo przecież nie wyjaśnisz mu co, jak i dlaczego. Życzę temu psu, żeby nowi właściciele mieli więcej serca i nie rozstali się z nim na ostatnie lata albo miesiące życia, z powodu paru stów i wyssanej z palca ideologii. A Ty może się przekonasz za kilkadziesiąt lat, czy wolałbyś starość przy wnukach, w ciasnym kąciku, mając mało rozrywek, ale w rodzinnym domu, czy w domu starców, w przestronnym pokoju, z wyjściami do parku i partiami w brydża, ale wśród obcych osób.

Kaka napisał(a):
Niewiele wiesz o psich potrzebach, skoro doprowadziłeś psa do takiej ruiny. Ciekawe, że nie przeszkadzało Ci jego wycie, dopiero jak kaska poszła w ruch....


Też to zauważyłam... Lęk separacyjny można było przepracować, kiedy pies był młodszy, bo nigdy nie wiadomo, jak potoczy się życie - może pies będzie musiał zostawać na dłużej? Może w ogóle nie wszedłby temat klatki... Ale po co "przepracowywać" problemy, to takie bezduszne; lepiej troskliwie wyj*bać psa z domu na stare lata :diabloti:

Posted

Nie rozumiem tej nagonki . W życiu są różne sytuacje i ja bym sobie życzyła aby każdy , zamiast iść po najmniejszej linii oporu , znalazł optymalne rozwiązanie . W tym przypadku nowy dom , co , biorąc pod uwagę ilość psów do adopcji , nie było łatwym zadaniem .
Jak sami wiemy , znakomita większość wybiera najprostsze wyjście - po prostu wywala psa - na ulicę , do lasu , ostatecznie ( zdecydowanie rzadziej bo wstyd , bo schron przyjmuje tylko bezpańskie , bo to więcej problemów itp.) oddaje do schronu . Jasne - nikt tym faktem na forum chwalić się nie będzie .
Jeśli w nowym domu pies bedzie miał zapewnione lepsze życie , własciwą opiekę , spacery - to paradoksalnie , zyska na tym najwięcej . I wcale nie będzie zamierzał wracać do byłych właścicieli .

Jak można na siłę trzymać zwierzę w domu wiedząc, że jego przyszłość do końca życia będzie wegetacją od 6:00 do 16:00-18:00 w klatce z parominutowymi wyjściami na spacer. Musiałbym być ostatnim bydlakiem :-(


Co do samej klatki nie masz racji , ja mam dwie i psy sobie świetnie radzą . Ba , Timur kocha swoją kennelkę i jeśli przez przypadek zamkną się drzwiczki to szturmuje ją ujadają. To jego azyl , jego dom , jego prywatne miejsce . Już dawno bym ją wywaliła ale jak przez 2 tygodnie musiał chodzić w kołnierzu po operacji i klatka była złozona i schowana , to był najbardziej nieszczęśliwym psem na świecie . Tylko on nie siedzi w niej 8 - 10 godz. , ma mozliwość biegania po ogrodzie a w kennelce tylko sobie odpoczywa albo śpi.
W zupełnie innym celu klatka służy mojej tymczasowiczce Sarze . To suka z ADHD , szkodnik , niszczyciel , suka , która tylko zamknięta w klatce potrafi naprawdę wypoczywać . Poza klatką jest non stop w ruchu , cały czas wynajduje sobie różne zajęcia - co najczęściej skutkuje niszczeniem wszystkiego wokół . Powinna trafić do ludzi , którzy będą chcieli wykorzystać jej potencjał i gdyby była np. rasowym borderem to takie cechy to byłby atut . Jest jednak tylko zwykłym kundelkiem , a kundelków , nawet piekielnie inteligentnych i zdolnych nikt do psich sportów nie potrzebuje :-(
Klatka , umiejetnie stosowana nie jest więzieniem . Tylko nalezy pamietać , że po powrocie zabieramy psa na długi , nie parominutowy spacer , dajemy mu mozliwość wybiegania się a nie tylko szybkiego załatwienia potrzeb fizjologicznych .
W przypadku Twojego psa klatka mogłaby nic nie dać , bo jak sam piszesz problem polegał na permanentnym braku czasu zarówno dla psa i jak i domowników . Takie mamy czasy niestety .

Jedno co mnie martwi, to jak szybko pies zapomina o byłych właścicielach. Na zasadzie jak szybko u psów czas leczy rany. Jak to jest ?


Róznie , zależy od charakteru psa . Jest wiele psów ., które niezależnie od wieku potrafią zaakceptować zmianę właściciela i jeśli jest to zmiana na lepsze to nawet na tym zyskują . Nie znam Twojego psa , sam pewnie wiesz najlepiej jak reaguje na obce osoby , czy łatwo się z nimi zaprzyjaźnia . Moja rada - na razie nie próbuj go odwiedzać , nie mieszaj mu w głowie . Pozwól zapomnieć . Wystarczy jesli będziesz miał tylko kontakt z obecnymi właścicielami i będziesz niejako z daleka czuwał nad jego losem .

Posted

Ja bym naprawdę darowała sobie tego ostatniego posta, bo zdaję sobie sprawę z tego, że w życiu bywa różnie. Po prostu nie mogę zdzierżyć hipokryzji, jak można korzystanie z klatki nazywać okrucieństwem na miarę elektrowstrząsów, a przewalanie z domu do domu staruszka z lękiem separacyjnym - dobrocią i humanitaryzmem. I niestety mam wrażenie, że w tej sytuacji, od dobra psa bardziej się liczy spokojne sumienie właściciela, które chciał chyba na forum ukoić głosami poparcia innych psiarzy.
A zachwyty, że ktoś jest wspaniały, bo nie wywalił psa na ulicę, są dla mnie nie na miejscu, jeśli mówimy o normalnym człowieku deklarującym uczucia do swojego psa, a nie jakimś zwyrodnialcu.

Posted

Kaka napisał(a):
Niewiele wiesz o psich potrzebach, skoro doprowadziłeś psa do takiej ruiny. Ciekawe, że nie przeszkadzało Ci jego wycie, dopiero jak kaska poszła w ruch... Nie pisz, że klatka to nieszczęście dla psa, bo tak się składa, że nic nie wiesz. Jak poza tymi 8 godzinami siedzi cały dzień w mieszkaniu, to nie dziwne, że wydaje Ci się, że to katorga dla niego. Katorgą jest to, że ten pies nie ma ruchu na świeżym powietrzu. Szkoda dla tego psa, że nie zniszczył nic 8 lat temu.
Dorosły facet, a próbuje leczyć wyrzuty sumienia wypisując głupoty.


Następna/kolejny nie umiejący czytać ze zrozumieniem. Ty oczywiście jesteś specjalistą od psów.
Pies miał zapewnione wszystko praktycznie do chwili obecnej. Wycie było sporadyczne. Przyszedł czas, że nie jestem w stanie zapewnić mu należytej opieki. Wiesz już nawet nie psy ale nawet w przypadku człowieka, jak nie jesteś w stanie zapewnić komuś należytej opieki, to normalnym zachowaniem jest postaranie się o zapewnienie takiej opieki przez stosowne instytucje. I wcale to nie oznacza braku miłości, a wręcz przeciwnie. Ale takie coś jak ty pewno tego nie zrozumie, jeśli ma kłopoty ze zrozumieniem tego co czyta :(

Kaka napisał(a):

Nie wiedziałam, że na dogomanii trolle żyją...

Ty naprawdę jesteś kaka. Tak po włosku. Szkoda z tobą dyskutować.

Posted

Martens napisał(a):
Ja bym naprawdę darowała sobie tego ostatniego posta, bo zdaję sobie sprawę z tego, że w życiu bywa różnie. Po prostu nie mogę zdzierżyć hipokryzji, jak można korzystanie z klatki nazywać okrucieństwem na miarę elektrowstrząsów, a przewalanie z domu do domu staruszka z lękiem separacyjnym - dobrocią i humanitaryzmem. I niestety mam wrażenie, że w tej sytuacji, od dobra psa bardziej się liczy spokojne sumienie właściciela, które chciał chyba na forum ukoić głosami poparcia innych psiarzy.
A zachwyty, że ktoś jest wspaniały, bo nie wywalił psa na ulicę, są dla mnie nie na miejscu, jeśli mówimy o normalnym człowieku deklarującym uczucia do swojego psa, a nie jakimś zwyrodnialcu.


No widzisz, widocznie jestem zwyrodnialcem.
Jak widzę dla większości z was trzymanie psa na uwięzi, łańcuchu przy budzie, to okrucieństwo ale 10 godzin w klatce 1m3 to jest jest "praca z klatką". Ot, szczyt hipokryzji !

Posted

elaja napisał(a):
Nie rozumiem tej nagonki . W życiu są różne sytuacje i ja bym sobie życzyła aby każdy , zamiast iść po najmniejszej linii oporu , znalazł optymalne rozwiązanie . W tym przypadku nowy dom , co , biorąc pod uwagę ilość psów do adopcji , nie było łatwym zadaniem .
Jak sami wiemy , znakomita większość wybiera najprostsze wyjście - po prostu wywala psa - na ulicę , do lasu , ostatecznie ( zdecydowanie rzadziej bo wstyd , bo schron przyjmuje tylko bezpańskie , bo to więcej problemów itp.) oddaje do schronu . Jasne - nikt tym faktem na forum chwalić się nie będzie .
Jeśli w nowym domu pies bedzie miał zapewnione lepsze życie , własciwą opiekę , spacery - to paradoksalnie , zyska na tym najwięcej . I wcale nie będzie zamierzał wracać do byłych właścicieli .


Przynajmniej jedna osoba rozumie sytuację. Widać dobrze znasz życie. Ja nie szukam, jak to inni tu piszą poparcia ale po prostu napisałem, bo mi serducho pęka :( Owszem potrzebuję porady ale takiej, która pomoże mi to wszystko załatwić w jak najbardziej łagodny, profesjonalny sposób.
Na pewno nie potrzebuję wyzwisk od trolli itp. Ale liczyłem się, że i z takimi niedorozwojami będę musiał się zetknąć. Internet trafił pod strzechy...


elaja napisał(a):

Klatka , umiejetnie stosowana nie jest więzieniem . Tylko nalezy pamietać , że po powrocie zabieramy psa na długi , nie parominutowy spacer , dajemy mu mozliwość wybiegania się a nie tylko szybkiego załatwienia potrzeb fizjologicznych .
W przypadku Twojego psa klatka mogłaby nic nie dać , bo jak sam piszesz problem polegał na permanentnym braku czasu zarówno dla psa i jak i domowników . Takie mamy czasy niestety .


Właśnie w tym problem, że nie jestem w stanie zapewnić mu nawet tej godziny dziennie. Ani ja ani żona. Nawet my nawzajem widujemy się czasami co drugi dzień. Ale co mam zrobić ? Rzucić pracę i poświęcić się psu ? W takim układzie w niedługim czasie i pies i my będziemy na bruku :( Spróbujcie powiedzieć bankierowi, że w tym miesiącu nie zapłacicie raty za mieszkanie, bo musieliście wybiegać psa.

elaja napisał(a):
Nie znam Twojego psa , sam pewnie wiesz najlepiej jak reaguje na obce osoby , czy łatwo się z nimi zaprzyjaźnia . Moja rada - na razie nie próbuj go odwiedzać , nie mieszaj mu w głowie . Pozwól zapomnieć . Wystarczy jesli będziesz miał tylko kontakt z obecnymi właścicielami i będziesz niejako z daleka czuwał nad jego losem .


Pies jest bardzo łagodny, od małego był nadpobudliwy, co przyznawał nawet weterynarz. Jest przyjazny i ufny w stosunku do obcych. Nawet powiedziałbym, że za bardzo. Zdaję sobie sprawę, że lepiej będzie obserwować z daleka. Tak też ustalałem.

Posted

Martens napisał(a):

A zachwyty, że ktoś jest wspaniały, bo nie wywalił psa na ulicę, są dla mnie nie na miejscu, jeśli mówimy o normalnym człowieku deklarującym uczucia do swojego psa, a nie jakimś zwyrodnialcu.

Martens , to nie są zachwyty , gdzie ty to zobaczyłaś . Stwierdzenie faktu . Zachwyt byłby , jakby założyciel watku bohatersko podjął próbę zrobienia wszystkiego aby pies został z nim . To stwierdzenie , że mimo wszystko ktoś jest w miarę przyzwoitym i jednak odpowiedzialnym człowiekiem . Zwykłym człowiekiem , nie bohaterem jak my tu wszyscy :diabloti: Będąc na dogomanii łatwo ulec złudzeniu , że życie składa się tylko z posiadania psów . Kurcze , jasne , nie wyobrażam sobie aby mogła oddać komukolwiek swoje czworonogii ale potrafię zrozumieć , że nie każdy musi tak myśleć . To tak jakby świat składał się tylko ze zwyrodnialców i dogomaniaków , a przecież pomiędzy tymi skrajnościami funkcjonują zwykli , przeciętni posiadacze psów .
Czy oddając po kilku miesiącach do nowego domu swojego tymczasowicza tak na prawdę postępujemy fair wobec psa ??? Przecież był u nas na zasadach domownika i nie zna pojecia " dom tymczasowy ". Pies ma w nosie naszą moralnośc i intencje , dla niego to może kolejne porzucenie . Mam nie oddawać , nie szukać domu ?

Posted

elaja napisał(a):
Nie rozumiem tej nagonki . W życiu są różne sytuacje i ja bym sobie życzyła aby każdy , zamiast iść po najmniejszej linii oporu , znalazł optymalne rozwiązanie . W tym przypadku nowy dom , co , biorąc pod uwagę ilość psów do adopcji , nie było łatwym zadaniem .
Jak sami wiemy , znakomita większość wybiera najprostsze wyjście - po prostu wywala psa - na ulicę , do lasu , ostatecznie ( zdecydowanie rzadziej bo wstyd , bo schron przyjmuje tylko bezpańskie , bo to więcej problemów itp.) oddaje do schronu . Jasne - nikt tym faktem na forum chwalić się nie będzie .
Jeśli w nowym domu pies bedzie miał zapewnione lepsze życie , własciwą opiekę , spacery - to paradoksalnie , zyska na tym najwięcej . I wcale nie będzie zamierzał wracać do byłych właścicieli .



Ja również nie odniosłam się do pomysłu ze znalezieniem psu nowego domu. Oczywiście, że lepiej tak, niż do lasu. Psu trzeba życzyć tylko tego, żeby dom był lepszy od tego, w którym jest aktualnie.

Posted

Sensem moich wypowiedzi było i jest nadal to, że niepojęte jest dla mnie robienie katów i potworów z ludzi, którzy żeby pomóc psu, używają również klatki - w sposób dla psa łagodny i przynoszący mu psychiczną ulgę - żeby się tak nie stresował samotnością czy nie zrobił sobie krzywdy np. gryząc kable elektryczne, a jednocześnie uważanie oddania psiego staruszka z problemami behawioralnymi w obce ręce za dobre. To autor wątku już w pierwszym poście stwierdził, że lekko połowa forum bezdusznie znęca się nad swoimi psami, a on jest cacy, bo swojego staruszka oddał obcym ludziom :roll:

Ok, ja może nie znam życia, niech będzie ;) ale w kwestii szukania domu dla psa widziałam już dość dużo i tak szybkie znalezienie dobrego domu dla starego problematycznego psa zakrawa o cud. Mam nadzieję, że się mylę, cud się zdarzył i tego psu życzę, ale moje doświadczenie niestety każe mi raczej przypuszczać, że pies miejsca tam nie zagrzeje, i w najlepszym razie wróci do poprzedniego właściciela, tylko zapewne z o niebo bardziej nasilonymi problemami, bo u psów z lękiem separacyjnym eskalacja i nawroty tegoż przy zmianach domu to norma. Przykra prawda jest taka, że jeśli psa jednak z jakiegoś powodu będą tam musieli zostawić samego i zrobi demolkę, narazi ich na koszta, to mało prawdopodobne, by podeszli do tego z takim zrozumieniem, cierpliwością i chęcią pracy nad zachowaniem psa, jaką mógłby się wykazać mimo wszystko pierwszy właściciel psa, który żył z nim 10 lat. A dla psychiki tego psa najgorszą opcją jest przerzucanie go z domu do domu, bo tak jak pisałam, zmiana domu (ba, nawet przeprowadzka z właścicielami) dla psa z lękiem separacyjnym jest traumą i powoduje zazwyczaj pogorszenie zachowania. I serio, ze względu na dobro psa, mam nadzieję że w tym przypadku będzie inaczej.

Posted

W ogóle co to za argument, że dobrze ze pies trafił do innego domu, a nie na ulice? Nikt kto ma chociaz ciut empatii nie wywali psa na ulice...

Lokalny, Tobie radze poczytac fachową literaturę dot. lęku separacyjnego (który Twój pies miał. Samo wycie o tym już świadczy, a nie wiesz co tak naprawde zwierzak robił pod waszą nieobecność. Niekoniecznie musiał niszczyć. Moja suka wiekszość dnia chodziła i dyszała. Nie położyła się nawet na minute. Wędrowała od pokoju do pokoju, cały czas dysząc, sliniąc się. Dopiero w godzinę przed naszym powrotem zaczynała niszczyć-zakładam, że to juz był jej skraj wytrzymałości. Mam to wszystko na filmach) Wprowadzenie kennel klatki to była najlepsza rzecz jąką mogłam zrobić. Z psiego frustrata mam fajnego, wesołego, pozytywnego zwierzaka, który przesypia naszą nieobecność.

Mało tego, z każdym swoim "skarbem" leci do klatki, jak zaczyna się burza-klatka, jak chce spac-klatka, jak czuje się zmeczona odwiedzającymi nas dzieciakami-klatka. I ona sama wybiera, juz nie musze jej zamykac, sama wybiera tą swoją norę. Z resztą był juz tu temat odnośnie kennelu. Serio poczytaj, bo pies to nie człowiek, i kieruje się jednak innymi normami. Wystarczy liznać odrobinę wiedzy nt. behawioru, żeby zrozumieć. I bardzo szczerze polecam zapoznanie się z tematem, ale nie z perspektywy człowieka, któremu się wydaje, że wie wszystko :roll:

Posted

Dla tego psa nie ma lepszych warunków niż u Ciebie. Bo on Was kocha, nawet takich i nawet pomimo tego, że mu nie jest u Was komfortowo. Chłopie, tylko ruszyć tyłek i pies będzie miał dobrze.
Zapewniam Cię, że wyprowadzony na spacer pies, prześpi sobie spokojnie (w bezpiecznym miejscu) Waszą nieobecność. I to nie musi być jakiś intensywny spacer-jogging poranny. Wystarczy trochę psa psychicznie zmęczyć, a potem do klateczki i nyny.

A teraz pytam poważnie. Skoro masz dostęp do dobrych domów, to może ktoś by chciał jakiegoś psiaka szukającego dobrego domu z tych z dogomanii?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...