Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Posta piszę pod wpływem spaceru, z którego wróciliśmy przed chwilą. Pies oczywiście po raz kolejny mimo moich protestów polazł w pokrzywy, bezceremonialnie się na nie odlał i powrócił przez nie, tratując parzące zielsko z miną tryumfatora... :roll: I żeby to był pierwszy raz - oczywiście nic mu po tym nie jest... Śladu oparzenia, nawet skóra nie jest zaróżowiona... Poza tym - raz to było że biegł, przygrzmocił gdzieś łepetyną, wstał, otrzepał się i pobiegł dalej ? :cool3: Przykładów bez liku - nawet jakiś czas temu raczył pomajtać nogami po potrzebie po czymś co z bliska okazało się być tłuczonym szkłem (!:angryy:) przyprawiając mnie o stan przedzawałowy nieomal - i oczywiście nic mu się nie stało - oglądałem mu łapy chyba z 10 minut...
Ja nie wiem z czego te psy są zrobione, może to taka zmyłka i one tak naprawdę są z betonu obciągniętego dla niepoznaki mysią szczecinką ? :cool3:

Posted

W temacie STB a odporność na ból jestem świeży, więc nie będę się wypowiadał (pomimo, że mam już jakieś obserwacje ;)). Ale miałem suczkę ambulla, która o mało co nie zeszła na ropomacicze, bo wet nie wierzył, że to może być to, bo suka pomimo słabości wciąż chodziła i była w miarę sprawna. Po udanej operacji powiedział, że jest mu głupio, ale suka w tym stanie powinna leżeć i ledwo dyszeć i dlatego źle zdiagnozował. RIP Larciu :placz:

Posted

ja tylko dodam od siebie ze te psy są ze stali :diabloti: :diabloti: :diabloti:
ja już szczerze to mało kiedy zwracam uwage jak które gdzieś walnie , wpadnie , spadnie , w coś wlezie ... oglądam raczej przedmiot który został poszkodowany :cool1: :cool1: :cool1: a dość często któryś z mebelków czy też wyposażenia domu czy podwórka nie przeżywa spotkania z pędzącym pieskiem :cool1:
Wczoraj straciłam zderzak w samochodzie , pitka Lalka bawiła się z kotkiem i jak biegła za nim to kot wpadł pod samochód a ona przywaliła łebkiem w zderzak - zaczepy tego nie wytrzymały i jest pęknięcie :cool1: TZ miał dziś co kleić :diabloti:

Posted

Lilith była niesamowicie odporna na ból, przez pół roku do zdiagnozowania biegała z naderwanym więzadłem krzyżowym :shake: podczas chorby weci nie mogli wyjśc z podziwu ...
a kiedy była zdrowa o matko zaliczała wszystkie futryny czasem drzewo 50 kg kumpla otrząsała sie i biegła dalej ...
do czasu była pancerna ...
Co do Rudolfiny na razie podczas zabaw nic ja nie rusza :p ale jest panikarą moze z wiekiem jej przejdzie :evil_lol:

Posted

Coco nadepnęła na szkło. wbiło się jej w poduszkę tylnej łapy ok 8-10mm, reszta wystawała. chodziła na nim jak na obcasie, dopoki sie nie zorientowałam..

Posted

Skąd ja to wszystko znam :)u nas bardzo podobnie :) Tłuką łbami o kanty stołu, kiedyś w mojego TZ przywaliły tak że się wystraszyłam że mu nogi połamały a one nawet nie zauważyły :) no mogła bym chyba cały dzień tak wyliczać :) Ghia kiedyś przecięła tą poduszkę na przedniej łapie taką wyżej :) tzn przecięła w sumie to obcięła ją do połowy i tak dyndała na kawałku skóry :) u weta oczywiście pies nawet nie pisnął i nawet nie drgnął jak jej to nożyczkami pani obcięła :)
Ale taki już ich urok :)

Posted

taaaaaa skąd ja to znam... na wpół odcięty paluch w tylnej łapie-zero reakcji jakiejkolwiek ze strony suki(zobaczyłam że krew sie leje-ledwo co wet przyszył to),szycie na żywca skóry na brzuchu(zero reakcji bólowych-wet igły wyginał bo taką grubą skóre ma),w czasie biegania na łąkach wpadła sucz w dziurę łapą-myślałam że conajmniej pozrywała ścięgna i więzadła-skończyło sie 3 dniowym ledwo widocznym nierównym krokiem(bo kulawizną tego nie nazwę) i wiele innych przygód tego typu :)

Posted

Potwierdzam! Te psy to prawdziwi komandosi:) Nigdy nie zapomnę, jak kiedyś mój sbt wystrzelił jak z procy za piłeczką, potknął się, z całym impetem zarył kufą w ziemię i...NIC!!! Wstał i pognał dalej, jakgdyby nic się nie stało! A ja przez kilka dni żyłam w stresie, czy na pewno nic mu nie jest-np. wstrząs mózgu...Takich przykładów jest wiele;) Są to psiaki, które można mooocno przytulić, ścisnąć w przypływie uczuć, klepnąć w tyłek jak konia-a one nie mają nic na przeciw:evil_lol:

Posted

Do odpornosci na bol dolozylabym kompletny brak zastanawiania sie nad tym co piesek robi. W sumie to mozna przewidziec ze sciana sie nie odsunie ale po co? Lepiej w nia uderzyc.
Pamietam jak Gruby kiedys na treningu po odpieciu ze smyczy stwierdzil :idziemy skakac...skakac...skakac...Huraaaa....ale na co? Oooo samochod..skocze na niego :p
Diego Armando wpadl na lepszy pomysl, i wskoczyl z rozpedu na parapet ,okno bylo otwarte ,na parapecie troszke piasku (kamienica w remoncie) i wylecial z 2 pietra.:crazyeye: Rozped na okno byl tak szybki ze wlasciciele nie zdazyli zareagowac. Pieskowi nic sie nie stalo,troszke kulal na jedna noge i troszke sobie glowe poobcieral.
Ehhh te glosy w glowie staffika :lol:

Posted

mam bulkę..............ze stali to fakt, że te psy chyba nie czują
Luśka kiedyś w trakcie"godziny świni", czyli totalnego wariactwa chciała wskoczyć na szafke kuchenną. Nie udało to się jej..........spadła na grzbiet wstała i pocwałowała dalej.Patrzę pełno krwi na podłodze.................okazało się że wyrwała sobie pazur przy samej nasadzie..............i nic nie czuła.harcowała dalej jak gdyby nigdy nic a pazur wisiał na skórze:-o
:shake:

Posted

Bułka ma aktualnie szwy na łapie.. rozciete głeboko, sciegna naruszone, milimetry a poszla by tetnica i mialabym suke sikajaca krwia jak zarzynane prosie.. wpadla w krzaki za pileczka a tam byla widocznie butelka potluczona.. no i przybiegala z ta pilka.. biegala za nia caly spacer- nie kulala, wiec nie zorientowalam sie nawet ze cos jej jest.. dopiero w domu kiedy wsadzilam gnoja do wanny zeby oplukac i zobaczylam czerwona wode zauwazylam ta paskudna rane, brudna jak cholera po spacerze..

podobnie bylo z ogonem.. zlamala gdzies czy zwichnela, zauwazylam po ok. 2tyg jak ja wyciagnelam za ogon z pudelka jakiegos [normalnie nie reaguje na to] i zapiszczala..

o tym ile razy walnela glowa w cos z rozpedu nawet nie wspominam..

pancerniaki mamy a nie psy :evil_lol:

  • 3 weeks later...
  • 3 weeks later...
Posted

A ja rozgryzlam moje prosięcie... jak go coś boli, to WARCZY i to jak!!! Jakby z beczki odgłos dobiegał :). Ale zawału też parę razy prawie dostałam, jak patrzyłam na jego zabawy. Np kiedyś pogonił za piłką futbolówką, potknął sie w trakcie łapania jej i przekoziołował tak, że myślałam, że sobie kark skręcił. Oczywiście nic mu się nie stało. Albo kiedyś bardzo się spieszył do domu i przednimi nadgarstkami walnął w krawężnik, taki dość wysoki. Ja przy takiej pozdzieranej skórze chyba bym ze 2 tygodnie nie chodziła...Już nie wspomnę o takich drobiazgach, jak walnięcie łbem w futrynę przy zabawie, przydzwonienie w rynnę aż się wgięła, chodzenie po tłuczonym szkle (fakir???) itp itd... Trochę sie już przyzwyczaiłam, ale postronni obserwatorzy czasami zielenieją...
A jednocześnie zauważyłam, że ta moja pancerna bestia ma...łaskotki! I to niesamowite, im lżej łaskoczę, tym bardziej chyba to odczuwa! A jak kiedyś usiadł w mrowisko to myślałam, że na orbitę wyskoczy :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...