Kajusza Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 smycz niestety nawet najlepsza i najsolidniejsza zawsze może się zerwać ... niestety to tylko rzecz którą jedna na milion może mieć felerny karabińczyk, szew czy drobne pękniecie które puści w nieoczekiwanym momencie :P Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 ...no a mi się wyrwał z rąk :roll: trzymałam go, ale wyleciał jak błyskawica, nie zdążyłam zareagować i tylko sznur mi HYCCC przez ręce śmignął... to jest dopiero lipa, a kagańca też nie miał, bo po co - środek dupy, gorąco, grillujemy, niech siedzi bez... takich psów jak nasze nie idzie bezpieczne spuścić, zawsze jest jakieś ryzyko, dlatego mam oczy dookoła głowy jak za niemowlakiem.. Ty, a Leda jak atakuje, to dużo hałasu i darcia ryja z histerią, czy raczej "zabiję, zabiję" i gniecie przeciwnika? bo Patryk jak poleciał do tego kundelka, to większą frajdę miał chyba w gonieniu, niż w próbie mordu, tym bardziej że łapał go tylko za ogon, nie do żadnej szyi ani nic... pieskowi się nic nie stało,bo przywiązałam Patryka do drzewa i oglądaliśmy kundlinka po centymetrze, nic a nic, tylko się wystraszył :razz: Quote
gops Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Dokładnie , mi przy białym dwa razy pękła smycz i tylko dzięki jakiemuś szczęściu nic się nie stało . Raz zepsuła się flexi , mechanizm się zepsuł i miałam psa 8m przed sobą na lince bez możliwości szybkiego złapania psa (poraniłabym sobie ręce) a mój pies stał po drugiej stronie ulicy próbując dorwać sznaucerka za płotem i prawie mu się udało ... Drugi raz zerwał zwykłą materiałową smycz , dosłownie pękła w pół , była to jakaśbez firmówka a pies miał miał max rok . Był z moim bratem na spacerze i szli blisko płotów przy domkach , wyskoczył za płotem owczarek wydarł jadaczke , mój się też wkurzył i zaczął szarpać , smycz pękła a kawałek dalej nie mieli płotu ! Także mega stres czy któryś to zauważy , ciężko małą gnide złapać bo biega wzdług płotu i próbuje złapać psa . Powiązał smycz do obroży i jakoś doszedł do domu . Od tamtej pory nie używam bez firmowych smyczy , bo gdyby to nie były psy za płotem to musiałabym płacić za weta . Na zawody wzięłam smycz od DS plecioną ale ona ma średni karabinek i prócz tego strachu że mi się pęknie(tak nakręconych psów nie widziałam włącznie z moim) bardzo mnie raniła w ręce , musiałam szybko kupić drugą . Zdarza się to tylko rzecz . Dlatego warto kupować już sprawdzone rzeczy przez innych . Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Pani Profesor napisał(a):takich psów jak nasze nie idzie bezpieczne spuścić, zawsze jest jakieś ryzyko, dlatego mam oczy dookoła głowy jak za niemowlakiem.. Ty, a Leda jak atakuje, to dużo hałasu i darcia ryja z histerią, czy raczej "zabiję, zabiję" i gniecie przeciwnika?bo Patryk jak poleciał do tego kundelka, to większą frajdę miał chyba w gonieniu, niż w próbie mordu, tym bardziej że łapał go tylko za ogon, nie do żadnej szyi ani nic... pieskowi się nic nie stało,bo przywiązałam Patryka do drzewa i oglądaliśmy kundlinka po centymetrze, nic a nic, tylko się wystraszył :razz:Zjedźcie mnie teraz z góry na dół, ale ... Jeśli właściciel : ma oczy dookoła głowy trzyma smycz mocno i pewnie umie dać sobie radę ze swoim psem nie potrzebuje kagańca bo jego pies nie pogryzie a pies mu się wyrywa i tak,atakuje innego psa i jego właścicieli - TO CO JEST? Wieeem, jestem nietolerancyjna i niewyrozumiała, ale miałam Amora - ludziom wypadała przypadkiem smycz (za często do cholery), Amor był poszyty wielokrotnie, choć sam chodził w kagańcu to dostawał regularnie łomot przez jakieś niefortunne zdarzenia i wypadki pozornie niezależne od ludzi, a myśmy wybaczali i szyli go cierpliwie. Zawsze mowiłam ok, on prowokator, no zdarza się... Ale i teraz się zdarza dość często , że siedzę na trawniczku ,Wald leży przy mnie albo w kagańcu albo uwiązany , a przy nim pijackim kroczkiem uczy sie chodzić dziecko ,a tu buch leci na nas pies (a, b, c,d, e , f, g ,h .... - pani się wyrwała smycz z rąk, pani pękł karabinek, pani go pilnowała ale nas nie zauważyła, pani się potknęła i wywaliła...) i atak, tak konkretny że strach pomyśleć. Nie widzę wtedy wytułumaczenia kiedy tam stoję po środku z dzieckiem i wypluwam wszystkie możliwe scenariusze jakie mogłyby się zdarzyć. Sory, jeśli pies się rzuca na inne psy, to nie usprawiedliwia się niczego,szczególnie jak się zdarza mu zaatakować, można być fair i czuć się skruszonym, ale mimo wszystko co ze skruchy kiedy naszemu psu coś sie stanie? Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 ...no i tu pojawia się konflikt tragiczny, ale wg. mnie jeśli do tej pory nic się nie stało, to i nic się nie stanie,bo mój pies - mimo wszystko - nie leci pogryźć, zabić, tylko pogonić i pokłapać. inna sprawa, że w taką rodzinkę z dzieckiem nie wbiegnie, bo ja zawsze sprawdzam miejsce, w które włażę i dopiero go spuszczam, a jeśli to są niepewne momenty, to ma kaganiec, proste. w kagańcu nie zrobi nic, nawet siniaka, bo we mnie dupnął z wielką mocą kilkakrotnie i nic, a tłukliśmy się nim wcześniej z tżtem po piszczelach :razz: dla wytestowania mocy i czy pies nic nie zrobi np. cziłce, jeśli niechcący w nią wleci. mój pies jest słaby, ma słaby uścisk, słabą 'moc rażenia', słabo skacze całym ciężarem i ogólnie łatwo mu coś wyrwać z pyska, więc nie wieszczę wielkiej tragedii. najgorsze, co się do tej pory stało, to zamordowanie małego zwierzątka w krzakach, ale nie mogłam wiedzieć, że on naprawdę na coś zapoluje i zje - teraz już wiem, widocznie tak się kiedyś pożywiał. w przypadku psów myślę, że zachowuję wszystkie zasady BHP na co dzień, ostatnio wyrwał mi się z ręki i to było niedopatrzenie, które równie dobrze mógł zrobić "normalny" pies i np. wylecieć na jezdnię pod koła... nie można być czujnym 24 na dobę, to był impuls i moment, poza tym nic się nie stało jak już dorwał tego kundelka. rozumiem Twoje obawy, ale wg. mnie z moim psem nie ma takiego ryzyka, bo po prostu staram się przewidywać wszystkie scenariusze. teraz znam ich więcej, więc zmniejszam szansę na wpadkę. Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 aha, jeszcze coś - są takie sytuacje, że nie przewidzisz, co się stanie. pies może się zerwać ze smyczy a jednocześnie może mu np. spaść kaganiec (chopo nie, ale jakiś inny owszem), wtedy też byłby to wypadek i pomimo zachowania wszystkich środków bezpieczeństwa może dojść do tragedii, jeśli komuś zwieje taki pies, który goni żeby zabić. jak dla mnie to margines, ale jednak dopuszczalny i na pewno się zdarza..nie wszystko da się przewidzieć. Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 Majkowska- nie zauważyłam posta ;) ta suka chyba z trójmiasta , siostry zwyciężczyni wystawy ;) z tego co rozmawiałam to oni grasują po kraju. Waldusiów właśnie nie było :roll: szukałam z myślą o tobie ;) PP- jak Leda atakuje hhmm bardzo chaotycznie bez ładu i składu, jak biegła to jęczała , w suczkę po prostu wbiegła i staranowała potem łapała bez celu , poszarpała kudełki gdy dobiegłam to było na zasadzie histerycznej próby kąsania . Pewnie gdyby nikt nie interweniował w końcu złapałaby swoim chwytem albo by cały czas kąsała -nie wiem . Sądzę że o samo pogryzienie to narobiła by więcej szkód w postaci pokąszeń niż "morderczego" uścisku ttb ;) Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 agutka napisał(a): PP- jak Leda atakuje hhmm bardzo chaotycznie bez ładu i składu, jak biegła to jęczała , w suczkę po prostu wbiegła i staranowała potem łapała bez celu , poszarpała kudełki gdy dobiegłam to było na zasadzie histerycznej próby kąsania . Pewnie gdyby nikt nie interweniował w końcu złapałaby swoim chwytem albo by cały czas kąsała -nie wiem . Sądzę że o samo pogryzienie to narobiła by więcej szkód w postaci pokąszeń niż "morderczego" uścisku ttb ;) Patryk to samo, ale mam wrażenie, że nawet nie dotyka drugiego psa zębami po takiej gonitwie, tamtego kundelka wymacałam z właścicielem i nawet nie był mokry od śliny, tylko na końcu ogona, więc Pat tam chwycił ale nawet nie ugryzł, zero śladu, no nic, żadnej szkody. jestem zdania, że np. cziłce zrobiłby krzywdę jeśli by na nią wpadł, ale tylko ze względu na różnicę wagi, równie dobrze taką cziłkę może zdeptać np. beagle w zabawie. mam wyrzuty sumienia po takich akcjach, ale cóż..zdarzyło się, więcej się nie zdarzy, uczę się na przyszłość i teraz smycz trzymam mocniej a jak siedzę, to zakładam sobie na udo. Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Pani Profesor napisał(a):...no i tu pojawia się konflikt tragiczny, ale wg. mnie jeśli do tej pory nic się nie stało, to i nic się nie stanie,bo mój pies - mimo wszystko - nie leci pogryźć, zabić, tylko pogonić i pokłapać.inna sprawa, że w taką rodzinkę z dzieckiem nie wbiegnie, bo ja zawsze sprawdzam miejsce, w które włażę i dopiero go spuszczam, a jeśli to są niepewne momenty, to ma kaganiec, proste.w kagańcu nie zrobi nic, nawet siniaka, bo we mnie dupnął z wielką mocą kilkakrotnie i nic, a tłukliśmy się nim wcześniej z tżtem po piszczelach :razz: dla wytestowania mocy i czy pies nic nie zrobi np. cziłce, jeśli niechcący w nią wleci.mój pies jest słaby, ma słaby uścisk, słabą 'moc rażenia', słabo skacze całym ciężarem i ogólnie łatwo mu coś wyrwać z pyska, więc nie wieszczę wielkiej tragedii.najgorsze, co się do tej pory stało, to zamordowanie małego zwierzątka w krzakach, ale nie mogłam wiedzieć, że on naprawdę na coś zapoluje i zje - teraz już wiem, widocznie tak się kiedyś pożywiał. w przypadku psów myślę, że zachowuję wszystkie zasady BHP na co dzień, ostatnio wyrwał mi się z ręki i to było niedopatrzenie, które równie dobrze mógł zrobić "normalny" pies i np. wylecieć na jezdnię pod koła... nie można być czujnym 24 na dobę, to był impuls i moment, poza tym nic się nie stało jak już dorwał tego kundelka.rozumiem Twoje obawy, ale wg. mnie z moim psem nie ma takiego ryzyka, bo po prostu staram się przewidywać wszystkie scenariusze. teraz znam ich więcej, więc zmniejszam szansę na wpadkę.Ale mnie nie interesuje co Twój pies zrobi i co sobie myśli jak mi dolatuje do psa w kagańcu przy nodze przy wózku czy siedzącego grzecznie na trawniku. Jesteś pewna że tak nic się nie stanie? A jeśli trafiłabyś na taką dajmy na taką psinę, do której podlatuje Twój pies i dzieńdobry ona też nie może sie opanować i przerabia go na mielonkę, a że może nie odpuścić to się kończy źle. Co, przepraszacie się, zbierasz flaki psa i do domu, bo przecież się zdarza, oj wypadek ? Zamordował jakieś zwierzątko i co, nie byłaś w stanie mu go odebrać, ani uratować, to nie świadczy o pełnym panowaniu. Równie dobrze mogłabym powiedzieć że mój piesek sobie czasem sarenkę w polu trzaśnie, ale szkodliwośc czynu jest mała, bo... (nie umiem nawet uzasadnić...) Jeżeli masz psa nad którym nie zapanujesz zabierasz go na szkolenie, nie może byc tak że on robi co chce,nie ma kagańca a wszystko da się wytłumaczyć. Prócz nas są na świecie inni ludzie, którzy np mogą siedzieć w krzakach czy wyskoczyć zza rogu,są wypadki, ok, ale sama świadomośc agresji u psa i korby nie do opanowania chyba zobowiązuje do nałożenia mu kagańca aż nie wypracujemy choć względnej odwoływalności. Jeśli spotkam psa bez smyczy , który ma w zwyczaju "zabijać", a nie będzie miał na ryju kagańca, ale właściciel krzyknie i pies wróci lub usiądzie w miejscu, a ja spokojnie przejdę to ok. Ale jeśli ktoś puszcza mi psa (mówię tu już nie o Ledzie) i nie jest w stanie go nawet odczepić ( a zdarzyło mi się kilka razy że to JA odczepiałam agresora od mojego ratujac tym samym siebie i dziecko) to o czym rozmawiamy? Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 Jest dla mnie nie do dopuszczenia sytuacja aby smycz wyrwała mi się z ręki ;) Jeżeli wypadek jest perfidnie z nieudaczności właściciela to nie odpuściłabym (mówię tu o poważnych ranach) Do nas kilka razy podbiegł pies który wyrwał się wraz ze smyczą od yorka do beneńczyka była szamotanina bądź nie ... Każdy właściciel dostał równo opierdziel bo jak można yorka nie utrzymać albo maltańczyka wścieklejszego od Ledy dawac dziecku (przypadek gdy Ledzin szła grzecznie swoim celem bez zerkania na psa) gdzie pies wbiegł prosto w paszczę gdyby nie kagan fruwało wy owłosienie ;) z berneńczykiem chodzi babcia ok 70-80 lat , zawsze się jej zrywa bo chce podbiec i się bawić lecz Sagat miał inne zamiary. No ludzie nie porównujmy głupoty ludzkiej do wypadków w postaci zerwanej smyczy, kaganiec także niema prawa sam spadać. Leda potrafiła zrobić czary mary i kagańca brak więc ma zaciśnięty tak aby już nie spadł. Leda puszczona jest tylko w sprawdzanych miejscach, wolę aby biegała na lince niż kogoś taranować lub w kagańcu przekosić psa ;) Plus Ledy jest taki że nie jest zbyt błyskotliwa i czujna jak np Sagat który wszystko dojrzy tak więc nawet gdy nam ktoś wyskakuje zdążyłabym ją przywołać (na neutralnym terenie jest odwoływalna w 100 % ) Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 ciociu, przecież znasz Patryczka :razz: on nie leci, żeby zabić, a poza tym kiedy jest luzem,to ma kaganiec (albo jest zafiksowany na piłce, co uchroni inne zwierzątka, wczoraj nawet nie poleciał za zającem - bo piłka). nie uważam, że prowadzam go nieodpowiedzialnie, a że raz mi się wyrwał, kiedy nie miał kagańca jestem w stanie usprawiedliwić jako wypadek,bo w końcu NIC się nie stało. wyleciał, powarczał i wrócił. nie chcę gadać "co by było gdyby zamordował pieska",bo nie dopuszczam takiej opcji. Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 Majka masz rację w tym co piszesz ;) ale jak zauważyłaś staram się Ledę mieć zawsze zabezpieczoną nawet pytałaś czy bym nie wycięła dziurki w zabudowanym skórzanym kagańcu odparłam że niema co kusić losu aby jakiemuś pieskowi miała ból sprawić ;) ktoś mi zwrócił uwagę czemu mam grube obroże i tą felerną grubą smycz - po to aby być pewną że się nie zerwie . miałam dwie sytuacje gdzie Leda była zabezpieczona od kagańca po krótką smycz i co małe wredne kundle mi ją pogryzły bo jeden sobie samopas przyleciał z zamiarem ugryzienia i drugiemu pańci wypadła z rąk smyczka.Wtedy byłam mega wściekła bo głupota ludzka. Ja nie chcę się tu oczyszczać z mojego wypadku ale są wypadki i przypadki, wiadomo jakby były jakieś poważniejsze rany sama osobiście z tym pieskiem pojechałabym do weta i wszystkie koszta bym pokryła bo w końcu mój pies zaatakował, wiem jakie są skutki po pogryzieniu przecież Leda była szyta :shake: musiała znosić ból no i psychika podupadła ostro co do piesków a przecież przed tymi zajściami była łagodną histeryczką. Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 agutka napisał(a):Jest dla mnie nie do dopuszczenia sytuacja aby smycz wyrwała mi się z ręki ;) Dlaczego? Jeśli to przypadek? Agutka, ani PP, nie mam zamiaru was poczucać, oskarżąć ani nic z tych rzeczy, zresztą wiecie jak podchodzę do wszytskiego, nie robię z psów diabłów też, zo bydwoma miałam kontakt i lubię owszem. Ale to że lubię psa nie ma znaczenia gdy analizuję ogólnie taki przypadki, a właściwie nie przypadki a nagminność czytaną za przypadek. Niestety, też tu nie chcę ani oczerniać bulowatych ani ich wybielać, ale obiektywnie mówiąc - nie ma dla mnie usprawienia gdy taki pies gryzie mi psa. Mnie wtedy nie interesuje analiza czy pies miał trudne przejścia, czy nie wytrzymała smycz, czy kaganiec spadł, czy ugryzła go własnie osa i dostał pobudzenia. MNie interesuje to że ktoś kto go trzyma sprawił zagrożenie dla mnie, tyle. Mówienie że nie ma tragedii dopóki pies nie zabił nie jest sensowne, nie machałabym na to ręką Wiem że ani jedna ani druga nie podchodzi do tego w sposób stricte lekceważący, ale skoro wypadki się zdarzają i my o tym wiemy trzeba się na to przygotować. Porównanie psa któremu się zerwie smycz przy jezdni jest nie do końca sprawne - bo gdy jest odwołalny to wystarczy zawołać. Pies nie musi lecieć zabić, ale wystarczy zlekceważyć i trafić na psa który już nie odpuści... Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 Majka wypadająca smycz z ręki to nie wypadek / przypadek... bo mając psa na smyczy to chyba się o tym powinno pamiętać ;) nie potrafi ktoś trzymać smyczy w ręku to niech nie wychodzi z psem- takie sytuacje są ewidentnie winą ludzi. To tak jakby dzieciak trzymany za rączkę z ręki matki się wyrwał. Czemu uważasz że pies ze zerwanej smyczy przy jezdni nie jest do końca sprawne?? jest bardzo sprawne ponieważ w takim wypadku może ucierpieć kierowca nie wspomnę o rozbitym/ zarysowanym aucie. Czy sugerujesz że u mnie jest nagminne rozrywanie smyczy? bo tak to zrozumiałam Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 hehehhe :d Nie sugeruję :D Choć diabli Cię tam wiedzą, może masz przyjemność w puszczaniu pieska do walk :evil_lol: Quote
Ty$ka Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Pominę dyskusję, bo nie umiem się do niej ustosunkować ;). Nie zazdroszczę sytuacji, dobrze że tak to się skończyło. Ulalala, jaka sesja foto :D :loveu: Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 Majka nie sądzę abym miała takie zapędy :razz: Tyska- no nauka zostań nie poszła w las... :D Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Hehehhe , no nie wiem może tylko ja takie mam ::D A te foty tak swoją drogą to robione waszym aparatem czy podziałała tam Onomato czy inna fotografka? Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 nie to moim aparatem;) to te nieszczęsne miejsce Onomato lubi ostatnio dalekie wypady rowerowe ale chyba nie aż takie :diabloti: Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 to coś Ty chciala ostatnio od waszego aparatu? Bardzo ładne foty! Quote
Onomato-Peja Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 Majkowska napisał(a):to coś Ty chciala ostatnio od waszego aparatu? Bardzo ładne foty! No nie? Miałam to samo pisać. :lol: Mówiłam, że to tylko kwestia poznania aparatu i zdjęcia od razu będą jakieś takie lepsze. :) Pierdziele, jakie tu tematy lecą. Aż mi się przypominają czasy jak wychodziłam z Raszplą na każdy spacer kagańcu a pod nim halti, bo poradzić sobie nie mogłam... Ona też się wkręcała w jakiś amok, nic jej nie uspokajało, dopiero jak kupiłam łańcuszek zaciskowy i parę razy prawie jej nim łeb odkroiłam - tak mocno musiałam ją szarpać - dopiero zaczęła się uspokajać i reagować na cokolwiek podczas ataku. :roll: Nie wspominam tamtych czasów dobrze, momentami żałowałam swojej decyzji o adopcji. Na szczęście to trwało tylko parę miesięcy. Leda pewnie nawet by się przejęła gdybyś ją udusiła łańcuchem. Cholera, podziwiam Cię za pracę z nią, ale ja dalej wierzę, że ona wyjdzie na psy. :) Po prostu trzeba znaleźć sposób. Myślałaś o obroży elektrycznej? Quote
Majkowska Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 RASZPLI?! :O Nie wierzę.... Czemu Ledź ma nie wyjść, przecież to pojętna dziewucha i fajna ;) Quote
Pani Profesor Posted June 25, 2014 Posted June 25, 2014 może i ja sobie kupię łańcuszek, kolczatkę albo nie wiem, bronę psu założę na łeb i niech taszczy... :roll: Quote
agutka Posted June 25, 2014 Author Posted June 25, 2014 taaa ja w dalszym ciągu nie potrafię nic przy tym aparacie ;) a foty w ruchu bez rozmazanej skazy to bajka :evil_lol: zacisk używamy czasem na krótkich dystansach i ładnie chodzi ale wokół domu się nie liczy bo i na obroży zaczęła ładnie spacerować... gorzej przy psach czy w centrum :roll: na psa kiedyś wyjdzie na pewno tylko kiedy jak się zestarzeje?:diabloti: a tak w ogóle to mięsko w końcu jest w drodze, jutro ma być :razz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.