Jump to content
Dogomania

Bartuś czeka 10 lat! Jest miejsce w hoteliku, ale deklaracji brak. BEZ SZANSY?


Recommended Posts

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Kochany Bartus , szkoda ze przed nim kolejna zmiana ale Majka i Grzegorz na pewno dołożą wszelkich starań żeby sie szybko zaaklimatyzował...a do Koluszek mam w miare dojezdnie wiec pewnie wpadnę go odwiedzić. 

Nie wiedziałam ze wymaga rehabilitacji, starość czy cos sie stało?

Posted

Miałam nic nie pisać ale musi mi się ulać.

Powiem tak, sytuacja dla mnie jest dziwna. Byłam zdezorientowana jak dowiedziałam się o przeniesieniu Bartka. Kiedy Bartkowi siadł kręgosłup zrobiłam rtg ale lekarz na nim nic nie znalazł. Zasugerował rezonans bądź tomograf. Mam dojście do tomografu po kosztach znieczulenia i ewentualnego kontrastu i powiedziałam o tym osobie która się ze mną kontaktuje. Za jakiś czas dostałam telefon od kierowniczki schroniska że ona nie wyraża zgody na te badania bo nawet informacja co się dzieje nie zostanie wykorzystana bo Bartek już jest za stary na jakiekolwiek zabiegi. A tu nagle dowiaduje się że Bartek który w trakcie intensywniejszego dotyku załatwia się pod siebie ma być rehabilitowany.  Bartek na widok obcej osoby u mnie przylega do ziemi i się trzęsie. Rozmawiałam że zmiana taka to dla niego kolejny stres. Że na pewno inny pies skorzystałby z tej rehabilitacji bardziej. Ale decyzja już podjęta. Ok

 

Zaproponowałam też dzisiaj że zawiozę jutro Bartka do hotelu żeby stres był mniejszy ale cały czas jest jakiś sztywny mur i brak jakiegokolwiek chęci ulżenia psu a i może mi bo czuje się w jakiś sposób odpowiedzialna. Dostałam odpowiedź że za transport już schronisko zapłaciło i że wszystko jest już załatwione.

 

Czuje niechęć i brak współpracy ze strony hotelu gdzie ma jechać i ze strony schroniska.

Nie wiem co jest powodem takiej sytuacji ale wiem że nie są to tylko moje wyimaginowane odczucia.

Posted

Szkoda ze nie możesz go sama zawieźć, pamiętam jakim stresem dla niego były podróże samochodem a ze znajomym opiekunem i autem można było choć trochę zminimalizować stres związany z przeprowadzka. Miałam nadzieje ze się biedaczysko nie będzie musiało już tułać z miejsca na miejsce ehh 

Posted

Zaraz... Zaraz...Środki finansowe na utrzymanie Bartusia pochodzą od nas - skromnych darczyńców z Dogomanii.

Dlaczego nie zostaliśmy wcześniej poinformowani o planach przeniesienia psa? Dlaczego nie jesteśmy informowani o niczym?

"Przeprowadzka" do kolejnego hotelu nie została konkretnie uzasadniona.

 

Uważam, że jesteśmy traktowani nie fair, bo lekceważy sie nas i pomija w procesie decyzyjnym.

O traktowaniu biednego, starego, lękliwego Bartusia nie wspomę, bo szkoda słów....

 

Dla przykładu - kiedy prowadziłam  wątek "mojego" bezdomniaczka konsultowałam z darczyncami WSZYSTKO.

.

Posted

kochani to może ja coś napiszę

 

 Bartuś miał już problemy ze zdrowiem w okolicach grudnia a konkretnie z kręgosłupem, Inga dzwoniła do mnie i prosiłam żeby kontaktowała się ze schroniskiem w sprawie jego leczenia bo ani ja się nie znam i nie jestem osobą decyzyjną, był kontakt ze schroniskiem i Bartuś był wtedy u weta dostał leki i mu się poprawiło. 

Nie rozumiem dlaczego doszukujecie się  tego że ktoś komuś chce zrobić na złość. Przeniesienie miało na celu poprawić jego kondycję i mu ulżyć. Zwolniło się miejsce w hoteliku w którym będzie miał rehabilitację i dlatego  został przeniesiony.

Co do transportu: Inga dzwoniłaś do mnie wieczorem w piątek w sprawie tego transportu prosiłam Cię żebyś zadzwoniła do kierowniczki schroniska (powiedziałaś że nie masz telefonu) nie wiem dlaczego jesteś rozgoryczona tym że nie ty mogłaś go zawieźć , przecież to normalne że skoro Bartuś miał być w sobotę przeniesiony to transport załatwia się wcześniej a nie na ostatnią chwilę i mogło być już wszystko ustalone.

Kochani i absolutnie nie jest tak że nikt się z Wami nie liczy i przykro mi słyszeć takie komentarze. Inga pisała o Bartusiu że choruje już w grudniu i nie znalazłam komentarzy z jakąś propozycją żeby polepszyć jego sytuację, wątek może przez zmiany dogomanii trochę umierał..

nikt absolutnie nikomu nie chce zrobić na złość i przecież chodzi o dobro Bartusia.. tak przynajmniej mi się zdawało..

Posted

Fakt, w sprawie transportu dzwoniłam dzień wcześniej. I kontaktowałam się też z kierowniczką, dostałam odpowiedź że transport jest już zapłacony. ???

Co do dalszego leczenia wszystko się zgadza, tak jak napisałam. Powiedziałam o Tomografie, ty przekazałaś to kierowniczce a ona zadzwoniła do mnie z informacją że nie będą go męczyć.

Zostawmy ten temat już bo to dla Bartusia obojętne. Po prostu cała ta sytuacja przeniesienie była dziwna, Asia Ty nawet o tym nie wiedziałaś. I później rozmowy z hotelem jakbym nie wiem co chciała i była intruzem ale to już wyjaśniliśmy sobie z Grześkiem.

Mam nadzieje że czasem wrzucicie tu parę zdjęć co by oko popaść.

Posted

Fakt o przeniesieniu dowiedziałam się od Ciebie ale tak się złożyło że kierowniczka schroniska była na urlopie, jak wróciła zadzwoniła do Ciebie. Jak będę mieć wieści o Bartusiu to wkleję oczywiście. Inga napisz proszę ile mam Ci przelać i wystaw fakturkę za pobyt Bartusia i wyślij do tozu.

Posted

Bartus z tego co wiem całkiem nieźle przetrwał przeprowadzkę, pierwszego wieczora z apetytem wszmal kolacje i zjadał smaczki z reki. Jak apetyt jest to znaczy ze dramatu nie ma :) 

Chętnie eksplorował nowe otoczenie, zapoznanie z nowym stadem przebiegło pozytywnie również. 

Resztę pewnie Majka opowie jak będą mieć chwile wolnego. 

 

Czy Bartkowe problemy zdrowotne zostały zdiagnozowane?

Posted

Bartekk.jpg

 

 

informacja z psitulmnie

 

Tym razem przychodzi nam pożegnać Bartusia, odszedł od nas niespodziewanie. Niby powinniśmy być przygotowani, bo miał 16-17 lat, ale na to przygotować się po prostu nie można :(

 6 maja tego roku minęłoby 15 lat, od kiedy Bartek trafił do naszego schroniska po tym jak jego właściciel stracił dach nad głową...

To psiak, który nigdy nie ufał ludziom, zawierał przyjaźnie tylko ze swoim czworonożnymi kompanami. Jesienią 2010 roku pracownicy, wolontariusze i dogomaniacy postanowili wyciągnąć go ze schroniska jako weterana i dać szansę na normalne życie poza schroniskowymi kratami. Pojechał do hoteliku…

 

Ostatnio Bartusia przenieśliśmy do innego hoteliku gdzie już mieszkały nasze dwa staruszki.

W nowe miejsce przyjechał w sobotę troszkę wystraszony, a jednak zmiany zawsze przyjmował lepiej niż niejeden z naszych podopiecznych, chyba najważniejsze dla niego było to , żeby byli czworonożni koledzy, a z resztą jakoś sobie radził. Bartuś pozwiedzał wszystkie kąty, z apetytem zjadł przygotowane jedzonko, a nawet chętnie wziął smakołyki z rąk swoich nowych opiekunów, bez problemu przywitał się z innymi psiakami. Pomimo dość kiepskiej kondycji miało być dobrze, przecież nie on pierwszy w takim stanie tam przyjechał.

 Niestety w niedziele Bartek zaczął wymiotować, opiekunowie nie mieli żadnych informacji, żeby był z tym jakiś problem wcześniej, ale wyglądało to na tyle źle, że w poniedziałek zawieźli do weterynarza. Po kilku badaniach było wiadomo, że rokowania nie są dobre - guzki na wątrobie, mocno zmieniony żołądek, stan zapalny trzustki. Bartuś dostał leki, chociaż weterynarz od razu zaznaczył, że szanse jakieś są, ale może być już za późno :(

 Jednak dalsze leczenie miało zostać ustalone we wtorek kiedy już będą wszystkie wyniki. Bartek wrócił do hoteliku, a po lekach poczuł się lepiej, więc pomyśleliśmy będzie dobrze, jeszcze uda mu się trochę przedłużyć życie. Było to ostatnie polepszenie, to które często daje nam nadzieję, a potem zaraz ją odbiera :(

 

 Bartuś w nocy z poniedziałku na wtorek ułożył się do snu wciąż obserwowany przez opiekunkę, która po chwili zauważyła, że po prostu przestał oddychać... Nie tak miało być:(

 

Za Tęczowym Mostem już nic Cię nie boli, nóżki są sprawniejsze, są tam inne pieski i nie ma strachu, na pewno są jeziora, w których będziesz mógł pływać, są łąki i lasy, które będziesz mógł pokonywać ile sił masz w łapach. Czy jednak tak miało być? Czy ta przeprowadzka miała sens czy nie? Czy gdyby ktoś postawił szybciej diagnozę czy byłbyś jeszcze dzisiaj z nami? A może już po prostu zmęczyłeś się życiem wśród ludzi i pomyślałeś sobie, że to już czas? Tego już się nie dowiemy... ""

 

 

czekam jeszcze na wyniki sekcji ...

 

 

bardzo mi przykro...

Posted

Bardzo mi przykro... :( :( :( 
Ostatnio weterani się trzymali, odchodziły psiaki o których nikt się nie spodziewał, że tak się stanie - jak Otto.  No pewnie stres przeprowadzki się jakoś przyczynił, ale chciałabym napisać, że tak jak jestem ogormnie wdzięczna Indze za opiekę, piękne zdjęcia i serce, tak też wierzę w ten drugi staruszkowy hotelik z rehabilitacją - bo i PImpuś i Zgredek bardzo tam odmłodniały.  No po prostu straszny pech.
Ogromnie wszystkim dziękuję za tyle lat wspierania Bartka. I wszystkim jego Skarbniczkom.

 

Strasznie żal że ta stara gwardia odchodzi. :(

Posted

Też uważam, że stres związany z niepotrzebnymi przenosinami Bartusia do kolenego hotelu dopomógł w odejściu.

To oczywiście moje prywatne zdanie. I już właściwie nie ma znaczenia, co myślę, bo Bartuś nie żyje.

 

Żegnaj Bartusiu... Żegnaj.

Posted

Przed chwilą się dowiedziałam. Przykro mi. Bartek miał chorą watrobę i caly czas brał hepatiale. Nic nie wskazywało na chorą trzustkę. Kupy były zdrowe ( taką zrobił przy aucie Grześka jak go trzymałam na rękach) i nie wymiotował. Czasem mu się zdarzało że mu się woda ulewała ale to bardzo rzadko. W trakcie rtg ważył 15 kg. Być może leki i sterydy pomogły na kręgosłup ale zaszkodziły na podroby.

Będę o Tobie pamiętać chłopaku. :-(

Posted

tak naprawdę ciężko stwierdzić czy przeprowadzka przyśpieszyła stan rzeczy, myślę że nie ma co gdybać.. ważne że Bartuś nie cierpi..

pamiętajmy że przeżył 16 lat a jak na psiaka ze schroniska to dużo i dzięki Wam miał szansę opuścić kraty..

 

bardzo wszystkim dziękuję za pomoc i wsparcie i regularne wpłaty bo dzięki Wam nie mieliśmy dużych problemów finansowych z utrzymaniem Bartusia...dziękuje raz jeszcze...

 

zrobiłam rozliczenie i starałam się napisać do osób które jeszcze nie wiedzą ale niestety niektórzy mają zapchane skrzynki, zatem jeśli będą przychodzić jakieś pieniążki to będę je odsyłać z powrotem z adonotacją o Bartusiu

 

dziękuję

Posted

Smutek, zal, złość....te słowa nie są w stanie wyrazić tego co czuje. 

Pamiętam jak go odbieraliśmy od Renatki w 2011r, pierwsze spacery, pierwszy nie śmiały kontakt. Cieszyłam sie jak dziecko na każde jego spojrzenie bo początkowo bal sie na nas spoglądać, pamiętam jak pierwszy raz do mnie podszedł, jak pierwszy raz sie ucieszył na mój widok...to była piękna chwila, chwila która zapada głęboko w pamięci i w sercu. Jakim stresem dla mnie było puszczenie go bez linki na podwórku, ciągle sie bałam ze zechce uciec i pozwiedzać okoliczne wioski mimo ze sporo czasu minęło odkąd u nas zamieszkał. Każdy spacer budził w Bartku ogrom pozytywnych emocji, zamieniał sie wtedy w radosnego szczeniaka, biegającego bez celu, skaczącego i z lubością poznającego nowe zapachy, nowe miejsca. każde jego podejście, charakterystyczne trącanie nosem w celu wymuszenia smaczka budziło we mnie moc ciepłych, pozytywnych uczuć...widok psa który tak bardzo sie zmienił głęboko zapada w pamięć i serce.

Wiem ze na zawsze w pamięci pozostanie jako ten dziarski dziadzio z psotnym spojrzeniem, biegający jak szczeniak po podwórku, czerpiący radość z każdego spaceru, śliniący sie na ciasteczka wątróbkowe i materializujący się nie wiadomo skąd w ułamku sekundy na dźwięk otwieranej lodówki. 

 

Zegnaj Bartusiu, zegnaj przyjacielu....przepraszam ze nie mogłam zapewnić Ci opieki do końca...:( 

Wierze ze kiedyś spotkamy sie gdzieś tam za TM i znowu pójdziemy na długi spacer...zegnaj i wybacz :(

Posted

Żal za każdym razem kiedy odchodzi psiak, którego choć wirtualnie, ale się poznało, polubiło, zżyło się z wiadomościami o nim, z jego zdjęciami.. Bartuś był długo z nami. To był w tej chwili mój najstarszy "deklarowicz". Bardzo bardzo mi smutno, ale cieszę się, że dane mu było pocieszyć się życiem poza schroniskiem na najgorsze, bo stare, lata. Dziękuję wszystkim, którzy się opiekowali Bartusiem i pisali nam o nim, zbierali pieniądze.
Bartusiu, maleńki.. bądź szczęśliwy tam, gdzie jesteś. Do zobaczenia kiedyś.

Posted

Żegnaj,psineczko.Szkoda,że na koniec zafundowano Mu taki stres z przeprowadzką,zupełnie niepotrzebnie.
wiem,że to już niewazne,ale jaki On był "czarny podpalany"?

  • 2 weeks later...
Posted

Przeglądam te piękne zdjęcia Bartusia i widzę jak on rozkwitał! Jak dobrze, że dane mu było poznać życie poza schroniskiem...

 

To prawda Bjuta - to na pewno koi serce, że odszedł poza schroniskiem i poznał zycie poza nim.

  • 4 weeks later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...