dzodzo Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 witamy:)))) super, ze piszesz tutaj wieszs co, ja z jedzeniem mojej Bejki to mam podobny cyrk-albo zmiata wszytsko w ilościach hurtowych albo nie je 5 dni z rzędu....a najbardziej lubi jak jej sie podaje jedzenie z ręki, nie raz musialam jej grzebac w misce z kaszą i mięsem, ktorej tknąc nie chciala a jak podawalam z ręki to zjadala wsztsko.Nie polecam oczywiscie takiej metody:evil_lol: ja gotuje jej korpusy z kurczaka i obieram mieso z kosci i daje takie czytse mięso-i wlasnie tez raz je, raz nie je.Mam wrażenie ze po prostu jest kaprysna księzniczka, bo w schronisku to razcej frykasów nie jadala. Mięso z puszki zjadala raz, po czym więcej nigdy nie tknęla.... Sucha karma-smakuje jej tylko i wyłacznie pedigree pal i frolic-ale tylko podany z ręki,zadne puriny, eukanuby, nic innego nie tknie Najbarzdiej na tym korzysta pies sasiada-bo zazwyczaj wynosze mu to czego moja dama nie tknela, zeby się nie zmarnowalo tylko, ze moja dobka jest starsza i schorowana-a Dina duzo mlodsza, więc myslę ze na razie to jest stres...podobnie z piszczeniem-no bo raczej nie wynika to z bólu czy choroby? aaa moja czasem tak sobie wlasnie piszcy-ja mówię ze "gada"-jak jej się nudzi i chce zeby z nią posiedzięc i pieścic daj jej jeszcze toche czasu, obserwuj-proces adaptacji u psa podobno trwa do 6 tygodni, na razie jestescie dla niej obcymi ludźmi, nie wie czego ma sie spodziewac, dlaczego znowu zmienila miejsce bardzo gorąco pozdrawiam Quote
Klementynkaa Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 cześć kungas :) miło Cię tu widzieć! przeczytałam to co napisałeś i myślę sobie, że: - jedzenie wyreguluje się z czasem, Dina przezyła rozstanie z DT, podróż a dobki są bardzo wrażliwe na takie sprawy, na dodatek są bardzo duże upały i raczej nikomu jeść się nie chce! proponuję żebyś nie zostawiał jej jedzenia w miskach tylko dwa/trzy razy dziennie dawał jej michę z czymś (sucha karma - trzeba sprawdzic, która jej pasuje i tej sie trzymać, mięsko z ryżemi warzywami, ale to raczej w chłodne dni żeby nie skisło) a jesli po 15 minutach nie zje to chowaj i dopiero przy następnej porze karmienia wyciągaj. jak się dziewczyna przekona, że warto to zacznie jeść :) aha i zadbaj żeby nie dostawała między posiłkami nic! często wydaje nam się, że psiak nic nie je a tymczasem on dostaje tyle smakoli, że mu starcza! - jeśli czegoś ją uczysz lub nagradzasz jedzonkiem to pamietaj, że o tyle trzeba jej zmniejszyć rację pokarmową! - piszczenie... dobki są bardzo wokalne i generalnie dużo piszczą bo: się nudzą, maja ochotę popiszczeć, chcą czegoś (nagroda nobla dla tego kto odgadnie o co im biega ;) ), chce im się coś, coś je boli... powodów może być dużo, ważne żeby nie wzmocnić jej tego nawyku! trzymam kciuki za Was i pozdrawiam :) Quote
aisaK Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 Ja uwielbiałam to "gadanie"....:( teraz za tym tęsknię... Witamy cie, Kungas! Ja liczę na jakieś fotki ;) Quote
jotka Posted June 24, 2007 Author Posted June 24, 2007 U mnie też piszczała, gadała, ja sie na tym nie znam, ale osoby mające dobki mówią, ze ich też piszczą, stękają, gadają. Nie wiem dlaczego przestała jeść surowe mięso, u mnie jadła. Nie karmiłabym jej raczej karmą gotową z niskiej półki, bo to sie jednak za czas jakiś zemści i poskutkuje częstymi wizytami u weta. Są dobre karmy mokre, może warto spróbować? Quote
Vika_Bari Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Kuba witam na wątku. Fajnie że do nas zalogowaleś się. Musze znów dojechać do ciebie i zobaczyć co i jak z sunią. I z karmieniem i z piszczaniem przemyslimy. To trzeba wiedzieć. Zgadzam sie że wszystkimi kto tu napisal. Czas , obserwacia, nie Czapi!, spacery razem ale wieczorne (nie po upale), glaszczenie i rozmowy z psem i wszystko za jakiś czas ustabilizuje się. Quote
kungas Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 :crazyeye: dinka zrobiła dzisiaj coć bardzo dziwnego!!!! Kupiłem dla niej szczotke bo gubi straszne ilości kłaków. na początku jej sie podobało ale z racji ilośći włosów przenieśliśmy się na balkon. Po chwili uciekła na kocyk podszedłem pogłaskałem ją a ona zaczeła uciekać więc ją przytrzymałem i w tym momęcie popuściła mocz puściłem ją uciekłą do kuchni a jak tam wszedłem to znów popuściła i uciekła na kanape więc musiałem ją przegonić z niej i znów została mokra plama teraz leży na kocyku i niechce do niej podchodzić żeby znów się nie denerwował. Czy ktoś ma pomysł dlaczego ona się tak zaczeła się mnie bać??!!?? Quote
Klementynkaa Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 hmmm a co macie na balkonie na podłodze? czego mogła się wystraszyć (takie sobie teortyczne pomysły): poślizgnęła się, wyskości, nachylenia nad nią, jakiegoś dźwieku... czegoś dla nas niedostrzegalnego a co jej skojarzyło się z trudną sytuacją z przszłości. potem była to już reakcja wiązana, coś strasznego powiązała z Tobą, na dodatek poczuła Twoje zdziwienie a potem zdenerwowanie (sytuacją, sikaniem... dobki są diablo empatyczne i wrażliwe pod tym względem), proponuję w takiej sytuacji nie podchodzić do niej, a kusić do siebie. dobrze, że zwiała na swój kocyk, znaczy, że tam czuje się bezpiecznie! i powinna mieć tam spokój. jak wygląda sytuacja teraz? czy minęło jej? czy na inne osoby też reaguje strachem? Quote
dzodzo Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 mialam podobna sytuacje z Beja-od poczatku zauwazylam ze boi sie bardzo uniesionej reki z np.patykiem co dla mnie bylo wyraźnym sygnalem ze dostawala regularny w******* od swojego poprzedniego "pana".Po jakims miesiacu u mnie, kiedy byla juz dosc dobrze zadomowiona i wlasciwie potrafilismy juz odczytywac jej reakcje, nagle moja mama bawiąc się z nią , zrobila taki gwaltowny ruch jakby chciala ją od góry objąc nad jej grzbietem-tak pieszczotliwie.Uwierz mi, ze Beja tak się zaczęla trząśc ze strachu, ze kilka dni wychodzila z traumy....leżala ze spuszczonym łbem, nie podnosząc wogóle oczu na nas, jakby się bala poruszyc-normalnie nigdy bym nie pomyslala ze przypadkowy gest moze wywołac tak paniczną reakcję.Nie wiem, co skojarzyla i z czym i nigdy się nie dowiem ale to bylo po prostu cos tak dziwnego, tym bardziej ze darzylo sie to raz i nigdy nie powtózrylo. Quote
kungas Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 Tak w dwójkę zaczeliśmy się nad tym wszystkim zastanawiać i stawiamy na balkon tym bardziej że ona sama się na niego nie wypuszcz. Szczerze to kojarzę tylko jeden raz jak na niego weszła ale na chwile. Teraz już jest znów super cieszy się, przychodzi żeby ją pogłaskać, rozwala się na kanapie. Moja reakcją na to wszystko było wielkie zaskoczenie i współczucie wymieszane z poczuciem bezradności. Nie byłem zdenerwonany, nie podniosłem głosu ani tym bardziej jej nie uderzyłem. Zauważyłem też, że jak coś wywinie, to się kurczy i spuszcza głowę, a jeśli przejdę szybkim krokiem koło kanapy na której wiecznie siedzi :) i jeszcze gestykuluję to ucieka na kocyk tak jakby się bała. Myślimy, że była bita w poprzednim życiu, a jej podstawową karą było zamykanie na balkonie. Naszczęście już jest po wszystkim, wydaje się jakby już tego nie pamiętała :) Quote
Vika_Bari Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 Kuba to nic strasznego. Mysle ze się nie bardzo pewnie się czuje jescze, nie przyzwyczaila się. Spokojem i miłością wszystko to z czasem się załagodzi. Bardzo dużo glupich wlascicieli uczą swoje psy glupim rzeczom. Nigdy nie wiadomo o co chodzilo Dinie i co sobie przypomniala lub skojarzyłą. Potrzebien jej spokój moralny i stabilizacja. I wszystko minie. Quote
Vika_Bari Posted July 1, 2007 Posted July 1, 2007 Nu i dobrze! Bardzo się ciesze że wszystko dobrze! Kuba nie zawsze bywam na tym wątku. Tyle się dzieje. Pisz mi PW jak by co. Musimy do was kiedyś dojechać. Quote
jotka Posted July 1, 2007 Author Posted July 1, 2007 Fakt, u mnie też nie wychodziła na balkon, ale nie zwracałam na to uwagi, bo najpierw było sporo zachodu z leczeniem, potem z szukaniem domu nie tylko dla Diny i nie zajarzyłam, ze nawet jak mój pies wychodzi to ona nie. Podniesionej ręki rzeczywiście sie bała, głosu podniesionego tez. Chyba rzeczywiście była bita. Ale czas chyba i u psa leczy rany? Dobry, spokojny czas. Quote
kungas Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 Niestety, ale dina dała plame na całego !!!!!!! okazuje się, że wczorajsze zdarzzenie ma swoje konsekwencje. Po powrocie z pracy zastałem dzisiaj: 3 kałuże sików, dwie kupy i zasikaną kanape. posprzątałem wszystko i poszedłem na spacer niby wszystko ok, ale po wejściu do domu poszła prosto na kanapę, więc wydałem polecenie "do siebie" a ona znów się posikała na kanapę i poszła do siebie na kocyk gdzie znów się posikała. Rozmawiałem z Vika_beri i poradziła żebyśmy poszli do weta na badanie i po coś na uspokojenie. kupiłem stresnal ziołowy lek. zobaczymy coś da. :/ Quote
Klementynkaa Posted July 2, 2007 Posted July 2, 2007 proponuję zainwestować w kennel/ klatkę żeby sunia mogła sobie tam siedzieć "u siebie" a na czas nieobecności przyzwyczaić ją do zamknięcia (nie wiem ile jest sama w domku ale generalnie psy spokojnie wytrzymują po nauczeniu). najwyraźniej coś się dzieje i trzeba sie temu spokojnie i z zyczliwością przyglądać, stresnal powinien troszkę pomóc :) powodzenia! jeśli nie chcesz żeby buszowała po kanapie to zabezpiecz ją jakoś, nieźle się sprawdza układanie np krzeseł, drabiny itp rzeczy ;) na kanapie no chyba, że bestyjka zdolna i z tym sobie da radę. Quote
amikat Posted July 3, 2007 Posted July 3, 2007 [WItam - na początku gratuluje adopcji. Jestem pewna ze początkowe problemy mina - i zaświeci słoneczko! Mysle sobie ze sikanie i kupony to jednak stres. Moja Taksi - po przeprowadzce była taka "sponiewierana" ze na śpiaco, na stojaco sikała pod siebie. .... Mysłałam ze moze chora , alewet powiedział zę to stres. Minęło kiolka dni - sytuacja sie uspakaja. Trzymam za Was kciuki mocno. Dinka - powodzenia!!! Quote
kungas Posted July 4, 2007 Posted July 4, 2007 wczoraj nic nie strzeliła w mieszkaniu:) pierwszy raz na spacerze po odczepieniu smyczy trochę pobiegała :) dotychczas to było 2 razy w prawo 2 razy w lewo i stawała za mną i co ważne na zawołanie wraca :) wczoraj coś zobaczyła i poszła jak tornado, ale na drugie zawołania zaraz zawróciła i grzecznie do nogi przybiegła. :multi: Quote
jotka Posted July 4, 2007 Author Posted July 4, 2007 No, mi odeszła nawet od zająca:lol: Mam nadzieję, ze problemy adaptacyjne mijają i Dina będzie coraz spokojniejsza i równie bezproblemowa jak u mnie. Trzymam kciuki za "zespół". Quote
kungas Posted July 12, 2007 Posted July 12, 2007 dina właśnie śpi na kanapie :) nie sika już po kątach i nie dostaje już środka na uspokojenie. w kwestii jedzenie to się unormowało tz. je suchą karme dokładnie bosch bardzo ją lubi do tego stopnia że pochłania w jeden dzień dawkę na półtora dnia :) u dinki wszystko w porządku !! myślę że jak tylko Olena wróci z urlopu to zaczniemy organizować sterylkę ps. właśnie mi się przypomniało o znaczko jak tylko będe miał chwile to zaraz wyśle :evil_lol: Quote
jotka Posted July 13, 2007 Author Posted July 13, 2007 Czy słychać huk kamienia, który spadł mi z serca?:laola: a adresówka sie przyda, jako ta rezerwowa:lol: Quote
Vika_Bari Posted July 16, 2007 Posted July 16, 2007 O jak sie ciesze ze minął kryzyś adopcyjny. Wszyscy my go przechodzimy z kazdym nowym tymczasowiczem! Kuba witam wsród dobermaniaków!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
jotka Posted September 28, 2007 Author Posted September 28, 2007 Dina jutro wraca do mnie. Po trzech miesiącach wraca. Szukamy znów domu. Quote
karusiap Posted September 28, 2007 Posted September 28, 2007 czy wiadomo co sie stalo?? Matko po 3 miesacach...:(:(:angryy: Dzieki Bogu,ze ma gdzie wrocic... Quote
aisaK Posted September 29, 2007 Posted September 29, 2007 Straszne...znów zawiodła się na człowieku...dlaczego??? Znów wraca na strony nadziei dobermana...:(:(:( Quote
jotka Posted September 29, 2007 Author Posted September 29, 2007 Wiadomo co się stało, ludziom w życiu nie wyszło. Tak bywa. Trudno. Uczciwie muszę przyznać, ze sie ucieszyłam jak przyjechała. Teraz chodzi od jednego domownika do drugiego i domaga się uwagi. Tylko nie wiem jak szukać domu, żeby był na pewno - na zawsze. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.