maggie1971 Posted October 26, 2008 Posted October 26, 2008 Ja też trzymam kciuki, pozdrowienia od Fantuni dla Casablanki:loveu: Quote
Reno2001 Posted October 26, 2008 Posted October 26, 2008 Ojej, ile u Was dziś było stopni, że w bermudkach biegałyście? Ja tam nawet rękawiczki zaczęłam ubierac :cool3:. Kciuki za dobre samopoczucie Casablani! Quote
ewatr Posted October 27, 2008 Posted October 27, 2008 Reno :lol: u nas cieplutko ;) ufff caly czas mysle o Was i o tym zeby sie Casablani udało byc jeszcze długo dłuuuuuuuuuuuuugo z Wami :p Quote
Jagoda1 Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Pozdrawiamy, prosimy wymiziać sunieczki, szczególnie Casablanię. Quote
Becia66 Posted October 28, 2008 Posted October 28, 2008 Już niedługo mała będzie hasać z Kostaryką po ulciowym, pięknym ogrodzie..:lol: Quote
Ulka18 Posted November 5, 2008 Author Posted November 5, 2008 Dzisiaj Casablanka miala wyciagane szwy. Zostala blizna i troche szersza w miejscu, w ktorym wychodzil dren. Modlimy sie, zeby juz ta choroba nigdy sie nie przyplatala, bo wtedy trzeba bedzie szukac pomocy w Krakowie/Lublinie. Quote
maggie1971 Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 No to my z Fantunią trzymamy kciuki za zdrówko Casablanki, oby to świństwo już nigdy nie wróciło Quote
Morgan:-) Posted November 5, 2008 Posted November 5, 2008 My z Astusią też mocno kciuki i łapkowe kciuki trzymamy ;) Quote
ewatr Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Jak sie miewaja dziewczynki ? A szczegolnie Casablania?:loveu: Quote
Ulka18 Posted November 13, 2008 Author Posted November 13, 2008 Casablanka nawet nawet, czasami chce biegac, bawic sie. Ale ranka na brzuchu niezbyt mi sie podoba. Dziwnie sie to goi, bo dziura po drenie jeszcze sie nie zarosla. Quote
ewatr Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Ulka18 napisał(a):Casablanka nawet nawet, czasami chce biegac, bawic sie. Ale ranka na brzuchu niezbyt mi sie podoba. Dziwnie sie to goi, bo dziura po drenie jeszcze sie nie zarosla. A kiedy bedziesz z nia szła na ogledziny tej rany ? Quote
Jagoda1 Posted November 13, 2008 Posted November 13, 2008 Zdrowiej, Sunieczko, zdrowiej, trzymamy kciuki i dwanaście łapek. Quote
Reno2001 Posted November 15, 2008 Posted November 15, 2008 Co u Casablanki?? My tu myślimy o niej cieplutko. Quote
Ulka18 Posted November 15, 2008 Author Posted November 15, 2008 Dzisiaj ma przyjsc pani doktor na wizyte. Poradzilam sie p.Ewy Wisniewskiej bioterapeutki, Panci collie Ducha, ktora go leczy z nowotworu. Podaje Casablance wyciag z MUMIO na ogolne wzmocnienie, zeby organizm poradzil sobie z choroba. Ranke przemywam sokiem z zyworódki pierzastej, ktora stosuje sie w przypadku trudno gojacych sie ran i oparzen. Przyczyna powstawania tego guza jest pourazowa, jakies stare sprawy wychodza, w sumie trwa to juz ponad pol roku :shake: Dziekuje Wam za kciuki i dobre mysli :Rose: Quote
Ulka18 Posted December 10, 2008 Author Posted December 10, 2008 Cioteczki, trzymajcie prosze mocno kciuki 12.12.2008 od godz. 13 :modla: Casablanka bedzie miec operacje i to powazna, poniewaz zrobila sie kilkucentymetrowa przetoka, taki kanal i caly czas cos z brzucha probuje sie wydostac. Bylam wczoraj w lecznicy Centaur u dr Mrozowskiego w Mielcu. Konkretny, rzeczowy, bardzo lubiacy zwierzaki lekarz. W asyscie lek anestezjologa Casablanka miala robione USG jamy brzusznej (z roznych stron). Obaj doktorzy stwierdzili, ze nie jest to nowotwor, ale : 1/ cialo obce, 2/ odprysk genetyczny, 3/ pozostalosc po jakims zabiegu, zdarzeniu z przeszlosci. Trzeba to koniecznie znalezc i usunac, bo organizm suni z tym walczy, przetokuje i chce to wyrzucic, tworzac cysty i przetoki. Pytalam i o ciecie i o dlugosc trwania operacji. Doktorzy stwierdzili, ze ciecie bedzie takie jak to konieczne, zeby znalezc to cos co powoduje ten stan. Operacja bedzie trwala ile to konieczne. Quote
Reno2001 Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 O kurczę :-(. Ja już zaczynam zaciskac kciuki. Że też sie tej suni to przydarzyło. Trzymajcie sie dziewczyny! Przesyłamy całym stadem pozytywną energię. Będzie dobrze. MUSI!!! Quote
jotpeg Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 dobra wiadomosc, ze to nie nowotwor. ale kazda operacja to ryzyko i nerwy, wiec myslimy o was mocno i trzymamy kciuki! Quote
Jagoda1 Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 Trzymamy kciuki i dwanaście łapek również.... Same dobre myśli posyłamy, musi być dobrze... Quote
Morgan:-) Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 Uliś my z Astusią też mocno trzymamy kciuki z nadzieją, że wszystko pójdzie dobrze. Właściwie z pewnością :* Quote
Ulka18 Posted December 12, 2008 Author Posted December 12, 2008 Casablanka juz po operacji. Trwala ponad 2 godziny. Ciecie jest bardzo duze, od pachwiny az do polowy uda. Usunieto bardzo duzą ilosc chorej tkanki, 4 guzo-cysty, zrosniete mniej wiecej jak znieksztalcona koniczyna. Niestety w trakcie badania histopatologicznego okazalo sie, ze to gruczolak zmierzajacy do nowotworzenia, wiekszosc usunietych guzow jest nowotworowa. W niedziele jedziemy do kontroli i podania antybiotykow. Za 10-14 dni po sciagnieciu szwow, Casablanka bedzie miala podawane leki przeciwnowotworowe. To tyle co zapamietalam z tego co mowil dr Mrozowski. Quote
Reno2001 Posted December 12, 2008 Posted December 12, 2008 O mamo :-(. Mam nadzieję, ze jeśli to nawet coś nowotworowego to chociaż niezłośliwe. Kciuki zaciskamy dalej. Czy próbki poszły do badania histo.? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.