Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jest tylko jeden minus tej adopcji... Od kiedy Lusia wyjechała, Pikuś kompletnie stracił dobry humor:-( Ania chciala go już dzisiaj zabrać do weta, bo nie jadł, nie pił tylko leżał smutny:-(
Ania zachęcała go do zabawy, nawet Łatka go zaczepiała, ale dopiero wczoraj wieczorem troszkę się pobawił, a dzisiaj w końcu skusił się na kocie smaczki.
On razem z Lusią i Tosią naprawdę cuda wyczyniali razem. Kotłowanie, łapanie się były na porządku dziennym... Z żadnym innym psiakiem do tej pory tak sie nie zaprzyjaźnił, jak z tymi dwiema agentkami.

Posted

Dostałam tak pięknego maila od Pani Agnieszki, że muszę, po prostu muszę go tu całego wgrać:-) Napisałam Pani Agnieszce, że dla takich maili warto żyć:-) Mam oczy pełne łez i tak bardzo się cieszę, że to właśnie do Państwa trafiła Luśka:-) Poczytajcie proszę:-)


Pani Ewo,
wiem, że Piotrek często się z Panią kontaktuje i sam zdaje relacje o Lusi w
naszym imieniu, bo ja akurat dostałam ogromne zlecenie (jak zwykle na
wczoraj) i ścigam się z czasem, ale jednak nie mogę sobie odmówić choć tych
parę minut, aby opisać naszego .. aniołka :)
Lusia jest prawdziwym aniołkiem, Pieścidełkiem jak to trafnie i serdecznie
określiła Pani Ania. Piesio od razu przypadł nam do gustu, ale nawet w
najśmielszych marzeniach nie spodziewaliśmy się, że przyjmiemy do domu
takiego słodziaka.
Lusia obdarowuje nas wszystkich (każdego z nas, sprawiedliwie !) ogromną
miłością i łagodnością. Wystarczy tyko na nią popatrzeć, a ona już przekręca
się na plecy i tym swoim rozbrajającym wzrokiem prosi o głaskanie.
Oczywiście nie wystarczy raz, czy dwa .. :) Jeśli uznaje, że pieszczoty były
zbyt krótkie (w sumie: zawsze), leciutko podszczekuje i dalej patrzy
wymownie, albo po prostu podsuwa się i wlepia łepek pod rękę! Trzeba
przyznać, że tyle czasu na podłodze to my nie spędzaliśmy już dawno; chyba
jak Maks był mały i raczkował :) Ale to czysta przyjemność!
Luśka bardzo lubi swoje posłanko (to szyte przeze mnie, co napawa mnie
ogromną dumą, ), gdzie ma kocyk od Pani Ani, ten drugi materacyk (żeby było
miękko i ciepło), no i obok zabawki. Praktycznie od razu zaakceptowała to
miejsce i widzimy, że czuje się tam pewnie; po prostu "u siebie". Choć
musimy przyznać, że bez żadnego skrępowania, zawładnęła również wszystkimi
naszymi łóżkami. Uwielbia łóżka dzieci, bo wtula się tam w ich kocyki i
pluszaki, że aż trudno ją od nich odróżnić !
W nocy śpi praktycznie z każdym: jak zaśnie obok Maksa, to za trochę schodzi
na podłogę (by chyba jej za ciepło), po czym idzie do Julii; potem
przychodzi do nas i po dużej porcji buziaków zajmuje centralne miejsce na
... poduszce mojej lub Piotra. Ale robi to tak uroczo, że nie można jej
odmówić ....
Idealnie reaguje na dzieciaki, które za nią przepadają. O tym, że mamy
pieska wie już cała szkoła (magia FB) i pół przedszkola. Dzieci naprawdę się
przejęły swoja rolą, dbają aby miała pełne miseczki, szykują ją na spacery
(i też wychodzą, choć na razie wychodzimy wspólnie, czyli dorosły +
dziecko), wycierają łapki, podsuwają smakołyki i oczywiście bawią: Julka
głównie ją pieści, a Maks próbuje zainteresować samochodami, które Lusia z
zaciekawieniem obwąchuje. Na razie jej psie zabawki mniej ją interesują;
często je sobie wącha, jakby sprawdzała i upewniała się czy po prostu są.

Jesteśmy też wręcz zdumieni jej ułożeniem: chętnie wychodzi na spacer, idzie
pięknie na smyczy, załatwia swoje potrzeby, jak spotyka inne psy, próbuje
się z nimi zaznajomić; raz tylko troszkę wystraszyła się doga niemieckiego
(bo mieszka u nas w bloku), ale to pewnie ze względu na gabaryty, bo ten
pies to oaza spokoju i łagodności. A co najfajniejsze: Lusia pięknie sama
już prowadzi do domu, nie boi się windy, a po powrocie do mieszkania,
szaleje z radości, obiega cały dom i wita się z każdym z nas.

Mamy za sobą także próby pozostawania w domu. Pomimo pracy w domu, czasami
muszę wyjść po zakupy, do przedszkola, itp. W każdym razie nie są to długie
wyjścia. Ale Luśka i tu przekroczyła nasze oczekiwania: nie szczeka, nie
płacze (potwierdzone u sąsiadki zza ściany) a tym bardziej nie broi w domu.
Jak napisałam: istny anioł! Natomiast jak się cieszy jak wraca! Cieszy się
też z powrotu domowników: dzieci to prawie przewraca z radości po ich
powrocie ze szkoły/przedszkola i tak buziuje, że niemalże mają mycie z
głowy!

Jedynym naszym zmartwieniem, był fakt, że Lusia przez 2 dni nie bardzo
chciała pić. Jak podawaliśmy jej wodę na ręku to zlizywała, ale na widok
miseczki odwracała łepek. W każdym razie dzisiaj się to zmieniło, Lusia piła
wodę z miseczki, bez jakiegokolwiek zachęcania. W kwestii jedzenia,
natomiast, to jak Piotrek wspominał, sucha karma jakby ją nie interesuje :)
Natomiast puszki i owszem; gustuje także w "domowych obiadkach"; na widok
parówek (w sumie to rzadko daje je dzieciom, ale akurat w poniedziałek
były na kolację), zrobiła takie oczy i tak postawiła te swoje wielgachne
uszy, że wszyscy ulegli jej urokowi. A najbardziej chyba .. Piotrek, główny
przeciwnik karmienia psa przy stole :) Ja wiem, że dyscyplina musi być, ale
ten pyszczek ! no, normalnie człowiek nie przełknie, a jak sobie jeszcze
pomyśli, że piesek nie zawsze jadał takie rzeczy, a może czasem w ogóle nic
nie jadał, to tym bardziej czuje się usprawiedliwiony za brak dyscypliny.

Oj, mogłabym jeszcze tak długo, bo Lusia jest nieskończenie wdzięcznym
tematem, ale muszę powrócić do moich tłumaczeń; jeszcze jestem w lesie, a
jutro mija termin oddania...
Jesteśmy niezmiernie szczęśliwi, że Lusia jest u nas. Już dała nam ogrom
radości, a pewnie będzie jeszcze lepiej. I do tego jesteśmy wdzięczni Pani,
Pani Ewo, Pani Ani, Pani Eli, i wszystkim innym osobom robiącym tak dużo dla
tych psiaków. Jestem pełna podziwu dla Państwa zaangażowania, pracy i
determinacji. Gdyby nie Wy, nie mielibyśmy Lusi!

Pozdrawiam bardzo serdecznie i do usłyszenia
Agnieszka (tym razem sama, bo reszta rodziny wraz z czworonożnym, już śpi :)




Posted

[quote name='Mattilu']Taki mejl to najlepsza nagroda dla Ciebie, Pani Ani i Eli:)

ide po chusteczke.[/QUOTE]

To prawda kochana. Nie mogę się doczekać rana, żeby przeczytać go Anusi:-) Tym bardziej, że Ania stresuje się bardzo Tosią, która też była uczona wszystkiego, a teraz troszkę rozrabia:-) Eluni wysłałam od razu maila i pewnie przeczyta go z samego rana:-) Ogromna w tym wszystkim jej zasługa, bo to ona codziennie konsultuje z Anią sposób prowadzenia psiaków:-)

Posted

A w przytulisku w Koziennicach jest sunia z bardzo podobnymi uszami. Maść inna ale uszy bardzo podobne.
Czyżby następna rasa koziennicka ?

Posted

[quote name='Jo37']A w przytulisku w Koziennicach jest sunia z bardzo podobnymi uszami. Maść inna ale uszy bardzo podobne.
Czyżby następna rasa koziennicka ?[/QUOTE]
Postaram sie tam zajrzeć.

Posted

[quote name='Jo37']A w przytulisku w Koziennicach jest sunia z bardzo podobnymi uszami. Maść inna ale uszy bardzo podobne.
Czyżby następna rasa koziennicka ?[/QUOTE]

Już jedna rasa kozienicka została stwierdzona: to Fiona i młodszy od niej Frodo. Identiko.

Posted (edited)

Lusia dostała dzisiaj nowe posłanko i smaczki na Mikołajki:-)

Pan Piotr mówi, że zaczęłaszaleć w czasie zabawy z Julka tak, że prawie po ścianach biegała:-) Jest wesoła, odważna i bardzo ale to bardzo szczęśliwa:-) Dodam też, że lada moment stanie sie najbardziej rozpuszczoną naszą podopieczną:-)

Ponieważ nie chce jeść suchej karmy, dostaje puszeczki i gotowane jedzonko:-) 2-kilogramową paczkę kupionej karmy dostaną w związku z tym nasze kolejne psiaki u Ani:-) Ponieważ już od dzisiaj czeka tylko na transport kolejna nasza podopieczna, ta karma będzie dla niej:-)

Edited by Ewa Marta
Posted

[quote name='Poprawna']Lusia WIE jak wspomóc siostrzyczki w potrzebie :). Mądra dziewczynka !!![/QUOTE]

Lusiak, to wielka szczęściara:-) Uwielbia się bawić i dostała domek, w którym aż cztery pary rąk na zmianę się nią zajmują:-) Mnie się płakać chce, kiedy słyszę podekscytowany głos Pana Piotra, który opowiada mi każdy szczegół z życia Lusi:-) Julka wysyła mi na PW zdjęcia na facebooku, których nie umiem stamtąd zgrać, ale uwierzcie mi Lusia jest tam szczęśliwa:-)

Posted

[quote name='Ewa Marta']Julka wysyła mi na PW zdjęcia na facebooku, których nie umiem stamtąd zgrać, ale uwierzcie mi Lusia jest tam szczęśliwa:-)[/QUOTE]
Ewa, najedź kursorem na zdjęcie, kliknij prawym przyciskiem myszy i wybierz "kopiuj adres obrazka".

Posted

Popłakałam się czytając maila Pani Agnieszki o nowym życiu Lusi. Jak dobrze,że są na tym świecie ludzie,którym nie jest obojętny los naszych braci mniejszych :) Dali szansę na lepsze życie nierasowemu bezdomniakowi, bez dobrego pochodzenia i rodowodów :) Lusia, tak jak i nasza kochana Fionka odwdzięczy się całym swoim maleńkim,psim serduszkiem.:lol: My już nie wyobrażamy sobie ani dnia bez naszego słodziaka( właśnie szczeka i gdzieś biegnie przez sen :loveu:).

Posted

[quote name='Państwo Fionkowscy :)']Popłakałam się czytając maila Pani Agnieszki o nowym życiu Lusi. Jak dobrze,że są na tym świecie ludzie,którym nie jest obojętny los naszych braci mniejszych :) Dali szansę na lepsze życie nierasowemu bezdomniakowi, bez dobrego pochodzenia i rodowodów :) Lusia, tak jak i nasza kochana Fionka odwdzięczy się całym swoim maleńkim,psim serduszkiem.:lol: My już nie wyobrażamy sobie ani dnia bez naszego słodziaka( właśnie szczeka i gdzieś biegnie przez sen :loveu:).[/QUOTE]
To zupelnie tak samo jak Panstwo pomogli i dali dom Fionce:)
Pozdrawiam serdecznie, Elzbieta

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...