Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 184
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Znasz sytuację tego makabrycznego pogryzienia wolontariuszki przez amstafa?
Podobno sama chciała iść z nim na spacerek.....

Być wolontariuszem to ciężka sprawa. Trzeba umieć postępować ze zwierzętami, dysponować znaczną odpornością psychiczną i nie bać się pracy cieżkiej i paskudnej. Wielu ludzi się łamie. Przyjdą 2 - 3 razy, a potem brak im sił. Nie potępiam ich. Często mają najlepsze chęci, ale sytuacja ich przerasta.

Teraz schronisko cierpi na brak wolontariuszy. Latem podobno było lepiej (wakacje, urlopy). Na dodatek jest zimno.....

Ja sama nie jestem wolontariuszką. Mam na głowie własne zwierzęta + potężny tymczas dla kotów (teraz już 6 sztuk).

Posted

Akurat tego niesłyszałem :roll: Ciężka sprawa. Tu masz rację. Mi (mam takie doświadczenie), że wolontariusz kojarzy się z 13-letnią szaloną małolatą, która kocha psiaki i pisze na blogach, pełno zdięć i krzyczy wszędzie, że pomaga ;) A, potem się okazuje, że nie widać jej tam gdzie jest potrzebna :)
Zboczenie z dawnych lat :razz:

Posted

pietrobus napisał(a):
Akurat tego niesłyszałem :roll: Ciężka sprawa. Tu masz rację. Mi (mam takie doświadczenie), że wolontariusz kojarzy się z 13-letnią szaloną małolatą, która kocha psiaki i pisze na blogach, pełno zdięć i krzyczy wszędzie, że pomaga ;) A, potem się okazuje, że nie widać jej tam gdzie jest potrzebna :)
Zboczenie z dawnych lat :razz:

Poczułam się troszeczkę urażona.
Sama mam 14 lat, jestem szaloną małolata, która kocha pieski, pisze na blogach, robi mnóstwo zdjęć. Ale (mam nadzieję), że zawsze jestem tam, gdzie mnie ktoś potrzebuje. Uważam, że dowodem tego są adopcje, które prowadzę i doprowadzam do końca, czy kilkadziesiąt psów wyciągniętych ze schroniska.
Nie jestem wolontariuszką, bo czegoś takiego u nas nie ma. Bardzo nad tym ubolewam, bo jest to jedno z moich marzeń. Mam nadzieję, że się kiedyś spełni, w co narazie szczerze wątpię. Ale wiem, że mimo mojego młodego wieku, że mimo niedysponowaniem własnym samochodem, własnymi pieniążkami, jestem w stanie coś osiągnąć- a może inaczej: dzięki mnie, zwierzęta mogą coś osiągnąć- coś, o czym najbardziej marzą te opuszczone: dom. To mnie najbardziej satysfakcjonuje w tym co robię. I choć nie wypełniam obowiązków prawdziwego wolontariusza- nie wyprowadzam na spacery, nie karmię, nie sprzątam- to co robię czasem mnie dobija. Człowiek, niestety uczy się na popełnionych błędach, a jeśli pracuje się w taki sposób: na błędach cierpią psy. Czasem takie sytuacje mnie przytłaczają, ale zawsze staram się wspiąć do góry, bo wiem, że gdyby nie moja działalność, kilkadziesiąt psów nie spałoby teraz w nowych domach.
Pozdrawiam.

Posted

Kiedyś wolontariuszka był w Krakowie HankaRupczewska... Działa jeszcze?
A pan Marek W., miał tyle wspaniałych adopcji?
Czy ci ludzie jeszczes ie udzielaja?

Posted

Nawet nie wiem. Do schroniska wpadam rzadko - schroniskowe bidy są zwykle przywożone bezpośrednio do mojej kumpelki, z którą współpracuję. Dotyczy to przede wszystkim małych kotków, bo dla nich, bądźmy szczerzy, schronisko jest zagrożeniem. Niektóre zwierzęta trafiają też do biura na Floriańską - teraz przebywają tam ciężko chore szczeniaczki. No i tzw. aktyw TOZu zabiera różne stworzonka do domu na tzw. tymczas. Tymczas często przechodzi w wiecznoczas...

Posted

Wolontariat nie polega na posiadaniu samochodu i własnych pieniążków. Po za tym za zgodą rodziców można być wolontariuszem :roll: Siedzę przy piwku i mi wyleciało zgłowy od jakiego wieku :roll:

Sęk w tym, że by dawać z siebie wszystko i tak organizować, by nie było trzeba płacić za pomoc :)Wolontariat to taki - w którym nie liczy się pieniędzy, a to czego się dokonsło i mimo przeciwności brnie się naprzód.

Posted

Ale forsa pomaga. Ja sama krążę po mieście z kotami w transporterku owiniętym w kocyk, wyposażonym dodatkowo w termofor... Samochodem szybciej i łatwiej. I koty się nie ziębią.

Posted

Miałem tu na myśli, że wolontariusz nie bierze ;) Ale, podoba mi się Twój tok myślenia :diabloti: A, samochód wiadomo. Pomaga i kasa na benzynę też jest potrzebna.

Posted

smoczyca, a czy moge wiedzieć na co Ci te informacje??
Mraulina... widać, że rzadko bywasz w schronisku... wolontariuszy jest masa... niedawno były nawet problemy z dostaniem się do wolontariatu, bo był nadmiar chętnych i nie uważam, żeby ludzie z którymi współpracuje nie byli sensowni... :shake: i w schronisku bywają od lat!!!

Posted

Przepraszam. Rzadko bywam w schronisku - bo sama takowe prowadzę... Taka mała konkurencja dla dużego schroniska.

Powtarzam, co często słyszę od schroniskowej wierchuszki. Ludzi do pracy sporo, ale b. szybko się wykruszają i często nie spełniają wymogów.


A o braku wolontariuszy pisałam w maju. Jak jest teraz po prostu nie wiem.

Wetów jest zatrudnionych 5 + jeden wykonuje jakieś dodatkowe prace. Podobno - niech tam, napiszę - nie reprezentują szczytowej wiedzy... Smutne.

Posted

Mraulina napisał(a):

Wetów jest zatrudnionych 5 + jeden wykonuje jakieś dodatkowe prace. Podobno - niech tam, napiszę - nie reprezentują szczytowej wiedzy... Smutne.


No to ja wobec tego nie wiem, jak poznańskie schronisko daje sobie radę z jednym wetem na ponad 400 psów :shake:. Po prostu nie wiem....

Posted

A daje sobie radę?

No cóż...

Tych 5 wetów nie działa w pełnym wymiarze godzin. To nie jest 5 etatów! To ilość zatrudnionych osób. Zwykłe w schronisku ma dyżur jedna osoba.

Oprócz leczenia wypadków choroby jeszcze się sporo sterylizuje. No i udziela się pomocy różnym opiekunom zwierząt bezdomnych - np. sterylizuje się i leczy koty pozostające pod opieką karmicieli.

  • 2 weeks later...
Posted

chcialam sie spytac czy ktores krakowskie schronisko potrzebuje kilku starych kocy?
mam takie na zbyciu i chcialabym podjechac i przywiezc dodatkowo jakis wór karmy. podajcie adresy ;)

Posted

cezarencja napisał(a):
chcialam sie spytac czy ktores krakowskie schronisko potrzebuje kilku starych kocy?
mam takie na zbyciu i chcialabym podjechac i przywiezc dodatkowo jakis wór karmy. podajcie adresy ;)


Koce możesz także przekazać dla bezdomnych zwierzaków przebywających w hotelu w Lednicy Górnej k/Wieliczki. Tam zawsze się przydają - do ocieplania bud, zakrywania wejść, dla psiaków żeby im było ciepło, miękko i miały namiastkę domu. Szybko się zużywają bo wiadomo - zęby idą w ruch, zdarza się napaskudzić. Skontaktuj się z karusiap albo Jagienka - one tam stale bywają to ew. możecie się umówić.

Posted

postaram sie uzbierac jeszcze pare rzeczy to wtedy sie wybiore !
dzieki dziewczyny , jak cos to piszcie gdzie trzeba jechac z takimi rzeczami ;)
postaram sie podzielic je na 2 lub 3 czesci zeby pomoc kilku azylom ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...