noemik Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 jest.:) wszystkie szczegóły na wątku Elikowym: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=2927812#post2927812 Quote
Jagienka Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 qroqiet napisał(a):Zachodnim zwyczajem:cool3: w najblizsza sobote wybieram sie do Warszawy, zeby poznac Wedelka;) no i jak no i jak?? :cool3: Quote
ma_ruda Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 [quote name='Jagienka']no i jak no i jak?? :cool3: Wedelek jest już u qroqiet:lol: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=35530&page=68 Quote
Jagienka Posted February 10, 2007 Posted February 10, 2007 [quote name='ma_ruda']Wedelek jest już u qroqiet:lol: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=35530&page=68 jak cudnie :loveu: dziękuje ma_ruda :loveu: jednak warto walczyć... Quote
qroqiet Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Potrzebna opieka do Wedelka na terenie Krakowa od poniedziałku do piątku w godzinach od 8:00 do 18:00. Piesek może być dowożony do opiekuna. Pokrywam koszty opieki. OD ZARAZ - PIESEK NIE MOŻE TAK DŁUGO BYĆ SAM W DOMU/KLATCE Quote
karusiap Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 z tego co sie doczytalam na watku Wedelka ,okropnie znosi rozstania i gdy zostaje sam wyje,robi demolke i chyba ma biegunke z nerwow moze (przepraszam jak czegos nie doczytalam)...a teraz mialby zostawac 10 godz sam i dlatego konieczna jest opieka na te godziny!!!1 Quote
qroqiet Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Potwierdzam wszystko, co napisała karusiap. Problem jest poważny - piesek bardzo cierpi. Quote
qroqiet Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Wedelek nie jest wymagający. Opiekun po prostu musiałby z nim być i raz zmienić pieluszkę (około 13:00) oraz pilnować, żeby nie przeszukiwał szafek, bo wyjęcie i odpakowanie sobie rodzynków, śliwek, czy ot choćby Prince Polo nie stanowi dla niego problemu:p Większość czasu i tak przesypia, jak tylko wie, że ktoś jest blisko. Quote
kiwi Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 widze ze tu juz nie chodzi o zniszczenia ale o wyniszczajacy stres, qroqiet bardzo marne szanse ze ktos bedzie w stanie wam poswiecic 50 godzin tygodniowo - chyba tylko wynajeta np rencistka ktora chce dorobic na lewo - ale ona liczy na wynagrodzenie lek separacyjny mozna leczyc, powoli, mozolnie ale mozna - u mojego psa sie udalo, nigdy spokojnie go nie zostawialismy samego ale dochodzilo do domentow kiedy moglismy isc do sklepu... probujcie ubierac sie tak jak do wyjsca, w kurtki, czapki, buty i siadac do stolu np Quote
qroqiet Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 No właśnie o kogoś takiego mi chodzi, rencistę/kę lub bezrobotną/ego. Pokryję koszty opieki. Zabierać Wedelka do pracy? Ty tak serio, czy zaczepnie?:razz: Nie znam firmy (poza dwoma sklepami, w tym jeden zoologiczny), która zgodziłaby się przyprowadzać do pracy psa i jeszcze go przewijać:lol: Quote
kiwi Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 zapytaj Puli - ona chodzi z dwojka :) to zalezy jaka sie ma prace, czasami jest taka mozliwosc, tylko czlowiek nawet na to nie wpadnie ;) zapytaj szefa :) coz taki wedelek mu przeszkadza, na dodatek co caly czas spi ;) a ze na wozku i w pieluszce? tego mu nie mow, jak bedziesz pytac ;) potem bedzie glupio szefowi zwrocic uwage bo wyjdzie na grubianina bez uczuc :evil_lol: Quote
noemik Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 QQ, a gdzie mieszkacie? Żebym wiedziała co mówić. I rozumiem, że jeśli będzie trzeba, to dowieziecie, tak? Rozsyłam wici... Quote
Perfi Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 ja dopoki nie znajde pracy moge sie podjac mieszkam w nowej hucie. w dni w ktore bede miala seminarium (raz na 2 tygodnie) troche pozniej bym mogla (np od 10) Quote
qroqiet Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Pracuję w zakładzie produkcyjnym. Według wymogów naszej korporacji (francuzi) nie wolno nam jeść, ani pić przy biurkach, nosimy białe faruchy, kiedy wychodzimy z pracy nasze biurka mają być zupełnie puste, kontrola osobista na wejściu i wyjściu, w dodatku "open space", czyli pomieszczenia bez ścian... Nie mam nic więcej do dodania:lol: Mieszkamy w Bolechowicach, tuż przy Zabierzowie, 8 minut od granicy z Krakowem. Dowozilibyśmy Wedelka. Quote
qroqiet Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 [quote name='Perfi']ja dopoki nie znajde pracy moge sie podjac mieszkam w nowej hucie. w dni w ktore bede miala seminarium (raz na 2 tygodnie) troche pozniej bym mogla (np od 10) Perfi, to wspaniała wiadomość! To coprawda drugi koniec miasta, ale może jakoś się zorganizujemy. Napisz mi na PW gdzie w Nowej Hucie mieszkasz? Quote
noemik Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Perfi napisał(a):ja dopoki nie znajde pracy moge sie podjac mieszkam w nowej hucie. w dni w ktore bede miala seminarium (raz na 2 tygodnie) troche pozniej bym mogla (np od 10) A Ty wiesz, Oluś, że pierwsza przyszłaś mi do głowy? :) Quote
Perfi Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 i taksiedze w domu i baki zbijam ;) juz w depresje od tego popadam - autetycznie. tymbardziej ze dziadek coraz bardziej brudzi :( marze zeby sie stad wyrwac ale dopoki musze pilnowac dziadka to spoko :) Quote
karusiap Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 Perfi cudownie zaopiekuje sie Wedelkiem:) Quote
Perfi Posted February 14, 2007 Posted February 14, 2007 jak wlasnym ;) tymbardziej ze bardzo brakuje mi psa :( Quote
smoczyca Posted May 20, 2007 Posted May 20, 2007 mam pytanie: co sądzicie o schronisku w Krakowie? interesuje mnie ocena jego działania, warunki jakie maja tam zwierzaki, a najbardziej działalność ambulatorium( poziom leczenia, przeprowadzanych zabiegów, wiedza pracujacych tam weterynarzy).będę wdzieczna za obiektywne i szczere opinie. Quote
Mraulina Posted May 23, 2007 Posted May 23, 2007 Schronisko jest takie, jakie w tych warunkach może być. Psów, wg stanu na poniedziałek, bodajże ok. 500. To już samo w sobie jest problemem. Jedzenia na ogół nie brakuje. Brakuje natomiast sensownych - sensownych! - wolontariuszy. Z kotami nie najgorzej - jest ich coraz mniej, coraz mniej też przyjeżdża do schroniska małych kotków (efekt działalności KTOZ i Fundacji "Zwierzęta Krakowa" na polu sterylizacji i aukcji). Z opieką lekarską jest nie najlepiej - lekarze wet. zarabiają tak śmieszne pieniądze, że aż wstyd. Pracy mają aż za dużo (praca w ambulatorium, sterylizacja ok. 50 suk miesięcznie) i dostają za to marne grosze. Toteż lekarze nie wiążą się ze schroniskiem, kiedy tylko mogą to z niego uciekają. A w ogóle po zmianie kierownika schroniska (chyba w zeszłym roku) sytuacja bardzo się poprawiła. Co nie znaczy, że jest wzorcowo. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.