Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='evel']Bycie "worem na smaczki" sprawia, że pies traktuje Cię jak automat do ciastek - I TAK MI DASZ :diabloti: Zu tak traktuje moich rodziców. W domu super, robi jakieś sztuczki, fika, bryka za ciacho, a na dworze ma ich daleeeeeeeko w poważaniu. Zwłaszcza jak widzi innego pieska.



SRSLY?! I widzisz teraz, że nie widzimy swoich własnych głupich błędów, póki ktoś nam ich nie wytknie? :cool3:



Dla mnie teoria dominacji jako taka, uznająca hierarchię wilczego stada, alfy, sralfy... po prostu nie trzyma się kupy. A nie można teorii uznawać "trochę". Pies nie jest wilkiem. Wilki nie jest psem. Skoro tak się chcemy trzymać alfowania to powinniśmy dorosłego psa wywalać na wiosnę na wolność i wołać w zimie, jak idziemy polować na łosie :evil_lol: Nie mówiąc o takich rzeczach jak znaczenie terenu i reprodukcja - no albo jesteśmy stadem albo nie. Wilcze stado nie przekłada się na ludzką rodzinę - bo dla mnie psy są częścią rodziny. Rodzina ma jakieś zasady i wszyscy się im podporządkowujemy. Jednym idzie to łatwiej, innym mniej, ale wszystkich się wspiera, jak to w rodzinie. Oczywiście, że pies potrzebuje jasnych komunikatów, konsekwencji, blokowania niepożądanych zachowań itd. ale po co do tego dopisywać niepotrzebną otoczkę o alfach? ;) Dla mnie słowo "dominacja" ma strasznie negatywne konotacje właśnie - kojarzy się z idiotyzmami typu przeciskanie się w drzwiach czy jedzenie z psiej miski przed psem.[/QUOTE]

[quote name='evel']Oprócz siódemki wygląda to całkiem sensownie.[/QUOTE]

no i widzisz, na wyłudzanie żarcia się nie godziłam, ale z racji tego, że lubię sobie zaspać a piesek mnie budził bo głodny (on jest głodny 24 na dobę), to wstawałam i od razu dostawał michę,bo w sumie po co ma się biedak męczyć, a jeszcze jak piszczy :razz: no masakryczny błąd :diabloti:

moi rodzice też są worami na ciastka, przy czym mama rzuca sztuczkę (albo pięć na zmianę po sobie), pies robi co innego, no ale coś tam zrobił, więc mama czuje się w obowiązku dać mu ciastko albo osiem :razz:
i tutaj jest niewyuczalna - puk,puk, siódma rano, "wstawaj, pies piszczy głodny" :razz: i weź tu w takiej sytuacji nie przyzwyczaj zwierzaka, że ma na zawołanie...

rodzice widzą go rzadziuuutko, ale też przejdą szkolenie :diabloti: szczególnie mama, bo jest miękka jak pyza, ja to jeszcze umiem na niego huknąć, a mama..cóż, zrobił to zrobił, na ch*j drążyć temat :diabloti:


mi też te punkty pasują, prócz tego symulowania wyżerania z michy, to jest jakieś takie głupie i wg. mnie nic nie wnosi, ale nie kwestionuję, póki nie pogadam raz jeszcze ze szkoleniowcem.
chcę też poznać jego psy, zobaczyć, jak się dogadują 3 zrehabilitowane bandogi i jeden rottek :)


a na marginesie, to zaliczyliśmy drugie rzygnięcie barfem w historii :cool3: Patrysiowy tak smakowała kaczucha, że musiał ją skosztować drugi raz :loveu:

Posted

Zapytaj faceta, czy zamiast wyżerania z michy mogłabyś wprowadzić bardzo zaawansowaną samokontrolę przy żarciu. W sensie, że nie tak, że jak znikasz z pola widzenia to on wyżera wszystko, tylko trzyma pozycję aż go nie zwolnisz - tak docelowo oczywiście.

Posted

[quote name='evel']Dla mnie teoria dominacji jako taka, uznająca hierarchię wilczego stada, alfy, sralfy... po prostu nie trzyma się kupy. A nie można teorii uznawać "trochę". Pies nie jest wilkiem. Wilki nie jest psem. Skoro tak się chcemy trzymać alfowania to powinniśmy dorosłego psa wywalać na wiosnę na wolność i wołać w zimie, jak idziemy polować na łosie :evil_lol: Nie mówiąc o takich rzeczach jak znaczenie terenu i reprodukcja - no albo jesteśmy stadem albo nie. Wilcze stado nie przekłada się na ludzką rodzinę - bo dla mnie psy są częścią rodziny. Rodzina ma jakieś zasady i wszyscy się im podporządkowujemy. Jednym idzie to łatwiej, innym mniej, ale wszystkich się wspiera, jak to w rodzinie. Oczywiście, że pies potrzebuje jasnych komunikatów, konsekwencji, blokowania niepożądanych zachowań itd. ale po co do tego dopisywać niepotrzebną otoczkę o alfach? ;) Dla mnie słowo "dominacja" ma strasznie negatywne konotacje właśnie - kojarzy się z idiotyzmami typu przeciskanie się w drzwiach czy jedzenie z psiej miski przed psem.[/QUOTE]

Zgadzam się :loveu:



Agutka zawsze możesz skanować, lub zrobić zdjęcie :eviltong:

Posted

[quote name='evel']Zapytaj faceta, czy zamiast wyżerania z michy mogłabyś wprowadzić bardzo zaawansowaną samokontrolę przy żarciu. W sensie, że nie tak, że jak znikasz z pola widzenia to on wyżera wszystko, tylko trzyma pozycję aż go nie zwolnisz - tak docelowo oczywiście.[/QUOTE]

no jasne,to jest docelowe działanie - już to trochę praktykuję, ale nie mogę go jeszcze wybić z piszczenia.
facet mi mówił, że olewanie to przyzwolenie - i tu ma rację, bo ignorowaniem piszczenia go nigdy w życiu nie uspokoiłam.
kładę miskę i odchodzę, dopóki nie powiem, to nie może zjeść - ginę na razie tylko za winklem, na krótko, bo wiem, że długo nie wytrwa, podleci i zeżre, a tym samym spierniczę ćwiczenie, także czas będę wydłużać stopniowo.
inna sprawa, że bardzo trudno mi przerwać serenadę i go wybić z transu, facet musiał powtórzyć 2 razy, za drugim już Pat solidnie się skulił i zasnął, a ja wczoraj i dziś musiałam dać "NIE WOLNO" z 5 czy 6 razy, ostatnim razem wstałam i podeszłam do niego..wczoraj się zrelaksował, jak zabrałam miskę - gapiąc się na nią nie umie się wyciszyć, a ja na razie nie jestem w stanie przerwać mu transu.
po prostu mi nie wychodzi.

[quote name='agutka']ha, ha moja zawsze w nowych miejscach po jedzeniu zwraca żeby chyba się nacieszyć i zjeść jeszcze raz:-D[/QUOTE]

fuj :diabloti:

[quote name='kalyna']
Agutka zawsze możesz skanować, lub zrobić zdjęcie :eviltong:[/QUOTE]

no właśnie!

Posted

[quote name='Pani Profesor']a tak na marginesie - podacie mi jakiś jeden, sensowny argument trzymający się kupy, że całe to gadanie o dominacji jest bez sensu?
[/QUOTE]
Wg mnie dominacja jest zbyt podpinana pod wszystko, dawniej rządziła teoria dominacji oficjalnie, teraz niby się wycofuje ale i tak tą dominację ludzie wpinają nazywając ją różnie i uzasadniając nią wiele tego co tak naprawdę jest do wypracowania bez zbędnych dominacji.
Odnośnie dominacji przypomniał mi się jeden obserwujący mnie "szkoleniowiec" , który absolutnie mnie rozśmieszył - sytuacja taka : pies biega, odwołuję go , przybiega do mnie, okrąża mnie, siada przy nodze i gapi się, wyciągam więc rękę i głaskam go spokojnie, na to facet wyskakuje mi właśnie z dominacją że pies wymusił na mnie głaskanie i powinnam go za to ukarać, bo to przejaw dominacji. Dla mnie to był przejaw zwykłej współpracy i poczułam się dość fajnie że dla psa nagrodą lepszą od smaczka jest moja aprobata i poklepanie go.
Dużo ludzi też tej chorej dominacji przypisuje za dużo - np znam sporo osbów które uwielbiają podkreślać że są alfą i na kazdym kroku udają przed psem wilka alfę płaszcząc go do ziemi, szarpiąc za uszy itd. mam chociażby znajomego który notorycznie psa dominuje targając nim po ziemi z piskiem i przygwożdżając go złapaniem za kark, bo np pies 10 minut temu się źle bawił, pies szedł do niego i obsikał krzaczek...
Znajomym szkoleniowiec też "wyszkolił " tak dominujacego psa że z przyjaznego głupka zrobił się spanikowanym psem odciętym od świata i kontunuował by to szkolenie dalej twierdząc że ha, teraz wyszła właśnie jego dominacja na jaw i on usiłuje manipulować, gdyby znajomi nie podziękowali - oczywiście potem prowadzili go dalej po swojemu tyle że konsekwentniej oczekując od niego pewnych rzeczy i pies na szczęście się wyprostował choć i tak o szkoleniu pamięta i już np nie jest taki ufny.

Dla mnie w psie esencją nie jest żeby go zdominować , zgnoić, dobić do ziemi żeby piszczał, gdyby to było faktycznie takie super to bym miała łatwo - skopać Waldkowi tyłek i zgnoić go maksymalnie żeby bał sie ruszyć ;) Mimo wszystko taki zdominowany piesek który się mnie boi nie był by fajnym towarzyszem - 20 razy wolę żeby mnie dominował szukając ze mną kontaktu poprzez wkładanie łba pod rękę.
Wg mnie psa, owszem, trzeba ustawić , trzeba wprowadzić mu reguły ale nie jest to ograniczone do stricte dominacji.
Choć widzę że ten szkoleniowiec ma jakieś inne pojęcie tej dominacji, może lepsze... no nie wiem , zobaczymy co wam z tego wyjdzie ;)

Punkty nie wyglądają głupio, takie właściwie podstawy ;)

Heheh ciekawe co zrobiłby Warchlowi z piszczeniem - walczyło z tym trochę ludzi i nie pomogły silne metody (dominacyjne) , dopiero zadziałało ostatnie skupianie które od jakiegoś czasu go wycisza, zobaczę jeszcze co zarządzi kolejny pan od naprawy Wartkuni ;)
Wątpię że on by przestał jakby mu obcy chłop wlazł do mieszkania i kazał się zamknąć raczej by go olał :diabloti:

Posted

Super, że zadowolona ze szkolenia jesteś! Bardzo się cieszę :) Kosmos ma naturalną pozycję ogona - tolerowany :D
Z dominacją nad psem wiele osób przesadza, są psy, które potrzebują być może ostrzejszego wyznaczania granic i pokazania, kto tu rządzi, ale opowiadanie o tym, że warchlak Majkowskiej wymusił głaskanie o nazywanie tego oznaką dominacji oznacza jedynie skrajną głupotę owego obserwującego ;)

Posted

no i tak czytam, czytam, i uważam, że macie rację - szczególnie z tym, że niektóre wyłudzające sygnały są niegroźne, jak np. wkładanie ręki pod łeb.
nie wiem, kuźwa, znowu nie wiem jak to wszystko połączyć, bo nadal ta teoria dominacji wydaje mi się głupotą nad głupoty. :roll:

Posted

Znaczy wiesz, jeżeli pies wkłada łeb pod rękę i nie da się go odpędzić to jest to groźne, bo pies faktycznie przejmuje kontrole nad zasadami. Jeśli działa tak jak my chcemy czyli np przytula się kiedy TY masz ochotę, a kiedy jej nie masz odchodzi to jest ok ;)
Ja np nie rozumiem jak ktoś nie może siąść spokojnie i coś porobić, poczytać książki czy zjeść obiad bez uczestnictwa psa. Nie rozumiem ogólnie co się ludziom w tym podoba, przecież to uciążliwe jak cholera.

Dominację trzeba chyba zwyczajnie traktować z lekkim przymrużeniem oka, nie patrząc na schematy i to co kto powiedział tylko rozliczyć to z własnym psem szkoleniem ;)

[quote name='ewaal1982']warchlak Majkowskiej wymusił głaskanie o nazywanie tego oznaką dominacji
:loveu::loveu:
Ludzie pewnie czytają forum i myślą ki diabeł, dziewczyna trzyma w domu dzika i myśli że ma psa? :evil_lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']no i tak czytam, czytam, i uważam, że macie rację - szczególnie z tym, że niektóre wyłudzające sygnały są niegroźne, jak np. wkładanie ręki pod łeb.
nie wiem, kuźwa, znowu nie wiem jak to wszystko połączyć, bo nadal ta teoria dominacji wydaje mi się głupotą nad głupoty. :roll:

no i tu mam zagawozdkę... skoro głaskanie psa po głowie oznacza karcenie w mowie psa, sprawia mu to dyskomfort, to dlaczego pies się sam o to domaga... widocznie pies bardzo szybko uczy się ludzkiego języka i wybacza nam niektóre rzeczy :evil_lol:

Posted

[quote name='kalyna']no i tu mam zagawozdkę... skoro głaskanie psa po głowie oznacza karcenie w mowie psa, sprawia mu to dyskomfort, to dlaczego pies się sam o to domaga... widocznie pies bardzo szybko uczy się ludzkiego języka i wybacza nam niektóre rzeczy :evil_lol:[/QUOTE]

pies po prostu się uczy, że to przyjemne ;)

Posted

To samo wydaje mi się w przypadku tego dominacyjnego skakania po ludziach , że tak naprawdę wiele psów nie ma na celu zrzucenie człowieka w hierarchi tylko od szczeniaka są uczone że tak wylewne okazywanie uczuć jest dobre. Ludzie są przeszczęśliwi kiedy się po nich skacze, w dodatku za to chwalą...właściwie dlaczegoby tego pies miał nie robić skoro sprawia to i ludziom i psom taką frajdę?;)
U mojej hodowczyni był pies , największy z miotu, taki prawie dog albo i amstaff, niezdara i frędzel straszliwy, ogólnie grzeczne psię, ale jak się wzbił w powietrze tak zwalał z nóg. A wyglądał przy tym przekomicznie. Najlepsze było to że nie skakał na nikogo, nawet na osoby które go do tego zachęcały, tylko na mnie... Długo z nim walczyłam, karciłam, stawałam mu nawet na smyczy w momencie skoku czy wystawiałam kolano, nic, potrafił się rozpędzić i strzelić mnie pyskiem w twarz... Wydawało mi się że mu na to nie pozwalam(a jak już mi rozkwasił nieraz skórę czy potargał ubranie to dostawał ochrzan), dopiero kiedyś mnie uświadomił znajomy że ja tego chcę - za każdym razem gdy on na mnie skakał darłam się ale przy tym mnie to śmieszyło i zawsze robiłam to chocby z uśmiechem- wkońcu gdy się nie uśmiechnęłam kilkakrotnie tylko go odepchnęłam pies załapał że mi fajnie nie jest...:oops:

Posted

Ja właśnie czytam "Zrozumieć psa" Bradshawa i on bardzo boleśnie rozprawia się z teorią dominacji ;) Nie ma ona żadnych naukowych podstaw. Bradshaw przytacza kilka argumentów, których poza książką nie słyszałam, a które są bardzo logiczne - np. to, że TD została ukuta na bazie obserwacji zachowań dzisiejszych wilków (już pomijam to, że to była grupa nierodzinna i w zoo, duży stres itd.). A nasze psy pochodzą od wilków sprzed 30 tys. lat co najmniej. Wilków, które wykazywały na tyle przyjazne zachowanie, by dać się udomowić... Potem był etap obławy na wilki, tłuczono je i wybijano. Wszystkie mniej bojaźliwe, bardziej otwarte na człowieka i chętniej podchodzące do niego zwierzęta zostały wybite. Zostały tylko te bardziej wylęknione, nieufne, zupełnie odmienne niż protoplaści naszych psów. Więc na podstawie współczesnych wilków niewiele można powiedzieć o psach - a psich przodków już niestety nie ma.

No i do teorii dominacji jest potrzebne abstrakcyjne myślenie u psa... Do TD pies musi mieć swój obraz, obraz pozostałych członków w rodzinie, musi sobie ułożyć jakąś drabinkę hierarchii w głowie, musiałby mieć możliwość przewidywania (jeśli TERAZ pozwolę człowiekowi przejść przede mną to on ZECHCE mnie zdominować), musiałby mieć zdolność "wczucia się" w sytuację i sposób myślenia innych. Na to nie ma żadnych dowodów - pies jak każde zwierzę reaguje na konkretną sytuację, w konkretnym momencie i według schematu, którego kiedyś się nauczył, czyli na podstawie wspomnień i skojarzeń ;) Elementy TD dają efekty, bo bazują na psim uczeniu się, na budowaniu nowych skojarzeń (człowiek staje się asertywny, nowe skojarzenie - właściciel = osobnik mocny psychicznie i wymagający = muszę okazywać uległość), ale nie dlatego, że pies w przebiegłym łbie zaczął przebudowywać misterny schemacik hierarchii...

Psy się od wilków różnią głównie tym, że żyją w grupach mieszanych, nierodzinnych, a u wilków to się zdarza bardzo, ale to bardzo rzadko. U wilków nie musi być walk o dominację, bo to grupa rodzinna - rodzice + starsze dzieci + młodsze dzieci. Rodzice są "alfa" z zasady, prokreacja byłaby niewskazana w grupie rodzinnej, a jak młody wilk chce mieć swoje młode, to się odłącza i zakłada inne stado - stając się "alfą" dla swoich młodych. I tak dalej. Więc wszelkie dominacje to bajdurzenie niepoparte naukowo, co nie znaczy, że asertywność, pewność siebie, okazywanie siły, tak typowe dla TD, nie działa... Ano, działa, dlatego jeszcze ta teoria nie legła w gruzach. Ale podwaliny są inne niż hierarchiczność i walka o władzę.

Posted

Zmierzchnica świetnie zakończyła ten temat, ja tylko dorzucę swoje trzy grosze na temat... zwolenników dominacji. Potraktujcie je jako post na marginesie ;)

Co to TD - swego czasu toczyły się bardzo ciekawe rozmowy pomiędzy miłośnikami jednej rasy o tym czy dominacja jest czy jej nie ma. Muszę powiedzieć, że sama rozmowa była gorąca, ale była mega interesująca i każdy z niej wyciągnąć bardzo, bardzo dużo. Na wstępie włożyliśmy między bajki te wszystkie zasady TD, która jest najpopularniejsza - zrobiliśmy to samo, co właśnie zrobiła zmierzchnica. Ta teoria, błędna i rozpowszechniona wszędzie faktycznie nie ma żadnych podstaw naukowych na swe istnienie. I na tym powinniśmy zakończyć swoją dyskusję. Jednak pewne osoby nadal przytrzymywały, że dominacja istnieje, tylko byleby nie mylić z TD. Ostatecznie, podając liczne argumenty i obrazki ze świata życia zwierząt, roślin i ludzi, doszliśmy do konsensusu. Cały problem z tą nieszczęsną dominacją jest walką o nazewnictwo, pod różnymi pojęciami (zwolennicy dominacji mówią na to "dominacja", a przeciwnicy tego słowa - "przewodnictwem" lub "partnerstwem") mają na myśli to samo. Upraszczając, sięgnijmy choćby po słownik języka polskiego, korzystałam ze strony pwn.pl:

dominacja «przewaga nad osobą, grupą ludzi lub państwem, umożliwiająca decydowanie o nich według swej woli»

Ot, tyle i tylko tyle. Ta definicja mówi wszystko: mamy przeważać nad psem, mamy umieć z nim pracować, by zawsze wyszło na nasze. Kontrolując psie zasoby (jedzenie, zabawa, ukochany człowiek) i ustalając z nim zasady, mamy nad nim przewagę, czyli go dominujemy, przewodzimy mu, jesteśmy jego partnerem (no pal sześć to nazewnictwo!). Nie jest jednak powiedziane, że miejsce nasze czy psa w stadzie (ja jednak jestem zwolenniczką stada, możemy to nazywać "rodziną", ale dla mnie "stado" jest jaśniejsze, no ale znów spór o nazewnictwo) jest stałe. Jest to przewaga, która może się zmienić w różnych sytuacjach (choroba, starość, młodość, więcej psów, nowe miejsce), dlatego też musimy działać konsekwentnie. I żeby nie było w dominacji nie chodzi o to, by myśleć, że zaraz mnie pies zdominuje (dlaczego - o tym powiedziała zmierzchnica), ale o tym, by być konsekwentnym, opanowanym przewodnikiem. Nikt tu nie mówi o przygnieżdżaniu psa do gleby za każde przewinienie i nikt rozsądny nie tłumaczy każdy wybryk dominacją (broń Boże!), ale naprawia błędy - jak przystało na lidera - inaczej pies nie będzie spokojny, nie do końca będzie czuł się komfortowo, czyli do końca nam ufać nie będzie. A cała nasza dominacja nie opiera się na fizyczności (choć tu niewykluczone są mądre i odpowiednie korekty), ale na dominacji wewnętrznej w celu zwiększenia zaufania psa do nas i by stał się zrównoważonym przyjacielem. Oczywiście - upraszczam to i skracam nieprzebłagalnie, ale chodzi o to, że ludziom utrwaliło się błędnie mniemanie o alfach, omegach i sramegach. Tak naprawdę jest to niemal wszystko to samo, o czym piszą "pozytywiści", tylko ubrane w inne słowa. ;)
Być może uzasadnione jest zmiana nazewnictwa - wtedy mniejsze niebezpieczeństwo, że ktoś się zapętli w durną TD, zresztą "przewodnictwo" być może brzmi nawet łagodniej i zmusza nas do innego myślenia... ale na Boga - nie psioczmy na każdego zwolennika dominacji i nie zamykajmy się na niego, nie dlatego, że ja się do nich zaliczam, ale dlatego że oni nieraz mądrze gadają. Najczęściej to samo, ale trochę innym językiem, być może trochę z innego punktu widzenia ;). Ja bardzo cenię sobie rozmowy pomiędzy "alfami" a "pozytywistami", bo często ciekawe wnioski wypływają z ich rozmów.

I tyle w tym temacie. ;)

Posted

Ja się wystraszyłam że tyle tego nadziubałyście, tylko byłam skromnym czytającym ^^
Nigdy nie byłam przekonana o teorii dominacji właśnie ze względu na fakt, że relacja człowiek - pies to relacja dwóch różnych gatunków. Posługujących się zupełnie innym językiem i zupełnie inaczej postrzegającymi świat.
I zawsze uważałam, że kluczem jest konsekwencja, asertywność i zasady przestrzegane od początku, nie wybiórczo jak mamy ochotę.
Zmierzchnica świetnie to opisała...
A tak na marginesie to, byłam wczoraj w księgarni i zastanawiałam się nad książką, o której wspomniała Zmierzchnica... ale, że zachłysnęłam się ostatnio agility to wybrałampozycję o tym sporcie.. wygląda na to, że muszę wrócić do księgarni po kolejną :P

Posted

przepraszam, ale jestem tak zmęczona, że nie wklepię nawet co tam u nas, bo raz, że nic ciekawego, a dwa, że dziś padam na gębę dokumentnie :(

...poczytałam tak czy siak, co piszecie - dzięki za opinie :loveu: jutro się do tego odniosę,bo dziś naprawdę ciężko...

Posted

cześć, wróciłam :cool3:

odniosę się do Waszych opinii tak, że wszystkie macie racje i szkoleniowiec również :) da się to jednak połączyć, z tego co widzę.
opinie o 'dominacji' i przejmowaniu władzy nad światem przez Patryka będę zwać po swojemu,bo...hm, mam duszę 'naukowca' i naprawdę nie lubię wciskania filozofii zakrawającej o paranaukę gdzie się tylko da...

...tak czy owak, z Patrykiem jest trochę postępów, ale wystarczy, że popuszczę mu na moment i głuchnie :roll:
ciężko mi być konsekwentną, ale się staram jak mogę - spacery mamy przy nodze, dopiero na "naprzód" można iść wąchać, wyjątek jest, kiedy chce kupę - wtedy odlatuje znienacka w krzaki, ale znam to zjawisko i wiem, że na pewno idzie się załatwić, więc to tolerujemy.
dostaje wtedy komendę "kupa", a po fakcie leci po smaczka, więc zakodował, że tak to wygląda i niech sobie będzie.

spacery przy nodze, jeśli się zapomni, to jest "EJ" - i wraca. kiedy mnie znacznie wyprzedza,to się zatrzymuję i zwalnia z miną "aha, faktycznie, ok, już cofam". nie ma piszczenia, michę ma na kontrolowanym i robię mu testy pt. "to moje żarcie", kładąc coś super na podłodze - dopiero jak się wyciszy i odfiksuje, to pozwalam mu to zeżreć.
wczoraj LUZEM minęliśmy jamnika :cool3:

dziękuję Ci, Kalyna, za info na priv - stosuję się właśnie do tego, co pisałaś odnośnie "brania psa na klatę" jako pierwsza - faktycznie to działa, choć mamy taką pogodę, że psów ani widu, ani słychu i muszę się nastarać i nałazić, żeby w ogóle się na jakiegokolwiek natknąć... leje i jest tak gnojowo, że Pat nawet nie ma ochoty łazić i śpi całymi dniami...

tak czy siak, nastawienie mi się zmieniło i to chyba jest najważniejsze :) na domofon dalej leci pod drzwi, ale dziś się zatrzymał w połowie drogi i spojrzał na mnie, więc chyba coś kliknęło w tej głowie, że TO NIE TAK :diabloti:

Posted

Najważniejsze, by zmieniło się Twoje myślenie - wiem, że się powtarzam, ale się cieszę, że tak jest. Z każdym dniem będzie coraz lepiej. Trzymam kciuki za Was.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...