Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='dog193']Jeśli chodzi o ogon, to gościu trochę popłynął, bo dużo też zalezy od tego, jaką pies ma budowę. Np owczarki mają dosyć nisko osadzone ogony i dla nich faktycznie ogon w dole to naturalna pozycja, ale już teriery mają ogony wyżej osadzone i raczej jeśli nie wynika to z sytuacji (np strach) to trzymają go wysoko. Zresztą wystarczy spojrzeć na wzorce np foksteriera i ONa:

1) "OGON:
Zwykle kopiowany. Wysoko osadzony, noszony pionowo, nie jest zakręcony i noszony nad grzbietem. Jest silny, odpowiedniej długości."

2) "OGON

sięga co najmniej do stawu skokowego, jednak nie poza środek śródstopia. Od spodu jest nieco obficiej owłosiony i noszony jest miękkim łukiem, przy czym w podnieceniu i w ruchu może być bardziej podniesiony, jednak nie powyżej linii poziomej. Zabrania się korekt operacyjnych."

Tak, mówi się, że zawinięty wysoko ogon jest oznaką dominacji, tak samo jak chodzenie na wyprostowanych łapach. A widziałaś kiedyś, w jaki sposób poruszają się np foksy? One zawsze chodzą na wyprostowanych łapach, bo taką mają budowę, z mojego się każdy śmieje, że chodzi jak baletnica albo że jest sztywny ;)

Nie wiem, jak u Patryka jest osadzony ogon, być może jego naturalna pozycja powinna być poniżej kręgosłupa, ale powiedzenie, że jeśli pies nosi wysoko, to to na pewno dominacja - no, bardzo naciągnięta teoria.

O to to, u nas to samo. Niektórym się wydaje, że pies się spina, podczas gdy on po prostu chodzi tak na opuszkach wręcz, i ogon też zawsze w górze, nawet w avku widać. Takie uogólnienia, ze ogon wysoko, albo łapy sztywne - to nie jest dobre ;) Trzeba przede wszystkim oprzeć się na psiej obserwacji jednak :)

Posted

tak też myślałam :cool3: on nosi raczej nisko sam z siebie, tzn. jeżeli stoi i się na coś gapi jak cielę (np. w domu, obserwuje nas) to ogon jest zdecydowanie nisko, ale jeśli wchodzi w grę jakakolwiek aktywność, nawet powiedzenie coś do niego, czy zrobienie przez psa kilku kroków,to ogon idzie w górę. tu przykład z jakiegoś wzorca:


Pat kiedy się zawiesi/myśli ma nr 3, a w trakcie poruszania się, nawet po domu - nr 4.
w tej pozycji 4 również się cieszy, nawet delikatnie, łagodnie - po prostu nie macha ogonem jak golden retriever za żadną cholerę, nigdy.

Posted

Nom :) Obserwacja psa i wyciaganie własnych wniosków to najważniejsze.

PP pisała, że gościu ma amstafy - a te psy naturalnie ogony też mają w miarę nisko.

Posted

[quote name='Pani Profesor']

Pat kiedy się zawiesi/myśli ma nr 3, a w trakcie poruszania się, nawet po domu - nr 4.
w tej pozycji 4 również się cieszy, nawet delikatnie, łagodnie - po prostu nie macha ogonem jak golden retriever za żadną cholerę, nigdy.[/QUOTE]

Wydaję mi się po tym opisie (nie mogę być pewna oczywiście), że dla Patryka w takim razie nr 4 jest pozycją naturalną. Jupi jak złapie zawiechę to tez nieraz ogon spuści do poziomu.
W każdym razie ja poznaję po ogólnej mowie ciała, czy pies jest spięty, czy wyluzowany, nie można patrzeć na jedną część ciała i wysnuwać wnioski, kiedy psy tak bardzo się od siebie różnią w budowie.

Posted

Poruszacie temat mowy ciała, to się podepnę.
O co chodzi z przyczajką? Ugięte łapy, grzbiet, ogon i łeb w jednej linii, powolny chód.
Arnik czaił się tak na psa.

Posted

Patryk się tak właśnie czai podczas snucia się po domu, schyla łeb po wilczemu i gapi się spod byka, ale u niego to wygląda komicznie jak cholera :D i faktycznie to jest zwiecha, ale kiedy się czemuś przygląda.

oczywiście nie przez okno, tam są atrakcje, więc uszy do góry, ale na zbitego osła stoi kiedy obserwuje jak coś robię w kuchni i trwa to długo :)

Posted

Ja też nie mam nic do Miliana, jego metody skutkują u psów to ok. Jednak metodę trzeba dobrać do psa :)

Wszędzie ta dominacja i dominacja...no nie zgadzam się z nią tak do końca.... ale ja mam wiedzę czysto teoretyczną...

Całe ruchy ogona i znaczenie są fajnie opisane w "Jak rozmawiać z psem" Stanley Coren. Teraz można dostać ją kupić w kilku sklepach, bo wznowili nakład.

A to nie jest tak, że jak na Tobie leży to czuje się u Ciebie bezpiecznie? Chce czuć bliskość z Tobą, więź? W końcu wilki w stadzie śpią ze sobą, psy w stadzie też.

Witanie przy drzwiach to u mnie jest radość, ale bez jakiegoś szału itp. poza tym mi to odpowiada. Ale jeśli masz problem z jaką ekscytacją czy czymś, to możesz dać psu rękawiczkę przy powitaniu. I dopiero przywitać się jak opadną emocje. Ignorancja czy odpychanie to nie jest wg mnie dobrym wyjściem.

A co do tego lizania to wystarczy zobaczyć jak wyglądają powitania u wilków wracających z polowania a szczeniętami. Szczenięta liżą pyski wilków wracających z polowania, aby pobudzić do zwrócenia posiłku. Może po prostu o to chodzi, tzn. nie aby zwrócić jedzenie ale właśnie to jest przywitanie?

Posted

[quote name='kalyna']Ja też nie mam nic do Miliana, jego metody skutkują u psów to ok. Jednak metodę trzeba dobrać do psa :)

Wszędzie ta dominacja i dominacja...no nie zgadzam się z nią tak do końca.... ale ja mam wiedzę czysto teoretyczną...

Całe ruchy ogona i znaczenie są fajnie opisane w "Jak rozmawiać z psem" Stanley Coren. Teraz można dostać ją kupić w kilku sklepach, bo wznowili nakład.

A to nie jest tak, że jak na Tobie leży to czuje się u Ciebie bezpiecznie? Chce czuć bliskość z Tobą, więź? W końcu wilki w stadzie śpią ze sobą, psy w stadzie też.

Witanie przy drzwiach to u mnie jest radość, ale bez jakiegoś szału itp. poza tym mi to odpowiada. Ale jeśli masz problem z jaką ekscytacją czy czymś, to możesz dać psu rękawiczkę przy powitaniu. I dopiero przywitać się jak opadną emocje. Ignorancja czy odpychanie to nie jest wg mnie dobrym wyjściem.

A co do tego lizania to wystarczy zobaczyć jak wyglądają powitania u wilków wracających z polowania a szczeniętami. Szczenięta liżą pyski wilków wracających z polowania, aby pobudzić do zwrócenia posiłku. Może po prostu o to chodzi, tzn. nie aby zwrócić jedzenie ale właśnie to jest przywitanie?

ile osób,tyle wersji :roll:
ja ze swoich obserwacji mam zupełnie inne wnioski i np. witania się nie odbieram jako czegoś złego, zupełnie, wręcz przeciwnie.
tak samo przytulania się z psem, spania razem i tak dalej (oczywiście na moje wyraźne życzenie, etap terroryzowania z łóżkiem już przeszliśmy :cool3:)

pogadam jeszcze ze szkoleniowcem na ten temat, na razie wprowadzam musztrę w najbardziej uciążliwych momentach w których wiem,że odpuszczam i źle robię - przywitaniem zajmiemy się później, to mi się wydaje najmniejszym problemem, choć szkoleniowiec twierdzi, że jeśli nie wprowadzę wszystkiego naraz,to nic nie zdziałam.

Posted

[quote name='Pani Profesor']ile osób,tyle wersji :roll:
ja ze swoich obserwacji mam zupełnie inne wnioski i np. witania się nie odbieram jako czegoś złego, zupełnie, wręcz przeciwnie.
tak samo przytulania się z psem, spania razem i tak dalej (oczywiście na moje wyraźne życzenie, etap terroryzowania z łóżkiem już przeszliśmy :cool3:)

pogadam jeszcze ze szkoleniowcem na ten temat, na razie wprowadzam musztrę w najbardziej uciążliwych momentach w których wiem,że odpuszczam i źle robię - przywitaniem zajmiemy się później, to mi się wydaje najmniejszym problemem, choć szkoleniowiec twierdzi, że jeśli nie wprowadzę wszystkiego naraz,to nic nie zdziałam.

Ja wychodzę z założenia, ze pies musi mieć jakieś zasady, moje też mają. Ale każdego przewinienia nie traktuję jako dominacji. Bo jeśli mój pies czegoś nie umie, czy robi coś źle to jest to tylko i wyłącznie moja wina. No i przede wszystkim, najważniejsze jest to u nas ćwiczenie posłuszeństwa...


Hmm a czytałaś jakieś książki o szkoleniu itp? Polecam 4 książki Zofii Mrzewińskiej.

Posted

[quote name='kalyna']Ja wychodzę z założenia, ze pies musi mieć jakieś zasady, moje też mają. Ale każdego przewinienia nie traktuję jako dominacji. Bo jeśli mój pies czegoś nie umie, czy robi coś źle to jest to tylko i wyłącznie moja wina. No i przede wszystkim, najważniejsze jest to u nas ćwiczenie posłuszeństwa...

[/QUOTE]
Dobrze goda ;)

Dla mnie osobiście jeśli coś jest uciążliwe, jeśli nie chcę psa z takim czymś to eliminuję, ale jeśli mi nie przeszkadza i nie zaciera nam całokształtu to może być.
Np nie potrafiłabym mieć psa który mnie wypycha z domu w dzikim skoku i rozrywa siatki kiedy wracam z zakupów - a jest wiele osób które to cieszy i tego sobie poniekąd od psów życzą i tak jest ok a na innych płaszczyznach nie ma szwanku.
Wald wita się z nami na nasze zaproszenie, nie leci sam,a jak już się wita to bardzo delikatnie, nie widzę tu żadnej dominacji i powodu do eliminacji tylko dlatego że ktoś gdzieś kiedyś powiedział że witanie się z psem prowadzi do dominacji..
Nie umiałabym mieć też psa który non stop się za mną włóczy i zmusza do przytulania - a niektórym ludziom to odpowiada, niuniają pieski do granic (chociażby mój ojciec który zawsze na posiedzenie do ubikacji musiał zabrać ze sobą Amora bo inaczej ten chcial mu roznieść drzwi...), ludzie są zachwyceni że ich pieski ich taaak bardzo kochają i żyją z nimi w takiej sielaneczce.
Dla mnie dobre funkcjonowanie z psem nie oznacza wpisywania go w kanon dominacji we wszystkim co robi...
Może się mylę, zobaczę jak podsumuje szkoleniowiec mojego psa , moze się okaże że to urodzony dominant a udaje mięczaka dla zmyły ;)

Posted

wiecie co - macie rację wszystkie :cool3:

mnie niektóre rzeczy zupełnie nie przeszkadzają, a muszę je niestety eliminować, bo Pat sobie poprzez takie właśnie 'drobnostki' ustala we łbie,że może wszystko.
przykład - spanie z psem, albo okazjonalne leżenie w łóżku. nie przeszkadza mi nijak, gdyby nie tż to bym spała z Patrykiem codziennie :cool3:
następnie - witanie, skakanie, lizanie - a niech sobie skacze, zawsze to wesoło,że coś się cieszy na mój widok. to też trzeba wywalić,bo nie każdy sobie życzy takich wylewnych powitań, a dureń utrwala, że kto wejdzie = można obskoczyć.

nie przeszkadza mi też wymuszanie pieszczot, ale wiem, że za tym idą kolejne wymuszenia - zabawy, kiedy ja akurat nie mam czasu, żarcia, kiedy jem, a Pat dawno dostał.. nie można niestety takich zasad traktować wybiórczo i to wiem bez szkoleniowca :(

...co nie zmienia faktu, że na powyższych płaszczyznach mu nieraz popuszczałam, a efektem jest to, że mnie nie szanuje, kłapnięcie to nie problem, a przy psach - pocałuj się w dupę, mamo...

Posted

Majkowska - szkoleniowiec mi tłumaczył, że pod hasłem "dominacja" nie kryją się magiczne psie moce do przejmowania władzy nad światem, ani też agresja czy inne paskudztwa.

on rozumie dominację jako kontrolę - Patryk lubi kontrolować, owszem, ale nie ma kontroli nad sobą i nad innymi psami również, bo dominant jest pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą, a nie darciem japy czy kłapaniem w panice jak mój Pat.

Waldek rozwiązuje konflikty ładnie, poza tym do psów jest pewny siebie i potrafi się odwinąć, choć prawdziwy dominant za setny gwałt w wykonaniu Patryka kłapnąłby, a następny raz przeciągnął po ziemi. tak to rozumiem - inna bajka, że Wald jęczy, kiedy coś idzie nie po jego myśli (np. nie może iść gdzie chce) i to rozumiem jako wymuszanie, bo w końcu go przecież puszczasz...

rzekłabym - przy moim mizernym stanie wiedzy w temacie - że w Waldku jest więcej dominacji niż w Patryku, bo Wald nie musi uciekać się do agresji i paniki, a mój Patryk - owszem. każdy pies chce mieć wszystko pod kontrolą i jest egoistą, ale dobiera odpowiednie środki.

Neska mojej Izy jest wg. mnie dominantką, bo nie da na siebie wsiąść Patrykowi (spróbował chyba z raz czy dwa), ale załatwia to burknięciem. z psami dogaduje się świetnie, żadnych spin, wszystkie ją elegancko odczytują. nie domaga się żarcia, bo nie musi - Iza daje jej sama z siebie i generalnie Neska przy swoim stopniu dominacji nie musi uciekać się do agresji, bo nie jest roszczeniowa. jest pewna siebie i spokojna, opanowana.
po czym widać, że to jednak twardy charakter? bo jeżeli zechce, to sobie pójdzie - jest w 100% nieodwoływalna, wraca na setne zawołanie. dostaje ochrzan po fakcie i dalej leci w krzaki.

uczę Izę, że to bardzo źle :diabloti: ale jakim ja jestem autorytetem do pouczania kogokolwiek, skoro Iza widzi mojego Pata niemal codziennie :cool3:
tak czy siak, Patryk nie jest dominantem z natury, bo odpuszcza szybko, jeśli ktoś 'kompetentny' się za niego zabierze, ale z racji tego, że go rozpuściłam, usiłuje sięgać po więcej, niż jest w stanie osiągnąć naturalnymi sposobami.
stąd buractwo, kłapanie i tak dalej - tak sądzę.

Posted

[quote name='Pani Profesor']Majkowska - szkoleniowiec mi tłumaczył, że pod hasłem "dominacja" nie kryją się magiczne psie moce do przejmowania władzy nad światem, ani też agresja czy inne paskudztwa.

on rozumie dominację jako kontrolę - Patryk lubi kontrolować, owszem, ale nie ma kontroli nad sobą i nad innymi psami również, bo dominant jest pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą, a nie darciem japy czy kłapaniem w panice jak mój Pat.

Waldek rozwiązuje konflikty ładnie, poza tym do psów jest pewny siebie i potrafi się odwinąć, choć prawdziwy dominant za setny gwałt w wykonaniu Patryka kłapnąłby, a następny raz przeciągnął po ziemi. tak to rozumiem - inna bajka, że Wald jęczy, kiedy coś idzie nie po jego myśli (np. nie może iść gdzie chce) i to rozumiem jako wymuszanie, bo w końcu go przecież puszczasz...

rzekłabym - przy moim mizernym stanie wiedzy w temacie - że w Waldku jest więcej dominacji niż w Patryku, bo Wald nie musi uciekać się do agresji i paniki, a mój Patryk - owszem. każdy pies chce mieć wszystko pod kontrolą i jest egoistą, ale dobiera odpowiednie środki.

Neska mojej Izy jest wg. mnie dominantką, bo nie da na siebie wsiąść Patrykowi (spróbował chyba z raz czy dwa), ale załatwia to burknięciem. z psami dogaduje się świetnie, żadnych spin, wszystkie ją elegancko odczytują. nie domaga się żarcia, bo nie musi - Iza daje jej sama z siebie i generalnie Neska przy swoim stopniu dominacji nie musi uciekać się do agresji, bo nie jest roszczeniowa. jest pewna siebie i spokojna, opanowana.
po czym widać, że to jednak twardy charakter? bo jeżeli zechce, to sobie pójdzie - jest w 100% nieodwoływalna, wraca na setne zawołanie. dostaje ochrzan po fakcie i dalej leci w krzaki.

uczę Izę, że to bardzo źle :diabloti: ale jakim ja jestem autorytetem do pouczania kogokolwiek, skoro Iza widzi mojego Pata niemal codziennie :cool3:
tak czy siak, Patryk nie jest dominantem z natury, bo odpuszcza szybko, jeśli ktoś 'kompetentny' się za niego zabierze, ale z racji tego, że go rozpuściłam, usiłuje sięgać po więcej, niż jest w stanie osiągnąć naturalnymi sposobami.
stąd buractwo, kłapanie i tak dalej - tak sądzę.

A moim zdaniem to nie jest takie proste ;) ja mam w mieszkaniu dominującą sukę (potwierdzone przez specjalistę, żeby nie było, że to mój wymysł :)), która do tego jest lękliwa i niepewna siebie. Często ucieka się do agresji(paniki) i to nie czyni z niej "nie-dominanta" tylko histerycznego, lękliwego dominanta. Jest zresztą "fajne" określenie na takiego psa- histeryczna alfa. Nie zgodzę się, że dominant jest "pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą"- chyba, że mowa o zrównoważonym dominancie- a taki może jest Waldek Majkowskiej.

Psie osobowości są bardziej skomplikowane niż by się mogło wydawać, przynajmniej moim zdaniem :)

Posted

w Waldku jest więcej dominacji niż w Patryku, bo Wald nie musi uciekać się do agresji

dominant jest pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą, a nie darciem japy czy kłapaniem w panice

Waldek rozwiązuje konflikty ładnie, poza tym do psów jest pewny siebie i potrafi się odwinąć

Wald jęczy, kiedy coś idzie nie po jego myśli (np. nie może iść gdzie chce) i to rozumiem jako wymuszanie, bo w końcu go przecież puszczasz...


To Waldek niebezpieczny jak on taki dominujący :diabloti:
Nie widzę sensu wkładania tej dominacji tak wszędzie - to że pies umie się dogadać, że odejdzie jak go pies obwarczy, wróci kiedy trzeba to jest objaw dominacji??
Dla mnie dominant to pies który chce sobie podporządkować innych, u nas nie widzę tego.

Uprościłaś nieco jęczenie. Jęczenie u Waldka wychodzi z podniecenia. On może bać się i kulić a mimo wszystko gdzieś tam coś się z niego wyrwie jakiś skrzek - to jest dominacja??
Nie widzę też tego roszczenia, bo przecież nie puszczam go kiedy zaczyna piszczeć, tylko puszczam go kiedy się opanuje i wykona szereg komend.

Kiedyś czytałam swojego czasu teorię że pies ciągnie na smyczy bo dominuje i było mniej więcej tak że takiego psa trzeba konsekwentnie maksymalnie gnoić i dołować żeby poczuł się gdzieś tam na samym końcu. My Walda może nie gnoimy, ale ma podstawowe zasady takie jak nieżebranie, przepuszczanie nas w drzwiach, możemy go z pokoju wyprosić w danym momencie , mozemy mu zabrać z miski jedzenie - na polu nie ma problemu bo nawet jak coś chwyci to na komendę wypluje, można mu robić wszelkie zabiegi i generalnie mogę z nim wszystko. Jak to się ma w takim razie do tej dominacji objawianej ciągnięciem na smyczy?

Posted

No ja tego tak nie widzę, tylko nie wiem czy tylko ja... odnoszę dziwne (mam nadzieję, ze mylne wrażenie), że brak posłuszeństwa, brak zasad, wyznaczenia granic i rozpieszczenie tłumaczy się dominacją.

No właśnie nie ma ustanowionych zasad. Moje psy cieszą się na widok domowników, radość jest itp, ale obcych wchodzących do domu nie witają w ten sam sposób. Najczęściej są odsyłane na swoje miejsce, chyba że ktoś inny niż ja wpuszcza gościa, więc jest powąchanie i pies odchodzi.

Co jest złego w spaniu z psem w łóżku? skoro na komendę schodzi z niego?

i znowu wymuszenia. nie ulegać psu. Moje nawet nażarte, ale jakby się uparły to do pęknięcia żebrałyby gdybym im na to pozwoliła. Dlatego podczas posiłków pies (Ciapek) siedzi pod ławką w kuchni lub (Owczary) w innym pomieszczeniu. Po przekroczeniu ustalonej linii są odprowadzane na miejsce. Są przed jedzeniem, bo z względów estetycznych najpierw jemy my, potem psy. Bo jak szykuję jedzenie dla psów to i czasu sporo na to idzie i jest bałagan.Nie dlatego, ze dominacja itp. No tak to u nas wygląda. Z dominacją wg mnie, nie ma nic wspólnego, a jedynie rozpieszczenie.

I też trzeba rozróżnić. Dominacja w stosunku do innych psów, to nie to samo co do ludzi.


[quote name='Pani Profesor']po czym widać, że to jednak twardy charakter? bo jeżeli zechce, to sobie pójdzie - jest w 100% nieodwoływalna, wraca na setne zawołanie. dostaje ochrzan po fakcie i dalej leci w krzaki. [/QUOTE]
A ja to widzę tak, że jak ją woła, to pies nie ma wypracowanego odwoływania, jak już za którymś razem wołania, przyjdzie dostaje ochrzan. Nie wie za co, skoro przychodzi to nie ma nagrody, dodatkowo Pańcia jest wkurzona, złość z niej emanuje, więc się zbiera i sobie idzie. Pańcia nie jest dla niej atrakcyjna i tyle. Rozumiem psy niezależne, ale to nie jest równoznaczne z dominacją.

Posted

[quote name='Majkowska']kalyna,


O kim lub do kogo to było? Zginęłam trochę ;)


Ale ogólnie się zgadzam z tym co napisałaś ;)[/QUOTE]

chodziło mi o Patryka, skoro on wszystkich tak wita. a dokładnie ten cytat
[quote name='Pani Profesor']następnie - witanie, skakanie, lizanie - a niech sobie skacze, zawsze to wesoło,że coś się cieszy na mój widok. to też trzeba wywalić,bo nie każdy sobie życzy takich wylewnych powitań, a dureń utrwala, że kto wejdzie = można obskoczyć.[/QUOTE]
Nie ma zasady, że jak ktoś wchodzi to albo grzecznie wita w drzwiach, albo siedzi w legowisku, aż nie pozwolą mu wstać i się przywitać...


Cieszy mnie to, bo myślałam, ze tylko ja mam inne zdanie na ten temat ;)

Majkowska, przepuszczanie w drzwiach itp to są przydatne rzeczy, aby pies nie był mega podjarany, tylko aby spokojnie wychodził na spacer. A to ciągnięcie na smyczy to czytałam/słyszałam, że jak pies był szczeniakiem to pozwoliło się mu ciągnąć do zapaszków itp, a jak pies dorósł, to od razu jest nieposłuszny. Więc już za szczeniaka powinno się uczyć, a nie jak dorośnie. Ja tak Gazika uczyłam i daje to efekty.

Posted

[quote name='kalyna']
Cieszy mnie to, bo myślałam, ze tylko ja mam inne zdanie na ten temat ;)

Majkowska, przepuszczanie w drzwiach itp to są przydatne rzeczy, aby pies nie był mega podjarany, tylko aby spokojnie wychodził na spacer. A to ciągnięcie na smyczy to czytałam/słyszałam, że jak pies był szczeniakiem to pozwoliło się mu ciągnąć do zapaszków itp, a jak pies dorósł, to od razu jest nieposłuszny. Więc już za szczeniaka powinno się uczyć, a nie jak dorośnie. Ja tak Gazika uczyłam i daje to efekty.
To są bardzo przydatne rzeczy ale nie uważam że to klucz do sukcesu - przechodź przez drzwi pierwszy, nie pozwól psu leżeć w łóżku, dawaj mu jeść po tobie itd , a to gwarantuje że nie będzie dominantem. Nie ma tak łatwo, bo wielu ludzi psy trzyma ostro a one i tak pokazują im zęby.
No i zastawia mnie też skoro PP wzięła taką ogólną teorię dominacji to w takim razie kto dominantem nie jest?? Bo wychodzi że wszystkie psy są dominantami, bo nawet jak są spokojne i podległe swojemu panu to dominują np szczekając jak chcą smaczek czy piszcząc jak są podniecone. Jak pies się zgadza z psami to też jest dominantem bo zachowuje się statecznie. To chyba dominantem nie jest pies który jest niepewny siebie i kłapie na wszystkie.

My za szczeniaka praktycznie wcale nie używaliśmy smyczy,nie uczyliśmy go chodzić bo był bardzo grzeczny. Dopiero potem jakoś nas olśniło że nas pies jest dorosły i nie umie chodził ładnie.

Posted

to, że pies ucieka jak Neska, znaczy że jest nie nauczony przywołania, a nie że dominuje ;)

swoją drogą, strasznie zdominowana jestem :diabloti: moje psy śpią tak, że nie mogę się ruszyć w nocy :evil_lol: (żeby nie było, schodzą od razu na komendę, ale ja LUBIĘ spać z moimi psami i lubię kiedy się przytulają do mnie i mam gdzieś że ktoś tam twierdzi że dominacja). dodatkowo Etna praktycznie zawsze idzie przede mną :diabloti: chyba że się zawącha ;) a tak, również na smyczy chodzi przede mną, co nie znaczy, że nie potrafi iść na krótkiej smyczy jak trzeba kogoś minąć

to, na ile możemy pozwolić psom, zależy od konkretnego psa ;) mój Timi jeszcze jakiś czas temu już wychodząc z domu darł mordę i obwieszczał światu, że oto idzie kogoś zamordować(czyli obszczekać). "wystarczyło" nauczyć go grzecznego czekania przed drzwiami, kiedy ja wychodzę pierwsza, wołam go do siebie i natychmiast każę zrobić siad. wtedy mogę już normalnie zamknąć drzwi i pracować dalej nad zachowaniem ;) Etna wychodzi pierwsza z domu, przede mną. często bez smyczy :diabloti: jeśli wychodzi z którymś tymczasem, to wtedy każę jej siedzieć i czekać, żeby nie było zamieszania przy drzwiach i nie jest dla niej problemem rozróżnić, kiedy można wyjść samej, a kiedy nie(dla Timiego jest to problem)
tak samo Timi nie może iść na smyczy przede mną, bo wtedy w razie co wydrze mordę. więc go pilnuję, by się pilnował :evil_lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']ej, a powiecie mi ciotki, co sądzicie o sygnałach mowy psiego ciała? wydawało mi się, że wszystko wiem, ale niektóre z poglądów szkoleniowca się trochę nie pokryły z moimi.

- machanie ogonem - wiem, że w zależności od rodzaju machnięć oznacza co innego, jeśli jest luźne machanie to po prostu radocha, jeżeli trochę mocniejsze + kręcenie doopiną, to ekscytacja, a wysoko postawiony i latający jak bicz oznacza pobudzenie, nie zawsze radosne (tak robi np. przy psach). szkoleniowiec mi powiedział, że normalnie pies nie podnosi ogona za linię kręgosłupa, a każdy ogon ku górze jest formą 'dominacyjną' - tu mi się trochę nie zgadza,bo Pat nawet zrelaksowany, kiedy lezie po pieszczoty albo się przeciąga po śnie i leci z 'buziakiem', to macha łagodnie, ale mimo wszystko - ma ogon dość wysoko.
[...]
- witanie przy drzwiach. jak robicie z tym? unikacie, czy pozwalacie psu na eskalację emocji? Patryk zawsze wita, teraz to wg.zaleceń ignoruję, ale schemat zazwyczaj jest ten sam - leci się przywitać, skacze, owszem, ale nie mocno - można go odpędzić jednym tknięciem, nawet bez popychania.

- lizanie, np. przy witaniu - mam tu sprzeczne info, z jednej strony, że jest to kolejny gest dominacyjny i podporządkowujący, z drugiej - że wręcz odwrotnie, że pies dosłownie się 'podlizuje' i pokazuje, że mnie szanuje i szuka akceptacji. dodam, że tż-ta liże częściej i chętniej, mnie tylko w skrajnych emocjach (jeśli wrócę po długiej nieobecności).

Jeśli chodzi o ogon, to dziewczyny dobrze pisały, że dużo zależy od osadzenia i od naturalnych skłonności psa. Raven ma baaardzo rzadko TAKI. Wynika to z jej charakteru myślę, bo ona się pobudza w pół sekundy. Bardzo często więc jej ogon jest mniej więcej TUTAJ. W kontakcie z ludziami ogon jednak wędruje nieco w dół: KLIK ale inaczej niż przy wąchaniu KLIK. Także wiesz, ogon trudna sprawa, należy patrzeć jeszcze na resztę psa ;)

Lizanie zwykle jest objawem uległości, zacieśniania więzi socjalnych i nie ma w tym nic złego, moje obie suki usiłują mnie lizać przy powitaniu (Raven na dodatek mnie usiłuje podgryzać po rękach), bywa, że liżą siebie nawzajem, zwłaszcza młodsza starszą. Z tym ignorowaniem przy powitaniu to różnie bywa i dużo zależy od danego psa, ja wymagam chwili spokoju i dopiero się witam, ale nie wyobrażam sobie całkiem zignorować psów i po godzinie iść się witać czy coś ;) Oczywiście nie pozwalam skakać, ale to bardzo proste - wystarczy kucnąć i psy rzeczywiście próbują polizać mnie gdzieś w twarz, młoda jeszcze potrafi wstać i mnie objąć przednimi łapami - nie ma w tym nic z dominacji, ona tak ma po prostu ;) Czasem też przyłazi do mnie i zakłada na mnie przednią albo tylną nogę - powinnam się czuć zdominowana jak cholera, a Raven po prostu chce wymusić głaskanie po brzuszku :razz:

[quote name='Naklejka']Poruszacie temat mowy ciała, to się podepnę.
O co chodzi z przyczajką? Ugięte łapy, grzbiet, ogon i łeb w jednej linii, powolny chód.
Arnik czaił się tak na psa.

Przyczajka, polowanko. Czasem wynika z chęci wyczajenia, jak nastawiony jest drugi pies i dobrania reakcji do jego zachowania, czasem to typowo zabawowe zachowanie, chociaż bywa, że to przytłacza inne psy. Jak zabrałam Raven na spacer z pinminką, która uwielbia robić przyczajki, to mi się pies zaczął wyborderzać :evil_lol: i próbował się tak czaić na wszystkie małe pieski choć trochę podobne do Wendy. Ja Ravenowi nie pozwalam się czaić, bo inne psy się zwykle tego boją i drą ryje, ona się nakręca i powstaje błędne koło :shake:

Posted

[quote name='klaki91']A moim zdaniem to nie jest takie proste ;) ja mam w mieszkaniu dominującą sukę (potwierdzone przez specjalistę, żeby nie było, że to mój wymysł :)), która do tego jest lękliwa i niepewna siebie. Często ucieka się do agresji(paniki) i to nie czyni z niej "nie-dominanta" tylko histerycznego, lękliwego dominanta. Jest zresztą "fajne" określenie na takiego psa- histeryczna alfa. Nie zgodzę się, że dominant jest "pewny siebie i kontrolę zdobywa swoją pozą"- chyba, że mowa o zrównoważonym dominancie- a taki może jest Waldek Majkowskiej.

Psie osobowości są bardziej skomplikowane niż by się mogło wydawać, przynajmniej moim zdaniem :)

racja :cool3:

[quote name='Majkowska']To Waldek niebezpieczny jak on taki dominujący :diabloti:
Nie widzę sensu wkładania tej dominacji tak wszędzie - to że pies umie się dogadać, że odejdzie jak go pies obwarczy, wróci kiedy trzeba to jest objaw dominacji??
Dla mnie dominant to pies który chce sobie podporządkować innych, u nas nie widzę tego.

Uprościłaś nieco jęczenie. Jęczenie u Waldka wychodzi z podniecenia. On może bać się i kulić a mimo wszystko gdzieś tam coś się z niego wyrwie jakiś skrzek - to jest dominacja??
Nie widzę też tego roszczenia, bo przecież nie puszczam go kiedy zaczyna piszczeć, tylko puszczam go kiedy się opanuje i wykona szereg komend.

Kiedyś czytałam swojego czasu teorię że pies ciągnie na smyczy bo dominuje i było mniej więcej tak że takiego psa trzeba konsekwentnie maksymalnie gnoić i dołować żeby poczuł się gdzieś tam na samym końcu. My Walda może nie gnoimy, ale ma podstawowe zasady takie jak nieżebranie, przepuszczanie nas w drzwiach, możemy go z pokoju wyprosić w danym momencie , mozemy mu zabrać z miski jedzenie - na polu nie ma problemu bo nawet jak coś chwyci to na komendę wypluje, można mu robić wszelkie zabiegi i generalnie mogę z nim wszystko. Jak to się ma w takim razie do tej dominacji objawianej ciągnięciem na smyczy?


no i widzicie, właśnie dlatego włos mi się jeży na samo słowo 'dominacja' :roll: wychodzi z tego automatycznie sekciarstwo i dopisywanie ideologii, gdzie tylko można.
ja poprzez 'dominację' (i szkoleniowiec chyba też) rozumiem kontrolę, ale w sensie działań zmierzających do tego, żeby mieć wszystko pod kontrolą i żeby było psu jak najlepiej - w jego egoistycznym postrzeganiu.
no i wychodzi na to, że niektórym psom jest to niepotrzebne, a niektóre chcą i muszą czuć się 'super' - mój Patryk 'z natury' nie potrzebuje MOCNO (wg. szkoleniowca, bo szybko mu odpuścił, więc jest układny i uległy), ale przez to, że się zbyt spoufalałam i usługiwałam, wysnuł wniosek, że chyba jednak musi dowodzić, skoro ja mu nie zapewnię bezpieczeństwa bo jestem PIPĄ :diabloti: od karmienia i głaskania na zawołanie.

[quote name='kalyna']No ja tego tak nie widzę, tylko nie wiem czy tylko ja... odnoszę dziwne (mam nadzieję, ze mylne wrażenie), że brak posłuszeństwa, brak zasad, wyznaczenia granic i rozpieszczenie tłumaczy się dominacją.

No właśnie nie ma ustanowionych zasad. Moje psy cieszą się na widok domowników, radość jest itp, ale obcych wchodzących do domu nie witają w ten sam sposób. Najczęściej są odsyłane na swoje miejsce, chyba że ktoś inny niż ja wpuszcza gościa, więc jest powąchanie i pies odchodzi.

Co jest złego w spaniu z psem w łóżku? skoro na komendę schodzi z niego?

i znowu wymuszenia. nie ulegać psu. Moje nawet nażarte, ale jakby się uparły to do pęknięcia żebrałyby gdybym im na to pozwoliła. Dlatego podczas posiłków pies (Ciapek) siedzi pod ławką w kuchni lub (Owczary) w innym pomieszczeniu. Po przekroczeniu ustalonej linii są odprowadzane na miejsce. Są przed jedzeniem, bo z względów estetycznych najpierw jemy my, potem psy. Bo jak szykuję jedzenie dla psów to i czasu sporo na to idzie i jest bałagan.Nie dlatego, ze dominacja itp. No tak to u nas wygląda. Z dominacją wg mnie, nie ma nic wspólnego, a jedynie rozpieszczenie.

I też trzeba rozróżnić. Dominacja w stosunku do innych psów, to nie to samo co do ludzi.



A ja to widzę tak, że jak ją woła, to pies nie ma wypracowanego odwoływania, jak już za którymś razem wołania, przyjdzie dostaje ochrzan. Nie wie za co, skoro przychodzi to nie ma nagrody, dodatkowo Pańcia jest wkurzona, złość z niej emanuje, więc się zbiera i sobie idzie. Pańcia nie jest dla niej atrakcyjna i tyle. Rozumiem psy niezależne, ale to nie jest równoznaczne z dominacją.


absolutnie masz rację i uwierz, mi też bardziej pasuje nomenklatura zawierająca 'zasady', niż tę diabelną dominację, stąd moje skrzywienie się na dźwięk tego słowa przy szkoleniowcu ;) nie pasuje mi kilka jego opinii i koniec, ale kim jestem, żeby podważać autorytet?

to tak jak tż mi zawsze ciśnie :diabloti:, kiedy go pouczam, żeby nie robił czegoś tam,bo to durne - "to zrób lepiej", albo "pokaz jak Twoje metody działają" :diabloti: no i cóż, w obliczu braku zastępstwa, trzymam się, czego mogę.

[quote name='Majkowska']To są bardzo przydatne rzeczy ale nie uważam że to klucz do sukcesu - przechodź przez drzwi pierwszy, nie pozwól psu leżeć w łóżku, dawaj mu jeść po tobie itd , a to gwarantuje że nie będzie dominantem. Nie ma tak łatwo, bo wielu ludzi psy trzyma ostro a one i tak pokazują im zęby.
No i zastawia mnie też skoro PP wzięła taką ogólną teorię dominacji to w takim razie kto dominantem nie jest?? Bo wychodzi że wszystkie psy są dominantami, bo nawet jak są spokojne i podległe swojemu panu to dominują np szczekając jak chcą smaczek czy piszcząc jak są podniecone. Jak pies się zgadza z psami to też jest dominantem bo zachowuje się statecznie. To chyba dominantem nie jest pies który jest niepewny siebie i kłapie na wszystkie.

My za szczeniaka praktycznie wcale nie używaliśmy smyczy,nie uczyliśmy go chodzić bo był bardzo grzeczny. Dopiero potem jakoś nas olśniło że nas pies jest dorosły i nie umie chodził ładnie.


mi facet tłumaczył, że zachowania dominacyjne to nie to samo, co 'bycie dominantem' - w końcu Patryk z natury jest uległym histerykiem, a próbuje używać gestów, które mają za zadanie podporządkować sobie innych (np. psy - tutaj jest oczywiste, jego gwałty, kłapanie, zawsze pierwszy chce wąchać, itd.)
wydaje mi się, że te gesty miewa większość psów w niektórych sytuacjach.

[quote name='motyleqq']to, że pies ucieka jak Neska, znaczy że jest nie nauczony przywołania, a nie że dominuje ;)

swoją drogą, strasznie zdominowana jestem :diabloti: moje psy śpią tak, że nie mogę się ruszyć w nocy :evil_lol: (żeby nie było, schodzą od razu na komendę, ale ja LUBIĘ spać z moimi psami i lubię kiedy się przytulają do mnie i mam gdzieś że ktoś tam twierdzi że dominacja). dodatkowo Etna praktycznie zawsze idzie przede mną :diabloti: chyba że się zawącha ;) a tak, również na smyczy chodzi przede mną, co nie znaczy, że nie potrafi iść na krótkiej smyczy jak trzeba kogoś minąć

to, na ile możemy pozwolić psom, zależy od konkretnego psa ;) mój Timi jeszcze jakiś czas temu już wychodząc z domu darł mordę i obwieszczał światu, że oto idzie kogoś zamordować(czyli obszczekać). "wystarczyło" nauczyć go grzecznego czekania przed drzwiami, kiedy ja wychodzę pierwsza, wołam go do siebie i natychmiast każę zrobić siad. wtedy mogę już normalnie zamknąć drzwi i pracować dalej nad zachowaniem ;) Etna wychodzi pierwsza z domu, przede mną. często bez smyczy :diabloti: jeśli wychodzi z którymś tymczasem, to wtedy każę jej siedzieć i czekać, żeby nie było zamieszania przy drzwiach i nie jest dla niej problemem rozróżnić, kiedy można wyjść samej, a kiedy nie(dla Timiego jest to problem)
tak samo Timi nie może iść na smyczy przede mną, bo wtedy w razie co wydrze mordę. więc go pilnuję, by się pilnował :evil_lol:

[quote name='evel']Jeśli chodzi o ogon, to dziewczyny dobrze pisały, że dużo zależy od osadzenia i od naturalnych skłonności psa. Raven ma baaardzo rzadko TAKI. Wynika to z jej charakteru myślę, bo ona się pobudza w pół sekundy. Bardzo często więc jej ogon jest mniej więcej TUTAJ. W kontakcie z ludziami ogon jednak wędruje nieco w dół: KLIK ale inaczej niż przy wąchaniu KLIK. Także wiesz, ogon trudna sprawa, należy patrzeć jeszcze na resztę psa ;)

Lizanie zwykle jest objawem uległości, zacieśniania więzi socjalnych i nie ma w tym nic złego, moje obie suki usiłują mnie lizać przy powitaniu (Raven na dodatek mnie usiłuje podgryzać po rękach), bywa, że liżą siebie nawzajem, zwłaszcza młodsza starszą. Z tym ignorowaniem przy powitaniu to różnie bywa i dużo zależy od danego psa, ja wymagam chwili spokoju i dopiero się witam, ale nie wyobrażam sobie całkiem zignorować psów i po godzinie iść się witać czy coś ;) Oczywiście nie pozwalam skakać, ale to bardzo proste - wystarczy kucnąć i psy rzeczywiście próbują polizać mnie gdzieś w twarz, młoda jeszcze potrafi wstać i mnie objąć przednimi łapami - nie ma w tym nic z dominacji, ona tak ma po prostu ;) Czasem też przyłazi do mnie i zakłada na mnie przednią albo tylną nogę - powinnam się czuć zdominowana jak cholera, a Raven po prostu chce wymusić głaskanie po brzuszku :razz:



Przyczajka, polowanko. Czasem wynika z chęci wyczajenia, jak nastawiony jest drugi pies i dobrania reakcji do jego zachowania, czasem to typowo zabawowe zachowanie, chociaż bywa, że to przytłacza inne psy. Jak zabrałam Raven na spacer z pinminką, która uwielbia robić przyczajki, to mi się pies zaczął wyborderzać :evil_lol: i próbował się tak czaić na wszystkie małe pieski choć trochę podobne do Wendy. Ja Ravenowi nie pozwalam się czaić, bo inne psy się zwykle tego boją i drą ryje, ona się nakręca i powstaje błędne koło :shake:


no i widzicie - znowu dysonans.
mi jest bardzo trudno wypośrodkować spośród wszystkich opinii, bo nie mogę trochę się stosować do jednej,a trochę do drugiej.
tak czy siak, nie znoszę "tego" słówka i uważam, że trochę wypacza obraz sytuacji.
podejrzewam, że kiedy potrzymam Patryka konsekwentnie przez miesiąc, to samo odpuści - coś mi się tak zdaje ;)

skoro pies mnie nie szanuje, to tylko zasadami mogę to teraz odkręcać, choć byłam pewna, że bycie "worem na smaczki" też wzbudzi w psie respekt :roll:
i jak będą efekty, to ja to nazwę "sukcesem", a szkoleniowiec "zdominowaniem psa i zmianą hierarchii", ale wynik będzie ten sam.
na to liczę :)

a u Patryka postępy są,tylko nie mogę mu popuścić.
obudził mnie dziś standardowo, tj. usłyszał budzik i kotłowanie, przylazł, wetknął łeb do sypialni i dostał "już mi stąd!" - bo zazwyczaj wstawałam, witałam i dawałam michę.

oczywiście się zdziwił, ale.. poszedł won :cool3: i dopiero jak wylazłam i wstawiłam kawę, to dostał witanko i właśnie leży grzecznie na posłaniu wyluzowany (nie na czujniku) i zaraz wjedzie micha ;)

Posted

a tak na marginesie - podacie mi jakiś jeden, sensowny argument trzymający się kupy, że całe to gadanie o dominacji jest bez sensu?
chcę podyskutować z trenerem przy najbliższej okazji ;)
nie żeby się spierać, a żeby rozbić wątpliwości i zobaczyć, co o tym sądzi.

bo to, że pies to nie wilk to wg. mnie nie argument, mimo wszystko - za dużo jest wspólnych zachowań, wilczych atawizmów między psami i instynktów. oglądałam nawet filmy o wilkach na discovery :cool3: w ramach edukacji odnośnie wilczych zachowań między osobnikami.
nie trzyma się kupy choćby przez to, że sam Fischer powiedział, że jego mądrości miały na celu parcie na szkło, ale mimo wszystko - niektórych rzeczy nie potrafię podważyć, choć wydają mi się niehalo.

choćby to, że trzeba jeść przed psem, bo ostatni w stadzie je na końcu, albo to, że ostatni w stadzie lezie tyłem. to mi się wydaje niezrozumiałe i szarlatańcze, najlepsze jest to, że Patrykowi chyba też :cool3:

Posted

boże, ale naspamuję :cool3: ale pokażę Wam, co pan mi radzi - w skrócie - bo jest tego bardzo dużo. przysłał mi a'la syllabus odnośnie dalszego działania.
wymienia m.in. cechy, które trzeba wzmacniać w sobie, a unikać stresu, krzyków, itd. ale to chyba raczej logiczne.

punkty:
1. pokazanie psu, że jest bezpieczny, poprzez ustalenie hierarchii i że to my go mamy bronić, a nie on nas - zrozumiałe, ale trudne do przełożenia na fizyczne czynności w ciągu dnia :(

2. oduczenie psa zachowań terytorialnych, jak np. obszczywanie wszystkiego po kolei z piskiem, kiedy widzi nadchodzącego psa.

3. spacery - dużo, ale na naszych zasadach, tj. nasze tempo, nasz kierunek spaceru i nasz przebieg.

4. czekanie - musi czekać na wszystko, na michę, na piłkę, na głaskanie. nie dopuszczać do wymuszeń czegokolwiek - to stosuję od dawna, choć ulegam w kwestii głaskania, jak podbije mi rękę to dostaje miziaki bez limitu...

5. dobra atmosfera - bez darcia się na niego, ale z konsekwencją. zero stresu.

6. pokazanie, że co jego, to moje - wszystko, zabawki, posłanie, żarcie. nie mogę dopuścić, żeby pilnował zasobów - tu tylko z jedzeniem jest problem, zabawki oddaje elegancko, nawet innym psom, nie broni niczego, prócz michy/kości.

7. jedzenie - my pierwsi, on później. jeśli nie jemy, to.. 'udawać' jedzenie przed jego michą :roll: no to mi się nie podoba dobitnie, uważam to za bezcelowe, ale nie będę się spierać.

8. decyzje wychodzą ode mnie - jeśli pies chce się bawić, to nie brać piłki, którą przyniósł, tylko kazać puścić, przybić np. piątkę i dopiero zabawa. tak, żeby to wychodziło niby ode mnie.

9. nie pozwalać na inicjowanie kontaktu fizycznego z jego strony - jeśli skacze, wymusza, podbija rękę głową, to działamy jak wyżej. coś za coś.


jak widzicie, duża część rzeczy to proste zasady, które wydają się oczywiste, jednak nie wszystkie stosowałam konsekwentnie. różnica w poglądach jest, owszem, bo wg. mnie symulowanie posiłku przed psem jest takie.. durne :roll: i teatralne, że nie sądzę, że to ma cel.

Posted

[quote name='Pani Profesor']
skoro pies mnie nie szanuje, to tylko zasadami mogę to teraz odkręcać, choć byłam pewna, że bycie "worem na smaczki" też wzbudzi w psie respekt :roll:

Bycie "worem na smaczki" sprawia, że pies traktuje Cię jak automat do ciastek - I TAK MI DASZ :diabloti: Zu tak traktuje moich rodziców. W domu super, robi jakieś sztuczki, fika, bryka za ciacho, a na dworze ma ich daleeeeeeeko w poważaniu. Zwłaszcza jak widzi innego pieska.

[quote name='Pani Profesor']a u Patryka postępy są,tylko nie mogę mu popuścić.
obudził mnie dziś standardowo, tj. usłyszał budzik i kotłowanie, przylazł, wetknął łeb do sypialni i dostał "już mi stąd!" - bo zazwyczaj wstawałam, witałam i dawałam michę.

oczywiście się zdziwił, ale.. poszedł won :cool3: i dopiero jak wylazłam i wstawiłam kawę, to dostał witanko i właśnie leży grzecznie na posłaniu wyluzowany (nie na czujniku) i zaraz wjedzie micha ;)

SRSLY?! I widzisz teraz, że nie widzimy swoich własnych głupich błędów, póki ktoś nam ich nie wytknie? :cool3:

[quote name='Pani Profesor']a tak na marginesie - podacie mi jakiś jeden, sensowny argument trzymający się kupy, że całe to gadanie o dominacji jest bez sensu?
chcę podyskutować z trenerem przy najbliższej okazji ;)
nie żeby się spierać, a żeby rozbić wątpliwości i zobaczyć, co o tym sądzi.

bo to, że pies to nie wilk to wg. mnie nie argument, mimo wszystko - za dużo jest wspólnych zachowań, wilczych atawizmów między psami i instynktów. oglądałam nawet filmy o wilkach na discovery :cool3: w ramach edukacji odnośnie wilczych zachowań między osobnikami.
nie trzyma się kupy choćby przez to, że sam Fischer powiedział, że jego mądrości miały na celu parcie na szkło, ale mimo wszystko - niektórych rzeczy nie potrafię podważyć, choć wydają mi się niehalo.

choćby to, że trzeba jeść przed psem, bo ostatni w stadzie je na końcu, albo to, że ostatni w stadzie lezie tyłem. to mi się wydaje niezrozumiałe i szarlatańcze, najlepsze jest to, że Patrykowi chyba też :cool3:

Dla mnie teoria dominacji jako taka, uznająca hierarchię wilczego stada, alfy, sralfy... po prostu nie trzyma się kupy. A nie można teorii uznawać "trochę". Pies nie jest wilkiem. Wilki nie jest psem. Skoro tak się chcemy trzymać alfowania to powinniśmy dorosłego psa wywalać na wiosnę na wolność i wołać w zimie, jak idziemy polować na łosie :evil_lol: Nie mówiąc o takich rzeczach jak znaczenie terenu i reprodukcja - no albo jesteśmy stadem albo nie. Wilcze stado nie przekłada się na ludzką rodzinę - bo dla mnie psy są częścią rodziny. Rodzina ma jakieś zasady i wszyscy się im podporządkowujemy. Jednym idzie to łatwiej, innym mniej, ale wszystkich się wspiera, jak to w rodzinie. Oczywiście, że pies potrzebuje jasnych komunikatów, konsekwencji, blokowania niepożądanych zachowań itd. ale po co do tego dopisywać niepotrzebną otoczkę o alfach? ;) Dla mnie słowo "dominacja" ma strasznie negatywne konotacje właśnie - kojarzy się z idiotyzmami typu przeciskanie się w drzwiach czy jedzenie z psiej miski przed psem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...