Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Naklejka']Widuję Onka w zwykłym metalu, ale jest niczym fizjolog, bardzo głęboki. Widziałam te kagance w zoologu i są bardzo fajne jak na takie zwykłe metale.
Arnik ma plastikowy, nie ma w nim za dużo miejsca, ale na spacerach w nim nie chodzi, więc to nie przeszkadza. Jetsan ma skórzany, bo tylko do weta jest potrzebny i sporadycznie na spacery.
PP, 80% z ustnej dostałam :evil_lol:[/QUOTE]

gratuluje :)

[quote name='magdabroy']Tak naprawdę nie Ty, tylko PP :eviltong:[/QUOTE]

o nie nie, koleżanko - Naklejka miała swoją pracę! ja ją tylko streściłam w punkty żeby lepiej szło wkuwania :)

Posted

Wkuwanie, taaa... 5min przed wejściem nauczyłam się zakończenia.
W czasie prezentacji wyłączył się rzutnik i musiałam przerwać paplanie i go włączyć(tutaj plan się przydał, bym się nie pogubiła kontynuując gadkę). No i nie zejść ze strachu, o dziwo byłam w miarę spokojna, moja nerwica zapomniała o swoim istnieniu, czy co?
A jak dostałam pytania od komisji, to nie wiedziałam o co chodzi i mówiłam cokolwiek, co mi do łba wpadło :evil_lol:
Trafiłam do zajebistej komisji, nie ma co, bałam się z spojrzeć na nauczycielkę, bo taka straszna jest :evil_lol: Średnia wyników w tej komisji to 45%.... w drugiej koło 60%... także jak usłyszałam swój wynik, to prawie na zawał padłam, bo przede mną tylko 30% i 45% leciało...


A i moja praca już dawno spalona jest, cała teczka analiz, interpretacji, prototypów pracy, planów i innych pierdół wylądowała w piecu :diabloti:

Posted

ok, od początku, choć ostrzegam, że relacja będzie dłuuuga i przekrojowa :D

facet spędził ze mną pół dnia i uważam, że bardzo dobrze trafiłam!

przyjechał, zaczął mi najpierw wykładać - poleciały podstawy, zorientował się, że coś tam wiem, więc nie ma sensu wszystkiego wyjaśniać od podszewki.
wjechało słowo 'dominacja', mnie zmroziło... :roll:

no i uwaga - gość owszem, wyznaje ideę, że istnieje coś takiego jak dominacja człowieka nad psem/psa nad człowiekiem, ALE kiedy powiedziałam, że średnio wierzę w TD, Fischera i cały stek bzdur z Milanem na czele, to mnie uspokoił - sam jest sceptykiem, choć twierdzi, że negowanie zjawiska dominacji i odrzucanie hierarchizacji to ignorancja + że klikaniem nie da się wszystkiego naprawić. wie o co chodzi z nagonką na TD, jest serio zorientowany w 'szkoleniowych trendach', ale w sumie sama sobie odpowiedziałam, czy szkoleniem pozytywnym można nauczyć wszystkiego - nie można, bo w przypadku Patryka nic nie dawało klikanie mu przy innych pieskach...

opowiadał mi i tłumaczył z 2 godziny, czuję się pełniejsza w wiedzę - poważnie.
pokazał mi na Patryku szybciutko, o czym mowa - nie dał na siebie wskoczyć, Pat nie wymusił głaskania - choć próbował, łaził skonfundowany nie wiedząc za mocno, co się dzieje i dlaczego nie jest adorowany.

facet rozsypał smaczki po podłodze, Patryk wystartował do każdego po kolei i...gość go zatrzymał. jednym "EJ". minęło kilka minut i absolutnie było widać, że uznaje jego pozycję i że nie jest panem i władcą tego lokalu, a chrupki są pana, a nie psa - odnosił się do gościa z dużym szacunkiem.
szkoleniowiec ogólnie po obserwacji zachowań stwierdził, że Patryk nie jest wcale dominantem, a jego agresja wynika tylko z faktu, że mu przydzieliliśmy złą pozycję i poczuwa się do obowiązku, którego nie umie wypełnić i jest to podszyte strachem.

powiedział, że dominujący pies nigdy w życiu nie odpuściłby mu tej akcji ze smaczkami i pozbierałby wszystko jak odkurzacz (przy mnie zbiera zawsze), a on jest co najwyżej roszczeniowy, przy czym względnie łatwo będzie odkręcić to, co spieprzyłam :diabloti: i że widział gorsze psy, bo Pat nie jest taki zły.
sam ma 3 TTB i jednego rottka, wszystkie z cyklu "uchowaj boże", poznam je następnym razem,bo na pierwszy ogień ich nie brał.

poszliśmy na spacer, tylko dziś niestety nie wyszło doświadczalnie szkolenie, bo lał deszcz i spotkaliśmy - słownie i pisemnie - JEDNEGO psa, którego na dodatek Pat ładnie minął :diabloti:
Patryk lazł całą drogę bez smyczy i facet pokazał mi, dlaczego pies mnie nie szanuje:

- lezie przede mną, czyli to on dyktuje warunki spaceru - równa na komendę, ale na krótko - z powrotem wylatuje naprzód, chyba że mam smaczka, ale to nie o to chodzi, żeby całe życie ufać smaczkom, bo bodziec typu inny pies/zwierzątko jest często silniejszy niż chrupek i nie można polegać na instynkcie żarciowym. to fakt - zgadł w 100%, bo Pat często olewał żarcie i leciał coś mordować.
kazał mu dorównać, w ogóle robił to wszystko MAGICZNIE :crazyeye: , jedno spojrzenie a Patryk uszy po sobie i równał mu do nogi..w efekcie po 10 minutach szedł ZA NAMI, całą drogę- coś tam sobie wąchał, ale ogon miał luźno (to się nie zdarza bez wymęczenia, zawsze jest czujnik i szukanie rozróby, jeśli jest niewybiegany), tu siusiu, tam wąchanko, a jak się zagapił, to jeden gwizd i wracał.
gość korygował każde wyprzedzanie i po jakimś czasie naprawdę grzecznie szedł, jak nie mój pies :D

- korekta nie jest niczym złym i nareszcie to do mnie dotarło :cool3: fajnie mi pokazał, że krzyknięcie działa gorzej (bo stresuje psa i wprowadza niepotrzebny ferment) niż dźgnięcie w żebra, co zastosował przy nieposłuszeństwie. Pata wybiło to z letargu na zasadzie "o, sorry, zagapiłem się, już robię".

- facet po takim ustaleniu, kto tu rządzi, w zasadzie po chwili od wejścia, był w stanie wziąć Patryka na ręce bez ODGŁOSU. nie wyglądało to na strach ze strony Pata, bo nie uciekał, raczej na...zdziwienie? zaniepokojenie? gość mi fajnie pokazał, że to nie jest nieludzkie ,jeśli pies nie odnajduje przyjemności w podnoszeniu, ale pozwala - bo czuje, że oto trafił na przeciwnika, któremu nie podskoczy. podniósł go, podniósł łapy - zero reakcji.

- żarcie - zrobił mi pokazówę, której nie wolno mi robić, dopóki Pat mnie nie zacznie szanować. to ogólnie bezcelowa zabawa, której on też nie popiera (w przeciwieństwie do ćwiczeniowców zajaranych TD), ale dobitnie pokazał, że ma rację z tym ustalaniem hierarchii. dałam Patrykowi korpus kurzy do miski, komenda "nie rusz", czekał na moją zgodę. dostał "proszę", rzucił się do michy i..szkoleniowiec podszedł, złapał psa, wyrwał mu korpus z gęby i odszedł.

PATRYK NAWET NIE WARKNĄŁ.
nic.
poddał się biernie, leżał i jęczał, co facet korygował "nie wolno", a jeśli nie odpuszczał i jęczał głośniej - gość wstawał i dawał bardziej stanowcze "nie". po 5 minutach...Pat położył się, mruknął, przeciągnął się i ..zasnął.
w tym momencie facet doniósł mu ten napoczęty korpus i pozwolił jeść.
masakra.

mam tego nie stosować,bo to tylko prezentacja, że Pat nie jest wyjątkowo zaborczy ani agresywny, a jedynie nie szanuje mnie i traktuje jako swoją własność, a co za tym idzie- wszystko, co dostaje w chacie, traktuje jako swoje a mnie jako 'maszynkę do zmuszania' - obcy facet pokazał mu od wejścia, że jest twardy i może robić z Patrykiem co chce.
o dziwo, w Patryku ta sytuacja nie wzbudziła niechęci, wręcz przeciwnie - lazł do faceta, przymilał się, wyłudzał głaskanie (które dostał w zamian za grzeczne "siad" i odpuszczenie żebractwa).

pan mi tłumaczył, że pies dlatego tak się straszliwie zmienił po wzięciu ze schronu, bo daliśmy mu rolę, której on nie umie sprostać.
to fakt, że na początku był inny, nie atakował psów, do nas miał lepsze podejście - ja go rozpuściłam i mam efekty, poczuł się, że skoro mu usługuję, to on musi mnie bronić, pilnować i dbać o nas, bo w domu ma "miękkie pipy" :cool3:, no a przecież "ktoś musi".

stąd te ataki - dlatego takie są dziwne i niejednorodne, bo Pat nie do końca chce je atakować, ale wbił do łba, że jako 'odpowiedzialny dominant' musi to robić, w końcu w domu mu usługują, a ktoś musi być dowódcą.

taki pies nie będzie się nigdy czuł szczęśliwy, ta jego pobudliwość w stresowych sytuacjach bierze się właśnie z faktu, że nie wie jak się zachować wbrew swemu instynktowi, więc robi coś głupiego i porywczego - na wszelki wypadek. kluczem do uspokojenia go jest zmiana roli, mój tż i tak ma lepszą pozycję w psich oczach niż ja, to właśnie ja muszę nakłonić go do szanowania mnie i dzięki temu pies się wreszcie zrelaksuje i uspokoi.

mówiłam facetowi, że mam obawy przed takim zachowaniem,bo nie chcę psiego robota bez spontaniczności, na co on mi odpowiedział, że na dniach poznam jego psy i zmienię zdanie - ma 4 posłuszne 'groźne rasy' po przejściach, w tym jedną dominującą sucz przeznaczoną do witaminki M i żyje się im wspaniale, a psy są radosne, spokojne i opanowane.

miałam duży dystans do tych opowieści i dalej trochę mam, bo jestem okropnym sceptykiem i póki nie zobaczę,to nie uwierzę,no ale cóż... zobaczyłam.

Patryk teraz śpi spokojny, wyluzowany.

...a na podłodze dalej leżą rozsypane smaczki.

Posted

aha, dodam jeszcze, że pan jest przesympatyczny, prześmieszny i bardzo 'ludzki', podśmiewał się ze mnie, że jestem nadpobudliwa :eviltong: (bo jestem, wjechał mi parkinson i "nie mam co zrobić z rękami", ale tak już mam, nawet jeśli się mocno nie przejmuję :D) i naprawdę idzie się z nim dogadać, wie, z czym mam problem i nakłonił mnie do zmiany perspektywy - ostatni raz udało się to...nigdy :cool3: bo mam tak, że jak coś wtłukę do łba,to w to wierzę całe życie, naprawdę, w moim przypadku "tylko świnia nie zmienia zdania" nie ma racji bytu, bo musiałabym być świnią stulecia.

mówię oczywiście nie o opinii na jakiś temat, a o jakimś 'kanonie cech' - otworzyłam się na fakt, że jednak to we mnie jest problem :cool3: a pieseczek jak lustro odbija moją niepewność, frustrację i wahanie. pierwszy raz od wielu lat pokazałam słabość, możecie mi wybudować pomnik :diabloti:

(a jak nie wdrożę tego dobrze w życie, to psa uduszę :diabloti: - a tak serio, widzimy się na dniach w ładną pogodę z jego psami i idziemy na eksperymenty w teren, bo dziś wyszła bieda...)

Posted

Zawsze Ci mowiłam że jesteś słabą alfą :diabloti:

Nie no , zartuję, tak naprawdę miło się to czyta. Jak już zrobicie Pata na pieska idealnego to będę tęsknić...
Dziś jak chodziłam po łąkach to usłyszałam taki przeraźliwy jazgot, warczenie i ujadanie, ale tylko jednego psa i pomyślałam od razu " oho, pewnie oni tam są i kazała facetowi dotknąć psiej łapy ":evil_lol:

Ja dziś spotkałam mnóstwo piesków, aż byłam zaskoczona że tyle ludzi wychodzi na deszcz. I wszystkie miały mord w oczach :lol:

Posted

Cudownie, że jesteś zadowolona. Cieszę się, że dziewczyny Cię trochę męczyły o kogoś takiego jak on i że sprawdziłaś. Z opowieści już tego gościa lubię :D
Trzymam kciuki za współpracę i czekam na efekty ;)

Posted

[quote name='Majkowska']Zawsze Ci mowiłam że jesteś słabą alfą :diabloti:

Nie no , zartuję, tak naprawdę miło się to czyta. Jak już zrobicie Pata na pieska idealnego to będę tęsknić...
Dziś jak chodziłam po łąkach to usłyszałam taki przeraźliwy jazgot, warczenie i ujadanie, ale tylko jednego psa i pomyślałam od razu " oho, pewnie oni tam są i kazała facetowi dotknąć psiej łapy ":evil_lol:

Ja dziś spotkałam mnóstwo piesków, aż byłam zaskoczona że tyle ludzi wychodzi na deszcz. I wszystkie miały mord w oczach :lol:[/QUOTE]

pieska idealnego to będzie ciężko :diabloti:
no a my niestety tylko jednego przez calutką 'naszą' trasę, aż do łączki prawie...


[quote name='Ty$ka']Cudownie, że jesteś zadowolona. Cieszę się, że dziewczyny Cię trochę męczyły o kogoś takiego jak on i że sprawdziłaś. Z opowieści już tego gościa lubię :D
Trzymam kciuki za współpracę i czekam na efekty ;)[/QUOTE]

[quote name='gops']To teraz życzymy powodzenia w dalszej pracy nad Patrykiem i cierpliwości :)[/QUOTE]

dzięki :loveu:
ja mam jeszcze parę nieścisłości w głowie, muszę sobie niektóre rzeczy poukładać, bo - mimo wszystko - widok zbitej psiej mordy mi się nie kojarzy dobrze i raczej uważałam to za strach względem faceta, ale z drugiej strony - gdyby się bał, to za moment by nie lazł, przecież boi się wetki i od niej ucieka, jak tylko wejdzie do domu, a do gościa lgnął, a jednocześnie pokazywał totalną uległość, kiedy facet wstał i kazał mu np. odejść albo przestać piszczeć.

prześpię się z tym to będę miała gotowy plan działania ;)
najgorsze, że tż-ta dziś przy tym nie było :placz: będę musiała mu to wszystko opowiedzieć :diabloti: długa noc przed nim :diabloti:

Posted

Kiedyś miałam podobne obawy co Ty, że pieska stłamszę, będzie nieszczęśliwy, ale to leży w naszej psychice i szczerze więcej pracy włożyłam w zmianę swojego myślenia niż w psa. Pewnie, że kundel na początku był w szoku, że co ja wyprawiam, ale teraz wspaniale nam się układa.

Posted

[quote name='Ty$ka']Kiedyś miałam podobne obawy co Ty, że pieska stłamszę, będzie nieszczęśliwy, ale to leży w naszej psychice i szczerze więcej pracy włożyłam w zmianę swojego myślenia niż w psa. Pewnie, że kundel na początku był w szoku, że co ja wyprawiam, ale teraz wspaniale nam się układa.[/QUOTE]

no i właśnie u Patryka było widać ogromny szok, kiedy gość na niego huknął (no dobra - powiedział głośniej, huczę to ja :diabloti:), Pat on się postawił, facet dźgnął psa w bok - pies się próbował odgryźć, a tu niespodzianka! gość nie odpuścił :crazyeye: i dalej twardo stał..no to cóż, piesek uszy po sobie i się kładzie z miną "co tu się k*wa dzieje" :diabloti:

wygląda na to, że przed nami dłuższa droga, niż myślałam..

Posted

[quote name='Pani Profesor']
prześpię się z tym to będę miała gotowy plan działania ;)
najgorsze, że tż-ta dziś przy tym nie było :placz: będę musiała mu to wszystko opowiedzieć :diabloti: długa noc przed nim :diabloti:

W nocy się robi co innego :diabloti:

Posted

[quote name='magdabroy']W nocy się robi co innego :diabloti:[/QUOTE]

wiem, np. się śpi :diabloti:

[quote name='Majkowska']jakiego pieska spotkałaś??[/QUOTE]

a nawet się nie przyjrzałam, goldena? takiego jakiegoś w typie goldena, chyba był rudawy ;)

Posted

a widzisz gościu ma podobne podejście do psa zachowań co ja ;) z tym że ja swojego wychować jeszcze nie potrafię ;)
teoria "dominacji" ma wiele nazw ja nazywam to psem władczym- charakternym a nie dominującym , twój jest rozpuszczony przez twój błąd tak więc nie martw się na to wygląda że zrobiłam to samo z histeryczką:diabloti:

teraz jak wiesz co masz robić i będziesz trzymać się tego konsekwentnie będzie wam o wiele łatwiej - ja to wiem :loveu:

Posted

A mnie po opisie ten gościu Milana przypomina, metody ma podobne :D

Nie czaję tylko, czemu pies musi iść cały spacer za nami? Strasznie nudne spacery to muszą być, jak się pies za nami wlecze ;)

Posted

My jak szliśmy to wpadliśmy na pieska dośc dużego jakiś taki molosiasty, ni to amstaf ni to labek, ni to niewiadomo co, rudy właśnie. Oczywiście wyskoczył nagle z trawy bez smyczy i kagańca i padł na ziemię z wyszczerzonymi kłami, a Waldek prawie ze na niego wlazł bo akurat popylał do przodu. Trochę się przeraziłam jak gość zaczął tam pomiędzy wkraczać bo psy się pospinały ale odwołałam Walda i oni poszli, pomyślałam że właśnie idą na was...:eviltong:


Ja tego gościa widziałam i fakt że może troszkę milanowski - ringówka, szturchanie w żebra, blokowanie itd.

Posted

[quote name='agutka']a widzisz gościu ma podobne podejście do psa zachowań co ja ;) z tym że ja swojego wychować jeszcze nie potrafię ;)
teoria "dominacji" ma wiele nazw ja nazywam to psem władczym- charakternym a nie dominującym , twój jest rozpuszczony przez twój błąd tak więc nie martw się na to wygląda że zrobiłam to samo z histeryczką:diabloti:

teraz jak wiesz co masz robić i będziesz trzymać się tego konsekwentnie będzie wam o wiele łatwiej - ja to wiem :loveu:[/QUOTE]

niestety, baby tak chyba mają, że im łatwiej idzie rozpuszczanie :watpliwy:

[quote name='dog193']A mnie po opisie ten gościu Milana przypomina, metody ma podobne :D

Nie czaję tylko, czemu pies musi iść cały spacer za nami? Strasznie nudne spacery to muszą być, jak się pies za nami wlecze ;)[/QUOTE]

[quote name='Majkowska']My jak szliśmy to wpadliśmy na pieska dośc dużego jakiś taki molosiasty, ni to amstaf ni to labek, ni to niewiadomo co, rudy właśnie. Oczywiście wyskoczył nagle z trawy bez smyczy i kagańca i padł na ziemię z wyszczerzonymi kłami, a Waldek prawie ze na niego wlazł bo akurat popylał do przodu. Trochę się przeraziłam jak gość zaczął tam pomiędzy wkraczać bo psy się pospinały ale odwołałam Walda i oni poszli, pomyślałam że właśnie idą na was...:eviltong:


Ja tego gościa widziałam i fakt że może troszkę milanowski - ringówka, szturchanie w żebra, blokowanie itd.[/QUOTE]

dog193, ja dziś na każdym etapie rozwiewałam wątpliwości, non stop dopytywałam - to nie tak,że ma się wlec, on się wlókł, bo dostał takie polecenie - mówiłam, że nie widzę tego jakoś na co dzień, ale przecież jego psy mają komendę 'idź', tak jak Pat ma 'naprzód', zwalnia go to z równania i leci wąchać. przecież jest piłka, są zabawy, tu chodzi o takie dreptanie do miejsca docelowego - nie musi być za mną, ale nie może iść przodem - u niego będzie to oznaczać dreptanie przy nodze, to chyba dobrze, prawda?

dziś była raczej prezentacja, zbicie go z tropu, pokazanie, że nie zawsze i wszędzie jest tak, jak sobie życzy.

co do Milana - mówiłam, że mnie nie jara te szarlataństwo Milana i magiczne metody, ale gość nie robił tego w taki niezrozumiały i brutalny sposób jak Milan,to były celne korekty.


Majkowska- a co jest złego w ćwiczeniu na ringówce? ja na obecnym etapie wiem, że pozytywnie i na smaczki to mogę go nauczyć nowej sztuczki, a nie posłuszeństwa.
na razie jestem w 90% za teoriami tego szkoleniowca, nie podoba mi się tylko wizja psa - robota, ale skoro twierdzi, że jego psy nie zachowują się jak manekiny, to chętnie to zobaczę.

tak czy siak, zapanował nad Patem w imponujący i nieznany mi dotąd sposób, o wiele więcej respektu w ciągu godziny, niż do mnie przez rok licząc łącznie...

Posted

[quote name='Pani Profesor']

Majkowska- a co jest złego w ćwiczeniu na ringówce? ja na obecnym etapie wiem, że pozytywnie i na smaczki to mogę go nauczyć nowej sztuczki, a nie posłuszeństwa.
na razie jestem w 90% za teoriami tego szkoleniowca, nie podoba mi się tylko wizja psa - robota, ale skoro twierdzi, że jego psy nie zachowują się jak manekiny, to chętnie to zobaczę.

tak czy siak, zapanował nad Patem w imponujący i nieznany mi dotąd sposób, o wiele więcej respektu w ciągu godziny, niż do mnie przez rok licząc łącznie...[/QUOTE]
Nie napisałam że jest coś złego, napisałam że trochę własnie działa jak milan.
Sama wiesz że przecież i ja ringówkę mam przy sobie i nie płaczę kiedy mam Waldkowi założyć na szyję ;)


A co to znaczy "pozytywnie" i co w takim razie jest przeciwieństwiem pozytywności , czyli to co stosujecie? Wydaje mi się że zastąpienie psu drogi i odesłanie go konsekwencją na miejsce nie jest jakieś bardzo niepozytywne a tak to jakoś zabrzmiało jakby się mu działo niewiadomo co ;)

Posted

Bardzo dobrze, w waszej sytuacji jakiekolwiek zasady i ich respektowanie są ważne, o czym ci chyba kiedyś pisałam przy okazji pogryzienia, a jeśli nie ja to ktoś inny ;) Po prostu to wydawało mi się niepraktyczne, bo myślałam, że chodzi o cały spacer - jeśli to ma być tylko kawałek przejścia przy nodze a później zwolnienie, to to raczej naturalna sprawa.

A z Milanem to też nic zlego na mysli nie mialam, bo ja akurat anty-milanowa nie jestem ;)


Tylko takie pytanie mam - naprawdę nie umiałaś wyegzekwować od psa, żeby nie wziął rzuconego na ziemię smakołyka?

Posted

mam na myśli to, że nie idzie Patryka nauczyć motywowaniem żarciem (bo nieraz wybiera jednak darcie japy zamiast tego, co mam w ręku) ani żadnymi innymi smaczkami i wzmocnieniem pozytywnym, kiedy jest ok - to nijak się nie przekłada na gorące sytuacje na co dzień, jakby nie pamiętał, że powinien zachowywać się tak i tak, bo został nagrodzony przedwczoraj.

nie chodzi o to, że to metody negatywne, tylko po prostu 'niepozytywne', o tak ;)

pogadam z nim jeszcze o niektórych kwestiach - będziecie na bieżąco ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...