Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='agutka']i jak tabsy działaja?:razz:

moje nigdy po tabsach nie miały rewolucji ;)[/QUOTE]

nie wiem, bo dostał niedawno, wetka wieczorami do mnie zajeżdża - wylazę z nim na nocny za godzinę czy dwie to się dowiemy, ale pewnie koo jutro rano dopiero (albo w nocy w pokoju :chaos:)

Posted

[quote name='Naklejka']Łał, mega :D

mam nadzieję, że się przyda ;)

[quote name='Ty$ka']Coś czuję, że PP za 2lata się ode mnie nie odgoni :evil_lol:

[quote name='Dioranne']Ty$ka ode mnie za 4, więc będzie miała chwilę wytchnienia. :evil_lol:


za 2 lata, to - mam nadzieję - nie będę miała już czasu na takie pierdoły, za 4 tym bardziej :cool3: dziś napisałam kolejną maturalną i JUŻ WIĘCEJ NIE CHCĘ! :diabloti: dajcie mi spokój, do książek wynocha :diabloti:


u Patryka nie stwierdzono pasażerów na gapę, nie stwierdzono też klocka na górze, więc trzymam kciuki za dziwny przypadek kilka razy pod rząd, a nie za jego nowy zwyczaj :roll:

zaraz wróci tż, to może wyleziemy na piłkę, bo Pat się nudzi, że aż żal patrzeć...

Posted

jeżeli robale są w jelicie cienkim to w kale nie zauważysz ponieważ zostały strawione :cool3:
moja kumpela przypomniała sobie o odrobaczaniu po dobrych kilku latach ,po tabsach żadnego robaka w koopie.
zakładam że psy jakoś teraz są czystsze pod tym kątem tylko nie wiem jakim cudem do schronisk trafiają psy tak zarobaczone że same z otworów wychodzą:shake:

Posted

[quote name='agutka']jeżeli robale są w jelicie cienkim to w kale nie zauważysz ponieważ zostały strawione :cool3:
moja kumpela przypomniała sobie o odrobaczaniu po dobrych kilku latach ,po tabsach żadnego robaka w koopie.
zakładam że psy jakoś teraz są czystsze pod tym kątem tylko nie wiem jakim cudem do schronisk trafiają psy tak zarobaczone że same z otworów wychodzą:shake:[/QUOTE]

to takie robale w jelicie cienkim w takim wypadku szkodzą psu, czy po prostu 'samounicestwienie' przez trawienie załatwia sprawę? <ignorantka> :razz:

Patryk nie miał robali ani razu, odkąd go mam, a w schronie odrobaczony byle czym - taki się trafił jakiś nierobaczy ;)

Posted

no o Ledzi nie będę wspominać ale pomimo odrobaczania w schronie (dehinell czy jakoś tak jedne z lepszych) wywalała robale z siebie co chwila ;)
jeżeli strujesz robaka tabsem to się strawi, bo jeżeli żyje to znaczy że odporny na proces trawieni no nie :cool3:

Posted

[quote name='agutka']no o Ledzi nie będę wspominać ale pomimo odrobaczania w schronie (dehinell czy jakoś tak jedne z lepszych) wywalała robale z siebie co chwila ;)
jeżeli strujesz robaka tabsem to się strawi, bo jeżeli żyje to znaczy że odporny na proces trawieni no nie :cool3:[/QUOTE]

myślałam raczej, że te tabsy nie tłuką, tylko 'wypędzają' robale, ależ jestem ignorantką.. nigdy się nie wczytywałam, czas najwyższy.

tak czy siak - kupa spoko ;)

Posted

a,z ciekawostek - golden, czyli jeden z bardziej oszczekiwanych psów, nadchodził sobie spokojnie luzem bez smyczy jak wyszliśmy teraz z Patem na piłkę, okazało się, że to suka.

Pat był zmęczony już, mieliśmy się zbierać, goldenka podchodzi, puściłam Pata bo nie wyglądał na chętnego do bójki + miał kagan - i co? wąch, wąch, ogonki i przyjaźń :roll:
i bądź tu mądrym :roll: nie rozumiem tego durnego psa, albo ja jestem jeszcze durniejsza :diabloti:

Posted

Mnie się wydaje że to kwestia waszego nastawienia - jesli go ściągasz i uważasz na dzieńdobry wywołujesz u niego atak. Jemu się to chyba w jakiś sposób wpoiło że trzeba te psy zębami, bo sytuacja dziwna, chce iść, nie moze, jeszcze go trzymasz i cofasz...

Posted

[quote name='Majkowska']Mnie się wydaje że to kwestia waszego nastawienia - jesli go ściągasz i uważasz na dzieńdobry wywołujesz u niego atak. Jemu się to chyba w jakiś sposób wpoiło że trzeba te psy zębami, bo sytuacja dziwna, chce iść, nie moze, jeszcze go trzymasz i cofasz...[/QUOTE]

ależ ja dziś zrobiłam dokładnie to samo,co zawsze!
dałam siad - oczywiście nie wykonał, więc skróciłam smycz, on ciągnął w stronę psa, powoli dałam się zbliżyć na napiętej smyczy, żeby w razie czego zareagować (MUSI być napięta, widziałaś sama, jak na luźnej zaatakował goldena Dextera ze skałek).. i wszystko było tak jak zawsze, tyle że był zmęczony - pamiętasz Tahira?
dziś witał sukę jeszcze przyjaźniej, niż wtedy jego...

chyba zmęczenie to jedyne kryterium, jakie go łagodzi :shake:

Posted

Zmęczenie pewnie też.Ale wydaje mi sie ze Ty z góry zakładasz "idzie pies- ojezu zaraz będą się gryzły". Znam to uczucie i spięcie, robiłam to samo z Amorem, choć nie umiem wytłumaczyć dokładnie to tak naprawdę problem leży w nas jako napinaczach smyczy i schizerach, wpajasz psu ten atak.
I to nie znaczy że trzeba smycz puścić i niech się dzieje wola niebios.

Nie wiem czy to dlatego że Pata lubię czy widzę jego prawdziwe oblicze, ale on nie jest bardzo złym psem, on jakiś taki bardziej zagubiony " nie wiem co mam zrobić to go przegonię". Wydaje mi się że on robi coś co od niego oczekujesz - robisz schiz, on Cię broni.
Jeśli nie chcesz go witać z psem to omiń tego psa na luzie. Nie musisz każdego psa z nim witać ku dobrej socjalizacji wiedząc równocześnie że on się rzuci.
Kurka, faktycznie może by było fajnie popracować ze szkoleniowcem?? Zmuś mnie, albo ja Ciebie, pójdziemy :):)

Posted

oczywiście że problem tkwi w nas :roll: sądzę że taki Ptyś jest do naprawienia w minutę w rękach szkoleniowca, z Ledą daję kilka minut więcej ze względu na stopień upartości ;)

Posted

dziewczyny, ale ja naprawdę umiem się opanować :cool3: i mnie to już nawet nie stresuje, że zbliża się pies, jeśli jest to podstarzała goldenka z machającym się ogonem,a Pat jest w kagańcu.
ja to robię mechanicznie, że go zapinam/trzymam, nie ma mowy, że on czuje jakiś mój schiz czy napięcie, bo się zwyczajnie nie napinam, to raczej formalność.
i Majkowska - nie robi tego, czego od niego oczekuję, bo wówczas od razu czeka na nagrodę. wysra się - leci po smaczek, usiądzie - oblizuje się i patrzy w oczy.
po darciu mordy nie ma reakcji na zasadzie "no i co, dobrze wypadłem?" - a uwierzcie, że to bardzo reaktywny pies z bogatą mimiką i straszliwie widać, o co mu zazwyczaj chodzi ;)

znalazłam ostatnio jednego faceta, reklamował się gdzieś na dogo, jest z krk i pisze o sobie, że pracuje głównie z agresorami - że jeżeli nie podoła psu i nie wypleni niepożądanego zachowania, to nie bierze kasy :crazyeye:
to sroga deklaracja, więc pewnie wie co robi - chyba się do niego odezwę, tylko muszę pogooglować, bo mi gdzieś wskoczył i przepadł...


...a ja już nie widzę na oczy od tych pierdół i nie wiem jak się nazywam - właśnie skończyłam ekhym, brief badawczy, wymyślając różnice między EKSPLANDADUM a EKSPLANANSEM...a na jutro do 15 jeszcze przewalić korpus 3 miliardów wyrazów i się doszukać jakichś genialnych wniosków.

ciekawe to to, ale odmóżdża tak, że mam teraz ochotę iść i obejrzeć z tż-tem Pokemony, bo sobie ściągnął wszystkie sezony i ogląda jak dzieciak :grin:

Posted

PP obserwuję was czasem i przynajmniej takie coś zauważam.
Oczywiście - jest łatwo mówić, wysnuć teorię ale o konkret ciężko, nie jestem też szkoleniowcem, napisałam tylko co mi się ZDAJE ;)

Właśnie,skontaktujmy się ze szkoleniowcem, obiecuję że postaram się towarzyszyć, bo jestem chętna, tylko nie mogę zadu zebrać, a moja znajoma co miała szkolić przepadła w eterze...


I odetkaj skrzynkę. Znowu!

Posted

Lepiej jak ktoś z boku patrzy i wytyka wszystkie błędy ;)
ja bym chciała taka osobę ale nikt taki się jeszcze nie znalazł:cool3:
wiem że jak czasem się z moją szarpię to wygląda komicznie no ale cóź:roll: ja miałam spore wydatki o których zapomniałam a przecież w kwietniu miłam iść na to spotkanie i być może cały kurs szkoleniowy w dodatku wypadek że szczurzyczką trochę mnie kosztował ...

Posted

Jeśli tylko masz możliwość spotkania ze szkoleniowcem to ja bym poszła. Ludzie robią czasem nieświadomie naprawdę idiotyczne błędy i nie widzą ich zupełnie, ba, zdaje im się, że wszystko jest przecież OK a pies świruje. Dopiero spojrzenie z zewnątrz daje jakieś nowe informacje ;)

Posted

nie uspokaja gaz w kieszeni :P Mam Animal Stop, i jakoś tak obserwuje baczniepsy przy spotkaniu czy CSują, jak się Dex zachowuje i jakoś lżej mi na duszy że gdyby mu się pies rzucił go gardła a opiekuna by nie miał to jakoś się obronimy.

U nas generalnie wkurzające jest to, że Dex ma straszną potrzebę podejścia do każdego psa :/
Z drugiej strony z początku mu na to pozwalałam i sowicie go nagradzałam za poprawne kontakty i to pewnie dla tego sama sobie naszkodziłam poniekąd :P
Ale musze go testować, bo w schronie powiedziano mi, że z psami to on się na pewno nie dogada... :P A to nie prawda :D

Posted

Ja zrobiłam z Waldem to samo - bardzo naciskałam na socjalizację i może przecisnęłam trochę, ale teraz z kolei zabawa idzie w drugą stronę : uczymy się bez ekstazy mijać inne psy ;)
Za to Amora odsuwałam i skracałam ile sie da żeby się przypadkiem nie pogryzł - na początku się nie gryzł, choć był dominacyjny, ale gdybym pewnie poszła w drugą stronę to bym mu ataku nie utrwaliła. Nawet jak już się witał to potrafiłam go tak skutecznie pospinać że atakował - bo niekomfortowo mu było ze pies na niego idzie a ja go cofam i prawie że stawiam na tylnych łapach odsłaniając mu jego czułe punkty.
Smycz ciągle napięta , ciągle ręka aż spocona od zaciskania żeby czasem nie wypadła - to nie było życie ani spacer.
Ten sam Amor w wieku lat 10 zmienił się jak zmieniłam się ja...

Teraz spotkań psich się nie boję, wierzę w to że mało jest psów psychopatów które zagryzają na dzieńobry. Waldek leci w kagańcu do psów i zawsze jakoś sprawę rozgrywa, jak pies się rzuci to ucieknie, on pierwszy nie zaczyna, a jak widzę że coś między nimi iskrzy to wysyłam go na przebieżkę z której chętnie korzysta i się luzuje. Zgadzam się też spacerować z niestatecznymi psami i Wald sprawdza się świetnie, nie reaguje więc i tamten odpuszcza. Nie mam żadnych ograniczeń, z Amorem np bym się nie spotkała nigdy w życiu z PP, nie byłoby opcji.
Wald przeważnie zresztą atakowany jest przez małe pieski - takie kłapacze co łapią za dupę a jak się Wald odwróci to zwiewają...

Posted

ja dodam jako ciekawostkę, że Patryk na Waldka zareagował najgorzej z możliwych opcji :razz: tzn. i ujadał z daleka (nieraz się nie drze tylko patrzy, co to tam lezie, a na Waldka ryczał, aż przykro), i gryzł w doopinę do oporu, więc to sukces, że udało im się zaprzyjaźnić (no, polubić :razz: Patryk aż za mocno 'lubi' czasem Waldka, jak Kinia podrośnie,to zamawiam - nie tłumaczę, co ten piesek robi drugiemu i dlaczego :razz:).


a ja padam na ryj kolejny dzień - przeleciałam z 1000 użyć słów takich jak "dom", "wolność", "auto" w różnych kontekstach i pooceniałam, czy jest na plus, czy na minus... nie wiem znowu jak się nazywam :shake: a to jeszcze nawet nie połowa...

Posted

A ja wiem, że jako młoda dziewczyna trochę dziecko jeszcze wychowywałam Baskiego i to właśnie mój brak zachamować i poniekąd brak takiej pesymistycznej wyobraźni sprawił, że był fantastycznym psem do tańca i różańca, genialnie socjalizował trudne przypadki.
Dla tego teraz staram się Dexa naprowadzać na prostą. Nie ma z nim najgorzej ale walka o przetrwanie po schronie mu troszkę została i podchodzi do psów w dominującej pozycji nieco....
Niemniej jednak bałam się że gorzej z nim będzie, a on świetnie sobie przy nas radzi :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...