Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja nie wiem do końca, co było motorem zapalnym do tego, że Patryk zaczął się czepiać psów, ale się domyślam... :placz: i jeżeli to to, to jest w 100% moją winą...

na samym początku, pierwsze osiedlowe spacery - poznawał pieski, wąchał się trochę z dystansem, ale zero zębów, tylko lekka spina, czasem nawet pojawiał się ogonek.

mamy sąsiada z dwoma labradorami, takie prawdziwe czołgi po 50kg. podlazłam do niego w krzakach i pytam z daleka, czy mogą się zapoznać, bo próbuję socjalizować swój nowy nabytek - gość mówi, że jasne, posadził laby, ja podchodzę z Patrykiem, on się trochę waha..i nagle laby ruszyły w jego stronę z pełną parą, oba naraz - on się biedny tak wystraszył, że wymsknął mi się z obroży i zwiał w siną dal, na szczęście zatrzymał się na STÓÓÓÓÓJ... ale mam wrażenie, że to właśnie od tego czasu zaczęły się problemy :placz:

inna sprawa, że dużo osób mówiło mi, że taka jego uroda i był kozakiem od zawsze, tylko w nowym miejscu nie czuł się pewnie, więc dopiero po czasie wyszły z niego rogi (bo z charakterkiem wyszły :diabloti: po 2 tygodniach to był zupełnie inny pies, przestał non stop machać ogonem, spowszednieliśmy mu).

później był etap marazmu, nie umiałam go zabawić, nie cieszył się na nasz widok w ciągu dnia (tylko rano albo po powrocie),był osowiały... no i odkryłam aport :D a później pracę umysłową - do akcji wkroczył kliker i intensywne uczenie sztuczek i okazało się, że to mu daje radość, kiedy smakołyk zdobywa, a nie dostaje za friko.

jak widzi, że wyciągam klikające pudełeczko, to leci, siada i z czujną miną obserwuje, co tu mu tym razem każę zrobić - do nauki jest chętny, mam wrażenie, że to takie wyzwanie dla niego, jak aport - "coś porobię, ale super" :D

Posted

No mój jest Kosmita. Pierwsze użycie klikera i kolejne i kolejne powodowały panikę i strach. Konika paszczą robię - tego sie nie boi.
Ale opis Pata radochy z nauki to wypisz wymaluj mój psiak ;)

Posted

ewaal1982 napisał(a):
A mój na spacerach interesuje się piłką na 2 minuty , a poźniej biegać, biegac biegać i skakać. Może z innymi psiakami by się bawił ;)
Musimy sprawdzić :D



Ewciu- bo psu aby wkęcić korbę na aport musisz dawać na początku tylko na chwilkę czyli raz czy dwa razy rzut i chowasz. Na innym spacerze czy później obić to samo i chować. to jest dobry sposób nauki.

PP- ja się w ogóle cieszę że ona za czymś pobiegnie:diabloti: jej jedyna frajda to sznur który rzucę metr czy dwa dalej i go przyniesie ale tylko po to żeby się szarpać ;) no i tylko zawsze robi to w domu lub w lasach gdzie jeździmy. Ostatnio szarpała się z liną przywiązaną do złamanego drzewka.... żałowałam że nie nagrałam tego jej szarpania i kwiku , osobiście wyłąm ze śmiechu co ona wyczyniała bo drzewko odbijało się jak amortyzator a ona razem z nim :-D

Posted

[quote name='Pani Profesor']

zauważyłam też, że więcej szacunku ma do większych psów - może się po prostu boi :diabloti:
Ooo na pierwszy spotkaniu z Waldkiem faktycznie pałał do niego szacunem :diabloti:

Ale własnie mi się tym spodobał :D Wiedziałam od razu że będzie do Waldka pasował ;)

Posted

[quote name='Pani Profesor']http://dogfrisbee.pl/pl/p/FASTBACK-FLEX-STANDARD-FRISBEE/76 - brać, czy nie brać? kto się zna? :cool3: takiego z dziurką jak ma Majkowska nie mogę znaleźć :placz: a o zoologicznych typu trixie czytałam, że gówno i nie lata, a ja niezbyt umiem rzucać :cool3:

fastback jest dość słaby (szybko się dziurawi, jeśli pies ma mocny chwyt), ale super się nim rzuca.
Te gumowe z trixie nie latają za bardzo, ale są super do przeciągania. Plastiki z trixie są wytrzymałe(są dość takie gumowe, miękkie, dlatego się nie dziurawią), latają nie najlepiej, ale da radę :P

Posted

[quote name='agutka']

PP- ja się w ogóle cieszę że ona za czymś pobiegnie:diabloti: jej jedyna frajda to sznur który rzucę metr czy dwa dalej i go przyniesie ale tylko po to żeby się szarpać ;) no i tylko zawsze robi to w domu lub w lasach gdzie jeździmy. Ostatnio szarpała się z liną przywiązaną do złamanego drzewka.... żałowałam że nie nagrałam tego jej szarpania i kwiku , osobiście wyłąm ze śmiechu co ona wyczyniała bo drzewko odbijało się jak amortyzator a ona razem z nim :-D

kocham ją bezgranicznie :loveu::diabloti:

[quote name='Majkowska']Zobacz to : http://www.kacikpupila.pl/sumplast-max-dysk-frisbee-25cm-p-11512.html

nie ma opinii w necie, a jak nie będzie latać, to lipa :oops:

[quote name='Majkowska']Ooo na pierwszy spotkaniu z Waldkiem faktycznie pałał do niego szacunem :diabloti:

Ale własnie mi się tym spodobał :D Wiedziałam od razu że będzie do Waldka pasował ;)

cicho, GENERALNIE do większych psów ma respekt :eviltong: jako - taki, czyli jest większa szansa, że dużego psa nie zaatakuje z mordą ;)

[quote name='Naklejka']fastback jest dość słaby (szybko się dziurawi, jeśli pies ma mocny chwyt), ale super się nim rzuca.
Te gumowe z trixie nie latają za bardzo, ale są super do przeciągania. Plastiki z trixie są wytrzymałe(są dość takie gumowe, miękkie, dlatego się nie dziurawią), latają nie najlepiej, ale da radę :P

oooo, dziękuję za odpowiedź! mi właśnie zależy na tym, żeby latał - Patryk nie ma mocnego chwytu, tenisówki nie przedziurawił nigdy, więc dysku pewnie też szybko nie zniszczy. nie chcę się z nim przeciągać, bo to go nie bawi na zewnątrz za mocno, więc fastback mi pasuje - ma latać ;) (tym bardziej, że Pat nie umie jeszcze łapać w locie za każdym razem, a jak będę rzucać takim gumowym gniotem to ani ja to dobrze miotnę, ani pies to złapie :diabloti:)

dzięki za opinię!

Posted

Ten co pokazałam jest własnie z tej serii co Wald ma, jak widziałaś - lata całkiem daleko, szczególnie jak nim miotnie twój tż..
To że trochę krzywo to chyba wina tego że na nim kilka razy wisiał i dysk się lekko skrzywił, ale wg mnie jak dla takich amatorów jak Wald i ja jest całkiem spoko.

Posted

Tenisówka to nie to samo co dysk ;)
Arnik tenisówki nigdy nie zeżarł, fastbacki i hero air zabił, tylko my się jeszcze dyskiem przeciągamy.
Hero xtra są całkiem w porządku, super się nimi rzuca i są wytrzymałe. Arnik je bardziej lubi bo są delikatniejsze dla psyka, ale to okropny wrażliwiec :eviltong:

Posted

Tak jak obserwowałam Pata to on jakoś specjalnie wrażliwy nie jest, ale nasz gumowy dysk mu się łapało w locie dobrze.
Za to Wald...:roll: Zaczynając od tego że jego bardziej interesuje wiatr to dysk w locie złapał kilka razy zaledwie do pyska. Ogólnie on czegoś takiego nie uznaje - on leci równo za dyskiem i czeka kiedy dysk upadnie choćbym mu prosto w pysk rzuciła ( a celuję często prosto w otwartą japę pomagając mu ze złapaniem- stoję naprzeciwko niego i rzucam mu delikatnie tak żeby złapał, czasem nawet trzymam w ręce)... Wald się też nie szarpie jako tako, choć np do powieszonego na drzewku już chętniej skacze...
Nie przypominam sobie żebym mu jakaś krzywdę zrobiła dyskiem, zawsze wybierałam miękki (twardy plastikowy miał może 2 razy na bardzo krótko, bo zgryzł) i rzucałam tyle żeby go nie znudził...Nie wiem do tej pory czy on tak poprostu ma czy ja coś robię źle...



edit :
AAAaa! Ciocia PP - idziesz na spacer??
Mój plan na dziś wygląda tak że bez względu na pogodę biorę psa na linę i idę w chaszcze szukać zwierzyny. TŻ chętnie zostawię w domu, no chyba że pójdzie z nami to chaszcze odpadną...

Posted

nie idę! :placz: dupa blada jak nie wiem co, jestem dalej zasrana robotą i pewnie pół weekendu będę... nadrabiam opierniczanie się i nasz ostatni pół-dobowy spacer :cool3:

ale w niedzielę... w niedzielę pewnie tak :)

Posted

ehhh... Patryk dziś ma makabryczne zaparcie :roll: najpierw rano zsikał się w domu ,co się zdarzyło pierwszy raz w życiu, a wcale długo nie siedział bez spaceru.

poleciałam z nim na zewnątrz i kucał, kucał, kucał... nic :( biedak się zatkał, dam mu olej do pyska zaraz, chyba że mi podrzucicie jakiś inny sprawdzony sposób na zaparcie, bo się męczy gnojek..


a w ogóle rozważam zejście z BARFu :placz: mimo tego, że psu służy niesamowicie, to jednak jego połykanie w powietrzu chyba odbija się na trawieniu... "kupa w worku" się zdarza, poza tym te zaparcia co jakiś czas (dziś jest okropne), on kości w zasadzie nie gryzie za mocno :(

smutno mi, bo już myślałam, że wreszcie mamy dobrą dietę..

Posted

[quote name='Pani Profesor']ehhh... Patryk dziś ma makabryczne zaparcie :roll: najpierw rano zsikał się w domu ,co się zdarzyło pierwszy raz w życiu, a wcale długo nie siedział bez spaceru.

poleciałam z nim na zewnątrz i kucał, kucał, kucał... nic :( biedak się zatkał, dam mu olej do pyska zaraz, chyba że mi podrzucicie jakiś inny sprawdzony sposób na zaparcie, bo się męczy gnojek..


a w ogóle rozważam zejście z BARFu :placz: mimo tego, że psu służy niesamowicie, to jednak jego połykanie w powietrzu chyba odbija się na trawieniu... "kupa w worku" się zdarza, poza tym te zaparcia co jakiś czas (dziś jest okropne), on kości w zasadzie nie gryzie za mocno :(

smutno mi, bo już myślałam, że wreszcie mamy dobrą dietę..

Moje psy zawsze mają zaparcie po kościach, dlatego ja się trzymam suchej karmy :roll: Marzy mi się BARF, ale chyba bym nie umiała dość dobrze tej diety dopilnować...
Maks ma problemy gastryczne, wet mu zalecił syrop Lactulosum (2 ml do każdego posiłku, ale Maks ma 6 kg), który podobno ułatwia załatwianie się. Faktycznie, wydaje się, że lepiej mu idzie, on ma chyba zmiany rakowe, czasem krew w kale i trudno mu się załatwiać (to chyba prostata). Po syropie jest ok. Tylko Pat jest wrażliwy, więc nie wiem, czy mu tak "na czuja" można leki dawać... Biedaczek :shake: A mleko go nie przeczyszcza?

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Moje psy zawsze mają zaparcie po kościach, dlatego ja się trzymam suchej karmy :roll: Marzy mi się BARF, ale chyba bym nie umiała dość dobrze tej diety dopilnować...
Maks ma problemy gastryczne, wet mu zalecił syrop Lactulosum (2 ml do każdego posiłku, ale Maks ma 6 kg), który podobno ułatwia załatwianie się. Faktycznie, wydaje się, że lepiej mu idzie, on ma chyba zmiany rakowe, czasem krew w kale i trudno mu się załatwiać (to chyba prostata). Po syropie jest ok. Tylko Pat jest wrażliwy, więc nie wiem, czy mu tak "na czuja" można leki dawać... Biedaczek :shake: A mleko go nie przeczyszcza?



nigdy w życiu mu nie dawałam mleka (właśnie żeby uniknąć sraki) - dam mu wychłeptać porcję przed najbliższym spacerem i jeszcze zlizać olej z łyżeczki, zobaczymy. on generalnie nie ma jakichś notorycznych zaparć, ma kupę-loterię - raz jakąś taką luźnawą, raz "w worku", raz suche bobki (wczoraj), a dzisiaj w ogóle nic, ale nażarł się kości mocno, bo TŻ mu dał krowi szponder wczoraj w za dużej ilości :diabloti: a później jeszcze połknął suszone płucka u koleżanki i ogólnie nawtryniał się czego popadnie...
no i dodam, że dalej nie potrafi gryźć i zdarza mu się połknąć w całości indycze serce :roll: (takie wiecie, sensowne - wielkości małego jabłka..), czuję, że muszę ten barf przemyśleć jeszcze raz i być może dobra, porządna sucha karma wróci :roll: (ze skórą dalej jest do dupy, ale to nie alergia, więc nie muszę kombinować już żadnej eliminacyjnej).

ewaal1982 napisał(a):
Biedny piesek.Zaparcia to okropnie nieprzyjemna sprawa. Olej powinien wywołac odpowiednie działanie, jakiś jogurcik czy surową marchewę do chrupania ?


marchewki NIE MAM :cool3: bo wyżarł, on ich zjada kilo tygodniowo, bo to ulubiony smakołyk generalnie, a poza tym w całości jej nie trawi, trę mu ją na tarce - w całości tylko co jakiś czas jako "pusty smakołyk", bo i tak wyjdzie drugimi drzwiami w niewiele zmienionej formie ;)
chlusnę mu mleka i oleju (akurat PATRYK zeżre wszystko :cool3:), mam nadzieję tylko, że nie wywołam odwrotnego efektu :D

Posted

Nasza wet powiedziala ze surowa marchewka to dla psa mocny alergen... Ale moje tez dostaja.... Chociaz Dex nie lubi....
Wszystkich maltretuje wiec i Was zagadne. Dogtrekking w Jerzmanowicach pod Krakowek 26 kwietnia, moze dacie sie skusic :D

Posted

a czopki chyba glicerynowe na poślizg ;) wszystko doustne da efekt następnego dnia.
ja kości daję tylko raz na tydzień albo raz na dwa tygodnie. Moja ma straszne zaparcia więc zminimalizowałam tą dietę . Wapń możesz podać ze sproszkowanej skorupki jajka lub kości po prostu rzadziej lub w małej ilości gdzie korek w jelitku będzie malutki.

Posted

boże, ciotki... ja jestem naprawdę przetrzymana :roll:

uwaga - Pat wcale nie miał dziś zaparcia, on miał sraczkę, która go męczyła 'odruchami', dlatego uznałam, że to zatwardzenie... a skąd wiem, że sraczka?

...bo znalazłam ją na górze w pokoju :roll:

mam dwupoziomowe mieszkanie (już niedługo :placz:) i na górze jest nieużywany pokój-graciarnia, Pat musiał rano nas budzić i mu się nie udało, więc poleciał tam i zasrał podłogę... ale że nie czuliśmy przez cały dzień, to abstrakcja :roll: TŻ polazł po coś tam, a tam kupsko na całą podłogę i kawałek ściany...

nie mam pojęcia, co się stało - pewnie wczoraj coś zeżarł i nie udało mu się nas obudzić nad ranem + CHWAŁA BOGU, że mu nie dałam tego oleju ani mleka! bo by go chyba rozerwało na pół... już jest ok, wieczorem dostanie rozciapciany ryż, generalnie nic mu nie jest :)

byliśmy na spacerku, poznałam dwie urocze suczki :loveu: jedną starowinkę pełną życia, a drugą - trochę zdystansowanego rudzielca :) był z nami oczywiście niezmordowany towarzysz spacerów - Wald :loveu:

Pat generalnie jak na niego, to zachował się przyzwoicie - co prawda złapał rudą sukę zębami na dzień dobry, ale suka mu odpłaciła tym samym i po króciutkim burzliwym przywitaniu była pełna zgoda, bardziej się olewały, niż bawiły, ale zawsze coś :)

mała staruszka z kolei była zaborcza i zadziorna i Pat dostał po nosie kilkakrotnie, jak próbował suni zabrać patyk/piłkę :D i o dziwo - respektował tą sunię i odchodził niepocieszony, nawet jej się nie odgryzał :cool3:


było super, a teraz wracam do roboty :watpliwy:

Posted

czyli wynika z tego że Pat musi nauczyć się życia z psami ;) dotyczy to również mojej białej padliny z tym że ona chyba nie chce się nauczyć :roll:
dziś byłyśmy na spacerze ze wspaniałą astką .... suka zaczepiała Ledę do zabawy, śpiewała jej serenady a ta w zaparte ciągle atak:angryy:

z tą sraczką to dziwna sprawa :hmmmm: może zjadł coś bardzo tłustego ?? albo miał to po kościach, tak Sagat czasem miał.
Przypomniała mi się historia jak wilku zasrał mi cały pokój włącznie ze ścianami i progami ;) był to środek lata a smród był wyborny :D

Posted

no nam Patryk też kiedyś nasrał na górze, na samym początku pobytu u nas (nie wiedziałam, że piszczy, bo go ciśnie na sranie, myślałam, że to z nudów :diabloti:) i wtedy tak waliło, że mogłoby spokojnie obudzić trupa - tym bardziej dziś byliśmy oboje w szoku, że tam leżało kupsko od rana (naprawdę na całej podłodze, makabra) i nie czuliśmy tego!

TŻ dopiero coś pod schodami zakręcił nosem, że dziwny zapach, no ale nie powiązałam tego z obsranym pokojem... zbiorowa schizofrenia :diabloti:

a co do przyczyn - wczoraj byliśmy u znajomych, robiliśmy pizzę, co nie co spadło na pewno, tutaj ktoś coś podrzucił do pyska, tu coś komuś wyrwał czy wyżebrał... standard, a na to wszystko żżarł 2 suszone płucka, które go miały odwieźć od żebrania :diabloti: po żwaczach go ganiało, widać po płuckach też tak ma. bezpieczne są za to uszy, kurze łapki, wołowe siurki i tchawice :)

a co do psów, to nam by się przydał taki, który właśnie zaczepia do zabaw (jak Neska) i jest pewny siebie, ale miły i bez agresji (jak Neska!) - takie psy on toleruje, bo ta jego agresja to dwukrotne KŁAP KŁAP, WON TY MENDO , po czym się uspokaja i toleruje obecność psa - jeśli ten pies później zachęci do zabawy, to jest super :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...