Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nikt się nie odzywał to wyszłam z dogo ;)
ja gdy widzi psa z jakiejś odległości (staram się z coraz bliższej) mówię Leda do mnie, staję a ona zwraca i tyłem do przechodzącego psa siada -mówię że grzeczna ble,ble no i spokój -po kilku sekundach dostaje nagrodę. Na chwilę obecną karmię co jakiś krótki okres żeby jej do łba wbic jak i wykorzystuję każde uniesienie aby reagowała w każdej sytuacji. Zrobiło się cieplej i muszę trasy nieco urozmaicić w bodźce nieco ;)
a gryzienie u nas wynika z łapczywości i wcześniej z nerwów po prostu na szybkiego łapał jedzenie

Posted

o widzisz, ja muszę to zacząć robić z większej odległości, póki Pat dopiero nastawia uszy, a nie kiedy już drze ryjca z bliska, wtedy mój stukilowy chłop nad nim nie zapanuje...

może mi się wydawało, że to 'za miękkie' dla niego i próbowałam go uczyć na głębszej wodzie, z bliska, ale widać muszę się cofnąć o parę kroczków i to zrobię :)

relacja z dziś - Pat od 3 dni jest super fajny, tzn. prócz tego mordu w krzakach - łazi za nami, wdzięczy się - może to efekt tego, że nie dostał żadnej KARY :razz: a jedynie krótkie skarcenie za 'grzeszki', po czym wracaliśmy do zabaw bądź miziania.
może to rzeczywiście metoda, jestem zdziwiona poprawą - dziś idziemy na głęboką wodę, bo przychodzi koleżanka z Neską i idziemy na długi spacer - zrobię foteczki w nagrodę za tą paplaninę na 10 stron :eviltong:


waham się, czy go puścić w kagańcu, czy w ogóle nie puszczać, czy puścić i 'sterować' piłką (to raczej trzyma go przy mnie blisko, nie odbiega, chyba że siku/koopę).

wiem, że ostatnio się 'nagrodził' za ucieczkę + zrobił co chciał i zeżarł jakiegoś myszona, ale nie wyobrażam sobie go dziś nie puścić z Neską, bo go energia rozwali po dwóch dniach zamulania. jak myślicie? kaganiec i puścić, żeby biegał, czy piłka i kontrolować sytuację? czy może w ogóle nie puszczać?

Posted

[quote name='Pani Profesor']no i jeszcze mam inne obawy odnośnie tego karmienia w ramach zapobiegania agresji - boję się, że trzeba będzie tak robić już zawsze... :roll: a co, jeśli jakimś cudem zapomnę kąska? Pat nauczy się, że patrzę na panią, olewam psa = jedzonko, a tu pani zapomniała kąska... i cała nauka w dupę? czy rzeczywiście ktoś ma doświadczenie z tym, że pies olewał inne psy bezinteresownie po jakimś czasie?[/QUOTE]
jak mój zaczął dojrzewać i w każdym psie widzieć potencjalnego "bójkowicza" to dostawał korektę za wyskok, a za spokój szarpanko. nawet jak nie miałam przy sobie szarpaczka to zawsze miałam smycz i nawet szarpaniem smyczą go nagradzałam (stąd wcześniej pisałam o nagradzaniu szarpaniem, bo o ile żarcia możesz zapomnieć czy może się skończyć tak smycz masz zawsze przy sobie). teraz olewa inne psy bezinteresownie. ogólnie cała nauka ma polegać na wyrobieniu psu skojarzeń: rzucam się = będzie niemiło, nie rzucam się = jest super. z samym żarciem wkładanym do ryja psa na widok innego jest to ryzyko, ze nagrodzisz złe zachowanie i dodatkowo jeszcze to rzucanie się wzmocnisz, bo pies skojarzy: inny pies, dostane żarcie i się porzucam i będzie fajnie.

lepiej puścić w kagańcu. nie wiem, czy on broni piłki czy nie, ale możesz w ten sposób spowodować konflikt między nim i Neską. z resztą nie ma co ryzykować życia innego zywego stworzenia na wypadek, jak chęć mordu okaże się silniejsza od piłeczki. do tego przywołuj go co i raz, chwal i nagradzaj.

Posted

Czekam na te foty.
Myśmy dziś już mieli taki spacer że wrażen dość.
A miałam dzwonić i wyciągać Cię, bo pogoda fajna.

Odkąd Pata poznałam to stwierdziłam że on wcale nie jest takim złym powalonym psem który zagryzie wszstko co napotka... Wydaje mi się co innego - atakuje, sam nie wie dlaczego, bo taki ma sposób na życie, tak został byćmoże nauczony i nikt mu nie powiedział że to źle, więc on to robi. Spotykając się z Tobą pierwszy raz byłam nawet nastawiona że nasze psy się nie zaprzyjaźnią, bo Wald psy lubi ale cholernie je drażni swoją żywiołowością i pomysłami typu "wskoczę mu na głowę z rozpędu, a może się ucieszy". Słysząc o dzikim Patryku który rzuca się na wszystko brałam wszelkie możliwe opcje, a tu Pat okazał się nie być taki straszny, bo teraz z Waldkiem to najlepsi kumple i śmię sądzić że byłby w stanie zaakceptować niemalże każdego psa. Mało tego Pat ma z Tobą fajny kontakt - jemu naprawdę zależy żeby zrobić wszystko dobrze i fajnie, obserwuję was już spory czas i to nie jest aż tak niereformowalna bestia :evil_lol:

A kaganiec raczej zakładaj, zawsze zamknięty pysk to bezpieczny pysk.
Jak widzisz Wald się nie rzuca na psy, ale kagan przeważnie ma,bo choć się w nim cholernie męczy to wolę zawsze na zaś kaganiec mieć. Szczególnie że nie przewidzisz nigdy co może się stać, kto i kiedy może wyleźć z krzaków i jak zareagować. Tymbardziej że na skałach teraz mnóstwo zwierzyny wyszło, ostatnio nawet widziałam młode sarny i jelonka, niefajnie by było gdyby pies to zabił, szczególnie jeszcze jakby się to stało na oczach babeczek z kijkami...

Posted

[quote name='Pani Profesor']no i jeszcze mam inne obawy odnośnie tego karmienia w ramach zapobiegania agresji - boję się, że trzeba będzie tak robić już zawsze... :roll: a co, jeśli jakimś cudem zapomnę kąska? Pat nauczy się, że patrzę na panią, olewam psa = jedzonko, a tu pani zapomniała kąska... i cała nauka w dupę? czy rzeczywiście ktoś ma doświadczenie z tym, że pies olewał inne psy bezinteresownie po jakimś czasie?[/QUOTE]

Po jakimś czasie wyrabia się tak mocne skojarzenie, że nie potrzeba natychmiastowej nagrody rzeczowej, że tak to ujmę ;) Ale musisz zaczynać nagradzanie już przy pojawianiu się drugiego psa gdzieś tam w oddali, gdy widzisz, że Pat już go zauważył, ale jeszcze się nie rozdarł. I nagroda powinna być - przynajmniej na początku - taka suuuuper. Znajoma trenerka używała np. topionych wyciskanych serków albo pasztetowej, bo jej poschizowana suka pluła chrupkami, smaczkami itd. ;)

Posted

pamiętam jak próbowałam opracować wyjście z dwoma psami na raz z domu TŻ, gdzie za bramą od razu czekały na nas znienawidzone psy. wzięłam foliowy woreczek, wypełniłam jakimś mokrym żarciem i myślałam, że oto w tej cudowny sposób psy skupią się na woreczku i unikniemy darcia mordy Timiego :diabloti: ledwo przekroczyliśmy furtkę, psy wyrywały mi woreczek i zrobiły syf na ulicy, więc musiałam stać i czekać aż skończą i dopiero ruszyć dalej, ale cóż, sprzątając chodnik przynajmniej mały nie szczekał :evil_lol:

Posted

Moja koleżanka używała sztyftu treningowego. Nie wiem jaki to ma skład, nie wiem ile w tym chemii, ale na psa, który w szale nie miał czasu jeść smaków, tylko je zniecierpliwiony wypluwał, działało znakomicie.

Posted

[quote name='Sowroneczka']Kaganiec i piłka - niech kombinuje :evil_lol:

nie wyobrażam sobie większej tortury :D

[quote name='motyleqq']puścić w kagańcu :)

nie zrobiłam tego, zaraz napiszę dlaczego

[quote name='Beatrx']jak mój zaczął dojrzewać i w każdym psie widzieć potencjalnego "bójkowicza" to dostawał korektę za wyskok, a za spokój szarpanko. nawet jak nie miałam przy sobie szarpaczka to zawsze miałam smycz i nawet szarpaniem smyczą go nagradzałam (stąd wcześniej pisałam o nagradzaniu szarpaniem, bo o ile żarcia możesz zapomnieć czy może się skończyć tak smycz masz zawsze przy sobie). teraz olewa inne psy bezinteresownie. ogólnie cała nauka ma polegać na wyrobieniu psu skojarzeń: rzucam się = będzie niemiło, nie rzucam się = jest super. z samym żarciem wkładanym do ryja psa na widok innego jest to ryzyko, ze nagrodzisz złe zachowanie i dodatkowo jeszcze to rzucanie się wzmocnisz, bo pies skojarzy: inny pies, dostane żarcie i się porzucam i będzie fajnie.

lepiej puścić w kagańcu. nie wiem, czy on broni piłki czy nie, ale możesz w ten sposób spowodować konflikt między nim i Neską. z resztą nie ma co ryzykować życia innego zywego stworzenia na wypadek, jak chęć mordu okaże się silniejsza od piłeczki. do tego przywołuj go co i raz, chwal i nagradzaj.

nie ma czegoś takiego jak 'konflikt między nim a Neską', te psy na siebie nie warknęły 'na poważnie' nigdy w życiu, to jest ewenement w patrysiowej egzystencji, jedyny zwierz, do którego pała taką sympatią - z wzajemnością. one się prawdziwie kochają, bawią normalnie, po psiemu, bez żadnych dziwactw (ani ujeżdżania, tak jak Pat lubi na Waldusiu testować :cool3:), Pat pozwala Nesce zabrać sobie np. kość (o ile Neska zechce, bo ma raczej w dupie patrykowe przysmaki, za to sama pozwala wyżerać ze swojej miski). Nie są o siebie zazdrosne, bawią się ślicznie, spędziły ze sobą kilka dni razem na wsi i była miłość non stop, spanie razem, dzielenie się - super. i uwaga - poznały się w najgorszy możliwy sposób, miałam Patryka tydzień, zaczynał już kozaczyć i pokazywać, że nie lubi innych psów, szczekał, spinał się, a koleżanka wpadła do mnie, otworzyła drzwi i wpuściła Neskę tak na hurra... Pat popatrzył, zatrzymał się, podbiegł i zaczęła się miłość :loveu: to niesamowite, z żadnym innym psem już się tak nie dogadał.
a chęć mordu nie okaże się silniejsza, jeżeli piłeczka JUŻ jest w akcji - wtedy potrafi olać inne psy, najwyżej burknie i wraca do piłki, nie ma szans, że ucieknie - po prostu nie, testowane milion razy. gorzej, jeśli JUŻ się nakręci, to wtedy mogę sobie tą piłkę wsadzić. jeśli wjeżdża na początku zabawy, to nie widzi świata poza nią (ani np. żarcia)

[quote name='motyleqq']przeczytaj ten link co Ci wysłałam, tam jest o nagrodzie funkcjonalnej. nie będziesz musiała się martwić, że przy braku smaczków stracisz zainteresowanie psa ;)

nie doczytałam tego jeszcze, spałam dziś 3 godziny i zgadnij, co teraz robię :roll: (sesja, mmmm)

[quote name='Majkowska']Czekam na te foty.
Myśmy dziś już mieli taki spacer że wrażen dość.
A miałam dzwonić i wyciągać Cię, bo pogoda fajna.

Odkąd Pata poznałam to stwierdziłam że on wcale nie jest takim złym powalonym psem który zagryzie wszstko co napotka... Wydaje mi się co innego - atakuje, sam nie wie dlaczego, bo taki ma sposób na życie, tak został byćmoże nauczony i nikt mu nie powiedział że to źle, więc on to robi. Spotykając się z Tobą pierwszy raz byłam nawet nastawiona że nasze psy się nie zaprzyjaźnią, bo Wald psy lubi ale cholernie je drażni swoją żywiołowością i pomysłami typu "wskoczę mu na głowę z rozpędu, a może się ucieszy". Słysząc o dzikim Patryku który rzuca się na wszystko brałam wszelkie możliwe opcje, a tu Pat okazał się nie być taki straszny, bo teraz z Waldkiem to najlepsi kumple i śmię sądzić że byłby w stanie zaakceptować niemalże każdego psa. Mało tego Pat ma z Tobą fajny kontakt - jemu naprawdę zależy żeby zrobić wszystko dobrze i fajnie, obserwuję was już spory czas i to nie jest aż tak niereformowalna bestia :evil_lol:

A kaganiec raczej zakładaj, zawsze zamknięty pysk to bezpieczny pysk.
Jak widzisz Wald się nie rzuca na psy, ale kagan przeważnie ma,bo choć się w nim cholernie męczy to wolę zawsze na zaś kaganiec mieć. Szczególnie że nie przewidzisz nigdy co może się stać, kto i kiedy może wyleźć z krzaków i jak zareagować. Tymbardziej że na skałach teraz mnóstwo zwierzyny wyszło, ostatnio nawet widziałam młode sarny i jelonka, niefajnie by było gdyby pies to zabił, szczególnie jeszcze jakby się to stało na oczach babeczek z kijkami...

no i widzisz, "nikt mu nie powiedział, że to źle" - a ja za cholerę nie umiem mu tego wyjaśnić :(
odnośnie tego, że on chce ze mną współpracować, to nie jest tak hop siup bezinteresowne - raz, że dostaje żarcie (jak masz smaczki, to z Tobą chce współpracować :D), a dwa, że ja mu zapewniam 'wysiłek intelektualny', on lubi się uczyć, czasem to po nim widać, jak wymyślam nową sztuczkę, że bardziej go interesuje kombinowanie, co tu ja od niego chcę tym razem, niż ten smaczek (o ile to jakieś gówno typu suchy chleb, bo jak wjeżdża mięsko,to mózg gorzej pracuje:D)
uwaga o babkach z kijkami boska :loveu: dziś minęłyśmy ich z 80 :loveu:, a dwa dni temu słyszałam jak ekipa kijkar obgaduje nadchodzącą inną kijkarę z naprzeciwka, "o, a tą to kto uczył te kije wlec za sobą?" :D

[quote name='motyleqq']ja uważam, że Pat ma duże predyspozycje do wyjścia na prostą, tylko Magda musi SIĘ ogarnąć :evil_lol:

cicho :eviltong:


foty zaraz zgram, bo padam na mordę, mam też filmik, ale Iza nagrała go telefonem, zapomniała mi zrzucić, a nie ma w domu neta na razie :diabloti: więc się wypchajcie :eviltong:

Posted

[quote name='evel']Po jakimś czasie wyrabia się tak mocne skojarzenie, że nie potrzeba natychmiastowej nagrody rzeczowej, że tak to ujmę ;) Ale musisz zaczynać nagradzanie już przy pojawianiu się drugiego psa gdzieś tam w oddali, gdy widzisz, że Pat już go zauważył, ale jeszcze się nie rozdarł. I nagroda powinna być - przynajmniej na początku - taka suuuuper. Znajoma trenerka używała np. topionych wyciskanych serków albo pasztetowej, bo jej poschizowana suka pluła chrupkami, smaczkami itd. ;)[/QUOTE]

dzisiaj dostał jakieś syfiaste konserwantowe ciasteczka bekonowe, ale capiły na kilometr, więc myślałam, że się skusi - nadchodziły z naprzeciwka psy, odwracałam jego uwagę, wtykałam do ryjca, jadł, jadł,a jak pies był dostatecznie blisko to RAAAAWR i koniec, rozdzierał się, to taki moment eskalacji że nie jestem w stanie tego przerwać - krótki i gwałtowny, nie ujada za tym psem pół godziny ale jednak przepłasza, jak taki wiejski burek pod bramą - "won, won, won, won! o, ciasteczko" :roll:

[quote name='motyleqq']pamiętam jak próbowałam opracować wyjście z dwoma psami na raz z domu TŻ, gdzie za bramą od razu czekały na nas znienawidzone psy. wzięłam foliowy woreczek, wypełniłam jakimś mokrym żarciem i myślałam, że oto w tej cudowny sposób psy skupią się na woreczku i unikniemy darcia mordy Timiego :diabloti: ledwo przekroczyliśmy furtkę, psy wyrywały mi woreczek i zrobiły syf na ulicy, więc musiałam stać i czekać aż skończą i dopiero ruszyć dalej, ale cóż, sprzątając chodnik przynajmniej mały nie szczekał :evil_lol:[/QUOTE]

:D :D :D

[quote name='Sowroneczka']Moja koleżanka używała sztyftu treningowego. Nie wiem jaki to ma skład, nie wiem ile w tym chemii, ale na psa, który w szale nie miał czasu jeść smaków, tylko je zniecierpliwiony wypluwał, działało znakomicie.[/QUOTE]

ja mu będę brała coś wyjątkowo capiącego, bo konserwantowe 'bekonowe' :roll: smaczki nic nie zdziałały dziś. jutro wjeżdża pasztetowa albo jakaś inna ABSORBUJĄCA KICHA :cool3:

[quote name='Majkowska']A ja czekam na te fantastyczne foty - chcę zobaczyć co mnie ominęło :evil_lol:[/QUOTE]

no zara :roll: mój sprzęcior zanim to przetworzy i się pododaje na jakiś cholerny fotosik, to wiesz...

Posted

[quote name='Pani Profesor']
nie ma czegoś takiego jak 'konflikt między nim a Neską', te psy na siebie nie warknęły 'na poważnie' nigdy w życiu, to jest ewenement w patrysiowej egzystencji, jedyny zwierz, do którego pała taką sympatią - z wzajemnością. one się prawdziwie kochają, bawią normalnie, po psiemu, bez żadnych dziwactw (ani ujeżdżania, tak jak Pat lubi na Waldusiu testować :cool3:), Pat pozwala Nesce zabrać sobie np. kość (o ile Neska zechce, bo ma raczej w dupie patrykowe przysmaki, za to sama pozwala wyżerać ze swojej miski). Nie są o siebie zazdrosne, bawią się ślicznie, spędziły ze sobą kilka dni razem na wsi i była miłość non stop, spanie razem, dzielenie się - super. i uwaga - poznały się w najgorszy możliwy sposób, miałam Patryka tydzień, zaczynał już kozaczyć i pokazywać, że nie lubi innych psów, szczekał, spinał się, a koleżanka wpadła do mnie, otworzyła drzwi i wpuściła Neskę tak na hurra... Pat popatrzył, zatrzymał się, podbiegł i zaczęła się miłość :loveu: to niesamowite, z żadnym innym psem już się tak nie dogadał.
a chęć mordu nie okaże się silniejsza, jeżeli piłeczka JUŻ jest w akcji - wtedy potrafi olać inne psy, najwyżej burknie i wraca do piłki, nie ma szans, że ucieknie - po prostu nie, testowane milion razy. gorzej, jeśli JUŻ się nakręci, to wtedy mogę sobie tą piłkę wsadzić. jeśli wjeżdża na początku zabawy, to nie widzi świata poza nią (ani np. żarcia)[/QUOTE]
no to czyli Neska to jego laska:loveu:
jeśli piłeczka jest bóstwem to czemu nie bierzesz jej na każdy spacer i nie wyciągasz jej jak widzisz obcego psa hen, hen na horyzoncie ZANIM jeszcze Pat zdąży ogarnąć "ooo, piesek, trzeba się drzeć"?

Posted

tak robię :diabloti: to jedyna metoda, która wiem, że w 90% przypadków zadziała, chociaż jeżeli tylko memłam w ręku tą piłkę, to potrafi przenieść uwagę na tego psa i jednak go oszczekać, musiałabym puszczać go luzem i zaryzykować, że NIE podbiegnie do tego psa i jednak się skupi na piłce, bo teoretycznie jest na to większa szansa, niż gdy jest na smyczy, no ale to by było nieodpowiedzialne...

poza tym jeżeli on jest mocno zaabsorbowany piłą, to zwyczajnie NIE WIDZI psów, nie zauważa, więc nie do końca będzie to poprawne uczenie ignorowania innych zwierząt, skoro nawet się nie skleił, że takowe koło niego przedreptało...

a Neska to faktycznie jego laska :loveu: ale to naprawdę wspaniała znajomość, myślałam po tym zapoznaniu, że nie będzie czepiał się innych suk, ale oczywiście tak się nie stało :roll:

Posted

[quote name='Pani Profesor']
uwaga o babkach z kijkami boska :loveu: dziś minęłyśmy ich z 80 :loveu:, a dwa dni temu słyszałam jak ekipa kijkar obgaduje nadchodzącą inną kijkarę z naprzeciwka, "o, a tą to kto uczył te kije wlec za sobą?" :D
[/QUOTE]
Ja mam regularnie z tymi babami na pieńku tak jak z ptaszarami. Wiecznie tylko "czemu ten pies biega, czemu płoszy zwierzynę , czemu wyskakuje z krzaków na ludzi?". No co mam im odpowiadać - "bo lubi"? Czy też może lepiej "aaa nie wiem" ? :evil_lol::evil_lol:

Posted

[quote name='Majkowska']Ja mam regularnie z tymi babami na pieńku tak jak z ptaszarami. Wiecznie tylko "czemu ten pies biega, czemu płoszy zwierzynę , czemu wyskakuje z krzaków na ludzi?". No co mam im odpowiadać - "bo lubi"? Czy też może lepiej "aaa nie wiem" ? :evil_lol::evil_lol:[/QUOTE]

Odpowiadaj: ale jaki pies? :niewiem: :evil_lol:

Posted

[quote name='Majkowska']Ja mam regularnie z tymi babami na pieńku tak jak z ptaszarami. Wiecznie tylko "czemu ten pies biega, czemu płoszy zwierzynę , czemu wyskakuje z krzaków na ludzi?". No co mam im odpowiadać - "bo lubi"? Czy też może lepiej "aaa nie wiem" ? :evil_lol::evil_lol:[/QUOTE]

[quote name='evel']Odpowiadaj: ale jaki pies? :niewiem: :evil_lol:[/QUOTE]


o, to to to :D

Posted

heheheh dzisiaj widziałam że mnie obserwował jakiś dziadek i chyba miał ochotę opieprzyć że taki wielki wściekły pies z niezabezpieczonym pyskiem imitacją kantara biega pod kościołem, aż schowałam smycz pod koc do wózka i już chciałam odpowiedzieć że to nie mój pies i może byśmy go złapali to go sobie ktoś z nas weźmie :diabloti:ale nie odezwał się wkońcu :placz:

Posted

uwaga, foty... :roll: ale jakie super... :roll: Izka ma fajniejsze w telefonie, ale poczekam aż mi je łaskawie zrzuci, na razie proszę się zadowolić ochłapami zrobionymi przedwojenną machiną.

tak moja ofiara losu ładnie wychodzi:


tu chciał coś powiedzieć chyba :diabloti:


high five zawsze w cenie (oczywiście nie za nic :diabloti:)


brzydka pyza na śniegu:


zgadnijcie, co tu ciocia ma w ręku :D

Posted

"całuj mnie w dłoń, plebsie"


a tu znowu jak sierotka :loveu:





mój piesek zawsze tak wesoło wychodzi na zdjęciach... jeszcze jak jest to robione jakością super HD w doskonałych warunkach atmosferycznych to w ogóle super :D


wracam do nauki :plzdie:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...