Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Pani Profesor']a i było nie w smak, ojciec TŻ-ta wymyślił, że go chałupniczo 'ustawi' (do tej pory 'ustawiał' tak psy, ale miał wyjątkowo łagodnego, mądrego i usłuchanego asta, a teraz blabladorka bez CIENIA agresji, durnowatego misiaka, więc nie musiał za mocno tych psów 'prostować') i zgodziłam się tylko po to, żeby trochę teściu utrzeć nosa :diabloti:

wziął Pata za obrożę, Pat oczywiście kłapnął z WRRRR, to wziął go jeszcze mocniej, na co Pat jeszcze mocniej się odgryzł... oczywiście wynikła szarpanina, teść odpuścił przy pierwszej krwi :diabloti: a u Pata w główce i tak wyszło "na jego", bo dziabnął, pogonił i miał święty spokój.
czuję dlatego, że ze szkoleniowcem będzie najpierw regularna walka i ciężko mi znieść myśl, że będę musiała na to patrzeć... oby dla psiego dobra :roll:
.[/QUOTE]

Czemu pozwalasz utrwalac w psie przekonanie, ze jak on chce/nie chce to bedzie tak jak on zagra?! Utrwalasz w nim agrsywne zachowania! pozwalasz na to. A jednoczesnie jeczysz, ze chcesz to zienic? Jedno drugie wyklucza!

"sprzedanie psu kopa" w odpowiednim momencie to zupelnie co innego niz proby "ustawienia" psa smaodzielnie w domu i pogarszanie sytuacji- tak opisalas to co z Twoim psem robi Twoj Tz...

Posted

ej, ej - doczytaj - to nie TŻ, tylko jego ojciec, którego widzę raz na pół roku, uznałam, że niech spróbuje, bo on co prawda ma jakieś durne, chałpuniczo-ceasarowo-milanowe metody i tylko dlatego pozwoliłam sprawdzić na Patryku, że wiedziałam,że to guzik da i teściu zrozumie, że nie każdy pies jest taki sam. gdybym wiedziała, że będzie szarpanina, to za cholerę bym nie dopuściła do tego.

nie sądziłam, że wyniknie z tego taka 'bijatyka', może nawet w głębi duszy myślałam, że teściu coś tam wskóra, to miało być 'prowadzenie przy nodze', tyle że za obrożę, a że Pat się zbiesił i ostro zareagował to teść przerwał tę durną zabawę i potwierdził, że to 'ciężki pies'.

to nie było zamierzone, nie dałabym psu podziabać kogoś specjalnie, nie sądziłam, że się aż tak zdenerwuje - tak to było.
że utrwaliło w nim to zachowania agresywne to fakt, wiedziałam to już w momencie, kiedy pokazał teściowi zęby, dlatego teraz muszę to odkręcić.

Posted

aha, odnośnie tego, że pozwalam na to, żeby było jak chce/nie chce - nigdy w życiu nie pozwalam, tylko przedwczoraj, te cholerne polowanie na mysz, wyszło 'na jego', bo po prostu nie zdołałam go złapać.

zazwyczaj mimo tego, że się stawia, to i tak wychodzi 'na moje', jak ma zejść z czegoś, odejść, pójść na miejsce, to może sobie stać i jęczeć, nie odpuszczam mu za cholerę. to nie jest tak, że to rozwydrzony do granic pies - w domu ma zakaz wchodzenia do naszej sypialni, może wejść tylko na komendę i tego przestrzega, nawet jak go zawołamy, to jest chwila zawahania przy przechodzeniu przez próg :)

ma też zakaz wchodzenia do kuchni i pod naszą nieobecność na pewno tam myszkuje po podłodze, ale przy nas nie włazi, jest hasło "nie wolno na białe" (kafelki ;) ) i wychodzi ze spuszczonym łbem.

nie ma tak na co dzień, że osiąga co chce, ta sytuacja z teściem to wyjątek i nigdy więcej nikomu nie pozwoliłam na żadne 'tresowanie', nawet TŻ-towi, czekamy na osobę, która się na tym zna i nie spieprzy mi psa.

Posted

TŻ wymyślił, oczywiście zdajemy sobie sprawę, że pies nie wie o co chodzi z kolorami :cool3:, ale jakoś tak się przyjęło i rozumie, można było równie dobrze zmajstrować 'nie wolno do kuchni', ale jakoś tak z tym białym zostało, w innych mieszkaniach też działa, u koleżanki z aneksu też go tak wypędziliśmy :)


dziś zastosowałam pseudo-korektę na spacerze i żadnej KARY :cool3:
rozdarł ryj na rudego spanielowatego z sąsiedztwa, pies wybitnie agresywny, mniejszy od Patryka ale mord w oczach 2x taki, szczeka na niego, ujada, Pat się napina i zaczyna burczeć, szarpnęłam smyczą, spuścił łeb, nakręca się znowu - to u mnie znów NIE WOLNO i tak w miarę bez eskalacji agresji przeprowadziłam go na bok... a potem od razu zabawa i podskoki, może to było dla niego bardziej czytelne NIE niż zawsze...

Posted

Witam :)
Czytam Was od jakiegoś czasu i szczerze współczuję problemów :(
Chyba faktycznie jedyne co może Wam pomóc to jakiś sensowny psicholog. Mogłabym polecić świetnego faceta, ale niestety we Wrocławiu...
Trzymam kciuki i życzę sukcesów!

Posted

[quote name='Pani Profesor']
Pat się napina i zaczyna burczeć, szarpnęłam smyczą, spuścił łeb, nakręca się znowu - to u mnie znów NIE WOLNO i tak w miarę bez eskalacji agresji przeprowadziłam go na bok... a potem od razu zabawa i podskoki, może to było dla niego bardziej czytelne NIE niż zawsze...[/QUOTE]
nagradzaj go jak odpuści chociaż na chwilę. odpuścił -> skupienie na Tobie -> nagroda. po jakimś czasie on nauczy się, że pies = zabawa i od razu widząc innego psa będzie patrzył Ci na ręce "pańcia gdzie masz piłeczkę" (czy coś, co używacie do zabawy).

Posted

cześć, ciotko-podglądaczko :D

problemy są okazjonalnie, ale wiadomo, że trzeba w końcu to jakoś rozwiązać. na razie idziemy wraz z Majkowską do babeczki od pozytywnego szkolenia, zobaczymy, czy na tego durnia podziała jego ulubiona metoda pt. "daj żreć", choć nie wiem, jak to się ma do eliminacji zachowań agresywnych.

na co dzień nie jest z nim źle, od tego incydentu z polowaniem jest fajny, dziś go wymęczyłam komendami - wszystkimi, jakie zna - sztuczki, posłuszeństwo - jest ok, na spacerze reaguje na niespodziewane "siad", prócz sytuacji stresowych można by pomyśleć, że to ułożony pies... na razie trzymam się tego, żeby absolutnie nie dopuszczać do sytuacji, w której będzie mógł pokazać zęby.

to mądry pies, jestem dobrej nadziei, że wyjdziemy na prostą - póki co :D

Posted

:)
Moja (choć to problem nieporównywalnie banalny) jest strasznym szczekaczem. I jak kiedyś żon przy naszej psiej znajomej powiedział, że jest głupia, bo nie dociera do niej, że szczekać nie wolno, to się dowiedział, że nie ma głupich psów, tylko właściciele mało błyskotliwi :eviltong: Najpierw się obraził (ach ta męska duma!), a teraz chodzi z nią na szkolenie :) Sam, bo ja go podobno rozpraszam :D

Posted

[quote name='Beatrx']nagradzaj go jak odpuści chociaż na chwilę. odpuścił -> skupienie na Tobie -> nagroda. po jakimś czasie on nauczy się, że pies = zabawa i od razu widząc innego psa będzie patrzył Ci na ręce "pańcia gdzie masz piłeczkę" (czy coś, co używacie do zabawy).[/QUOTE]

on już tak robi, ale w trochę inny sposób - czasami jak nadchodzi pies i nie jest wyjątkowo źle do niego nastawiony (czyli nie drze japy z daleka, a po prostu obserwuje z zaciekawieniem) to odwraca się, patrzy mi w oczy i ze skomleniem/piszczeniem siada na dupsku, więc już skojarzył, że nadchodzący pies = jakaś reakcja z mojej strony.

próbowałam przestawić to skojarzenie na smaczka, ale spartoliłam :razz: tzn. wtykałam mu do gęby w momencie spokoju, a on się wtedy rozdzierał, więc szła korekta, potem się uspokajał, znowu smaczek, ale to był taki kocioł, że jestem pewna, że pies nie zrozumiał co to miało znaczyć :razz:

i wiesz, ze spokojnym psem z naprzeciwka to jeszcze zdaje egzamin (odwracanie uwagi zabawką), ale jeśli idzie jazgot, to mogę mu machać kiełbasą przed nosem, jest olewka totalna (kiedyś mu próbowałam wetknąć parówę do buzi pod spożywczakiem, musiałam tam poczekać, a nadchodził pies - ujadacz, Pat się wyłączył absolutnie, zero kontaktu, nawet żarcie nieważne...)

inna sprawa - myślicie, że on może mnie ekhm, bronić? to może mieć takie podłoże? bo Pat nie szczeka na KAŻDEGO psa, tzn. na spacerze osiedlowym 90% psów jest oszczekanych, ale gdzieś na psich spędach potrafił biegać grzecznie w dużych sforach, wstawiałam nawet fotki, zero agresji - tak samo jakiś czas temu na Błoniach, było z 20 psów, żadnej negatywnej reakcji...

zastanawia mnie, co to warunkuje - do tej pory znalazłam tylko jedną prawidłowość. lepiej się zachowuje, jeśli jest luzem :roll:,albo jeżeli bawi się z jakimś psem, którego lubi, i doleci następny (albo 100 następnych) to również jest spoko, czasem tylko tam burknie, jeśli psiur mu chce zabrać piłkę, ale to żadna agresja w porównaniu z tym, co wyprawia na smyczy.

Posted

[quote name='Sowroneczka']:)
Moja (choć to problem nieporównywalnie banalny) jest strasznym szczekaczem. I jak kiedyś żon przy naszej psiej znajomej powiedział, że jest głupia, bo nie dociera do niej, że szczekać nie wolno, to się dowiedział, że nie ma głupich psów, tylko właściciele mało błyskotliwi :eviltong: Najpierw się obraził (ach ta męska duma!), a teraz chodzi z nią na szkolenie :) Sam, bo ja go podobno rozpraszam :D[/QUOTE]

u nas problem szczekania się sam rozwiązał, Pat nauczył się ignorować dźwięki z otoczenia i nie reaguje na szczekanie psów z sąsiedztwa (czasem tylko rozedrze się na 'obce' szczekanie na ulicy, ale mówię ostrzegawczo PATRYYYYK... i jest spokój. jeśli się rozdziera za mocno to rzucam obok niego kapciem i wybijam go z transu w sekundę)

Posted

Ale Pyz nie szczeka na bodźce zewnętrzne, tylko na mnie :(
I to tylko wieczorami, jak usiądę na kanapie. A jak nie jaj boorze coś jem, to już całkiem kaplica :( Jak tak dalej pójdzie, to schudnę, bo podobno podjadanie wieczorne jest najgorsze :D

Posted

[quote name='Pani Profesor']on już tak robi, ale w trochę inny sposób - czasami jak nadchodzi pies i nie jest wyjątkowo źle do niego nastawiony (czyli nie drze japy z daleka, a po prostu obserwuje z zaciekawieniem) to odwraca się, patrzy mi w oczy i ze skomleniem/piszczeniem siada na dupsku, więc już skojarzył, że nadchodzący pies = jakaś reakcja z mojej strony.

próbowałam przestawić to skojarzenie na smaczka, ale spartoliłam :razz: tzn. wtykałam mu do gęby w momencie spokoju, a on się wtedy rozdzierał, więc szła korekta, potem się uspokajał, znowu smaczek, ale to był taki kocioł, że jestem pewna, że pies nie zrozumiał co to miało znaczyć :razz:

i wiesz, ze spokojnym psem z naprzeciwka to jeszcze zdaje egzamin (odwracanie uwagi zabawką), ale jeśli idzie jazgot, to mogę mu machać kiełbasą przed nosem, jest olewka totalna (kiedyś mu próbowałam wetknąć parówę do buzi pod spożywczakiem, musiałam tam poczekać, a nadchodził pies - ujadacz, Pat się wyłączył absolutnie, zero kontaktu, nawet żarcie nieważne...)[/QUOTE]
a zabawy szarpankiem nie lubi? ja mojego przestawiałam na szarpanko, bo to uwielbia, a żarciem wzgardza;) przecież możesz przejść na drugą stronę ulicy, iść w drugą stronę niż jazgot, po prostu psu zwiększyć odległość na tyle, na ile środowisko pozwala i będzie Ci łatwiej nad nim zapanować. po prostu odwracać jego uwagę nie czekając na reakcję tamtego psa.
i obawiam się, że on Cię nie broni tylko to jest na takiej durnej zasadzie pyskówki. na osiedlu zaczepia sam, bo to "jego teren", poza osiedlem drze ryja na to, co drze się na niego, a jak jest większa grupa to już bohatera nie ma;) luzem może się zachowywać lepiej też dlatego, ze nie ma Ciebie na końcu sznurka i nie przekazujesz mu negatywnych emocji (jakkolwiek by to nie zabrzmiało;)) człowiek smyczą potrafi wiele zdziałać, zarówno dobrych jak i złych rzeczy. a działa nie tylko świadomie, ale często też nieświadomie wysyłając psu subtelne sygnały prowokujące do złego zachowania.

Posted

[quote name='Sowroneczka']Ale Pyz nie szczeka na bodźce zewnętrzne, tylko na mnie :(
I to tylko wieczorami, jak usiądę na kanapie. A jak nie jaj boorze coś jem, to już całkiem kaplica :( Jak tak dalej pójdzie, to schudnę, bo podobno podjadanie wieczorne jest najgorsze :D

ojezu, to to może być ciężkie :D podobno clue takiego oduczania jest to, żebyś go nagradzała za momenty ciszy, ale jeśli to szczekacz notoryczny, to niech lepiej Ci poradzą doświadczeni psiarze:D

[quote name='Beatrx']a zabawy szarpankiem nie lubi? ja mojego przestawiałam na szarpanko, bo to uwielbia, a żarciem wzgardza;) przecież możesz przejść na drugą stronę ulicy, iść w drugą stronę niż jazgot, po prostu psu zwiększyć odległość na tyle, na ile środowisko pozwala i będzie Ci łatwiej nad nim zapanować. po prostu odwracać jego uwagę nie czekając na reakcję tamtego psa.
i obawiam się, że on Cię nie broni tylko to jest na takiej durnej zasadzie pyskówki. na osiedlu zaczepia sam, bo to "jego teren", poza osiedlem drze ryja na to, co drze się na niego, a jak jest większa grupa to już bohatera nie ma;) luzem może się zachowywać lepiej też dlatego, ze nie ma Ciebie na końcu sznurka i nie przekazujesz mu negatywnych emocji (jakkolwiek by to nie zabrzmiało;)) człowiek smyczą potrafi wiele zdziałać, zarówno dobrych jak i złych rzeczy. a działa nie tylko świadomie, ale często też nieświadomie wysyłając psu subtelne sygnały prowokujące do złego zachowania.

szarpak lubi, ale 'z braku laku', na dodatek głównie w domu, na zewnątrz może kilka razy się bawił w ten sposób (to nie jest typ psa, który się uwiesza na smyczy z nudów). tak jak piszesz, odnośnie tej pyskówki, to był mój pierwszy strzał, ale nie pasuje do tego to, że nie KAŻDY pies jest oszczekany, nawet i na jego terenie, czasem się zawiązują przypadkowe przyjaźnie.
no i o tych negatywnych emocjach to fakt, na początku na bank czuł mój stres, teraz to już rutyna, więc się nie spinam, a mieliśmy dużo 'gorących' sytuacji (typu drugi pies luzem, niekoniecznie miło nastawiony). teraz jak idzie na psa, to nie napinam smyczy, daję totalny luz, ale w końcu luz się kończy, zaczyna się szczekanie i zazwyczaj kończy się, kiedy pies się poddusza, albo drugi odchodzi... :shake: musi mi ktoś na żywo pokazać, jak w takich momentach reagować, zobaczymy co ta pani szkoleniowiec zdziała :)

Posted

inna sprawa, że jedynym wariactwem, które pozwoliłoby zapanować nad tym darciem japy, jest notoryczne puszczanie go luzem, dla bezpieczeństwa w kagańcu, ale jakoś nie wydaje mi się to poprawnym rozwiązaniem problemu :D

(wtedy nie musiałby być odwoływalny, bo luzem raczej nie czepia się do psów, a kaganiec zapobiegnie zeżarciu małego, krzakowego mieszkańca :razz: i wszyscy byliby szczęśliwi :razz:)

oczywiście żartuję! :D

Posted

a te psy, których on nie oszczekuje nie mają jakiejś części wspólnej? albo po prostu ten typ tak ma, że czasem trafia się jakiś pies nie do oszczekania. wtedy właśnie powinnaś go nagradzać i wychwalać pod niebiosa, jakim to jest przesuper przewspaniałym psem;)

Posted

moja sucza gdy przyszła ze schronu uwielbiała drzeć japę na mnie... matko to było straszne a jak wstałam to było jeszcze gorzej do tego uwielbiała zabawiać się moimi rękoma a gryzący bullterier bez poczucia delikatności to nie przyjemne doświadczenie- uwierzcie mi ;)
Oduczyłam raz dwa po 2 tygodniach było o niebo lepiej... brałam za obrożę i wypraszałam do klatki na posłanie mówiąc spokój (dodam że pies nie znał żadnej komendy) było to dość brutalne szarpnięcie bo nic nie docierało no ale 2 dni takiego "wstrząsu" i potem szło z górki.
Ja tak narzekam na mojego bulla ale w rzeczywistości to jest zaje... ty pies tylko trzeba mieć patent na kierowanie jej zachowań

Posted

i chwalę,a jakby inaczej :D na tych Błoniach, gdzie się zdarzył cud nad Wisłą że Pat nie wydarł ryjca ANI RAZU i zgodnie ganiał z małymi, dużymi, młodymi i starymi to został wynagrodzony za wszystkie czasy, co nie zmienia faktu, że wysiadł z auta pod domem i dalej swoje... :roll: BO RATLEREK WYLAZŁ!

ale ten niby-pinczer to faktycznie straszny gnojek :diabloti: sama bym go chętnie oszczekała, wyłazi sobie przez dziurę w płocie jak kot, wybiega na ulicę, szczeka, podbiega, jakby chciał zaatakować, zatrzymuje się 2 metry od Patryka i zawraca :diabloti: taki mały, osiedlowy samopas, właściciele go chyba mają głęboko w d...

Posted

a odnośnie części wspólnej wśród psów nieoszczekiwanych znalazłam cząstkową prawidłowość, że to głównie większe od niego, wesołe i spokojne suki (nie ciapciakowate, takim dostaje się najbardziej, mieszka obok mała munsterlanderka, która trze brzuchem po ziemi na widok Patryka i choć ją zna, to i tak zawsze wydrze ryj na nią).

nie oznacza to oczywiście, że każda duża suka jest minięta grzecznie :roll: bo mniejsze terroryzuje, a szczeniaki są w ogóle na celowniku... raz 'uratowałam' maciupeńką, może 4-miesięczną maltankę, na którą darł japę, a mała usilnie próbowała do niego podejść, jak odchodziłam, a później ODBIEGAŁAM, to leciała za nami, Pat darł ryj, rzucał się, a przechodnie pukali się w łeb :D bo to takie maciupkie było, że pod butem bym zmieściła...

Posted

z osiedlowymi gnojami i prowokatorami to mam cały czas do czynienia :mad:
jeżeli Pat zamyka japę to futruj go żarciem albo inaczej zacznij karmić go tylko na spacerach tak jak ja to robię.
Profesorka uwierz mi że Ledę słyszała cała dzielnica bo ona wyła i piszczała nie szczekała a teraz cisza ... Pracujemy w ten sposób od 19.01. a poprawa jest niesamowita . ona przy przechodzącym psie odwraca się siada i patrzy w oczy albo na kąska.
Jedynie zastanawiam się jak odwrócić uwagę po zjedzeniu bo strasznie ciągnie a na to jeszcze pomysłu nie mam a dodzwonić się do behawiorystki graniczy z cudem

Posted

U mnie też latają psiska jak cholera i tak jak z Waldkiem null problemo bo on się dupą wypnie i ominie tak np nie wyobrażam sobie mieć w takich sytuacjach Amora ...

Agutka - a co jeżeli pies nie patrzy na Ciebie tylko w amoku rzuca się dalej do psa, a rękę pakowaną w okolice pyska traktuje jak coś do wyżycia się?

Posted

Już tego nie mamy bo tylko machnę mięsem pod nosem i odwraca się do mnie ale nie testowałam jeszcze bliskich spotkań na spacerze.
Przyznam że w szale łapała smaczka i nie patrzała co łapie ale nie była to agresja do rąk w celu wyżycia jak robi to Sagat.
Proste działanie zakładałam dwie rękawiczki jedna zwykła druga skórzana i heja niech se gryzie mnie nie boli ;)

Posted

a to podobno durna metoda, bo pies się uczy gryźć mocniej, skoro nie wywołuje efektu lżejsze dziabnięcie - podobno, podkreślam, może później uwalić mocniej i bez ostrzeżenia, skoro pani nie zareagowała na ostrzegawcze kłapnięcie.
mi wszyscy mówią, że mam nie dopuszczać do ugryzień, a nie je olewać. (bo też bym go podnosiła w rękawicach, ale to bez sensu)

i jest u mnie tak jak piszecie, że w dużym amoku mogę mu wpychać żarcie do gęby i albo przeżuje i nawet nie spojrzy,albo zmemła i wypluje - taką akcję też miałam i byłam w szoku.


agutka - Ty dajesz Ledzie żreć jak się zbliża pies? to jest metoda? ja tego próbowałam i to niejednokrotnie, ale powtarzam - w dużym amoku nie działa, a czasem amok się rodzi już z daleka, choć nieraz i z bliska jest w miarę...

Posted

no i jeszcze mam inne obawy odnośnie tego karmienia w ramach zapobiegania agresji - boję się, że trzeba będzie tak robić już zawsze... :roll: a co, jeśli jakimś cudem zapomnę kąska? Pat nauczy się, że patrzę na panią, olewam psa = jedzonko, a tu pani zapomniała kąska... i cała nauka w dupę? czy rzeczywiście ktoś ma doświadczenie z tym, że pies olewał inne psy bezinteresownie po jakimś czasie?

jeszcze całkiem inna bajka nadejdzie z zapoznawaniem psów, bo teraz to robię na kopa... z resztą Majkowska widziała, pierwsze spotkanie = darcie mordy, podgryzanie Walda w dupę (nie że atak, takie złośliwe przeganianie co jakiś czas), a po paru spotkaniach jest super, cieszy się na jego widok, wita - byłaby znajomość idealna, gdyby nie podszerstek homoseksualny :cool3: bo Wald się wyjątkowo Patrykowi podoba :cool3:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...