Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='agutka']Profesorka- gdy mój mąż mówił że nie śmierdzi ja dalej czułam bo była przewrażliwiona i tak samo może być w przypadku Majkowskej.
[/QUOTE]
Zwyczajnie, są ludzie przyzwyczajeni do smrodu :diabloti:
Ja np po latach spędzonych w schronisku i ogólnym obcowaniu z psami jestem uodporniona. Zresztą, nawet i do smrodu się przyzwyczaić całkiem szybko można:evil_lol::evil_lol:


A czy Pat będzie chciał mrożonki jeść?
Bo mój Wald np mrożonek nie tyka, podejrzewam że przez mało stałą konsystencję z powodu 1 mielenia, 2 dużej ilości wodnistej krwi... Za to mięcho surowe w każdej formie tak.

Posted

mrożonki zarówno primexowe jak i aspolowe w ogóle nie są wodniste. wręcz bym powiedziała, że są suche. tak bardzo, że moja mama wołowinę zamówioną w primexie w całości oddała mi, bo taka dziwnie sucha :evil_lol:

Posted

[quote name='motyleqq']jeśli skorzystasz z Aspolu, to ostrożnie z mięsami z kością. tam jest za dużo kości w stosunku do mięsa i łatwo zatkać psa. najlepiej dodać samo mięso albo podroby do takiej mielonki.

na razie nie wiem jeszcze, z czego skorzystam - czekam na wetkę, czy uda jej się zamówić wszystko w korzystnej cenie. rozpisała mi fajny jadłospis, wrzucę Wam, jak wrócę z psem, bo zaraz się wybieram na spacerro.

[quote name='Robokalipsa']A widzisz,tuńczyk pożywny :p

JA bym Ci polecała zakupić w miesodlapsow.pl mają dobre mięcho i nic się nie dzieje. Dostawa na 5+ i cielęcinę radzę zakupić. Najodpowiedniejsze dla alergików mięso. Więc jeśli możesz to naprawdę zacznij od niej. Moja suk np po kurczaku jest git (nie licząc jakiegoś tam syfka czasem) a po indyku to mam hm.. czadowy festyn i gonitwę w krzaki 100x dziennie :loveu:

Co do konsultacji z innymi wetami to ja się podpisuje ośmioma łapami i dwoma rękoma pod wszystkim co zostało na ten temat juz napisane.

ok, przekonałyście mnie :D polecę do innego weta

[quote name='agutka']oj dla alergików także baran i jagnięcina ;) ja przerobiłam wszystkie mięsa świata i opinie :diabloti: nie wspomnę o króliku ale to trzeba by było mieć kieszenie wypchane forsą

niekoniecznie,ten sklep miesodlapsow.pl ma całkiem spoko ceny, bo Pat nie zjada dużo dziennie, wetka mu rozpisała z nadwyżką (bo to mega głodomor i mocno nie tyje, choć teraz się zaokrąglił) i mięsa dziennie jest koło 20-25 deko i to nie codziennie, bo czasem podroby, więc wychodzi cenowo spoko. na pewno lepiej, niż karma do diety eliminacyjnej :roll:
[quote name='Majkowska']Zwyczajnie, są ludzie przyzwyczajeni do smrodu :diabloti:
Ja np po latach spędzonych w schronisku i ogólnym obcowaniu z psami jestem uodporniona. Zresztą, nawet i do smrodu się przyzwyczaić całkiem szybko można:evil_lol::evil_lol:


A czy Pat będzie chciał mrożonki jeść?
Bo mój Wald np mrożonek nie tyka, podejrzewam że przez mało stałą konsystencję z powodu 1 mielenia, 2 dużej ilości wodnistej krwi... Za to mięcho surowe w każdej formie tak.

Pat żre WSZYSTKO, mrożonki dostawał latem zamrożone :diabloti: wtedy kiedy mu jeszcze dawałam domowe obiadki, chrupał kostkę lodu złożoną z ryżu, mięsa i marchewki i nie miał nic przeciwko. on je warzywa, owoce, płatki owsiane z wodą też zeżarł, sypkie, lepkie, klejące, twarde - wszystko. najmniej wybredny pies świata, jak go oduczaliśmy żebrania dając kawałek cytryny/cebuli, to zżerał zadowolony, więc nie wyszło :diabloti:

[quote name='motyleqq']mrożonki zarówno primexowe jak i aspolowe w ogóle nie są wodniste. wręcz bym powiedziała, że są suche. tak bardzo, że moja mama wołowinę zamówioną w primexie w całości oddała mi, bo taka dziwnie sucha :evil_lol:

jeśli chodzi o konsystencję, zapach czy smak to się absolutnie nie przejmuję,bo on naprawdę nie wymyśla- co włożę do miski, to zjada. garść leków dziennie (kiedy go odgrzybiałam) nie była problemem, po prostu "co ja mam?" + jakaś sztuczka i łykał w ciemno, bo dali z ręki, więc pewnie dobre :diabloti:



agutka - nie wygląda to u Pata tak, jak wstawiłaś na zdjęciu, z resztą on nie miał nużeńca, tylko jedna wetka uznała, że to "może być to" i pobrała zeskrobinę do badania. oczywiście nie wyszło nic w badaniu, ale u tej wetki byłam raz i nigdy więcej...

...tej obecnej ufam, ale pójdę za Waszą radą do doktorów od Majkowskiej, zobaczymy co powiedzą.

u Patryka wygląda to czasem tak:



to zdjęcie z neta, ale podobnie wyglądał hot-spot który mu wyskoczył znienacka, wtedy kiedy myślałam, że się zadrapie na śmierć i do tej pory nie wiemy od czego to wylazło...

a ogólnie ma takie czarne bubki:


jak na tym zdjęciu "odchody pcheł", tyle że to NIE są pchły, nie ma szans, jest regularnie zakrapiany i kąpany, nie jest to też łuszczyca (badanie), wetka mówi, że to wynik łojotoku.


dzięki za porady, kocham Was :loveu: bez dogo bym pewnie dalej siedziała u jakiegoś weta-partacza i karmiła go antybiotykami na nużeńca, "bo może to to"...

Posted

ale to fota nie z nużeńcem a atopowym zapaleniem skóry ;) plus grzyb bo on często towarzyszy różnym problemom skórnym , po prostu grzyb wykorzystuje obniżenie odporności i się namnaża ;)

Posted

chciałam jeszcze sprostować coś, co napisała agutka... nie ma czegoś takiego, jak mięso dla alergika. są psy uczulone na baraninę. nie tylko kurczak i wołowina uczula. alergia to sprawa indywidualna.

Posted

[quote name='agutka']ale to fota nie z nużeńcem a atopowym zapaleniem skóry ;) plus grzyb bo on często towarzyszy różnym problemom skórnym , po prostu grzyb wykorzystuje obniżenie odporności i się namnaża ;)[/QUOTE]

tak czy siak, to nie tak wygląda u Patryka :shake: zrobię foty TŻ-ta telefonem, może trochę rozjaśnię, o co chodzi.
a z grzybem wiem, Pat miał malassezję, zaleczona, a czy nie nawróciła, to na chwilę obecną nie wiadomo, trzeba by zrobić jeszcze raz badania pod tym kątem. i wiem, że to właśnie przez odporność :(

[quote name='motyleqq']chciałam jeszcze sprostować coś, co napisała agutka... nie ma czegoś takiego, jak mięso dla alergika. są psy uczulone na baraninę. nie tylko kurczak i wołowina uczula. alergia to sprawa indywidualna.[/QUOTE]

on prawdopodobnie nie jest alergikiem pokarmowym, robiłam dietę eliminacyjną, zero efektów - u niego w ogóle są chwilowe poprawy, ale to loteria i kwestia tego, że jest często kąpany albo się dobrze wywietrzył :roll:

Posted

pamiętam, kochana, ale dziś znowu dupsko - wyganiałam Pata z piłką żeby tylko się zmachał i teraz śpi padnięty, zaraz będę go kąpać, potem sprzątam i robię obiad, a następnie wjeżdża nauka :loveu: bo pon,wt i środa to będzie pogrom...


..ale jutro w południe się możemy wybrać na coś, pisałam chyba wyżej, że sobota mi w miarę pasi! ewentualnie niedziela jakoś w południe

Posted

W niedzielę bym chciała być na dogtrekkingu.
Sobota chętnie, ale ostrzegam że musimy wyciągnąć mojego Tż z bobasem z nami.

Dziś i tak mam makabryczny dzień,więc nawet poranne bieganko odstąpiłam tż...
Czekam na ten weekend z utęsknieniem:-(

Posted

a ja czekam na 17 lutego, bo wtedy mam poprawkę, oby jedyną,bo już jeden egzamin uwaliłam... a wtedy będę miała tydzień laby od uczelni, co mnie fantastycznie odciąży :loveu:


kupiłam wczoraj Patrykowi w zoologiku kość- nie żadną prasowaną, wiązaną, tylko takiego dużego, białego, ciężkiego gnata - kiedyś u TŻ-ta usiłował się w taką wgryźć i nie mógł, więc uznałam, że to fajny,relaksujący zabieg bo ostatnio ze szpondera wołowego kostkę potraktował jako zabawkę, wyjątkowo NIE jak posiłek... pełna nadziei dałam mu tego gnata, no i niestety zżerał go łapczywie, chrup, chrup, nie ma główki... uznałam, że trzeba zabrać,bo to nie ma być POSIŁEK, a po prostu zabawa/relaks, no i wyszło szydło z wora -to kość nasmarowana od środka jakąś pastą serową, dlatego tak go korciło, żeby zżerać jak obiadek :placz:


a powiedzcie mi - jak kupię kość w mięsnym, takiego gnata z dinozaura, taką ogrooomną i wielką, to co mam z tym zrobić? oczyścić, ugotować, wyparzyć? lab TŻ-ta miał takiego dinozaurowego gnata, ważył z 3kg, nie do podniesienia - taki właśnie "wyżywacz", żeby dał radę się czasem wgryźć, ale żeby nie chrupał jak obiadu...
...chyba że powiecie mi, jak się to nazywa - kość wapienna? bo wędzona chyba jest taka 'zjadliwa', a ja mam na myśli ciężką i 'pełną' kość, taką do memłania przez tydzień.

Posted

Ja z koścmi nie robiłam nigdy nic.
Przynosiłam i łup pieskowi na dywan:evil_lol:a on juz sobie z tym radził.
Jedną kość całkiem niechcąco zasuszyłam kładąc ją w upał na parapet i zrobiło mi się taki twarde britowskie mięso - ani nie śmierdziało ani nic - to mi wziął sąsiad i chyba zjadł, bo nie wiem po co komu zabierać z parapetu zasuszoną kość:roll:

A może kupuj mniejsze?
Mi np bardzo spasowały kolanka cielęce, dużo chrząstki a i wymiarowo nieduże.
W masarni też ci mogą przekroić, tylko trzeba uważać żeby nie porobili ostrych kantów.

Posted

ale widzisz, tu nie chodzi o mniejsze, bo mniejsze zeżre mega szybko jako posiłek, a ostatnio jak był nażarty i dostał kość ze szpondera, to ją memłał jak zabawkę, chyba nawet do tej pory gdzieś zachomikował kawałek, można było mu ją zabrać i memłał zrelaksowany, a nie w panice jak zdobycz :roll:

taka mniejsza będzie 'na raz', a ja chcę giganta, którego nie włomocze, tylko do którego sobie tam podejdzie z nudów, takiego jak miał TŻ-ta lab- nie wiemy skąd była ta kość, ale była bardziej 'pełna' niż te z zoologa, taka jakby twardsza i właśnie nie wiem, czy to jest taka typowa "kość z mięsnego" tj. bez obróbki żadnej, surowa, czy jakoś właśnie preparowana.

Posted

[quote name='Pani Profesor']
taka mniejsza będzie 'na raz', a ja chcę giganta, którego nie włomocze, tylko do którego sobie tam podejdzie z nudów, takiego jak miał TŻ-ta lab- nie wiemy skąd była ta kość, ale była bardziej 'pełna' niż te z zoologa, taka jakby twardsza i właśnie nie wiem, czy to jest taka typowa "kość z mięsnego" tj. bez obróbki żadnej, surowa, czy jakoś właśnie preparowana.[/QUOTE]
A może to zwykła kość wędzona była?

Posted

[quote name='motyleqq']nigdy nie gotuj psu kości!!

taką wielką, wołową kość możesz po prostu dać. nic z nią nie robić, piesek sobie poobgryza mięsko i będzie miał frajdę :)


a taka wołowa się ekhym, nie zepsuje? tzn. jak już obryzie mięcho i zostanie gnat, to może leżeć i leżeć? labrador TŻ-ta swoją miał kilka miesięcy ale nie wiem czy to była z masarni, czy z zoologa jakaś 'wapniowana'.

ja kupiłam coś takiego:


no i to jest dosyć duże, ale mimo wszystko 'miękkie', bo radził sobie z tym nieźle.
taka mega twarda jest po prostu surowa...?

Posted

[quote name='Majkowska']A jak już tak weszliśmy w temat barfa to mam pytanie :
jak podajecie psom ryby?
Zawsze mam ochotę Waldka jakąś rybką uraczyć, ale się cholernie boję ości..[/QUOTE]

pytałam o to wetkę i ona powiedziała, że to spory problem dla psów, które żrą szybko, takim trzeba wydziubywać ości z ryby, a to trwa wieki i można coś przeoczyć. w mojej diecie nie uwzględniła ryb, jedynie kostki gotowe BARF w których jest olej rybny.

pokażę Wam tę dietę na dni w tygodniu:

1. nieoczyszczone żołądki baranie mielone- 250g, warzywa/owoce - 50g
2. mix podrobowy barani/cielęcy - 250g, warzywa/owoce - 50g
3. kostka BARF dla alergików - 250g
4. kostka Primex Supreme - 250g, warzywa/owoce - 50g
5. Konina mięso mielone bez kości 250g, warzywa/owoce - 50g
6. indyk mięso mielone z kością - 250g, warzywa/owoce - 50g.
7. szyja z indyka 250g

raz w tygodniu - łyżeczka Multi Mineral


mogę modyfikować białko, tj. dać innego zwierza zamiast np. koniny, bo w sklepie tego nie dostanę, a jeśli już to 100zł/kg, więc to tylko z zamawiania z BARFowych sklepów.
poza tym smakołyki się nie wliczają w dzienną dawkę, on nie tyje, a jeśli już to szybko zrzuca, więc mogę kości prasowane, wędzone uszy itd. odliczyć całkowicie i nie uwzględniać.

dzień z podrobami mogę zastąpić np. twarogiem (choć dostał tylko raz i miał srakę, więc chyba sobie odpuszczę), mogę podlać olejem albo jogurtem co jakiś czas.

zboża babka mi wykluczyła raczej, ewentualnie jeśli się trafi to w suchej karmie jako nagrodzie przy szkoleniu i tyle.


jakieś uwagi co do menu...? coś jest źle/powinno być inaczej?

Posted

te białe z zoologa faktycznie są dosyć miękkie. zwłaszcza jak pies żarłoczny. najtwardsza będzie surowa, ale czy ona może sobie tak leżeć? nie jestem pewna. teraz jest zimno, może wywalaj na balkon, a dawaj na czas memłania :evil_lol: a może jak kupisz taką wielką kość białą w zoologu, to będzie inaczej niż taka mniejsza? moim zdaniem też wędzona jest twardsza niż te białe.

Majkowska, ja kiedyś mieliłam rybę. teraz podaję głowy łososia, ale siedzę przy psach na wszelki wypadek... ale ładnie gryzą

edit:
co do jadłospisu... nie rozumiem tej ilości mielonek. moim zdaniem to może być urozmaicenie, a nie podstawa. co to jest kostka dla alergików? dziwne te produkty...

Posted

Sama w sobie kość goła z mięsa nie jedzie aż tak. Ma tam jakiś ciutkę zapach, ale nosa nie urywa tak jakby była pokryta mięchem. Trzymałam takie na dywanach po kilka tyogdni nawet i nie jechały aż tak ;)

tak wygląda kość naturalna :
https://lh6.googleusercontent.com/-6E8yNqlHzfU/UGSV9RME1KI/AAAAAAAAJqo/bAbhA3DsQ_Y/s576/DSC07181.JPG

a tu masz kość wędzoną :
https://lh5.googleusercontent.com/-PrQEnZTdMS8/UuD_8D6spyI/AAAAAAAAT5g/FmzDXJzikmA/s512/amkostka.jpg

Posted

[quote name='motyleqq']te białe z zoologa faktycznie są dosyć miękkie. zwłaszcza jak pies żarłoczny. najtwardsza będzie surowa, ale czy ona może sobie tak leżeć? nie jestem pewna. teraz jest zimno, może wywalaj na balkon, a dawaj na czas memłania :evil_lol: a może jak kupisz taką wielką kość białą w zoologu, to będzie inaczej niż taka mniejsza? moim zdaniem też wędzona jest twardsza niż te białe.

Majkowska, ja kiedyś mieliłam rybę. teraz podaję głowy łososia, ale siedzę przy psach na wszelki wypadek... ale ładnie gryzą

edit:
co do jadłospisu... nie rozumiem tej ilości mielonek. moim zdaniem to może być urozmaicenie, a nie podstawa. co to jest kostka dla alergików? dziwne te produkty...

kostka dla alergików to taka nazwa w sklepie z BARFem, oczywiście to nadużycie, bo - jak pisałaś - na różne rzeczy są psy uczulone, ale tam są mięsa 'najmniejszego ryzyka', tj. struś, jagnię, dodatek olejów rybnych żeby poprawić stan skóry. nie analizowałam dokładnie, ale to taka piguła składników pod Patryka, tran jest tam jeszcze bodajże.
a co do mielonek, to uważasz, że jest ich za dużo? wetka mi dała wolną rękę, mówi, żeby nie trzymać się tego sztywno, więc zamiast mielonek co? mięso i oddzielnie kość?

[quote name='Majkowska']Sama w sobie kość goła z mięsa nie jedzie aż tak. Ma tam jakiś ciutkę zapach, ale nosa nie urywa tak jakby była pokryta mięchem. Trzymałam takie na dywanach po kilka tyogdni nawet i nie jechały aż tak ;)

tak wygląda kość naturalna :
https://lh6.googleusercontent.com/-6E8yNqlHzfU/UGSV9RME1KI/AAAAAAAAJqo/bAbhA3DsQ_Y/s576/DSC07181.JPG

a tu masz kość wędzoną :
https://lh5.googleusercontent.com/-PrQEnZTdMS8/UuD_8D6spyI/AAAAAAAAT5g/FmzDXJzikmA/s512/amkostka.jpg


jaki wielki gnat przy młodym Walduniu :D tak tak, ta amorkowa wędzona odpada,bo taką też niszczył szybko, tyle że mniejszą - następną kupię surową z masarni, zobaczymy jak się z taką upora.
ta labradora była jednak suszona z zoologa, tak mówi teściówka, więc po prostu była z gigantycznego zwierza, ona ważyła naprawdę z 4kg, może dlatego była aż taka twarda.

Posted

PP, zarejestruj się na forum barfnyswiat, poczytaj... wiem, że teraz masz sesję to nie masz czasu, ale po sesji się tym zajmij.
ja uważam że barf nie polega na podawaniu mielonego mięsa, tylko na podawaniu całych kawałków, po to, by pies popracował nad tym, pogryzł trochę, wtedy to ma naprawdę sens. mielić to można szczeniaczkom albo bardzo małym pieskom. wiem, że czasem nie mamy wyjścia, np ja wspieram się mielonkami, bo mam psa alergika. ale trzeba trochę pochodzić, podowiadywać się, gdzie można kupić mięso. najbardziej opłaca się kupować całe zwierzę, np kurczaka, kaczkę, gęś, wtedy wychodzi najtaniej i podasz psu wszystko, czego potrzebuje. u mnie np w Kauflanie koło środy można zwykle kupić kaczkę całą po 7zł/kg, czyli o połowę taniej niż normalnie.
w mielonkach nie wiadomo co jest. pomyśl, czemu ta mielona konina jest tyle tańsza, niż zwykła? bo wrzucają tam byle co. owszem, pies nie powinien jeść najlepszej jakości mięsa, tylko takie właśnie tłuste, ale też bez przesady.
jedyne, co masz w jadłospisie w całości, to indycza szyja. pomyśl, jak Twój pies wciągnie nosem mielone mięso. wiesz przecież, jaki jest łapczywy.
kup mu skrzydła z indyka, albo innego drobiu, albo całego ptaka, podziel sobie i mu podawaj w ten sposób. wtedy na każdym kawałku będziesz mieć kość i mięso. z takiej kaczki zostanie trochę korpusu z mniejszą ilością mięsa, to wtedy dodaj do tego podroby. ale po co zmielone? podaj całe. trochę przyjemności z jedzenia dla psa ;)
mówi się, że nie powinno się dawać warzyw w jednym posiłku co kości. trochę inaczej się to trawi. ale najlepiej sprawdzić na swoim psie. takie warzywka też zmiękczą posiłek z kością(czyli dobrze)
jak masz taką mielonkę z kością, to sprawdź, jaka będzie kupa. prawdopodobnie zbyt sucha. jeśli tak, to następnym razem dodaj mięsa do takiej mielonki.
co z jajkami? przy jego stanie sierści są niezbędne. nie wiem, co to jest ten preparat co masz dawać, ale nie dawałabym... pewnie nie jest naturalny. zamiast tego, normalnie kup olej z łososia, koniecznie w nieprzezroczystym opakowaniu, bo światło utlenia olej i traci omegi.
pomyśl też o suplementacji krwi. praktycznie jej nie ma w mięsie, bo mięso jest odkrwawiane. a biorąc pod uwagę, że on teraz miał te zdrowotne przejścia, to krew by go wspomogła. możesz kupić proszkową na allegro, albo poszukać ubojni, gdzie dostaniesz świeżą. czasem dają za freeko ;)

jeszcze co do nabiału, generalnie nie powinno się go podawać, chyba że pies dobrze trawi, to wtedy w ramach przysmaku można dać. jogurcik też zmiękczy posiłek kostny.

Posted

motyleqq nie musisz mnie prostować z baraniną ponieważ jagnięcina/baranina jest jednym z najbardziej bezpiecznym mięsem i z reguły każdy zaczyna od karmy z baranem jak i królikiem. Potem wprowadzają następne rodzaje mięs.

PP- to że twój pies niema prawdopodobnie pokarmówki nie znaczy że dany składnik nie nasila choróbska .


wy wszyscy zaopatrujecie się w internetowych sklepach?

Posted

[quote name='motyleqq']PP, zarejestruj się na forum barfnyswiat, poczytaj... wiem, że teraz masz sesję to nie masz czasu, ale po sesji się tym zajmij.
ja uważam że barf nie polega na podawaniu mielonego mięsa, tylko na podawaniu całych kawałków, po to, by pies popracował nad tym, pogryzł trochę, wtedy to ma naprawdę sens. mielić to można szczeniaczkom albo bardzo małym pieskom. wiem, że czasem nie mamy wyjścia, np ja wspieram się mielonkami, bo mam psa alergika. ale trzeba trochę pochodzić, podowiadywać się, gdzie można kupić mięso. najbardziej opłaca się kupować całe zwierzę, np kurczaka, kaczkę, gęś, wtedy wychodzi najtaniej i podasz psu wszystko, czego potrzebuje. u mnie np w Kauflanie koło środy można zwykle kupić kaczkę całą po 7zł/kg, czyli o połowę taniej niż normalnie.
w mielonkach nie wiadomo co jest. pomyśl, czemu ta mielona konina jest tyle tańsza, niż zwykła? bo wrzucają tam byle co. owszem, pies nie powinien jeść najlepszej jakości mięsa, tylko takie właśnie tłuste, ale też bez przesady.
jedyne, co masz w jadłospisie w całości, to indycza szyja. pomyśl, jak Twój pies wciągnie nosem mielone mięso. wiesz przecież, jaki jest łapczywy.
kup mu skrzydła z indyka, albo innego drobiu, albo całego ptaka, podziel sobie i mu podawaj w ten sposób. wtedy na każdym kawałku będziesz mieć kość i mięso. z takiej kaczki zostanie trochę korpusu z mniejszą ilością mięsa, to wtedy dodaj do tego podroby. ale po co zmielone? podaj całe. trochę przyjemności z jedzenia dla psa ;)
mówi się, że nie powinno się dawać warzyw w jednym posiłku co kości. trochę inaczej się to trawi. ale najlepiej sprawdzić na swoim psie. takie warzywka też zmiękczą posiłek z kością(czyli dobrze)
jak masz taką mielonkę z kością, to sprawdź, jaka będzie kupa. prawdopodobnie zbyt sucha. jeśli tak, to następnym razem dodaj mięsa do takiej mielonki.
co z jajkami? przy jego stanie sierści są niezbędne. nie wiem, co to jest ten preparat co masz dawać, ale nie dawałabym... pewnie nie jest naturalny. zamiast tego, normalnie kup olej z łososia, koniecznie w nieprzezroczystym opakowaniu, bo światło utlenia olej i traci omegi.
pomyśl też o suplementacji krwi. praktycznie jej nie ma w mięsie, bo mięso jest odkrwawiane. a biorąc pod uwagę, że on teraz miał te zdrowotne przejścia, to krew by go wspomogła. możesz kupić proszkową na allegro, albo poszukać ubojni, gdzie dostaniesz świeżą. czasem dają za freeko ;)

jeszcze co do nabiału, generalnie nie powinno się go podawać, chyba że pies dobrze trawi, to wtedy w ramach przysmaku można dać. jogurcik też zmiękczy posiłek kostny.


jeju, dzięki :D rozwiałaś wszystkie moje wątpliwości, bo też tak intuicyjnie czułam, że lepiej mu walnąć ochłap w całości (tak jak na próbę mu dawałam kurzy korpus ze wszystkim, zżarł i się oblizał, kupa elegancka), jakoś mi te mielonki też jechały łatwizną, a on ma kamień nazębny i szybko mu przyrasta, jeśli czegoś nie gryzie. tak więc jednak intuicyjnie dobrze pomyślałam, że lepiej kupić w całości i mu porcjować zwierza. i to prawda, że w Kaufie są fajne przeceny na kaczkę, w moim też :D

a o jajkach zapomniałam napisać, że też dostaje i to 2-3x w tygodniu,bo mój TŻ wcina omlety często i zostają po 2-3 żółtka, białka nie daję bo czytałam, że na wchłanianie czegoś tam źle działa.
a myślisz, że dawanie kości 4-5x w tygodniu to za dużo? bo w końcu w takim kaczym skrzydle też jest trochę, w udzie również, czy lepiej mu to wydzielać jakoś na "kostny dzień", a innego dnia samo mięso?

[quote name='agutka']motyleqq nie musisz mnie prostować z baraniną ponieważ jagnięcina/baranina jest jednym z najbardziej bezpiecznym mięsem i z reguły każdy zaczyna od karmy z baranem jak i królikiem. Potem wprowadzają następne rodzaje mięs.

PP- to że twój pies niema prawdopodobnie pokarmówki nie znaczy że dany składnik nie nasila choróbska .


wy wszyscy zaopatrujecie się w internetowych sklepach?


ja się jeszcze nigdzie nie zaopatruję, czekam, aż wetka mi doniesie jej 'biznesplan' na żywienie Pata ;) i zobaczę, co wyjdzie sprytniej ,ekonomiczniej i ogólnie lepiej, czy szukać po mięsnych, czy zamówić z neta co trzeba.

Posted

aha, i faktycznie mielone wciąga nosem, bo raz daliśmy mu lekko niefajną wołowinę mieloną (2 dni po terminie, ale trochę capiła) to TŻ mówi - popatrz, jaki królewicz, najpierw polizał - a okazało się, że on już WYLIZYWAŁ miskę i dawno zeżarł :diabloti:

ponagrywam Wam w końcu jak u niego wyglądają różne rzeczy, np. posiłek, to popadacie :diabloti:

i tak jest lepiej, dziś oddał mi tą na wpół zeżartą kość jedynie z WRRRR... ale już nie pokazał zębów, a tym bardziej nie kłapnął - na początku nie można było do niego podejść, jak żarł, teraz na zamiankę idzie elegancko, a nawet i bez zamianki oddaje, choć niechętnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...