Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie, bo z Wami to wyprawa na pół dnia :D a z Izką byśmy tylko zrobiły śnieżną rundkę wokół bloku i psy by się bawiły w domu, podczas kiedy my będziemy robić projekt... a tak Pat będzie męczył ciotkę i zmuszał do rzucania piłki :diabloti:

ja dalej jestem uziemiona, ale na wtorek umawiam się z Amigą na Błonia, tzn. na razie wstępnie - muszę jej przekazać fant z bazarku, a przy okazji poznamy Nurkę :loveu:
idziesz z nami? TŻ zabiera auto na wtorek :( a poza tym z dwoma psami byśmy nie wlazły, więc albo pojedziemy tramwajką, albo poleziemy piechotą :cool3: co panienka na to?

Posted

Ze mną na pół dnia?!
Chyba żartujesz, ja przecież mam psa niewybieganego bo zamiast z nim spacerować siedzę na dogo:evil_lol:

Amiga mnie chyba nie lubi bo jakos sie do spotkan ze mna i moim ulozonym pieskiem nie pali :lol: ja nie wiem czy ja w tym ukladzie moge isc :D

Posted

ja z moim stopniem lenistwa i wygodnictwa najchętniej całą zimę bym się teleportowała, a pies by lał do kuwety :diabloti: ale z racji tego, że mi go po prostu żal, że się nudzi, to zmuszam się do marznięcia w zaspach, bo w końcu radość pieska najważniejsza :loveu:

(taka radość, że wyciągnęłam ostatnią porcję kości cielęcych z zamrażarki i jak się odmroziły, to poczułam odór zdechłego szczura :roll: pierwszy raz mi się coś zepsuło w zamrażarce, albo musiałam zamrozić jakieś nie do końca świeże... w każdym razie Pat ma kolację na sucho :cool3:)

Posted

[quote name='Pani Profesor']
dzieci za to cholernie nie lubi :angryy:i nie wiem jak to będzie, w razie mi przyjdzie do łba sobie takowe spłodzić :cool3:
....

...teraz jak widzi tego dzieciaka, to zaczyna warczeć jak na psa i strasznie mnie to niepokoi, bo kiedyś olewał dzieci, traktował jak podludzi :cool3:, czyli przywita się, ale zlewa i nie reaguje na komendy/wołanie (ewentualnie wyrywał fanty z ręki, jeśli dziecko coś trzymało:D)

[/QUOTE] hehe mam w planach spotkanie ze znajoma z dzieckiem - jako jedyna zgodziła sie wystawic swoje dziecko jako obiekt do socjalizacji Waldka. zapraszam z nami , i tak juz dziecko jest stracone :evil_lol:


ja tam lubie wyjsc na polko z pieskiem na -20:loveu:
gorzej ze Wald nie wytrzymuje :d

Posted

kości to podstawa w barfie, wapń balansuje fosfor w podrobach (największy w sercach). Jeżeli mięso przybiera brzydszy zapach to niestanowi zagrożenia wręcz przeciwnie pohamuje zjadanie kupek na dworze innych zwierzątek ;) wiadomo jak mięso zielone to nie dajemy bo nawet psi żołądek tego nie wytrzyma ;)

Posted

poważnie mogę mu dać takie mięcho? To wyjmę ze śmietnika,bo jest na wierzchu :D capi takim starym mięsem, no - nie jakoś koszmarnie, jak gnijące resztki z kurczaka :roll:, no ale świeżością też nie grzeszy... zaryzykuję.

Iza bierze Neskę do mnie, nasza zaufana wetka mówi, że ryzyko zarażenia jest minimalne, bo Pat był szczepiony a Neska nie i że na jej oko to wirusówka, więc można zaryzykować.

zobaczymy :roll:

Posted

ja Sagatowi zawsze daję takie mięsko o którym zapomniałam i jest lekko śliskie , obmyję ten zylc i prawie jak nówka ;)
nasze zwierzaki to też padlinożerne ;)

ja dla białej zakupiłam 15 kg barana, facet ubił starego samca (jego mięso byłoby twarde a klient byłby nie zadowolony) krew nie do końca była spuszczona a mięch czerwone , gdy obrabiałam to kuchnia wyglądała jak w rzeźni , po odmrożeniu capiło jakby to w mydlinach było moczone :/ smród okropny ale na cwiczenia na posłuszeństwo Ledy znakomite ;)

Posted

Psy zjadają i zepsute totalnie mięso - ale tak konkretnie zepsute że na 20 km czuć :evil_lol:
Podobnież takie mięcho jest nawet i lepsze bo łatwiej się trawi i lepiej żołądkowi służy w kwestii flory itd ;)
Tylko nigdy takiego mięsa nie gotuj absolutnie.

O baran ponoc cuchnie diabelnie.
Ja narazie najgorzej wspominam z barfowania sarnę... bleeeh.

Ja bym tam wstrzymała się z braniem psa jeśli jest chory. Wytrzyma chwilę bez kumpla, a jakby się miały obydwa zarazić to lepiej nie.
Tymbardziej że kaszel strasznie męczy, a leczenie jest takie nijakie i trwa.

Posted

w wakacje jeźsdzimy w lasy nad jeziorko i tam był obóz harcerzy , gdy odjechali poszłam z Ledą na ich plażę i nagle mi Leda zniknęła.

Ja w panice wołam szukam i nagle słyszę w trzcinach jakieś szmery patrzę Sagat z drugiej strony biega i szuka szczęścia no stoję jak debilka i patrzę co to w tych trzcinach ;) nale z nich wybiega Leda i wieeeelkim kawałkiem schabowego z kością który był w wodzie kilka dobrych dni, no taka szczęśliwa przybiegła pochwalić się znaleziskiem a ja prawie z wymiowiotowałam całą zawartość żołądka :/ Jeszcze po kilku godzinach wędrówki gdy wchodziliśmy do auta czułam ten odór z ryja

Posted

no to ja Wam powiem, że albo mnie robicie w konia jak naiwniaka, albo całe życie żyłam w przeświadczeniu, że jak coś jest podpsute, to psu też zaszkodzi - tzn. wiem, że zdarza się, że pies zeżre zdechłego szczura albo jakiegoś schabowego z jeziora i PRZEŻYJE, ale myślałam, że nie wolno karmić psa - że tak powiem - z pełną świadomością :cool3:

dostał te gnaty, one nie walą jakoś bardzo, nie czuć ich z 20 metrów:D ale z bliska nie pachną najlepiej, no - taki zapach jak pakowany kurczak 2-3 dni po terminie, no.

zjadł zadowolony, nie ma sraczki póki co, więc chyba się przyjęło :D



a Neska była i jak na moje laickie oko, to to nie jest kaszel kennelowy (zgooglowałam i zjutubowałam) tylko jakieś przeziębienie, bo jest skoczna, zabawowa, nie ma gorączki i ani razu nie kaszlnęła przez 2-3h. u mnie. zdjęć NIE BĘDZIE bo ciotki nie zrobiły :diabloti:

Posted

nasz żołądek różni się od psiego tym że psa kwasy czyli Ph i inne czorty są dużo silniejsze czyli taki zapach pakowanego kurczaka po terminie nie zrobi rewolucji ;) jak nie dostał sraczki to będzie robił ferrero rocher ;)

Posted

nie dostał :D

teraz miał najdłuższe śniadanie w swoim życiu, jadł chyba z 10 minut :crazyeye: (miska chrupków 150g. to u niego max minuta), bo dostał łeb z kości cielęcej z chrząstkami i mięchem i trochę się nie mógł do tego dobrać :)

Posted

nie no, u mnie na razie testowanie w oczekiwaniu na sraczkę - dziś przyjedzie wetka i da mi jadłospis dla tego dziada, a póki co dostaje takie różności w ramach eksperymentu, daję i czekam aż rzygnie :diabloti: ale jakimś cudem dobrze się przyswaja, koopa normalna, więc chyba BARF przejdzie, a moje obawy o to, że nie umie gryźć, to panika. widać gryzie, skoro się przyswaja :)

Posted

witamy, witamy :D

a u nas jak zwykle śmiesznie - wyszliśmy na piłkę na trochę z TŻ-tem i spotkaliśmy sąsiadów (sznaucerkę olbrzymkę i małego niby-sznupka) i ganiały sobie godzinę w najlepsze, Pat wygląda jak bałwan, cała chata w śniego-błocie a spomiędzy łap mu wygrzebaliśmy wielkie OBCASY z lodu :D ktoś ma jakąś metodę na szybkie neutralizowanie bałwanków? bo po intensywniejszym spacerze niż "pod blok" jest naprawdę makabra, nie nadążam z myciem podłogi :D

Posted

motyleqq ma tu całkowitą rację ;) zamknąć i czekać aż wyschnie, Leda po mokrym spacerze zawsze odczekuje w kennelu a Sagat w swoim posłaniu w innym pomieszczeniu ;) ale zawsze Patowi możesz obciąć kudły a do wiosny pięknie odrosną ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...