Pani Profesor Posted December 9, 2013 Author Posted December 9, 2013 tyle że miałabym go teraz ot,tak przestawić? tak po prostu za dwa dni rzucić mi kawał mięcha do miski? i druga sprawa - Ty robiłaś Ledzie badania? bo w zasadzie ja nadal nie wiem, na co Pat jest uczulony, ale podejrzany jest kurczak jako 'duży udział' w jego dotychczasowym żywieniu. masz jakiś pomysł, jak to wprowadzic? i od czego zacząć..? Quote
Majkowska Posted December 9, 2013 Posted December 9, 2013 Są zwolennicy teorii że jeśli barf to ani rusz przy starcie bez przystosowania psa. Zaleca się wtedy głodóweczkę jednodniową ( Walduś sobie np zrobił dla odmiany 3 dni...) a potem same żwacze. Najkorzystniej byłoby te żwacze podawać na surowo - ale powiem szczerze to dość nieprzyjemny eksperyment, kupiłam kiedyś cuś o wdzięcznej nazwie " książka wołowa" i obiecałam sobie że nigdy już nie będę narzekała że coś śmierdzi...Krótko mówiąc to są wybebeszone flaki plus treść pokarmowa :p Mniej ekstremalne jest podawanie żwaczy suszonych. Są też zwolennicy teorii że psa nie trzeba w żaden sposób przystosowywać tylko od razu wprowadzasz mięso. Co wybierzesz to już Twój indywiduwalny wybór. Jeśli byś się decydowała na Trovet to daj znać, bo będę zamiawiać karmę to się możesz podłączyć :) Quote
Robokalipsa Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Ja zrobiłam dokładnie z dnia na dzień :p ALE -1 dnia dałam 1 podudzie z kurczaka (troche była głodna,cóż peszek :eviltong:) -Drugiego dnia dostała 1 podudzie a parę godz póżniej porcję rosołową (w tesco są takie małe pakowane po 3szt ) -3 dnia dostała 1 porcję rosołową + duża szayja indycza + marchewa -4 dnia samo mięso barf+marchewa -5 dnia już normalna mieszanka - mięso wołowe + żwacze + warzywa i tak lecimy już sobie barfem z ryżem :p Kaścina ma zdecydowanie miękkszą sierść i zniknęły ,jakby to nazwać - "pryszcze" pod skórą,takie bąbelki jak po komarach. Nawet chyba ślepka jej bardziej błyszczą :loveu: W ten sposób przez 3 dni sprawdziłam sobie jak dziewucha reaguje na surowizne. Jeśli podejrzewasz u Pata uczulenie na kuraka to poszperaj po mięsnych za wołowiną. Naprawdę bardzo mocno polecam Ci barf. Jeśli ostrożnie po trochu będziesz wprowadzać to nie powinno być mega rewolucji. A i wtedy ja bym absolutnie nie dawała suchej karmy ani nic innego ,tylko surowe. Psi żołądek musi obniżyć ph. Quote
agutka Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Julka ale Pat prawdopodobnie kurczaczka nie może ;) ja mam dostęp do baraniny i jagnięciny i tu byłby najlepszy środek karmienia, lecz to wychodzi nieco drożej niestety ja na początku dałam te nieszczęsne żołądeczki z treścią i sparzone mięsko, jak przeszło bez lużnej kupki to surowizna została w 100 % wprowadzona. pamiętaj nie wpadaj na pomysł dawac samej wątróbki bo będziesz miała brązowe ściany :D:D:D ja to kiedyś już przeszłam ;) Leda przestała śmierdzięc grzybem po ok 2 tygodniach, teraz nalot się brązowy zbiera ale bez smrodu więc mam nadzieję że to tylko pozostałości i tak jak mówiłam kąpiel raz na 1,5 tygodnia a nawet na dwa tak żeby coś nowego namnożonego wybić ;) Ja dostałam od dziewczyny z forum fungiderm z dużym stężeniem ketonazolu i pryskałam tego ryja co również nieco pomogło w leczeniu, może spytaj weta o ten lek powinien być dostępny w większości gabinetów Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 o wątróbce wiem, bo dostał raz jedyny gotowaną z ryżem i myślałam, że umrze mi na spacerze :shake: dzięki, dziewczyny za rady - dziś oficjalnie skończyła się karma i jestem w kropce, tzn. mogę mu dać warzywa na kolację, tak czasem dojadał, ale chyba wprowadzę barf. kurę odpuszczę póki co, a mam jeszcze pytanie techniczne - wiem, że wieprzowiny nie wolno podawać na surowo, a co z kurą, jeżeli jednak on nie jest uczulony? kura surowa kojarzy mi się z 'umyj deskę i nóż wrzątkiem, bo dostaniesz salmonelli' :cool3: kiedyś jak zostawały mi odpadki z kurczaka to i tak je zawsze parzyłam wrzątkiem przed podaniem psu. krowa jest chyba bezpieczna, co? bo taką sklepową przecież ludzie jedzą na surowo, ja sama smażę sobie krowę na półżywo... Pat ma poza tym malutkie 'doświadczenie' w surowym mięsku po kilku kradzieżach :cool3: i generalnie nie zauważyłam wówczas problemów żołądkowych, on tylko miał tragedię właśnie po wątróbce z ryżem i po tym, jak mama mu dała kotlety mielone... no i jeszcze techniczna uwaga - kości :roll: podudzie ma przecież mnóstwo małych kostek, jeśli on to zeżre tak, jak zżera wszystko inne, to obawiam się, że skończy na stole operacyjnym... Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 aha, surowe warzywa mu nie szkodzą, bo to jego notoryczny wypełniacz, nawet przy Acanie - jako smakołyk dostaje marchewę, ogórka świeżego i inne surowe warzywka, zawsze ma ładną kupę więc z tym problemu nie będzie. podobno surowe warzywa się źle trawią, ale ja mu daję takie od zawsze i jest ok. Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 ale zaspamuję :cool3: a co z wypełniaczami, witaminami itd.? bo czytałam o barfie dużo razy i mnie to trochę przeraża, tj. podawanie cytrynianu wapnia w proszku i tak dalej - trudno ogarnąć te proporcje, myślicie, że takie 'przeciętne' karmienie typu mięcho+flaki+kości+warzywa nie obejdzie się bez różnych proszkowych eksperymentów? zadzwonię do wetki i jej powiem, że wprowadzam barf :roll:... Quote
agutka Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 wieprzowinę moja dostaje, kupuję także mielone wieprzowo-wołowe w naszym przypadku jest nawet dość tłuste ponieważ biała chuda się zrobiła ;) z tego co wyczytałam to niebezpieczne jeżeli chodzi o ajuszkiego to surowe podroby wieprzowe są mięso możesz podawać . W wieprzowych jest dużo tłuszczu i raczej na codzienną dietę się nie nadaje ale raz czy dwa razy na tydzień nic nie zrobi , następną dobrą cechą jest to że wieprzyk jest tak samo neutralnym mięsem jak baranek ;) wołowinka tez może być ale pamiętaj że kości tez wchodzą w grę, piszą że 60 % to kości, u mnie to nie przechodzi bo pies męczy się przy kupach :/ warzywka u mnie to marchew-podstawa , brokuł czasem, burak też czasem , czasem pietrucha,seler i jabłko, moja uwielbia więc całe trę. Moja wet dała mi pochwałkę za wrzucanie ryżu (na 2,5 kg mięsa 1 torebka) a czasem gotowane ze skórką ziemniaki rozdeptane widelcem- to działa kojąco na przewód pokarmowy alergików Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 Gadałam z wetką - kupuję dziś od niej karmę na dietę eliminacyjną, suchą - uznałam, że póki nie wiem, na co reaguje alergicznie, to BARF jest bez sensu,bo może to wcale nie kurczak jest winowajcą, a to fajne, ogólnodostępne mięso, szkoda byłoby z niego rezygnować, jeśli wcale Pat nie jest uczulony. eliminacyjna na 7 tygodni to 230zł... makabra :placz: no ale mus to mus, i tak lepsze to niż testy, które mogą się mylić... a później, na podstawie efektów, dobierzemy karmę - może być to również barf :) także póki co, zmiana diety dopiero za ok. 2 miesiące.. Quote
agutka Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 wiesz ja do barfa też nie jestem do końca przekonana bo jeszcze dużo nie wiem :( moja dostaje suplementy na skóre i sierść pod kątem grzyba . na 5 tygodni 230 to jeszcze nie taka afera ja mam tyle na miesiąc na suchej teraz mnie to drożej wychodzi bo mięcho dla jednego suche dla drugiego:diabloti: a tej weterynaryjnej na necie nie znajdziesz taniej ? po co wetowi w kieszeń ładować ;) Quote
Majkowska Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Melduję że focie już są wgrane i możesz kraść ;) Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 ok, zaraz włażę i pogrzebię, co mi się tu podoba :D Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 [quote name='agutka']wiesz ja do barfa też nie jestem do końca przekonana bo jeszcze dużo nie wiem :( moja dostaje suplementy na skóre i sierść pod kątem grzyba . na 5 tygodni 230 to jeszcze nie taka afera ja mam tyle na miesiąc na suchej teraz mnie to drożej wychodzi bo mięcho dla jednego suche dla drugiego:diabloti: a tej weterynaryjnej na necie nie znajdziesz taniej ? po co wetowi w kieszeń ładować ;)[/QUOTE] nie znajdę, bo to karma z Niemiec ta którą mi poleca, Koszmaria tutaj oferowała podrzutkę, ale co z tego, jak ja potrzebuję jej 12kg co najmniej :eviltong: wetka mocno nie zdziera, tak naprawdę acana pacifica 'po taniości' na 2 m-ce też tyle kosztowała... dobrze, że mam oszczędności, bo normalnie to by nic z tego nie było - musiałabym się kuźwa zapożyczać :roll: poza tym to jest taka wetka, że nie ściąga ze mnie kokosów - za wizytę nic nie bierze, bo przejeżdża obok mojego mieszkania jadąc na nocne wizyty w Krk, Fiprex mi policzyła ceną jak z Allegro, poza tym jest rzetelna i można z nią pogadać, nie mam nic do zarzucenia :D Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 no to już nakradłam :cool3: i mam co pokazać, oczywiście made by Majkowska: zawadiaka z grzywką :loveu: i znowu - misja: piłka, najważniejsze - uciec, zanim Wald zabierze! hahaha, zdjęcia dnia - porywa ufo aka "Whitney Houston w ekstazie śpiewu" : a tu ufo oddaje z powrotem, bo Pat gryzie i śmierdzi: Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 o tak właśnie niskopodwoziowo lecę jak nienormalny, potem urywam sobie pół łapy i mama musi mi bandażować: dziś na szczęście nie leciała krew, jak ostatnio, choć rana wygląda identycznie, wydarte mięcho z opuszka równo. najlepsze jest to, że nie pamiętam, czy to była ta sama łapa, ale wydaje mi się, że druga... wcześniej na 90% to była prawa, teraz ma lewą - cholera wie:D późnym wieczorem i tak będzie u mnie wetka, więc obejrzy i powie co myśli. Quote
agutka Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 najważniejsze mieć zaufanego weta ;) Patek nieźle wymiata za tą piłeczką ;) Wald i Pat pasują do siebie :) Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 jak pięść do nosa :razz: wetka była - przywlokła mi wielki wór karmy, w składzie jest konina, pasternak, ziemniaki... totalny kosmos. od jutra dieta, jak mi się dorwie do śmietnika albo innych niechcianych rzeczy,to go autentycznie uduszę... dostał też receptę na euthyrox - stymulant, sztuczny hormon tarczycy i teraz jest kilka opcji - albo mu się poprawi po tej karmie, albo po leku. będzie to wiadomo, bo po karmie ma się przestać drapać, a po leku - śmierdzieć. ponadto kontynuujemy 'odgrzybianie', wetka mówi, że sam grzyb by tak nie capił i że to łojotok, spowodowany BYĆ MOŻE tarczycą...być może alergią, a być może - jednym i drugim. żarło przez 7 tygodni, leczenie jeszcze przez bodajże miesiąc... później, jeżeli karma da poprawę, mogę wprowadzić BARFa, zaczynając od dziwactw typu królik czy jagnięcina, kurczak do eksperymentu zostaje na sam koniec :razz: jestem dobrej myśli, bo ma chociaż jakieś w miarę 'pewne' żarcie, które naprawdę nie powinno go uczulać... Quote
Majkowska Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 A jutro na spacerek z chorym, zagrzybiałym na potęgę, capiącym na potęgę, rannym do mięcha i agresywnym do granic możliwości psem idziecie? Aha, zapomniałam - utytłanym po uszy w gnoju i błocie :D Heh, albo to ja lekceważę wszystko albo Ty masz skłonność do przesady :) Aha, ps : mój tż Cię za to i Twoje opowieści uwielbia ;) Quote
Majkowska Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 [quote name='agutka'] Wald i Pat pasują do siebie :) [quote name='Pani Profesor']jak pięść do nosa Ej, nie prawda! Też uważam że pasują bardzo do siebie. Taki Flip i Flap. Mały kozaczny i duży nieogarnęty :D Doskonałym podsumowaniem ich obydwóch jest to foto : Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 Z agresją niby przesadzam, ale spójrz na miny mijających nas ludzi :D albo na minę babki z goldenką dzisiaj :D patrzą jak na nienormalną, pies się wije i szczeka, choć wiem, że w moim odczuciu to jest takie PHI, to obcej osobie może się wydawać 'karygodnie zaniedbanym i agresywnym psem'. a smrodu, kochana, to tak nie czuć na spacerze - czuć za to na szmatach i np. w pościeli,bo dziś królewicz, z racji zmiany pościeli, dostał dyspensę na poleżeniu ze mną w łóżku rano... capi tak, że trzeba wietrzyć pokój :shake: serio. on nawet sam w sobie tak nie cuchnie, kiedy się go powącha, jak właśnie jego legowisko, kocyki i tak dalej - coś 'po nim' powąchać, to się żyć odechciewa... skłonność do przesady mam, ale przez to często unikam opresji :D TŻ się ze mnie śmiał do momentu, aż mu gwizdnęli rower :eviltong: a że ja nie wierzę w 'złorzeczenie' aka 'wykrakałam', to wychodzę z założenia, że po prostu 'panikuję na zapas, ale w wyższym celu' :D z resztą jak odpuściłam na chwilę panikowanie i karmiłam psa nie tylko acaną, a urozmaiciłam o np. suchą bułkę + olałam wyżarcie śmietnika, to mieliśmy hot-spot, wetkę w nocy i psa na sterydach przez parę dni... ...no, i tak właśnie się uczę do kolosa :diabloti: jutro nie idę na spacer w dzień, będe nadrabiać to, co wygadałam na dogo w dniu dzisiejszym, bo za cholerę tego nie zaliczę... Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 [quote name='Majkowska']Ej, nie prawda! Też uważam że pasują bardzo do siebie. Taki Flip i Flap. Mały kozaczny i duży nieogarnęty :D Doskonałym podsumowaniem ich obydwóch jest to foto : ja żartuję przecież -wiem, że pasują:D to taki związek idealny - jeden ma drugiego w dupie, pierwszy gania po krzakach, drugi za piłką - jeden wszczyna burdy, a drugi się nie obraża i to ignoruje, więc biegają w najlepsze - każdy za czym innym - a oba zmęczone i zadowolone :D nie wyobrażam sobie mieć takich dwóch wszy jak Patryk :diabloti: Quote
Majkowska Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 Powiem tak, w momencie wystąpienia agresji masz za dużo stateczności i dobrego uczucia wobec pieska :evil_lol:Gdybym ja takiego gagatka miała na smyczy to ani by się ważył odezwać (" nie mów nic!nic nie mów!":D) i wcale bym nie używała jakiś makabrycznych metod żeby nie było ;) Waldek też capi okrutnie, a grzyba nie ma. Jedynie przynosi na sobie wszelkie zapaszki. Ostatnio wytarzał się w końskim łajnie i byłam zachwycona że mimo ze się utytłał to nie śmierdzi. Po jakimś czasie gdy wlazłam do klatki żeby mu poprawić kocyk odkrylam całą prawdę co stało się z aromatem... Pamiętam jak byłyśmy na spacerze w deszcz, Ty biadoliłaś że pies śmierdzi jak tyfus, a ja nie czułam nic. Cóż,, chyba się juz przyzwyczaiłam do smrodu. Wkońcu posiadanie pointera gnojowego i kota o wdzięcznym imieniu Sralnik do czegoś zobowiązuje ;D Akurat wyżeranie śmietnika żadnemu psu nie służy ;) A dieta, cóż, oby ta teraz się okazała skuteczna. Jak możesz nie iść na spacer, zwariowałaś?! Chcesz żeby Ci odebrali psa bo nie spacerkujesz z nim całymi dniami? Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 hahahaha, "nie mów nic!" :D co wg. Ciebie mam robić, jak on ma atak agresora? Przecież go nie zleję :roll:, szarpię tą smyczą, karcę go, biorę na krótką i dostaje NIE, NIE WOLNO - u niego to jak grochem o ścianę. oprócz metody "gap się na piłkę i olej nadchodzącego psa" to nie widzę NIC innego z dostępnych środków, poza odciąganiem i korektą smyczą, a całe życie otumaniać go piłką to nie metoda :cool3:. nawet jak dostaje smaka po tym minięciu, to pewnie i tak nie wie za co. a tak dla porównania, to ja np. nie czuję, żeby Waldek śmierdział - on ma taki psi zapaszek, moja mama mówi, że 'pachnie zającem' o takim psie :D a Pat wali grzybem i skarpetkami chłopa po siłowni, ale to dopiero czuć na jego rzeczach, albo jak wstanie rano ze spania... no nie idę jutro na spacer, tego kolosa ważniejszego mam o 17 (a wcześniej o 8 rano :roll:) więc sobie zasiądę cały dzień i będę wkuwać czasowniki nieregularne po hiszpańsku... kto to wymyślił, że na semestr mam sobie dowalić dodatkowy język i zdać z niego egzamin :placz: dobrze, że to chociaż dość łatwy język, bo uczenia się francuskiego nie wspominam dobrze... Quote
agutka Posted December 10, 2013 Posted December 10, 2013 bo jak korygujesz szarpaniem i pies się ogarnął to nie masz prawa popuścić mu i pozwolić na złe zachowanie ;) teraz to szarp do bólu i efektu nie zobaczysz :diabloti: ja popełniłam ten błąd i teraz to se poszarpać mogę ale włosy pod pachami ;) Patuś miał tarczycowe badania? Quote
Pani Profesor Posted December 10, 2013 Author Posted December 10, 2013 nie miał. damy mu ten lek w dawkach 'dermatologicznych', czyli takich, które broń boże nie wpłyną na rozrost mięśnia sercowego ani nic innego. jeśli będzie poprawa, to będzie widoczna bardzo szybko a wtedy myk na badania i dostosowujemy dawkę do problemu. taka ilość nie wpłynie na nic, poza redukcją problemów skórnych, o ile to przez tarczycę - dziś wetka się przyjrzała i wynalazła szare placki między sierścią (takie pigmentowe, bez żadnego łuszczenia ani nic) więc jest to pewien trop. dodatkowo ta karma, a jeżeli ani jedno, ani drugie nie pomoże, to mamy do czynienia z dziwacznym przypadkiem, u którego przyczyny smrodu i drapania nie da się dojść... :roll: i tego się obawiam :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.