Unbelievable Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 no nie wierzę, twój jeden pies cię gryzie i nie umiesz sobie z nim poradzić, a chcesz brać drugiego? kosmos... :mdleje: Quote
motyleqq Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 różnie bywa z tym uczeniem się od siebie. na Etnie nie robi wrażenia ujadanie Timiego. niestety na Timim też nie robi wrażenia olewka Etny :evil_lol: ale jedna moja tymczaska na pierwszym spacerze z Timim już przy pierwszym psie zaczęła warczeć, bo Timi się wściekał obok, więc już nie wychodzili razem(a ta suczka bez Timiego normalnie zachowywała się przy psach) Quote
Rinuś Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 To żeby Cię otrzeźwić radziłabym abyś do nieogarniętego jednego psa nie brała drugiego z niewiadomą przeszłością gdyż może się to skończyć tragicznie dla Ciebie i psów...masz w domu psa, który ogólnie nie toleruje większości psów na dworze więc co dopiero w domu...poza tym Patryk nie raz Cię ugryzł i pewnie jeszcze nie raz spróbuje dopóki nie przestaniesz się z nim cackać...drugi pies to nie jest według mnie dobry pomysł , tym bardziej SAMIEC. Bo może się okazac, że będziesz mieć w domu dwa nieogarnięte psy. Quote
asiak_kasia Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 No serducho to jedno, rozsądek drugie. Ogarnąć jednego psa trzeba, nie tylko ze względu na własny komfort, ale tez komfort tegoż psa. Jak dla mnie to Patryk- i uwaga zaleci tu milanem- ale ma "prace". Musi o was "dbać, pilnować, wychowywać". On rządzi. I tyle. Im dłużej was czytam tym bardziej jestem o tym przekonana. I dopóki go nie wyprowadzisz z błędu to wzięcie drugiego psa skończyło by się źle- i dla was i dla tego psa i Patryka. Także polecam sobie wbić go głowy- plan zadbania o to futro, które jest już w chacie ;) A, że jeszcze dodam od siebie tak juz poza tematem i tak najbardziej mi się podobał motyw z obrażaniem się na psa, bo dziabnął :diabloti: Ja wiem, że Ty wiesz itd, ale serio rozkłada to na łopatki :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 Unbelievable napisał(a):no nie wierzę, twój jeden pies cię gryzie i nie umiesz sobie z nim poradzić, a chcesz brać drugiego? kosmos... :mdleje: Rinuś napisał(a):To żeby Cię otrzeźwić radziłabym abyś do nieogarniętego jednego psa nie brała drugiego z niewiadomą przeszłością gdyż może się to skończyć tragicznie dla Ciebie i psów...masz w domu psa, który ogólnie nie toleruje większości psów na dworze więc co dopiero w domu...poza tym Patryk nie raz Cię ugryzł i pewnie jeszcze nie raz spróbuje dopóki nie przestaniesz się z nim cackać...drugi pies to nie jest według mnie dobry pomysł , tym bardziej SAMIEC. Bo może się okazac, że będziesz mieć w domu dwa nieogarnięte psy. czy Wy naprawdę nie widzicie, że ja żartuję? :razz: i że jeszcze do tego stopnia mnie nie porypało? litości, właścicielka mnie wywali z mieszkania, nie mam pieniędzy na dwa psy i warunków, o czasie na ogarnianie nie wspomnę + zerowe doświadczenie ze "stadem" i problemy z własnym psem. tak sobie tylko paplam ;) to chyba oczywiste. a Patryk już od dawna mnie nie uwalił ;) bo zmieniły się zasady, a ja również nie testuję i nie prowokuję. tż-towi się daje nosić jak szmaciana lalka, a ja nie eksperymentuję dopóki całkiem tego nie zaakceptuje, teraz leży mi w nogach i daje się smyrać stopą po brzuchu, trącam go po łapach, przed chwilą przeciągnęłam go za tylne łapy po parkiecie kawałek dalej,bo mi przeszkadzał pod nogami. problemem nr 1 jest u nas agresja do piesków, nadal, reszta dawno zeszła na dalszy plan,bo nie występuje od paru tygodni - nadrób, Rinuś, trochę wątku :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 [quote name='asiak_kasia']No serducho to jedno, rozsądek drugie. Ogarnąć jednego psa trzeba, nie tylko ze względu na własny komfort, ale tez komfort tegoż psa. Jak dla mnie to Patryk- i uwaga zaleci tu milanem- ale ma "prace". Musi o was "dbać, pilnować, wychowywać". On rządzi. I tyle. Im dłużej was czytam tym bardziej jestem o tym przekonana. I dopóki go nie wyprowadzisz z błędu to wzięcie drugiego psa skończyło by się źle- i dla was i dla tego psa i Patryka. Także polecam sobie wbić go głowy- plan zadbania o to futro, które jest już w chacie ;) A, że jeszcze dodam od siebie tak juz poza tematem i tak najbardziej mi się podobał motyw z obrażaniem się na psa, bo dziabnął :diabloti: Ja wiem, że Ty wiesz itd, ale serio rozkłada to na łopatki :evil_lol: wiem, o tej pracy dawno mi wyjaśnił szkoleniowiec i nawet jeśli to wali milanem z daleka, to ma rację, co widać po wieczornych spacerach, kiedy coś zaszeleści w krzakach a Pat wychodzi naprzód pierwszy, zamiast się chować (normalnie się chowa jak coś dupnie, stuknie - tak odruchowo). z tym obrażaniem się, to nie szydźcie :diabloti: bo byłam przekonana, że skoro pies coś odwali, to ma dostać "karę" w postaci pójścia na miejsce, że nie-uczestniczenie w dalszych zabawach to dobra forma karcenia i wyraźna, bo wcześnie była zabawa, fajnie, wesoło, uwalił, więc won- koniec zabawy. takie to obrażanie :diabloti: nie stosuję tego izolowania od dawna, z resztą nie mam o co - teraz tylko dostaje "na miejsce" jeśli drze ryja przez balkon i nie zamknie się po pierwszej reprymendzie. a odnośnie niedotykalności, to się trochę zmieniło - Majkowska świadkiem - kiedy Patryk radośnie próbuje zgwałcić Waldka to zdejmuję go z Waldusinego grzbietu za fraki, nawet nie burknie. dotykanie w okolicach "do podnoszenia", czyli pachy/brzuch/pachwiny odpuścił chyba przez to, że w ten sposób go wciągamy do siebie na kolana, jak siedzimy na fotelu. musiał wykminić, że to też się opłaca, więc daje spokój - nie miał żadnej wpadki z kąsaniem, więc jak na razie jest - nie zapeszając - ok. Quote
Pani Profesor Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 a, coś jeszcze - właśnie leży z wywalonym brzuchem i coś mi czarnego mignęło koło pisiora, więc bez ceregieli schyliłam się, podniosłam jego tylną łapę i odciągnęłam tak, żeby odsłonić resztę brzucha - nawet nie burknął, obejrzałam, to jakiś paproch, odłożyłam nogę i nic, zero reakcji. mnie się coś zdaje, że takie krytyczne momenty niedotykalności ma przez uszkodzenia, przez jakieś rany, które muszę opatrywać (jak ta szyta łapa), itd. kiedy się nic nie dzieje, a jeszcze na dodatek czasem wpadnie chrupek w zamian za spokój, to chyba zaczyna ogarniać, że to żadna tragedia i opłaca się nie piłować ryja i nie pokazywać zębów. mój tż widzi mocno zmianę w jego zachowaniu, tj. zrobił się bardziej zabawowy, praktycznie non stop zaczepia (przy czym większa część jego pobytu u nas to było leżenie w kącie albo snucie się po mieszkaniu), a co wieczór przychodzi na mizianie, to już rytuał. kładzie łeb, macha ogonem i się wtula w co tam dosięga, bo na kanapę jest zakaz. wczoraj wyszliśmy w nocy i zapomnieliśmy zabarykadować kanapy i fotela, wróciliśmy - Pat u siebie, kocyk na fotelu nietknięty, kanapa bez jednego włoska, śmietnik nie rozwalony ;) nie wiem, nie chcę zapeszać, ale wg. mnie w domowym życiu jest o wiele lepszy, niż był do tej pory. na podwórku dalej loteria :diabloti: Quote
Rinuś Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 No tak to napisałaś że nie wyglądało na żart :) a , że u Ciebie dzieje się wszystko na wriackich papierach jak to napisałaś to bym się nie zdziwiła gdybyś się jednak skusiła na Damiana :) Ale fajnie, że wiesz że dopóki nie ogarniesz Patryka że nie będzie z nim problemu do psów i ludzi to nie możesz sobie pozwolić na drugiego psa. Quote
asiak_kasia Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 Pocieszający jest fakt, że masz olej w głowie. To odróżnia dogomaniaków od dogocioteczek :evil_lol: A co do Patryka- fajnie, ze są efekty. Nie będę się rozpisywać co ja bym zrobiła, bo zrobiła bym jedno. No ale takie rady już padały, nie chcesz takich metod stosować. A co do obrażania- serio rozumiem idee, ale nadal mnie to koszmarnie bawi-sory :eviltong: Quote
motyleqq Posted July 4, 2014 Posted July 4, 2014 jak do mnie trafił pierwszy tymczas to się dygałam, że przecież Timi nienawidzi wszystkich oprócz Etny itd. ale nie było chętnych zabrać pieska z mojej łazienki, więc znalazł się u mnie w salonie ;) teraz z każdym kolejnym tymczasem jest łatwiej, Timi jest sterowalny głosem i jak się zdarzy mu warczeć to odchodzi na komendę. ale generalnie bawi się z tymczasami ;) wyjątkiem jest Pusia, której nienawidzi od kilku miesięcy ale cóż, raczej nikt jej nie adoptuje i musimy sobie radzić :eviltong: Quote
Pani Profesor Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 Rinuś napisał(a):No tak to napisałaś że nie wyglądało na żart :) a , że u Ciebie dzieje się wszystko na wriackich papierach jak to napisałaś to bym się nie zdziwiła gdybyś się jednak skusiła na Damiana :) Ale fajnie, że wiesz że dopóki nie ogarniesz Patryka że nie będzie z nim problemu do psów i ludzi to nie możesz sobie pozwolić na drugiego psa. asiak_kasia napisał(a):Pocieszający jest fakt, że masz olej w głowie. To odróżnia dogomaniaków od dogocioteczek :evil_lol: A co do Patryka- fajnie, ze są efekty. Nie będę się rozpisywać co ja bym zrobiła, bo zrobiła bym jedno. No ale takie rady już padały, nie chcesz takich metod stosować. A co do obrażania- serio rozumiem idee, ale nadal mnie to koszmarnie bawi-sory :eviltong: nie wezmę, gdzież by tam - kusi mnie, no ale litości, gdyby mnie tak kusiło przy każdym adopciaku to nazbierałabym ich 30 w ostatnim miesiącu. asiak, wiem o co Ci chodzi - na razie nie daje powodów, żeby mu włoić :D a skakanie do psów rozwiązują smyczowe korekty, choć pisałam, jak to wygląda - loteria, czasem skoczy, czasem tylko burknie, nieraz oleje. a z obrażaniem... przecież to nie wyglądało tak, że siedzę z założonymi rękami i mówię do Patryka "zawiodłeś mnie,synu" :diabloti: to taka przenośnia, noooo! :D motyleqq napisał(a):jak do mnie trafił pierwszy tymczas to się dygałam, że przecież Timi nienawidzi wszystkich oprócz Etny itd. ale nie było chętnych zabrać pieska z mojej łazienki, więc znalazł się u mnie w salonie ;) teraz z każdym kolejnym tymczasem jest łatwiej, Timi jest sterowalny głosem i jak się zdarzy mu warczeć to odchodzi na komendę. ale generalnie bawi się z tymczasami ;) wyjątkiem jest Pusia, której nienawidzi od kilku miesięcy ale cóż, raczej nikt jej nie adoptuje i musimy sobie radzić :eviltong: Pat w mieszkaniu jest sterowalny kapciem :diabloti: kuźwa, znajoma się spóźnia, nie wiem czy zdążymy do schronu :placz: Quote
Pani Profesor Posted July 4, 2014 Author Posted July 4, 2014 na spacerze za mała siła rażenia, musiałabym rzucić gumofilcem :diabloti: z resztą to tylko pomaga na szczekanie, jak nie zareaguje na "cicho" albo "wróć", to ściągam klapka i rzucam przed siebie, zawsze trafię gdzieś obok psa, ten się wystraszy i lezie obrażony na posłanie, więc wie że kapeć się pojawia za nieposłuszeństwo :diabloti: to taki piankowy gówniak, nawet jak trafię w łeb z pełną mocą, to pies tego nie poczuje... Quote
Małgonia Posted July 5, 2014 Posted July 5, 2014 [quote name='Pani Profesor']na spacerze za mała siła rażenia, musiałabym rzucić gumofilcem :diabloti: z resztą to tylko pomaga na szczekanie, jak nie zareaguje na "cicho" albo "wróć", to ściągam klapka i rzucam przed siebie, zawsze trafię gdzieś obok psa, ten się wystraszy i lezie obrażony na posłanie, więc wie że kapeć się pojawia za nieposłuszeństwo :diabloti: to taki piankowy gówniak, nawet jak trafię w łeb z pełną mocą, to pies tego nie poczuje... :evil_lol: Quote
Małgonia Posted July 5, 2014 Posted July 5, 2014 Rinuś napisał(a):Kubota to styl życia :diabloti: Pamietam jak w pracy jedna kucharka miała takie to palce jej tak wychodziły zesmy sie smiali ze fugi w kaflach wyczysci przy okazji :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted July 5, 2014 Author Posted July 5, 2014 boże :D a klapki kubota mają u nas święte miejsce, mamy obraz pt. "Kubota i kormorany" namalowany przez koleżankę... przedstawia klapek i schematyczne mewy rodem z podstawówki :cool3: czad, pyknę Wam zdjęcie i pokażę. byłam w tym schronie w końcu, ale na styk, wpadłyśmy 16:50 (można poznawać psy do 17) i w zasadzie tylko zostawiłam żarcie, a żaden wolontariusz już mi nie wyprowadziłby pieska. przeszłyśmy się po schronie, jest duuużo bid :( Damianek siedział w jakimś boksie na odludziu z dwoma innymi pieskami, no i cóż - jest trochę przerażony :( strasznie szczekały wszystkie psy wokół, a on i jego towarzysze się nawzajem nakręcali - jak był moment ciszy to podchodziły, wtykały noski w kratę, aż nagle jeden szczeknął a za nim wszystkie inne - Damian najgłośniej. jest takim typowym stróżem, raz czy dwa machnął ogonem ale ogólnie bał się, nie wiem jak byłoby na spacerze,bo nie mogłam go wziąć. koleżanka, niestety, nie jest nim zachwycona :shake::-( i mówi, że taki pies nie przejdzie,bo ona nie chce problemowca (a na bank będą z nim wojenki, jest trochę dzikuskiem, więc trzeba włożyć kupę pracy) i ogólnie poza OGROMNYM podobieństwem do Patryka nie widzi w nim nic, co ją urzekło. tym bardziej nie przekona swojego faceta, który chce dobka, więc Damian został w boksie i sobie poszłyśmy... smutno mi jak cholera, no ale ja go przecież nie wezmę - inna sprawa, że widać, że to niezły ancymonek, więc miałabym bardzo wesoło :diabloti: Patryk wczoraj na grillu czuł się jak ryba w wodzie, latał, biegał,ganiał za piłką (nożną ;) którą złapał i zepsuł :diabloti:) i zeżarł w bonusie kiełbaskę, która spadła na ziemię :cool3: ale - o dziwo - nie ukradł, tylko patrzył namiętnie i się oblizywał czekając na "proszę" :loveu: nie było obcych piesków, więc poszło gładko. dziś mamy jechać nad zalew ale chyba odpuszczę, jeszcze się zastanowię, bo może wyjść tak, że Patryk spędzi dzień uwiązany do drzewa na lince - chodzi tam mnóstwo psiarzy i niekoniecznie mam ochotę go uspokajać przez pół dnia... Quote
Pani Profesor Posted July 5, 2014 Author Posted July 5, 2014 ale mam dziwaczny dzień. uznałam, że w dupie mam ten zalew i pilnowanie Patryka jak niemowlaka - zabrałam ciocię Majkowską i polazłyśmy na spacerek. idąc do miejsca docelowego spotkałam grupkę typowych buraków w wieku produkcyjnym, szli znad wody zataczając się z piwkami w łapie i komentowali głośno moją osobę (tak ambitnymi tekstami jak "ja biorę dupę, a ty psa, HEHEHEHE" i "ale dupeczka HEHEHE"). ciśnienie mi się podniosło, ale myślę kij - profesorka, ogarnij się, to tylko buraki - kiedy jednak przechodziłam koło nich (toż nie zejdę z drogi, ooo nie nie nie :cool3:) usłyszałam co? "powiem ci, że masz zajebiste cycki" :angryy: i co odpowiedziała rozsądna 24-latka, elokwentna i świadoma konsekwencji słowa mówionego? "spier*dalaj, wieśniaku", jak przystało na kogoś, kto całe dnie spędza na szukaniu ciętych ripost i doskonali znajomość ojczystego języka............. :oops: w momencie jak to wypaliłam, od razu zrobiłam wielkie UPS w duchu i już myślałam, że tego dnia dostanę w ryj od pijanych durniów :diabloti: ale na szczęście niewyparzona gęba uszła mi na sucho, pośmiali się pod nosem i poszli w cholerę, to na pewno przez mojego brytana na smyczy :evil_lol: zepsuli mi nerwy, na szczęście mój pieseczek dziś jest wyjątkowo grzeczny, minęliśmy ładnie niby-belga, nawet nie spojrzał. poszłam z Majkowską na przechadzkę, dostałam w prezencie sokowirówkę :loveu: także przez najbliższe tygodnie piesek będzie miał sraczkę od pulp warzywnych i owocowych 24/7 :diabloti: później wpadli do mnie na kawkę i Pat z Waldeczkiem rozpętali w mieszkaniu armagedon ;) (który i tak zwyczajowo w nim panuje), okazało się, że w domu również fajnie się gwałci Waldka, także Pat dostał ochrzan i zamknął się w sobie :eviltong: jest zmęczony upałem jak cholera, ja z resztą też, a zaraz się ogarniam i ruszam dalej podbijać świat... chyba dziś piesek zostanie w domu, bo nie chce mi się go w kółko niańczyć i pilnować, czy nic nikomu nie kradnie i nie zżera :diabloti: Quote
Pani Profesor Posted July 5, 2014 Author Posted July 5, 2014 dodam coś jeszcze, mianowicie mój piesek poczynił ewidentne postępy w zachowaniu, że tak powiem, "codziennym". pisałam już o tym, że zrobił się miziasty i fajnie zaczepia do zabawy, przychodzi się poprzytulać, za to dziś z Waldkiem na spacerze bawił się PO PSIEMU, czyli przepychanki, turlanie, zapasy - do tej pory były to same gwałty (dalej trochę próbuje :diabloti:) albo poburkiwanie i kłapanie, dziś Wald w mieszkaniu złapał go zębami za fraki i tak się ganiały, Pat nie pokazał kłów i ogólnie jest przyjaźnie nastawiony. na spacerze zaczął KOPAĆ :crazyeye: kiedy Waldek kopał obok, co prawda odpuścił po paru chwilach, ale to ewidentnie nie jego zwyczaj. to samo z tarzaniem się - nigdy w życiu nie turlał się w trawie (ani w niczym), a teraz przewraca się na plecki z czymś w gębie (albo i nie) i radośnie tarza się pokazując brzuszek, nawet Waldkowi (kiedyś - nie do pomyślenia). odnoszę wrażenie, że teraz muszę mu zafundować intensywny socjal z innymi psami, bo wygląda to trochę tak, jakby przejmował psie zwyczaje od Waldka. umiejętność "psiej zabawy" przejął od Neski i mam ambitny plan towarzyszyć Majkowskiej przy poznawaniu innych piesków, a Pat niech patrzy i się uczy ;) Quote
Małgonia Posted July 5, 2014 Posted July 5, 2014 PP To Ty taka stara dupa jak ja jestes :D:evil_lol: ja takie grupki buraków zwykle omijam jak tylko mogę. Nienawidzę komentarzy i śmiechów chichow tych samców. Rico nadal sie burzy, choć zauwazylam ze mame pieski lubi... Tylko male. Nie wiem jak nauczylas Pata chociaz z Waldemarem żyć naumialas, ale zdardz mi sposób na skuteczna korektę psa podczas darcia mordy :((( :p Quote
Pani Profesor Posted July 5, 2014 Author Posted July 5, 2014 Panna Cotta napisał(a):PP To Ty taka stara dupa jak ja jestes :D:evil_lol: ja takie grupki buraków zwykle omijam jak tylko mogę. Nienawidzę komentarzy i śmiechów chichow tych samców. Rico nadal sie burzy, choć zauwazylam ze mame pieski lubi... Tylko male. Nie wiem jak nauczylas Pata chociaz z Waldemarem żyć naumialas, ale zdardz mi sposób na skuteczna korektę psa podczas darcia mordy :((( :p bardzo stara - bez dowodu nie kupię nawet piwa typu Radler :diabloti: jeszcze dziś miałam stylówkę pt. tenisówki i hawajskie szorty, może dlatego ośmielam idiotów, bo wyglądam na siedemnachę. też się staram omijać debili, ale szli na mnie, ja na nich i uznałam, że nie zacznę zwiewać ani nie odbiję nagle w bok, bo byłam pewna, że coś powiedzą, więc po co mi jakieś "a gdzie uciekasz, koleżanko" - przeliczyłam się, wypalili z jeszcze gorszą chamówą, ale nie spodziewałam się po sobie, że tak odpowiem :diabloti: a co do korekty, to ja NIE UMIEM skutecznie nauczyć psa spokoju, moja korekta to mocne szarpnięcie smyczą, kiedyś to było takie pociągnięcie, teraz robię ruch jakbym strzelała z bicza - coś takiego :D to mocniej Patryka ściąga niż jakieś takie szarpanie, robię taki strzał w dół, jakbym miała bat a nie smycz. i tak to nie działa w 100%, bo czasem się rozedrze, a z Waldkiem zapoznanie było najgorsze z możliwych :diabloti: czyli darcie ryja, podgryzanie, makabra, wszystkie błędy jakie tylko można popełnić. one się polubiły (tzn. Pat Waldka) już na pierwszym spacerze, szły koło siebie równolegle, Pat w końcu odpuścił i pod koniec biegały już razem bez smyczy. samo zapoznanie to koszmar i nie mam na to recepty, nie potrafię. Quote
agutka Posted July 5, 2014 Posted July 5, 2014 hahhha stara dupa.... a co ja mam powiedzieć??:roll: spier... wieśniaku to chyba najlepsza odpowiedź ;) co do zaprzyjaźnienia się piesków to nie mam nikogo na co dzień dla białej:shake: a spotykanie się piesków raz na miesiąc to nie jest opcja dla nas . Quote
agutka Posted July 5, 2014 Posted July 5, 2014 magdabroy napisał(a):24 lata :crazyeye: Kiedy to było :hmmmm::oops: he,he nie?:diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.