Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ooo setna stronka- robimy imprezę :multi::cool3:
Sagat na foresto nic nie łapie , ostatnio 4 żywe ściągnęłam ale będąc jeszcze w lesie więc wybaczam ;)

Posted

już sto stron napitoliłyśmy? :crazyeye::diabloti:

a Pat dziś złapał jakiś taki klimat, wrócił mój chłop z siłowni, zasiadł na fotelu, Pat wskoczył połową cielska i przytulał się jak szczeniak, potem doszłam do miziania i ja - podstawiał łeb, mrużył oczy i otwierał pysk w uśmiechu - coś mu odbiło :cool3: normalnie inny pies.
mam nadzieję, że taki stan się utrzyma, choć znając życie,to pewnie go coś boli albo se znowu coś uszkodził i się podlizuje, żeby go ogarnąć :roll:

albo jest głodny :roll: (choć to niemożliwe,bo dostał tyle ścinków z gulaszu, że się dziwię że nie trzasnął mu bęben).

tak poza tym, to wesz już się nauczyła, że mizianie i przymilanie się jest mile widziane w moich oczach, bo kiedyś rano budził mnie poburkiwaniem, piskiem a następnie kierował się w stronę lodówki DYSKRETNIE :cool3: pokazując, że coś tam by sobie przekąsił.
teraz gnojek przytula się do mnie rano jakby mnie nie widział od miesiąca, daje się miziać, pozornie wszystko ok..a później wychodzi,że to fałszywe jak ruskie złoto - miziu, miziu i HYC- wzrok na lodówkę, jęzor na nosie :diabloti:

tak czy owak, dzisiaj nie wygląda to na wyłudzanie, może po prostu coś się wydarzyło, czego my nie ogarnęliśmy a pies uznał, że jesteśmy fajni. nie wiem!

Posted

a niech sobie liże, jak ma być codziennie taki jak dzisiaj :diabloti:
oby tylko gnój nauczył się omijać psy, to naprawdę ulżyłoby mi sakramencko... no ale jest loteria, pisałam Wam chyba, że na dniach tż się chwalił, że Pat minął ładnie pieska luzem (w chopo, nie lata bez).

Posted

wiesz nauka wchodzi psu wybiórczo ;) mi musiało minąć 1,5 roku żeby Leda załapała co to jest chodzenie przy nodze ,,,, a następne 1,5 minie jak się nauczy:evil_lol: a żeby całkowicie psy olewać to musi minąć chyba jeszcze 10 lat...

Posted

unikatowy - to nie sukces,to przypadek :diabloti: dzisiaj jest już 'normalny', tj. taki jak zawsze.
nie to, że oschły, ale też nie łasi się jak kotka w rui - zrobiło się ładnie i cieplej, więc siedzi i obserwuje przez balkon pół dnia ;)

Posted

Też mam kłopot z psami, szczególnie,że teraz mieszkamy w bloku, gdzie psów jest multum.
I zawsze mam stresik, że będzie wojna w windzie albo na klatce (a zdarzyło się kilka razy) :shake:

Posted

Obama napisał(a):
Też mam kłopot z psami, szczególnie,że teraz mieszkamy w bloku, gdzie psów jest multum.
I zawsze mam stresik, że będzie wojna w windzie albo na klatce (a zdarzyło się kilka razy) :shake:


he,he ja mam taki stres wszędzie gdzie idę, wczoraj Leda odstawiła koncert w autobusie bo pani miała parasolkę w ręku nie do końca złożoną:roll: poprosiłam panią aby pokazała jej tą parasolkę bo nie odpuści a kobieta bekę stoczyła dała powąchać i nawet pogłaskała ;)

Posted

Obama napisał(a):
Też mam kłopot z psami, szczególnie,że teraz mieszkamy w bloku, gdzie psów jest multum.
I zawsze mam stresik, że będzie wojna w windzie albo na klatce (a zdarzyło się kilka razy) :shake:


agutka napisał(a):
he,he ja mam taki stres wszędzie gdzie idę, wczoraj Leda odstawiła koncert w autobusie bo pani miała parasolkę w ręku nie do końca złożoną:roll: poprosiłam panią aby pokazała jej tą parasolkę bo nie odpuści a kobieta bekę stoczyła dała powąchać i nawet pogłaskała ;)



mnie wizja drugiego psa np. w autobusie przeraża, Pat co prawda rzadko jeździ komunikacją miejską, ale zawsze w duchu trzymam kciuki, żeby nie było innego zwierza, bo będzie koncert, szarpanina... raz wsiadaliśmy i wysiadał staruszek z białym niby-maltanem, co Patryk naodstawiał i co się najadłam wstydu, to moje :roll:

na szczęście tylko się minęliśmy przy wsiadaniu,bo jakby miał tak całą drogę ujadać (a ujadałby, mogłabym go tam szarpać, głaskać - powodzenia, nic z tego), to bym chyba wysiadła :oops:

raz w pociągu nas oblał zimny pot, bo wsiadł facet z goldenką.. o dziwo, Patryk popiszczał, podenerwował się i odpuścił, bo goldenka miała go w dupie i zasnęła momentalnie pod siedzeniem, obok pana, ale to pewnie dlatego też, że pociąg go wynudził, mało się dzieje, jedziesz i jedziesz. w autobusie jest rotacja ludzi, denerwowałby się bardziej - no koszmar :roll:

a Leda z parasolką... no cóż :grin: też bym chyba leżała ze śmiechu, że sobie pies coś uwalił w głowie i trzeba mu pokazać co tam się ma, bo inaczej oszaleje :grin:

Posted

żeby to był tylko problem parasolek... torby,plecaki, torebki a nawet bluzy na rękach... wszystko to mały piesek :diabloti:
ja raz wracałam z obcym pieskiem -pasażerem................ oj działo się ;)

Posted

magdabroy napisał(a):
Moja sucz nigdy nie jechała komunikacją miejską. Ciekawe jakby to z nią było :hmmmm:


Moje też nie jechały nigdy... ale podejrzewam co działoby się....
Ciap całą drogę siedziałby mi na kolanach i patrzył przez okno, tudzież próbowałby wystawić łeb za okno, robiąc zimne uszy.
Sonia poszłaby spać po 2 minutach podróży.
Gandzik latałby, piszczał i miał akcję "Jedziemy, jedziemy, o Jezu, Pańcia jedzieeeeemy :multi:" A jeśli byłoby dużo ludzi i zrobiłby z siebie sierotę.

Moje psy są przewidywalne :diabloti:

Posted

Baski w komunikacji miejskiem już wchodząc robił rekonesans kto przypadkiem ma jakieś żarcie albo jest mięczakiem i będzie głaskał psa... :P
Dex wiadomo... wzrokiem mówi, nie ruszajcie nie patrzcie mnie tu niema wcale mnie nie ma :)

Kalyna ZIMNE USZY wymiatają ale mnie to rozbawiło :D

Posted

"zimne uszy" mega, faktycznie :D

a Patryk zachowywałby się jak Baski - zaglądanie ludziom w oczy, machanie ogonem - on ogólnie na obcych robi doskonałe wrażenie, wygląda na kochanego i przyjacielskiego (to mnie skusiło w schronisku, żeby wziąć tego bydlaka :diabloti:) - jeśli ktoś zacmokta na ulicy (dziś rano mnie dwie "wózkary" dorwały, tititi, zobacz Kasiu/Krzysiu, pieseczek! - i oczywiście ręce w stronę Patryka, no to cóż...

popuszczam smycz i zaczynają się igrzyska :cool3:
Pat skacze, liże, cieszy się jak psychiczny, wrażenie mega dobre.
to samo jest właśnie w zbiorowych przestrzeniach typu bus, tramwaj, apteka (:diabloti:) czy czyjś dom, jak wpadamy w odwiedziny - lezie od człowieka do człowieka, zagląda w oczy (wszyscy się właśnie z tego cieszą wybitnie, że taki kontaktowy, a on opracował taki system sprawdzania, czy niczego nie przeżuwasz :diabloti:), no generalnie w autobusie stanowimy atrakcję.

mnie to się wcale wyjątkowo nie podoba, bo ok - spoko - niech sobie doceniają walory mojego przesympatycznego pieska, ale ja gdzieś na dnie łba czuję, że powinnam go uspokajać, uczyć opanowania, siedzenia na dupie bez rozglądania się po ludziach i w efekcie wychodzę na złą tyrankę, która szarpie pieska i nie da mu się przywitać :diabloti:

a jedna babka mu dała kiedyś kawałek jakiejś kiełby z siatki, myślałam że oszaleję, bo był na diecie eliminacyjnej :diabloti::diabloti: no ale uznałam, że to był taki akt dobroci, że daruję sobie ochrzan, babcia miała pewnie dobre intencje (starowinka, Pat jej uwalił łapami spódnicę :eviltong:).

Posted

Ja Baskiego dawałam miziać i głąskać ile se tam chciał. Finalnie i tak kładł się pod nogami i spał albo siedział i robił boł boł boooooł i ludzie aż piali z zachwytu.
Przy Dexie wymyślam już narózniejsze wymówki dlaczego nie życzę sobie ja ani mój pies, żeby pchać do niego łapska!
Od grzybicy bo wpierdzielanie palców...

I strasznie mi się ciśnienie podnosi kiedy koś taki "słodziutki i o jeju jeju co za piesek ale ty się musisz pieseczku denerwować o jeju jeju biedniusi nie denerwuj sie niu niu niu...

Wyglądam wtedy tak...


A za dawanie psu żarcia to w ogóle już chyba bym wyszła z siebie. Raz jakaś babka chciała dać Dexowi jakieś żarcie... ale nie wziął! <3
A nie mogłam interweniować bo był luzem...Wrzanęłam tylko "tylko bez łapówek!!"

Posted

o, ktoś jeszcze prócz mnie nie śpi? :evil_lol:

ja za dawanie żarcia się wściekałam, kiedy mieliśmy diety eliminacyjne, wykluczanie produktów alergizujących, różne karmy jednoskładnikowe itd., a ktoś mi tu wjeżdżał z jakimś odpadem z talerza :angryy: no i trzeba było zaczynać dietę od nowa... (i tak dalej nie ma efektów, Pat dalej cuchnie i się drapie).

a odnośnie gadania do psa, to mnie tylko irytują komentarze 'luzaczek' pt. "taki groźny piesek, oooo, taki poważny kaganiec na takiego groźnego pieseczka!" i TITIITITI głaskanie.

nie znoszę i nienawidzę takiego paplania, że "po co mu to", "a co on niby zrobi" (bo faktycznie, podczas takiego titania lezie z przytulakiem do obcych ludzi i nie wygląda na mordercę).
raz powiedziałam, że "on ma niejedno na sumieniu", to mnie właścicielka goldena wyśmiała :roll:
no nic, tak czy siak - lepiej to przecierpieć, niż dać komuś naoczny dowód po co pieskowi kaganiec (TAAAKI DUŻY), czyli spuścić go do czyjegoś pieska, poszczuć albo wrzucić w kretowisko bez kagańca :diabloti:

Posted

A jak pies biega bez kagańca i coś sie stanie to afera dlaczego ta groźna bestia nie miała namordnika...ludzie sa dziwni, po prostu i trzeba się chyba przyzwyczaić:roll:
Moje do miasta bez namordników, bo mam schizy ze jakiś puszczony luzem pies je zaatakuje i pogryzie...no ale tez nie latają bez smyczy po za swoim podwórkiem w zasadzie.

Posted

PP, u mnie z pazurami był dramat i rodeo, więc... nauczyłam się sama obcinać i psa też nauczyłam, że nikt mu łap nie odrywa a jeszcze można wygrać super śmierdzące smaczki. Obecnie sucz jest w stanie wytrzymać np. golenie maszynką z kilkoma krótkimi przerwami. Także jakbyś się uparła to może by jakoś poszło ;) Jako ciekawostkę powiem, że Raven muszę przytrzymywać nogą jak jej obcinam pazurzyska, bo inaczej mi wsadza kinol prosto pod obcinaczkę :diabloti:

Mnie do szału doprowadzają titacze autobusowi, bo młodej dużo nie trzeba do pobudzenia - ona wszystkich kocha i ze wszystkimi chciałaby się całować, ladacznica :roll: Więc jak ktoś zaczyna do niej titać, ona się nakręca jak debil i jojczy to mam ochotę zabić WSZYSTKICH w promieniu kilometra :evil_lol: Choć, tfu tfu, ostatnio jest nieco lepiej i Rav jest w stanie w większości wytrzymać zaczepki, łypie na mnie tylko czy widzę, że jest taka grzeczniusia.

Posted

[quote name='furciaczek']A jak pies biega bez kagańca i coś sie stanie to afera dlaczego ta groźna bestia nie miała namordnika...ludzie sa dziwni, po prostu i trzeba się chyba przyzwyczaić:roll:
Moje do miasta bez namordników, bo mam schizy ze jakiś puszczony luzem pies je zaatakuje i pogryzie...no ale tez nie latają bez smyczy po za swoim podwórkiem w zasadzie.


tu jeszcze jest taki problem, że chopo wygląda komicznie na tej cherlawej mendzie ;) ale ludzie, którzy chcą go przywitać i titają patrzą co najmniej jak na cziłkę w kagańcu :cool3:
oczywiście prowadzę misję edukacyjną pt. "to taki super specjalny kaganiec, bardzo wygodny, piesek nie zdejmuje, pani patrzy" :evil_lol:, więc jakiś pozytywny aspekt takiego gadania o kuble jest.

[quote name='evel']PP, u mnie z pazurami był dramat i rodeo, więc... nauczyłam się sama obcinać i psa też nauczyłam, że nikt mu łap nie odrywa a jeszcze można wygrać super śmierdzące smaczki. Obecnie sucz jest w stanie wytrzymać np. golenie maszynką z kilkoma krótkimi przerwami. Także jakbyś się uparła to może by jakoś poszło ;) Jako ciekawostkę powiem, że Raven muszę przytrzymywać nogą jak jej obcinam pazurzyska, bo inaczej mi wsadza kinol prosto pod obcinaczkę :diabloti:

Mnie do szału doprowadzają titacze autobusowi, bo młodej dużo nie trzeba do pobudzenia - ona wszystkich kocha i ze wszystkimi chciałaby się całować, ladacznica :roll: Więc jak ktoś zaczyna do niej titać, ona się nakręca jak debil i jojczy to mam ochotę zabić WSZYSTKICH w promieniu kilometra :evil_lol: Choć, tfu tfu, ostatnio jest nieco lepiej i Rav jest w stanie w większości wytrzymać zaczepki, łypie na mnie tylko czy widzę, że jest taka grzeczniusia.

Patryk też łypie, czy zauważyłam, że jest grzeczny :cool3: na spacerach tak robi, kiedy dostanie ochrzan za coś i ostentacyjnie idzie bardzo przy nodze, bardzo równa, robi wtedy taki koński chód jak z parady, wysoko łapy :D i oczywiście wzrok na mnie co chwilę "widzisz? daj coś" :D

a odnośnie pazurów,to kupię cążki i faktycznie sama zacznę to robić,bo wg. mnie jego bardziej stresuje fakt, że robi to wetka i jest przytrzymywany (i nie wie czego się spodziewać, cóż to za tortura się zbliża), niż realnie go boli czy przeszkadza.
on w ogóle ma bardzo długie i szybko rosnące szpony, ale ma też długi rdzeń :( i obcięte na maxa wyglądają tak, jak u innego psa "zapuszczane"... no niestety, raz wetka uszkodziła, bo chciała przyciąć więcej - nie ma opcji, wystaje mięsko.

dodam jako ciekawostkę, że poniosłam kolejną porażkę :diabloti:
wprowadziliśmy psu komendę "na bok" przy czekaniu na cokolwiek - idzie miska - "na bok" i leż spokojnie, aż pozwolę podejść.
teraz gnojek załapał i uwaga - sam się kładzie :evil_lol:, mimo pobudzenia i drgawek na widok żarcia robi HYC na bok i nieruchomieje.
wszystko fajnie, efekt osiągnięty (miał się wyciszyć i uspokoić przed miską), no ale cholera... to jest udawane :grin:
jak niby ma to być wyciszenie, skoro skamle, drży, dostaje "na bok" i rzuca się o podłogę, a następnie nieruchomieje i wodzi wzrokiem za nami :grin:
robi to tak "idealnie", że widać, że to tylko sztuczka :roll:

za mądry pies mi się trafił, oszust i manipulant :diabloti:

a właśnie żre świńską nogę, odkryłam posiłek, który zajmuje mu z 20-30 minut :crazyeye: leży i memła, to niewykonalne przy jakimkolwiek innym żarciu, np. indycza szyja 400g znika w 2-3 minuty, a tu proszę - kopytko stawia opór :cool3:

Posted

Mysmy tez chcieli pazuki obcinac sami, ale raz, JEDEN RAZ, gdzies cos zle bo za blisko nerweu mu ucielam, bo sama stresa mialam, i juz ma uraz- u weta sie daje, ale to tez zalezy który wetbo w przychodni do ktorej chodzimy jest ich 4. Jak facet obcina- spoko, Rico sie daje ale i tak trzeba trzymac. Jak babki- bo facet tylko jeden- to trzeba go we dwjke trzymac a trzeca osoba musi niunać do niego i calowac w nosek :D

PP, bo Ty sie znasz i jesteś taka mądra i w ogóle :loveu::evil_lol: Rico jest na suchej karmie MM, ale czasem mam ochote dac mu surowe miecho dla rozrywki czy jak cos tam zasłuzy ( ehe, akurat ). Co mu moge dac bo ja w BARFie ciemnogród mam. Jakas szyjke kupic, korpusy?całego bawoła?

Posted

Panna Cotta- to nie musi być mięso pierwszej klasy ;) tu na forum jest co nieco na temat barfa , proponuję zajrzeć na forum barfny świat. Jest tam dużo ciekawostek i taka dieta wcale nie taka straszna i skomplikowana ;)

Co do autobusów i titania to ja akurat jestem za (jadąc z białą) wytrąca ją trochę z jej dzikiego transu w dodatku zaczyna się fajnie cieszyć jak ktoś łapy wyciąga do niej ;) Z Sagatem zaś nie jest tak kolorowo ponieważ on ma w gacie narobione do tego stopnia że jest wstanie warknąć... Wszystko zależy od psa i normalnego podejścia ludzi

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...