Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

evel napisał(a):
Wiesz, co jest fajne w klatkowanym psie? Że nawet na koniec świata możesz zabrać jego DOMEK i będzie w porządku, nawet jeśli to ogólnie najbardziej zeschizowany piesek świata ;) Wzięłam w wakacje małe czarne na zawody IPO i dziewczynka złapała fazę pt. JEZUJEDŹMYDODOMUMATKAAA, STRZELAJO!, więc pożyczyliśmy sobie klatkę od znajomego i pies jak gdyby nigdy nic sobie odpoczywał wśród stad psów, mimo nagłośnienia, strzałów z pistoletu hukowego i całego tego rabanu.


hm, nie neguję klatki, bo sama używam i w ogóle, ale: Etna miała już fajnie zrobioną klatkę, spała w niej pod naszą nieobecność, następnie wyjechaliśmy razem, odesłaliśmy psa do klatki w obcym miejscu i wpadła w histerię od razu po zamknięciu drzwiczek :) i nie, nie wyszliśmy z domku. zaczęła panikować mimo że siedzieliśmy obok. a jak ją tam zostawiliśmy, to wyszła z klatki i zaczęła kopać pod drzwiami, czego nie robiła nigdy przedtem.

Posted

[quote name='motyleqq']hm, nie neguję klatki, bo sama używam i w ogóle, ale: Etna miała już fajnie zrobioną klatkę, spała w niej pod naszą nieobecność, następnie wyjechaliśmy razem, odesłaliśmy psa do klatki w obcym miejscu i wpadła w histerię od razu po zamknięciu drzwiczek :) i nie, nie wyszliśmy z domku. zaczęła panikować mimo że siedzieliśmy obok. a jak ją tam zostawiliśmy, to wyszła z klatki i zaczęła kopać pod drzwiami, czego nie robiła nigdy przedtem.

I co zrobiłaś?

[quote name='Majkowska']Evel, a widziałaś osobiscie jak ten pan szkoli czy to opinia zaczerpnięta z neta, z forum, od znajomych itd?

Powiem tak: jakbym miała zdawać jakikolwiek egzamin z psem, to chciałabym u tego pana ;)

Posted

a znasz mniej więcej koszty takiego szkolenia? i czy dla takiego psa jak Patryk bierze się jakieś - nie wiem - indywidualne lekcje, czy od razu szkolenie PT? chodzi mi wiesz, o posłuszeństwo względem psów, jak to wygląda organizacyjnie? to od razu napiszę do tego pana z konkretami :)

Posted

Nie wiem jak z kosztami, ale warto wysłać maila i podpytać co i jak, pokrótce przedstawiając psa i to, nad czym chciałabyś popracować - tak mi się wydaje :)

Posted

motyleqq napisał(a):
nic, czekaliśmy, aż się uspokoi. tyle, że to nie nastąpiło.


A czemu nikt np. nie pizdnął w tę klatkę, żeby pieskowi pokazać, że jak będzie miał atak szału to będzie sto razy gorzej? Tak wiem, awersja, krew, zło i szatan, ale czasem to naprawdę szybkie i sensowne wyjście. Skoro czekaliście aż się uspokoi i się nie uspokoiła tzn. że something went wrong.

Posted

[quote name='evel']
Powiem tak: jakbym miała zdawać jakikolwiek egzamin z psem, to chciałabym u tego pana ;)
Czyli na żywo jego i jego metod szkolenia nie znasz, tak?
A jeśli można wiedzieć to dlaczego tak go polecasz?

[quote name='Pani Profesor']a znasz mniej więcej koszty takiego szkolenia? i czy dla takiego psa jak Patryk bierze się jakieś - nie wiem - indywidualne lekcje, czy od razu szkolenie PT? chodzi mi wiesz, o posłuszeństwo względem psów, jak to wygląda organizacyjnie? to od razu napiszę do tego pana z konkretami :)
Tak jak wszędzie ok 500zł.
On daje i grupowo i indywidualnie z tego co widziałam.
Właściwie to można się umówić i podejść tam kiedyś w ramach spacerku popytać.
Jak szkoli wiem, bo miałam okazję być praktycznie na całym jego szkoleniu...

[quote name='evel']A czemu nikt np. nie pizdnął w tę klatkę, żeby pieskowi pokazać, że jak będzie miał atak szału to będzie sto razy gorzej? Tak wiem, awersja, krew, zło i szatan, ale czasem to naprawdę szybkie i sensowne wyjście. Skoro czekaliście aż się uspokoi i się nie uspokoiła tzn. że something went wrong.
A sądzisz że pizdnięcie w klatkę pieskowi który się boi pomaga?
Bo u mnie jakbyś uderzyła psu w jego domek to byłby za pierwszą lepszą szafą, a klatkę prawdopodobnie bym już mogła zezłomować...

Posted

Majkowska napisał(a):
Czyli na żywo jego i jego metod szkolenia nie znasz, tak?
A jeśli można wiedzieć to dlaczego tak go polecasz?


Miałam okazję go widzieć w pracy i myślę, że facet ma dryg. Z drugiej strony - zawsze możecie iść do wesołej łapki czy innych pozytywistów, przecież droga wolna ;)

A, przypomniało mi się - drugi trop warty sprawdzenia to Alteri.

Majkowska napisał(a):
A sądzisz że pizdnięcie w klatkę pieskowi który się boi pomaga?
Bo u mnie jakbyś uderzyła psu w jego domek to byłby za pierwszą lepszą szafą, a klatkę prawdopodobnie bym już mogła zezłomować...


A sądzisz, że zignorowanie tego zachowania pomaga psu w jakikolwiek sposób?

Zu też miała różne odpały. 99% to były odpały lękowe. Gdybym nie wprowadziła korekt w połączeniu z nagrodami to bym się bujała z potworem do tej pory. Nie mówię, że awersja we wszystkich wypadkach ma sens i rację bytu, że sprawdzi się zawsze i wszędzie, bo oczywistym jest, że nie. Tyle że widzisz, gdybym w marcu 2010 stała i czekała, ignorując, aż pies mi przestanie drzeć twarz do innych piesków to chyba bym tam stała do tej pory. Dużo lepsze efekty przyniosła korekta tego zachowania plus wprowadzenie zachowania zastępczego i solidne nagradzanie tego ostatniego.

Histerię i fiksację IMO trzeba przerywać, bo to strasznie wyniszcza psa i jest mi bardziej szkoda, gdy pies tkwi w tym stanie niż szybko i zwięźle pokazać mu, że hola hola moja panno, tak nie robimy. A chodziło mi o uderzenie w klatkę, gdy pies zamknięty w środku odprawia cyrk. A jak ktoś twierdzi, że pies ma "zrobioną klatkę" po czym się okazuje, że świruje pawiana, no to chyba jednak nie ma.

Posted

evel napisał(a):
Miałam okazję go widzieć w pracy i myślę, że facet ma dryg. Z drugiej strony - zawsze możecie iść do wesołej łapki czy innych pozytywistów, przecież droga wolna ;)

A, przypomniało mi się - drugi trop warty sprawdzenia to Alteri.



A sądzisz, że zignorowanie tego zachowania pomaga psu w jakikolwiek sposób?

Zu też miała różne odpały. 99% to były odpały lękowe. Gdybym nie wprowadziła korekt w połączeniu z nagrodami to bym się bujała z potworem do tej pory. Nie mówię, że awersja we wszystkich wypadkach ma sens i rację bytu, że sprawdzi się zawsze i wszędzie, bo oczywistym jest, że nie. Tyle że widzisz, gdybym w marcu 2010 stała i czekała, ignorując, aż pies mi przestanie drzeć twarz do innych piesków to chyba bym tam stała do tej pory. Dużo lepsze efekty przyniosła korekta tego zachowania plus wprowadzenie zachowania zastępczego i solidne nagradzanie tego ostatniego.

Histerię i fiksację IMO trzeba przerywać, bo to strasznie wyniszcza psa i jest mi bardziej szkoda, gdy pies tkwi w tym stanie niż szybko i zwięźle pokazać mu, że hola hola moja panno, tak nie robimy. A chodziło mi o uderzenie w klatkę, gdy pies zamknięty w środku odprawia cyrk. A jak ktoś twierdzi, że pies ma "zrobioną klatkę" po czym się okazuje, że świruje pawiana, no to chyba jednak nie ma.


Dryg? To znaczy?

Nie napisałam ignorowanie, ale czy uczenie psa że klatka to jego azyl , a potem uderzanie w nią kiedy jest w środku i jest w sytuacji stresowej to dobry pomysł?

Posted

Majkowska napisał(a):
Czyli na żywo jego i jego metod szkolenia nie znasz, tak?
A jeśli można wiedzieć to dlaczego tak go polecasz?


Tak jak wszędzie ok 500zł.
On daje i grupowo i indywidualnie z tego co widziałam.
Właściwie to można się umówić i podejść tam kiedyś w ramach spacerku popytać.
Jak szkoli wiem, bo miałam okazję być praktycznie na całym jego szkoleniu...


A sądzisz że pizdnięcie w klatkę pieskowi który się boi pomaga?
Bo u mnie jakbyś uderzyła psu w jego domek to byłby za pierwszą lepszą szafą, a klatkę prawdopodobnie bym już mogła zezłomować...



500zł :roll: ok, wolę jeść trociny, niż mieć agresywnego psa dalej :D nie macie kogoś, kto chce licencjat/magisterkę (tzn. oczywiście WZÓR :cool3: bo przecież nikt nie odda nieswojej pracy :cool3:) na tematy 'okołohumanistyczne' (może być marketing, reklama, socjologia, filologia, itd.) i chce mieć ją zgrabnie i szybciutko napisaną? :cool3: a pieniążki chce oddać na dobry cel pt. "wychowaj mi psa?" :cool3:


evel napisał(a):
Miałam okazję go widzieć w pracy i myślę, że facet ma dryg. Z drugiej strony - zawsze możecie iść do wesołej łapki czy innych pozytywistów, przecież droga wolna ;)

A, przypomniało mi się - drugi trop warty sprawdzenia to Alteri.



A sądzisz, że zignorowanie tego zachowania pomaga psu w jakikolwiek sposób?

Zu też miała różne odpały. 99% to były odpały lękowe. Gdybym nie wprowadziła korekt w połączeniu z nagrodami to bym się bujała z potworem do tej pory. Nie mówię, że awersja we wszystkich wypadkach ma sens i rację bytu, że sprawdzi się zawsze i wszędzie, bo oczywistym jest, że nie. Tyle że widzisz, gdybym w marcu 2010 stała i czekała, ignorując, aż pies mi przestanie drzeć twarz do innych piesków to chyba bym tam stała do tej pory. Dużo lepsze efekty przyniosła korekta tego zachowania plus wprowadzenie zachowania zastępczego i solidne nagradzanie tego ostatniego.

Histerię i fiksację IMO trzeba przerywać, bo to strasznie wyniszcza psa i jest mi bardziej szkoda, gdy pies tkwi w tym stanie niż szybko i zwięźle pokazać mu, że hola hola moja panno, tak nie robimy. A chodziło mi o uderzenie w klatkę, gdy pies zamknięty w środku odprawia cyrk. A jak ktoś twierdzi, że pies ma "zrobioną klatkę" po czym się okazuje, że świruje pawiana, no to chyba jednak nie ma.


ja nie jestem za żadną wesołą łapką, na wesoło to on się uczy tańczyć i dawać łapy na zmianę, a nie ignorować psy. ja dostaję białej gorączki, kiedy on po raz 7529552-tny świruje przy psach i nie chcę na to dłużej patrzeć - dopóki facet nie leje psów, albo jakoś wyjątkowo brutalnie nie traktuje, to walę jak w dym. korekty jak najbardziej, bicie - nie. a pozytywnie już jestem na 100% pewna, że go nie nauczę, bo on nawet jedzenie potrafi mieć w dupie przy innych psach, a to już szczyt wszystkiego.

Majkowska napisał(a):
Dryg? To znaczy?

Nie napisałam ignorowanie, ale czy uczenie psa że klatka to jego azyl , a potem uderzanie w nią kiedy jest w środku i jest w sytuacji stresowej to dobry pomysł?


ja Patryka w takich sytuacjach też potrafię wstrząsnąć, np. jak coś mu odwali i jedzie autem z tyłu, a zacznie popiskiwać, ładować się do kierowcy, itd. - głaskaniem i niuńkaniem go tylko rozsierdzam, bo piszczy jeszcze głośniej, a solidny ochrzan i wstrząśnięcie nim powoduje, że kładzie się spać i jedzie jak powinien. u niego opierdziel przerywa wiąchę stresu.

Posted

Majkowska, lepiej powiedz czym pan L. Ci tak zalazł za skórę :)

[quote name='Majkowska']
Nie napisałam ignorowanie, ale czy uczenie psa że klatka to jego azyl , a potem uderzanie w nią kiedy jest w środku i jest w sytuacji stresowej to dobry pomysł?

A jaka to jest sytuacja stresowa jak pies siedzi w znanej sobie klatce i odprawia histerię, mimo że jego właściciele siedzą tuż obok? Bo to nie jest typowa reakcja stresowa tylko reakcja zupełnie nieadekwatna do sytuacji, histeria, fiksacja, frustracja, nieradzenie sobie z emocjami, "zła energia" (:D) czy nazwij sobie to jak chcesz. A moim zdaniem dobrze jest psa z takiego stanu jak najszybciej wyrwać, bo to ma niestety tendencję do utrwalania się i pokazać mu, że po pierwsze tak nie robimy, a możemy robić coś ZAMIAST - i to zamiast się super ekstra opłaca.

Posted

opłaca, Pat za przerwanie serenady w aucie dostaje chrupka albo coś do memłania, ale dopiero jak się skręci w kłębek i położy. rzadko ma te odpały, ale ma - a na drodze ekspresowej nocą to nie jest pożądane zachowanie :shake:

Majkowska, jakieś konkrety o tym szkoleniu? Masz jakieś wątpliwości co do metod? (awersję i kolczatkę przyjmę z pełną pokorą, MUSZĘ jakoś nad Patem zapanować, bo kiedyś wydarzy się tragedia, jak np. wyskoczy york, a ja go nie zdążę złapać/odciągnąć).

Posted

Walnęłam tak w klatkę w tym roku na ladc, potem musiałam psa wciskać do klatki :) jej zachowanie nie jest typowe ani normalne, ale jak najbardziej oznacza stres i strach. Dla niej to, że ją zamknęliśmy było znakiem, że ją tam zostawimy.
Ale nie napisałam tego po to, żeby rozprawiać o awersji. Napisałam, by pokazać, że nie każdy pies przyzwyczajony do klatki tak ładnie generalizuje i uznaje klatkę za swój dom wszędzie. Etna potrzebowałaby treningu klatkowego od nowa w kilku obcych miejscach, by zachować się jak Zu.

Posted

u Pata tak jest z przywiązywaniem go w nowym miejscu, dostaje kociokwiku, jak widzi, że wychodzę z pokoju, gdzie do przywiązałam (a robiłam tak czasem za karę, np. jak coś zwędził). to jedyna kara, którą on fizycznie "poczuł", bo reszta spływa po nim jak po kaczce.

tzn. "poczuł" - to też spłynęło :D ostatnio na wsi dostał tę karę, a reszta wyszła na dwór na 10 minut, ale co z tego, jak po spuszczeniu i 'żalu za grzechy' znowu polazł do kuchni, w to samo miejsce, z którego coś ukradł :D

idę z Majkowską, czekajcie na foteczki!

Posted

motyleqq napisał(a):
Walnęłam tak w klatkę w tym roku na ladc, potem musiałam psa wciskać do klatki :) jej zachowanie nie jest typowe ani normalne, ale jak najbardziej oznacza stres i strach. Dla niej to, że ją zamknęliśmy było znakiem, że ją tam zostawimy.
Ale nie napisałam tego po to, żeby rozprawiać o awersji. Napisałam, by pokazać, że nie każdy pies przyzwyczajony do klatki tak ładnie generalizuje i uznaje klatkę za swój dom wszędzie. Etna potrzebowałaby treningu klatkowego od nowa w kilku obcych miejscach, by zachować się jak Zu.


Ale ja pisałam nie tylko na przykładzie Zu, a co najmniej 4-5 znanych mi dobrze psów. Generalizacja następuje szybciej lub wolniej, ale żaden z właścicieli tych psów nie czekał, aż pies przestanie się ciskać tylko od razu reagował na kwik - negatywnie. No ale to sama patologia, gdzie nikt się z pieskiem nie cacka :diabloti: A widać Etna po prostu nie miała zrobionego treningu klatkowego do końca, ale chyba sama o tym pisałaś zdaje się. Pozostaje mieć nadzieję, że Wam się uda tym razem ;) A młody zostaje w klatce?

Posted

nigdy więcej spaceru w ulewę, NIGDY :D jak tam, Majkowska, dosuszyłaś szmaty? bo u mnie pralka chodzi, pies przyniósł na sobie kilo błota i zaraz przyjdą do mnie ludzie, a ja zawinięta w kocu siedzę:D

oznajmiam uroczyście - Patryk polubił Waldka :loveu: biegały bez kagańców, obeszło się bez wojen, poganiały się ślicznie i - mimo chłodnego powitania ze strony Patryka :cool3: - spacer się udał!

czekamy na fotki :)

Posted

tylko widzisz, on wymaga czasu i chęci ze strony drugiego psa - Waldek na szczęście jest dzikim biegaczem, poza tym nawet przykucał i zachęcał Pata do zabawy, a kiedy Pat się raz 'wahał' (wyglądało, jakby trochę się najeżył) to pomachał ogonem, kucnął, zwiał i zmienił Patrykowi perspektywę - rozładował emocje w gonitwie, a nie gryząc Waldka.

na powitanie i tak powąchał i wystartował do Walda z zębami, potem luźno, ale w kagańcu z nim pobiegał, a na końcu całkiem swobodnie - a to był drugi wspólny spacer.

nie zmienia to faktu, że mijaną puchatą kulkę (chyba golden, maluch) oszczekał tak agresywnie, że myślałam, że go nie utrzymam :shake: a sekundę później znów biegał z Waldkiem.
obce psy nadal są bee, a trudno żebym każdego napotkanego dawała mu powąchać, ugryźć, potem poczekać, znowu powąchać, znowu ugryźć... aż mu się znudzi.

on nie rozumie, że z każdym psem mógłby się tak super pobawić, jak idzie w jego kierunku - reakcja negatywna. w 99%.

Posted

Pani Profesor napisał(a):
nigdy więcej spaceru w ulewę, NIGDY :D jak tam, Majkowska, dosuszyłaś szmaty? bo u mnie pralka chodzi, pies przyniósł na sobie kilo błota i zaraz przyjdą do mnie ludzie, a ja zawinięta w kocu siedzę:D

oznajmiam uroczyście - Patryk polubił Waldka :loveu: biegały bez kagańców, obeszło się bez wojen, poganiały się ślicznie i - mimo chłodnego powitania ze strony Patryka :cool3: - spacer się udał!

czekamy na fotki :)


nie przesadzaj, dobrze było :P

Posted

Dlatego przydałyby się Wam zajęcia w grupie, żeby on obce psy różne, małe, duże, młode, stare - zaczął traktować jak tło. A przy okazji psy na szkoleniu są (raczej ;)) ogarnięte albo przynajmniej pod kontrolą ;)

Posted

Majkowska napisał(a):
nie przesadzaj, dobrze było :P


ja wiem, że dobrze :D jestem mega zadowolona z nowego kolegi dla Patryka, tak sobie tylko jęczę dla zasady :) jak tam Wald, dosuszyłaś? Patryka WRESZCIE nauczyłam, że ręcznik to super zabawa, w zasadzie to TŻ nauczył :oops: bo wcześniej szorowaliśmy go na zasadzie "spokój, stój grzecznie", a teraz dzikie harce i pies się daje wyszorować cały, nawet brzuch :loveu: tyle że burczy, macha ogonem i wskakuje w ręcznik jak byk w płachtę. ale efekt osiągnięty.

evel napisał(a):
Dlatego przydałyby się Wam zajęcia w grupie, żeby on obce psy różne, małe, duże, młode, stare - zaczął traktować jak tło. A przy okazji psy na szkoleniu są (raczej ;)) ogarnięte albo przynajmniej pod kontrolą ;)


właśnie jeszcze się waham, czy nie przeprowadzić tego pozytywnie :roll: przejdę się i do p.Lewkowicza,i na jakiś ultra-pozytywny kurs bez kolczatek, poobserwuję i wyciągnę wnioski, może damy radę BEZ awersji, o ile ktoś zna jakiś magiczny sposób. ja nie.

Posted

ja majac psa z mega ogromnym lekiem separacyjnym, ktory zostal zalczony na tyle, ze pies zostaje w domu nawet i bez klatki i sobie spi, czyli sadze, ze poszlo nam super, nadal nie pozwalam psu na zadne pobudzanie sie w klatce nawet najmniejsze.
kiedy np myje podloge i wszyscy u mnie siedza w klatkach i slysze z klatki mojej najstarszej suki wydobywa sie obojetnie jaki odglos poza westchnieniem czy innym dzwiekiem zwiazanym z tym, ze kima, to kaze jej bardzo ostro natychmiast przestac. nie wale jej w dach, ale bardzo ostro mowie "przestan" lub tez "zamknij morde".
niestety, ale przy bardzo emocjonalnych psach nie mozna pozwalac na eskalacje w takim przypadku, a szczekanie czy wycie to jest naped dla psich emocji.

i teraz tak: czy mam dobrze zrobiona klatke? mysle, ze zajebiscie, bo moj pies ja po prostu lubi i zawsze, kiedy przychodzi weterynarz w odwiedziny, idzie do swojej klatki, wszystko, co cenne znosi do klatki, kiedy ma dosyc mlodej, idzie do klatki, kiedy zle sie czuje, zawsze spi w klatce i przede wszystkim bez problemu zostaje w klatce w kazdym mozliwym miejscu: tam dom twoj, gdzie nora twoja.

ale bardzo, bardzo pilnuje wszystkich jej emocji zwiazanych z lekiem separacyjnym, bo nawet u bardzo dobrze "zaleczonego" psa to moze wrocic.



teraz mam tez 6,5 miesieznego szczeniaka i jak ja pierwszy raz wlozylam do klatki, to troche protestowala i sie zloscila na zasadzie "wypusc mnie ty tumanie, nie chce tu siedziec" to od razu trzask w dach za darcie geby. z tym ze ja wiedzialam, ze u niej nie jest to zwiazane z lekiem przed izolacja. juz mam za duzo doswiadczenia, zeby to pomylic. pies oczywiscie uwielbia swoja klatke. jesli wydaje z siebie jakies odglosy to znacza one "eeej tumany obudzilam sie, moze bysmy poszli sie odlac??".

Posted

Pani Profesor napisał(a):
ja wiem, że dobrze :D jestem mega zadowolona z nowego kolegi dla Patryka, tak sobie tylko jęczę dla zasady :) jak tam Wald, dosuszyłaś? Patryka WRESZCIE nauczyłam, że ręcznik to super zabawa, w zasadzie to TŻ nauczył :oops: bo wcześniej szorowaliśmy go na zasadzie "spokój, stój grzecznie", a teraz dzikie harce i pies się daje wyszorować cały, nawet brzuch :loveu: tyle że burczy, macha ogonem i wskakuje w ręcznik jak byk w płachtę. ale efekt osiągnięty.



właśnie jeszcze się waham, czy nie przeprowadzić tego pozytywnie :roll: przejdę się i do p.Lewkowicza,i na jakiś ultra-pozytywny kurs bez kolczatek, poobserwuję i wyciągnę wnioski, może damy radę BEZ awersji, o ile ktoś zna jakiś magiczny sposób. ja nie.


no wkońcu ktoś z nas się cieszy :loveu:
A co to za problem Waldemara dosuszyć. Powycierałam ręcznikiem i wrzuciłam do klatki zeby teściowa nie jęczała że śmierdzi -a i tak robi z jego lekkiego armatu tragedię narodową...
Wald robi to samo z ręcznikiem! Najprzyjemniejsze jest z nim wrócić z deszczu i widzieć jak dopomina się żeby mu wytrzeć dupsko :D Dziś to nawet mruczał z radości jak go szorowałam :)

Szczerze- poszlabym jeszcze raz :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...