Majkowska Posted May 8, 2014 Posted May 8, 2014 Rakieta nie jest zła, aczkolwiek jest śmiesznie jak dorosły facet idzie i blokuje psa rakietą do tenisa :D Quote
Pani Profesor Posted May 8, 2014 Author Posted May 8, 2014 [quote name='Majkowska']Rakieta nie jest zła, aczkolwiek jest śmiesznie jak dorosły facet idzie i blokuje psa rakietą do tenisa :D[/QUOTE] jak na moje oko, to spoko sposób - jak się dowiedziałam, po cóż ten facet trzyma rakietę przed Rudym, to wydało się to logiczne. korekta może być niejasna, pies nie musi skumać, dlaczego jest szarpany, skoro sobie po prostu idzie, a rakieta (czyli jakaś blokada przez mordą) w momencie korekty pokazuje, co zrobił źle, daje sygnał "czekaj, nie leź". tak to widzę :) napisałam do tego pana, czekamy na odpowiedź :cool3: podejrzewam i tak, że Patryk pokaże swoją najlepszą (fałszywą!) stronę i będzie aniołkiem, kiedy obcy facet zacznie go ustawiać i się skapnie, że nic tu po nim, więc lepiej być grzecznym... Quote
Majkowska Posted May 8, 2014 Posted May 8, 2014 ej to ja też chcę!! ja mam takiego niegrzecznego pieska...:roll: Dobra, a jak ci facet każe spacerować z rakietą tenisową i blokować psa przy ataku to to zrobisz?? Muszę być tam z aparatem.:evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted May 8, 2014 Author Posted May 8, 2014 [quote name='Majkowska']ej to ja też chcę!! ja mam takiego niegrzecznego pieska...:roll: Dobra, a jak ci facet każe spacerować z rakietą tenisową i blokować psa przy ataku to to zrobisz?? Muszę być tam z aparatem.:evil_lol:[/QUOTE] boże, oczywiście, że zrobię - nawet jakbym miała w stroju klauna odwracać psią uwagę śpiewając Redutę Ordona na cygańską melodię, to - słowo daję - zrobiłabym to, mniejsza lipa niż wiecznie się użerać ze szczekaczem... Quote
ewaal1982 Posted May 8, 2014 Posted May 8, 2014 PP Patryk na szkolenie, a my się umówimy w trójkę i będziemy się czołgać po krzakach i nagrywać faceta z rakietą.Gdyby Patrykol udawał grzecznego zawsze można zawyć, czy zaszczekać.Ewentualnie jamnika z ławki pożyczyć ;) Quote
Pani Profesor Posted May 8, 2014 Author Posted May 8, 2014 [quote name='ewaal1982']PP Patryk na szkolenie, a my się umówimy w trójkę i będziemy się czołgać po krzakach i nagrywać faceta z rakietą.Gdyby Patrykol udawał grzecznego zawsze można zawyć, czy zaszczekać.Ewentualnie jamnika z ławki pożyczyć ;)[/QUOTE] Ty nie gadaj, koleżanko, tylko sobie rezerwuj czas, bo musimy się w końcu poznać :diabloti: dzisiaj byliśmy z Patem na długim spacerze, mieliśmy kilka spotkań z psami - najpierw Patryk szedł luzem w kagańcu, wyleciał ZNIKĄD pies w typie weimara, tylko 2x większy - podleciał się wąchać, Patryk go pogonił niestety :shake:, ale na szczęście nie ruszył za weimarem w pościg i dał się ładnie odwołać, choć gdyby nie kaganiec,to wyżeł by dostał po doopie za takie zachodzenie znienacka od tyłu :diabloti: później minęliśmy niby-wilczaka i małego ryżulca, Pat początkowo naburczał, ale dostał ode mnie sensowną korektę (krótką,szybką i bez nerwów - Majkowska, to do Ciebie - nie panikowałam dzisiaj :diabloti:). powąchał się z większym, małego ofukał, ale generalnie bez większych problemów. na koniec spotkaliśmy starutkiego setera, jajecznego chłopaka, puściłam Patryka w kagańcu, bo tamten wyraźnie chciał się zapoznać, ale jak Pat podszedł, to puścił mu CS-y pt. "nie mam jednak ochoty, idź sobie" :diabloti: ...i jakimś cudem moje zwierzątko ZROZUMIAŁO sygnały i po powąchaniu seterowego siusiaka odpuścił i nawet nie burknął, a pozycję miał... cóż, na pewno nie bojową. ot, takie badanie, co to przeszło koło mnie. i znowu nie wiem, czego to kwestia - trochę obcy teren, tż obok, zmęczenie, za gorąco..? Quote
Pani Profesor Posted May 8, 2014 Author Posted May 8, 2014 aaa, ze szkoleniowcem jestem wstępnie umówiona na niedzielę. mam nadzieję, że będzie co opowiadać :) dodam jeszcze, że dzisiaj DOOOOOBRY PIESEK!!! niosło się po całej okolicy a królewna na spacerze za ładne zapoznanie się z pieskami wyżarła tygodniową dawkę smakołyków - jaśniej już się nie da zaakcentować, że to było DOBRE i POŻĄDANE zachowanie :cool3: Quote
ewaal1982 Posted May 8, 2014 Posted May 8, 2014 Psy wyczuwają coś w tej psiej starości.Mojego schroniskowego Dupelka, nie gryzł nikt! Największy agresor na osiedlu podlatywał obwąchał - Dupel wystawiał swoje stare brudne zęby... i agresor odpuszczał. Raz facet był blady jak ściana. Piękny bokser na smyczy był. Coś zrobił i przerwał smycz, czy facetowi się smycz wyślizgnęla. Mój był ode mnie dość daleko.Na smyczy nie chodził.On robił pare kroków po trawce i uciekał do domu, do domu. Do psów nigdy nie leciał. Po schronisku jakaś trauma i nie chciał mieć z żadnym psem do czynienia.Zanim ja dobiegłam,żeby ratować moje maleństwo to było po całej sprawie.Bokser powąchał i odszedł.Właściciel boksera nadziwić się nie mógł:-) Na starego setera rzucały się tylko dziadki w jego wieku:D Młode psy odpuszczały :) Ja na całą okolicę ryczę SUuuuper, albo o jak Ślicznieeeeee ! :D Trzymam kciuki za szkolenie. Quote
*Magda* Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 Magda, a jak zachowuje się Pat, jak Twój tż idzie z nim sam na spacer? Quote
agutka Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 Ja powiem swoje odczucia, Sagat na niektóre psy jest mega agresywny, mamy psy sąsiedzkie które rozszarpałby na strzępy.... Kiedyś mojej siostrze uciekł w bramce żeby dorwać psa sąsiada ja leciałam z miękkimi nogami patrzę a psy tylko napuszone wokół siebie krążą powarkując , rzecz jasna nie podbiegłam i nie łapałam Sagata bo to skończyło by się wojną-same się rozeszły ;) To samo jest gdy nagle w lesie jakiś amant się znajdzie .... lecz taki Patryk który się powącha i na koniec atakuje mógł by skutecznie doprowadzić do szamotaniny z wilkiem:diabloti: Raz podbiegł taki właśnie podstępny pies (bez kagańca) złapałam mojego facet złapał swojego i zaczął go tak okładać że wrzasnęłam żeby go nie bił bo to tylko psy i niema sensu tyle lać bo to wiele nie zmieni ;) Quote
evel Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 A ja dłuuuugo spinałam dupę na zasadzie - o, leci pies, będzie wpier*ol. No i był :roll: Myślę, że przełom nastąpił dopiero jak mój pies zaczął mi ufać, jakkolwiek banalnie to brzmi. A zaczął myślę trochę dlatego, że ja zaczęłam być po pierwsze asertywna i jak coś leciało, co zdecydowanie kwalifikowało się do przetrzepania fraków (na przykład wesoły labcio 40kg+ albo TTB) to albo się darłam do pańcia jak syrena strażacka, żeby zabierał kundla, albo odgradzałam go od Zu za wszelką cenę. Zdarzyło mi się kilka razy nawet zasadzić podbiegaczowi solidnego kopniaka w dupsko, kiedy nie widziałam innych opcji. Kilka razy łapałam takiego wesołka czy agresorka za obrożę i czekałam, aż pańcio odbierze zgubę, a po drugie pewnie dlatego, że spędzałyśmy godziny na różnych ćwiczeniach, więc pies zbudował w swojej głowie skojarzenie, że nie dość, że jestem fajna i daję żarcie/piłki, to jeszcze obronię jak trzeba i wcale nie trzeba brać spraw w swoje łapy. Do tego kontrolowane kontakty z innymi normalnymi psami, wytłuczona na blachę komenda NIE RUSZ i jakoś się daje żyć, choć często patrzą na mnie jak na wariatkę (bo czasem dla świętego spokoju schodzę niereformowalnym idiotom z drogi albo biorę psa pod pachę, wzdycham i czekam, aż przejdą :diabloti: ) albo urządzają *******amento pt. "paaaaaaani, pani puuuści tego biednego pieska, on na pewno się chce pobawić!". Oczywiście, wpadki się zdarzają, ale są o niebo łatwiejsze do kontrolowania niż kiedyś. Także nie ma co czekać, tylko trzeba się zebrać w sobie i sru na szkolenie. Jak Ci się ten facet nie spodoba to w Krk masz duży wybór innych szkółek. Myślę, że w części z nich moglibyście podjechać za darmo obejrzeć na miejscu jak szkolą itd. Trzymam kciuki ;) Quote
Majkowska Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 Mnie kiedyś Amor tak uciekł, cholernik się wyrwał i poleciał prosto na psa którego na codzień chciał zeżreć, wróżyłam masakrę, ale wrzasnęłam do chłopa " on nic nie zrobi!" żeby ten nie spinał tamtego i wyobraźcie sobie że on podbiegł do tego psa i się zaczął z nim bawić... Sama nie wiedziałam że coś takiego się stanie, poczułam się wręcz magicznie :D Co nie znaczyło że na kolejnych spacerach chciał smycz przegryźć żeby się do tamtego dostać i choć trochę dotknąć go zębami. PP - jestem z Ciebie dumna ;) A to było na skałach? Bo jak tak to chyba już zidetyfikowałam te psy jako naszych znajomych ;) Seter był z babką czy z chłopakiem/facetem? Quote
agutka Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 Sagat dość szybko pojął że pieski nie są do zabijania ,kilka spacerków z samczykami i jakoś to nam szło ;) z Ledą jest nieco gorzej bo raz mało kiedy ostatnio podbiegają do nas psy a taki romantyk zgwałcenia Ledziny by się przydał ;) Gdy byłam na bulwarze spacerkiem wiele piesków podbiegało do nas, biała nie miała czasu się spinać bo cisnęła przed siebie i jak dla mnie takie ćwiczenia że nie każdy pies chce ją użreć by się przydały ale szczerze to nie jest mi łatwo z nią dojeżdżać w takowe miejsce Quote
Majkowska Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 taki romantyk zgwałcenia Ledziny by się przydał ;-) Misza na krakowskich błoniach nie był wystarczającym romantykiem ??:lol: To co napisała evel to właśnie to o czym pisałam wcześniej, tylko się nie wyraziłam aż tak dobrze - zaufanie psu i zaufanie sobie samej. PP czasem robisz Patrykowi socjal na siłę ile tylko się da podkreślasz że się nie uda, np przy ostatnim czarnym piesku na łące - piesek stał obok spokojnie a Ty usiłowałaś Pata nim zainteresować, sama go podprowadziłaś po czym nagle pada stwierdzenie " o Pat się rzuci, patrzcie, zaraz kłapnie go zębami!" no i Pat się rzuca naprowadzony na pieska za co dostaje ochrzan. Z tego się nawet moj tż śmiał, bo podeszliście głownie czekając na atak. To samo czasem na ulicy : idzie pies i zaraz rzucasz stwierdzenie " no i mój burak zaraz się na niego rzuci" i kiedy on jest już blisko psa zaczynasz go wycofywać. Nie musisz podchodzić przecież do psów na siłę jakkolwiek bardzo chcesz Pata zsocjalizować. Ja dawniej robiłam to samo z ludźmi - Wald szczekał na tych co się nim zbyt aktywnie interesowali więc ja go pchałam do ludzi stresując się przy tym okropnie że on sobie robi taką loterię że menela wita z ogonkiem a elegancką sympatyczną starszą panią objeżdza ile sił ma w płucach. Teraz nie pcham się na ludzi,a jak ktoś do mnie podchodzi to się odsuwam. I zauważyłam też coś z psami - kiedy dolatuje do nas pies i ja usilnie chcę skupić mojego na mnie odsuwając go od tego psa on się spina i zdarza mu się warczeć, bo zazwyczaj wygląda to tak że pies nam goni za dupą, ja wrzeszczę żeby psa zabrać, a pies usiłuje jakoś też nas obronić. Stąd też to napisałam o pozostawieniu psu przestrzeni do myślenia i działania - obserwując psy to w większości przypadków to one się dogadują same lepiej niż jak my je nadzorujemy i powodujemy im niepotrzebne napięcia. Może nie powinnam tu wpisywać Pata czy Ledy, które już jakiś problem mają, bo faktycznie bez sensu puścić bieg wydarzeń sobie jak wiemy że pies się rzuca, ale to takie moje ogólne spostrzeżenie. Ciekawa jestem co wam ten szkoleniowiec powie, jeśli okaże się dobry to się też na niego piszę, bo już długo długo myślę nad szkoleniem Walda ;) Quote
evel Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 [quote name='Majkowska'] Stąd też to napisałam o pozostawieniu psu przestrzeni do myślenia i działania - obserwując psy to w większości przypadków to one się dogadują same lepiej niż jak my je nadzorujemy i powodujemy im niepotrzebne napięcia. Może nie powinnam tu wpisywać Pata czy Ledy, które już jakiś problem mają, bo faktycznie bez sensu puścić bieg wydarzeń sobie jak wiemy że pies się rzuca, ale to takie moje ogólne spostrzeżenie.[/QUOTE] Tak i nie. Na pewno nie ma sensu na siłę się pchać "w psy" luzem z takim psem, który ma jakieś ALE do innych. Co innego jak psy są pod kontrolą... Ale jeśli PP sobie już przy mijance wizualizuje, że Pat na pewno się rzuci - dziewczyno, nie możesz tak myśleć!!! :mad: Jeśli masz taki obraz w głowie to popierasz swojego psa w atakach. A jeśli Pat ignoruje jakiegoś psa to ja bym go zajebiście chwaliła a nie go wpychała w sytuację dla niego niekomfortową - jasne, miłości może z tego nie będzie, ale niech chociaż toleruje te inne psy, ignorowanie jest OK, bo to zupełnie inny hm... "stan umysłu" niż pobudzenie i atak. Są osobniki, które nie będą się bawić z innymi psami, bo im to niepotrzebne do życia, albo będą się bawić tylko z wybranymi jednostkami i myślę, że właściciel powinien to po prostu uszanować - aha, mój kundel nie chce się stykać z innymi psami, OK. A nie wsadzać mu innego psa pod nos i patrzeć - szurnie czy nie szurnie? :razz: Quote
Pani Profesor Posted May 9, 2014 Author Posted May 9, 2014 ale żeście mi napitoliły :diabloti: no to od początku: [quote name='ewaal1982'] Ja na całą okolicę ryczę SUuuuper, albo o jak Ślicznieeeeee ! :D Trzymam kciuki za szkolenie.[/QUOTE] mi już przestało nawet być wstyd, nawet jeśli ludzie patrzą jak na psychiczną psią mamę :cool3: [quote name='magdabroy']Magda, a jak zachowuje się Pat, jak Twój tż idzie z nim sam na spacer?[/QUOTE] nijak inaczej - też się drze. może tylko szybciej odpuszcza,bo jak tż go skoryguje, to jednak trochę większy szok dla organizmu ;) [quote name='agutka']Ja powiem swoje odczucia, Sagat na niektóre psy jest mega agresywny, mamy psy sąsiedzkie które rozszarpałby na strzępy.... Kiedyś mojej siostrze uciekł w bramce żeby dorwać psa sąsiada ja leciałam z miękkimi nogami patrzę a psy tylko napuszone wokół siebie krążą powarkując , rzecz jasna nie podbiegłam i nie łapałam Sagata bo to skończyło by się wojną-same się rozeszły ;) To samo jest gdy nagle w lesie jakiś amant się znajdzie .... lecz taki Patryk który się powącha i na koniec atakuje mógł by skutecznie doprowadzić do szamotaniny z wilkiem:diabloti: Raz podbiegł taki właśnie podstępny pies (bez kagańca) złapałam mojego facet złapał swojego i zaczął go tak okładać że wrzasnęłam żeby go nie bił bo to tylko psy i niema sensu tyle lać bo to wiele nie zmieni ;)[/QUOTE] u mnie na osiedlu jeden dureń tłucze sukę, fakt, że jest agresywna (taki typowy kundelek w typie Amora Majkowskiej) i drze ryjca, ledwo ją utrzymuje na smyczy facet i zawsze ich mijam kilometrowym łukiem, bo zaciętość Patryka przy tej suce to amatorszczyzna... ale kiedy wreszcie suka się uspokoi, to facet zaczyna ją lać smyczą (widocznie w trakcie ataku agresji boi się dotknąć, ot, zawodnik...). metoda działa 'wspaniale' oczywiście.. [quote name='evel']A ja dłuuuugo spinałam dupę na zasadzie - o, leci pies, będzie wpier*ol. No i był :roll: Myślę, że przełom nastąpił dopiero jak mój pies zaczął mi ufać, jakkolwiek banalnie to brzmi. A zaczął myślę trochę dlatego, że ja zaczęłam być po pierwsze asertywna i jak coś leciało, co zdecydowanie kwalifikowało się do przetrzepania fraków (na przykład wesoły labcio 40kg+ albo TTB) to albo się darłam do pańcia jak syrena strażacka, żeby zabierał kundla, albo odgradzałam go od Zu za wszelką cenę. Zdarzyło mi się kilka razy nawet zasadzić podbiegaczowi solidnego kopniaka w dupsko, kiedy nie widziałam innych opcji. Kilka razy łapałam takiego wesołka czy agresorka za obrożę i czekałam, aż pańcio odbierze zgubę, a po drugie pewnie dlatego, że spędzałyśmy godziny na różnych ćwiczeniach, więc pies zbudował w swojej głowie skojarzenie, że nie dość, że jestem fajna i daję żarcie/piłki, to jeszcze obronię jak trzeba i wcale nie trzeba brać spraw w swoje łapy. Do tego kontrolowane kontakty z innymi normalnymi psami, wytłuczona na blachę komenda NIE RUSZ i jakoś się daje żyć, choć często patrzą na mnie jak na wariatkę (bo czasem dla świętego spokoju schodzę niereformowalnym idiotom z drogi albo biorę psa pod pachę, wzdycham i czekam, aż przejdą :diabloti: ) albo urządzają *******amento pt. "paaaaaaani, pani puuuści tego biednego pieska, on na pewno się chce pobawić!". Oczywiście, wpadki się zdarzają, ale są o niebo łatwiejsze do kontrolowania niż kiedyś. Także nie ma co czekać, tylko trzeba się zebrać w sobie i sru na szkolenie. Jak Ci się ten facet nie spodoba to w Krk masz duży wybór innych szkółek. Myślę, że w części z nich moglibyście podjechać za darmo obejrzeć na miejscu jak szkolą itd. Trzymam kciuki ;)[/QUOTE] szkółki to mnie nie interesują, bo Patryk na grupowym szkoleniu nie pokaże, co potrafi. tak samo w obcym miejscu - wczoraj daleko od domu zachowywał się nieco łagodniej. facet przyjedzie do mnie :) i pójdziemy na spacer w nasze rewiry. a co do zaufania - Patryk mi nie ufa, a ja to sukcesywnie ćwiczę. boi się kiedy niosę coś podejrzanego w ręku, więc nieraz dla sportu biorę jakieś dziwnie wyglądające badziewie (spryskiwacz z wodą, butelkę, cokolwiek) i zachodzę do niego z komendą "spokój". Patryk się spina, chce zwiewać, ale przełamuje się i pozwala pomajstrować przy sobie - wtedy ja go dotykam tą butelką czy czym tam (delikatnie po grzbiecie) i jak wytrzyma, to jest DOOOOBRY PIEESEEEEK!! ... i smaczek najlepszy na świecie ;) może to durne, ale tak go uczę, że kontakt z dziwnym przedmiotem i z moją ręką to nic takiego. przyznam, że po czasie łatwiej mi było zakroplić mu oczy, jak sobie uszkodził, więc jakieś tam skutki są ;) a bronić go przed psem nie muszę, sam się broni :roll: [quote name='Majkowska']Mnie kiedyś Amor tak uciekł, cholernik się wyrwał i poleciał prosto na psa którego na codzień chciał zeżreć, wróżyłam masakrę, ale wrzasnęłam do chłopa " on nic nie zrobi!" żeby ten nie spinał tamtego i wyobraźcie sobie że on podbiegł do tego psa i się zaczął z nim bawić... Sama nie wiedziałam że coś takiego się stanie, poczułam się wręcz magicznie :D Co nie znaczyło że na kolejnych spacerach chciał smycz przegryźć żeby się do tamtego dostać i choć trochę dotknąć go zębami. PP - jestem z Ciebie dumna ;) A to było na skałach? Bo jak tak to chyba już zidetyfikowałam te psy jako naszych znajomych ;) Seter był z babką czy z chłopakiem/facetem?[/QUOTE] to nie było na Skałach, kochana - byliśmy przelotem w okolicach dębnickiego i przy Wiśle, a seter był ze starszym małżeństwem :) Patryk też ma czasem takie zajawki, że leci do psa, ja cała pospinana, bo sytuacja wygląda dziwnie a słyszę standardowe PAAAANI, ONE SIĘ POBAWIĄ, PANI PUŚCI... no i się bawią :diabloti: ostatnio tak było na osiedlu z goldenką, że mi babeczka udowodniła, że mój piesek jednak nic nie zrobi :razz: ale weź tu i tłumacz każdemu, że to przypadek... [quote name='agutka']Sagat dość szybko pojął że pieski nie są do zabijania ,kilka spacerków z samczykami i jakoś to nam szło ;) z Ledą jest nieco gorzej bo raz mało kiedy ostatnio podbiegają do nas psy a taki romantyk zgwałcenia Ledziny by się przydał ;) Gdy byłam na bulwarze spacerkiem wiele piesków podbiegało do nas, biała nie miała czasu się spinać bo cisnęła przed siebie i jak dla mnie takie ćwiczenia że nie każdy pies chce ją użreć by się przydały ale szczerze to nie jest mi łatwo z nią dojeżdżać w takowe miejsce[/QUOTE] czemu, ja bym jeździła z taką świnką wszędzie, żeby wszyscy widzieli jakiego mam super bubka :loveu::diabloti: [quote name='Majkowska']Misza na krakowskich błoniach nie był wystarczającym romantykiem ??:lol: To co napisała evel to właśnie to o czym pisałam wcześniej, tylko się nie wyraziłam aż tak dobrze - zaufanie psu i zaufanie sobie samej. PP czasem robisz Patrykowi socjal na siłę ile tylko się da podkreślasz że się nie uda, np przy ostatnim czarnym piesku na łące - piesek stał obok spokojnie a Ty usiłowałaś Pata nim zainteresować, sama go podprowadziłaś po czym nagle pada stwierdzenie " o Pat się rzuci, patrzcie, zaraz kłapnie go zębami!" no i Pat się rzuca naprowadzony na pieska za co dostaje ochrzan. Z tego się nawet moj tż śmiał, bo podeszliście głownie czekając na atak. To samo czasem na ulicy : idzie pies i zaraz rzucasz stwierdzenie " no i mój burak zaraz się na niego rzuci" i kiedy on jest już blisko psa zaczynasz go wycofywać. Nie musisz podchodzić przecież do psów na siłę jakkolwiek bardzo chcesz Pata zsocjalizować. [/QUOTE] to nie tak - ja miałam nadzieję, że w magicznym miejscu, jakim jest nasza łączka, Patryk złagodnieje, bo tam mu się przecież zdarzy poznać psa i nie ma problemów, a odnośnie "patrzcie, zaraz się rzuci" - powiedziałam tak, bo poczułam, że jednak nie jest zainteresowany :diabloti: choć początkowo nie ujadał, a to rodzi nadzieję na kontakt i socjal, więc próbuję - w kagańcu nic nie zrobi. odnośnie paplania - zawsze tak titam, jak idzie piesek, którego nie oszczeka i mogę zapoznać, tj "ojeju, kto to idzie! kto tam jest!" bo Patryk kojarzy to z Neską, innymi przyjaznymi psami, na Waldka też nakręcam "zobacz kto to idzie! Walduś? zobacz!" - próbuję mu zmienić perspektywę, wyluzować, że to jakiś super piesek i nie ma powodu do spiny. a szkoleniowca też jestem bardzo ciekawa :) Quote
Pani Profesor Posted May 9, 2014 Author Posted May 9, 2014 [quote name='evel']Tak i nie. Na pewno nie ma sensu na siłę się pchać "w psy" luzem z takim psem, który ma jakieś ALE do innych. Co innego jak psy są pod kontrolą... Ale jeśli PP sobie już przy mijance wizualizuje, że Pat na pewno się rzuci - dziewczyno, nie możesz tak myśleć!!! :mad: Jeśli masz taki obraz w głowie to popierasz swojego psa w atakach. A jeśli Pat ignoruje jakiegoś psa to ja bym go zajebiście chwaliła a nie go wpychała w sytuację dla niego niekomfortową - jasne, miłości może z tego nie będzie, ale niech chociaż toleruje te inne psy, ignorowanie jest OK, bo to zupełnie inny hm... "stan umysłu" niż pobudzenie i atak. Są osobniki, które nie będą się bawić z innymi psami, bo im to niepotrzebne do życia, albo będą się bawić tylko z wybranymi jednostkami i myślę, że właściciel powinien to po prostu uszanować - aha, mój kundel nie chce się stykać z innymi psami, OK. A nie wsadzać mu innego psa pod nos i patrzeć - szurnie czy nie szurnie? :razz:[/QUOTE] to nie było do końca tak, to była raczej próba, bo nie naszczekał na tego psiaka z daleka. to nie tak, że lazę do każdego psa na ulicy, tylko w sytuacjach wyluzowania (polanka, obok znajomy Waldek) próbuję właśnie tym gadaniem "kto to idzie? to ktoś do pieska?" zmienić jego perspektywę, czasem się uda, bo opuszcza uszy i zaczyna machać ogonem, a czy po powitaniu będzie miły, czy nie - to akurat loteria... to nie tak, że się makabrycznie spinam, jeśli idzie inny pies albo napuszczam na niego Patryka w durny sposób - to raczej hm, wyłapywanie tych małych momentów, kiedy Pat nie wygląda na wk**wionego, żeby go nagrodzić za super zachowanie i zaakcentować, że TAK MA BYĆ! dlatego właśnie wczoraj się wąchał z seterem, którego mogliśmy ominąć, ale Pat+kaganiec+tż w razie wu do reagowania + małżeństwo, które się zatrzymało, żeby psy się zapoznały jakoś mnie ośmieliło, no i się udało. Quote
Pani Profesor Posted May 9, 2014 Author Posted May 9, 2014 aha - podstęp "na Neskę" czasem działa :diabloti: i nawet jeśli ma to być uniwersalna metoda, choć durna, to próbuję jak mogę. tę goldenkę na osiedlu też zakomunikowałam mu "zobacz, Neska idzie?! to Neska?" na co Patryk zaczął machać ogonem i spuścił irokeza, liczę na to, że zacznie mu się utrwalać, że "Neska" nie oznacza jednej konkretnej koleżanki, a po prostu fakt bliskiego spotkania z przyjaznym pieskiem. to się serio czasem udaje, więc czemu by nie brnąć w takie oszustwo ;) dodam, że "Neska" to drugie po "jedzonko" słowo-klucz, które powoduje spazmy w moim psie :diabloti: Quote
agutka Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 PP- jeżeli Pat by tak ciągnął i robił ci wstydu to raczej ograniczyłabyś się do spacerów na polanie najbliższej domu :cool3: wszystko fajnie jest napisane evel fajnie opisała głośnie chwalenie lecz gdy tylko cokolwiek powiem dobrego czy nagrodzę głaskaniem zaraz zaczyna się paniczna histeria :/ to samo jest ze smaczkami, pięknie usiądzie wyłączy się na psy -dostanie- odwrót i dalej histeria i nie mówię tu o jakim kolwiek napinaniu smyczy bo właśnie gdy jest pies smycz jest luźniejsza Quote
Pani Profesor Posted May 9, 2014 Author Posted May 9, 2014 [quote name='agutka']PP- jeżeli Pat by tak ciągnął i robił ci wstydu to raczej ograniczyłabyś się do spacerów na polanie najbliższej domu :cool3: wszystko fajnie jest napisane evel fajnie opisała głośnie chwalenie lecz gdy tylko cokolwiek powiem dobrego czy nagrodzę głaskaniem zaraz zaczyna się paniczna histeria :/ to samo jest ze smaczkami, pięknie usiądzie wyłączy się na psy -dostanie- odwrót i dalej histeria i nie mówię tu o jakim kolwiek napinaniu smyczy bo właśnie gdy jest pies smycz jest luźniejsza[/QUOTE] robi mi wstyd, ale nie aż taki, żeby odpuścić :cool3: no błagam. w końcu rodzic, którego dziecko rzuca się w sklepie bo chce lizaka nie zamyka tego dziecka w piwnicy :diabloti: tylko dzielnie próbuje wychować, zbierając cięgi i krzywe spojrzenia :cool3: a z siadaniem i dalszym darciem mordy - też to czasem przerabiamy. wczoraj padaliśmy ze śmiechu, bo jak Patryk walczy sam ze sobą,to można się przekręcić przez tą mimikę i odgłosy. minął pieski ładnie, jednego na smyczy, drugi latał luzem a'la Wald (czyli błyskawica, nie zatrzymał się obok nas), odwróciłam uwagę - usiadł, dostał chrupka. mija moment..a Patryk odwraca się w stronę psów, cichutko jęczy i patrzy na mnie.. sekunda zawahania.. po czym podłazi, siada i się oblizuje :grin: na zasadzie "no dobra, niech spitala, wolę chrupka". Quote
agutka Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 plus wielki że on na ciebie patrzy, spogląda, zerknie ... ja nie mam takiego rarytasu ;) Quote
Majkowska Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 [quote name='Pani Profesor'] nieraz dla sportu biorę jakieś dziwnie wyglądające badziewie (spryskiwacz z wodą, butelkę, cokolwiek) i zachodzę do niego z komendą "spokój". Patryk się spina, chce zwiewać, ale przełamuje się i pozwala pomajstrować przy sobie - wtedy ja go dotykam tą butelką czy czym tam (delikatnie po grzbiecie) i jak wytrzyma, to jest DOOOOBRY PIEESEEEEK!! ... i smaczek najlepszy na świecie ;) Kiedyś o tym gadałyśmy, ale wypowiem moje zdanie raz jeszcze : po co właściwie robisz taki teatrzyk? Wydaje mi się że pies jeśli się czegoś boi to nie ma sensu tego aż tak wpajać, tylko robić to w jakiś naturalny sposób , niekoniecznie gonić za nim z tą rzeczą i go usilnie nią dotykać. Osobiście bym psa zostawiła sam na sam do kombinacji i dopiero jak się do rzeczy zbliży nagrodziła. Oczywiście o ile pies nie wpada w jakąś szaloną panikę, ale Pat chyba czegoś takiego nie ma ;) ale weź tu i tłumacz każdemu, że to przypadek... No i znów w niego nie wierzysz ;) to nie tak - ja miałam nadzieję, że w magicznym miejscu, jakim jest nasza łączka, Patryk złagodnieje, bo tam mu się przecież zdarzy poznać psa i nie ma problemów, a odnośnie "patrzcie, zaraz się rzuci" - powiedziałam tak, bo poczułam, że jednak nie jest zainteresowany :diabloti: choć początkowo nie ujadał, a to rodzi nadzieję na kontakt i socjal, więc próbuję - w kagańcu nic nie zrobi. odnośnie paplania - zawsze tak titam, jak idzie piesek, którego nie oszczeka i mogę zapoznać, tj "ojeju, kto to idzie! kto tam jest!" bo Patryk kojarzy to z Neską, innymi przyjaznymi psami, na Waldka też nakręcam "zobacz kto to idzie! Walduś? zobacz!" - próbuję mu zmienić perspektywę, wyluzować, że to jakiś super piesek i nie ma powodu do spiny. Wydaje mi sie że też jest tak : nasza łączka jest nasza. My tam biegamy, my tam jesteśmy, przyłazi obcy pies i kiedy Pat na niego nie zwraca uwagi jest do niego zachęcany "no podejdź do pieska" , więc podchodzi grzecznie i równie grzecznie daje mu nauczkę, niech spada głupi kundel z naszej łączki od naszego stadka, intruzów nam nie trzeba ;) "Kto idzie i kto tam jest " nastawia psa na jakieś konkrety. W pewien sposób wydaje mi się że psa się tym okłamuje, a Pat idiotą nie jest ;D Podniecasz go, nastawiasz że coś fajnego się wydarzy,a tu dupa, obcy kundel , którego trzeb czym prędzej przegonić. Kiedyś też się wzięłam na ten sposób i mówiłam Waldkowi "kto to? wujek?" bo mi się zdawało że poleci do obcej osoby i będzie merdał ogonkiem... i leciał, merdał, a następnie był ryk,bo " ty mnie oszukałeś, nie jesteś moim panciem, nie znam cię i nie będę się z tobą przyjaźnił chociaż biegłem z ogonkiem i wyglądałem miło!!!" . wszystko fajnie jest napisane evel fajnie opisała głośnie chwalenie lecz gdy tylko cokolwiek powiem dobrego czy nagrodzę głaskaniem zaraz zaczyna się paniczna histeria :/ Mojego też to diabelnie podnieca, więc jak chcę pochwalić to już się mogę liczyć że zaraz pies dostanie amoku i zacznie się zachowywać jak wariat :D plus wielki że on na ciebie patrzy, spogląda, zerknie ... ja nie mam takiego rarytasu ;-) Tego im zazdroszczę:placz: Pat się fajnie na nią patrzy i wiele rzeczy konsultuje podczas gdy Wald robi wszystko jak należy ale nie ma w nim życia :D Quote
agutka Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 Majka- nasze psy muszą mieć jedną- nic do mnie nie mów:diabloti: a my musimy jakoś wpoić naszym futrom że mają na nas patrzeć :eviltong: a tak poważnie to gdy jestem wypchana mieskiem to oczywiście Ledzinka pięknie patrzy ale do czasu zjedzenia kąska ;) Quote
Pani Profesor Posted May 9, 2014 Author Posted May 9, 2014 [quote name='Majkowska']Kiedyś o tym gadałyśmy, ale wypowiem moje zdanie raz jeszcze : po co właściwie robisz taki teatrzyk? Wydaje mi się że pies jeśli się czegoś boi to nie ma sensu tego aż tak wpajać, tylko robić to w jakiś naturalny sposób , niekoniecznie gonić za nim z tą rzeczą i go usilnie nią dotykać. Osobiście bym psa zostawiła sam na sam do kombinacji i dopiero jak się do rzeczy zbliży nagrodziła. Oczywiście o ile pies nie wpada w jakąś szaloną panikę, ale Pat chyba czegoś takiego nie ma ;) No i znów w niego nie wierzysz ;) Wydaje mi sie że też jest tak : nasza łączka jest nasza. My tam biegamy, my tam jesteśmy, przyłazi obcy pies i kiedy Pat na niego nie zwraca uwagi jest do niego zachęcany "no podejdź do pieska" , więc podchodzi grzecznie i równie grzecznie daje mu nauczkę, niech spada głupi kundel z naszej łączki od naszego stadka, intruzów nam nie trzeba ;) "Kto idzie i kto tam jest " nastawia psa na jakieś konkrety. W pewien sposób wydaje mi się że psa się tym okłamuje, a Pat idiotą nie jest ;D Podniecasz go, nastawiasz że coś fajnego się wydarzy,a tu dupa, obcy kundel , którego trzeb czym prędzej przegonić. Kiedyś też się wzięłam na ten sposób i mówiłam Waldkowi "kto to? wujek?" bo mi się zdawało że poleci do obcej osoby i będzie merdał ogonkiem... i leciał, merdał, a następnie był ryk,bo " ty mnie oszukałeś, nie jesteś moim panciem, nie znam cię i nie będę się z tobą przyjaźnił chociaż biegłem z ogonkiem i wyglądałem miło!!!" . Mojego też to diabelnie podnieca, więc jak chcę pochwalić to już się mogę liczyć że zaraz pies dostanie amoku i zacznie się zachowywać jak wariat :D Tego im zazdroszczę:placz: Pat się fajnie na nią patrzy i wiele rzeczy konsultuje podczas gdy Wald robi wszystko jak należy ale nie ma w nim życia :D teatrzyk jest po to, żeby nie spinał dupy i wiedział, że moje podchodzenie z czymś dziwnym nie zawsze oznacza straszną torturę jak np. obcinanie pazurów albo zakraplanie oka, a że czasem to jakieś nieokreślone dziwactwo, które pozwala mi wykonać i dostaje w zamian smaka. dziś dał się spryskać wodą, dostał chrupek i dzięki temu być może uda mi się mu wyczyścić i wypłukać wieczorem uszy, bo nazbierał czarnego syfu znowu, chyba ma znów grzyba w uszach, bo capią... a odnośnie oszustwa z Neską... no cóż, o tym nie pomyślałam, że się poczuje rozczarowany :cool3: nie sądziłam, że pies aż czuje takie abstrakcyjne emocje jak rozczarowanie, że to nie koleżanka - fakt faktem, właśnie wróciliśmy ze spaceru z tżtem i mieliśmy znowu względnie udane zapoznanie :cool3: sytuaja: Pat na smyczy, idziemy krzakami, dochodzimy do małej łączki, na którą chodzę z tż i nigdy nie ma tam psów. dziś był - osiedlowy pies, kojarzę - mix amstaffa i szorstkiego jamnika :loveu: przepiękny i prześmieszny, łeb asta,a ciałko jamnicze + bródka :D Pat go zna i zawsze wydziera ryja na niego na osiedlu, facet nas omija z wzajemnością. miałam go w kagańcu i na smyczy, a tamten (Frodo) galopuje do nas radośnie przez całą łączkę... podleciał, powąchały się i Patryk standardowo - wark,wark, kłap, no ale kaganiec przeszkadza :cool3: pogonił go raz, maluch znowu podszedł, pogonił drugi raz, Frodo znów z ogonkiem... no i Pat odpuścił. facet - właściciel - oczywiście mówi "puścić luźno", no to cóż.. zaryzykowaliśmy. psy się wdały w galop i gonitwę, Patryk gonił, więc co jakiś czas starał się kłapnąć małego, ale że był w chopo, to tylko trącał go kubłem w dupę z głośnym WRRR. jeśli jest 'tym goniącym', to wyzwala to w nim instynkty myśliwskie i niejako 'poluje' na kolegę, ale kagan uniemożliwił burackie podgryzanie no i cóż... dogadały się :cool3: potem całkowicie go olewał, wyjęłam piłkę, żeby sobie pobiegały, chciałam rozkagańcować Patryka i facet w ostatniej chwili ostrzegł mnie, że to błąd - mały wyrwał mi piłkę z mocą dorosłego asta (a to roczny bubek max 8kg) i fruuuuu z nią na łąkę :D ganiałam go z 20 minut, zanim łaskawie oddał na wymianę za chrupka :cool3: i w tym momencie podszedł zaciekawiony Patryk, a Frodo.. rzucił się na niego na zasadzie 'won,teraz to moje fanty' :cool3: i ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, Patryk wyłożył się przed maluchem, którego wcześniej ganiał i pokazał "ok, ty tu rządzisz, poddaję się" :cool3: można powiedzieć, że mamy nowego kolegę, bo faceta widzę często i może uda się jakoś bliżej skumać nasze psy, bo rozeszliśmy się w pokojowej atmosferze. problem jest tylko taki, że mały jest niewychowany i roszczeniowy ;) bo mi wtykał nos do saszetki w polowaniu na smaczki, dawał buziory bez ostrzeżenia i kąsał w zabawie bez wyczucia :razz: ale można mu to wybaczyć, bo był przefajny :loveu: nie zrobiłam fot niestety, nawet w googlach nie ma nic podobnego, żeby Wam pokazać fenomen wizualny tego psiaka, coś na tą modłę: ...tyle że pręgus o bursztynowych oczach i bardziej niewymiarowy :loveu: przesuper! Quote
evel Posted May 9, 2014 Posted May 9, 2014 Ty jesteś na 100% pewna, że rzucanie piłki Patrykowi i innemu psu na raz to dobry pomysł? Bo ja Zu nie rzucam piłki przy obcych. Nigdy. Bo wiem, że jakby co to będzie pranie, w końcu piłka rzecz święta. A skoro Pat ma szał na piłki to wg mnie trochę proszenie się o kłopoty. Tym razem się udało, ale co by było, gdyby jednak nie odpuścił i się nie wyłożył? Co do chwalenia i nagradzania, z Zu muszę piszczeć i robić cyrk, Huntera mogę jedynie pochwalić chłodno "dobry pies", inaczej trzeba się liczyć z uszkodzeniem ciała (raz do niego pisnęłam jak do Zu i tak mi przypieprzył łbem z wyskoku, że mi rozbił wargę :roll:) a do Raven muszę gadać ściszonym głosem... Także ten, nie ma letko :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.