agutka Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 coś go przeczyściło i tyle w tym temacie- mam nadzieję ;) a widzisz teść poszarpał Pat ugryzł i wygrana psa.. kilka dni temu pisałam z laską na temat szkolenia jakim był poddany jej ast który atakował psy z klapkami na oczach . Szkoleniowiec w kilka minut naprawił psa ,uczył ją jak ona ma go korygować i nie odpuszczać bo to twoje ostatnie słowo musi być, tak więc Patowi daję kilka minut i będzie chodził jak zegarek a ty nie możesz się litować bo pies jednak ma troszkę inne podejście do pewnych spraw Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Jak dla mnie to zwyczajnie wiedział, że jak do niego podejdziesz to skończy się "polowanie", a był na tyle nakręcony, że odgonił cię dostępnymi dla niego w danej chwili środkami. W trakcie "polowania" na pewno to były dla niego duże emocje, myślę, że z tym musicie sobie poradzić, z opanowaniem jego emocji zanim zaatakuje, a nie po ataku przygwożdżając do ziemi. Ja bym sugerowała obrożę elektryczną, ale TYLKO po wcześniejszej konsultacji z dobrym szkoleniowcem i pod jego okiem, chociaż oczywiście musi się znowu zdarzyć taka sytuacja. Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 No i pamiętajcie, że przy tak pobudliwym psie, z takimi problemami wszystko trzeba robić na zimno, bez emocji. Ja wiem, że człowiek się gotuje, ale to może tylko pogorszyć sprawę. Quote
Majkowska Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 PP po pierwsze to zapraszam wreszcie do tego zologa po kaganiec. Pat jest jaki jest, a życie jest nieprzewidywalne i jak zza krzaka nagle wyskoczy rott to Pat nie zastanowi się ani chwili czy się rzucić czy może wrócić grzecznie do pańci. Zbieraj kasę, możemy spróbować z tą moją znajomą co Ci kiedys mówiłam, ja mam zamiar z nią się trochę poumawiać, tylko nie wiem jak mi wyjdzie dogadanie się z kimś kogo znam i lubię i komu nie będę bała się postawić... Jak wiesz ja nie lubię szkoleniowców ogarniętych teorią dominacji i uważający że cokolwiek pies robi, czy to kłapie zębami z podkulonym ogonem srając pod siebie ze strachu czy rzuca się pewny siebie,to wszystko jedna i taka sama dominacja. Też uważam że szkolenie jest głownie dla właściciela, bo co z tego ze obcy chłop wyjdzie na pozycję alfa szarpiąc i dominując psa jak wrócisz z nim do domu i dalej będziesz gdzieś na końcu hierarchi. Waldka kiedyś wziął na smycz znajomy i stwierdził że on go już ustawi jak trzeba (brutalną metodą). Wyszła im tylko z tego szarpanina w której Waldek absolutnie spanikował i odchodząc od zmysłów żeby się uwolnić... rzucił się na faceta dosyć poważnie... Facet próbował jeszcze kilkakrotnie go ujarzmić , a za kazdym razem była to zwyczajna walka,która mogłaby się skończyć tragicznie, więc przerwałam im to. Waldek uciekł, padł w kąt i tam drżał do końca dnia... Przez dłuższy czas po tym był bojaźliwy i nieufny, już się bałam że mu tak zostanie... Do szkoleniowca który ma brutalne metody nie oddałabym go. Jasne że w szkoleniu nie chodzi tylko o "pierdupierdumaszpieseczkusmaczek" ale niektórzy szkoleniowcy przesadzają z dominacją psa... Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Majkowska, bo "szarpanina" musi mieć jeszcze jakiś sens... Co twój znajomy niby chciał osiągnąć? Czemu mu oddałaś psa, jaki miałaś z nim problem? Nie sądzę też, że w tym wypadku Patryk atakował ze strachu. Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 [quote name='agutka']coś go przeczyściło i tyle w tym temacie- mam nadzieję ;) a widzisz teść poszarpał Pat ugryzł i wygrana psa.. kilka dni temu pisałam z laską na temat szkolenia jakim był poddany jej ast który atakował psy z klapkami na oczach . Szkoleniowiec w kilka minut naprawił psa ,uczył ją jak ona ma go korygować i nie odpuszczać bo to twoje ostatnie słowo musi być, tak więc Patowi daję kilka minut i będzie chodził jak zegarek a ty nie możesz się litować bo pies jednak ma troszkę inne podejście do pewnych spraw[/QUOTE] przeczyściło, ale nie ma jakiejś kosmicznej sraczki, wydaje mi się że to ta kość wczorajsza,bo wrąbał ją całą, spuściłam z oka bo byłam zajęta znajomymi no i włomotał calutką :diabloti: a odnośnie szkolenia, to - tak jak piszesz - ktoś mi musi pokazać te korekty, bo na razie to wygląda tak, że ja się z nim szarpię na tej smyczy, a on albo zareaguje, albo nie - przechodnie za to muszą myśleć, że jestem niezrównoważoną frustratką, z resztą już raz usłyszałam, że "gnoję psa" (a to była korekta smyczą), więc wolę nie myśleć, na kogo wyjdę miotając psem wg. szkoleniowej zasady (bo domyślam się, że tu chodzi o jakieś mocniejsze, celniejsze szarpnięcie) [quote name='dog193']Jak dla mnie to zwyczajnie wiedział, że jak do niego podejdziesz to skończy się "polowanie", a był na tyle nakręcony, że odgonił cię dostępnymi dla niego w danej chwili środkami. W trakcie "polowania" na pewno to były dla niego duże emocje, myślę, że z tym musicie sobie poradzić, z opanowaniem jego emocji zanim zaatakuje, a nie po ataku przygwożdżając do ziemi. Ja bym sugerowała obrożę elektryczną, ale TYLKO po wcześniejszej konsultacji z dobrym szkoleniowcem i pod jego okiem, chociaż oczywiście musi się znowu zdarzyć taka sytuacja.[/QUOTE] dokładnie tak jak piszesz, ja mu ogólnie się tylko z tym kojarzę, tj. z zaprzestaniem zabawy, gonitwy i tak dalej - chciałam tego uniknąć, więc uczyłam go podczas luźnych zabaw, że ma przyjść do mnie i nie zawsze był zapinany - dostawał np. smaczka i biegał dalej, albo zapinałam go na smycz na chwilę i znowu puszczałam. żeby nie kojarzył, że wraca = koniec zabawy. wczoraj niestety skojarzył... [quote name='Majkowska']PP po pierwsze to zapraszam wreszcie do tego zologa po kaganiec. Pat jest jaki jest, a życie jest nieprzewidywalne i jak zza krzaka nagle wyskoczy rott to Pat nie zastanowi się ani chwili czy się rzucić czy może wrócić grzecznie do pańci. Zbieraj kasę, możemy spróbować z tą moją znajomą co Ci kiedys mówiłam, ja mam zamiar z nią się trochę poumawiać, tylko nie wiem jak mi wyjdzie dogadanie się z kimś kogo znam i lubię i komu nie będę bała się postawić... Jak wiesz ja nie lubię szkoleniowców ogarniętych teorią dominacji i uważający że cokolwiek pies robi, czy to kłapie zębami z podkulonym ogonem srając pod siebie ze strachu czy rzuca się pewny siebie,to wszystko jedna i taka sama dominacja. Też uważam że szkolenie jest głownie dla właściciela, bo co z tego ze obcy chłop wyjdzie na pozycję alfa szarpiąc i dominując psa jak wrócisz z nim do domu i dalej będziesz gdzieś na końcu hierarchi. Waldka kiedyś wziął na smycz znajomy i stwierdził że on go już ustawi jak trzeba (brutalną metodą). Wyszła im tylko z tego szarpanina w której Waldek absolutnie spanikował i odchodząc od zmysłów żeby się uwolnić... rzucił się na faceta dosyć poważnie... Facet próbował jeszcze kilkakrotnie go ujarzmić , a za kazdym razem była to zwyczajna walka,która mogłaby się skończyć tragicznie, więc przerwałam im to. Waldek uciekł, padł w kąt i tam drżał do końca dnia... Przez dłuższy czas po tym był bojaźliwy i nieufny, już się bałam że mu tak zostanie... Do szkoleniowca który ma brutalne metody nie oddałabym go. Jasne że w szkoleniu nie chodzi tylko o "pierdupierdumaszpieseczkusmaczek" ale niektórzy szkoleniowcy przesadzają z dominacją psa...[/QUOTE] chętnie pójdę do tej laski, bo nadal jestem wewnętrznie nieprzekonana do takiego szkoleniowca z cyklu "zmiażdżę go i oddam pańci", bo pańcia gówno zrobi później - to już nawet teraz widać, że jak ja ryknę,to posłucha, albo nie posłucha, a u TŻ-ta nie ma takiego czegoś, tak więc pies sobie sam dawkuje respekt do poszczególnych osób...i tak pewnie byłoby ze szkoleniowcem, że przy nim byłby aniołem,a u mnie znowu kicha. kaganiec znalazłam, ten szmaciany, więc na razie to mu nakładam na ryj,ale fizjolog musowo, idziemy na dniach? [quote name='dog193']Majkowska, bo "szarpanina" musi mieć jeszcze jakiś sens... Co twój znajomy niby chciał osiągnąć? Czemu mu oddałaś psa, jaki miałaś z nim problem? Nie sądzę też, że w tym wypadku Patryk atakował ze strachu.[/QUOTE] nie ze strachu, to była furia i amok - ze strachu to on atakuje, kiedy dostanie opierdziel i nie chce zrobić tego, co się do niego mówi, a wyciągnę w jego kierunku rękę - wtedy jest BRRRRRR... i uszy po sobie, łapa w górze - to jest na bank ze strachu. dzięki za rady! Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 Majkowska, a dałabyś mi namiary na tą babeczkę na PW? Naskrobię może maila i naświetlę, co i jak, żeby się rozeznać w jej metodach i podejściu. a Pat królewna śpi u siebie, ja się dalej obawiam, co on tam ma w żołądku, ale pewnie byłyby już jakieś objawy, prawda? w końcu minęło z 18 godzin od tego polowanka... Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Teraz doczytałam resztę i... Nie może być tak, że po jakimś wyskoku wy się na psa obrażacie i przez tydzień go opieprzacie za wszystko, to na pewno nie polepszy sytuacji. Pies musi wam ufać, a wasze zachowanie jest dla niego niezrozumiałe - a jak zaufać komuś, kogo się nie rozumie? Jest "smutny", bo wyczuwa waszą zmianę nastawienia w stosunku do niego, a nie dlatego, że cię ugryzł. Gdybyście przeszli nad wszystkim do porządku dziennego, tak jakby nic nie miało miejsca, to zapewniam cię, że pies nie byłby "smutny", opłakując wczorajsze zdarzenie. Dwa to "utarcie nosa teściowi" nie było zbyt dobrym pomysłem, skoro skończyło się pogryzieniem do krwi - nie wiem, czemu na to pozwoliłaś, skoro wiedziałaś, że tak to się skończy, jedyny efekt był taki, że pies się utwierdził w tym co robi. Psu trzeba dawać jasne sygnały, nie roztkliwiać się nad każdym wybrykiem i nie przeżywać tego tygodniami, bo do niczego was to nie zaprowadzi. I jak pisałam wcześniej - korekty tylko BEZ EMOCJI, nie możecie rzucać nim czy szarpać w złości, a potem kiedy już się uspokoił, czyli powinno być ok, wy się na niego obrażacie, zostawiając psa z mętlikiem we łbie - "bo przecież jestem spokojny, to czego oni ode mnie chcą". Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 Nie no, nie przez tydzień ;) dziś do rana nas wyjątkowo trzymało, bo jesteśmy wściekli, ale to nie tak, że przez tydzień do niego paplam "ojej ugryzłeś mamę, kto to widział". z drugiej strony - to ile powinna "trwać" taka kara? za takie przewinienie jak wczoraj - ma dostać ochrzan w momencie, kiedy go złapiemy i co dalej? wpuścić do domu między ludzi i radośnie rzucać mu piłką? gdzie jest granica, którą pies rozumie jako "karę"? z tym, że na następny dzień nie ma się co na niego gniewać, to masz absolutną rację, dziś to kwestia moich emocji, że jestem na niego po prostu zła... z tym "teściem" to nie było takie do końca perfidne, tj. wiedziałam, że nic nie wyjdzie, ale nie sądziłam, że go tak uwali porządnie. nie jakoś super głęboko, no ale drasnął, poleciała krew. te 'utarcie nosa' było bardziej w kwestii tego, że się 'teść' wymądrza, uważa, że każdy pies jest taki sam i jego uniwersalne metody skutkują. nie wiedziałam mimo wszystko, że tak go uwali, bo nikogo wcześniej tak mocno nie dziabnął (no, mnie wczoraj :roll:). nie puściłabym go w ramach zabawy np. na dziecko, skoro wiem, że ich nie lubi - tutaj się przeliczyłam, to był błąd, Pat się postawił mocniej, niż sądziłam (zazwyczaj to było GRRR albo lekkie chwycenie za rękę). a odnośnie korekt i emocji - staram się jak mogę, np. przy psach już potrafię zachować spokój i twardo go skarcić, bez żadnych lamentów i krzyków, wczoraj niestety była eskalacja, bo NIC do niego nie docierało, może te krzyki go też zdenerwowały (moje i dwóch innych osób). a odnośnie tych "kar" za wybryki - mój TŻ uważa, że to byłoby grubo nie w porządku, że po takiej akcji jak wczoraj pies wraca do domu i zostaje od razu zabawiany. nie czuję osobiście tej granicy, gdzie jest jeszcze "kara",a gdzie zaczyna się bezsensowne przetrzymywanie psa na posłaniu. Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Nikt nie mówi o zabawianiu, bo wiadomo, że człowiek to nie maszyna i ma prawo być wściekły, zdołowany, przestraszony. Ale nie oczekujmy od psa, że zrozumie, że jesteśmy na niego wściekli, bo 12 godzin temu nas ugryzł - pies często działa instynktownie, nie koduje w głowie takich złożonych informacji opartych na związkach przyczynowo-skutkowych. Korekta ma być w chwili, w której pies zachowuje się źle - kiedy zachowanie się poprawia, to automatycznie powinien być to koniec kary i nie mówię o rzucaniu piłką, bo wiadomo, że człowiek jest wściekły, ale powrót do domu, odpięcie psa, jeśli musimy się uspokoić to to zróbmy, ale nie rozgrzebujmy tego, co się stało, bo pies nie rozumuje w ten sposób. Jeśli pies nie panuje nad emocjami, a my do tego dowalimy jeszcze nasze emocje to łatwo można wyobrazić sobie skutki. Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 a jaką zastosować korektę w takich 'podbramkowych' momentach jak to, że pies nie chce wyleźć spod krzaka i się na mnie rzuca, gryzie mnie i dalej leci polować? wydaje mi się to tak bardzo złymi okolicznościami, że nie idzie go skarcić w żaden sensowny sposób, bo gdyby przylazł, to w końcu zachował się dobrze - bo przylazł. Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Tak jak mówiłam - jak dla mnie obroża elektryczna, żeby mózg wrócił na swoje miejsce. To jest dokładny, precyzyjny impuls, dodatkowo bez naszych zbędnych emocji, które w takich sytuacjach tylko pogarszają sprawę. Tylko jak pisałam - pod okiem sensownego szkoleniowca, który wie czym to się je. Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 może to i jest pomysł - muszę tylko ogarnąć kogoś, kto ma taki sprzęcior do wypożyczenia no i poczytać, czy to się przypadkiem nie skończy na 'syndromie kolczatki' czyli tak, że będzie to nosił do końca życia :roll: ale racja, wydaje się to zasadne, bo w sumie wtedy pies nie wie, że to za moją sprawą dostaje prądem, toteż sobie nie wzmocni jakiegoś 'nielubienia mnie' w takich sytuacjach... Quote
Czekunia Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Kurcze Pani Profesor... Nie zazdroszczę sytuacji, ale chyba najwyższy czas spotkać się z jakimś dobrym szkoleniowcem, tym bardziej, że kilkakrotnie już się nad tym zastanawiałaś... Trzymam kciuki. Quote
*Magda* Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 PP tu na dogo masz szkoleniowca, który udziela rad za darmo przez neta ;) Evodish powinien Wam pomóc :) Odezwij się do niego tu na dogo albo napisz mu na email ;) Tu masz jego stronkę: http://www.newdog.pl/ Quote
katasza1 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 Widze, ze Pat jest podobny do Froda z charakteru. Tylko Frodo mnie nigdy nie ugryzl, kiedys raz sprobowal bo kazalam mu zejsc z lozka. ale ja sie musialam duzo nauczyc, jak sie nauczylam to zyje mi sie z nim super. Przede wszystkim przy takich psach, tak mi sie wydaje, wazny jest stoicki spokoj. Zadnych emocji, obrazania sie, kar, opieprzania. Wszystko ma byc konkretnie i bez emocji. Emocje sa jak jest super. Mi sie udalo samej, ale moj chlopak mowi ze jestem wyprana z uczuc, wiec wiesz, mialam latwiej :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 [quote name='Czekunia']Kurcze Pani Profesor... Nie zazdroszczę sytuacji, ale chyba najwyższy czas spotkać się z jakimś dobrym szkoleniowcem, tym bardziej, że kilkakrotnie już się nad tym zastanawiałaś... Trzymam kciuki. dzięki :) wiesz, to jest tak, że z nim póki jest dobrze, to jest dobrze - te wybryki mi skutecznie psują nastrój i jednocześnie nastawienie do niego się zmienia... dziś np. wyleżał mi i TŻ-towi pół dnia na kolanach, łazi i się mizdrzy, skomli i macha ogonem, więc - tak jak pisze dog193 - to pewnie reakcja na to, że go zlewaliśmy od wczoraj... w takich momentach aż się dziwię, co z niego potrafi wyjść - dziś się super słucha, narobił sztuczek książkowo (za jakiś kawałek suchej bułki), łazi za mną krok w krok i ładuje się na ręce. to zaskakujące, jaki diabeł potrafi się w nim obudzić czasami... [quote name='magdabroy']PP tu na dogo masz szkoleniowca, który udziela rad za darmo przez neta ;) Evodish powinien Wam pomóc :) Odezwij się do niego tu na dogo albo napisz mu na email ;) Tu masz jego stronkę: http://www.newdog.pl/ dziękuję :loveu: napiszę do niego, może będzie miał moment na zajęcie się sprawą tego przygłupa :cool3: [quote name='katasza1']Widze, ze Pat jest podobny do Froda z charakteru. Tylko Frodo mnie nigdy nie ugryzl, kiedys raz sprobowal bo kazalam mu zejsc z lozka. ale ja sie musialam duzo nauczyc, jak sie nauczylam to zyje mi sie z nim super. Przede wszystkim przy takich psach, tak mi sie wydaje, wazny jest stoicki spokoj. Zadnych emocji, obrazania sie, kar, opieprzania. Wszystko ma byc konkretnie i bez emocji. Emocje sa jak jest super. Mi sie udalo samej, ale moj chlopak mowi ze jestem wyprana z uczuc, wiec wiesz, mialam latwiej :evil_lol: ja na co dzień też jestem raczej z tych, co nie płaczą nad rannym ptaszkiem i nie spinają się przed ważnym dniem :D to po prostu ten dureń tak na mnie wpływa, TŻ mi mówi, że jestem nienormalna na punkcie psa, bo spełniam standardowe kryteria psycho-cioteczki :loveu: m.in. to, że sama mogę zeżreć ochłap z lodówki, ale piesek musi mieć zawsze dobre i że odkąd go mam, to plan dnia jest ustalany pod niego :cool3: tzn. wszystko spoko, fajne plany, "ale co z psem?" :cool3: królewna znowu wyjęczała spacer, zrobił PIĄTĄ dzisiaj kupę, to jednak nie jest sraczka, to jest po prostu turbo-przeczyszczenie, bo konsystencja jest normalna - nie wiem gdzie to w tym psie się zmieściło. nie odnotowałam futra, piór, pazurów ani innego złotego zęba w koopie :roll: Quote
Beatrx Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 tu nie chodzi o to, zeby przyszedł szkoleniowiec z brutalnymi metodami, psa wyszarpał, poustawiał czy buk jeden wie co jeszcze z nim zrobił tylko o osobę, która zna się na rzeczy i tam gdzie trzeba to odpowiedniej korekty użyje, a tam gdzie trzeba po dobroci to zrobi po dobroci. nie może być tak, ze pies was gryzie, za to dostaje po łbie i potem znowu gryzie. odnoszę wrażenie, ze dla Ciebie są dwie opcje: albo TYLKO smaczki i titanie, albo TYLKO szarpanie psa. a to absolutnie nie jest tak. ja bym zaczęła od porządnego wycisku, od rana spacer ma być porządny, tuż przed wyjściem pies ma być w komendzie "waruj", jak się ubierasz, bierzesz smycz, otwierasz drzwi. nie ma prawa jej zerwać, wstaje dopiero jak mu pozwolisz. za drzwiami siad, póki drzwi nie zamkniesz i nie pozwolisz mu ruszyć. schodzi na "równaj", gdzie Ty zatrzymujesz się co parę schodków tak, żeby i on się zatrzymał i wymuszasz na nim pilnowanie Ciebie. nie ma możliwości ciągnąć Cię na smyczy, bo z klatki też wychodzicie na równaj. tam, gdzie pies może się załatwić to zwalniasz go z komendy równaj, popuszczasz smycz i się załatwia. do tego przywołujesz go na smyczy, nagradzasz, pozwalasz znowu niuchać. potem idziecie dalej i wymyślasz co i raz a to jakaś przeszkodę do przeskoczenia, a to siad z marszu, waruj, stój. miej go na dłuższej lince to i siadanie/warowanie/stanie na odległość przećwiczysz, zostawanie w miejscu. do tego aport, szukanie zguby i wałkowanie przywołania. za każde wykonane polecenie jest pochwała, wybiórczo niech dostaje smaka, chwilę zabawy, pogłaskanie. powrót do domu tak samo: siad przed drzwiami klatki, równaj po schodach, siad przed drzwiami, wejście psa po Twoim pozwoleniu. w domu też ćwicz posłuszeństwo, a do tego wzmacniaj zaufanie psa. miskę w ogóle wyrzuć i to, co pies ma dostać do żarcia skarmiaj z ręki za prawidłowe zachowanie. nie chodzi tylko o wykonane komendy, ale też o to, jakiego zachowania od niego oczekujesz np. siedzenie na swoim posłaniu, a nie łażenie z kąta w kąt jest dobre i zasługuje na pochwałę/nagrodę. pamietaj, ze pies nie może dostać nic za darmo. nawet jak coś dla niego masz czy on chce gdzieś pobiec, coś powąchać to musi wcześniej wykonać jakąś komendę. dopiero jak ją wykona to go pochwal i nagródź zwolnieniem z komendy. i nie oceniaj go przez pryzmat ludzi. to ludzie lubią się na siebie obrażać i boczyć, potrafią rozpamiętywać złe wydarzenia i chowac do siebie urazę. w psim świecie jak coś się jednemu psu nie spodoba to nawet jak ten wyskoczy do drugiego z zębami to po zakończonym konflikcie wszystko wraca do normy. korekta polega na tym samym. po prostu pokazujesz psu wyraźnie, ze to zachowanie w danym momencie absolutnie Ci się nie podoba i nie będzie akceptowane, ALE ogólnie jest między wami super, więc po korekcie jest okej. jeśli go od siebie odizolowaliście, a potem nie zwracacie na niego uwagi to on nie rozumie, o co wam chodzi. i prąd wam się przyda, jak puszczacie go luzem i mózg mu się wyłącza. prąd sprowadzi go na ziemię, ale takie "zabawki" to tak jak dog pisze, tylko ze specjalistą. Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 dzięki, Beatrx - powiem szczerze, że przez długi okres czasu robiłam tak, jak piszesz - z tym siadaniem pod drzwiami, czekaniem - on jest tego już nauczony, przestałam tego wymagać sama z siebie (bo jakoś mi się po prostu NIE CHCIAŁO za każdym razem takiej szopki), ale psu kliknęło w mózgu, bo siada sam z siebie na widok obroży/smyczy, nauczył się też nadstawiać łeb do przeciśnięcia się przez półzacisk, chociaż początkowo spierniczał i nie lubił tej obroży. siada też pod drzwiami, jeśli ja się zatrzymam - tak samo pod wyjściowymi, nie rwie do przodu jak debil, nie wybiega z klatki, jeśli mu nie pozwolę (czyli powiem "poczekaj", "spokój", "zostań" czy cokolwiek), więc musztra jest ok. robiłam też skakanie przez murki, komendy znienacka (to właśnie w ten sposób nauczył się siadać na dupie i z tej pozycji oszczekiwać przechodzącego psa :roll: bo uczyłam go "siad" jako uspokajacza do wytrącania z transu, działa nieźle, ale i tak burczy i wyrywa, tyle że siedząc). posłuszeństwo na spacerach jest tak na 99%, nie licząc przywoływania, bo z tym lubi czasem poszaleć, np. w gonitwie z innym psem i dzikiej zabawie, ale wtedy i sąsiadka nie może odwołać swojej sznaucerki olbrzymki, więc oba nas mają w dupie po równo :razz: jak się wybiega te 30 sekund po moim "chodź tu szybko" to wraca, ociąga się, no ale wraca. reszta jest raczej na blachę, włącznie z tym "waruj" znienacka, albo zatrzymam się i każę mu dać głos. chętnie to robi, on lubi sztuczki, jak widzi, że zabieram ze sobą nerkę to w ogóle jest aniołem całą drogę, bo w tej nerce jest zazwyczaj piłka :diabloti: i się buc podlizuje całą drogę na polankę, tj. idzie przy nodze, drepcze takim 'końskim chodem' i zwraca na siebie uwagę jak może, ale nie darciem japy, a pokazywaniem, jaki jest grzeczny. bez motywacji jest gorzej, ale nie jest to niewykonalne - dopóki w grę nie wchodzi polowanie (również na psa, na którego wyjątkowo się uwziął) to jest całkiem grzeczny i usłuchany pies. no, albo jeżeli mamie nie przyjdzie do głowy Patrysia np. podnieść... :roll: (a czasem trzeba, nie tacham go po domu dla zabawy, np. teraz przenosiłam go kilkakrotnie do kibla, żeby odciekł z syfo-śniegu pod prysznicem, TŻ jakoś tak sprytnie go podnosi, że pies nie zdąży się zdenerwować, ale TŻ waży 2x tyle co ja i jest silniejszy, ja się trochę kaleczę...) doskonale mi naświetliłaś tą sytuację z karaniem i 'obrażaniem się' na psa - miałam widocznie jakiś dysonans poznawczy, bo z jednej strony nie grało mi, że mam się na niego 'po ludzku' obrazić czy ukarać go jak dziecko, z drugiej jednak - nie wydawało mi się w porządku, że po ochrzanie nagle bawię się jak gdyby nigdy nic. spróbuję tej metody i po korekcie wracamy do poprzedniej czynności - może dobitniej poczuje różnicę między stanem "jest fajnie" a "spieprzyłem". dzięki, co ja bym bez Was zrobiła :loveu: Quote
Beatrx Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 ja nie mówię, że on jest nieposłuszny tylko ćwiczyć posłuszeństwo musi chociażby po to, żeby się zmęczył;) samo ganianie z psami czy węszenie to nie jest to. zajęcie umysłowe jest psu potrzebne. do tego ćwicząc w sytuacjach bez rozproszeń o wiele łatwiej będzie Ci zapanować nad psem jak rozproszenia przyjdą. jak nie lubi noszenia na rękach to go do tego stopniowo przyzwyczajaj poprzez dotykanie go pod brzuchem, nagradzanie spokoju w czasie tej czynności, potem naciskaj mocniej, podnieś przednie łapki, ale cały czas utrzymując spokój. nie przesuwaj się do przodu za szybko, bo jak będziesz chciała za bardzo przyspieszyć to całą akcję zwalisz i trzeba będzie od nowa zaczynać. i nie dawajcie mu pieszczot za darmo. on an dobrą sprawę robi, co chce. chciał polować to was pogryzł, chce głaskania to włazi wam na kolana. ja bym radziła mniej czułości, a więcej ćwiczeń. tu też nie chodzi o to, żeby teraz psa w ogóle nie głaskać czy być wobec niego oficjalnym, ale o takie wyważenie sprawy. niech będzie i tak, ze pies trochę wam na kolanach posiedzi, ALE na wyraźne wasze polecenie i na wyraźne polecenie niech z tych kolan zejdzie. tak samo siedźcie sami przytuleni, a on niech leży na podłodze i niech was widzi. jak będzie próbował coś nachalnie zrobić to odsyłacie go na miejsce, jak tam chwilę posiedzi i się uspokoi to przywołujecie go, chwalicie, dajecie serie komend do wykonania, chwalicie i pozwalacie wejść na kolana. musicie psa kontrolować, kontrolować jego emocje, stan pobudzenia i jak widzicie, ze nakręca się za bardzo to go odsyłacie, żeby się uspokoił. nie ma wchodzenia na głowę;) Quote
Pani Profesor Posted February 1, 2014 Author Posted February 1, 2014 kochana, ale powiem Ci, że ja już większość tych rad wypróbowałam i wprowadziłam w życie :shake: na tym właśnie polega problem, że ja to wszystko przerabiałam, a efekty są wybiórczo -na niektórych płaszczyznach praktycznie bez zmian. odnośnie zmęczenia umysłowego, to codziennie ma jakąś musztrę, sztuczkowanie, dwa dni temu ot tak od kopa go nauczyłam "piąteczki", kliker, 2 minuty i umie. z podnoszeniem dokładnie tak robiliśmy - małe kroczki, łapa - smaczek, brzuszek - smaczek, potem lekko w górę dwie łapy - smaczek. czasami jest tak, że on nawet nie burknie, jeśli go się na chama weźmie na ręce - nic go tam nie boli, nie jest nadwrażliwy, bo jeśli widzi w tym korzyść (np. podsadzam go żeby się dostał na wysokie krzesło do mnie na kolana) to można go spokojnie wziąć pod paszki i nie ma krzyku. nieraz też TŻ spokojnie go bierze, uprzednio głaszcząc, i nagradza za spokój, ale na dłuższą metę to nie dało NIC, a próbujemy od 9 miesięcy :shake: kiedy mu się nie podoba, to jest NIE I JUŻ, i wal się, udziabię (wtedy nie jest mocno, łapie ostrzegawczo za dłoń, nie ma śladu i nie boli) metoda "nic za darmo" jest od zawsze, miska - musztra, wejść do sypialni - musztra, na kolana - sztuczka, głaskany też nie jest za nic, a co do pieszczot - on nie za bardzo lubi mizianie, rzadko się 'zgłasza' po głaskanie, więc nie ma mowy o nachalności w domu czy wyłudzaniu czegokolwiek. prędzej zabawy, np. przynosi szarpak albo piłkę, ale wtedy też zawsze jest jakieś "daj łapę", zanim zaczniemy się bawić. to jest właśnie przerażające w tym psie, że on pomimo stopniowego procesu (np. z podnoszeniem) nie uczy się wcale, za to nagłe, szybkie i dosadne przedstawienie o co mi chodzi (ze smaczkiem) przynosi skutek w sekundę (prócz odwoływania i nie-agresji wobec psów). sztuczki to naprawdę banał, wszystko, co wygrzebię na YT mogę wdrożyć - parę sesji z klikerem i umie,lepiej albo gorzej, zależy jak szybko chwyci, o co chodzi. noooo, ale to jest metoda na zdobycie żarła :roll: a przy podnoszeniu czy wracaniu na komendę żarcie nie ma jakiejś super-wartości... Quote
evel Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 [quote name='dog193'] Ja bym sugerowała obrożę elektryczną, ale TYLKO po wcześniejszej konsultacji z dobrym szkoleniowcem i pod jego okiem, chociaż oczywiście musi się znowu zdarzyć taka sytuacja.[/QUOTE] A ja bym sugerowała konsultację ze szkoleniowcem ORAZ konsekwencję na co dzień. Nie ma, że dzisiaj nie ma czasu albo pańcię boli głowa to szybko, bez "rytuałów". Bo coś mnie się wydaje, że Pat to jeden z tych psów, którym po prostu się nie odpuszcza, bo im się śrubki w móżdżku luzują i wychodzi z tego od czasu do czasu niezła heca jak ta opisana powyżej. Aha, i nie puściłabym takiego psa luzem bez kagańca. Plus wprowadzenie NILIF - nie ma nic za darmo. Pies słucha się faceta, a dziewczynę traktuje z przymrużeniem oka, bo wie doskonale, że MOŻE tak robić bez jakichś większych konsekwencji - moja Zu robi to samo, totalnie olewa ciepłym strumieniem osoby, które może sobie olewać i wie, że niesubordynacja jakoś przejdzie bez echa. No to masz droga PP dowody jak na obrazku - z niektórymi psami po prostu trzeba jasno i konsekwentnie. Co nie oznacza bezsensownego tłuczenia czy szarpania psa, wręcz przeciwnie. I koniecznie idźcie na szkolenie we dwójkę, z facetem! ;) Edit: no to czekaj, stosujecie konsekwentnie wybrane metody, czy odpuszczacie? Bo coś mi się nie zgadza. Quote
dog193 Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 A mnie się wydaje, że na wkrętkę tego stopnia sama konsekwencja nie pomoże. Jasne, że jest ważna, ale kiedy psi mózg przestaje pracować, to coś go musi z tego stanu wybić. Pies słucha się faceta, ale wczoraj jego też pogryzł. Quote
Beatrx Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 no to się z nim nie cackaj tylko jasno stawiaj sprawę. trzeba wziąć na ręce no to trzeba, nie ma co się nad tym rozczulać skoro rozczulanie nic nie daje. jeśli nie da się po dobroci, no to sorry... tylko bez nerwów, stresu, myśli "co to będzie" albo "krzywdzę pieska", bez podchodów. musisz być pewna siebie, bo jak on wyczuje Twoją słabość to będą ząbki na wierzchu i próba podporządkowania Ciebie jego woli. a on od żarcia nie woli pogoni za piłeczką i szarpania? żarcie nie musi być jedyną nagrodą, nagrodę też trzeba dobierać pod psa. noi ja jestem zdania, że psu trzeba pokazać, że nieprzyjście po zawołaniu dobrze się dla niego nie skończy, a nie jedynie nagradzać jak łaskawie w końcu przyjdzie. Quote
evel Posted February 1, 2014 Posted February 1, 2014 [quote name='dog193']A mnie się wydaje, że na wkrętkę tego stopnia sama konsekwencja nie pomoże. Jasne, że jest ważna, ale kiedy psi mózg przestaje pracować, to coś go musi z tego stanu wybić. Pies słucha się faceta, ale wczoraj jego też pogryzł.[/QUOTE] No dobra, ale żeby wymagać, to trzeba mieć podstawy. A mnie się zdaje, że PP jednak trochę nie ma serca wymagać od psa tak bardzo, jak on tego potrzebuje. I dlatego jest tak, a nie inaczej. Skoro przywołanie niby jest, ale niekoniecznie, to może być problem przy wprowadzaniu OE. Plus te wyskoki do psów, ciągle niedopracowane do końca... Impulsem wybijasz z rytmu, OK, ale musi być podstawa, tzn. pies musi wiedzieć, jak powinien się zachować, nie? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.