Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

litości :placz: 12h kuszetką... akurat między nami połączenie to koszmar, jechaliśmy kilka razy do Trójmiasta na koncerty i każda podróż to był horror :diabloti: z pieskiem było jeszcze weselej :diabloti:

Posted

coś ty horror? ja uwielbiam podróże... gdybym prawko w końcu zdała to pewnie częściej bym mieszkała w aucie a nie w domu ;) jescze gdybym miała Ledę normalne bym była w 7 niebie

Posted

ja też robię prawko już... prawie szósty rok :diabloti: i coś zrobić nie mogę...

autem też bardzo lubię jeździć i często jesteśmy w długich trasach, ale do Gdyni to mi się nie wydaje, że namówię TŻ-ta :diabloti: jeszcze jak powiem, że w odwiedziny do piesków, to chyba uzna to za żart :D


no, ale pociągów nie znoszę :shake: wyjeździłam tysiące kilometrów i nadal nie mogę się przyzwyczaić...

Posted

ja już 5 razy podchodziłam .... szkoda słów.
Ja gdybym powiedziała też że jadę w odwiedziny.... do piesków to rozwód murowany:diabloti: ale zawsze to można brać za przygodę ;)

Posted

ja też pociągów nie znoszę, dlatego nigdzie nie jeżdżę. Jak mam jechać gdzieś pociągiem sama, to wolę nie jechać. Ale obiecałam, że w kwietniu na wystawę do Opola pojadę :lol:
A do Krakowa, do znajomej to jechałam busem Katowice - Kraków :diabloti:

Posted

myśmy ostatnio za płotem widziały brata Pata - idento tylko niewystrzyżony.

Dla Pata to bardziej coś takiego :


(znalazłam w googlach i wydaje mi sie idento : to mix jakiegoś terriera)

Posted

Majkowska :mad: Patowi na bank spodobała by się "moja" mulatka :diabloti: a na dodatek dziewucha szuka domku :shake:
....................................
Ja miałam taką "Patowatą" suńkę,cała bieluśka :loveu: Znalazłam ją w rezerwacie (nie pamiętam nazwy coś na P) w trakcie wycieczki szkolnej z gimnazjum. Brudna,chuda ,głodna z obciętymi wąsami i czymś na grzbiecie co wyglądało jak wtopiona w sierść czarna guma. Wszystkie dzieciaki chciały ją brać ale jak przyszło do odjazdu to pies nagle stał się niewidzialny.. Wybłagałam kierowce ,żeby pozwolił mi ją wziąść. A potem mało w gacie nie narobiłam jak czekałam na powrót ojca.. Na szczęście odrazu pogonił mnie do weta ,żeby j obejrzał :p Była cudna poprostu ale ,że byłam gnojem i mieliśmy już psa na dodatek w kawalerce,to niestety pomieszkała u mnie jedynie rok i poszła do jakieś mojej mamy koleżanki na domek... Nigdy już jej nie widziałam :-( Do dziś pamiętam jaką miałam rozpacz,strasznie ją kochałam.. Nienawidziłam rodziców chyba z miesiąc..

Posted

u mnie historia z przetrzymaniem szczeniaka na klatce schodowej i symulacją, że się "przybłąkał" (przypadkowo zupełnie na 4 piętro, na naszą wycieraczkę :diabloti:) też skończyła się fiaskiem i pies poszedł do sąsiadów, a potem nie wiem dokąd :roll:, no ale też był znaleźny, więc moja wycieraczka była chwilowym BDT dla szczylka :D

a odnośnie psiurów... śliczna sucz :D pasowałyby do siebie, widać kurwiki w oczach :eviltong:
Majkowska, tego "Twojego" widziałam w googlach! bo swego czasu szukałam "schnauzer mixów" i innych terrierowatych mieszanek, które krzyżują chętnie np. w USA, żeby doszukać się z jakich ras mógł wyjść mój Pat, ale tak dokładniej :eviltong: i też lubię sznupowate gęby :loveu: a rasowe sznaucery jakoś mi się średnio podobają...

Posted

A u mnie taka historia mogłabym podziałać...
patrząc na to że Inkę zimą wyciągnęlam z piwnicy i wzięłam żeby jej znaleźć dom, Stella przyjechała się tylko pobawić z Inką, a Waldka tylko przechowywałam hodowczyni bo miała za dużo psów i się gryzły :diabloti: Przynioslam też do domu myszkę bo ją chciał zjeść wąż w zologicznym, chomika bo był bardzo chory i przestraszony a sprzedawczyni go biła patykiem od kolby żeby siedział na zewnątrz i pokazywał się klientom, królika hodowlanego bo to szlachetna rasowa odmiana była a oni go zjeść chcieli, kilka piesków na przestrzymanie bo schronisko mi odmówiło przyjęcia, kilka kotów bo mi ktoś na ulicy w ręce wrzucił i nie miałam co z tym zrobić... i wszystko to mogło u nas sobie siedzieć jak odpowiednio rodzicom zaakcentowałam że tego nie wyrzucę i już.
Myślałam nawet kiedyś gdzieś sprowadzić skądś na tej zasadzie psa, ale gdyby moja mama się okazała nadzwyczajnie asertywna to wolalabym nie robić pieskowi krzywdy.
Za to jak już wyprowadzę się to jak mi się piesków zachce to mieć będę ile mi się chcieć będzie i nikt mi nie zabroni :cool1:

Posted

[quote name='agutka']a Pat jest szorstkowłosym czy bardziej miękkim włosem robiony?
wcześniej wyglądał jak sznaucerek ale przyglądając się mu lepiej wychodzi na szorstka

wiesz co...on początkowo po schronie był sztywny jak szczotka do butelek, po kąpieli nie zdążyłam zauważyć, czy to było sztywne samo z siebie, czy od brudu :diabloti:bo został opitolony od razu... teraz się skłaniam raczej ku wersji, że jest jedwabisty, a nie szorstki - szczególnie po kąpieli jest mięciutki :loveu:

nie wiem, czy on pierwotnie nie miał być właśnie szorściakiem, a golenie zmieniło mu ten włos na miękki, czy po prostu był sztywny przez te jego problemy skórne... ale to raczej misiek niż sznup w dotyku :)


[quote name='Majkowska']A u mnie taka historia mogłabym podziałać...
patrząc na to że Inkę zimą wyciągnęlam z piwnicy i wzięłam żeby jej znaleźć dom, Stella przyjechała się tylko pobawić z Inką, a Waldka tylko przechowywałam hodowczyni bo miała za dużo psów i się gryzły :diabloti: Przynioslam też do domu myszkę bo ją chciał zjeść wąż w zologicznym, chomika bo był bardzo chory i przestraszony a sprzedawczyni go biła patykiem od kolby żeby siedział na zewnątrz i pokazywał się klientom, królika hodowlanego bo to szlachetna rasowa odmiana była a oni go zjeść chcieli, kilka piesków na przestrzymanie bo schronisko mi odmówiło przyjęcia, kilka kotów bo mi ktoś na ulicy w ręce wrzucił i nie miałam co z tym zrobić... i wszystko to mogło u nas sobie siedzieć jak odpowiednio rodzicom zaakcentowałam że tego nie wyrzucę i już.
Myślałam nawet kiedyś gdzieś sprowadzić skądś na tej zasadzie psa, ale gdyby moja mama się okazała nadzwyczajnie asertywna to wolalabym nie robić pieskowi krzywdy.
Za to jak już wyprowadzę się to jak mi się piesków zachce to mieć będę ile mi się chcieć będzie i nikt mi nie zabroni :cool1:


ja to marzę, żeby ktoś mi właśnie zabraniał, bo znając życie to sprowadziłabym stado, którego nie umiałabym ogarnąć, ale przecież tak patrzyły na mnie no :loveu:

Posted

spoko spoko, moje kryteria i warunki na jakie psy sobie moge pozwolic okroiły mnie tak bardzo ze prawdopodobnie w ciagu najblizszych lat pojawi sie u mnie jeden mały piesek który bedzie przyjacielem Kini,i ewentualnie drugi mały piesek którego sprawie mamusi na 80tke i który w efekcie trafi do mnie :diabloti:
ewentalnie jeszcze pointer zeby waldek miał towarzystwo...
i ewentalnie jeszcze tymczas jakis który pewnie sie ostanie
:evil_lol:

Posted

i ewentualnie... :diabloti:

ja tymczasów sobie nie wyobrażam, nigdy nie miałam i podejrzewam, że bym umarła, gdybym musiała go oddać, więc by został :eviltong:

a marzy mi się ten ast no... ale to nie na moje umiejętności póki co :shake: jeszcze jakby się trafił taki, to z Patem by się pozabijały, a izolowanie psów w domu to paranoja... więc pewnie dłuuugo do mnie następny pies jeszcze nie trafi :diabloti:z resztą nie miałabym za co go utrzymać, a jeszcze jakby był też alergikiem albo jakimś innym 'pochłaniającym' zwierzem to w ogóle apokalipsa...

Posted

Śledzę sobie Twoją galerię, bardzo fajnie się czyta :) Ufo porywające psa suuper :lol:
A, co do karm dla wrażliwców/alergików czy z innymi problemami, to czytałam dobre opinie o trovet i nie jest aż taki drogi.

Posted

[quote name='Majkowska']A u mnie taka historia mogłabym podziałać...
patrząc na to że Inkę zimą wyciągnęlam z piwnicy i wzięłam żeby jej znaleźć dom, Stella przyjechała się tylko pobawić z Inką, a Waldka tylko przechowywałam hodowczyni bo miała za dużo psów i się gryzły :diabloti: Przynioslam też do domu myszkę bo ją chciał zjeść wąż w zologicznym, chomika bo był bardzo chory i przestraszony a sprzedawczyni go biła patykiem od kolby żeby siedział na zewnątrz i pokazywał się klientom, królika hodowlanego bo to szlachetna rasowa odmiana była a oni go zjeść chcieli, kilka piesków na przestrzymanie bo schronisko mi odmówiło przyjęcia, kilka kotów bo mi ktoś na ulicy w ręce wrzucił i nie miałam co z tym zrobić... i wszystko to mogło u nas sobie siedzieć jak odpowiednio rodzicom zaakcentowałam że tego nie wyrzucę i już.
Myślałam nawet kiedyś gdzieś sprowadzić skądś na tej zasadzie psa, ale gdyby moja mama się okazała nadzwyczajnie asertywna to wolalabym nie robić pieskowi krzywdy.
Za to jak już wyprowadzę się to jak mi się piesków zachce to mieć będę ile mi się chcieć będzie i nikt mi nie zabroni :cool1:[/QUOTE]
uważaj,bo będziesz miała trzy koty i gryzonie jak ja zamiast psa :>
kiedyś na pocieszenie usłyszałam:"pani,jak kto wrażliwy,to fizycznie nie ma czegoś takiego jak JEDEN KOT" mwahahaha!:>

Posted

[quote name='Koszmaria']uważaj,bo będziesz miała trzy koty i gryzonie jak ja zamiast psa :>
kiedyś na pocieszenie usłyszałam:"pani,jak kto wrażliwy,to fizycznie nie ma czegoś takiego jak JEDEN KOT" mwahahaha!:>[/QUOTE]

Nieeee... powiedziałam sobie że już kotów nigdy więcej.
Koty 2 mam z tego względu żeby Inka samotna nie była, bo to księżniczka kapryśna i frustracyjna i z nią jak z psem - albo coś robimy albo demolka. Teraz jak już wiem czym kot pachnie - i to dosłownie pachnie, bo druga kotka sika wszędzie mimo wspaniałych wyników badań - i wiem jak kot smakuje, bo stale kłaki jem ...Dziękuję za koty.

Posted

[quote name='Majkowska']Nieeee... powiedziałam sobie że już kotów nigdy więcej.
Koty 2 mam z tego względu żeby Inka samotna nie była, bo to księżniczka kapryśna i frustracyjna i z nią jak z psem - albo coś robimy albo demolka. Teraz jak już wiem czym kot pachnie - i to dosłownie pachnie, bo druga kotka sika wszędzie mimo wspaniałych wyników badań - i wiem jak kot smakuje, bo stale kłaki jem ...Dziękuję za koty.[/QUOTE]
ja mimo kłaków,kałuż[bo księżniczka Paproch sobie nie życzy bym od czasu do czasu gdzieś wyjeżdżała] i alergii[jupi jeeej!] już sobie nie wyobrażam życia bez kotów[z jednym byłoby smutno],a w królewnie Paproch jestem zakochana.taki mój-mój kot,którego świat jest koszmariocentryczny;] w ogóle mam udane koty,bez nich byłoby smutno.

Posted

cześć, cieszę się, że ktoś się dopytuje u nas :diabloti:

oznajmiam, że żyjemy, tylko mamusia była zajęta przez kilka dni - piesek w formie :cool3:

problem polega na tym, że na dniach koniec psiego żarła a ja jestem w kropce, co robić... wetka mówi, że zamawiać weterynaryjną i testować, a jak na moje oko, to psu się nie poprawiło nic a nic... jakby go nie kąpać tydzień, to nadal capi i trochę się drapie. kosmos.

Posted

idź na barfa... mówię ci spróbuj kilka dni chociaż. ja 5 miesięcy walczyłam i kąpałam co 3 dzień, teraz co prawda mamy zmiany jeszcze ale nie śmierdzi i raz na tydzień przemywam zmienione miejsca żeby paskudy do końca wybić. Wiem że karma łatwiejsza itp ale widzę rożnicę

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...