Pysia Posted November 14, 2013 Posted November 14, 2013 Pchełki jest strasznie łatwo zdiagnozować metodą na białą, mokrą kartke. Bierzesz białą kartke, maczasz w wodzie i kładziesz obok leżącego na boku psa pod nasadą ogona. Trzepiesz ręką w kudłach ta, aby wszystko z nasady ogona spadało na tą katrkę. Jak wśród śmieci na kartce pojawia sie brunatne otoczki to znaczy ze pchły są ;) Oczywiscie że nie powinno się kastrować czy w ogóle sterylizować chorego, osłabionego zwierzęcia. Nie sama sterylka osłabia, ale narkoza, którą psy bezdomne dostaja bez późniejszej kroplówki oczyszczającej. Mozesz psa wyleczyc. Dałam Ci trochę rad ;) Quote
Pani Profesor Posted November 14, 2013 Author Posted November 14, 2013 ok, jest już plan działania. 1. Dajemy Itrax - co prawda ludzki lek, ale itrakonazol ma podobno mniejsze skutki uboczne niż ketakonazol, to jest 'odgrzybiacz' uniwersalny, więc tą malasezję wytępi na bank. To będzie żarł przez miesiąc. 2. Cortarance - psikadło sterydowe, przez tydzień. Ma nieznaczne wchłanianie do organizmu, podobno spoko - na razie raz psiknęłam, pies nie tyka doopinki, więc pewnie pomogło. 3. Immunactiv Balance - na odporność, przez miesiąc, razem z olejem rybnym. 4. Enrobioflox - antybiotyk, bo rozpaprał tę ranę dość mocno i jest niefajna, to na 10 dni. 5. Kąpiel 2x w tygodniu w Hexodermie i kwasie borowym. To taka rozpiska, w razie jakaś zbłąkana dusza zechce zobaczyć kurację w takim przypadku jak mój :) na razie dostał zastrzyk w doopinkę i leży obrażony :cool3: Quote
Pysia Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 Dopisz do tego koniecznie probiotyk raz dziennie. Może byc ludzki. Bo mu flore bakteryjną w środku wytępisz i srake będziesz miesiacami leczyć ;) Borasolem sie nie kąpie tylko się polewa. Nie wolno płukać. Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 boże ile leków! :crazyeye: kolejny preparat? :cool3: no, ale mus to mus, bo faktycznie multum tego dostał naraz... dzięki za uwagę o kąpaniu, myślałam, że to obojętne jak użyję tego kwasu :) Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 I uwaga - raport z działalności :cool3: psik Cortarancem zasuszył ranę, lepiej wygląda, mam wrażenie, że Pat liże to tylko jak mu się przypomni (albo czuje, że coś tam jest, ale już go nie swędzi), nie jest osowiały - bawi się, macha ogonem i już mnie lubi znowu :cool3:, a także żre normalnie i standardowo szuka po podłodze, więc wrócił do żywych :loveu: przyjmowanie leków to u niego kabaret - małe piguły typu antybiotyk łyka w całości, nawet nie mlaśnie, za to olej rybny w żelowej kapsułce ŻUJE :cool3: i to taki zadowolony, jakby mu naprawdę smakowało :cool3:, fuj! kapsułkę z beta-glukanem (z drożdży, nie z owsa) wsuwa tak, że rozgryza na pół, memła osłonkę, a później pluje wiąchą suchego proszku na podłogę, po czym następnie to zlizuje do czysta :loveu: pacjent idealny :loveu: Quote
motyleqq Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 to masz szczęście. ja dziś próbowałam podać pigułę Timiemu, masakra :evil_lol: wypluł ze 3 razy, aż w końcu miałam dość i dałam mu w kociej karmie :evil_lol: natomiast Etna swój stress out zeżarła w obawie, że pańcio się rozmyśli i zabierze... :evil_lol: Quote
Pani Profesor Posted November 15, 2013 Author Posted November 15, 2013 on może i by nie zjadł, jakbym podeszła i po prostu przysunęła mu do nosa - tak robi np. z miodem, nie mam pojęcia, dlaczego tego nie żre :D bo słodki smak lubi, owoce wcina, aż mu się uszy trzęsą. ja mam taką metodę, że go nakręcam mocno, wołam i "cooo ja maaaam?" a pies kręci łbem na boki i drży mu nóżka :D następnie dostaje 2-3 sztuczki i rzucam mu tabletę - czasem połknie tak, że nawet nie posmakuje co to było :cool3:, ale metoda 'na sztuczkę' jest najlepsza. za to TŻ-ta ast nieżyjący miał tak, że jemu podać tabletkę było koszmarem. umiał wydłubać spomiędzy rozgotowanego ryżu w misce, robili taki myk, że dostawał kawałek kiełbasy - tabletka była dokładnie w środku, na 'drugi' gryz - jakby była w pierwszym, to by wyjął przed żarciem, a na końcu by zostawił :cool3: no i ogólnie trwało to trochę, zanim zeżarł jakiegokolwiek intruza... Quote
Majkowska Posted November 15, 2013 Posted November 15, 2013 Myśmy Amorkowi tablety wpychali do gardła. Szczególnie było to masakryczne jak trzeba było ich podawać całe mnóstwo jak był już chory... Za to Waldkowi rzucam tabletkę i ona znika natychmiast ;) Quote
Majkowska Posted November 21, 2013 Posted November 21, 2013 Co tu taka cisza? Pat ozdrowiał to już wątek zamarł? :P Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 A nie wiem, wypowiadam się wszędzie indziej, tylko nie u Patryka, bo nie ma za bardzo o czym opowiadać :D może mu narobię w końcu nowych fotek, jak obrasta sierścią :cool3: bo zdrowotnie jest już w miarę dobrze, jeszcze wsuwa leki, ale są postępy... ...pomijając fakt, że przedwczoraj ktoś nie domknął śmietnika i królewna wyżarła, co mu się należało :roll:, ale przynajmniej podjęliśmy decyzję o klatce, teraz zbieramy fundusze... Quote
agutka Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 a jak z jego skórą ? fotki by się przydały bo bardzo mi się podoba ten kawaler ;) Quote
Joanna-F Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 No ja też już miałam pytać co z Patrysiem, bo zaglądam na wątek i nic nowego nie ma :lol: Fajnie, że już mu lepiej, bo ciotka Aśka się martwiła :loveu: Wymiziaj go tam ode mnie :evil_lol: :lol: Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 [quote name='agutka']a jak z jego skórą ? fotki by się przydały bo bardzo mi się podoba ten kawaler ;) ze skórą jakby lepiej - teraz jest kąpany regularnie (2x w tygodniu :cool3:), pachnie lepiej (ale pewnie grzyb jeszcze nie puścił, to pewnie kąpiele dają 'zapach') a ogólnie kończymy część leków, niektóre jeszcze przez ok. miesiąc i zobaczymy - żre tylko Acanę i marchewkę dla rozrywki (no i przedwczoraj skarby ze śmietnika :shake:) fotki w końcu zrobię, albo poczekamy na interwencję Majkowskiej ze sprzętem fotograficznym :D [quote name='Joanna-F']No ja też już miałam pytać co z Patrysiem, bo zaglądam na wątek i nic nowego nie ma :lol: Fajnie, że już mu lepiej, bo ciotka Aśka się martwiła :loveu: Wymiziaj go tam ode mnie :evil_lol: :lol: Dzięki ciotka za zamartwianie się na zapas, bo ja już nie mam sił :cool3: i wymiziałam już oficjalnie - Patryk poza tym odkrył w sobie pokłady miłości do mamusi :loveu: bo od kilku dni o poranku mamy nowy rytuał - jeżeli obudzę się ok.7, to on nigdy nie wylatuje na powitanie, bo po prostu śpi :D ale majta ogonkiem zaspany i mruży oczęta - teraz dodatkowo wywala się kołami do góry (nie robił tego NIGDY wcześniej) i wręcz ZACHĘCA do dotykania po brzucholu :loveu: oczywiście wtedy nie warczy, tylko się rozciąga, mruczy zadowolony i prosi o głaski. w dzień jeszcze burczy, jak znienacka się go dotknie 'tu i tam', ale te poranne mizianie wygląda tak serdecznie, że jest nadzieja, że się zmieni. może rzeczywiście on był kiedyś bity albo szarpany przez np. dzieciaki, które go nosiły i teraz tak reaguje, bo nie gryzie mocno, tylko burczy/chwyta za dłoń, a potem wysyła CS-y i przeprasza... tak czy siak, jest lepiej :D mamuśka kupiła mu to: (KudłatyArt) i za jakieś 2 tygodnie będzie miał takie super Batmany :loveu: w zastępstwie rozciągniętej, przetartej dziadówy z Kauflanda za 10zł, która już pełni funkcję niby - obroży zaciskowej, z tą różnicą, że kupiona była 'na klips', a poza tym się nie zaciska :cool3: i smycz mam nową, też fajną: (foto z neta, mam taką niebieską, przepinaną, ponad 2m.) Królewicz zatem wyposażony, a ja goła i wesoła :D jeszcze tylko fizjolog w planach i wyprawka zaktualizowana... Quote
agutka Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 tak,tak grzyb po kąpielach nie śmierdzi :roll: zawsze lubię się w moją wtulać gdy tak pachnie "normalnie" . Znam dobrze śmieciowe wypady na przekąskę ;) jakiś czas temu zakupiłam lepszy zatrzask do drzwiczek i problem z podjadaniem minął ;) Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 u nas nie da się zatrzasnąć dobrze, bo to takie durnowate drzwi,z resztą póki skołujemy klatkę, to jest prowizorka pt. "zamykamy drzwiczki przywiązując je do kranu zapinką rowerową" :D powaga :D na czas wychodzenia drzwi zostają zmajstrowane na patencie Macgyvera :cool3: a Pat faktycznie nie śmierdzi, ale przez dzień, może dwa. później znowu jest to samo - do zakończenia kuracji odgrzybiającej (czyli jeszcze z 20 dni) będzie kąpany 2x w tygodniu, zawsze fajnie się do takiego przytulić :cool3: miałam tego nie pisać, żebyście mnie nie zjechały za skrajny kretynizm, ale co tam... przedwczoraj dorwał się gnój do śmietnika, jak już pisałam, a co w tym ciekawego? a otóż to, że przywitał mnie merdając ogonem przy ziemi, z miną "nie zauważ tego, nie zauważ"... odwróciłam się do kuchni i umarłam - śmietnik rozwalony po calutkiej podłodze, cały syf z worka (było z górką :cool3:) rozbabrany WSZĘDZIE, a pies wyglądał, jakby wlazł do...wody? cały pomierzwiony, dopiero jak się przyjrzałam to uznałam, że podejrzanie błyszczy... ...okazało się, że przywlókł na posłanie WORECZEK PO PIECZENI (z tłuszczem i resztkami, rzecz jasna) i wlazł do niego do środka... takie było smaczne... a co ciekawe - było to pół doby po kąpieli :placz: wali od niego fryturą, ale do soboty nie mam zamiaru tego zmywać, bo oszaleję z tym kąpaniem:D fakt faktem, to był jego OSTATNI wybryk ze śmietnikiem, teraz jest tak zabezpieczony, że nawet mi się trudno tam dostać :cool3: Quote
motyleqq Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 oj tam worek po pieczeni. Etna kiedyś wyszła z klatki i porozciągała zużyte tampony po całym mieszkaniu :diabloti: oczywiście ten uroczy widok zastał mój TŻ, nie ja :diabloti: Quote
Majkowska Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 ej coście tyle popisały, oszalałyście?! Kurcze, człowiek was z oka spuści, a wy już nagadane niewiadomo ile :D Ciocia Majkowska chętnie pointerweniuje fotograficznie. Tylko trzeba za jasności iść, bo mój sprzęt przy złym oświetleniu bardzo słabo działa. Proponuję jutro błonia - wstępny plan mam taki że idę z tym kretynem i z małą pańcią. Jak tż się wytłamsi do tej godziny to go też zabiorę coby mi wózeczek pchał ;) Teee nie wyskakuj tak z kasy bo ja chcę rajd po sklepach zrobić. Defacto to ja już też w tym mcu goła i wesoła :D Jejku dziękuje niebiosom że Wald nie rusza kosza. Odkąd skończyły mu się cyrki "rozszarpię wszystko jak zostawicie mnie samego" to nie tyka niczego. Kosz niedomknięty stoi obok klatki, buty moje leżą mu praktycznie na wejściu klatki, nic się nie chowa - i on nic nie rusza! Amor za to też miał manię grzebania w koszu i rozbrajania. Kupiliśmy wielki kosz wysoki, dobrze zamykany, odwracaliśmy go tyłem żeby nie mógł otworzyć, przykładaliśmy różnymi rzeczami... Niezapomniany widok był taki jak wróciliśmy do domu, a Amor biegał po domu do połowy zaklinowany w koszu i obijał sie o ściany. Ale prócz tego że trzeba rozsypać wszystko a nie włazić do środka to żadna nauka dla niego nie wynikła... Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 ooooo nie :D takiego czegoś jeszcze nie mieliśmy, AAAAALE! żeby nie było! też zaliczyliśmy śmietnikowo-łazienkową babraninę, tyle że powywlekał względnie niegroźne produkty, np. waciki po zmywaniu makijażu i jakieś tam rolki po papierze... on w ogóle ma coś z papierem - strasznie lubi drzeć, szarpać i memłać, np. chustki, dałam mu raz zużytą rolkę po folii kuchennej (taką sztywną pałkę), to bawił się tym jak niczym wcześniej, a szarpak ma własny, osobisty i przygotowany do destrukcji - po paru miesiącach jest ledwo nadniszczony :roll: Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 Majkowska napisał(a):ej coście tyle popisały, oszalałyście?! Kurcze, człowiek was z oka spuści, a wy już nagadane niewiadomo ile :D Ciocia Majkowska chętnie pointerweniuje fotograficznie. Tylko trzeba za jasności iść, bo mój sprzęt przy złym oświetleniu bardzo słabo działa. Proponuję jutro błonia - wstępny plan mam taki że idę z tym kretynem i z małą pańcią. Jak tż się wytłamsi do tej godziny to go też zabiorę coby mi wózeczek pchał ;) Teee nie wyskakuj tak z kasy bo ja chcę rajd po sklepach zrobić. Defacto to ja już też w tym mcu goła i wesoła :D Jejku dziękuje niebiosom że Wald nie rusza kosza. Odkąd skończyły mu się cyrki "rozszarpię wszystko jak zostawicie mnie samego" to nie tyka niczego. Kosz niedomknięty stoi obok klatki, buty moje leżą mu praktycznie na wejściu klatki, nic się nie chowa - i on nic nie rusza! Amor za to też miał manię grzebania w koszu i rozbrajania. Kupiliśmy wielki kosz wysoki, dobrze zamykany, odwracaliśmy go tyłem żeby nie mógł otworzyć, przykładaliśmy różnymi rzeczami... Niezapomniany widok był taki jak wróciliśmy do domu, a Amor biegał po domu do połowy zaklinowany w koszu i obijał sie o ściany. Ale prócz tego że trzeba rozsypać wszystko a nie włazić do środka to żadna nauka dla niego nie wynikła... Wyskoczyłam z kasy, bo znalazłam promo na tę smyczkę :diabloti: w zoologu w Tesco oglądałam i tak mimochodem spytałam o cenę, a okazało się, że jej jeszcze nie zdążyli ometkować i dostałam za 3 dychy, po cenie z hurtowni :diabloti:, obrożę miałam w planach dawno, jak tylko ciotka Robokalipsa podkręciła, że są dobre jakościowo i fajne :cool3: a Amor z koszem na sobie... jeju, poczekajcie, aż wróci TŻ, to poproszę, żeby mi wysłał fotę swego labka, jak był mały- też wlazł w śmietnik i nosił na sobie pokrywę przewieszoną wpół, jak miss nosi szarfę:D jestem ZA jeśli chodzi o Błonia, tylko jakoś po 13-tej tak. poleziemy do tego sklepu, o którym mówiłaś, to pomierzymy psom fizjologi :cool3: Quote
Majkowska Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 Psy ogólnie lubią szarpać. Jak Wald chodził ze mną do pracy to dawałam mu do rozszarpywania rolki po papierze termicznym - grube, twarde, mocno zbite. Pół dnia tarmosił to, psa nie było. Nie podpuszczaj mnie do gadżetow ;) Zresztą, ja naprawdę nie mam już kasy w tym mcu... więc choćbym chciała to nie kupię. Dobra ;) Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 Nie do gadżetów podpuszczam, tylko do fizjologa :cool3: chociaż Wy w zasadzie macie kaganiec, w którym da się puścić psa, bo ja tą tubą to mogę sobie co najwyżej gębę zawiązać, takie to przyjemne w noszeniu dla Patryka :shake: też nie mam kasy, więc spoko - pewnie pomierzę, powybrzydzam i sobie pójdę :diabloti: ale przynajmniej zobaczę, jak to to leży na mordzie i czy nie dostaje mi psiur kociokwiku w takim czymś... Quote
Majkowska Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 Fizjolog kupię chętnie ;) Nasz kaganiec - jak widziałaś - nieco juz się rozlatuje. Nie wiem kto wymyślił żeby pointer w kagańcu chodził... A ja tak kasy nie mam nie mam, a jak przyjdzie co do czego to wygeneruję jeszcze :D Wald fizjolog mierzyl - zdjął w 5 sekund...;D Quote
Pani Profesor Posted November 22, 2013 Author Posted November 22, 2013 jezu,to ten głupek też zdejmie...:shake: tubę raz sobie zdarł z pyska tak, że wyszło jeszcze gorzej, bo jakoś się rzep zaplątał i chodził z wykręconym pyskiem, zanim się zorientowałam :D już i tak jest lepiej, przejdzie nawet ze 200m. bez próby zdjęcia z ryjka :D Quote
Majkowska Posted November 22, 2013 Posted November 22, 2013 niekoniecznie. Ale się uśmiałam wtedy, bo hodowczyni (bo kaganiec był z jego brata) dopięła mu specjalny pasek co to niby trzyma tak żeby pies nie zdjął. I stała taka dumna że udowodni mi jak bardzo się mylę że mój pies jest w stanie takie cudo pokonać. A Waldek trzask, prask, i już miał kaganiec pod szyją. Właściwie zastanawiam się czy nie powinnam u niego patrzeć na to żeby mógł jednak ten kaganiec zdjąć... Bo jak mi się gdzie o krzaki zahaczy...? Quote
Pani Profesor Posted November 23, 2013 Author Posted November 23, 2013 Uwaga, uwaga - są foteczki :cool3: Majkowska oczywiście napstrykała, więc wrzucam trochę z dzisiejszego spacerku: o tak się ładnie zaokrągliłem :cool3: leci piłka! tutaj z Waldem przyglądają się smakołykom :cool3: niosę! o taki jestem pyzaty i puchaty :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.