jade Posted May 20, 2007 Posted May 20, 2007 http://gichta.blog.onet.pl/ mała gruba kulka - Funia odeszła wczoraj. kierowcy się bardzo śpieszyło.:angryy::mad::mad::mad: myśmy się bardzo starali:-( ale...tak jak napisałam...nie ma już psów, które będą nasłuchiwać moich kroków na schodach:shake: nikt nie będzie witał mnie w euforycznych podskokach...:-(....leżą sobie razem w lesie - ich ulubionym - lesie:-( Quote
Agnieszka i Ogiś Posted May 20, 2007 Posted May 20, 2007 Współczuję.... [*] Często kierowcy przejeżdżają zwierzaki a czasem nawet sie nie zatrzymają.... :( Quote
szajbus Posted May 31, 2007 Posted May 31, 2007 Bardzo mi przykro z powodu suni. Z tego co wyczytałam to w krótkim czasie straciłaś dwa pisaki. Podwójne nieszczęście i podwójne wyrazy współczucia. Pozwolisz, że nie wypowiem sie na temat naszych kierowców. Szerze ich nienawidzę od roku, kiedy to na pasach został potrącony mój syn. Dla twoich psinek Quote
jade Posted May 31, 2007 Author Posted May 31, 2007 Smutno strasznie:roll: Zostały tylko wspomnienia i zdjęcia. I miska w kuchni nadal stoi, i na nikogo nie czeka:-( Jedyne co nas pociesza, to fakt, że te psy miały fantastyczne życie. Zwiedziły setki miejsc, gór, rzek. Miały tysiące śmiesznych przygód...miały....obydwie odeszły u mnie w domu:-( Nie umieliśmy je uratować...taka bezsilność strasznie boli:-( no i siedzę tu i płacze... Quote
szajbus Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 Kazdy z nas w takich momentach czuje bezsilność i masz racje, to bardzo boli. Nie możemy zrozumieć dlaczego nasze psiny tak szybko odchodzą. Quote
jade Posted June 1, 2007 Author Posted June 1, 2007 A co z Twoim synem? Wszystko dobrze się skończyło? Quote
szajbus Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 Na szczęście tak, chociaż 4 miesiące leczył skomplikowane złamanie nogi( z przemieszczeniem kości), do tego inne mniejsze obrażenia. Rozbita solidnie głowa, liczne rany w tym szyte itp. Został potrącony w połowie pasów. Głową wybił szybę w polonezie, leciał 12 metrów w powietrzu i upadł na jezdnię. But leżał 16 metrów od miejsca uderzenia uderzenia. Najbardziej w tym wszystkim boli mnie to, że kierowca nie zainteresował sie rannym. Ważne dla niego było to, że zajęli sie nim inni przechodnie i wezwali karetkę. Z resztą nie zadzwonił nawet do szpitala zapytać o stan zdrowia poszkodowanego. Nie dziw sie więc, że nienawidzę kierowców, chociaż zdaje sobie z tego sprawę, że nie mogę wszystkich wrzucać do jednego worka. W efekcie, po wypadku ( wówczas 16 letni) chłopak bał sie przechodzić przez jezdnię i musieliśmy 8 miesięcy korzystać z porad psychologa. Na szczęście wszystko sie dobrze skończyło. Quote
jade Posted June 1, 2007 Author Posted June 1, 2007 Wyobrażam sobie co przeżyłaś i Ty i Twój syn:roll: I wcale mu się nie dziwię, że bał się przechodzić przez drogę, ja i bez wypadku się boję, Ci kierowcy jeżdżą jak wariaci:angryy: naprawdę mało, który myśli o tym, że czasami też jest pieszym, i że każdy z nas chce wrócić do domu:roll: Quote
Monia70 Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 Strasznie mi przykro Jade , jestem z Tobą w tym strasznym bólu. Szajbusku, Ciebie tez przytulam.Straszne czasem to nasze życie. Quote
Kenzo Posted June 1, 2007 Posted June 1, 2007 Przykre to jest, naprawdę [*] ale na pocieszenie, opowiem moja historię...mój psiak wybiegł na ulicę za moim mężem...tzn mąż szedł pod mostem, zawolał go a on, że bał sie zejść poleciał ulicą-widziałam to wszystko, serce staneło mi w gardle i nigdy nie zapomne tego kierowcy, który stanął-tamując ruch i czekał, aż mój pies sobie "polata" po tej ulicy i wróci do mnie....Dziekuję mu za to do dziś-w sercu-gdyby nie on byłabym na tym samym topiku co Wy:-( Nie wszyscy sa źli-na szczęście... Łączę się z Wami w bólu... Quote
jade Posted June 2, 2007 Author Posted June 2, 2007 ten kierowca, choć się nasuwa inne określenie na niego, stanął i trąbił, żeby szybciej szła przez te pasy, a że ona gruba i wolno jej szło, to ruszył i puknął ją:angryy::mad::-( Quote
Monia70 Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 To zwyrodniały morderca, zabójca z zimną krwią:angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: Nawet w głowie mi się to nie mieści !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jezu, jak mozna nazwać go człowiekiem???:mad: :mad: :mad: Quote
ulvhedinn Posted June 2, 2007 Posted June 2, 2007 U nas w okolicy mieszkał pan, który uważał za świetna rozrywkę polowanie autem na koty... Kiedyś odchowywałam nawet kocięta, których mamę zabił:-( Cóż... pewnego dnia, kiedy wyszedł do auta, okazało się, że nie ma szyb, ani reflektorów, siedzenia i opony są pocięte, a lakier podrapany. I narysowany flamastrem kot. Sprawców nie wykryto, a pan już nigdy więcej kota nie przejechał.... Oczywiście lepiej jeśli się zdąży, należy zapisać dane auta i zgłosić sprawę na policję,:diabloti: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.