Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

o rany :( :( :( wydrukuje zdjęcia i wręczę moim Dąbrowskim studentom :( oby się biedaki odnalazły :(

 

Dzięki Marticzko.

Mam nadzieję, że się obaj ucieczkowicze znajdą.

Posted

Kopiuję z wątku poszukiwawczego:

 

Wydrukowałam dziś kolejne ogłoszenie.

Niestety zdjęcie jest czarno- białe.

Muszę zgrać ogłoszenie na pendrive /tak się chyba to nazywa/ i w poniedziałek polecę do jakiegoś punktu poligraficznego, żeby wydrukować ogłoszenie w kolorze.

Rozwiesiłam na:

1/ siatce ogródków działkowych, na Konopnickiej, rozmawiałam też z dwójką Działkowiczów

2/ na słupie przy Biedronce, na Konopnickiej

3/ u dr Wróblewskiego - powiedziałam Pani Doktor, że Misio ma nacięcie na uszku zrobione przez Doktora -też zwrócą uwagę

4/ Kaufland - na blankiecie sklepowym, bez zdjęcia

5/ słup na Osiedli Morcinka koło monopolowego i apteki

 

Jeszcze dziś przykleję dwa ogłoszenie na Łączącej i Kasprowicza.

No i trzeba czekać...

 

A, jutro jeszcze nakleję w Gołonogu.

No i jeszcze nakleiłam na słupie naprzeciwko CH POGORIA, przy przystanki autobusowym, skąd ludzie jadą na Korzeniec i Dziewiąty.

Posted

Chciałam bardzo podziękować AgusiP za zrobienie ogłoszeń na wielustronach internetowych, które zamieszczam poniżej:

 

 
Agusiu, bardzo, ale to bardzo dziękuję :)
 
Ja zamieściłam na stronach schronisk: Sosnowiec i Chorzów, Katowice nie mają takiej opcji, niestety...
Posted

Najgorsze jest to, że Misio niczym szczególnym się nie wyróżnia, tzn. ja go poznam wszędzie, ale dla innych osób jednym z wielu...

Ciągle myślę, co się z nim stało. Powinien wrócić sam.

Zniknął o 2 nad ranem, a od 7 rano już wstał mój mąż i sprawdzał, czy go nie ma...

Nie wiem co się wydarzyło w ciągu tych pięciu godzin, kiedy ludzi na ulicach prawie nie ma, ruch samochodowy praktycznie ustaje...no sama nie wiem...

Posted

A zdarzało mu się już kiedyś gdzieś tak zniknąć?

Joanko, bardzo, bardzo współczuję....

 

Jaszko, Misio przez pierwszy rok pobytu u mnie, w ogóle nie chciał wychodzić - omijał okna i drzwi z daleka.

Niestety później kombinował już jak tu nawiać. Próbował wyłazić przez rozstrzelnione okna /o zgrozo/.

Misiek umie też otwierać drzwi z klamki. Wisi na klamce  dopóki drzwi się nie otworzą. A w przedsionku przykładowo lufcik otwarty, no to Misiek hyc przez lufcik.

Potem już żeśmy zamykali drzwi do przedsionka na klucz. Nie wiem, czy pamiętacie, jak opisywałam, jak Misiek zamknął nas w domu i mój mąż wyłaził przez balkon i  skakał w klapkach przez płot, żeby otworzyć drzwi od frontu.

Klapki mu spadły, gacie mu pękły, ale w końcu drzwi otworzył...

A kto wypuścił Luśkę i jej otworzył drzwi do przedsionka ? no - Misiek...

Tak go gnało na dwór...

Ale  jak nawiał, to bardzo szybko wracał...skoczył sobie na kilka drzew, połaził sąsiadom po dachach i wracał...

Nigdy nie przepadł na tak długo...

Posted

Żeby tylko nikt mu nie zrobił  krzywdy,skoro taki ufny jest Misio:( :(

 

Tak to mnie bardzo męczy, to myślenie, że mogłoby mu się coś stać.

Jak mnie dopadają takie myśli, to je blokuję, staram się o tym nie myśleć.

 

Wyobrażam sobie, że jest już w domu i chrapie smacznie na swojej półeczce.

Misio wracaj !

Posted

no i mi się zdublowało...

ale wyobraźcie sobie, że na początku stycznia, pojawił się w okolicy duży, czarny kot, o błyszczącej sierści.

Widziałam go trzy razy - dziś trzeci raz na dachu sąsiada.

Przeglądając ogłoszenie na stronach: koty zaginione znalazłam ogłoszenie, że Pani z Dąbrowy, ze Staszica szuka czarnego kota, takiego sporego, z krawacikiem.

No i dziś patrzę przez okno, a czorny kocur łazi po dachu.

Pierwsze co to szukam aparatu, żeby mu zrobić zdjęcia - no ale w takich momentach aparaty się gdzieś teleportują.

No to złapałam lornetkę, nie żebym ją miała pod ręką, do podglądania, ale akurat tak się składa, że zawsze pamiętam,gdzie jest lorneta :)

Patrzymy więc na tego kota i tak: czarny jest,duży jest,gruby to już nie za bardzo,bo schudł, no i gapię się, czy ma krawat.

No, ma takie coś rozmamłane pod szyją, brudne...

Dzwonię do Pani ze Staszica i pytam się o tę krawatkę - mówi, że była taka mało konkretne, szarawa.

Wiecie, że to może być kot ze Staszica :)

Tzn. jest 50%, że to on i 50%, że nie on, ale  50% to moim zdaniem sporo.

Pani chciała jechać po kota, no ale kot już gdzieś poleciał i go wcięło.

Umówiłyśmy się, że jak go zobaczę, to mu zrobię zdjęcia.

Może to ten ze Staszica - zobaczymy.

Posted

Taka kocia ciekawość ,może kotu zrobić krzywdę,ale cóż nic na to nie poradzimy ,prócz naszej wzmożonej czyjności ,ale i to też  zawodzi,nasz Edmur ,jakieś trzy miesiące temu wyszedł na klatkę schodową,kiedy ktoś od nas wychodził-po prostu BEZSZELESTNIE ,NIEZAYWAŻALNIE dał drapaka.Na szczęście drzwi na ulicę zamykane są na domofon.Przeszukałam wszystkie pięć pięter-wsiąkł jak kamfora,wydrukowane zostały już ogłoszenia ze zdjęciem Edmurka,a tu , na drugi dzień jak gdyby nigdy nic pojawia się  na schodach:) :) podążając za wracającą z uczelni córką.Od tej pory już mu nie w głowie jego kociej ,wyściubiać nosek za drzwi-na całe szczęście,ale i tak jesteśmy czujne:) :),bo ...licho nie śpi:) :)

Posted

Taka kocia ciekawość ,może kotu zrobić krzywdę,ale cóż nic na to nie poradzimy ,prócz naszej wzmożonej czyjności ,ale i to też  zawodzi,nasz Edmur ,jakieś trzy miesiące temu wyszedł na klatkę schodową,kiedy ktoś od nas wychodził-po prostu BEZSZELESTNIE ,NIEZAYWAŻALNIE dał drapaka.Na szczęście drzwi na ulicę zamykane są na domofon.Przeszukałam wszystkie pięć pięter-wsiąkł jak kamfora,wydrukowane zostały już ogłoszenia ze zdjęciem Edmurka,a tu , na drugi dzień jak gdyby nigdy nic pojawia się  na schodach:) :) podążając za wracającą z uczelni córką.Od tej pory już mu nie w głowie jego kociej ,wyściubiać nosek za drzwi-na całe szczęście,ale i tak jesteśmy czujne:) :),bo ...licho nie śpi:) :)

 

Różo, jutro idę na ogródki działkowe.

Jedna Pani widziała podobnego kotka na działkach.

A, że ogródki działkowe są zamykane na klucz, więc idę z Panią.

Miejmy nadzieję, że wrócę z Misiem.

Dziś w południe,dzwoniła do mnie Pani, która widziała podobnego kotka, ale ten widziany miał obróżkę, a Misio nie.

Więc to na pewno nie on.

Posted

Na ogródki idziemy we czwartek.

Nocny obchód nic nie dał.

Dzięki uprzejmości Pani z Miau, Misio będzie miał /może nawet już ma/ ogłoszenia na Łęknicach.

Takie zdjęcia Misia jeszcze znalazłam:

 

6b17d4cf876b.jpg

 

addcbb9c4f19.jpg

  • Upvote 1
Posted

Oj Misiu, Misiu... Czemu taki niegrzeczny jesteś?
Będzie dobrze, musi być. Znajdzie się w końcu łajza niedobra :D

Ja dzisiaj też mało na zawał nie zeszłam, bo nam dwa koty wyszły jak gdyby nigdy nic. Brat przyszedł na chwilę i nie domkną drzwi wejściowych. Więc nasza Mania ze Stefkiem stwierdzili, że sobie na spacer wyjdą. A to koty niewychodzące ogólnie są, Mania tylko czasami na smyczy i w szelkach wychodzi. Całe szczęście zdążyły dojść tylko do drzwi od klatki schodowej (które do facto były uchylone i jakby chciały to bez trudu by się przecisnęły) i je złapałam. Ale co się człowiek strachu najadł, to lepiej nie mówić.

Posted

Oj Misiu, Misiu... Czemu taki niegrzeczny jesteś?
Będzie dobrze, musi być. Znajdzie się w końcu łajza niedobra :D

Ja dzisiaj też mało na zawał nie zeszłam, bo nam dwa koty wyszły jak gdyby nigdy nic. Brat przyszedł na chwilę i nie domkną drzwi wejściowych. Więc nasza Mania ze Stefkiem stwierdzili, że sobie na spacer wyjdą. A to koty niewychodzące ogólnie są, Mania tylko czasami na smyczy i w szelkach wychodzi. Całe szczęście zdążyły dojść tylko do drzwi od klatki schodowej (które do facto były uchylone i jakby chciały to bez trudu by się przecisnęły) i je złapałam. Ale co się człowiek strachu najadł, to lepiej nie mówić.

 

Tucha, bardzo Ci dziękuję za dobre słowo :)

Niech wróci szybciutko Misio.

 

Jeśli chodzi o Twoje kotki i wydarzenie z dnia dzisiejszego, to ja to znam - czasami wystarczy kilka sekund, żeby koty wymyśliły jakąś akcję.

Wydaje się człowiekowi, że jeden kot, z drugim kotem śpią w najlepsze, a nagle taki śpiący kot wylatuje jak torpeda człowiekowi między nogami i zmartwienie gotowe.

A Mania ze Stefkiem widzę podobne kombinatory do moich.

Posted

Znalazłam Misia.

Niestety nie żyje. Przyniosłam go do domu.

Zginął w wypadku. Nie leżał jednak na poboczu. Spadł z takiej górki...

 

Ja wzięłam obcego kota po wypadku i zmieniam mu pieluchy od 1,5 roku.

Ktoś potrącił mojego kota i nawet się nim nie zainteresował.

Nigdy nie wierzyłam w sprawiedliwość...

 

Bardzo dziękuję wszystkim Dziewczynom, które pomogły mi i wspierały w poszukiwaniach.

 

Gdybym wtedy poszła wcześniej spać, a nie kombinowała z tą głupią kratą, o drugiej nad ranem Misio by żył.

Posted

Nie da się wszystkiego przewidzieć, może by żył, a może nie. Mozę twoje kombinowanie z kratą niczego by nie zmieniło.

Miałam jakieś 6 lat, gdy kot sąsiadki przeprowadził się do nas, bo ona zamykała go w piwnicy ze szczurami. Pewno wieczoru nie wrócił. Nie było go też o 23. Ani rano. Chodziłyśmy, szukałyśmy. Pewnego ranka powiedziałam mamie, że już nie będę płakać za Burkiem, bo on nie wróci, bo nie żyje. Moi kuzyni znaleźli go w lutym, były roztopy. Ktoś go powiesił na płocie z siatki. Wokół głowy miał drut. Szukałyśmy tam wiele razy, wcześniej go tam nie było. Burek nie przypominał kota zaginionego w listopadzie. Widok był straszny. Pamiętam jakby to było wczoraj. Nie wiem komu się naraził i jak długo ów ktoś na niego polował. Miał u nas dach nad głową, pełną miskę i głaski. Nikt nie zamykał go w piwnicy, żeby żywił się szczurami. Sąsiadka mnie raz w tej piwnicy zamknęła. Koszmar.

Misiu miał u was dom i był szczęśliwy.

Przytulam

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...